I czy wtedy jeżeli jeszcze zostanie to bierzecie że sobą?
Ja ostatnio zrobiłam kilka dań i musiałam wziąć ze sobą do domu, bo nie wszyscy zjedli. Dla mnie to trochę obelga. Jak wy uważacie?
2 2025-12-28 22:59:45 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-12-28 23:47:52)
.
I czy wtedy jeżeli jeszcze zostanie to bierzecie że sobą?
Ja ostatnio zrobiłam kilka dań i musiałam wziąć ze sobą do domu, bo nie wszyscy zjedli. Dla mnie to trochę obelga. Jak wy uważacie?
Skoro nikt cię nie prosił, to za bardzo wyszłaś przed szereg i jeśli to jedzenie mieliby wyrzucić, to lepiej jak je wzięłaś z powrotem. Nie ma tu żadnej obelgi.
Myślę, że nie pierwszy raz uszczęśliwiłaś na siłę swoimi daniami ![]()
Na drugi raz to uzgodnij czy i co masz przyrządzić, jeśli powiedzą że nic, to nic nie rób, a jak zrobisz to będziesz wiedziała, że jak zostanie, to zabierzesz do domu, jeśli będzie takie życzenie gospodyni.
Wieka nie nabijaj sobie postów .
A te żarcie to trzeba chociaż kurom dać jak człowieki nic się nie uczą z roku na rok i robią potraw ponad stan
I czy wtedy jeżeli jeszcze zostanie to bierzecie że sobą?
Ja ostatnio zrobiłam kilka dań i musiałam wziąć ze sobą do domu, bo nie wszyscy zjedli. Dla mnie to trochę obelga. Jak wy uważacie?
Z tą obelgą zdrowo przesadzasz. Zresztą sama spojrz - idąc tym tokiem, to gospodarze też mogli poczuć się przez Ciebie obrażeni, że będąc gościem przynosisz własne jedzenie. Mogli sobie pomyśleć, że obawiasz się, że dla Ciebie czegoś zabraknie albo że to, co znajdzie się na stole, po prostu nie będzie smaczne.
Jeśli jedzenia było za dużo - trudno, żeby jeść to na siłę. Podobnie jeśli ktoś czegoś nie lubi, to trudno, żeby się zmuszał, aby Tobie nie sprawić przykrości.
6 2025-12-29 01:31:16 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-12-29 01:45:59)
I czy wtedy jeżeli jeszcze zostanie to bierzecie że sobą?
Ja ostatnio zrobiłam kilka dań i musiałam wziąć ze sobą do domu, bo nie wszyscy zjedli. Dla mnie to trochę obelga. Jak wy uważacie?
Nie przynosimy, bo u nas co roku jest gdzie indziej impreza świąteczna i ten, kto zaprasza ogarnia wszystko. Tak się umówiliśmy.
No chyba, ze ktoś bardzo chce, bo robi coś szałowego, wtedy nikt przecież się nie obrazi z tego powodu, że przyniósł:))
Ale zabierać z powrotem jedzenie ze sobą? Nieee. Bez przesady. To jest dla mnie obciach, sorry.
Co z tego, że nie zjedli. Zjedzą może potem, zamrożą sobie itp. To już chyba nie powinno Cie interesować;)
Jeśli impreza jest u mnie to jeszcze często daję gościom na wynos coś, co lubią:) a to bigosik a to nóżki a to ciasto jakieś...Bo zawsze robię za dużo. Ale gdyby ktoś coś przyniósł a potem zabrał resztę, bo nie dojedliśmy to chyba bym rozważyła czy zaprosić go następnym razem ![]()
ElizabethEliza napisał/a:I czy wtedy jeżeli jeszcze zostanie to bierzecie że sobą?
Ja ostatnio zrobiłam kilka dań i musiałam wziąć ze sobą do domu, bo nie wszyscy zjedli. Dla mnie to trochę obelga. Jak wy uważacie?Nie przynosimy, bo u nas co roku jest gdzie indziej impreza świąteczna i ten, kto zaprasza ogarnia wszystko. Tak się umówiliśmy.
No chyba, ze ktoś bardzo chce, bo robi coś szałowego, wtedy nikt przecież się nie obrazi z tego powodu, że przyniósł:))
Ale zabierać z powrotem jedzenie ze sobą? Nieee. Bez przesady. To jest dla mnie obciach, sorry.
Co z tego, że nie zjedli. Zjedzą może potem, zamrożą sobie itp. To już chyba nie powinno Cie interesować;)Jeśli impreza jest u mnie to jeszcze często daję gościom na wynos coś, co lubią:) a to bigosik a to nóżki a to ciasto jakieś...Bo zawsze robię za dużo. Ale gdyby ktoś coś przyniósł a potem zabrał resztę, bo nie dojedliśmy to chyba bym rozważyła czy zaprosić go następnym razem
A u mnie jest z kolei taka tradycja, ze kazdy na święta przynosi po jednej potrawie. Ma to dwa duze plusy
1. Ogromna oszczędnosc pieniedzy, bo kazdy kupuje składniki tylko na 1 potrawe swiateczna
2. Ogromna oszczędnosc czasu-w koncu zrobienie jednej potrawy,to nie to samo co zrobienie 12 ![]()
Solaris napisał/a:ElizabethEliza napisał/a:I czy wtedy jeżeli jeszcze zostanie to bierzecie że sobą?
