Witam ,chyba muszę to niestety już nazwać nałogiem. Od trzech lat wyciskam zaskórniki . Najczęściej wygląda to tak ,że gdzieś tam stojąc przed lustrem i zobaczę małą czarną kropkę np na nosie i już po mnie
Kończy się tak ,że rozdrapię całą twarz i wyglądam po tym jakbym miała trądzik 10 stopnia
Oczywiście do pracy nakładam make up i nic nie widać, ale przychodzi wieczór, zmywam makijaż, zobaczę syfka i zabawa zaczyna się od nowa
Jak już pisałam, przy tum wszystkim - doskonale wiem o tym, ze tylko sobie szkodzę, ale to jest ode mnie silniejsze... Nie mogę po prostu przestać. Cały cza mam wrażenie ,że te zaskórniaki tam gdzieś są ukryte w tych porach. Zresztą mam rozszerzone pory przez to
Robię maseczki, chodzę do kosmetyczki na oczyszczanie- ale pomaga to na moment. Nie wiem już co robić ... Kiedyś przyszli do mnie wieczorem niezapowiedziani goście i ich nie wpuściłam do mieszkania bo akurat mnie naszło i byłam po wyciskaniu ... także strasznie mi to przeszkadza. Może jakbym zlikwidowała te zaskórniki raz na zawsze to bym mogla się od tego uwolnić, ale probowałam już tylu rożnych rzeczy i nic nie pomogło na dłużej
Zawsze wracają ![]()
Hehhehe...mam ten sam problem, tez jestem od tego uzaleznienia, chociaz bardzo sie staram;)
Najbardziej pomagala mi chyba taka pani dermatolog ktora szybko potrafila stwierdzic ze znowu wyciskalam i mnie troszke opieprzala;DDD wiec staralam sie tego nie robic;)
Pamietam tez ze jak mi to przeszkadzalo to sie wlasnie albo malowalam i mowilam sobie ze nie moge teraz dotykac twarzy...albo jak na noc to szybko po umyciu twarzy mialam taka punktowa białą masc na krostki, wiec szybko ja nanosilam i mowilam sobie ze nie moge;)))
Ale coz nie zawsze sie udaje;)
Kiedys mialam to samo .Nie moglam przeoczyc zadnego " syfka " ani u siebie , a nawet u innych ! ( o zgrozo ! ).
Ale da sie z tego zrezygnowac , czego jestem zywym przykladem.Ale do rzeczy:
Nie wolno wygniatac ! Tym sposobem rozprzestrzeniamy to dziadostwo po calej twarzy.Infekujemy skore i kolo sie zamyka.Maltretujac sie w ten sposob , mozenmy dorobic sie blizn i przebarwien na twarzy , co nie jest latwe do pozbycia sie .Fundujac sobie " tapete " po takim zabiegu dodatkowo zapychamy sobie pory.Prosze nie wierzyc nikomu , kto twierdzi , ze nowoczesne podklady nie zapychaja porow , bo zapychaja.
Pragne rowniez zauwazyc , ze obecnie zaden szanujacy sie gabinet kosmetyczny nie masakruje recznie twarzy wyciskajac zaskorniki.Teraz stosuje sie np.peeling kawitacyjny.twoje chroniczne wygniatanie moze miec podloze nerwicowe, skoro nie mozesz sie od tego powstrzymac , myslalas o tym ? Jak bedziesz miala jakies pytania , postaram sie odpowiedziec ![]()
ja też jestem żywym przykładem, że można z tego zrezygnować
kiedyś mogłam cały dzień spędzić przed lustrem i się męczyć
udało mi się to zwalczyć i teraz tylko chwila przed lustrem na makijaż oczu, bo nawet na twarz nic nie nakładam
Jeanne ma rację w każdym słowie - to się tylko gorzej roznosi
ja mam ten sam prblem tylko na moich nieszczesnych ramionach (mam tam skóre atopową) wiec jak zaczne tam grzebac to kończy sie to jakąs masakrą totlna i potem przez tyydzień musze to goic i chodzic w bluzkach na długi rekaw ![]()
krokieciatko najlepiej nie ruszaj tego wcale, a samo się zasuszy i zginie
możesz smarować maściami albo sprawdzony sposób babci to pastą do zębów {suszy}
Tak , pasta do zebow to sprawdzony sposob na pryszcze , sama ja stosuje w sytuacjach awaryjnych.Ale nie na cala twarz , tylko punktowo !
I trzeba uwazac , pamietajac o tym , ze zaaplikowalysmy sobie cos bialego.Kiedys wybralam sie do sklepu wypackana w biale kropki ![]()
no oczywiście punktowo, ja też tak robię i też raz pokazałam się z białą kropą
Mi sie wydaje ze takie wyciskanie, drapanie okolic twarzy jest na tle nerwowym...
Sądze tak z wlasnego doswiadczenia, bo zawsze w czasie sesji poprostu nieswiadomie dotykam twarzy i sie drapie gdy tylko wyczuje jakas krostke...po sesji moja tarz zawsze wyglada masakrycznie;DDD
A dgy nie mam jkis wiekszych stresow i zajmuje sie czymkolwiek jakos te wszystkie moje krostki znikaja, jakby wiedzialy ze i tak sie nimi nie zainteresuje;DDD
Oprócz pasty do zębów, dobra jest także maść cynkowa- ona także wysusza
A do tak zwanego "wyciągania", polecam maść ichtiolową.
Ja z kolei mam taką przypadłość, że jeśli nie wycisnę, to po kilku dniach pryszcz owszem, wysycha, ale za jakiś czas pojawia się w innym miejscu ze zdwojona silą.. I weź babo bądź tu mądra ![]()
Witam
mam ten sam problem, to jest silniejsze ode mnie niestety ;/ staram się najmniej czasu spędzać przy lustrze, jak już to tylko po to aby się pomalowac czy coś w tym stylu
zgadzam sie z maścią cynkową jest na prawdę dobra
polecam również zioła szwedzkie do zakupienia są w aptece, mała buteleczka ok. 10zł. Nie zawierają alkoholu, więc nie wysuszają skóry ale szybciej znikają syfy ! ;-)