Witam, Trafilam na forum przez przypadek. Szukam uspokojenia, porad.... Nie wiem czegoś co ,,ukoi" ten ból..
Mam 27 lat mój chłopak 32. Jesteśmy razem ponad 6 lat.. Ostatnio już co raz bardziej zaczelismy myslec, mowic o mieszkaniu ślubie. Wczesniej była mowa ale mniej.... I wszystko bylo ok . W Walentynki mówil ,, nie chce sie kłocic nie chce tracic czasu, jestes dla mnie wszystkim" Nie chodzi o to ze to były Walentynki ale po prostu to bylo nie dawno ( chce pokazac czas). Roznie bywało ale zawsze dawalismy sobie rade, dogadywalismy sie po ,,burzy". zawsze on i tylko ja. aż do tego dnia... Wygrałam konkurs ,, metamorofze " w Warszawie bardzo chcialam skorzystac z okazji i pojechac. Po otrzymaniu informacji powiedziałam mu o tym ze coś takiego wygrałam i sie wybieram. On oczywiscie ze mu sie nie podoba to, ze mamy wazniejsze sprawy. Ale powiedziałam ze ja chce jechac ..Odpowiedzial rob co chcesz, nie obchodzi mnie to. I juz mi nic nie mów. Wiec, ok postanowilam juz nie mówic wiecej kiedy i gdzie to jade, jak to bedzie wygladąło... ale kontakt mielismy taki jak zawsze. I pojechalam gdy wracalam telefon mi sie rozladowal wiec nie mialam jak odebrac jak dzwonil. Gdy wrocilam oddzwonilam i mowie dlaczego nie mogl sie dodzwonic bo była pozna pora... A on jak poparzony gdy uslyszal ze tam bylam: wiesz ci rob sobie coc chcesz, nie bchodzi mnie to, mowilem Ci ze mi sie to nie podoba, W ogole sie ze mna nie liczysz.... Nie dzwon to koniec.... Trzasnął słuchawka. Zabolało... Zadzwonilam jeszcze kilka razy, napisałam nic . Tylko napisał daj mi spokoj. Nie pisz nie dzwon szukaj kogos sobie innego... I dała sobie spokój. Minał tydzien bez kontaktu. Zawsze sie widujemy w week ( z racji pracy) wiec, zadzwonilam raz drugi trzeci nic. W koncu oddzwonil pytam : kiedy bedziesz a on : wszystko Ci juz powiedzialem , jest jasne. Nie zobaczymy sie juz..... Rozplakalam sie i mu powiedziałam jak moze tak mówic, ze bardzo go potrzebuje tesknie, nie zgadzam sie z tym.... Posluchal cos, cos odpowiedzial wiem ze gdzie był ale nie chcial mi powiedziec gdzie. Powiedzial koncze... Rozlaczyl sie zadzwonilam ponownie : wyjasnil mi gdzie jest ale znowu slowa typu : juz wszystko jasne.... Mówie daj ze soba porozmawiac chociaz : wiec dał czas na to co mówie, ale pozniej powiedział to samo... Dzisiaj dzwonilam kilka razy pisalam nie przyjechał. Napisał znowu : wszystko jasne. Tylko tyle po 6 latach....Wie dobvrze jak mi zalezy, ze on tylko on, czemu mi wyrzadza taką krzywdę
Szukał pretekstu, żeby zerwać? Dla mnie to tak wygląda. Nikt się nie obraża śmiertelnie za takie rzeczy. Przestraszył się myśli o ustatkowaniu się, o ślubie.
No, jeszcze sobie myślę, że może coś miał zaplanowane, napisałaś, że mówił, że macie "ważniejsze sprawy". Co to były za sprawy? Może go zabolało, że olałaś te sprawy i postanowiłaś robić w tym czasie coś innego.
sam mi mówil ze chce coś zmienic ze musimy, w najblizszym czasie..... jakie jego ,,ważniejsze" jak do tej pory nie jestem jego narzeczoną. Nie wiem to jego duma nie wiem co , mówilam mu ze jade... Co ja zlego zrobilam
sam mi mówil ze chce coś zmienic ze musimy, w najblizszym czasie..... jakie jego ,,ważniejsze" jak do tej pory nie jestem jego narzeczoną. Nie wiem to jego duma nie wiem co , mówilam mu ze jade... Co ja zlego zrobilam
jak dla mnie szukanie pretekstu.
Albo autorko cos przed nami ukrywasz.
Związki nie rozpadają się ponieważ ktoś gdzieś wyjechał(tym bardziej że dał na to przyzwolenie w słowach rób co chcesz )
Nie było u Was problemu z nadmierną zazdrością?
6 lat to już odpowiedni czas na ślub i ustatkowanie się. To że o tym rozmawialiście nic nie znaczy bo on nie poczynił w tym kierunku żadnych kroków.
Pozostaje jeszcze że się w kimś zauroczył, kogoś poznał.
A ja sobie pomyślałam, że on chciał się oświadczyć, zaplanował sobie to, a ty gdzieś pojechałaś. I teraz on ma focha. Taka moja fantazja. Równie dobrze możemy tu wróżyć z fusów, nic nie wiemy o tej sytuacji.
Najlepiej zrobisz, jak szczerze pogadasz z facetem, o co chodzi. Niech choćby ze względu na te sześć lat razem da ci dojść do słowa i nawet jeśli ma to się skończyć rozejściem, to powinien ci pozwolić jakoś po ludzku zamknąć tę relację.
