Byłam radosna, wesoła, spontaniczna, tolerancyjna, wyrozumiała, wierzyłam mu...
Jestem podejrzliwa, zazdrosna, i chyba nie ufna...
Od 2 lat jestem z mężczyzną, którego kocham... pierwsze miesiące były cudowne... czułam się prawdziwą kobietą! Kochaną, docenianą. Wiedziałam że jestem tylko jego, że odmienię jego życie. (był w dosyć dziwnym związku i miał złe doświadczenia) był taki we mnie wpatrzony... a ja taka ufna... na wszystko pozwalałam.
Już nie jestem taka radosna... zdarzyło się mu kilka razy mnie oszukać... zranić... zawieść...
I już nie potrawie mu tak na wszystko pozwalać...
Od kiedy zamieszkaliśmy razem odkryłam wg mnie straszną skłonność;/ (oglądanie obrzydliwej pornografii) gdy spojrzałam w historii robił to przed położeniem się do mnie do łóżka... czułam.. czuje się zeszmacona... boje się że mam obsesje że mnie zostawi... ze mnie zdradza... prawie co noc snia mi sie takie okropne sny! ze go zastaje w lóżku z inna, ze mnie zostawia, ze cos znajduje w jego tel itp.
W snach mnie zdradza, oszukuje, zostawia... w zyciu... wiem ze nie...mowi ze nie...
Po za tym przezywam wielki hmy... nie wiem jak to nazwac... ale on jest pierwszym moim mezczyzna... pierwszym facetem z ktorym pojechalam na samodzielne wakacje... On juz ma tego typu doswiadczenia za soba... przezyte nie ze mna... wiem ze teraz jest ze mna itd. ale odczuwam czasami ze mnie do niej przyrownuje... nie wiem jak sobie z tym radzic... on twierdzi ze musze bo to moze byc jakas choroba...
A co Wy o tym myślicie?