Witam wszystkich !
przejde od razu do sedna sprawy, mam chlopaka z którym kłoce sie raz czesciej raz zadziej jak to sie mowi raz na wozie raz pod wozem,było wszystko ładnie pieknie dogadywalismy sie zero przykrości, az w sobote miał pilny służbowy wyjazd z pracy oczywiscie nie musiał jechać bo mogl to zrobic za pomoca kogos innego ale on sie uparł ze on pojedzie
ja bardzo sie bałam o niego nie chcialam zeby jechal... umowilismy sie do kina a on zmienil plany bo sie jakis wyjazd bardziej liczyl niz ja, a ja wpadłam w furie krzyczalam plakalam proszac zeby nie jechal on oczywiscie od samego poczatku prosil zebym z nim pojechala w koncu po dlugich nerwach negocjacjach przy czym i straszeniu go ze jak wroci z tamtad to niech do mnie nie przyjezdza itp itd.. ze to koniec - pojechalam z nim bylo bardzo fajnie
przyjemnie, zalowalam ze tak z poczatku zareagowalam... ;( po przyjezdzie w nocy kazdy pojechal do siebie i nastepnego dnia spotkalismy sie bardzo mnie zdenerwowalo kiedy zadzwonilam do niego bo sie spoznial na umowione miejsce i godzine podniosl glos i glosno przeklnąl ze zaraz bedzie ;/ wtedy cos we mnie peklo ze sobie nie pozwole na tego typu traktowanie itp... po spotkaniu znowu kazde z ans sie rozjechalo do domu i umowilismy sie na konkretna godzine u mnie w domu, po przyjedzie do mmie wynikla niemila sytuacja bo ja bylam zajeta i nie moglam otworzyc drzwi a domownicy krecili sie i nikt nie wyszedl ich otworzyc a slyszeli wiec rzucialm wszystko i bardzo sie zdenerwowalam i poszlam otworzyc drzwi jednoczensie krzyczac ze wszyscy stoja i patrza jakby za drzwiami mial stac BOG, wtedy moj chlopak chcial mnie przytulic zebym sie nie denerwowala a ja w tych nerwach dalej krzyczalam i powiedzialam zeby mnie nie dotykal.. jak to on urazona od razu meska duma ubral sie i wyszedl, dlugo dzwonilam i pisalam ale wylaczyl tel. wiec moje nerwy wzrosly okropnie chodzilam i cala sie trzeslam nie wiedzac co sie z nim dzieje, w koncu po ok 3 godz. zjawil sie u mnie, byl wobec mnie dziwny arogancki raz przytulal a potem klnal ze mu sie nie chce u mnie siedziec, obejrzylismy film, po czym zaczal dziwnie do mnie gadac z jakimis podtekstami wkurzylam sie i siadlam do komputera, on za mna zaczal klasc mi glowe na laptopie przyciskac wszystko ze nie moglam nic zrobic, zdenerwowalam sie i to bardzo, zaczelam go bic po plecach uderzylam kilka razy on sie smial w nieboglosy co mnie kladlo na lopatki potem zaczelam go szarpac za uszy poniewaz czynnosc sie powtarzala nie moglam nic zrobic na kompie - on dalej sie smial ;( uderzylam w glowe on dalej smiech i jakies dogadywanie w koncu sie uspokoil i powiedzial mi ze to koniec po czym w tych nerwach i ja sie ucieszylam i wyszedl z domu...
Bardzo prosze mi powiedziec cos o moim zachowaniu boje sie ze tak reagowalam uderzajac go, boje sie ze moge kiedys zrobic krzywde jemu jak mnie tak bedzie wkurzal ;( powiem jeszcze z e to nie pierwszy raz sie tak zdarzylo wczesniej jak tak sie klocilismy tez tak robilam ale to bylo np jedno klepniecie w plecy szturchniecie uderzenie w noge, czy ze mna cos nie tak ?? pamietam tez jak bylam mala to zawsze podczas klotni zbratem pierwsza lecialam "z łapami" bardzo prosze o odpowiedz co jest nie tak ze mna ;( tak bardzo bym chciala zniwelowac u siebie te nerwy bo mi przeszkadzaja w zyciu i funkcjonowaniu...