Mam bardzo małą odporność na stres i na problemy reaguję zbyt przesadnie.
Zerwał ze mną chłopak.
Krótki związek, raptem 1,5 miesiąca.... nawet chyba go jeszcze nie pokochałam... Powinnam sie otrzasnąć i zyc dalej...
A ja?
A ja straciłam sens zycia. Zrezygnowałam z siłowni, kursów tańca. Nie dbam o siebie, bo uważam, że nie muszę się nikomu podobać. Nie dbam o ubiór, o fryzurę. Nic mi się nie chce, straciłam zapał do WSZYSTKIEGO. Nie chce mi sie rozwijac hobby, któremu dawniej poświęcałam duzo czasu. Nic nie sprawia mi radości.
Najchętniej leżałabym w łóżku i płakała.
Wiem, że robię źle, że tak nie mozna, bo to tylko pogłębia mój ból. Ale.... nie potrafię ze sobą wygrać!
Nie potrafię się zmobilizować, zeby wstać z łóżka i zacząć NOWY ROZDZIAŁ.
Siłownia? Po co? To dla NIEGO dbałam o formę. Teraz nie muszę się nikomu podobac...
Fryzjer? Po co? Nie muszę dobrze wyglądać...
Znajomi? Nie chce mi sie z nikim rozmawiać...
Może jakis kurs? Nie mam motywacji....
Taniec? Odpuściłam treningi... Muzyka mnie drażni...
Prosze o pomoc, bo na prawdę nie mogę wytrzymac sama ze sobą! ![]()