Jestem w związku od 6 lat, mamy dwie córki 4 lata i rok. Między nami raz lepiej raz gorzej. Jednak dzisiaj doszłam do wniosku, ze mam juz dość takiego życia, ciągle siedzę w domu, najpierw ciąża i opieka nad dzieckiem, pozniej znów ciąża i male dziecko. Partner za bardzo nie pomaga, bo PRACA, no właśnie rodzinny interes, ojciec co chwila pije i raz jest dobrze a raz pracuje partner za kilka osób, bo ojciec nie jest w stanie, partner wraca wieczorami. Ojciec pomiata nim na prawo i lewo, a jak juz poznał swoją partnerke z którą jest od roku i co chwile sie kłóci to jest juz totalna masakra, ona to jest taka su**, ze szok. Nawet ojca zmanipulowala tak, ze on uwierzyl, ze partner go okradl, co naprawdę jest nie do pomyślenia. Kokosow w nie zarabia, doslownie mamy na styk. Tak bym chciala zeby partner odszedl od tego patologicznego ojca ale szczerze to boje sie, ze on po prostu sie boi? jest w jakiś sposób uzależniony?
Musialam sie wyglądać ehh
A może ojciec potrafi nim manipulować i wmówił mu, że do niczego się nie nadaje. W związku z tym Twój partner zwyczajnie nawet nie próbuje niczego zmienić. Kwestia inna to taka, że może czuć na sobie odpowiedzialność za rodzinę, a więc nie chce ryzykować i podejmować pochopnych decyzji. Może porozmawiaj z nim, może to Ty jakoś będziesz mogła mu pomóc, a wtedy, w rezultacie, pomożesz też i sobie.