Jesteśmy razem od 8-miu lat, mamy 7mio letniego syna. Mój partner od 4 lat pracuje w Anglii, wcześniej też zdarzały się prace na wyjeździe, właściwie głównie takie. Nie potrafię zebrać słów... pobyt w Anglii mocno go zmienił, bywało różnie. W grudniu znalazłam u niego w historii przeglądania profile na portalach randkowych, przeglądane ogłoszenia w których ludzie szukali partnerów do seksu, w różnych układach, kobiety, mężczyźni, pary...poczte zalozona specjalnie do korespondencji z ludzmi z tych ogloszen. Na poczcie zdążyłam zobaczyć kilka wiadomości nim wszystko usunął, poczułam się strasznie, nie mogłam oddychać, bolało mnie wszystko,świat mi się zawalił... Prowadził na tej poczcie korespondencję ok 3miesiące, jednocześnie w tym czasie mówił swojemu ojcu ze to najlepszy czas w naszym całym związku, ze nigdy nie było lepiej, widzielismy sie w tym czasie, przyjezdzal do domu, zachowywał się jakgdyby nigdy nic...Umawiał się tam na sex spotkania, pisał że opłaci przejazdy i hotele, bardzo nalegal, usilnie prosił, pisał co chciałby robić, z parami, z kobietami, czego potrzebuje co będzie z nimi robił, jak bardzo nie może się doczekać spotkania, prosił o numer telefonu, cały czas prosił, bardzo, o wszystko, bardzo sie prosił, nie mogę tego zrozumieć... podobno najgorsze miało być to co pisał z facetami, o tym co chciałby chciałby nimi robić, mówił ze dlatego wszystko wyczyścił żebym tego nie zobaczyła... sama nie wierzę w to co piszę. Echem odbijają mi się w głowie słowa które przeczytałam,"potrzebuje właśnie takiej kobiety jak ty" "załóż ponczoszki a zrobię dla Ciebie wszystko, to mój fetysz", "będę Cię lizał, piescił i podniecał az nie będziesz mogła wytrzymać". Wysyłał swoje nagie zdjęcia, takie też odbierał.. Jak rozmawialiśmy miał różne wersje, mówił ze robili to z nudów z kolegami w pracy, ze nie miał zamiaru z nikim się spotykać a jedynie nabijać z ludzi, głównie kobiet które tam piszą, później ze rzeczywiście od bardzo długiego czasu zastanawia się czy nie jest biseksualny i chciał to zweryfikować, potem ze potrzebował dowartosciowania, na koniec ze to wszystko moja wina bo nie prowadziłam z nim rozmów jakich potrzebował, nie wysylalam swoich nagich zdjęć czy filmów, ze wolałby to robić ze mną, ze właściwie to ja zmusiłam go do tego wszystkiego, ze go zaniedbywałam... Prawda jest taka ze nigdy nie potrafiłam rozmawiać otwarcie o seksie, uprawiać seksu przez telefon, wstydziłam się robić nagie zdjęcia a tym bardziej filmiki ale zawsze mówiłam o tym wprost, ze nie potrafię i nie będę tego robić... Dlatego przez moment rzeczywiście dałam się przekonać ze to wszystko przeze mnie.. Ferie z wyprzedzeniem mielismy zaplanowane, synek wiedział że spedzimy je u taty, ze wzgledu na niego nie mogłam tego odwołać, synek jest bardzo steskniony za tatą, mocno przeżywa to ze nie ma go w domu na codzień, w lutym wiec spedzilismy wszyscy razem dwa tygodnie. Bolało jak cholera ale partner tłumaczył mi to w ten sposob, mowił ze nigdy z nikim sie nie spotkał i nie miał takiego zamiaru, ze to bylo tylko pisanie i tak miało zostać, płakał, powtarzał jak bardzo mnie i nas kocha, naprawdę tak długo kładł mi to do głowy ze uwierzyłam, ze ma on w pewnym sensie rację, dałam się przeprosić i starałam się o tym nie myśleć, ze może zapomnę, zapewniał ze będzie się starać aby wszystko mi wynagrodzić i pokazać