Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach" - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 294 z 294 ]

261

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

peeter
ja sie swietnie bawie, malo kto tak ladnie obnaza niedorzecznosc wiary.

kanawkin
wiec poprosze teraz o wytlumaczenie, na czym polega to "niecalkowite rozszczepienie" i porownanie z palcami u bydla.
Dokladnie - czy puszki kopytowe wielblada sa jakos inaczej ze soba polaczone niz bydlece ( kozy, owce itp podaruje)
Jakbys mial problem z doborem lektury proponuje "Anatomie zwierzat" Krysiaka. Ale moze byc dowolny podrecznik akademicki.
Prosze nie cytowac tekstow religijnych!

Zobacz podobne tematy :

262 Ostatnio edytowany przez femte (2014-05-10 17:03:50)

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

Jeszcze poprosze o wyjasnienie jaka jest roznica miedzy noga a odnozem  - w ujeciu anatomicznym. Szczegolnie w odniesieniu do stawonogow. Nie tylko owadow, bo zechcesz pewnie ta sztuczke jezykowa zastosowac na pajaku.

263 Ostatnio edytowany przez kasm (2014-05-11 20:04:36)

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

Peeter!

Sprawa wiarygodności Biblii to jest zupełnie inny temat. Jest dzisiaj wiele opracowań naukowych, które dokładnie demaskują gdzie i jak Biblia była fałszowana lub źle przepisywana. Obala również tradycyjny pogląd co do autorów poszczególnych ksiąg Biblijnych. Mianowicie, że autorzy byli inni niż się powszechnie sądzi i w innym czasie napisane. Polecam jedną z takich prac naukowych (wierzącego profesora) pt. "Przeinaczanie Jezusa". Niektóre fragmenty były dopisywane a niektóre były zmieniane lub usuwane.

Ale nie można odrzucać wszystkiego. Bo jedne fragmenty są natchnione a inne nie. Dzisiaj nie zachował się ani jeden orginał, ani kopia kopii ani kopia kopii kopii. Księgi setki (jeśli nie tysiące) razy były przepisywane, a ci co przepisywali mogli wpisać tam to co im pasowało.

W ogóle to mam wrażenie, że obszerne fragmenty ST zostały napisane przez żadnych władzy kapłanów, po to aby łatwiej rządzić ciemnym ludem. W tym samym celu powstały pisma Tradycji i kanony wiary KK, często sprzeczne z samym PŚ.

Ale jak mówię to jest oddzielny temat.

Myślę że ty w swojej zapalczywości ateisty zbyt ostro atakujesz ludzi wierzących, i mimo że często twoje argumenty są prawdziwe to przecież nie potrafisz podać ani jednego dowodu na to że Bóg nie istnieje.

Bo  te wszystkie religijne bzdury wymyślone przez ludzi, nie są żadnym dowodem.

Twój pogląd również jest wiarą. Bo nikt nie udowodnił że Bóg nie istnieje. Twoja wiara w to że Bóg nie istnieje równa się wierze kogoś w to że Bóg istnieje. Twój pogląd także osadza się na wierze, czy ci się to podoba czy nie.

ps. I jeszcze jedno. Jak jeszcze raz mnie nazwiesz żabą to ci dowalę.

264 Ostatnio edytowany przez peeter (2014-05-11 20:41:21)

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

To nie jest wiara a przekonanie na bazie wielu racjonalnych przeslanek i widzac ze sami wierzacy oraz kapłani traktuja wiare jedynie jako narzedzie, ci drudzy czesto nie wierza bo to to ich 'praca' - jak sami mowia to dodatkowo mnie utwierdza w tym ze mam racje.
Wierzyc mozna ale w abstrakcje, niewiara to automatyczna, domyslna reakcja na nonsens, dowodzic nie ma czego a to oszust ma sie postarac i pokazac ze moze mowi prawde - tak jest na co dzien a religia nie jest wyjatkiem, dzieki rozsadkowi ludzie nie staja sie masowo ofiara naciagaczy, wierzacy marza jednak ze to bedzie norma hmm
Dyskusje o tym sa bezcelowe jesli ktos chce dowodu niestnienia a takie dotycza prostych rzeczy, podanie dowodow istnienia jest sztuka na jaka jednak nie stac wierzacych i rozumiem to bo klamstwo trudno sie broni.
Fantastycznosc i logiczna sprzecznosc wszechmocy tego bajkowego bytu to wystarczajaca podstawa by nie wierzyc, odrzucic dzieciece urojenia. Brak reakcji na modlitwy, wielosc wierzen ktore sa ze soba sprzeczne w kazdej mozliwej kwestii doktryny jak i spojrzenia na swiat, to wszystko pokazuje ze religie to bezsilnosc czlowieka wobec swiata, malpia megalomania ktora potrzebuje jednak do szczescia wirtualnego superbohatera. Nie lubie amerykanskich komiksow z ich herosami tak samo tez tego wymyslu ktory nie wnosi do zycia nic poza strachem, hipokryzja, cierpieniem ludzi, zbedna nadzieja i niepotrzebnymi kosztami.

