Cześć, piszę z problemem, który prawdopodobnie jest śmieszny, ale spędza mi od pewnego czasu sen z powiek.
Mam 23 lata. Wiem, pewnie większość tutaj zasugeruje, że nie mam się czym przejmować i że mam jeszcze czas na znalezienie odpowiedniego dla siebie faceta, ale ta sytuacja strasznie mnie męczy. W zasadzie od dwóch lat nie byłam w żadnym związku, oczywiście, spotykałam się przez ten okres z bardzo dużą ilością facetów, no ale nie wyszło z tego nic poważnego (głównie z mojej strony, większość mężczyzn chciała się spotkać ponownie, ale nie byłam zainteresowana, ale byli też i tacy, którzy podziękowali i tyle, najwidoczniej nie byli zainteresowani).
Jestem, przyznam nieskromnie, dość atrakcyjna. Podobam się sobie, pracuję nad sobą. Miałam w swoim życiu sytuacje, gdzie zostałam zaczepiona na ulicy i poproszona o numer, tak samo, jak i miałam / mam sytuacje, gdzie leciały w moją stronę chamskie i buraczane teksty w kontekście mojej atrakcyjności.
Coś, co jest moją największą zmorą, to introwertyczna natura. Mam bardzo wąskie grono znajomych, ale takie, na które wiem, że zawsze mogę liczyć. Myślę, że to właśnie mój charakter nie pozwala mi na znalezienie mojej drugiej połówki. Do tego dochodzi fakt, że studiuję w małym mieście, nawet, jakbym bardzo chciała, to jest mi ciężko znaleźć sobie jakieś zajęcie dodatkowe tak, aby wyjść do ludzi. Nie nudzę się sama ze sobą, uwielbiam książki, mam swoje pasje, które rozwijam.
Próbowałam też szukać poprzez portale randkowe, teraz wiem, jak wielką pomyłką to było, ponieważ większość facetów tam to zwykłe oszołomy, oczywiście natrafiłam też i na tych bardziej normalnych, dochodziło do spotkania i bardzo często okazywało się, że niektóre informacje zawarte w profilach są zupełnie nieprawdziwe, ale umówmy się, że wcale mnie to nie dziwi, ot, uroki internetu.
Wiele razy zastanawiałam się nad wyjazdem do większego miasta, które miałoby mi otworzyć nowe możliwości i pozwolić na robienie tego, co lubię, po cichu mam nadzieję, że przełoży się to też na moje życie towarzyskie, a z drugiej strony ... siebie wszędzie zabieram ze sobą, jakkolwiek głupio to nie brzmi i czasami się zastanawiam, czy przypadkiem ten problem nie leży we mnie.
Może ktoś służyć radą? Gdzie poznawać normalnych, fajnych, kulturalnych facetów? Bo za każdym razem, gdy trafiam na kolejnego buca albo prostaka, tracę wiarę we wszystko ... (nie, nie generalizuję, absolutnie nie o to chodzi. Po prostu sama nie wiem, gdzie popełniam błąd.)