Nic nie ukrylam. Co bym miala ukryć ? wygralam konkurs chciałam jechac na metamorofozę.. Opowiadałam mu kilka dni wczesniej jak to wygląda, dlaczego wygrałam... Ale nie wiedzial kiedy i z kim i gdzie jade ( bo mi juz nie pozwolil) powiedzieć gdyż przeciwstawił sie ( powiedzial ze go o nie interesuje). 14 l- nie chodzi tutaj o materializm ( tylko wyraz) nie pisze to po to, kupił mi zegarek ( 240 zl ja mu mówie ze drogi ) itd ze nie potrzeba, specjalnie przyjechał do mnie po mojej pracy 22 ( mimo poznej pory) specjalnie przyjechał. Aby mi dać prezent i został ze mna do kolejnego dnia aż poszłam do pracy... Posiedzilismy pogadalismy i jeszcze wtedy mówił : nie chce sie klocic szkoda czasu na to, śmialismy sie gadalismy było jak zawsze... Az do tego dnia . Jeszcze sam powiedzial wiem ze czekalas na cos innego ( ale na to jeszcze musisz poczekac)... ( pierscionek). Nie on nigdy przez 6 lat nie gadał z zadna inna nie pisal. Ufam mu i wiem ze to nie jest podobne i mozliwe u niego... Nigdy mnie pod tym katem nie dał chwili wątpliwości. Zawsze wszędzie mówi gdzie i z kim idzie.
Próbowałam mu powiedzieć i chciałam z nim porozmawiać.... To mi odpowiedział ze wiecznie bede Ci tłumaczyc jedno i to samo za chwile bedzie to samo. Sama wiesz dlaczego tak jest. Juz nie chodzi o to ze z kim i gdzie pojechałaś ale nie posluchałas mnie, w ogole mnie nie posłuchalas...
Jeśli to wszystko jest prawdą...
(...) czemu mi wyrzadza taką krzywdę
Wyrządza Ci krzywdę?
Właśnie sprawił Ci najlepszy prezent: uwolnił Cię od siebie, od osoby, która miała ochotę trzymać Cię na smyczy, która chciała, byś była jej posłuszną, która uważa/uważała, że w związku jej słowo jest rozkazem.
Bądź wdzięczna, że ujawnił swe prawdziwe oblicze teraz, przed planowanym ślubem.
jego zdanie mam podobno gdzieś, więc on robi tak samo- tak usłyszałam
Masz dwa wyjścia z sytuacji:
1. skakać do góry z radości, że teraz okazało się to, co się okazało
2. paść przed nim na kolana, całować po stopach, błagać o przebaczenie, poprosić o surową pokutę i nigdy nie mieć innego zdania od niego, postawić go na piedestale i otaczać czcią.
Nie ma dnia bym o nim nie myślała. Milczy, nie potrafię tego ogarnać... Co dalej? czy to byłs/ jest poważna decyzja?
dziwnie to wygląda... co to za konkurs metamorfoza o co w niej chodziło? wiedział, że starasz się wygrać?
jak dla mnie powód z sufitu - bardziej wygląda mi to na szukanie pretekstu do zakończenia tego związku i zrzucenia odpowiedzialności za jego zakończenie na Ciebie.
Wiesz cięzko się odchodzi po tylu latach, bierze na siebie przy tym odpowiedzialność i świadomość że zraniło się kogoś kogo się kiedyś kochało, łatwiej sie odchodzi z przerzuceniem odpowiedzialności na drugą stronę nie ma chociaż przy tym poczucia winy.
nie narzucaj mu się to przynosi odwrotny skutek, napisałabym mu ewentualnie że powód jego obrażenia się i przekreślenia 6 wspólnych lat jest dla mnie jakaś abstrakcją i mam podejrzenia że szukał pretenkstu który sam się nadarzył. Ludzie dorośli którzy sie kochają wyjaśniają problemy a nie poprostu odchodzą, że jeśli się ogarnie to wie gdzie Cie szukać a potem bym się odcieła.
Tak mówilam mu o tym że tam pisałam i ze mie odpisali ze wygralam. On był w Warszawie ( cały dzien) i powrót w Warszawie. Ale nie wiedzial kiedy jade i gdzie i na ile bo jak mu o tym mówilam to powiedzial ,, że chyba nie mam ważnieszych spraw, dlatego zajmuje się głupotami". Dlatego już nie drązyłam tematu i o moim wyjezdzie (powrocie) dowiedział się juz jak wracalam ... On twierdzi że nie chodzi o to ze pojechałam tylko że : się z nim w ogole nie licze, i jego zdanie jest nie wazne i ze on nie bedzie mi tego sto razy tłumaczył. Napisałam mu abyśmy pogadali ustalili datę ślubu i w koncu zamieszkali ale odpisał : ,, mozesz sobie rezerwować z kimś innym i daj mi spokój" On wie, ze predzej czy pozniej ja zadzwonie i jestem za nim i to wykorzystuje. Wie, jak mi mocno zalezy.