Ja ostatnio zrobiłam kilka dań i musiałam wziąć ze sobą do domu, bo nie wszyscy zjedli. Dla mnie to trochę obelga. Jak wy uważacie?Nie przynosimy, bo u nas co roku jest gdzie indziej impreza świąteczna i ten, kto zaprasza ogarnia wszystko. Tak się umówiliśmy.
No chyba, ze ktoś bardzo chce, bo robi coś szałowego, wtedy nikt przecież się nie obrazi z tego powodu, że przyniósł:))
Ale zabierać z powrotem jedzenie ze sobą? Nieee. Bez przesady. To jest dla mnie obciach, sorry.
Co z tego, że nie zjedli. Zjedzą może potem, zamrożą sobie itp. To już chyba nie powinno Cie interesować;)Jeśli impreza jest u mnie to jeszcze często daję gościom na wynos coś, co lubią:) a to bigosik a to nóżki a to ciasto jakieś...Bo zawsze robię za dużo. Ale gdyby ktoś coś przyniósł a potem zabrał resztę, bo nie dojedliśmy to chyba bym rozważyła czy zaprosić go następnym razem
A u mnie jest z kolei taka tradycja, ze kazdy na święta przynosi po jednej potrawie. Ma to dwa duze plusy
1. Ogromna oszczędnosc pieniedzy, bo kazdy kupuje składniki tylko na 1 potrawe swiateczna
2. Ogromna oszczędnosc czasu-w koncu zrobienie jednej potrawy,to nie to samo co zrobienie 12
Jasne, wszystko to kwestia ustaleń:) Nie ma przeciez zasady, że trzeba tylko tak i koniec:)
9 2025-12-29 02:36:41 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2025-12-29 02:37:17)
Ale zabierać z powrotem jedzenie ze sobą? Nieee. Bez przesady. To jest dla mnie obciach, sorry.
Co z tego, że nie zjedli. Zjedzą może potem, zamrożą sobie itp. To już chyba nie powinno Cie interesować;)
No właśnie, zapomniałam wspomnieć, że zabieranie z powrotem przyniesionego ze sobą jedzenia, to jest duży nietakt. Tak się po prostu nie robi. Zgodnie z przyjętymi zwyczajami jest to przejaw braku kultury i wyczucia sytuacji.
Jeśli impreza jest u mnie to jeszcze często daję gościom na wynos coś, co lubią:) a to bigosik a to nóżki a to ciasto jakieś...Bo zawsze robię za dużo.
Taaak, u nas jest tak samo. Jakoś tak się przyjęło, że z założenia robi się wszystkiego więcej, a potem daje gościom na odchodne do skonsumowania w domu. Jeśli już nie jedzenie, to przynajmniej po kawałku ciasta.
Akurat gospodyni powiedziała wprost, żebym to zabrała ze sobą
Solaris napisał/a:Ale zabierać z powrotem jedzenie ze sobą? Nieee. Bez przesady. To jest dla mnie obciach, sorry.
Co z tego, że nie zjedli. Zjedzą może potem, zamrożą sobie itp. To już chyba nie powinno Cie interesować;)No właśnie, zapomniałam wspomnieć, że zabieranie z powrotem przyniesionego ze sobą jedzenia, to jest duży nietakt. Tak się po prostu nie robi. Zgodnie z przyjętymi zwyczajami jest to przejaw braku kultury i wyczucia sytuacji.
Solaris napisał/a:Jeśli impreza jest u mnie to jeszcze często daję gościom na wynos coś, co lubią:) a to bigosik a to nóżki a to ciasto jakieś...Bo zawsze robię za dużo.
Taaak, u nas jest tak samo. Jakoś tak się przyjęło, że z założenia robi się wszystkiego więcej, a potem daje gościom na odchodne do skonsumowania w domu. Jeśli już nie jedzenie, to przynajmniej po kawałku ciasta.
Nie jem mięsa, więc powiedzieli żebym coś wzięła do jedzenia. Więc zamiast kupić coś w sklepie stwierdziłam, że sama coś przygotuję. I to nie tak, że to jedzenie było niedobre. Po świętach przyszli do nas znajomi i wszystko zjedli z tego co zostało. Nawet jeszcze do domu wzięli. Dodając, że jedzą normalnie mięso.
ElizabethEliza napisał/a:I czy wtedy jeżeli jeszcze zostanie to bierzecie że sobą?
