Czy tylko ja mam wrażenie, że całe życie szukam swojej drogi i nigdy nie umiem znaleźć swojego miejsca na ziemi?
Ostatnio znowu bardzo dużo myślę o swoim życiu i szczerze mówiąc mam totalny mętlik w głowie.
Bo z jednej strony mam milion różnych pomysłów na siebie, marzeń i planów…
A z drugiej strony moje zdrowie i chroniczne zmęczenie rozwalają mi wszystko po kolei.
Najpierw był pomysł biznesu z biżuterią.
Naprawdę bardzo w to wierzyłam.
Godzinami oglądałam inspiracje, myślałam jakie rzeczy mogłabym robić, jak sprzedawać online, jak stworzyć coś swojego i w końcu przestać żyć z zasiłków.
Potem chciałam zrobić prawo jazdy, żeby być bardziej niezależna.
Jeszcze wcześniej miałam nawet myśli o wojsku
I wiem jak to brzmi teraz przy moim stanie zdrowia, ale kiedyś podobała mi się wizja życia z dyscypliną, konkretnym celem i poczuciem, że robi się coś ważnego.
Później był pomysł biznesu z naturalnymi przetworami, bardziej spokojnego życia bliżej natury.
A teraz?
Teraz myślę o fizjoterapii.
I chyba moje własne problemy zdrowotne bardzo mnie pchnęły w tę stronę.
Bo odkąd sama zaczęłam chorować, latać po lekarzach, leżeć pół dnia w łóżku przez brak energii i żyć w ciągłym stresie o zdrowie… to zupełnie inaczej patrzę na chorych ludzi.
Wiem jakie to jest okropne kiedy człowiek:
– nie ma siły normalnie funkcjonować
– odbija się od lekarzy
– czeka miesiącami na diagnozę
– i zaczyna psychicznie wysiadać
Czasami mam wrażenie, że to chroniczne zmęczenie zabrało mi kilka lat życia.
Bo człowiek niby żyje… ale tak naprawdę tylko próbuje przetrwać kolejny dzień.
I przez to wszystko zaczęłam też mocniej szukać sensu życia.
Bardziej ciągnie mnie do Boga, prostego życia i duchowości.
Nawet myślałam o zakonie i szczerze?
Nadal czasami o tym myślę.
Jak oglądam siostry zakonne albo rozmawiam z kobietami z mojej Wspólnoty to mam wrażenie, że one mają w sobie jakiś spokój, którego bardzo mi brakuje.
Nie gonią za pieniędzmi, statusem, rzeczami materialnymi.
Cieszą się prostymi rzeczami.
Pomagają ludziom.
Żyją spokojniej.
I czasami myślę sobie:
może właśnie takie życie daje prawdziwe szczęście?
Z drugiej strony mam córkę, normalne życie świeckie i sama nie wiem czy ja naprawdę mam powołanie czy po prostu jestem zmęczona światem
Do tego jeszcze moja ukochana św. Hildegarda z Bingen.
Im więcej czytam o jej naukach, tym bardziej mam wrażenie, że jej podejście bardzo do mnie trafia.
To spojrzenie na człowieka jako całość:
– ciało
– psychika
– duchowość
– natura
– odpoczynek
Bardzo mnie uspokaja.
Jej zioła, naturalne podejście do zdrowia i prostego życia dają mi psychicznie jakieś ukojenie przy tym całym chaosie.
I czasami mam wrażenie, że stoję gdzieś pomiędzy różnymi drogami życia.
Trochę chciałabym:
– pomagać ludziom jak fizjoterapeutka
– trochę żyć bardziej duchowo jak siostra konsekrowana
– trochę tworzyć coś swojego
– a trochę po prostu odzyskać zdrowie i normalnie żyć
Najgorsze jest chyba to, że mam już swoje lata i nadal nie wiem kim właściwie chcę być.
Siedzę na zasiłkach w UK, walczę ze zdrowiem i mam wrażenie jakby życie stało w miejscu, podczas gdy inni idą do przodu.
A ja ciągle szukam siebie.
Ciekawa jestem czy ktoś z was też miał w życiu taki chaos i poczucie zagubienia