jak bardzo mnie kocha i jak mu na mnie zależy, no i pozostaje jeszcze fakt że mamy syna. Wróciłam do domu, miałam dużo czasu na myślenie, stwierdziłam że nie chce i nie mogę dalej z nim być, że nie może wmawiać mi ze to moja wina, skoro było mu tak źle to powinien otwarcie to powiedzieć, rozstać się zze mną i wtedy z czystym sumieniem mógł by sobie szukać przygód, powiedziałam mu to wszystko, na odległość jest mi łatwiej być zdecydowaną i asertywną, kiedy jest obok miekne bo nadal go kocham, strasznie mnie skrzywdził ale po tylu latach nie odkocham się z dnia na dzień... Zdecydowałam jednak że to koniec, i tego miałam zamiar się trzymać, umówiliśmy się ze polecę do niego w weekend i wyjaśnimy sobie wszystko raz na zawsze twarzą w twarz, w dzień mojego wyjazdu okazało się ze jestem w ciąży,-od ponad roku nie zapobiegaliśmy ciąży, chcieliśmy mieć drugie dziecko, byłam roztrzesiona, kiedy doleciałamna miejscu czekały kwiaty, świece prezenty (kilka dni wcześniej były moje urodziny) no i musiałam mu powiedzieć o ciąży, i wtedy znowu zaszczepił we mnie wątpliwości co do mojej decyzji... ciężko wszystko tutaj opisać.. Jestem już w domu i wiem na pewno ze nie mogę i nie chce z nim być, oszukiwał mnie, zdradzał (bo jeśli nawet rzeczywiście z nikim się nie spotkał, w co wątpię, to nie powinien nawet prowadzić takich rozmów będąc w zwiazku).. Zostaje teraz z masą wątpliwości co do ciazy, chodza mi po glowie rozne mysli, zastanawiam sie chwilami nad usunieciem ciąży, bardzo chciałam kolejnego dziecka, jest mi strasznie ciężko, ale chciała bym rozstać się z partnerem, ograniczyć kontakty z nim do koniecznego w związku z synem minimum, a jeśli urodze kolejne dziecko nie będę miała żadnej możliwości żeby się usamodzielnic i go zostawić, nie mam nikogo kto mógłby mi pomóc... jestem w rozrywce, nie wiem co ze sobą zrobić. Pisze chaotycznie ale jestem zdenerwowana i ciężko mi przelać wszystkie myśli w slowa. Jesli nie usune ciazy on nie da mi spokoju, w tej kwestii jest bardzo zaborczy, już twierdzi że nie da sobie zabrać dziecka a gdzie jest moje miejsce w tym wszystkim? Jeśli ja usunę będę musiała żyć żyć konsekwencjami.. proszę o radę lub opinię jeżeli ktoś był był podobnej sytuacji. Wiem ze to wszystko jest glupie i zalosne, ale też strasznie ciężkie i trudne
Jesteśmy razem od 8-miu lat, mamy 7mio letniego syna. Mój partner od 4 lat pracuje w Anglii, wcześniej też zdarzały się prace na wyjeździe, właściwie głównie takie. Nie potrafię zebrać słów... pobyt w Anglii mocno go zmienił, bywało różnie. W grudniu znalazłam u niego w historii przeglądania profile na portalach randkowych, przeglądane ogłoszenia w których ludzie szukali partnerów do seksu, w różnych układach, kobiety, mężczyźni, pary...poczte zalozona specjalnie do korespondencji z ludzmi z tych ogloszen. Na poczcie zdążyłam zobaczyć kilka wiadomości nim wszystko usunął, poczułam się strasznie, nie mogłam oddychać, bolało mnie wszystko,świat mi się zawalił... Prowadził na tej poczcie korespondencję ok 3miesiące, jednocześnie w tym czasie mówił swojemu ojcu ze to najlepszy czas w naszym całym związku, ze nigdy nie było lepiej, widzielismy sie w tym czasie, przyjezdzal do domu, zachowywał się jakgdyby nigdy nic...Umawiał się tam na sex spotkania, pisał że opłaci przejazdy i hotele, bardzo nalegal, usilnie prosił, pisał co chciałby robić, z