Wierzacy i religijni to ci sami ludzie, zmiana runa nic nie da a czarna owca jest nia nadal..

265

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

kasm
Sprawa jest prosta. Sprawdzamy rzeczy ktore mozemy sprawdzic. Okazuja sie nieprawdziwe, wiec wiadomo, ze tekst jest nierzetelny i nie nalezy mu dawac wiary.

266 Ostatnio edytowany przez kanawkin (2014-05-12 16:53:34)

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

Wracam do mojej propozycji zmiany nazwy tematu na "Jakie nasze błędy w myśleniu sprawiają, że widzimy sprzeczności w religii"

Jeszcze poprosze o wyjasnienie jaka jest roznica miedzy noga a odnozem  - w ujeciu anatomicznym. Szczegolnie w odniesieniu do stawonogow. Nie tylko owadow, bo zechcesz pewnie ta sztuczke jezykowa zastosowac na pajaku.

Ale dlaczego w ujęciu anatomicznym? Czy żeby zrozumieć tekst nie potrzeba najpierw ustalić o co chodzi? Czy w Biblii chodzi o anatomię porównawczą? Czy żeby zrozumieć książkę, nie trzeba najpierw ustalić kto ją napisał? Jeżeli źle założysz autora i jego cel nie możesz zrozumieć książki. Czy to nie jest logiczne?

Sztuczki mają na celu wciągnięcie w jakąś pułapkę, doprowadzenie człowieka do tego, że jawny błąd uznaje się za "paradoks". Pokazałem to już na przykładzie fałszywego założenia początkowego Dawkinsa, że Wszechmoc Boga jest równa Jego Wszechwiedzy. Jeżeli wpadnie się w taką pułapkę, jeżeli chce się w nią wpaść, to na pewno prowadzi do paradoksu. Tzw. "paradoksy", są najczęściej objawem błędów w myśleniu.

Prosze nie cytowac tekstow religijnych!

Sprzeczność jest już w tym, że prosisz o nie cytowanie tekstów religijnych a sama śmiało cytujesz podręczniki biologii i anatomii. Dlaczego ja mam nie cytować tekstów religijnych? Przecież rozmawiamy też o Biblii i o religii a tylko Tobie roi się, że rozmawiamy o biologii.

wiec poprosze teraz o wytlumaczenie, na czym polega to "niecalkowite rozszczepienie" i porownanie z palcami u bydla. Dokladnie - czy puszki kopytowe wielblada sa jakos inaczej ze soba polaczone niz bydlece ( kozy, owce itp podaruje) Jakbys mial problem z doborem lektury proponuje "Anatomie zwierzat" Krysiaka. Ale moze byc dowolny podrecznik akademicki.

Piszesz o schemacie anatomicznym, a schemat ma na celu pokazanie czego innego a kopyto widziane z zewnątrz (na przykład na zdjęciu) ma pokazać co innego, więc logiczne jest że schemat to nie jest całe kopyto. Patrz jak częściowe jest Twoje patrzenie (co ja się dziwię). Ja wytłumaczyłem jak umiałem, moim zdaniem wystarczająco, że i dla Litery i dla Ducha Biblii wielbłąd ma inne kopyto niż dajmy na to świnia. Jak to wygląda na schemacie anatomicznym, czy znaczenie ma schemat wewnętrzny czy różnice zewnętrzne, jak ma być stopień rozszczepienia czy widoczny z zewnątrz (obejrzyj i porównaj zdjęcie kopyta wielbłąda i racicy świni)  czy na schemacie, czy może znaczenie ma jeszcze coś innego - to już ludzkie domysły.

