Spotykaliśmy się pół roku. Między nami było 6 lat różnicy, dogadywaliśmy się wspaniale. Wspólne wyjazdy, wspólne wieczory, wspólne wychodzenie do znajomych. Radość, że poznaliśmy się przez zupełny przypadek, a tak bardzo do siebie pasujemy. Oboje uwielbiamy podróże, on zajmuje się tym zawodowo. Problemy zaczęły się dopiero wtedy, gdy należało podjąć decyzję o potraktowaniu relacji "na poważnie" - nie mówić, że jedynie spotykamy się, a jesteśmy ze sobą. Chyba spanikował...nie poczuł się na tyle silny, by zbudować coś poważniejszego. Nigdy nie było idealnie, ale i tak miłość między nami kwitła, wszyscy to zauważali, każdy pytał, co się zmieniło, że tak bardzo promienieję. Nagle przestał odpisywać, odbierać telefony, zasłaniał się wyjazdami. Kontakt był coraz słabszy. W moje urodziny nawet nie przyjechał, mimo, że wszystko było podporządkowane temu, żebyśmy się właśnie zobaczyli. Parę dni później spotkaliśmy się po raz ostatni, nie miał odwagi zacząć rozmowy. Skończył na tym, że "może jak już się przeprowadzę" - mieszkamy 40 kilometrów od siebie. Nie potrafię się pogodzić, gdzieś nadal we mnie jest, czekam, myślę...ale wiem, że to nie ma sensu. Chyba poznał kogoś, a raczej na pewno, nie wiem na jakiej płaszczyźnie opiera się ich relacja, ale jest mi z tego powodu bardzo przykro. Z dnia na dzień przestało go interesować moje życie. Co robić? To już 4 miesiące, a nadal w tym tkwię, jest lepiej, ale w gorszych momentach nadal wracają myśli o nim..ja siedzę w miejscu, on podróżuje, już pewnie o mnie zapomniał. Gdy ostatnio wyszła inicjatywa spotkania - zgodził się, ale do niego nie doszło, odpuścił, wymigał się głupim argumentem...nie mam siły, nadal darzę go niesamowitą sympatią. Mimo, że po alkoholu bardzo się zmieniał, był jak zupełnie inna osoba. Proszę Was o pomoc, albo o przedstawienie podobnych do mojej sytuacji, może to chociaż trochę mi pomoże.
Pozdrawiam!
Kochana, no po prostu on traktował cię bardzo lekko, do wspólnego spędzania czasu, nic głębszego z jego strony nie było. Jeśli związał się też z kimś teraz, to znaczy, że byłaś tylko przystankiem na jego drodze, czasoumilaczem. Po prostu wiedział, że to nie to, i szukał w międzyczasie dalej. Wiem, że boli złamane serce, musisz czuć się bardzo oszukana, ale tak czasami bywa. Za jakiś czas się pozbierasz.
Kochana, no po prostu on traktował cię bardzo lekko, do wspólnego spędzania czasu, nic głębszego z jego strony nie było. Jeśli związał się też z kimś teraz, to znaczy, że byłaś tylko przystankiem na jego drodze, czasoumilaczem. Po prostu wiedział, że to nie to, i szukał w międzyczasie dalej. Wiem, że boli złamane serce, musisz czuć się bardzo oszukana, ale tak czasami bywa. Za jakiś czas się pozbierasz.
A gdzie tu jakieś oszustwo z jego strony?
Hey kochane jestem swiezo po rozstaniu, mija zaledwie dwa tygodnie, jest mi cholernie cieżko. Mam 29 lat moj byly partner pochodzi z niemiec ale jest polakiem , ma rodzicow polako. Mam dwoch synow jestem po rozwodzie. Zaczelismy sie sporykac jako kumple, znajomi przyjaciele. Wspolnie spedzany czad, wolne chwile, az w koncu zdecydowalismy sie na zwiazek wszystko bylo ok. Do czasu, on jest jedynakiem jego rodzice cudowni ludzie ale zawsze starali sie rozwiazywac za niefo problemy. Kiedy pojawily sie male problemy u nas zaczal sie wycofywac. Zaczal szukac problemow, typu a bo dzieci sie nie sluchaja, a bo to, a bo on niewie jak to bedzie jak zamieszkamy razem, a bo ja nie mam prawa jazdy a dzielila nas odleglosc zaledwie 22 km. Dowiedzialam sie w dzien rozstania ze to jednak nie to, ze on szuka kobiety bez dzieci, z domem, z prawkiem z fajnymi rodzicami itd. Mowiac to nie patrzal mi wsie oczy, mowiac cokolwiek nie patrzal mi w oczy. Moj pech polegal na tym ze tydzien temu mielismy jeszcze jeden wspolny wyjazd, pojechalismy tam ogrzewal mi dlonie itd. Troche wypilismy ale obydwoje mielismy swiadomosc tego co robimy, wyladowalismy w lozku tam widzialam jego emocje to jak sie zachowywal, ale na drugi dzien zachowywal sie jak by nigdy do niczego nie doszlo, czulam sie zle, staram sie pozbierac sama w sobie, nie pisac do niego, nie utrzymywac kontaktu ale to boli. Powiedzial mi ze on narazie nie szuka nikogo ze musi sie skupic na swojej pracy I na nowym mieszkaniu, ale niestety spotkalam go na portalu na tym samym na ktorym sie poznalismy, boli jak sobie z tym poradzic jak go wyzucic z glowy jak przestac o nim myslec. Zostawil mnie w najgorszym momencie mojego zycia, stracilam prace, w domu zaczely sie awantury z moimi rodzicami wszystko sie posypalo jak domek z kart.