Terapia, czyli góry i doliny - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Terapia, czyli góry i doliny

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 165 z 165 ]

131

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Takie opisanie w trzeciej osobie podobnież pozwala zyskać niesamowity dystans do całości. I zobaczyć to, czego się w uzasadnionych skądinąd emocjach nie dostrzega. Będzie dobrze, chociaż jeszcze nie jutro smile

Zobacz podobne tematy :

132 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2026-08-13 22:42:08)

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Smuteczek25 widzę, że cały czas działasz i próbujesz poradzić sobie z twoją sytuacją, aż miło się czyta ten wątek. Pojawiło się tu kilka ciekawych pomysłów, próbuj ich na ile tylko jesteś w stanie. Któryś może zadziała albo chociaż trochę ułatwi ci zmaganie się z tą sytuacją. A nawet jeśli żaden nie zadziała to zawsze jest jeszcze forum gdzie możesz po prostu z kimś pogadać, to naprawdę pomaga.

133

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Dziękuję Solaris, spróbuję, jasne. Chwytam się wszystkiego, żeby nie siedzieć i nie lamentować.
Pozdrawiam.

Próbuj:) Nie musisz pisać od razu epopei. Napisz na kompie czy tam kartce (jak Ci lepiej) tylko jedno zdanie np. o tym jak Cię zranił slowami o dnie. 
List może być chaotyczny, możesz w nim pisać i o tęsknocie, i o złości, to się nie wyklucza. 

Ta niewidzialna smycz, o której pisałaś wcześniej, karmi się niewypowiedzianymi emocjami i próbą zrozumienia „dlaczego”.
List pozwala te emocje uwolnić bez wchodzenia z nim w dialog. 

To normalne że szukasz odpowiedzi i pytania 'dlaczego?' krążą Ci po głowie.  I pewnie byś chciała żeby się odezwał. Ale prawda jest taka, że czekanie na jego wiadomość i wyjaśnienia to pułapka.
Pomyśl czy facet, który tak bardzo Cię upokorzył i nazwał dnem, nagle napisze coś co przyniesie Ci ulgę? Nie masz gwarancji, że da Ci szczerą i mądrą odpowiedz. Może dać Ci tylko kolejną dawkę jadu, która jeszcze mocniej Cię zrani.
Nie dawaj mu władzy nad swoim spokojem. Czekając na jego ruch, dajesz mu całą władzę nad swoimi emocjami.

Odcięcie tej smyczy polega na tym, że przestajesz pytać dlaczego on to zrobił a zaczynasz - jak ja mam teraz o siebie zadbać.

Te pytania możesz mu zadawać w listach, ktore potem zniszczysz. Nie uzyskasz tam odpowiedzi bo nie o to w nich chodzi:)
Ale rozładujesz emocje jakie tym pytaniom będą towarzyszyć. Chodzi o to, żeby ten cały żal i złość zostały teleportowane z Twojej głowy do listu;)

Ten pomysł Muqin z pisaniem w trzeciej osobie tez dobry.
Dbaj o siebie i bądź dla siebie dobra!

134 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-08-13 23:43:41)

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Dziękuję Solaris, spróbuję, jasne. Chwytam się wszystkiego, żeby nie siedzieć i nie lamentować.
Pozdrawiam.

Jestes jak cpun na glodzie. Pamietaj tylko ze jak Ci dzialke zaproponuje to ulga pozorna  tylko na chwile

135

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Dziękuję wszystkim, którzy nadal tu zaglądają i wspierają...To prawda z tym odwykiem. Z jednej strony powrót do nawyków z tych 6 lat byłby jak wielka ulga, z drugiej jak kieliszek wódki dla alkoholika, czyli równia pochyła. Jest nadal absurdalna nadzieja, że się odezwie, wytłumaczy, nawet przeprosi. Absurdalna - bo, co niby miałabym z tym zrobić? Słowa o "dnie i chorobie psychicznej" już padły i nic ich nie wymaże. Teraz cała rzecz w tym, żeby nie determinować nimi dalszego życia. Trudno mi pogodzić się z tym, że człowiek, który z jednej strony wspierał, interesował się, był każdego dnia, z drugiej uciął wszystko i wyrzucił jak zużytą rzecz. Gdzie tu była prawda, kiedy on był prawdziwy? Ile z historii, które opowiadał wydarzyło się naprawdę?
Myślę, że pomysł spisywania tego, pisania listów, będzie faktycznie pomocny. Spróbuję dziś wieczorem, żeby iść z pustą głową spać i nie budzić się w panice. Wiecie? Mnie ciągle dopada myśl, czy on czuje pustkę po mnie, czy to podłe pożegnanie do niego wraca? Czy po prostu odwrócił się, otrzepał i zapomniał. Od tego chciałbym się raz na zawsze uwolnić.