Istoty tekstu który krytykujesz też nie widzisz. Twoje założenie, że Biblia musi używać języka w ten sam sposób co podręcznik do biologii jest fałszywe. Biblia jest dokładna, ale nie jest dokładna w sensie podręcznika do biologii, w którym chodzi o co innego. Biblia jest dokładna nie w tym sensie, że mówi dokładnie we wszystkich szczegółach o wszystkim i na każdy temat, ale mówi dokładnie co jest istotne do zbawienia. Ale mądrość Boga jest większa, bo chociaż staraniem Ducha Świętego do Kanonu wchodzą tylko te Księgi które są natchnione Duchem Prawdy i które są niezbędne do zbawienia to istnieją poza Kanonem teksty, które nie są konieczne do zbawienia ale które też są natchnione Duchem Prawdy. Na przykład teksty Świętych i Ojców Kościoła. Jeżeli wolisz "sztuczki logiczne" ludzi pokroju Dawkinsa, to tylko Twój zły wybór.

267 Ostatnio edytowany przez peeter (2014-05-12 19:10:45)

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

Dobre teraz obrona jest ze jezyk religijny jest inny, dopuszcza pisanie bzdur ktore sa i tak prawda bo "musza", bardzo ciekawe hmm....
A tu lepsze : jawny blad nie jest paradoksem choc jest nim dla inteligentnych, malo tego falszem, klamstwem i jak kto woli to nazwac.
Zrozumiec biblie nie trzeba znac autora ani znac bo to i tak zbior bredni, jej autor czyli ludzie byli ciemni. Mimo to pisali poetycko (cud yikes?) wiec jesli napisali w stylu ".... i zyja tu stworzenia o okraglych ksztaltach ktore czerpia energie ze slonca, prawie plyna nad powierzchnia a zycie ich pelne jest radosci oraz niezwyklych rytualow..." to baaardzo na sile mozna podciagnac do opisu kazdego zycia, kazdej zywej planety tyle ze nic nie wnosi sensownego ani konkretnego poza zgadywaniem i mglistym dopasowywaniem fikcji do rzeczywistosci ktora jest inna niz opisywana, krotko mowiac - uparty dyskutant strasznie zalosnie  sie tlumaczy sad
Ktos tu jest na tyle zaklamany ze nie wie tego jak bylo tworzone to "swiete" pismo czyli przez wybor tego co odpowiadalo mizoginskiej i mrocznej wizji pogan na czele z Szawlem do nowej religii, zaden 'bog' nie bral w tym udzialu poza wyrachowanymi i zadnymi wladzy ludzmi, bez zasad i serca. Wszystkie niescislosci sa celowe tak jak oszustwa przepowiedni ktore dopiero po fakcie sa mozolnie dopasowywane do zdarzen - nigdy odwrotnie - w nich tez celowo i z premedytacja stosowany jest taki jezyk i wieloznacznosc by wprowadzic w blad naiwnego czlowieka.
Dzis jezyk jest bogaty a ludzie duzo bardziej wyksztalceni, nawet biedota ma w porownaniu do starozytnosci ogromna wiedze - to dlatego dzis nie powstaja takie wplywowe religie bo wiedza oraz precyzja przekazu nie pozwala juz tak manipulowac ludzmi !

268

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

kanawkin
czyli co? Nie umiesz wytlumaczyc. Dlaczego zakladasz ze anatomia zajmuje sie tylko opisami wnetrza? Przeciez widok na zewnatrz tez jest dokladnie opisany.
Czyli przyznajesz  ze jezyk religijny nie jest logiczny, takie sobie luzne bajanie. Ja tez moge twierdzic ze smok mi powiedzial ze Ziemia jest szescienna. Po prostu jest "mniej kula" niz pomarancza. I z tego belkotu nic nie wyniknie.
Wielblady i w czasach biblijnych, i obecnie mialy cztery oddzielne puszki kopytowe, z czego dwie tworzyly to "rozszczepione kopyto" . I krecenie nic tu nie pomoze.

