Zapomniani krewni co robić ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Zapomniani krewni co robić ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

Temat: Zapomniani krewni co robić ?

Hejka

Jestem w takiej dosyć nietypowej sytuacji. Swego czasu zostałam chrzestną dziecka z mojej trochę dalszej rodziny. Osobiście nie chciałam za bardzo nią być, no ale to była sytuacja w której miałam te 18 lat, nie umiałam za bardzo rodzicom się postawić, a rodzice też tacy zbyt konserwatywni na zasadzie "że dziecku się nie odmawia" itp. itd. pojawiały się nawet takie argumenty, że muszę, bo nam się nie przelewa finansowo, a ten z rodziny kto mnie prosił ma bardzo dobrą pozycję i później np jak ja bym się pokazała z dobrej strony teraz to by mi mógł załatwić jakąś pracę. No i te naciski spowodowały, że bardzo niechętnie się zgodziłam, aczkolwiek na tym przyjęciu wtedy to ja mało co zawału nie dostałam, większość ludzi to obce mi osoby, czułam się między nimi też mocno nieswojo i myślałam, że po prostu tam zamdleje, byłam cała blada, no nie dało się poznać po mnie, że ewidentnie nie chce tam być. Byłam trochę zła potem na siebie, może mogłam być bardziej stanowcza i bardziej pyskata, no ale już trudno. Szczerze powiedziawszy nigdy się już z nimi potem nie kontaktowałam, nic zero wiadomości, zero telefonu, zero jakiś odwiedzin, nawet nie znam tego dziecka. Zresztą trochę plany mi się pozmieniały, wyjechałam trochę za granicę, uczyłam się też w innym mieście, numer telefonu zmieniłam, no i tak trochę teraz można powiedzieć, że przepadłam jak kamień w wodę. To dziecko będzie już miało 9 lat, no i kiedyś tak myślałam czy ich nie odwiedzić czy coś, ale tyle już minęło od tamtego momentu lat, że nie wiem trochę głupio się czuję, na szczęście na komunię już żadna siła mnie nie zmusi żebym tam poszła, zwłaszcza, ze też nie jestem jakaś tam kościelna, można powiedzieć, że wręcz przeciwnie bo osobiście jestem osobą niewierzącą. Też nie wiem jak oni zareagują na mnie, bo o ile ojciec dziecka to jest mój krewny o tyle jego żona czyli matka dziecka już nie. Za takimi małymi dziećmi to ja też naprawdę delikatnie mówiąc średnio przepadam, jeżeli ktoś myśli, że będę mówiła teksty jak się mówi do dzieci, no to bardzo się myli. W jakiej konkretnie sprawie ja piszę i z czym konkretnie ja mam problem ? No właściwie nie wiem po co ja tutaj pisze i jakich ja rad oczekuje, tak chciałam się wyżalić, bo jestem anonimowa. Chyba raczej nikt nie był w podobnej sytuacji do mnie, też chyba nikt nie ma podobnego charakteru do mnie. Można powiedzieć, że postępuje trochę niemoralnie i mam trochę mętlik w głowie. Muszę powiedzieć, że też opcja ewentualnego odwiedzenia ich po tylu latach jest dla mnie nie tylko straszna ze względu na fakt, że reakacja może być zimna, ale też no i trochę dochodzimy tutaj do absurdu, że mogą przyjąc mnie ciepło, a wtedy będą się mnie pytały "a co u mnie" "a co robisz" "czy masz kogoś" a ja takich osobistych pytań bardzo nie lubię, to juz bym wolała żeby mnie chłodno potraktowali, wiem jestem takim trochę dziwakiem w rodzinie, no ale co zrobić ? Zawsze taka byłam specyficzna. Jeśli macie jakieś pytania, to proszę śmiało pytać ja chętnie na nie tutaj odpowiem.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-12-20 22:16:51)

Odp: Zapomniani krewni co robić ?
niebieska29 napisał/a:

Hejka

Jestem w takiej dosyć nietypowej sytuacji. Swego czasu zostałam chrzestną dziecka z mojej trochę dalszej rodziny. Osobiście nie chciałam za bardzo nią być, no ale to była sytuacja w której miałam te 18 lat, nie umiałam za bardzo rodzicom się postawić, a rodzice też tacy zbyt konserwatywni na zasadzie "że dziecku się nie odmawia" itp. itd. pojawiały się nawet takie argumenty, że muszę, bo nam się nie przelewa finansowo, a ten z rodziny kto mnie prosił ma bardzo dobrą pozycję i później np jak ja bym się pokazała z dobrej strony teraz to by mi mógł załatwić jakąś pracę. No i te naciski spowodowały, że bardzo niechętnie się zgodziłam, aczkolwiek na tym przyjęciu wtedy to ja mało co zawału nie dostałam, większość ludzi to obce mi osoby, czułam się między nimi też mocno nieswojo i myślałam, że po prostu tam zamdleje, byłam cała blada, no nie dało się poznać po mnie, że ewidentnie nie chce tam być. Byłam trochę zła potem na siebie, może mogłam być bardziej stanowcza i bardziej pyskata, no ale już trudno. Szczerze powiedziawszy nigdy się już z nimi potem nie kontaktowałam, nic zero wiadomości, zero telefonu, zero jakiś odwiedzin, nawet nie znam tego dziecka. Zresztą trochę plany mi się pozmieniały, wyjechałam trochę za granicę, uczyłam się też w innym mieście, numer telefonu zmieniłam, no i tak trochę teraz można powiedzieć, że przepadłam jak kamień w wodę. To dziecko będzie już miało 9 lat, no i kiedyś tak myślałam czy ich nie odwiedzić czy coś, ale tyle już minęło od tamtego momentu lat, że nie wiem trochę głupio się czuję, na szczęście na komunię już żadna siła mnie nie zmusi żebym tam poszła, zwłaszcza, ze też nie jestem jakaś tam kościelna, można powiedzieć, że wręcz przeciwnie bo osobiście jestem osobą niewierzącą. Też nie wiem jak oni zareagują na mnie, bo o ile ojciec dziecka to jest mój krewny o tyle jego żona czyli matka dziecka już nie. Za takimi małymi dziećmi to ja też naprawdę delikatnie mówiąc średnio przepadam, jeżeli ktoś myśli, że będę mówiła teksty jak się mówi do dzieci, no to bardzo się myli. W jakiej konkretnie sprawie ja piszę i z czym konkretnie ja mam problem ? No właściwie nie wiem po co ja tutaj pisze i jakich ja rad oczekuje, tak chciałam się wyżalić, bo jestem anonimowa. Chyba raczej nikt nie był w podobnej sytuacji do mnie, też chyba nikt nie ma podobnego charakteru do mnie. Można powiedzieć, że postępuje trochę niemoralnie i mam trochę mętlik w głowie. Muszę powiedzieć, że też opcja ewentualnego odwiedzenia ich po tylu latach jest dla mnie nie tylko straszna ze względu na fakt, że reakacja może być zimna, ale też no i trochę dochodzimy tutaj do absurdu, że mogą przyjąc mnie ciepło, a wtedy będą się mnie pytały "a co u mnie" "a co robisz" "czy masz kogoś" a ja takich osobistych pytań bardzo nie lubię, to juz bym wolała żeby mnie chłodno potraktowali, wiem jestem takim trochę dziwakiem w rodzinie, no ale co zrobić ? Zawsze taka byłam specyficzna. Jeśli macie jakieś pytania, to proszę śmiało pytać ja chętnie na nie tutaj odpowiem.