136

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Bardzo często czytam, że po zakończeniu takiej relacji życie staje się spokojne i bezpieczne, osoby piszą, że są o wiele szczęśliwsze. Ja, póki co, nic z tego nie czuję. Nie miałam od miesiąca chyba ani jednej radosnej chwili...gdzie jest to wyzwolenie?

137

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Bardzo często czytam, że po zakończeniu takiej relacji życie staje się spokojne i bezpieczne, osoby piszą, że są o wiele szczęśliwsze. Ja, póki co, nic z tego nie czuję. Nie miałam od miesiąca chyba ani jednej radosnej chwili...gdzie jest to wyzwolenie?

Nie możesz mówić o takiej relacji, bo każda jest inna, te osoby mogą się czuć szczęśliwe ,które pozbyły się balastu ze swojego życia, więc jeśli dla niego nim byłaś to on nawet może czuć się szczęśliwy.
Ten facet był dla ciebie respiratorem bez którego nie mogłaś oddychać, mówiąc w przenośni. Takie uzależnienie jest chore i musisz się z tego po prostu wyleczyć, bo nie masz innego wyjścia. Dlatego terapia i jeszcze raz terapia.
I weź przysłowiowy zimny prysznic, bo głaskanie po głowie ci widać nie pomaga, choć tak ci się wydaje.
I myśl o sobie i o swoim zdrowiu bo dalej je niszczysz, a nie o nim.

138 Ostatnio edytowany przez Noble (2026-08-14 10:28:00)

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

ja ci wklejé wpis z pewnego miejsca o tzw. racjonalizacji - teraz właśnie tego doświadczasz. co prawda wklejony fragment dotyczy porzucenia na rzecz innej osoby, ale mechanizm racjonalizacji swojego działania jest identyczny.

