Witam serdecznie, jest to mój pierwszy post, więc proszę o wyrozumiałość.
A więc moja historia zaczęła się 5 lat temu, kiedy poznałem swoją dziewczynę (okolice Szczecina), ale wtedy nie byliśmy razem to była znajomość która się zerwała. Wiem że chciała być wtedy ze mną, ale nie dopuściłem do tego. Kiedy kontakt się zerwał poznała chłopaka z którym była 5 lat.
Ja w międzyczasie wyjechałem do Katowic nie było żadnego kontaktu kiedy po 5 latach zobaczyłem ją na Facebooku i napisałem do niej była zaskoczona bo tego dnia jej partner wyjechał do wojska, spotkaliśmy się tydzień później w naszych stronach, opowiadała, że jest jej źle z nim potem zaczęliśmy się całować... wrócilem do Katowic utrzymywał się kontakt, planowaliśmy już kiedy się kolejny raz spotkać no i kolejne spotkanie było po 2 tyg i przespaliśmy się, ona zostawiła tamtego chłopaka ja wróciłem do rodzinnej miejscowości po pewnym czasie zamieszkaliśmy razem znaleźliśmy prace i nasz związek trwał ponad pół roku kiedy zmarł ojciec jej byłego i ona chciała na ten pogrzeb jechać, nie chciałem by jechała pokłóciliśmy się przez to obiecała mi ze pójdzie jak nie będzie jego rodziny. Odpuściłem i pojechała. Za 3 dni powiedziała, że jedzie do kuzynki i musi odpocząć, a w niedziele przyjedzie po rzeczy i się wyprowadzi do swojej kuzynki która mieszka miejscowość od jej byłego.
W tym całym czasie który opisałem nie dogadywaliśmy się czasami, sprzeczki były o jej prace nie dostała wynagrodzenia jej zakład upadł i została bez pracy i się do tego trochę zadłużyła.
Po naszym rozstaniu w Niedziele powiedziała, że przyjedzie w poniedziałek bo musi załatwić sprawy ze swoją pracą zaproponowałem spotkanie zabrałem ją na punkt widokowy całego Szczecina widziałem jej wzruszenie powiedziała że to najlepsze pożegnanie tego miasta i że kiedyś będzie chciała tu wrócić. Jak wracała rozmawialiśmy przez telefon ale kiedy dojechała to nasz kontakt już był szorstki odpychała mnie itd. Za pare dni miałem urodziny i zadzwoniłem z pytaniem czy się zobaczymy na urodziny bo zanim zerwaliśmy to wyobrażałem sobie ten dzień z nią... spotkaliśmy się powiedziała ze widzi moje zmiany że byłem zły ale wierzy że się zmienię. Za dwa dni napisałem jej list bez tekstów o błaganie itd. ale miał być to miły list. Kupiłem róże i zawiozłem jej to, była mile zaskoczona znów widziałem jej wzruszenie siedzieliśmy ona przeczytała list i powiedziała że odpisze. Kiedy wróciłem ze spotkania pisaliśmy i zaprosiła mnie na wieczór pojechałem do niej pojechaliśmy nad jezioro zaczęliśmy się całować i doszło do zbliżenia. tego wieczoru rozmawialiśmy śmialiśmy się mówiła że tęskni za wszystkim i nie chciała mnie puścić do domu, ale wróciłem dopiero o 4 rano.
Na następny dzień chciałem ją gdzieś zabrać ale już nie chciała więc odpuściłem.
Teraz kiedy się z nią nie spotykam wysyłamy sobie jakieś pojedyncze wiadomości itd i ostatnio wysłała mi zdjęcie z napisem "Boimy się kochać , boimy się momentu, gdy zacznie nam zależeć gdy jedno słowo, jeden moment, jeden gest,będzie mógł nas zniszczyć". Kiedy zauważyła że wyszedłem ze znajomymi zrobiła się też zazdrosna i trochę chciała mi dać popalić żebym może znów był smutny ze ją straciłem, nie wiem... Teraz też piszemy i zaproponowałem jej wyjazd nie wie dokąd itd zaproponowałem środę ale powiedziała ze to jest zły dzień i sama powie kiedy będzie mogła.
Powiedziała że sama nie wie czego chce teraz że jej ciężko. Ja wiem że może nie wróciła do swojego byłego, ale że ma z nim kontakt i z tego powodu jest zagubiona.
Pisze tutaj żebyście się wypowiedzieli na ten temat co uważać, jak się zachować, co ona myśli, ja myślę o niej o tym powrocie, dlatego niektóre kwestie jest mi ciężej samemu przemyśleć, czekam na was ![]()