Zniszczylam swoje zycie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Strony Poprzednia 1 45 46 47

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2,991 do 3,039 z 3,039 ]

2,991

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Piotr74 napisał/a:
kroteczka napisał/a:
Piotr74 napisał/a:

Do następnego razu Kroteczko, do następnego.

Nie wiem Piotr co masz na myśli.  Nie będzie następnego razu.

Oby, ale jakos w to nie wierze. Tak czy siak zycze wam jak najlepiej, Tobie i Twojemu mezowi.

A ja w to wierzę,  za dużo mnie kosztował ten romans. I teraz wiem co mogłam stracić. Jestem na innym poziomie świadomości jeśli chodzi o takie "przyjaźnie" z mężczyznami.  Oni nigdy nie są bezinteresowni. Teraz inaczej patrzę na głupie flirty. Nie pozwalam sobie na nic.

Zobacz podobne tematy :

2,992

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Piotr74 napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Nie wiem Piotr co masz na myśli.  Nie będzie następnego razu.

Oby, ale jakos w to nie wierze. Tak czy siak zycze wam jak najlepiej, Tobie i Twojemu mezowi.

A ja w to wierzę,  za dużo mnie kosztował ten romans. I teraz wiem co mogłam stracić. Jestem na innym poziomie świadomości jeśli chodzi o takie "przyjaźnie" z mężczyznami.  Oni nigdy nie są bezinteresowni. Teraz inaczej patrzę na głupie flirty. Nie pozwalam sobie na nic.

Dobrze napisalas ,,teraz". A w przyszlosci? Ktos mi kiedys powiedzial ,, nigdy nie mow nigdy" i sporo racji jest w tym powiedzeniu.
Wiesz dopoki ja tu nie przeczytam, ze kochasz meza, takim jakim jest. Z jego wadami i zaletami, to nie uwierze w to, ze u was bedzie ok.
Napisalas, ze go doceniasz, ze inaczej na niego patrzysz, ale nke napisalas, ze go kochasz, ze to jest ten jeden, jedyny do konca Twoich lub jego dni.

2,993

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

A ja w to wierzę, za dużo mnie kosztował ten romans.

To znaczy jaką cenę zapłaciłaś? bo z tego co piszesz, to gładko poszło... Zamiecione pod dywan i po sprawie...

kroteczka napisał/a:

I teraz wiem co mogłam stracić.

No właśnie, co?
Masz świadomość możliwej straty, a czy Masz świadomość możliwych zysków?

kroteczka napisał/a:

Jestem na innym poziomie świadomości jeśli chodzi o takie "przyjaźnie" z mężczyznami.  Oni nigdy nie są bezinteresowni. Teraz inaczej patrzę na głupie flirty. Nie pozwalam sobie na nic.

Na razie generalizujesz, bo Jesteś obrócona o 180 stopni w stosunku do krotki z początku tego wątku. Przyjdzie kiedyś czas, że dokonasz jeszcze przewartościowania swojego doświadczenia, wtedy dostrzeżesz, że nie każdy uśmiech i dowcip skierowany do Ciebie, to zaproszenia do łóżka...

2,994

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczka, cieszę się, że potrafiłaś tak skutecznie uporządkować swoje życie.
Zapanowałaś nad nim Ty sama.

Jeszcze niedawno miotalaś się, chciałaś mieć ciasto i zjeść ciasto, nie wiedziełaś co ważniejsze, czego tak naprawdę chcesz.
Teraz patrzysz jednoznacznie, wiesz dokąd zmierzasz.
Sama wykonałaś nad sobą ta ogromną pracę i za to duuże gratulacje.
Jednak niewiele jest osób które potrafią zdobyć się na postawienie tamy przygodzie, chwili żeby zastanowić się czy to jest to czego naprawdę chcą.

Zgadzam się z Piotrem : "Nigdy nie mów nigdy"
- sama już wiesz, że przed romansem byłaś ich przeciwniczką i nie dopuszczałaś do siebie myśli, ze może Ci się przytrafić.
Przekonanie o tym, że "ja nigdy" daje usprawiedliwienie, przekonanie to co mnie się zdarzyło jest wyjątkowe, inne, ze nie podlega pod to coś co miało być "nigdy".
A potem to już znasz...
Tylko przekonanie, że jestem taka jak inne ze swoimi słabościami, pozwala mi być silną, bo wiem że muszę nad tą "siłą" ciągle pracować.