Ja ostatnio zrobiłam kilka dań i musiałam wziąć ze sobą do domu, bo nie wszyscy zjedli. Dla mnie to trochę obelga. Jak wy uważacie?Skoro nikt cię nie prosił, to za bardzo wyszłaś przed szereg i jeśli to jedzenie mieliby wyrzucić, to lepiej jak je wzięłaś z powrotem. Nie ma tu żadnej obelgi.
Myślę, że nie pierwszy raz uszczęśliwiłaś na siłę swoimi daniami
Na drugi raz to uzgodnij czy i co masz przyrządzić, jeśli powiedzą że nic, to nic nie rób, a jak zrobisz to będziesz wiedziała, że jak zostanie, to zabierzesz do domu, jeśli będzie takie życzenie gospodyni.
ElizabethEliza napisał/a:I czy wtedy jeżeli jeszcze zostanie to bierzecie że sobą?
Ja ostatnio zrobiłam kilka dań i musiałam wziąć ze sobą do domu, bo nie wszyscy zjedli. Dla mnie to trochę obelga. Jak wy uważacie?Nie przynosimy, bo u nas co roku jest gdzie indziej impreza świąteczna i ten, kto zaprasza ogarnia wszystko. Tak się umówiliśmy.
No chyba, ze ktoś bardzo chce, bo robi coś szałowego, wtedy nikt przecież się nie obrazi z tego powodu, że przyniósł:))
Ale zabierać z powrotem jedzenie ze sobą? Nieee. Bez przesady. To jest dla mnie obciach, sorry.
Co z tego, że nie zjedli. Zjedzą może potem, zamrożą sobie itp. To już chyba nie powinno Cie interesować;)Jeśli impreza jest u mnie to jeszcze często daję gościom na wynos coś, co lubią:) a to bigosik a to nóżki a to ciasto jakieś...Bo zawsze robię za dużo. Ale gdyby ktoś coś przyniósł a potem zabrał resztę, bo nie dojedliśmy to chyba bym rozważyła czy zaprosić go następnym razem
Czyli też wciskasz, a oni nie mają odwagi, żeby powiedzieć, że nie chcą i wszystko zostaje udawane jak zwykle ![]()
Nie jem mięsa, więc powiedzieli żebym coś wzięła do jedzenia. Więc zamiast kupić coś w sklepie stwierdziłam, że sama coś przygotuję. I to nie tak, że to jedzenie było niedobre. Po świętach przyszli do nas znajomi i wszystko zjedli z tego co zostało. Nawet jeszcze do domu wzięli. Dodając, że jedzą normalnie mięso.
wieka napisał/a:ElizabethEliza napisał/a:I czy wtedy jeżeli jeszcze zostanie to bierzecie że sobą?
Ja ostatnio zrobiłam kilka dań i musiałam wziąć ze sobą do domu, bo nie wszyscy zjedli. Dla mnie to trochę obelga. Jak wy uważacie?Skoro nikt cię nie prosił, to za bardzo wyszłaś przed szereg i jeśli to jedzenie mieliby wyrzucić, to lepiej jak je wzięłaś z powrotem. Nie ma tu żadnej obelgi.
Myślę, że nie pierwszy raz uszczęśliwiłaś na siłę swoimi daniami
Na drugi raz to uzgodnij czy i co masz przyrządzić, jeśli powiedzą że nic, to nic nie rób, a jak zrobisz to będziesz wiedziała, że jak zostanie, to zabierzesz do domu, jeśli będzie takie życzenie gospodyni.
Tym bardziej nie widzę problemu.
14 2025-12-31 03:13:46 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2025-12-31 03:16:46)
Akurat gospodyni powiedziała wprost, żebym to zabrała ze sobą
Nie jem mięsa, więc powiedzieli żebym coś wzięła do jedzenia. Więc zamiast kupić coś w sklepie stwierdziłam, że sama coś przygotuję. I to nie tak, że to jedzenie było niedobre. Po świętach przyszli do nas znajomi i wszystko zjedli z tego co zostało. Nawet jeszcze do domu wzięli. Dodając, że jedzą normalnie mięso.
Trzeba było tak od razu, bo to znacząco zmienia obraz sytuacji. W takim układzie to gospodyni zachowała się nietaktownie, bo jej rolą jest tak ułożyć menu, żeby każdy z gości znalazł na stole coś dla siebie. Co innego, gdyby to było spotkanie "składkowe", czyli wszystko zostało podzielone i każdy wnosił coś od siebie, ale rozumiem, że tak to nie wyglądało. Jednym słowem, to ona nie stanęła na wysokości zadania.
Odrębną kwestią jest oddanie pozostałego jedzenia, ale myślę, że nie warto z góry zakładać złych intencji, bo może gospodyni uznała, że skoro coś przyniosłaś, to należy to do Ciebie, dlatego resztę oddała Ci z powrotem. Ludzie są różni i mogą nieco inaczej pojmować kulturę, nie zawsze słusznie, ale też niekoniecznie kierując się przypisywaną im złą wolą czy negatywnym nastawieniem.
Jeżeli tak się wcześniej umawialiśmy to tak.