Ja bym w tej sytuacji nie odwiedzała, jedynie jak zaproszą na przyjęcie, czy na ślub tego dziecka, to jako Chrzestna bym pojechała.
Wiele jest taki chrzestnych którzy są brani z dalszej rodziny albo koledzy czy koleżanki, a potem minimalny kontakt albo wcale, to właśnie ograniczają się do tych dwóch uroczystości.
Nie wiem o jakich przemówieniach mówisz jeżeli chodzi o przyjęcia, ale nawet jakby takie były teraz, to nie musisz w tym brać udziału i wystarczy jak chrzestny zabierze głos. A jeśli chodzi o powtarzanie jakiejś formułki, to jak powtórzysz też się nic nie stanie.
Jesteś dorosła to poradzisz sobie w towarzystwie obcych osób spokojnie.
Dlatego nie przejmuj się i nie zawracaj sobie tym głowy, bo to szkoda szarych komórek wink
A może w ogóle się do ciebie nie odezwą jak będą te imprezy, więc też to będziesz miała z głowy.

3

Odp: Zapomniani krewni co robić ?
wieka napisał/a:
niebieska29 napisał/a:

Hejka

Jestem w takiej dosyć nietypowej sytuacji. Swego czasu zostałam chrzestną dziecka z mojej trochę dalszej rodziny. Osobiście nie chciałam za bardzo nią być, no ale to była sytuacja w której miałam te 18 lat, nie umiałam za bardzo rodzicom się postawić, a rodzice też tacy zbyt konserwatywni na zasadzie "że dziecku się nie odmawia" itp. itd. pojawiały się nawet takie argumenty, że muszę, bo nam się nie przelewa finansowo, a ten z rodziny kto mnie prosił ma bardzo dobrą pozycję i później np jak ja bym się pokazała z dobrej strony teraz to by mi mógł załatwić jakąś pracę. No i te naciski spowodowały, że bardzo niechętnie się zgodziłam, aczkolwiek na tym przyjęciu wtedy to ja mało co zawału nie dostałam, większość ludzi to obce mi osoby, czułam się między nimi też mocno nieswojo i myślałam, że po prostu tam zamdleje, byłam cała blada, no nie dało się poznać po mnie, że ewidentnie nie chce tam być. Byłam trochę zła potem na siebie, może mogłam być bardziej stanowcza i bardziej pyskata, no ale już trudno. Szczerze powiedziawszy nigdy się już z nimi potem nie kontaktowałam, nic zero wiadomości, zero telefonu, zero jakiś odwiedzin, nawet nie znam tego dziecka. Zresztą trochę plany mi się pozmieniały, wyjechałam trochę za granicę, uczyłam się też w innym mieście, numer telefonu zmieniłam, no i tak trochę teraz można powiedzieć, że przepadłam jak kamień w wodę. To dziecko będzie już miało 9 lat, no i kiedyś tak myślałam czy ich nie odwiedzić czy coś, ale tyle już minęło od tamtego momentu lat, że nie wiem trochę głupio się czuję, na szczęście na komunię już żadna siła mnie nie zmusi żebym tam poszła, zwłaszcza, ze też nie jestem jakaś tam kościelna, można powiedzieć, że wręcz przeciwnie bo osobiście jestem osobą niewierzącą. Też nie wiem jak oni zareagują na mnie, bo o ile ojciec dziecka to jest mój krewny o tyle jego żona czyli matka dziecka już nie. Za takimi małymi dziećmi to ja też naprawdę delikatnie mówiąc średnio przepadam, jeżeli ktoś myśli, że będę mówiła teksty jak się mówi do dzieci, no to bardzo się myli. W jakiej konkretnie sprawie ja piszę i z czym konkretnie ja mam problem ? No właściwie nie wiem po co ja tutaj pisze i jakich ja rad oczekuje, tak chciałam się wyżalić, bo jestem anonimowa. Chyba raczej nikt nie był w podobnej sytuacji do mnie, też chyba nikt nie ma podobnego charakteru do mnie. Można powiedzieć, że postępuje trochę niemoralnie i mam trochę mętlik w głowie. Muszę powiedzieć, że też opcja ewentualnego odwiedzenia ich po tylu latach jest dla mnie nie tylko straszna ze względu na fakt, że reakacja może być zimna, ale też no i trochę dochodzimy tutaj do absurdu, że mogą przyjąc mnie ciepło, a wtedy będą się mnie pytały "a co u mnie" "a co robisz" "czy masz kogoś" a ja takich osobistych pytań bardzo nie lubię, to juz bym wolała żeby mnie chłodno potraktowali, wiem jestem takim trochę dziwakiem w rodzinie, no ale co zrobić ? Zawsze taka byłam specyficzna. Jeśli macie jakieś pytania, to proszę śmiało pytać ja chętnie na nie tutaj odpowiem.