parami, z kobietami, czego potrzebuje co będzie z nimi robił, jak bardzo nie może się doczekać spotkania, prosił o numer telefonu, cały czas prosił, bardzo, o wszystko, bardzo sie prosił, nie mogę tego zrozumieć... podobno najgorsze miało być to co pisał z facetami, o tym co chciałby chciałby nimi robić, mówił ze dlatego wszystko wyczyścił żebym tego nie zobaczyła... sama nie wierzę w to co piszę. Echem odbijają mi się w głowie słowa które przeczytałam,"potrzebuje właśnie takiej kobiety jak ty" "załóż ponczoszki a zrobię dla Ciebie wszystko, to mój fetysz", "będę Cię lizał, piescił i podniecał az nie będziesz mogła wytrzymać". Wysyłał swoje nagie zdjęcia, takie też odbierał.. Jak rozmawialiśmy miał różne wersje, mówił ze robili to z nudów z kolegami w pracy, ze nie miał zamiaru z nikim się spotykać a jedynie nabijać z ludzi, głównie kobiet które tam piszą, później ze rzeczywiście od bardzo długiego czasu zastanawia się czy nie jest biseksualny i chciał to zweryfikować, potem ze potrzebował dowartosciowania, na koniec ze to wszystko moja wina bo nie prowadziłam z nim rozmów jakich potrzebował, nie wysylalam swoich nagich zdjęć czy filmów, ze wolałby to robić ze mną, ze właściwie to ja zmusiłam go do tego wszystkiego, ze go zaniedbywałam... Prawda jest taka ze nigdy nie potrafiłam rozmawiać otwarcie o seksie, uprawiać seksu przez telefon, wstydziłam się robić nagie zdjęcia a tym bardziej filmiki ale zawsze mówiłam o tym wprost, ze nie potrafię i nie będę tego robić... Dlatego przez moment rzeczywiście dałam się przekonać ze to wszystko przeze mnie.. Ferie z wyprzedzeniem mielismy zaplanowane, synek wiedział że spedzimy je u taty, ze wzgledu na niego nie mogłam tego odwołać, synek jest bardzo steskniony za tatą, mocno przeżywa to ze nie ma go w domu na codzień, w lutym wiec spedzilismy wszyscy razem dwa tygodnie. Bolało jak cholera ale partner tłumaczył mi to w ten sposob, mowił ze nigdy z nikim sie nie spotkał i nie miał takiego zamiaru, ze to bylo tylko pisanie i tak miało zostać, płakał, powtarzał jak bardzo mnie i nas kocha, naprawdę tak długo kładł mi to do głowy ze uwierzyłam, ze ma on w pewnym sensie rację, dałam się przeprosić i starałam się o tym nie myśleć, ze może zapomnę, zapewniał ze będzie się starać aby wszystko mi wynagrodzić i pokazać jak bardzo mnie kocha i jak mu na mnie zależy, no i pozostaje jeszcze fakt że mamy syna. Wróciłam do domu, miałam dużo czasu na myślenie, stwierdziłam że nie chce i nie mogę dalej z nim być, że nie może wmawiać mi ze to moja wina, skoro było mu tak źle to powinien otwarcie to powiedzieć, rozstać się zze mną i wtedy z czystym sumieniem mógł by sobie szukać przygód, powiedziałam mu to wszystko, na odległość jest mi łatwiej być zdecydowaną i asertywną, kiedy jest obok miekne bo nadal go kocham, strasznie mnie skrzywdził ale po tylu latach nie odkocham się z dnia na dzień... Zdecydowałam jednak że to koniec, i tego miałam zamiar się trzymać, umówiliśmy się ze polecę do niego w weekend i wyjaśnimy sobie wszystko raz na zawsze twarzą w twarz, w dzień mojego wyjazdu okazało się ze jestem w ciąży,-od ponad roku nie zapobiegaliśmy ciąży, chcieliśmy mieć drugie dziecko, byłam roztrzesiona, kiedy doleciałamna miejscu czekały kwiaty, świece prezenty (kilka dni wcześniej były moje urodziny) no i musiałam mu powiedzieć o ciąży, i wtedy znowu zaszczepił we mnie