2,995 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-07-02 11:50:28)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Piotr74 napisał/a:

Do następnego razu Kroteczko, do następnego.

Nie wiem Piotr co masz na myśli.  Nie będzie następnego razu.

Po prostu Piotr74 mierzy innych swoja miarka albo tworzy sobie w glowie pewien obraz kobiet co mu ulatwi zycie. Sam nie chce pamietac ze i wczesniej i w czasie rzekomego ratowania malzenstwa romansowal z innymi. Poza tym jak pisalem w innym watku, Polacy lubia sciagac innych w dol. Ja np. wierze w czyjas przemiane, wyciagniecie wnioskow do czego mnie nie przekonuja slowa ale chocby i slowa, ktore jednak mowia o koniecznej wytezonej pracy w przyszlosci (bo nic nie przychodzi samo). Jesli wiec mam do czynienia z logicznym podejsciem do sprawy, jak to tu prezentujesz, to tylko zyczyc wytrwalosci.

Piotr74 napisał/a:
kroteczka napisał/a:
Piotr74 napisał/a:

Oby, ale jakos w to nie wierze. Tak czy siak zycze wam jak najlepiej, Tobie i Twojemu mezowi.

A ja w to wierzę,  za dużo mnie kosztował ten romans. I teraz wiem co mogłam stracić. Jestem na innym poziomie świadomości jeśli chodzi o takie "przyjaźnie" z mężczyznami.  Oni nigdy nie są bezinteresowni. Teraz inaczej patrzę na głupie flirty. Nie pozwalam sobie na nic.

Dobrze napisalas ,,teraz". A w przyszlosci? Ktos mi kiedys powiedzial ,, nigdy nie mow nigdy" i sporo racji jest w tym powiedzeniu.
Wiesz dopoki ja tu nie przeczytam, ze kochasz meza, takim jakim jest. Z jego wadami i zaletami, to nie uwierze w to, ze u was bedzie ok.
Napisalas, ze go doceniasz, ze inaczej na niego patrzysz, ale nke napisalas, ze go kochasz, ze to jest ten jeden, jedyny do konca Twoich lub jego dni.

Widzis, tu sprawa jest prosta. Wystarczy zadac Ci pytanie, czy kochales zone kiedy "ratowales" wasze malzenstwo. Bo jesli kochales to jak wytlumaczysz kontakty z innymi w tym samym czasie? Moze miloscia do zony? A jesli nie kochales (wlasnie, kiedy przestales kochac, moze rok, 2 lata temu?) to po co byla ta cala degryngolada na swoj temat i tego zwiazku?

2,996

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Moim zdaniem masz rację Maniek.
W ogóle to nie ma się co ciebie czepiać Krotka. Jest dobrze, a twoje słowa o "przyjaźni" z mężczyznami brzmią dla mnie znajomo. Coś podobnego usłyszałam od znajomej psycholog.
Nawet jeśli między tobą a mężem fajerwerków nie ma to macie szansę stworzyć udane, zgodne małżeństwo. Czasem trzeba spróbować czegoś innego, żeby się przekonać, że to co się ma jest dla nas najlepsze.
W końcu wybrałaś go kiedyś na męża i ojca swoich dzieci. A chyba mądra kobieta jesteś...:)

2,997

Odp: Zniszczylam swoje zycie
starr napisał/a:
kroteczka napisał/a:

A ja w to wierzę, za dużo mnie kosztował ten romans.

To znaczy jaką cenę zapłaciłaś? bo z tego co piszesz, to gładko poszło... Zamiecione pod dywan i po sprawie...

kroteczka napisał/a:

I teraz wiem co mogłam stracić.

No właśnie, co?
Masz świadomość możliwej straty, a czy Masz świadomość możliwych zysków?

kroteczka napisał/a:

Jestem na innym poziomie świadomości jeśli chodzi o takie "przyjaźnie" z mężczyznami.  Oni nigdy nie są bezinteresowni. Teraz inaczej patrzę na głupie flirty. Nie pozwalam sobie na nic.

Na razie generalizujesz, bo Jesteś obrócona o 180 stopni w stosunku do krotki z początku tego wątku. Przyjdzie kiedyś czas, że dokonasz jeszcze przewartościowania swojego doświadczenia, wtedy dostrzeżesz, że nie każdy uśmiech i dowcip skierowany do Ciebie, to zaproszenia do łóżka...

Zapłaciłam straszną cenę.
Ja wiem że nie każdy uśmiech to "taki" uśmiech,  ale będę już ostrożniej podchodzić do "przyjaźni damsko-meskiej".