Ja bym w tej sytuacji nie odwiedzała, jedynie jak zaproszą na przyjęcie, czy na ślub tego dziecka, to jako Chrzestna bym pojechała.
Wiele jest taki chrzestnych którzy są brani z dalszej rodziny albo koledzy czy koleżanki, a potem minimalny kontakt albo wcale, to właśnie ograniczają się do tych dwóch uroczystości.
Nie wiem o jakich przemówieniach mówisz jeżeli chodzi o przyjęcia, ale nawet jakby takie były teraz, to nie musisz w tym brać udziału i wystarczy jak chrzestny zabierze głos. A jeśli chodzi o powtarzanie jakiejś formułki, to jak powtórzysz też się nic nie stanie.
Jesteś dorosła to poradzisz sobie w towarzystwie obcych osób spokojnie.
Dlatego nie przejmuj się i nie zawracaj sobie tym głowy, bo to szkoda szarych komórek wink
A może w ogóle się do ciebie nie odezwą jak będą te imprezy, więc też to będziesz miał z głowy.


Właściwie cholera ich tam wie czy się będą próbować kontaktować czy nie, są argumenty że będą, a są że i nie. Ogólnie ja się tam średnio pasuje, bo kuzyn można powiedzieć wżenił się w dosyć majętną rodzinę samemu podwyższając swój status tym i nawet pamiętam jak byłam jeszcze małym dzieckiem i byłam na jego weselu to już była widoczna ta różnica klas po między rodziną pana młodego a panny młodej. No, ale to było jak byłam dzieckiem, mogłam się bawić, być swobodna i niczym się nie przejmować itp. itd. Teraz jestem tą osoba dorosła, dosyć kapryśną, a co za tym idzie średnio lubianą, no i też średnio się czuję na przyjęciach o charakterze religijnym samej będąc niewierzącą. To jest trochę taki niestety cyrk, a ja też cyrków nie za bardzo lubię odprawiać.

4 Ostatnio edytowany przez AdamJeden (2025-12-20 22:26:21)

Odp: Zapomniani krewni co robić ?
niebieska29 napisał/a:

Hejka

Jestem w takiej dosyć nietypowej sytuacji. Swego czasu zostałam chrzestną dziecka z mojej trochę dalszej rodziny. Osobiście nie chciałam za bardzo nią być, no ale to była sytuacja w której miałam te 18 lat, nie umiałam za bardzo rodzicom się postawić, a rodzice też tacy zbyt konserwatywni na zasadzie "że dziecku się nie odmawia" itp. itd. pojawiały się nawet takie argumenty, że muszę, bo nam się nie przelewa finansowo, a ten z rodziny kto mnie prosił ma bardzo dobrą pozycję i później np jak ja bym się pokazała z dobrej strony teraz to by mi mógł załatwić jakąś pracę. No i te naciski spowodowały, że bardzo niechętnie się zgodziłam, aczkolwiek na tym przyjęciu wtedy to ja mało co zawału nie dostałam, większość ludzi to obce mi osoby, czułam się między nimi też mocno nieswojo i myślałam, że po prostu tam zamdleje, byłam cała blada, no nie dało się poznać po mnie, że ewidentnie nie chce tam być. Byłam trochę zła potem na siebie, może mogłam być bardziej stanowcza i bardziej pyskata, no ale już trudno. Szczerze powiedziawszy nigdy się już z nimi potem nie kontaktowałam, nic zero wiadomości, zero telefonu, zero jakiś odwiedzin, nawet nie znam tego dziecka. Zresztą trochę plany mi się pozmieniały, wyjechałam trochę za granicę, uczyłam się też w innym mieście, numer telefonu zmieniłam, no i tak trochę teraz można powiedzieć, że przepadłam jak kamień w wodę. To dziecko będzie już miało 9 lat, no i kiedyś tak myślałam czy ich nie odwiedzić czy coś, ale tyle już minęło od tamtego momentu lat, że nie wiem trochę głupio się czuję, na szczęście na komunię już żadna siła mnie nie zmusi żebym tam poszła, zwłaszcza, ze też nie jestem jakaś tam kościelna, można powiedzieć, że wręcz przeciwnie bo osobiście jestem osobą niewierzącą. Też nie wiem jak oni zareagują na mnie, bo o ile ojciec dziecka to jest mój krewny o tyle jego żona czyli matka dziecka już nie. Za takimi małymi dziećmi to ja też naprawdę delikatnie mówiąc średnio przepadam, jeżeli ktoś myśli, że będę mówiła teksty jak się mówi do dzieci, no to bardzo się myli. W jakiej konkretnie sprawie ja piszę i z czym konkretnie ja mam problem ? No właściwie nie wiem po co ja tutaj pisze i jakich ja rad oczekuje, tak chciałam się wyżalić, bo jestem anonimowa. Chyba raczej nikt nie był w podobnej sytuacji do mnie, też chyba nikt nie ma podobnego charakteru do mnie. Można powiedzieć, że postępuje trochę niemoralnie i mam trochę mętlik w głowie. Muszę powiedzieć, że też opcja ewentualnego odwiedzenia ich po tylu latach jest dla mnie nie tylko straszna ze względu na fakt, że reakacja może być zimna, ale też no i trochę dochodzimy tutaj do absurdu, że mogą przyjąc mnie ciepło, a wtedy będą się mnie pytały "a co u mnie" "a co robisz" "czy masz kogoś" a ja takich osobistych pytań bardzo nie lubię, to juz bym wolała żeby mnie chłodno potraktowali, wiem jestem takim trochę dziwakiem w rodzinie, no ale co zrobić ? Zawsze taka byłam specyficzna. Jeśli macie jakieś pytania, to proszę śmiało pytać ja chętnie na nie tutaj odpowiem.

Musisz tak długo się wyżalać nad własnym losem, żeby na końcu stwierdzić że doskwiera ci samotność i po prostu chcesz trochę anonimowo "popisać" ? Więcej szacunku dla innych forumowiczów !

Odnośnie opowieści - fatalna z ciebie matka chrzestna. Rodzice obarczając cię rola matki chrzestnej powinni również jakoś nauczyć cę spełniania tej roli. Rodzice chrześniaka na pewno poradzili sobie z sytuacją i od ich znajomości sytuacji w twojej rodzinie zależy, czy cię zignorują czy przyjmą uprzejmie gdy do nich zawitasz.

5

Odp: Zapomniani krewni co robić ?
AdamJeden napisał/a:
niebieska29 napisał/a:

Hejka

Jestem w takiej dosyć nietypowej sytuacji. Swego czasu zostałam chrzestną dziecka z mojej trochę dalszej rodziny. Osobiście nie chciałam za bardzo nią być, no ale to była sytuacja w której miałam te 18 lat, nie umiałam za bardzo rodzicom się postawić, a rodzice też tacy zbyt konserwatywni na zasadzie "że dziecku się nie odmawia" itp. itd. pojawiały się nawet takie argumenty, że muszę, bo nam się nie przelewa finansowo, a ten z rodziny kto mnie prosił ma bardzo dobrą pozycję i później np jak ja bym się pokazała z dobrej strony teraz to by mi mógł załatwić jakąś pracę. No i te naciski spowodowały, że bardzo niechętnie się zgodziłam, aczkolwiek na tym przyjęciu wtedy to ja mało co zawału nie dostałam, większość ludzi to obce mi osoby, czułam się między nimi też mocno nieswojo i myślałam, że po prostu tam zamdleje, byłam cała blada, no nie dało się poznać po mnie, że ewidentnie nie chce tam być. Byłam trochę zła potem na siebie, może mogłam być bardziej stanowcza i bardziej pyskata, no ale już trudno. Szczerze powiedziawszy nigdy się już z nimi potem nie kontaktowałam, nic zero wiadomości, zero telefonu, zero jakiś odwiedzin, nawet nie znam tego dziecka. Zresztą trochę plany mi się pozmieniały, wyjechałam trochę za granicę, uczyłam się też w innym mieście, numer telefonu zmieniłam, no i tak trochę teraz można powiedzieć, że przepadłam jak kamień w wodę. To dziecko będzie już miało 9 lat, no i kiedyś tak myślałam czy ich nie odwiedzić czy coś, ale tyle już minęło od tamtego momentu lat, że nie wiem trochę głupio się czuję, na szczęście na komunię już żadna siła mnie nie zmusi żebym tam poszła, zwłaszcza, ze też nie jestem jakaś tam kościelna, można powiedzieć, że wręcz przeciwnie bo osobiście jestem osobą niewierzącą. Też nie wiem jak oni zareagują na mnie, bo o ile ojciec dziecka to jest mój krewny o tyle jego żona czyli matka dziecka już nie. Za takimi małymi dziećmi to ja też naprawdę delikatnie mówiąc średnio przepadam, jeżeli ktoś myśli, że będę mówiła teksty jak się mówi do dzieci, no to bardzo się myli. W jakiej konkretnie sprawie ja piszę i z czym konkretnie ja mam problem ? No właściwie nie wiem po co ja tutaj pisze i jakich ja rad oczekuje, tak chciałam się wyżalić, bo jestem anonimowa. Chyba raczej nikt nie był w podobnej sytuacji do mnie, też chyba nikt nie ma podobnego charakteru do mnie. Można powiedzieć, że postępuje trochę niemoralnie i mam trochę mętlik w głowie. Muszę powiedzieć, że też opcja ewentualnego odwiedzenia ich po tylu latach jest dla mnie nie tylko straszna ze względu na fakt, że reakacja może być zimna, ale też no i trochę dochodzimy tutaj do absurdu, że mogą przyjąc mnie ciepło, a wtedy będą się mnie pytały "a co u mnie" "a co robisz" "czy masz kogoś" a ja takich osobistych pytań bardzo nie lubię, to juz bym wolała żeby mnie chłodno potraktowali, wiem jestem takim trochę dziwakiem w rodzinie, no ale co zrobić ? Zawsze taka byłam specyficzna. Jeśli macie jakieś pytania, to proszę śmiało pytać ja chętnie na nie tutaj odpowiem.

Musisz tak długo się wyżalać nad własnym losem, żeby na końcu stwierdzić że doskwiera ci samotność i po prostu chcesz trochę anonimowo "popisać" ? Więcej szacunku dla innych forumowiczów !

Odnośnie opowieści - fatalna z ciebie matka chrzestna. Rodzice obarczając cię rola matki chrzestnej powinni również jakoś nauczyć się spełniania tej roli. Rodzice chrześniaka na pewno poradzili sobie z sytuacją i od ich znajomości sytuacji w twojej rodzinie zależy, czy cię zignorują czy przyjmą uprzejmie gdy do nich zawitasz.

Trochę zabawny jesteś muszę przyznać.

6 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-12-20 22:24:59)

Odp: Zapomniani krewni co robić ?

Wiesz, czasami trzeba robić dobrą minę do złej gry, bo wypada, ale jeśli jesteś tak negatywnie nastawiona, to powinnaś zapomnieć i nie wracać do tych chrzcin.
A jednak wróciłaś, więc masz to w głowie.
Zadaj sobie pytanie, czy lepiej będziesz się czuła jeśli byś pojechała na to ew.zaproszenie, czy lepiej jak nie.
I rób w zgodzie ze sobą, tak, żeby nie dręczyły cię wyrzuty sumienia.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Zapomniani krewni co robić ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024