269 Ostatnio edytowany przez kanawkin (2014-05-13 12:35:18)

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

kanawkin
czyli co? Nie umiesz wytlumaczyc.

Ciężko coś wytłumaczyć komuś kto patrzy cześciowo.

Dlaczego zakladasz ze anatomia zajmuje sie tylko opisami wnetrza? Przeciez widok na zewnatrz tez jest dokladnie opisany.

To jaki jest opis zewnętrzny kopyta wielbłada i krowy. Czy mówi, że są takie same? Czy to ja twierdzę, że zewnętrzny opis idzie swoją droga a wewnętrzny swoją?

Przecież to Ty zaczełaś mówić o schematach wnętrza kopyt wielbłąda. Według swojego widzimisię patrzysz albo na schemat albo na wygląd zewnętrzny byle sztuczka się udała? Czy schemat wewnętrznej budowy kopyta wielbłąda na przykład pokaże skórę razem z budową wewnętrzną? Czy schemat wewnętrzny pokaże podeszwę? Czy na schemacie może być wszystko, wszystkie szczegóły?   Nie chodzi o sztuczkę ale o Prawdę gdzie nie możesz pominąć jakiejś istotnej części całości.

Czyli przyznajesz  ze jezyk religijny nie jest logiczny, takie sobie luzne bajanie.

Słowo Boże patrzy na całość bo jest dokładne, a jak jest dokładne to nie jest luźne. Ale jest dokładne w tym co jest istotne . Ty jesteś nielogiczna i niedokładna, bo obejmujesz tylko część całości i nie rozumiesz istoty tego co krytykujesz, dlatego nigdy nie możesz zbliżyć się do Prawdy.

Wielblady i w czasach biblijnych, i obecnie mialy cztery oddzielne puszki kopytowe, z czego dwie tworzyly to "rozszczepione kopyto" . I krecenie nic tu nie pomoze.

Różnica pomiędzy kopytem wielbłąda a dajmy na to krowy jest widoczna na zewnątrz, nie na każdym schemacie wewnętrznym to zobaczysz.

Tu masz krowę:

http://3.bp.blogspot.com/-1tOeZK-211Q/TgI9rFxtjLI/AAAAAAAAAQg/CcxPBeuNtvo/s1600/England+Internship+011.JPG

A tu masz dromadera:

https://encrypted-tbn1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRL91nmeFqAVEw3vUUG5Dmx-2QKDCI7Ugu68EXvHgnRJK0DU-5r

270

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

kanawkin
ja juz stracilam cierpliwosc. Podeszwa kopyt jest jak najbardziej opisana, zobacz wspomniana "Anatomie zwierzat" Krysiaka, albo "Uklad powlokowy zwierzat" Lutnickiego. To drugie, jak nazwa wskazuje, dotyczy tylko tkanek zewnetrznych.
Wielblad takich podeszw ma na kazdej nodze 4 - 2 na racicach i 2 na rapetkach.
Co do zdjec - pierwsze przedstawia kopyto bydlece zaraz po zestruganiu, drugie to fotoshop. Z pisemka religijnego dla naiwnych.
Polecam zaznajomic sie z obiema publikacjami. Przestan bredzic o "widzeniu czastkowym" bo czastkowo widzisz Ty, nie chcac znac prawdy.
A, to zdjecie kopt wielblada  jezeli jest stare - nakleili cos na racice.

271 Ostatnio edytowany przez kanawkin (2014-05-13 17:48:14)

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

Podeszwa kopyt jest jak najbardziej opisana, zobacz wspomniana "Anatomie zwierzat" Krysiaka, albo "Uklad powlokowy zwierzat" Lutnickiego. To drugie, jak nazwa wskazuje, dotyczy tylko tkanek zewnetrznych.

Nie mam dostępu do tych pozycji, możesz coś wkleić.

Wielblad takich podeszw ma na kazdej nodze 4 - 2 na racicach i 2 na rapetkach.
Co do zdjec - pierwsze przedstawia kopyto bydlece zaraz po zestruganiu, drugie to fotoshop. Z pisemka religijnego dla naiwnych.

A, to zdjecie kopt wielblada  jezeli jest stare - nakleili cos na racice.

To w końcu stary wielbłąd czy photoshop? Nie jesteś pewna?