Jak on zawsze twierdził ze tylko JA i nikt inny więc, już mam taki mętlik w głowie. Jeszcze czas temu mówił jak bardzo mnie kocha i w koncu musimy coś zmienic miedzy sobą. Po co odbiera skoro nie jest ze mną>? Dodam że wiele razy nie mial racji ale bardzo się upierał... I choc tego załował to sie upierał. Jest bardzo uparty i złośliwy... Mialam obrone nawet do tej pory nie zapytal mnie jak poszło... Gdy wtedy mu napisalam czlowieku ja mam obrone - to odpisał nie obchodzi mnie to, jak Ciebie moje zdanie.
a najgorsze jest to że tyle razy mówiłam : Nie jesteś pewien coś zmieniło czy o czym nie wiem to powiedz - jeśli nie jesteś pewien mnie ja jestem to powiedz nie zabieraj mi czasu bo ja naprawde poważnie mysle o nas... Nie chce sie rozstawać i nie zamierzam. Jak tak to rozjedzmy sie kazdy pojdzie w swoja stone nawet mu to mówila ostanio---- zawsze zaprzeczal zawsze mnie przekonywal i zawsze mówil ze co ja mówie on wie co chce...
Wyraźnie widać że to on był w waszym związku stroną dominującą i decydującą. Zrobiłaś coś nie po jego myśli co było pretekstem do ogromnego skarcenia cie. on liczy na to że wrócisz do niego na kolanach i wtedy postawi ci warunek/warunki które będą miały na celu tylko jeszcze większe podporządkowanie ciebie wedle swojej woli.
Tak, wiem że tyle lat razem i takie rozstanie jest bolesne i mimo że każdą cząstką siebie chciała byś wrócić, naprawić, nadal być razem to w tym związku nie będziesz szczęśliwa. Toksyczność jakby nie patrzeć. W ogóle nie napisałaś o tym jak widzą to wasi znajomi, jak widzi to twój przyjaciel, przyjaciółka, koledzy od twojej strony a nie od "waszej". Masz w ogóle takich? Zgaduje że raczej ciężko z tym. Kiedy wyszłaś ostatnim razem spotkać się sama z taką koleżanką czy przyjaciółką?
Jak wytrzymałaś 6 lat z tak apodyktycznym typem?
Trudno uwierzyć, że to pierwsza taka sytuacja, gdy on usiłował wymusić na Tobie określone zachowanie.
Pomijając już fakt, że nie ma prawa niczego na Tobie wymuszać, to w tym konkretnym przypadku, właściwie nie powiedział "nie jedź...bo coś tam", tylko, że "nic go to nie obchodzi".
O co ma więc pretensje?
Być może, faktycznie szukał pretekstu, ja jednak podejrzewam, że on w taki sposób chce Cię ukarać, nastraszyć, przećwiczyć, dać Ci nauczkę.
Jak na razie udaje mu się to; dzwonisz do niego, prosisz, przepraszasz, kajasz się, żebrzesz o łaskę, płaczesz, a on Tobą pomiata.
SADYSTA!
Ciekawe jak długo zamierza tak Tobą poniewierać? Jak długo Ty zamierzasz przed nim pełzać?
Jest szansa, że za jakiś czas (trudno określić jaki), gdy będziesz już całkowicie wyczerpana psychicznie, on...łaskawie ci wybaczy, a wtedy Ty, po takiej nauczce, będziesz jadła mu z ręki.
Być może o to chodzi.
Nie czekaj na ten moment, nie usprawiedliwiaj go, jednocześnie nie obarczaj siebie winą. Twój chłopak obnażył swój ohydny charakter, jest podłym i okrutnym manipulantem.
Przestań dobijać się do niego, zignoruj, nie poniżaj się i zastanów, czy warto marnować życie z kimś takim.
Ty daj mu nauczkę, zamilknij, odetnij się, choćby nie wiem, jak Cię kusiło, daj mu to, czego chce (na zakończenie).
Rozmawiałam z jego szwagierką ( bo zapytała mnie dlaczego mnie tam nie było ostatnio a on był sam u nich). Zapytała o co chodzi- w krótkiej formie powiedziałam o co chodzi. Odpowiedziała : ,, przez te 2 weekendy był u nas i się zastanawial czy jechać do Ciebie czy nie ". Widać że jest za Tobą. A teściowa go karci za jego zachowanie i że jak będziesz dalej tak postępowal zostanie sam. Chwilkę pogadałysmy. Oczywiscie ze mam zanjomych, to nie jest tak ze nigdzie nie wychodze siedze jak w klatce... Wychodze z nim czy bez niego. Nie trzyma mnie na ,,uwięzi".
Tylko ta sytuacja jest już sama nie wiem jaka... Dzisiaj Dzien Kobiet nawet pół słowa;(
Jak wytrzymałaś 6 lat z tak apodyktycznym typem?
Trudno uwierzyć, że to pierwsza taka sytuacja, gdy on usiłował wymusić na Tobie określone zachowanie.
Pomijając już fakt, że nie ma prawa niczego na Tobie wymuszać, to w tym konkretnym przypadku, właściwie nie powiedział "nie jedź...bo coś tam", tylko, że "nic go to nie obchodzi".
O co ma więc pretensje?
Być może, faktycznie szukał pretekstu, ja jednak podejrzewam, że on w taki sposób chce Cię ukarać, nastraszyć, przećwiczyć, dać Ci nauczkę.
Jak na razie udaje mu się to; dzwonisz do niego, prosisz, przepraszasz, kajasz się, żebrzesz o łaskę, płaczesz, a on Tobą pomiata.
SADYSTA!
Ciekawe jak długo zamierza tak Tobą poniewierać? Jak długo Ty zamierzasz przed nim pełzać?