2,998

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Krotka jaką cenę?

czy mówisz o wyrzutach sumienia? to Twoja cena?

bo nic co ważne nie straciłaś....

2,999

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczko? całe 79 stron pisałaś, że męża NIEKOCHASZ ?wiec niby, czemu teraz się dziwisz, że ludzie Ci jednak nie wierzą, ?bo przeczuwają, że akcja się jednak powtórzy, na 100%... bo jak pisałaś wcześnie swojego męża NIEKOCHASZ już?.

3,000 Ostatnio edytowany przez Excop (2015-07-02 14:47:09)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bet napisał/a:

Moim zdaniem masz rację Maniek.
W ogóle to nie ma się co ciebie czepiać Krotka. Jest dobrze, a twoje słowa o "przyjaźni" z mężczyznami brzmią dla mnie znajomo. Coś podobnego usłyszałam od znajomej psycholog.
Nawet jeśli między tobą a mężem fajerwerków nie ma to macie szansę stworzyć udane, zgodne małżeństwo. Czasem trzeba spróbować czegoś innego, żeby się przekonać, że to co się ma jest dla nas najlepsze.
W końcu wybrałaś go kiedyś na męża i ojca swoich dzieci. A chyba mądra kobieta jesteś...:)

Zgodziłbym się z tym co piszesz, Bet, ale pod warunkiem, że mąż przyjmie taką interpretację "poszukiwań" Autorki.
Inaczej, wyjdzie z tego łzawy melodramat, podobnie, jak scenariusze podobnych filmów, mało wiarygodny.
Przecież Kroteczka "przekonała się", ale co z tego niezamierzonego "eksperymentu" małżonki zyskał, nie pytany o zdanie, jej ślubny?
  Obecnie mąż jest, co prawda, obiektem podziwu i nawet wzbudził w niej swoją postawą nieznane wcześniej pożądanie jego osoby.
W zestawieniu ze skamlącym "byłym mężczyzną" z pracy, stał się po prostu atrakcyjny, jak niegdyś kochanek.
Ale, gdy się pobierali i przez następne lata on zapewne sądził, że tak było zawsze.
I wbrew temu, co piszesz, Bet, to mąż ją wybrał, nie ona jego.

Dlatego, pisząc wcześniej o naprawie małżeństwa, miałem na myśli budowę nowych relacji między obojgiem, opartej na nowym widzeniu ślubnego.
Kroteczka jednak, jeśli tego chce, powinna powiedzieć mężowi wszystko, dosłownie wszystko, od zdarzeń związanych z zaręczynami, presją jego i rodzin obojga, by wziąć ślub mimo dręczących ją wątpliwości, po przebieg romansu i powody jego zakończenia.
I przekonać go później, podobnie, jak próbuje przekonać nas, że jest w stanie poczuć, a właściwie zaczyna odczuwać "to coś", czego w małżeństwie z nim jej dotąd brakowało.
Mnie żona przekonała.

3,001

Odp: Zniszczylam swoje zycie
maga81 napisał/a:

Kroteczko? całe 79 stron pisałaś, że męża NIEKOCHASZ ?wiec niby, czemu teraz się dziwisz, że ludzie Ci jednak nie wierzą, ?bo przeczuwają, że akcja się jednak powtórzy, na 100%... bo jak pisałaś wcześnie swojego męża NIEKOCHASZ już?.

Nie prawda,  pisałam że kocham go jak brata. Pracowałam miesiącami żeby patrzeć na niego jak na mężczyznę.

3,002

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Excop napisał/a:

Zgodziłbym się z tym co piszesz, Bet, ale pod warunkiem, że mąż przyjmie taką interpretację "poszukiwań" Autorki.
Inaczej, wyjdzie z tego łzawy melodramat, podobnie, jak scenariusze podobnych filmów, mało wiarygodny.
Przecież Kroteczka "przekonała się", ale co z tego niezamierzonego "eksperymentu" małżonki zyskał, nie pytany o zdanie, jej ślubny?
  Obecnie mąż jest, co prawda, obiektem podziwu i nawet wzbudził w niej swoją postawą nieznane wcześniej pożądanie jego osoby.
W zestawieniu ze skamlącym "byłym mężczyzną" z pracy, stał się po prostu atrakcyjny, jak niegdyś kochanek.
Ale, gdy się pobierali i przez następne lata on zapewne sądził, że tak było zawsze.
I wbrew temu, co piszesz, Bet, to mąż ją wybrał, nie ona jego.