Przepraszam za zdjęcie podeszw starego dromadera, które wziąłem z google pictures, coś tam może być naklejone chociaż po co? Przecież wielbładzie racice (wielbłąd ma racice ale inne niż krowa) same się rozpłaszczają na piasku tworząc szerszą podeszwę. Może właśnie dlatego, że dromader jest już stary tak to wygląda.

Przestan bredzic o "widzeniu czastkowym" bo czastkowo widzisz Ty, nie chcac znac prawdy.

Lubisz fakty i mówisz że widzisz "całą prawdę". Dobrze, trzymajmy się faktów i Całej Prawdy. Dla Ciebie nie ma rożnic pomiędzy wielblądem a dajmy na to krową. Już samo to, że kopyta (racice) krowy są relatywnie małe i twarde a racice wielbłąda duże i miekkie jest różnicą. Użyteczność, związki budowy anatomicznej ze środowiskiem to też cześć istoty kopyta (racicy).

Do tej pory ustaliliśmy że w Księdze Powtórzonego Prawa wielbłądy są zaliczone do zwierząt które mają nie do końca podzielone kopyta. Był to pogląd podzielany zarówno przez Izraelitów jak i Arabów wynikał z prostych obserwacji i praktyki. Według obecnego paradygmatu (czyżby wielbłady były też są częścią naszej kultury?) zwierzęta te zaliczane są do parzystokopytnych, czyli podle kopyt są czymś w rodzaju dobrze nam znanych krów. W czym problem? Między innymi w całości właśnie.

Nie widzisz całej Prawdy. Ustaliliśmy też, że Bóg jest Wszechwiedzący czyli widzi całość, nie tylko to co jest ale też to co było i będzie. Dlaczego więc stosować tylko aktualny paradygmat a pomijać pogląd starożytny? W dodatku w aktualnym chodzi o co innego (schematy) a w starożytnym (użyteczność). Dodatkowo zadajmy sobie pytanie, czy Boga bardziej obchodzą nasze schematy i suche opisy wyglądu (zwłaszcza co chwila błędnie wtrącające paradygmat ewolucji) czy może cała istota rzeczy? A najbardziej, tego jestem pewien,  Boga interesuje nasze zbawienie i tego najbardziej pragnie Słowo Boże.

272

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

kanawkin
nie stary wielblad, tylko stare zdjecie, gdy nie znano fotoshopa.
Nie przekonuja Cie akademickie podreczniki - wiec nic juz nie przekona. Chcesz wierzyc w brednie typu "nierozszczepione kopyto" to sobie wierz.
Wielblady byly jak najbardziej czescia naszej kultury, byly uzywane w polskiej armii. Wystarczy "Trylogie" pezczytac.
To czy kopyto jest duze i twarde ma decydowac o jego rozszczepieniu? To herefordy sa nieparzystokopytne?
Teraz, jak sie zastanowilam, doszlam do wniosku, ze to zdjecie to moze nie celowe oszustwo, tylko zdjecie wielblada okutego. Podkowa dla wielbladow sklada sie z plaskiej podeszwy i "wasa" wchodzacego miedzy racice. Was sie rozdwaja i kazdy koniec jest zawiniety za jedna racice.
Na zdjeciu widoczna jest przednia noga, na niej chyba widac podkowe.

273 Ostatnio edytowany przez kanawkin (2014-05-14 17:51:43)

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

kanawkin
nie stary wielblad, tylko stare zdjecie, gdy nie znano fotoshopa.

Teraz, jak sie zastanowilam, doszlam do wniosku, ze to zdjecie to moze nie celowe oszustwo, tylko zdjecie wielblada okutego. Podkowa dla wielbladow sklada sie z plaskiej podeszwy i "wasa" wchodzacego miedzy racice. Was sie rozdwaja i kazdy koniec jest zawiniety za jedna racice.
Na zdjeciu widoczna jest przednia noga, na niej chyba widac podkowe.

Możliwe. Dość mi głupio z powodu tamtych zdjęć.

Tutaj są zdjęcia podeszw wielbłądów które się w życiu nachodziły:

http://imgupload.pl/images/68966248720487561375.jpg

https://encrypted-tbn2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcR-YNljArg5dgIp_lixmda5V-t_M5-xThVJCwKJpG0HGvEfUWBa

Nie przekonuja Cie akademickie podreczniki - wiec nic juz nie przekona. Chcesz wierzyc w brednie typu "nierozszczepione kopyto" to sobie wierz.