Jest szansa, że za jakiś czas (trudno określić jaki), gdy będziesz już całkowicie wyczerpana psychicznie, on...łaskawie ci wybaczy, a wtedy Ty, po takiej nauczce, będziesz jadła mu z ręki.
Być może o to chodzi.
Nie czekaj na ten moment, nie usprawiedliwiaj go, jednocześnie nie obarczaj siebie winą. Twój chłopak obnażył swój ohydny charakter, jest podłym i okrutnym manipulantem.
Przestań dobijać się do niego, zignoruj, nie poniżaj się i zastanów, czy warto marnować życie z kimś takim.
Ty daj mu nauczkę, zamilknij, odetnij się, choćby nie wiem, jak Cię kusiło, daj mu to, czego chce (na zakończenie).
Nie obrażaj nikogo nie znając go. Znamy historię tylko z jednej strony i ciężko mi uwierzyć że to pierwsza taka sytuacja w tym związku. Być może zawinił też brak komunikacji ze strony partnerki.
Jak dla mnie post zdecydowanie za ostry zasługujący na reakcje moderatora.
. Po otrzymaniu informacji powiedziałam mu o tym ze coś takiego wygrałam i sie wybieram. On oczywiscie ze mu sie nie podoba to, ze mamy wazniejsze sprawy.
Planowaliście coś w tym dniu/ w tych dniach?
On może być apodyktyczny jak twierdzą dziewczyny, ale co musiał Ci "tłumaczyć 100 razy"? Jakie miał wcześniej pretensje do Ciebie? Podasz jakies przykłady?
On jest po prostu bardzo uparty i dumny i choć zle sie z tym czuje chce postawic na swoim.
Jakiś czas temu chciał zamieszkac w innym miescie nie byłam na to gotowa wiec, odmówilam. Pozniej chcial wyjechać do Uk - ale mam studia wiec, nie moge tez w 3 s coś rzucic... I dlatego mówi ze sie z nim nie licze.
Nie dzien jak codzien - nic nie planowalismy.
Nie udzielam się tutaj często bo nie mam na to zbyt dużo czasu, ale w miarę możliwości czytam na bieżąco co u Ciebie słychać. Nie wierzę. Brak mi słów i używanie jakichkolwiek argumentów o słuszności zerwania kontaktu - to jak rzucaniem grochem o ścianę. Każdy z nas tutaj produkuje się i powtarza Ci jak mantrę o tym, że musisz stanąć na nogi a Ty wydaje się, że to zrozumiałeś by po chwili karmić nas nowymi informacjami na temat Twojego kontaktu z ex- dziewczyną. Ile jeszcze? Nie wydaje Ci się, że to już jest nudne? Nie chcę snuć tutaj czarnych wizji i domysłów, ale jeśli nie postanowisz przerwać tej chorej sytuacji to może tak trwać jeszcze pół roku, rok, dwa .... a nawet jeszcze dłużej. Nie marnuj swoich najlepszych lat.
kojot 26- nikt akurat Ciebie nie ,,prosi" abys sie tutaj wypowiadał. Dzieki bo nie znasz sytuacji i w ogole to nie sa te same sytuacje, i te same osoby wiec nie rozumiem.
Kokos. Przepraszam Cię. Pomyliłem tematy na który miałem się wypowiedzieć i cała ta wiadomość nie jest adresowana do Ciebie.
Próbowałam mu powiedzieć i chciałam z nim porozmawiać.... To mi odpowiedział ze wiecznie bede Ci tłumaczyc jedno i to samo za chwile bedzie to samo. Sama wiesz dlaczego tak jest. Juz nie chodzi o to ze z kim i gdzie pojechałaś ale nie posluchałas mnie, w ogole mnie nie posłuchalas...
NIE POSŁUCHAŁAŚ GO.
Przecież ci jasno powiedział, w czym problem. No jak mogłaś. Wcale się nie dziwię, że on ma focha. No jak to ty tak mogłaś mieć własne zdanie i zrobić coś nie po jego myśli?! Skandal. Tak się nie robi. Przecież to oczywiste, że MUSISZ go słuchać. I to zawsze. Nie, wtedy kiedy Ci pasuje. A jak nie chcesz go słuchać, to musisz się liczyć z tym, że cię zostawi.
Serio, przeczytaj jeszcze raz posty Wielokropka.
Czesc. Przykro mi, że Cię to spotyka. Powinnaś się pozbierać i zapomnieć. Jak dla mnie szukał pretekstu i go znalazł. Myślę, że powinnaś się cieszyć, że tak się stało. On nie jest dla Ciebie. Wiem, że łatwo mówić, ale trzeba się szanować. Kiedyś znajdziesz swoje szczęście. Zobaczysz:)
Tak mówilam mu o tym że tam pisałam i ze mie odpisali ze wygralam. On był w Warszawie ( cały dzien) i powrót w Warszawie. Ale nie wiedzial kiedy jade i gdzie i na ile bo jak mu o tym mówilam to powiedzial ,, że chyba nie mam ważnieszych spraw, dlatego zajmuje się głupotami". Dlatego już nie drązyłam tematu i o moim wyjezdzie (powrocie) dowiedział się juz jak wracalam ... On twierdzi że nie chodzi o to ze pojechałam tylko że : się z nim w ogole nie licze, i jego zdanie jest nie wazne i ze on nie bedzie mi tego sto razy tłumaczył. Napisałam mu abyśmy pogadali ustalili datę ślubu i w koncu zamieszkali ale odpisał : ,, mozesz sobie rezerwować z kimś innym i daj mi spokój" On wie, ze predzej czy pozniej ja zadzwonie i jestem za nim i to wykorzystuje. Wie, jak mi mocno zalezy.