Dlatego, pisząc wcześniej o naprawie małżeństwa, miałem na myśli budowę nowych relacji między obojgiem, opartej na nowym widzeniu ślubnego.
Kroteczka jednak, jeśli tego chce, powinna powiedzieć mężowi wszystko, dosłownie wszystko, od zdarzeń związanych z zaręczynami, presją jego i rodzin obojga, by wziąć ślub mimo dręczących ją wątpliwości, po przebieg romansu i powody jego zakończenia.
I przekonać go później, podobnie, jak próbuje przekonać nas, że jest w stanie ooczuć, a właściwie zaczyna odczuwać "to coś", czego w małżeństwie z nim jej dotąd brakowało.

Ale on i tak mniej więcej wie. Myślę że szczegóły tylko go zrania, niepotrzebnie.
Jeśli chodzi o moje inne na niego patrzenie, to on to czuje smile

3,003

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bet napisał/a:

W końcu wybrałaś go kiedyś na męża i ojca swoich dzieci. A chyba mądra kobieta jesteś...:)

Wybrała bo jest wyrachowana i wygodna. Wszystko sobie tym tłumaczy.

Albo dla dobra dzieci, a z innym zdradzać gdzie jest chemia. I wrocic do męża jak chemia minie.

3,004

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Rozbita34 napisał/a:

Krotka jaką cenę?

czy mówisz o wyrzutach sumienia? to Twoja cena?

bo nic co ważne nie straciłaś....

Jasne Rozbita, powiedz to osobie która w wypadku zabiła czlowieka.
Taki sprawca na pewno żyje sobie dalej beztrosko bo przecież jemu się nic nie stało.  Dopóki tego nie przeżyjesz nie wiesz o czym mówisz. Rozumiem że dla ciebie stosowna kara to powiesić się.

3,005 Ostatnio edytowany przez Rozbita34 (2015-07-02 14:50:56)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

w zasadzie zdradzeni nie musieli by wahać się czy zostawać ze zdradzaczami gdyby dokonywali unicestwienia.

ja pytam poważnie jaka zapłaciłaś cenę? z Twojego punktu widzenia

3,006

Odp: Zniszczylam swoje zycie

...Tak wiem, ze niszcze zycie meza. On widzi ze coś się ze mna dzieje od dluzszego czasu. .....Wiem , ze mnie kocha,  ja niestety juz go nie kocham. ..........Myślę tylko o tym drugim. ........


więc pytam sie gdzie tu jest że kochasz go jak brata...?? zresztą pozostałe posty są podobnej treści NIE KOCHAM męża...

3,007 Ostatnio edytowany przez Blitzkrieg1942 (2015-07-02 15:06:58)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Nawet nie kocha go jak brata. Wcale.

Seks lepszy bo sie wyluzowała. Nie robi juz tego wbrew sobie bo nie ma innego na oku, a tłumaczy ze ten jest właściwy. Lepszy rydz niz nic. Nie ma blokad.

Wszystko jest latwo wytlumaczalne.

3,008

Odp: Zniszczylam swoje zycie

hehe jak to mówią ...z baraku laku dobry kit = znaczy stary mąż...ale chyba juz niedługo jej sie odmieni bo Kroteczka juz chadza innymi gachami na "lancz"

3,009

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Ale on i tak mniej więcej wie. Myślę że szczegóły tylko go zrania, niepotrzebnie.
Jeśli chodzi o moje inne na niego patrzenie, to on to czuje smile

Nie zrozumiałaś mnie, Kroteczko.
Nie miałem na myśli szczegółów dotyczących fizycznego doprawiania rogów mężowi, ale o przyczyny, które doprowadziły do romansu, zanim poszłaś do łóżka z kochankiem.
Mąż powinien wiedzieć, że nigdy wcześniej nie pożądałaś go, jak teraz.
Czuje, że inaczej na niego patrzysz, ale nie rozumie, skąd to się wzięło.
Sam fakt, że poinformowałaś go o nawiązaniu i późniejszym zakończeniu romansu (o ile wie, że to był długotrwały romans) niczego mu nie wyjaśnił.
Dla mnie "mniej więcej" oznacza, że mąż nie zna skali Twojego zaangażowania emocjonalnego w romans z tamtym, ani zdarzeń po nałożeniu kochankowi embarga na seks i ograniczeniu spotkań we dwoje.
A przecież, jak sama piszesz, były macho okazał się mazgajem, a Ty takich nie znosisz.
Mąż zaś mazgajem nigdy nie był i nie jest.
No więc?