wątpliwości co do mojej decyzji... ciężko wszystko tutaj opisać.. Jestem już w domu i wiem na pewno ze nie mogę i nie chce z nim być, oszukiwał mnie, zdradzał (bo jeśli nawet rzeczywiście z nikim się nie spotkał, w co wątpię, to nie powinien nawet prowadzić takich rozmów będąc w zwiazku).. Zostaje teraz z masą wątpliwości co do ciazy, chodza mi po glowie rozne mysli, zastanawiam sie chwilami nad usunieciem ciąży, bardzo chciałam kolejnego dziecka, jest mi strasznie ciężko, ale chciała bym rozstać się z partnerem, ograniczyć kontakty z nim do koniecznego w związku z synem minimum, a jeśli urodze kolejne dziecko nie będę miała żadnej możliwości żeby się usamodzielnic i go zostawić, nie mam nikogo kto mógłby mi pomóc... jestem w rozrywce, nie wiem co ze sobą zrobić. Pisze chaotycznie ale jestem zdenerwowana i ciężko mi przelać wszystkie myśli w slowa. Jesli nie usune ciazy on nie da mi spokoju, w tej kwestii jest bardzo zaborczy, już twierdzi że nie da sobie zabrać dziecka a gdzie jest moje miejsce w tym wszystkim? Jeśli ja usunę będę musiała żyć żyć konsekwencjami.. proszę o radę lub opinię jeżeli ktoś był był podobnej sytuacji. Wiem ze to wszystko jest glupie i zalosne, ale też strasznie ciężkie i trudne
Zmień swój sposób myślenia, z tego, gdzie szukasz uzasadnienia dla twierdzenia "nie poradzę sobie", na znalezienie odpowiedzi na pytanie "Co mam zrobić, by sobie poradzić". To pierwsze osłabia, to drugie - mobilizuje.
Też jestem w podobnej sytuacji, partner zaplanował powiększenie rodziny i po 3 miesiącach od zajścia w ciążę on stwierdził jednak że się wypalił, nie tego chce od życia i że ludzie popełniają błędy i on właśnie popełnił i się wyprowadza. Powód koleżanka z pracy. Mam 8letniego syna z poprzedniego małżeństwa. Przez 4lata był mu ojcem. I nagle rozwalił życie mi i dzieciom. Byłam w strasznym stanie płacz codziennie depresja, brak apetytu, bezsenność. Teraz jestem w 6miesiącu. On się nami nie interesuję. Jakoś każdy dzień szybko ucieka, staram się walczyć z myślami choć jest to bardzo ciężkie. Mam ogromną pomoc rodziny. Starają się odwiedzać motywować. Są momenty że siadam i płacze i pytam czemu zostawił mnie samą z ogromem problemów, że wiedział ile w życiu przeszłam. Ale to jest moment podnoszę się i muszę robić coś aby pokazać że jestem silna i poradzę sobie. I Ty też sobie poradzisz. Może wydaję się nam to wyszystko takie ciężkie takie podłe. Ale chyba najważniejsze w życiu jest możliwość posiadania nie faceta a dzieci, bo tak naprawdę one dają najwięcej szczęścia. I po takich przejściach uczymy się same siebie, a w związku z osobą co zdradza jest szansa na spokój na pozytywne myślenie na poczucie bezpieczeństwa, NIE. Myślę że lepiej będzie Ci bez niego. Oczywiście ludzi się nie skreśla ale zadaj sobie pytanie czy dasz radę żyć z takim czlowiekiem? Czy potrafisz zapomnieć to co Ci zrobił? I masz pewność że on już tego nigdy nie zrobi?
4 2017-03-10 10:04:33 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2017-03-10 10:40:55)
najważniejsze czy nie zarazil ciebie i dziecka jakas choroba
wiesz jaki wpływ maja choroby weneryczne na płód?
najważniejsze czy nie zarazil ciebie i dziecka jakas choroba
wiesz jaki wpływ maja choroby weneryczne na płód?
Właśnie bardzo mnie to martwi.. zarzeka się że ostatecznie z nikim sie nawet nie spotkał, tylko pisał, ale ja w to nie wierzę.