Jak on zawsze twierdził ze tylko JA i nikt inny więc, już mam taki mętlik w głowie. Jeszcze czas temu mówił jak bardzo mnie kocha i w koncu musimy coś zmienic miedzy sobą. Po co odbiera skoro nie jest ze mną>? Dodam że wiele razy nie mial racji ale bardzo się upierał... I choc tego załował to sie upierał. Jest bardzo uparty i złośliwy... Mialam obrone nawet do tej pory nie zapytal mnie jak poszło... Gdy wtedy mu napisalam czlowieku ja mam obrone - to odpisał nie obchodzi mnie to, jak Ciebie moje zdanie.
Jest mi bardzo cięzko ![]()
kokos12 napisał/a:Próbowałam mu powiedzieć i chciałam z nim porozmawiać.... To mi odpowiedział ze wiecznie bede Ci tłumaczyc jedno i to samo za chwile bedzie to samo. Sama wiesz dlaczego tak jest. Juz nie chodzi o to ze z kim i gdzie pojechałaś ale nie posluchałas mnie, w ogole mnie nie posłuchalas...
NIE POSŁUCHAŁAŚ GO.
Przecież ci jasno powiedział, w czym problem. No jak mogłaś. Wcale się nie dziwię, że on ma focha. No jak to ty tak mogłaś mieć własne zdanie i zrobić coś nie po jego myśli?! Skandal. Tak się nie robi. Przecież to oczywiste, że MUSISZ go słuchać. I to zawsze. Nie, wtedy kiedy Ci pasuje. A jak nie chcesz go słuchać, to musisz się liczyć z tym, że cię zostawi.Serio, przeczytaj jeszcze raz posty Wielokropka.
Nie no przepraszam..... jak wogóle możesz tak pisać.
Związek to ustępstwa z obu stron nie z jednej.
On chciał wyjechać- ustąpił, on chciał zmienić miejsce zamieszkania-ustąpił....
Przecież wychodzi że chłopak robił wszystko pod swoją dziewczynę a nie może wymagać żeby gdzieś nie pojechała????
Może nie chciał żeby to robiła, miał jakieś plany, podejrzenia. Poza tym nie podoba mi się stwierdzenie że już "kilka razy do niej mówił a ona znowu nie posłuchała"
Być może to nie jest pierwsza sporna sytuacja w tym związku
własnie ,,ustępstwa" ale też miałam wtedy powody ważne... Ja też nie raz mu odpuszczałam wiele sytuacji podobnej ,,wartości" i jakoś go nie zostawiłam i nie zrywam.. I nie zapominam o nim na 2 tygodnie.
Kokos, czy ja dobrze rozumiem ?
Przecież taka metamorfoza, to jak wizyta u kosmetyczki + nie wiem, fryzjer.
Za to dostajesz od partnera karę w postaci zerwania ?
Monoceros napisał/a:kokos12 napisał/a:Próbowałam mu powiedzieć i chciałam z nim porozmawiać.... To mi odpowiedział ze wiecznie bede Ci tłumaczyc jedno i to samo za chwile bedzie to samo. Sama wiesz dlaczego tak jest. Juz nie chodzi o to ze z kim i gdzie pojechałaś ale nie posluchałas mnie, w ogole mnie nie posłuchalas...
NIE POSŁUCHAŁAŚ GO.
Przecież ci jasno powiedział, w czym problem. No jak mogłaś. Wcale się nie dziwię, że on ma focha. No jak to ty tak mogłaś mieć własne zdanie i zrobić coś nie po jego myśli?! Skandal. Tak się nie robi. Przecież to oczywiste, że MUSISZ go słuchać. I to zawsze. Nie, wtedy kiedy Ci pasuje. A jak nie chcesz go słuchać, to musisz się liczyć z tym, że cię zostawi.Serio, przeczytaj jeszcze raz posty Wielokropka.
Nie no przepraszam..... jak wogóle możesz tak pisać.
Związek to ustępstwa z obu stron nie z jednej.
On chciał wyjechać- ustąpił, on chciał zmienić miejsce zamieszkania-ustąpił....
Przecież wychodzi że chłopak robił wszystko pod swoją dziewczynę a nie może wymagać żeby gdzieś nie pojechała????Może nie chciał żeby to robiła, miał jakieś plany, podejrzenia. Poza tym nie podoba mi się stwierdzenie że już "kilka razy do niej mówił a ona znowu nie posłuchała"
Być może to nie jest pierwsza sporna sytuacja w tym związku
Dla mnie związek to bycie razem i szukanie wspólnych rozwiązań, a nie ustępstwa w stylu "ty chcesz A, ja chcę B, więc wybierzmy C, które nas wcale nie uszczęśliwi, no ale znaleźliśmy kompromis".
Albo tym bardziej karanie kogoś za to, że miał czelność postawić własne potrzeby na pierwszym miejscu, wpierw o tym grzecznie informując.
Żeby chociaż on wyjaśnił, dlaczego mu z tym nie po drodze. Ale mamy tylko niejasny frazes "mamy ważniejsze sprawy".