3,010

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Excop napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Ale on i tak mniej więcej wie. Myślę że szczegóły tylko go zrania, niepotrzebnie.
Jeśli chodzi o moje inne na niego patrzenie, to on to czuje smile

Nie zrozumiałaś mnie, Kroteczko.
Nie miałem na myśli szczegółów dotyczących fizycznego doprawiania rogów mężowi, ale o przyczyny, które doprowadziły do romansu, zanim poszłaś do łóżka z kochankiem.
Mąż powinien wiedzieć, że nigdy wcześniej nie pożądałaś go, jak teraz.
Czuje, że inaczej na niego patrzysz, ale nie rozumie, skąd to się wzięło.
Sam fakt, że poinformowałaś go o nawiązaniu i późniejszym zakończeniu romansu (o ile wie, że to był długotrwały romans) niczego mu nie wyjaśnił.
Dla mnie "mniej więcej" oznacza, że mąż nie zna skali Twojego zaangażowania emocjonalnego w romans z tamtym, ani zdarzeń po nałożeniu kochankowi embarga na seks i ograniczeniu spotkań we dwoje.
A przecież, jak sama piszesz, były macho okazał się mazgajem, a Ty takich nie znosisz.
Mąż zaś mazgajem nigdy nie był i nie jest.
No więc?

Trochę wie o przyczynach braku pożądania i to się bardzo poprawiło.   Zmienił się pod pewnym względem podejścia do mnie. Nie chcę pisać o szczegółach.
O tym mazgaju masz 100 % racji zarówno odnośnie kochanka jak i męża.  Wcześniej myślałam że jest dokładnie na odwrót.

3,011

Odp: Zniszczylam swoje zycie
maga81 napisał/a:

...Tak wiem, ze niszcze zycie meza. On widzi ze coś się ze mna dzieje od dluzszego czasu. .....Wiem , ze mnie kocha,  ja niestety juz go nie kocham. ..........Myślę tylko o tym drugim. ........


więc pytam sie gdzie tu jest że kochasz go jak brata...?? zresztą pozostałe posty są podobnej treści NIE KOCHAM męża...

Nie czytałas dość uważnie

3,012 Ostatnio edytowany przez Blitzkrieg1942 (2015-07-02 18:29:33)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Nie chcę pisać o szczegółach.

Tyle szczegolow dowaliła. Najwieksza telenowela forum, a teraz nagle cnotka.

3,013

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Teraz mąż zakada stringi wieczorem i swoją owłosioną klatą kanarka szpanuje przed żoną, a żona jest w kropce.
Kochaś chciał żeby krotka wywaliła męża z domu a jego zaprosiła do rajskiego gniazda.
Mąż zaś jako właściciel kwadratu odrzekł krótko. Bo nie ważne czyje co jest ważne to jest co jest moje.
I mój jest ten kawałek podłogi.
Więc kochaś z żalu uchlał się i wracając do żonki, zadzwonił do kroteczki mówiąc jej że zapije się na śmierć. A może śmierdź.......
I jak się zes...rał to i śmierdział.........
Jednym słowem gnojek. Nie u,ie pić i zwieracze mu puszczają, JAK WIĘC UPRAWIA SEKS Z TAKIM ZASRAŃCEM ?

3,014

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Cześć Kroteczko,

Jak Ci się układa? Napisz co nowego u Ciebie, jak z mężem i....inne sprawy wink jesteś spokojniejsza?

3,015

Odp: Zniszczylam swoje zycie

bombolinko - Autorka spokojniejsza? Jej spokój nie był niczym mącony, bo w pełni odpowiadała za to, co działo się w jej życiu. To były świadome wybory Autorki.

W każdym razie prawdopodobnie doszła do wniosku, że wcale męża nie kocha i chwilowe uniesienie zgasło. Może poznała kogoś, kto jej o tym przypomniał, a może dopiero pozna. A może to już było i drugi raz zeszła się emocjonalnie z mężem. W każdym razie uczucia nie zmieniają się tak z miesiąca na miesiąc, a autorka nie przeszła wcale jakiejś wielkiej "przemiany", jak tu parę osób sugerowało. Przeszła huśtawkę nastrojów i zachowała się kompletnie typowo i przewidywalnie jak na osobę porzuconą przez kochanka, która może wrócić do męża.