Nie chodzi o podręczniki.

Skoro celem Biblii jest w zwięzłym języku przedstawienie tego co potrzebne do zbawienia, czyli będzie to z koniecznosci język obejmujący wiele aspektów w niewielu słowach, to jaki ten język będzie? Czy nie obejmie istotę kopyta kiedyś, teraz i w przyszłości (Bóg jest Wszechwiedzący i Poza Czasem). Czy nie obejmie istoty kopyta wielbłąda takim jak on jest i będzie,  z całą jego miekkością, i w powietrzu i na piasku, i młodego i starego. Czy w swojej zwięzłości skupiający się na istocie rzeczy Kanon Ksiąg nie przedstawi właśnie kopyta (racicy) wielbłada w taki sposób jak widzieli go starożytni? A także w sposób w jaki go nie znali?

Dlaczego więc naginać Słowo Boże do podręcznika, który jest mniej ważny i ma inne cele niż Biblia?

274

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

Na czym poleg moja wiara - to proste na miłości do Boga, na pełnym zaufaniu Bogu i na powierzeniu mu swojego życia. Nie odrzucam KKK ale akceptuje KKK jako interpretacji Bibli uawżam ze biblia jako słowo Boże jest czymś najdoskonalszym i Bóg przemawia poprzez biblie do każdego kto ją czyta w sposób indywidualny bo tylko on zna człowieka naprawdę i wie jak do niego przemówić. Biblia nie musi mieć przypisów. Denerwuje mnie w kościele obłuda która służy do manipulacji ludźmi, graniu na emocjach poprzez różne charyzmatyczne wspólnoty itp.

275 Ostatnio edytowany przez femte (2014-05-14 20:16:47)

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

kanawkin
no przeciez widac wyraznie dwie racice.
Kopyto krowy nieostrugane, jeszce z nabita ziemia i obornikiem wyglada identycznie.

276

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

Powracając do tematu głównego i pytania w nim zawartego ...

Czy ktoś może mi wyjaśnić sens 'odnawiania komunii' ( czymkolwiek to jest )? Bo jak o tym usłyszałem to nie wiedziałem czy się śmiać czy płakać.

277

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"
Metyl napisał/a:

Czy ktoś może mi wyjaśnić sens 'odnawiania komunii' ( czymkolwiek to jest )? Bo jak o tym usłyszałem to nie wiedziałem czy się śmiać czy płakać.

O jakiej komunie mówisz, tej ateistycznej? Nie trzeba jej odonawiać, ta zaraza sama wraca w innej odmianie.

278 Ostatnio edytowany przez femte (2014-05-16 20:08:17)

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

Ja tez chce powrocic do tematu. W wielblady i pajaki sie bawie - smieszne jest gdyb ktos usiluje udowodnic, ze to co jest napisane nie jest napisane.
Najbardziej w religii denerwuje mnie to, ze jest ona podawana jako cos sprawdzonego, dowiedzionego. Wersja dla naiwnych - jest naukowe potwierdzenie. Wersja dla dociekliwych - tego sie udowodnic nie da, nie mozna zrozumiec Boga itp. Czyli swiadome, z premedytacja oklamywanie naiwnych.
Nastepna rzecz - miejsce kobiet - tu mowimy o katolicyzmie. Ostatnio w watku o zonie szafarza zacytowalam, co Pismo Sw. mowi o kobietach. Odpowiedz - takie byly czasy.. Wiec nastepny (po wielbladzim kopycie) dowod, ze tekst byl pisany przez ludzi, bez zadnej korekty czy pomocy.
Podobnie jak instrukcja sprzedania corki w niewole, nakaz zabicia czlowieka zbierajacego chrust w szabas czy zabijania nieposlusznych dzieci.
To temat na osobny watek, juz taki istnieje.
Ale jest jedna rzecz, ktora powoduje, ze nie mogla bym nalezec do KK nawet jakbym wierzyla. Katechizm mowi, ze wydawanie pieniedzy na zwierzeta, podczas gdy mogly by byc wydane na ludzi jest czynem niegodziwym. Interpretacja jest taka, ze na ratowanie zwierzat mozna pieniadze wydawac wtedy, gdy zostana zaspokojone wszystkie potrzeby ludzi - czyli nigdy.
Jest w katechizmie (nie w Pismie Sw, tam wszechwiedzaca istota nie uznala za konieczne poswiecic choc jednego slowa) troche bla bla na temat zwierzat. Ze nie mozna zadawac cierpien bez potrzeby. Ale ta "potrzebe" definiuje sam zadajacy. Wiec moze sie okazac, ze uswietnienie obchodow patrona parafii usprawiedliwia zrzucanie zywej kozy z wiezy koscielnej. I inne cuda - napisalam o tym w watku o zwierzetach.
Bla bla jest po to, zeby nie zniechecac milosiernych babc i "zielonych" mlodych. Ale to tylko listek figowy.
Cos, co jest czescia mojej tozsamosci (i wielu ludzi) zostalo nazwane czynem niegodziwym. Ciekawe, ze luksusowe limuzyny i rezydencje kleru sa godziwe.