Naprawdę uważasz, że sprawa jest takiego kalibru, że trzeba z tego powodu zerwać?
Facet szukał pretekstu, to go znalazł. Tylko cieszyć się.
2 dni temu napisał 1 wiadomosc: moze w koncu jestes zadowolona... - nie odpowiedzialam, bo co mam napisać. Jak moze coś takiego w ogole napisac. Po godzinie dzwonił tego samego dnia ale spałam, nie wiem co chciał... I od tej pory znowu milczy
Facet z Tobą zerwał, bo poszłaś na metamorfozę, czyli de facto do kosmetyczki/fryzjerki/stylistki? Może się boi, że gdy zobaczysz, jaka jesteś piękna, gdy poczujesz się atrakcyjna, to go odstawisz? Może ma kompleksy jakieś? ![]()
Focha strzelił, bo go nie posłuchałaś, niedobra dziewczynka, be! Teraz próbuje Cię ukarać. Dobrze się stało, że jeszcze przed ślubem wyszło szydło z worka. Przynajmniej wiesz, na czym stoisz.
34 2017-03-11 18:09:43 Ostatnio edytowany przez planet1988 (2017-03-11 18:10:55)
Facet z Tobą zerwał, bo poszłaś na metamorfozę, czyli de facto do kosmetyczki/fryzjerki/stylistki? Może się boi, że gdy zobaczysz, jaka jesteś piękna, gdy poczujesz się atrakcyjna, to go odstawisz? Może ma kompleksy jakieś?
Focha strzelił, bo go nie posłuchałaś, niedobra dziewczynka, be! Teraz próbuje Cię ukarać. Dobrze się stało, że jeszcze przed ślubem wyszło szydło z worka. Przynajmniej wiesz, na czym stoisz.
Uważasz że facet się obraził bo ona poszła do fryzjera i kosmetyczki?
Normalny mężczyzna pcha swoja kobietę w takie miejsca( później jak wróci zawsze wie ze ma inna fryzurę i zawsze jakiś komplement może rzucić
)
I drugi raz się nie zgodzę. Sądzisz że kara jest zerwaniem związku?
Karać można jak się w związku jest(bezsensowna gra) a nie zrywając.
35 2017-03-11 19:16:00 Ostatnio edytowany przez CatLady (2017-03-11 19:23:24)
Uważasz że facet się obraził bo ona poszła do fryzjera i kosmetyczki?
Normalny mężczyzna pcha swoja kobietę w takie miejsca( później jak wróci zawsze wie ze ma inna fryzurę i zawsze jakiś komplement może rzucić)
I drugi raz się nie zgodzę. Sądzisz że kara jest zerwaniem związku?
Karać można jak się w związku jest(bezsensowna gra) a nie zrywając.
Nie tyle uważam, co zgaduję, bo wg mnie sytuacja jest absurdalna. Uważam, że w związku nie powinno być miejsca na "zezwalanie" bądź nie na cokolwiek... A on wyraźnie obraził się, bo ona go nie posłuchała. Choć też możliwe, że było to po prostu pretekst.
I nie zgadzam się, że będąc w związku można karać partnera. Partner to nie jest małe dziecko, żeby mu dać klapsa, bo wsadza paluszki do kontaktu. W związku się rozmawia - nie rozkazuje i wyznacza kary. Nigdy w życiu nie chciałabym być z człowiekiem, który wydaje mi rozkazy i zakazy i karze za ich nie wypełnienie.
On chciał wyjechać- ustąpił, on chciał zmienić miejsce zamieszkania-ustąpił....
Przecież wychodzi że chłopak robił wszystko pod swoją dziewczynę a nie może wymagać żeby gdzieś nie pojechała????
Nie porównuj wyjazdu do innego miasta na jeden dzień z rzucaniem studiów, bo ktoś tak chce. Jej wyjazd na metamorfozę nie miał z nim nic wspólnego, żadnego wpływu na niego i ona nie musi go słuchać, bo on tak chce i tak ma być. Natomiast jego pomysł, żeby ona rzuciła studia i pojechała do Uk jest co najmniej głupi. I jeśli on teraz w zamian za to, że ona nie rzuciła dla niego studiów wymaga jej posłuszeństwa, to ma problem ze sobą i tym problemem jest nadmierna kontrola i chęć podporządkowania sobie autorki.
planet1988 napisał/a:Uważasz że facet się obraził bo ona poszła do fryzjera i kosmetyczki?
Normalny mężczyzna pcha swoja kobietę w takie miejsca( później jak wróci zawsze wie ze ma inna fryzurę i zawsze jakiś komplement może rzucić)
I drugi raz się nie zgodzę. Sądzisz że kara jest zerwaniem związku?
Karać można jak się w związku jest(bezsensowna gra) a nie zrywając.Nie tyle uważam, co zgaduję, bo wg mnie sytuacja jest absurdalna. Uważam, że w związku nie powinno być miejsca na "zezwalanie" bądź nie na cokolwiek... A on wyraźnie obraził się, bo ona go nie posłuchała. Choć też możliwe, że było to po prostu pretekst.
I nie zgadzam się, że będąc w związku można karać partnera. Partner to nie jest małe dziecko, żeby mu dać klapsa, bo wsadza paluszki do kontaktu. W związku się rozmawia - nie rozkazuje i wyznacza kary. Nigdy w życiu bo któs w nie chciałabym być z człowiekiem, który wydaje mi rozkazy i zakazy i karze za ich nie wypełnienie.
planet1988 napisał/a:On chciał wyjechać- ustąpił, on chciał zmienić miejsce zamieszkania-ustąpił....