Tutaj potrzebna jest gruntowna zmiana definicji wszystkich uczuć i ogrom pracy nad sobą, żeby możliwe było spokojne dożycie starości we dwoje, z ukochaną osobą. Niestety niezależnie od tego,kogo akurat "kochała" autorka, biła od niej ta sama niedojrzałość, impulsywność, niestabilność i... płytkość. To wszystko utrudni terapię, a z tą ostatnią najtrudniej będzie walczyć. Choć do walki pewnie nie dojdzie, bo do tego wszystkiego Autorka jest kompletnie nieświadoma swoich problemów i żyje cukrowymi wyobrażeniami na temat sytuacji i osób... szczególnie mężczyzn, z którymi akurat ma możliwość tworzyć relacje. Bez fachowej pomocy skończy się na cyklicznym zataczaniu okręgów.

3,016

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Marjolaine napisał/a:

bombolinko - Autorka spokojniejsza? Jej spokój nie był niczym mącony, bo w pełni odpowiadała za to, co działo się w jej życiu. To były świadome wybory Autorki.

W każdym razie prawdopodobnie doszła do wniosku, że wcale męża nie kocha i chwilowe uniesienie zgasło. Może poznała kogoś, kto jej o tym przypomniał, a może dopiero pozna. A może to już było i drugi raz zeszła się emocjonalnie z mężem. W każdym razie uczucia nie zmieniają się tak z miesiąca na miesiąc, a autorka nie przeszła wcale jakiejś wielkiej "przemiany", jak tu parę osób sugerowało. Przeszła huśtawkę nastrojów i zachowała się kompletnie typowo i przewidywalnie jak na osobę porzuconą przez kochanka, która może wrócić do męża.

Tutaj potrzebna jest gruntowna zmiana definicji wszystkich uczuć i ogrom pracy nad sobą, żeby możliwe było spokojne dożycie starości we dwoje, z ukochaną osobą. Niestety niezależnie od tego,kogo akurat "kochała" autorka, biła od niej ta sama niedojrzałość, impulsywność, niestabilność i... płytkość. To wszystko utrudni terapię, a z tą ostatnią najtrudniej będzie walczyć. Choć do walki pewnie nie dojdzie, bo do tego wszystkiego Autorka jest kompletnie nieświadoma swoich problemów i żyje cukrowymi wyobrażeniami na temat sytuacji i osób... szczególnie mężczyzn, z którymi akurat ma możliwość tworzyć relacje. Bez fachowej pomocy skończy się na cyklicznym zataczaniu okręgów.

Mariolajne, to kolejny wątek, odświeżony przez Ciebie.
By zaprezentować własną ocenę osobowości Kroteczki, autorki niniejszego wątku, właściwym byłoby zapoznać się najpierw z całością historii.
Wiem, że czytania jest na kilka tygodni, ale warto to zrobić, by potem nie pisać o rzeczach, które nie miały miejsca.
To Kroteczka, autorka wątku zakończyła romans. Ona więc "porzuciła kochanka", a nie odwrotnie.
Kwestia powrotu do męża, to desperacja obliczona na wierze w cuda.
Fiasko zaś, rezultatem przyczyn zawarcia małżeństwa.
I tyle.

3,017

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Excop napisał/a:

Mariolajne, to kolejny wątek, odświeżony przez Ciebie.
By zaprezentować własną ocenę osobowości Kroteczki, autorki niniejszego wątku, właściwym byłoby zapoznać się najpierw z całością historii.
Wiem, że czytania jest na kilka tygodni, ale warto to zrobić, by potem nie pisać o rzeczach, które nie miały miejsca.
To Kroteczka, autorka wątku zakończyła romans. Ona więc "porzuciła kochanka", a nie odwrotnie.
Kwestia powrotu do męża, to desperacja obliczona na wierze w cuda.
Fiasko zaś, rezultatem przyczyn zawarcia małżeństwa.
I tyle.

Jak zwykle Excop Twoje posty budzą u mnie wielki szacunek do Ciebie.
Są trafne ( chciałbym mieć takie wyniki na strzelnicy - same "10"), konkretne i z tego co czytam to szczere.
Naprawdę podziwiam Ciebie.

3,018

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Excop napisał/a:

... właściwym byłoby zapoznać się najpierw z całością historii....

celne lecz .... kto pamięta szczegóły tego wątku niech pierwszy rzuci kamień !
Tu było tyle zwrotów akcji (co prawda przewidywalnych ale zawsze), że trudno to ogarnąć na spokojnie.
Wg mnie wątek powinien zostać jakoś skondensowany i przedstawiany jako lektura obowiązkowa w szkołach na lekcjach wychowawczych z tematem "Jak na własne życzenie zje.ać życie sobie, małżonkowi i dzieciom".