Człowiekiem rządzi pewien mechanizm, a mianowicie kiedy dokonamy jakiegoś wyboru: np wybierzemy partnera A zamiast partnera B, to nasz mózg stara się z całych sił usprawiedliwić nasz wybór, tak byśmy czuli się dobrze. Osoba, którą rządzi ten mechanizm będzie starała się z całych sił oczernić opcję (w tym przypadku osobę), którą odrzuciła. Znajdzie w tobie najgorsze wady, jeśli ich nie ma – wymyśli je! Jednocześnie jego mózg będzie przedstawiał opcję, którą wybrał w najkorzystniejszym świetle – wyeksponuje wszystkie jej zalety, przyciemni wady i dodaje jej cech, których ta osoba nie posiada! Twój mąż tak okropnie się do ciebie odnosi, mówi że to twoja wina, że byłaś taka i owaka, dlatego że głęboko w środku czuje że TAK NIE BYŁO! W jego głowie pojawiło się pytanie: „dlaczego opuściłeś swoją żonę i dzieci, rozbiłeś rodzinę? Twoje dzieci będą cierpiały przez to, że dorastają bez codziennego kontaktu z ojcem, skrzywdziłeś swoją żonę, zdradzałeś ją, mimo że obiecywałeś jej wierność, miłość i uczciwość małżeńską! W tym samym dniu, w którym ona zrozpaczona twoją zdradą leczyła się w szpitalu, ty w najlepsze płodziłeś dziecko z kochanką. Jak to wytłumaczysz? Popełniłeś wiele złych czynów, które wskazują na to, że jesteś złym człowiekiem!”
Ale…
Nasz mózg nie pozwoli nam myśleć źle o sobie. Tylko osoba głęboko pokorna popatrzy czysto na tę sytuację, przyzna się do winy, weźmie to na klatę, przyznając się do tego, że się zachowało podle i być może jest się podłym.
U twojego męża i kochanki pojawiła się natomiast racjonalizacja zła, które uczynili. Jako że nie są w stanie myśleć o sobie jako o złych osobach, starają się usprawiedliwić siebie mówiąc, że to ty jesteś złą osobą i zasłużyłaś na to co cię spotkało. Odzierają cię z godności – w ich oczach  nie jesteś kobietą i zasługujesz na to, żeby cię krzywdzić! Dzięki temu oni sami czują się lepiej. Ich agresja jest dowodem na to, że w głębi duszy czują się winni i w głębi duszy, wiedzą że postąpili podle. Dlatego też histerycznie krzyczą o prawie do szczęścia. Sięgną po jakikolwiek argument, byleby postawić się w dobrym świetle. On – człowiek, który oszukiwał, kłamał, zdradzał, chce pokazać się jako ofiara. Jednocześnie idealizuje swoją kochankę, zapewnia ją, że jest ideałem a jego miłość jest największa. W końcu co za głupcem by był, gdyby wyrządził taką krzywdę i porzucił swoją rodzinę dla kogoś zupełnie przeciętnego i tylko dlatego, że poniósł go popęd! Obydwoje uwikłali się w kłamstwa, plątali się w oszustwach, jak sama to zauważyłaś. Kochanka i exmąż jednak zaprzeczają, że doprowadzili do rozpadu rodziny próbując zwalić winę na ciebie. Są zbyt słabi, żeby przyjąć prawdę. On musi mydlić sobie samemu oczy, bo inaczej runie jego samoocena…

więcej możesz znaleźć tu https://siedemwiatrow.blogspot.com/ albo tu https://7wiatrow.wordpress.com/

139 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-08-14 11:55:36)

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Dziękuję wszystkim, którzy nadal tu zaglądają i wspierają...To prawda z tym odwykiem. Z jednej strony powrót do nawyków z tych 6 lat byłby jak wielka ulga, z drugiej jak kieliszek wódki dla alkoholika, czyli równia pochyła. Jest nadal absurdalna nadzieja, że się odezwie, wytłumaczy, nawet przeprosi. Absurdalna - bo, co niby miałabym z tym zrobić? Słowa o "dnie i chorobie psychicznej" już padły i nic ich nie wymaże. Teraz cała rzecz w tym, żeby nie determinować nimi dalszego życia. Trudno mi pogodzić się z tym, że człowiek, który z jednej strony wspierał, interesował się, był każdego dnia, z drugiej uciął wszystko i wyrzucił jak zużytą rzecz. Gdzie tu była prawda, kiedy on był prawdziwy? Ile z historii, które opowiadał wydarzyło się naprawdę?
Myślę, że pomysł spisywania tego, pisania listów, będzie faktycznie pomocny. Spróbuję dziś wieczorem, żeby iść z pustą głową spać i nie budzić się w panice. Wiecie? Mnie ciągle dopada myśl, czy on czuje pustkę po mnie, czy to podłe pożegnanie do niego wraca? Czy po prostu odwrócił się, otrzepał i zapomniał. Od tego chciałbym się raz na zawsze uwolnić.

Może i o Tobie myśli, ale pewnie zupełnie inaczej, niż Ci się wydaje. Widać, że gość kompletnie nie potrafi udźwignąć swoich emocji. Rozwala relację, a potem ucieka, zamiast wziąć na klatę to, co zrobił.
Na bank tłumaczy się sam przed sobą, zwala winę na Ciebie i udaje, że tematu nie ma. Klasyczna racjonalizacja.
Takie toksyki mają ego ktore nie pozwala im na zdrową tęsknotę bo musieliby najpierw przyznać, że ranią a tego nie potrafią. Przecież on we własnych oczach nie może wyjść na tego złego;)
Myślę, że pytanie „kiedy był prawdziwy?” prowadzi Cię w ślepą uliczkę. Nawet jeśli na początku nie kłamał, to to, co zrobił na koniec, liczy się najbardziej. 
Odpuść sobie to śledztwo. Nieważne, ile tam było prawdy bo szkoda Twojego spokoju na dochodzenie. Liczy się to, jak Cię potraktował i to jest jego  prawda. I jej się trzymaj a nie miłych wspomnień, które prowadzą Cię na manowce, bo są jak emocjonalna smycz która trzyma Cię w przeszłości.
No jesteś na głodzie ciągle, w końcu 6 lat to kawałek życia. Będzie dobrze, choć teraz trudno Ci w to uwierzyć:)