Przecież wychodzi że chłopak robił wszystko pod swoją dziewczynę a nie może wymagać żeby gdzieś nie pojechała????Nie porównuj wyjazdu do innego miasta na jeden dzień z rzucaniem studiów, bo ktoś tak chce. Jej wyjazd na metamorfozę nie miał z nim nic wspólnego, żadnego wpływu na niego i ona nie musi go słuchać, bo on tak chce i tak ma być. Natomiast jego pomysł, żeby ona rzuciła studia i pojechała do Uk jest co najmniej głupi. I jeśli on teraz w zamian za to, że ona nie rzuciła dla niego studiów wymaga jej posłuszeństwa, to ma problem ze sobą i tym problemem jest nadmierna kontrola i chęć podporządkowania sobie autorki.
Powiem szczerze ale nie widzę tu chęci drastycznego podporządkowanie się.
Może on coś chciał, ona nie i dlatego jest problem?
temat jest ciężki bo ktoś w tym związku musiał ustapić(nie ma związków gdzie ktoś nie ustępuje).
Gdzie jest powiedziane że on wymaga jej posłuszeństwa???
Powiedział wyraźnie co mu nie pasuje.... postawił wyraźne granice....
Gdzie jest powiedziane że on wymaga jej posłuszeństwa???
Powiedział wyraźnie co mu nie pasuje.... postawił wyraźne granice....
Powiedział "rób, co chcesz, tylko mi o tym nie mów". To jednak lekka różnica ![]()
Gdzie jest powiedziane że on wymaga jej posłuszeństwa???
Powiedział wyraźnie co mu nie pasuje.... postawił wyraźne granice....
No właśnie tu. Powiedział, postawił granicę, a ona nie posłuchała, więc on zerwał. Tupnął nóżką - masz nie iść, bo ja tak chcę - i wg niego ona ma słuchać, bo tak jest - wg niego - w związku, że jedno rozkazuje a drugie słucha.
Ciekawa jestem, czy to jego pierwsza tego typu akcja, bo to jednak sporo zmienia. Jeśli stawiał warunki, zakazy i nakazy wcześniej, to już taki typ, który wymaga kontroli. Jeśli to pierwszy raz, to szukał pretekstu by zakończyć związek. Nie spieszno mu do ślubu i to jeszcze z taką narowistą panną ![]()
Zadzwoniłam do niego. Nie on po prostu ,,gra na moich uczuciach" wie że jestem za nim, wiem ze nie chce sie rozstac.. Tylko to wszystko robi ze wzgledu na upór złosliwosc. Wygarnelam mu wszystko. Mam dośc tego. Niech sie dzieje co chce....
Całość historii wygląda jakby "czegoś" tu brakowało, aczkolwiek jestem w stanie też uwierzyć, że to wszystko po prostu tak mogło wyglądać. Po przeczytaniu tej historii nasuwają mi się następujące wnioski:
-facet ma potrzebę nadmiernego kontrolowania wszystkiego wokół, być może z powodu zazdrości? poczucia słabości w jakiejś kwestii?
-oczekuje, że będziesz się domyślać(!) - "przecież mówiłem ci sto razy, a ty nie słuchasz" - ale o co chodzi tak naprawdę? bo jak dla mnie to wcale tego nie powiedział. Że niby nie liczysz się z jego zdaniem. Gdyby chodziło naprawdę o coś ważnego, ale o zwykłe wyjśćie do fryzjera/kosmetyczki? Nie życzył sobie tego, bo...?
-stosuje wobec Ciebie przemoc psychiczną. Niestety trzeba nazywać rzeczy po imieniu.
Mogę się założyć, że to nie pierwsza tego typu sytuacja, kiedy facet strzela fochem i udaje obojętnego, a Ty błagasz prosisz, w końcu bierzesz winę na siebie, przepraszasz i obiecujesz że się poprawisz/zmienisz chociaż tak naprawdę nie rozumiesz o co chodzi, ale jesteś przekonana że to Twoja wina bo mogłaś tak, siak, albo jeszcze jakoś tam.
Jedyne co mogę Ci powiedzieć, to to że wiem jaki masz w sobie teraz ból i jak cierpisz, ale nie obwiniaj siebie za nic, bo nie zrobiłaś nic złego. Nie dzwoń już do niego, nie pisz, nie przepraszaj, nie próbuj nic tłumaczyć ani go usprawiedliwiać. To ON ma problem, nie Ty. Im bardziej będziesz się przed nim płaszczyć, tym bardziej on będzie zacięty. Stawiam, że za chwilę znów zacznie Cie zaczepiać, zresztą już to zrobił dwa razy i skutecznie, bo oddzwoniłaś do niego. Czego chciał? Pewnie znowu upokorzenia.
troche mnie tutaj nie było... co sie wydarzyło? Przyjechał do mnie został na noc porozmawial... Ale co z tego wynikło? Niby jest ze mna ale co rozmawiamy to ciagle slysze jedno i to samo bo pojechalas, bo zrobilas tak i tak... A jak mu mowie dla mnie temat jest zamkniety chce aby bylo jak dawniej to w odpowiedzi słysze ,, było sama to zepusalas" nie mysl ze mi przeszło wiec jest jak jest... I tak mija kolejny tydzien. Niby ze mna rozmawia a nie rozmawia, dzwoni a nie dzwoni... Ja nie wiem o co juz mu chodzi? tylko slysze mi wcale nie przeszło, ale nie widze by sie angazowal mna interesował. Nie jest jak było:(
Pewnie, że nie jest.