3,019

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bullet napisał/a:
Excop napisał/a:

... właściwym byłoby zapoznać się najpierw z całością historii....

celne lecz .... kto pamięta szczegóły tego wątku niech pierwszy rzuci kamień !
Tu było tyle zwrotów akcji (co prawda przewidywalnych ale zawsze), że trudno to ogarnąć na spokojnie.
Wg mnie wątek powinien zostać jakoś skondensowany i przedstawiany jako lektura obowiązkowa w szkołach na lekcjach wychowawczych z tematem "Jak na własne życzenie zje.ać życie sobie, małżonkowi i dzieciom".

Tu akurat, popieram inicjatywę, Bullet.
Choć te "kamienie" nieco mnie zdziwiły.
Napisałem przecież, że lektura wątku, to nie w kij dmuchał. smile

3,020

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Excop napisał/a:

..Napisałem przecież, że lektura wątku, to nie w kij dmuchał. smile

dwóch wątków ... przecież ten wątek jest wyłącznie kontynuacją big_smile

3,021

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bullet napisał/a:
Excop napisał/a:

..Napisałem przecież, że lektura wątku, to nie w kij dmuchał. smile

dwóch wątków ... przecież ten wątek jest wyłącznie kontynuacją big_smile

Tyż prowda. big_smile

3,022

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Od kilku dni czytam swoj watek i przypominaja mi sie wszystkie moje rozwazania. Bylo ciezko, bardzo.
Ostatnich kilka lat to kompletna hustawka emocjonalna, ale dzis jest juz lepiej.

Od stycznia jestem w formalnej separacji z mezem. Mieszkamy razem ale kazde zyje swoim zyciem. Maz pogodzil sie z moim odejsciem, mi chyba bylo ciezej sie z tym oswoic niz jemu. Najgorzej znosza to nasi rodzice.

3,023

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Od kilku dni czytam swoj watek i przypominaja mi sie wszystkie moje rozwazania. Bylo ciezko, bardzo.
Ostatnich kilka lat to kompletna hustawka emocjonalna, ale dzis jest juz lepiej.

Od stycznia jestem w formalnej separacji z mezem. Mieszkamy razem ale kazde zyje swoim zyciem. Maz pogodzil sie z moim odejsciem, mi chyba bylo ciezej sie z tym oswoic niz jemu. Najgorzej znosza to nasi rodzice.

Smutne to.
Dlaczego separacja a nie rozwód?

Dlaczego mąż chcial separacji?
Ma kogoś?

3,024

Odp: Zniszczylam swoje zycie

dużo sił ci życzę, tak chyba jest uczciwiej, nie trzeba okłamywać siebie i męża, trzymaj się

3,025 Ostatnio edytowany przez Bolesław (2016-06-14 17:23:42)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Zawsze, ale to zawsze zło będzie rodzić złe skutki a dobro dobre. Kłamstwo, które jest podstawą relacji autorki z "mężem" nigdy nie pozwoli zbudować tego związku na nowo. Albowiem podstawą zdrowego związku jest zaufanie, zawierzenie, szczerość. Po przeciwnej stronie jest własny egoizm. Oczywiście w realnym związku jego spozycjonowanie jest gdzieś między krańcem skrajnego zaufania, zawierzenia i szczerości a krańcem skrajnego egoizmu. Nie wiem czy powinienem oceniać położenie "języczka" na skali związku autorki (związek dotyczy też rodziny jako całości), ale czy pomylę się, jeśli w przybliżeniu stwierdzę, że znajduje się on w położeniu 8 (w skali od 0 do 10) w kierunku egoizmu autorki. Jest tak, między innymi, ponieważ:

- autorka nie dzieli się swoim życiem (także wewnętrzym) z potencjalnym partnerem (nazywanym tu mężem)

- autorka wszystkie decyzje podejmuje sama pod kątem własnych potrzeb

- autorka nie zamierza odbudować poczucia własnej wartości męża poprzez powiedzenie całej prawdy o sobie

- autorka nie zamierza przekazać dzieciom prawidłowego wzorca rodziny ani prawidłowych reakcji na sytuacje, które już wystąpiły

W rezultacie skutkuje to ciągłym życiem w fałszu wszystkich bez wyjątku osób w tej rodzinie, co nie służy nikomu w tej rodzinie, a tym bardziej normalnemu, zdrowemu samopoczuciu. W przypadku dzieci rodzi to spore prawdopodobieństwo skopiowania, powielenia postępowania matki i ojca w ich dorosłym życiu, powtórzenia tych samych sytuacji, relacji i sposobu rozwiązywania sytuacji.

