Proszę o pomoc. Na dom mojego męża jako jego majątek osobisty wzięliśmy kredyt hipoteczny. Czy podczas podziału majatku będę musiała zwrócić mu połowę kwoty kredytu na dom niebędący moją własnością? Czy są jakieś wyroki na ten przypadek?
Skoro kredyt był na dom, do którego nie masz prawa po rozwodzie, to moim zdaniem nic nie musisz zwracać. Czy kredyt jest już spłacony i czy ty pracowałaś/mieliście wspólnotę majątkową?
Kredyt nie został jeszcze spłacony. Pracuję caly czas. Mąż spłaca ten kredyt a ja zajmuję się całością utrzymania domu i rodziny. Mamy wspólnotę majątkową. Jestem swoim kredytobiorca tego kredytu hipotecznego.
Jestem współ kredytobiorcą tego kredytu hipotecznego.
5 2017-03-26 14:19:20 Ostatnio edytowany przez Swanen (2017-03-26 14:20:01)
Tak naprawdę to żebyś była pewna, musisz porozmawiać z prawnikiem.Nie sądzę jednak, byś zachowała zobowiązanie kredytowe w związku z domem, do którego nie masz prawa w sytuacji gdy ustanie wasza wspólnota majątkowa. Myśle, że w ramach podziału majątku mąż będzie musiał ten kredyt przejąć na siebie. Co do odzyskania już spłaconej części, tu wątpię, bo mieliście podział zadań, ty utrzymanie rodziny, on spłata. Nie wiem jak się ma procentowo jego koszty do twoich, jeśli on płacić mniej niż ty a ty możesz to udowodnić, to można próbować coś ugrać ale będzie ciężko.
W przypadku moich znajomych, którzy kupili razem mieszkanie na kredyt a potem się rozstali, kolega został w tym mieszkaniu i musiał dziewczynę spłacić.
Jest jeszcze jedna sprawa, czy macie dzieci, które miałyby ewentualnie jakieś prawa do domu?
Pójdź koniecznie do prawnika. Widać, że ta sprawa cię niepokoi. Prawnik sprawdzi wszystkie elementy, co jeszcze macie do dzielenia, etc.
i będziesz wiedziała na czym stoisz.
Wystarczy użyć wujka gugla i prawie wszystko wiadomo:
Tak naprawdę dla banku nie ma żadnego znaczenia, czy współkredytobiorcy nadal pozostają małżeństwem, czy właśnie się rozwiedli. Byłoby to istotne przy ustalaniu zdolności kredytowej jeszcze przed zaciągnięciem zobowiązania, ale już po udzieleniu kredytu traci znaczenie. Dla banku obydwoje małżonkowie (obecni lub byli) są w takim stopniu odpowiedzialni za spłatę, będąc traktowani jako tzw. solidarni dłużnicy. Rozwód niczego zatem nie zmienia w umowie kredytowej. Zgodnie z art. 366 ust. 1 Kodeksu cywilnego bank może żądać spłaty kredytu wspólnie od obydwojga małżonków lub od każdego z nich osobno. Żadne postępowanie rozwodowe i żaden podział majątku w wyniku tego postępowania nie ma wpływu na odpowiedzialność za spłatę należności. Jedyny wyjątek może stanowić sytuacja, gdy w umowie kredytowej zawarte zostały zapisy, które zwalniają jednego z małżonków z konieczności spłacania kredytu w określonej sytuacji, np. po rozwodzie, jednak takie przypadki należą do rzadkości. Co w takim razie pozostaje kredytobiorcom, którzy się rozwiedli?
Rozwiązaniem niekomfortowej sytuacji może być instytucja przejęcia długu, którą reguluje Kodeks cywilny w art. 519-526. By móc skorzystać z takiego rozwiązania, konieczna jest jednak zgoda na to nie tylko obojga byłych już małżonków, ale również banku, a jej uzyskanie nie jest wcale takie proste. Przede wszystkim bank będzie raz jeszcze sprawdzał zdolność kredytową klienta, który chce przejąć spłatę zadłużenia. Jeśli dochody tej osoby okażą się niewystarczające, zapadnie decyzja odmowna
Jeśli więc jeden z małżonków przejmuje dom/mieszkanie w wyniku podziału związanego z rozwodem i w ramach tego samodzielnie spłaca kredyt, to i tak drugi z byłych już współmałżonków do czasu całkowitej spłaty kredytu może być w każdej chwili wezwany przez bank do spłaty. Kiedy np. po 10 latach były małżonek przestanie spłacać kredyt. Zapewne weksel się w banku podpisywało? Nie bez powodu teraz mówią, że kredyt wiąże lepiej niż małżeństwo....
Przecież to logiczne, że jak wzięliście wspólnie kredyt to i spłata jest wspólna.
Zastanawiam się tylko czy może ode mnie żądać po rozwodzie spłaty części kredytu.
Tak,co do kredytu to nic się nie zmieni.
Zastanawiam się tylko czy może ode mnie żądać po rozwodzie spłaty części kredytu.
Jeżeli podzielicie majątek sądownie i zostanie ustalone, że ma przejąć kredyt nic nie będzie mógł od ciebie zarządać. Zabezpieczeniem kredytu jest dom zapewne, jeśli nie będzie spłacał bank się weźmie za dom.
Jeżeli podzielicie majątek sądownie i zostanie ustalone, że ma przejąć kredyt nic nie będzie mógł od ciebie zarządać.
Pięknie, pięknie ale co bank obchodzi ten podział majątku? Bank ma na umowie podpisy dwóch osób, zdolność kredytową wyliczał dla zarobków dwóch osób i ma weksel podpisany przez dwie osoby.
Zabezpieczeniem kredytu jest dom zapewne, jeśli nie będzie spłacał bank się weźmie za dom.
I sprzeda ten dom wyrzucając z niego kobietę, której ten dom przypadł zgodnie z sądownie ustalonym podziałem majątku. Jeśli zaś sprzedaż domu nie pokryje wartości kredytu, a jest to często wielce prawdopodobne, to bank będzie żądał od byłej małżonki spłaty reszty zadłużenia. Mając weksel bez trudu to wyegzekwuje. Poza tym o ile pamiętam bank nie jest zobowiązany nawet żądać spłaty zadłużenia solidarnie od kredytobiorców. Może egzekwować od tego od którego jest to dla banku łatwiejsze. Na przykład była żona pracuje, ma dochody, a były mąż jest bezrobotny, na utrzymaniu nowej pani...