PS Wiem, że najbardziej boli Cię myśl, że Ty cierpisz, a on może nie czuć nic. Ale właśnie dlatego nie szukaj odpowiedzi w tym, co dzieje się w jego głowie. Może czuje, może nie, tego nie wiesz i nie musisz wiedzieć.
Bo nawet gdyby cierpiał, nie zmienia to tego, że wdeptał Cie na koniec w ziemię. Nie szukaj więc w jego emocjach furtki do niego. Twoje cierpienie jest prawdziwe niezależnie od tego, co czuje on.
Teraz masz zadbać o siebie i się odciąć.

140

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Do Noble,
bardzo dziękuję za ten wpis. Tak może to wyglądać w moim przypadku, że zrywając wyszukał najbardziej raniące określenia, choć gdy emocje opadły, wie, że mocno przegiął i wykreował mnie na kata, a siebie na ofiarę. I na pewno tego się będzie trzymał...chyba, że przyjdzie dzień, w którym nie będzie mógł spojrzeć sobie w oczy w lustrze.

141

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Wieka i Solaris,
ja dużą nadzieję pokładam w terapii. Przez 3 sesje, które odbyłam terapeutka pozwoliła mi wylać z siebie emocje i łzy. Na tym koniec. Kolejne 2 miesiące przeznaczy na przebudowanie mojego systemu wartości i zmianę stylu przywiązania oraz naukę stawiania granic.
Takie uzależnienie od drugiego człowieka to koszmar, który odbiera życiu sens.
Póki co przygarnęłam małego kotka brytyjczyka, który nie pozwala mi za dużo rozmyślać, bo wszędzie go pełno wink.

142 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-08-14 16:24:55)

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Terapia terapią, sama nie pomoże jak nie zaczniesz sama sobie też pomagać, zacząć zmieniać siebie, bo innych nie zmienisz.
Może zacząć od szacunku do siebie i logicznego myślenia... smile

Są kobiety, które nie potrafią żyć bez faceta, a potem się dziwią, że z facetem też się nie da... widzisz się w tej grupie?

Dlatego najpierw naucz się żyć sama, żeby w przyszłości jak kogoś poznasz, nie uzależnić się od niego. Inaczej, to najlepiej jak dasz sobie spokój z facetami, bo cię wykończą do reszty...
Powodzenia i wytrwałości życzę w postanowieniach smile

143

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Dziękuję Wieka,
I dlatego postawiłam na kota wink.

144

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Dziękuję Wieka,
I dlatego postawiłam na kota wink.

big_smile

145

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Wieka i Solaris,
ja dużą nadzieję pokładam w terapii. Przez 3 sesje, które odbyłam terapeutka pozwoliła mi wylać z siebie emocje i łzy. Na tym koniec. Kolejne 2 miesiące przeznaczy na przebudowanie mojego systemu wartości i zmianę stylu przywiązania oraz naukę stawiania granic.
Takie uzależnienie od drugiego człowieka to koszmar, który odbiera życiu sens.
Póki co przygarnęłam małego kotka brytyjczyka, który nie pozwala mi za dużo rozmyślać, bo wszędzie go pełno wink.

Poczytaj, bo wiele rzeczy się pokrywa.

https://zaburzenieborderline.pl/rozstan … orderline/

146

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Farmer napisał/a:

Poczytaj, bo wiele rzeczy się pokrywa.

https://zaburzenieborderline.pl/rozstan … orderline/

chyba masz jakąś fiksację na punkcie tego zaburzenia, bo u każdeo je widzisz od lat wink pododbnie jak fiksacja na punkcie studentek wink
czasem druga strona nie jest żadnym borderem, narcyzem, innym *schizmem, tylko po prostu zjebem.