279

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

femte
Boga ani religii nie da sie obronic, my to wiem, inni rozsadni wiedza i wystarczy, na pewno nie przekonasz fanatyka, tego glownego i jego przybocznych. To sa z natury rzeczy twierdzenia bez pokrycia, na slowo i tlumaczone wg zasady "wszystko potwierdza, nic nie zaprzecza" - czyli swobodny dobor pseudowodow, wybieranie z religii tego co rzekomo jest popsute, zmanipulowane a co z ksiag co niby "prawda absolutna" hmm Gra paradoksami, cytatami i odleglymi analogiami ktore nic nie tlumacza ani nie usprawiedliwiaja niczego - od chorych doktryn poczawszy po cierpienia ludzi i zwierzat na przestrzeni wiekow na ktore skazywali wprost czy skrycie religijni kaplani i posluszni im wladcy.
Religie to stare choroby na ktore juz jest lekarstwo - wiedza i zdrowy umysl.

280

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

A to? Pewnie wiele z Was to widziało, szukałam trochę (ale niezbyt gorliwie tongue) informacji, które ze zdań są prawdziwe, a które zmyślone/koloryzowane. Co mnie zdziwiło... myślałam, że większość będzie broniona na zasadzie "stek bzdur". Okazało się jednak, że podważano częściej autorów i ich rolę w kościele lub kontekst w jakim zostały powiedziane. Samej treści mało zarzucano. Tak więc... z przymrużeniem oka: tongue

"Zarodek płci męskiej staje się człowiekiem po 40 dniach, zarodek żeński po 80.
Dziewczynki powstają z uszkodzonego nasienia lub też w następstwie wilgotnych wiatrów".
Św. Tomasz z Akwenu (1225-1274r.), Ojciec Kościoła katolickiego.

"Kobiety są przeznaczone głównie do zaspokajania mężczyzn".
Św. Jan Chryzostom (349-407r.), Biskup Konstantynopola.

"Kobieta jest istotą pośrednią, która nie została stworzona na obraz i podobieństwo Boga.
To naturalny porządek rzeczy, że kobieta ma służyć mężczyźnie".
Św. Augustyn (354-430r.), filozof i teolog chrześcijański.

"Wartość kobiety polega na jej zdolnościach rozrodczych oraz możliwości wykorzystania do prac domowych".
Św. Tomasz z Akwenu (1225-1274r.), Ojciec Kościoła katolickiego".

"Kobieta powinna zasłaniać oblicze, bowiem nie zostało ono stworzone na obraz Boga".
Św. Ambroży (340-397r.), Ojciec i doktor kościoła.

"Kiedy widzisz kobietę, pamiętaj: to diabeł!
Ona jest swoistym piekłem".
Kapokrates, założyciel klasztoru.

"Kobiety są błędem natury z tym ich nadmiarem wilgoci, temperaturą ciała
świadczącą o cielesnym i duchowym upośledzeniu
są rodzajem kalekiego, chybionego, upośledzonego mężczyzny?".
Św. Tomasz z Akwenu (1225-1274r.), Ojciec Kościoła katolickiego.

