Ksawcio napisał/a:Nie chce się z nią rozstać, nie chce mi się szukać innej i być samemu, z drugiej strony chcę być z nią, bo ją kocham i mnie ciągnie do niej – wiele razy wybaczyłem i zapomniałem jej takie rzeczy, których na pewno bym wcześniej nie wybaczył.
Moją uwagę, przykuło to zdanie, a w szczególności "nie chce mi się szukać" - jestem przekonany, że gdyby na horyzoncie pojawił się ktoś inny z realną szansą wejścia w związek - nie miałbyś takich dylematów. Twoja miłość, uczucie "zakochanie" to jak dla mnie efekt kilku składowych - czyli przywiązanie, wygoda (pewien istniejący już schemat), obawa przed pozostaniem samym. Wyprowadź mnie konstruktywnie z błędu jeśli się mylę.
Ksawcio napisał/a:Ogólnie moja rodzina jak ją poznała bardzo pozytywnie podchodziła i mówiła mi, że ją przedstawiałem w dużo gorszym świetle, że często nie znam się na żartach i się obrażam bez powodu.
A czy to nie jest też tak, że za bardzo w "krzywym zwierciadle" postrzegasz i odbierasz swoją dziewczynę? Rodzinie zanim ją poznali przedstawiłeś ją w takim świetle, że ewidentnie byli zaskoczeni tą osoba i tym co przedstawiłeś - Twoje słowa powyżej.
Ksawcio napisał/a:Ona już wiele razy bardzo brzydko mi powiedziała, ja też powiedziałem wiele niemiłych słow. Ciągle się szarpiemy, on mówi mi, że ją ograniczam i że się nudzi, że nie chce kiedyś żałować, że się nudziła w młodości.
Wzajemne nieakceptowanie się partnerów w pewnych kwestiach i będąca miedzy nimi kość niezgody to jedno, ale wzajemne się nieszanowanie niedobrze wróży. Poza tym z tego co piszesz wychodzi na to, ze macie odmienne temperamenty. Wychodzi na to z tego co czytam, że masz żywiołową i imprezową dziewczynę, a Ty jesteś bardziej typem domownika.
Ksawcio napisał/a:Ja nie chcę jechać z nią gdzieś gdzie według mnie jest to nieodpowiedzialne, ona wie o tym od dawna, ale teraz znowu do tego wraca. Chce jechać z koleżanką (i być może jej mężem). Co mam o tym myśleć czy mam rację?
Związek to kompromis, wzajemne szanowanie nie ogranicza się tylko do "nie mówienia sobie brzydkich słów" ale też również do poszanowania poglądów i innych odmienności. Ty masz takie zdanie i już a zobacz jej koleżanka i mąż też chcą jechać - też są Twoim zdaniem nieodpowiedzialni?
Przemyśl, czy bycie z kimś bardziej z przyzwyczajenia i wygody (a może obawą przed byciem samemu), z osoba o innym temperamencie i podejściu do życia ma sens? Dla Waszej wspólnej przyszłości. A może wystarczy trochę zmienić podejście i postrzeganie do tej osoby? może częściej ruszyć dupę z kanapy, zrobić coś od czasu do czasu bardziej spontanicznego? Popracować też nad wzajemnym szacunkiem by należało, wymagaj tego ale i sam dawaj przykład.