147

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Dziękuję Samba. Film widziałam dwa razy, strasznie ciężko się na to patrzyło. Sytuacja tam była trochę inna, bo młode małżeństwo z dziećmi, teściowa, przemoc fizyczna...Nasz związek był na odległość, głównie oparty na komunikatorach. Jednak masz rację, że ta młoda kobieta kochała za bardzo, wybaczała. Dziś na pewno już nie obejrzałabym tego filmu. Nigdy nie doświadczyłam przemocy fizycznej, ale ta psychiczna też zostawia ślady.


Smuteczek, nie wiem, czy ona - bohaterka - kochała za bardzo czy po prostu za bardzo chciała być w Warszawie, ale nie bez powodu podałam ten film - jest tam wyłożone jak na dłoni, co się zadzieje, jeśli jedna osoba jest w jakiś sposób zależna od drugiej. Jak trudno jest nie upokarzać kogoś tak bardzo potrzebującego kto wręcz skomli o różne rzeczy. I tyle. Nie wszyscy tak się oczywiście zachowają, ale twój były jednak nie był świętoszkiem i da(wa)ł tobie w kość.
A u ciebie nadal jest zależność emocjonalna. Nadal jest to facet na piedestale i z jakiegoś powodu go tam usadziłaś.

148

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

I dlatego postawiłam na kota wink.

Kotełek zawsze na propsie!:)))

149

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Pytanie do Farmera: trochę zgłupiałam...zaburzenie, o którym mówi link, miało dotyczyć mnie czy jego?

150

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Samba, a ja inaczej o tym myślę. Póki co jestem nadal w fazie szoku po odrzuceniu. Może on trwać nawet do 8 tygodni. Tak działa biochemia mózgu. W tym okresie naturalne są tęsknota, rozpamiętywanie i idealizowanie partnera. To detoks, kiedy głód emocjonalny jest bardzo intensywny. Trudno jest po 6 latach relacji, tak po prostu przekęcić pstryczek i w ciągu miesiąca zapomnieć o wszystkim, poczuć radość i spokój.

151

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Pytanie do Farmera: trochę zgłupiałam...zaburzenie, o którym mówi link, miało dotyczyć mnie czy jego?

nie chodzi o zaburzenie, tylko reakcję na rozstanie

on stosował określone zachowania, emocjonalne nadużycia (jak BPD, ale nie musi być BPD), które uzależniły cię emocjonalnie i rozchwiały psychikę
zauważ, że wykazujesz cechy osoby porzuconej przez BPD

ZABLOKUJ CAŁKOWICIE

poczytaj o technikach manipulacji
szybko sobie uświadomisz sytuację i może to pozwoli tobie szybciej pójść dalej

152

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Noble napisał/a:
Farmer napisał/a:

Poczytaj, bo wiele rzeczy się pokrywa.

https://zaburzenieborderline.pl/rozstan … orderline/

chyba masz jakąś fiksację na punkcie tego zaburzenia, bo u każdeo je widzisz od lat wink pododbnie jak fiksacja na punkcie studentek wink
czasem druga strona nie jest żadnym borderem, narcyzem, innym *schizmem, tylko po prostu zjebem.

nie u każdego to widzę

lubię borderkicie/gotki smile, ale tylko w jednym celu (jeśli któraś jest zainteresowana, to mam otwarty priv smile )

a studentki zawsze pozostają młode i ładne

zjeb zjebowi nierówny, trzeba wiedzieć z czym ma się do czynienia, jakie manipulacje stosuje i jak się przed nimi bronić

153

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Farmer, dzięki. Objawy osoby porzuconej mam klasycznr, ale podobnie dzieje się też po porzuceniu przez socjopatę, psychpatę lub toksyka wszelkiej maści. Trudno tu diagnozować

154

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Samba, a ja inaczej o tym myślę. Póki co jestem nadal w fazie szoku po odrzuceniu. Może on trwać nawet do 8 tygodni. Tak działa biochemia mózgu. W tym okresie naturalne są tęsknota, rozpamiętywanie i idealizowanie partnera. To detoks, kiedy głód emocjonalny jest bardzo intensywny. Trudno jest po 6 latach relacji, tak po prostu przekęcić pstryczek i w ciągu miesiąca zapomnieć o wszystkim, poczuć radość i spokój.