3,026 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2024-09-30 17:17:35)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

jestem bardzo ciekawy co u ciebie Kroteczko, czy znalazłas swoj port po tych wszystkich sztormach, czy jestes zdrowa, szczesliwa, spokojna i bezpieczna...
dlaczego pytam? poniewaz bardzo zaintrygowalas mnie, zaciekawila mnie twoja osobowosc, nie oceniam cie, wrecz przeciwnie, masz we mnie sojusznika (wprawdzie nie mam takich doswiadczen jak ty, ale zdobylas moja wielka empatie i sympatie), wiem, ze minelo juz sporo czasu odkad tu bylas, ale moze czasami zagladasz, nie chce sie rozpisywac, bo powstałaby z tego niezla ksiazka
pozdrawiam cie bardzo serdecznie, nadzieja zawsze umiera ostatnia, a jesli nie to, to moze w nastepnym wcieleniu, trzymaj się ciepło, dbaj o siebie, mysl pozytywnie, zasługujesz na to, a nawet na jeszcze wiecej
to, ze pisze do ciebie nie znaczy, ze pochwalam takie zachowania, ale masz cos w sobie to wywolalo lawine mysli i pytan bez odpowiedzi, twoje posty przeczytalem twoje posty kilka dni temu dopiero, dlatego pewnie jest juz za pozno na jakikolwiek kontakt, a moze juz nie zagladasz tu, bo ułozylo ci sie w zyciu i juz nie potrzebujesz tego forum, a moze po prostu nie bedziesz chciala odpisac

3,027

Odp: Zniszczylam swoje zycie

mam jeszcze dla Ciebie kilka słów:
„Niech każdy dzień Twojego życia przynosi nowe inspiracje, a każde marzenie zamienia się w rzeczywistość"
„Niech każdy dzień przynosi Ci nowe powody do radości, a otaczający Cię ludzie wspierają na każdym kroku"
„Niech Twoje życie będzie jak piękny ogród, w którym każda chwila rozkwita radością, miłością i spełnieniem. Życzę Ci, abyś zawsze miał czas na to, co najważniejsze"
„Życzę Ci, by życie otaczało Cię pięknem w każdej postaci: miłością, przyjaźnią, zdrowiem i sukcesem. Niech spełniają się wszystkie Twoje pragnienia, a uśmiech nie schodzi z Twojej twarzy"

„Niech kolejny rok Twojego życia będzie jak piękny obraz, malowany kolorami radości, szczęścia i miłości. Niech dzieło to z każdym dniem staje się coraz bardziej wyjątkowe."

3,028

Odp: Zniszczylam swoje zycie

powodzenia i pomyślności

3,029

Odp: Zniszczylam swoje zycie

.

3,030

Odp: Zniszczylam swoje zycie

.

3,031

Odp: Zniszczylam swoje zycie

.

3,032

Odp: Zniszczylam swoje zycie

.

3,033

Odp: Zniszczylam swoje zycie

.

3,034

Odp: Zniszczylam swoje zycie

.

3,035

Odp: Zniszczylam swoje zycie

...

3,036

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Alessandro napisał/a:

...

3,037

Odp: Zniszczylam swoje zycie

.

3,038

Odp: Zniszczylam swoje zycie

.

3,039

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Przeczytalam caly watek. Troche mi to zajelo. Ale bardzo utozsamiam sie z autorka postu.
Wlasnie robie przewrot zycia. Rozstaje sie z mezem po 16 latach. Zlozylo sie na to pare czynnikow, ale glownie to, ze poznalam kogos i on mi pokazal, ze mozna zyc inaczej. Nie spotykamy sie juz, ale mimo wszystko jestem mu wdzieczna za to, ze obudzil we mnie poklady uczuc i dzieki niemu zdobylam sie na odwage, aby zakonczyc tak dlugi zwiazek. Maz jest alkoholikiem a co za tym idzie, caly inwentarz z tym zwiazany nosilam na swoich barkach 6 lat. Boje sie, tak bardzo sie boje tej zmiany, ale juz zdania nie zmienie.

Posty [ 2,991 do 3,039 z 3,039 ]

Strony Poprzednia 1 45 46 47

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024