Teraz przeszedł do następnego etapu Twojej tresury.
To często spotykany prymitywny chwyt - manipulacje i wzbudzanie poczucia winy.
Wtedy jesteś podatniejsza na tresure i na naukę chodzenia przy nodze pana ...
W głowie mi się nie mieści, żeby robić taki cyrk z powodu wizytu kobiety u fryzjera i u kosmetyczki.
I w głowie mi się nie mieści, jak można się potulnie na takie traktowanie godzić ...
troche mnie tutaj nie było... co sie wydarzyło? Przyjechał do mnie został na noc porozmawial... Ale co z tego wynikło? Niby jest ze mna ale co rozmawiamy to ciagle slysze jedno i to samo bo pojechalas, bo zrobilas tak i tak... A jak mu mowie dla mnie temat jest zamkniety chce aby bylo jak dawniej to w odpowiedzi słysze ,, było sama to zepusalas" nie mysl ze mi przeszło wiec jest jak jest... I tak mija kolejny tydzien. Niby ze mna rozmawia a nie rozmawia, dzwoni a nie dzwoni... Ja nie wiem o co juz mu chodzi? tylko slysze mi wcale nie przeszło, ale nie widze by sie angazowal mna interesował. Nie jest jak było:(
Mnie też się to w głowie nie mieści. Ale tak serio, zapytaj go, czy on ma focha za to, że nie byłaś posłuszna. Dokładnie tymi słowami - ciekawa jestem co powie. Bo to brzmi naprawdę absurdalnie.
Wiesz, jedną z zasad skutecznej komunikacji jest mówienie od "ja", czyli ja się czuję, ja potrzebowałem, ja chciałbym. Natomiast to, co utrudnia (uniemożliwia wręcz) komunikację to mówienie "ty". Bo ty pojechałaś, bo ty zepsułaś, bo ty tak zrobiłaś a nie inaczej. Więc rozumiem stwierdzenie "niby rozmawia a nie rozmawia". On nie rozmawia, tylko wygłasza monologi i nie słucha. A temu daleko do definicji rozmowy.
Serio, chciałabym, żebyś odniosła się do tego: czy uważasz, że obraził się, bo nie byłaś posłuszna?
mu mowie dla mnie temat jest zamkniety
Błąd. W całej tej g...burzy widzę "co", a nie widzę "dlaczego". Naprawdę zdecydowałaś się na powrót, mimo że nie wiesz co nim kierowało? To jest powrót nieprzemyślany i pewnie do kolejnej takiej atrakcji. Chyba się słabo komunikujecie i to dotyczy obu stron.
W ogole do nie dzwonie. To sam dzwoni. Odbieram i co slysze - jedno i to samo ,, bo Ty mnie nie posluchałas, nie pomyslalam o mnie jak wybralas sie do tego fryzjera, nie liczylas sie ze mna' i jedno i to samo. I oczywiscie moje ,,ściete krótkie włosy mu sie nie podobaja" to wczoraj mi oznajmił mi ze nie przyjedzie wiem dlaczego. I jedno i to samo mi mówi, ciagnie temat i się upiera że ma rację ... Ze ciągle coś wymyslam dlatego tak jest. Ze ile razy jeszcze tak bedzie i oczywiscie kiedy ON chce sobie zadzwoni kiedy on chce sie zobaczymy... Nie to juz nie jest do zniesienia. Zachowuje sie jak bym ,, go zdradzila". Jedno i to samo ,, bo Ty nie pomyslalas o mnie jak pojechalas"...
Autorko wez poczytaj co piszesz na spokojnie a potem puknij sie solidnie w glowe, moze cos tam sie pouklada.
Twoj facet to nikt inny jak zalosny manipulator i treser. On sobie nie zyczyl zebys zmieniala wyglad a Ty smialas zrobic z wlasnymi wlosami to co uznalas za stosowne. Teraz wiec bedzie Cie karal. Napierw niby zerwaniem i obojetnoscia ale poniewaz nie czolgalas sie wystarczajaco na kolanach proszac pana o wybaczenie to teraz bedzie sam dzwonil i wkolo powtarzal jak go skrzywdzilas i jaka bylas niedobra by " dac Ci szanse" sie wkoncu solidnie pokajac i calowac go po stopach na przeprosiny. Ty zas zamiast powiedziec wez sie czlowieku ode mnie od....czep, nie pasuje Ci moj wyglad, fakt ze sama o sobie decyduje ok! Przyjelam do wiadomosci! Dziekuje dowidzenia, nie dzwon wiecej i zablokowac kolesia to odbierasz sluchasz tych bzdur, analizujesz je potem na forum. Serio sie dobrze czujesz? Lubisz taka tresure? Chore emocje w zwiazku i ponizanie Cie troszke jaraja? Tylko odpowiedz prosze na to pytanie zamiast udawac ze nie padlo i pisac dalej co on powiedzial keidy zadzwonil itp. Bo jesli tylko na to Cie stac to znaczy ze nie przyszlas tu po pomoc tylko sobie popisac i bedzie nadal po staremu. Od tego jest blog a nie forum.