Masz rację, 6 to dużo, a podobno związki z osobami toksycznymi są trudniejsze do zerwania bo raz jest źle a potem bardzo dobrze, co wprowadza w umysł jakiś rodzaj dezorientacji. Radość może niekoniecznie, ale spokój poczuć - no życzę tobie, byś jak najszybciej to poczuła.

155

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Samba, dziękuję Ci!

156

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Farmer, dzięki. Objawy osoby porzuconej mam klasycznr, ale podobnie dzieje się też po porzuceniu przez socjopatę, psychpatę lub toksyka wszelkiej maści. Trudno tu diagnozować


nie chodzi mi o diagnozowanie, ale oznaki odstawienia/PTSD

właśnie porzucenie przez osobę zaburzoną wywołuje dziwne, silniejsze objawy

157

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Tak dokładnie jest.

158

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Witaj Smuteczku, ja tam uważam, że to całkiem normalne jak się obecnie czujesz. 6 lat to już długi związek, nie da się tak po prostubo wszystkim zapomnieć, zwłaszcza, że samo rozstanie nie było łatwe. Dobrze, że chodzisz na terapię. Nie wiem, czy Cię to w jakiś sposób pocieszy, ale da się z tego bagienka wyjść. Ja byłam w dużo krórszym związku, bo trochę ponad półrocznym. Rozstanie samo w sobie chamskie nie było, ale miesiąc przed samym rozstaniem był ciężki, bo ex traktował mnie wtedy jak powietrze, wybitnie mu już przeszkadzałam wink . Przechodziłam przez te wszystkie etapy po rozstaniu niemal książkowo. Po około roku stwierdziłam, że mam tego dość, że pora wychodzić do ludzi, bo szkoda życia na rozpamiętywanie o byłym związku. Równo po roku poznałam pewnego fajnego faceta, dziś już jest moim mężem, mamy synka. Widać, że Tobie również bardzo zależy na tym, by wszystko zaczęło się układać i trzymam kciuki, żebyś i Ty odnalazła spokój i szczęście. Wierzę, że Ci ciężko, złamane serducho bardzo boli, ale da się je posklejać. Trzymaj się kochana.

159

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Lunka86, bardzo dziękuję za Twoje słowa. Bardzo chciałabym to przetrwać, to przede wszystkim. Nie wiem, jak się dalej potoczy moje życie. Póki co nie wyobrażam sobie bycia w kolejnym związku.
Cieszę się, że ułożyłaś sobie życie. Gratuluję Ci!
Pozdrawiam serdecznie.

160

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Na myślenie o ewentualnych nowych relacjach jeszcze przyjdzie czas. Teraz najważniejsze, to skupić się na sobie i przez ten trudny czas jakoś przebrnąć. Fajnie, że wzięłaś sobie kota, jako kociara popieram, mamy dwa smile Czasem też wspieram lokalną fundację kupując np karmę dla chorych kotów lub dla tych w domach tymczasowych. Polecam taką formę pomocy, zawsze czymś zajmiesz głowę i przy okazji pomożesz wink I pamiętaj, od Twojego rozstania już trochę czasu minęło, a Ty jakoś sobie radzisz. I jakoś to będzie, raz lepiej, raz gorzej. Góry, doliny. Ale z każdym dniem robisz kroczek do przodu. Pozdrawiam.

161

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Lunka86, dziękuję! Góry i doliny, ale chyba da się iść...

162

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Jakos jestem o Ciebie spokojny.

Jak nie odlaczysz myslenia o sobie to staniesz na nogi szybko. Bedzie ok

163

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Dziękuję Bert, staram się.

164

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Twój kot też będzie mieć w tym swój udział. Dobrze, że go masz.

165

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Alessandro, oj tak...wszędzie go pełno!

Posty [ 131 do 165 z 165 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Terapia, czyli góry i doliny

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024