Witam!
Mieszkamy od 7 lat w uk para jestesmy od 6, mamy roczna coreczke. Tyle o mnie
Miesiac temu dowiedzialam sie ze moj partner (dotychczas ideal) mnir zdradzil... Zobaczylam jej zdjecia, sms w jego tel. "teskni, kocha, czeka...." Do tego pojecham na wakacje do pl. "Sam" a spotkal sie tam z ta kobieta w hotelu...
Swiat mi sie zawalil... Nie wiem ile to trwa. On mowi ze to tylko raz, ale jakos nie wierze. Nadgodziny w pracy dziwne nocne zmiany... Tel przy sobie, spr pare razy maile. Nie wiem juz co o tym myslec. On uwaza ze ona jest z pl. Ale mu nie wierze. Do tego chodzi pol przytomny jakby zakochany. Nikomu o tym nie mowilam. Wstydze sie co myslicie... Przebaczyc?
Witam!
Mieszkamy od 7 lat w uk para jestesmy od 6, mamy roczna coreczke. Tyle o mnie
Miesiac temu dowiedzialam sie ze moj partner (dotychczas ideal) mnir zdradzil... Zobaczylam jej zdjecia, sms w jego tel. "teskni, kocha, czeka...." Do tego pojecham na wakacje do pl. "Sam" a spotkal sie tam z ta kobieta w hotelu...
Swiat mi sie zawalil... Nie wiem ile to trwa. On mowi ze to tylko raz, ale jakos nie wierze. Nadgodziny w pracy dziwne nocne zmiany... Tel przy sobie, spr pare razy maile. Nie wiem juz co o tym myslec. On uwaza ze ona jest z pl. Ale mu nie wierze. Do tego chodzi pol przytomny jakby zakochany. Nikomu o tym nie mowilam. Wstydze sie co myslicie... Przebaczyc?
Za mało wiesz, żeby już przebaczać. Jeśli on nadal tkwi w tym układzie to wypuszczanie się z wybaczaniem jest trochę z wyjściem przed szereg. Przebaczyć można dopiero kiedy się widzi, że ktoś autentycznie żałuje tego co zrobił i bardzo stara się to naprawić. Czy potrafisz to powiedzieć o swoim mężu ? Chyba nie. Z tego co napisałaś wynika, że cały temat zdrady macie jeszcze nieprzepracowany.
On twierdzi ze to jednorazowa sytuacja, ale tak jak pisalam nie wierze. On znalazl sobie extra prace (chyba zeby nie widywac sie ze mna) w tyg mijamy sie. Nie widze u niego szczerego zalu, on tez nie widzi mojego bolu. Twierdzi ze to moja wina bo od czasu zajscia w ciaze nie kochalismy sie (mialam problemy)
Nie wiem co bym zrobila gdyby on juz wczesniej chodzil na bok...
On twierdzi ze to jednorazowa sytuacja, ale tak jak pisalam nie wierze. On znalazl sobie extra prace (chyba zeby nie widywac sie ze mna) w tyg mijamy sie. Nie widze u niego szczerego zalu, on tez nie widzi mojego bolu. Twierdzi ze to moja wina bo od czasu zajscia w ciaze nie kochalismy sie (mialam problemy)
Nie wiem co bym zrobila gdyby on juz wczesniej chodzil na bok...
Czyli tak jak pisałem wcześniej temat jest nieprzepracowany. Tkwisz w domysłach. Na dodatek facet zwala winę na Ciebie. Oczywiście każdy kij ma dwa końce i Wasze problemy z seksem pewnie się przyczyniły do Waszej zdrady, ale czy można powiedzieć, że zostały wcześniej wyczerpane wszelkie możliwości rozwiązania Waszego problemu ? Czy były rozmowy ? Podejrzewam, że nie. Twój facet poszedł na skróty, czyli wskoczył do pierwszej "dziury", który mu się nawinęła. Może w takim razie Wasze problemy z seksem były dla niego tylko pretekstem ?
Nie wierzysz, że to był jednorazowy wyskok i bardzo prawdopodobne, że masz rację. Zazwyczaj jest tak, że po jednorazowym wyskoku ludzie odczuwają wewnętrzny wstyd, zażenowanie. Natomiast trwały romans wielu uskrzydla.
Chcialam znalezc ta dziewczynr na portalach ale niestety wiem jak wyglada ale nie wiem jak sie nazywa. Moze ona moglaby mi powiedziec wiecej. Czuje ze od noego prawdy sie nie dowiem...
Jeśli on Ci nie mówi prawdy, to do czego Ci jest potrzebna ta dziewczyna i to co Ci powie?
Z perspektywy czasu i doświadczeń dla otrzeźwienia Pana- kup duze wory na śmieci, spakuj jego rzeczy i nie wpuszczaj go póki nie otrzeźwieje . Brzmi hardkorowo, ale poczytaj podobne historie na forum i wyciągnij wnioski. Chyba że chcesz tolerować wzdychającą do innej i gardzącą Toba pierdołę, Córeczka jest mała? - tym lepiej, nie wie co się dzieje i unikniesz jej bólu.
Związek buduje się na zaufaniu zdrada niszczy fundamenty korzenie a bez nich związek usycha. Jak dla mnie nic już nie da się uratować.