"Kobiecie przystoi jedynie szata żałobna. Skoro tylko przekroczy próg wieku dojrzałego,
winna zasłonić swe gorszące oblicze, by nie utracić swej szczęśliwości wiecznej".
Tertulian (ok. 160-po 220r.), Ojciec kościoła.

"W miejscu w którym zatrzyma się ksiądz nie powinna przebywać żadna kobieta".
Ustalenie synodu paryskiego (846r.)

"Kobiecie nie wolno mieszkać w pobliżu kościoła".
Ustalenie synodu w Coyaca (1050r.)

"Księża, którzy udzielają noclegu kobietom i doznają przy tym podniety, muszą zostać ukarani.
Kobiety mają zostać sprzedane przez biskupa jako niewolnice".
Ustalenie synodu w Toledo.

"U kobiety sama świadomość jej istnienia powinna wywołać wstyd".
Clemens Alexandrinus (215r.)

"Kobietom nie wolno we własnym imieniu pisać ani otrzymywać listów".
Ustalenie synodu w Ewirze (IV w. n.e.)

"Cała płeć żeńska jest słaba i lekkomyślna. Uświęcona zostaje jedynie przez macierzyństwo"
Św. Jan Chryzostom (349-407r.), Biskup Konstantynopola

281

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

Tak sobie myślę i dochodzę do wniosku że chyba życie bez religii - a dokładniej - religii katolickiej jest o wiele przyjemniejsze, prostsze, łatwiejsze i o wiele mniej obłudne.

282

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

No i co tu wypisujesz Eileen, kobieto - puchu marny tongue
Nie zgadzasz sie z ich opiniami ??
Co powie na to glowny obronca tych legend, znawca "inaczej" kopyt i nie tylko tych diabelskich big_smile:D:D........

283

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

Przepraszam, przestanę już pisać. Skupię się na czuciu wstydu, skoro istnieję... sad

284

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

A nie powinno być przypadkiem Akwinu a nie Akwenu? tongue

285 Ostatnio edytowany przez Eileen (2014-06-24 18:28:38)

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

Pewnie powinno, ale jako kobieta, która jest upośledzoną wersją mężczyzny, skopiowałam, jak leci i nie chciało mi się poprawiać. big_smile Zresztą może jest jakiś tajemniczy święty od zbiorników wodnych... Tak, to tylko żart.

286

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

http://blog.losfinkos.com/wp-content/uploads/2010/09/religion_is_like_a_penis.jpg

287 Ostatnio edytowany przez Paweło (2016-05-01 04:04:11)

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

Religia katolicka to jedno wielkie kłamstwo polecam ksiażki Christopher Reyesa pt "In his name" 4 części można je kopić w wersji online w języku angielskim  tutaj   https://play.google.com/store/books/aut … pher+Reyes
A oto streszczenie i zarazem fragment po polsku
Często podkreśla się, że chrześcijaństwo wyróżnia się spośród wszystkich innych religii, gdyż opiera się na pewnych zdarzeniach, które rzekomo miały miejsce w krótkim okresie czasu około 20 wieków temu.

Opowieści te przedstawiono w Nowym Testamencie. Zgodnie z nowymi świadectwami jasne staje się, że nie reprezentują one historycznej rzeczywistości.

Kościół zgadza się z tym, stwierdzając: „Nasze pisane źródła wiedzy o początkach chrześcijaństwa i jego wczesnym rozwoju to głównie pisma Nowego Testamentu, których autentyczność musimy, w znacznym stopniu, przyjąć za pewnik” (Catholic Encyclopedia, red. Farley, tom iii, s. 712). Kościół czyni niezwykłe wyznania o Nowym Testamencie.

Na przykład, omawiając pochodzenie tych pism „najwybitniejsze ciało akademickiej opinii, jakie kiedykolwiek się zebrało” (Catholic Encyclopedias, Preface) przyznaje, że Ewangelie „nie sięgają wstecz do pierwszego wieku ery chrześcijańskiej” (Catholic Encyclopedia, red. Farley, tom vi, s. 137, ss. 655-6). To stwierdzenie jest sprzeczne z twierdzeniami duchowieństwa, że najwcześniejsze Ewangelie były stopniowo pisane w dekadach następujących po śmierci ewangelicznego Jezusa Chrystusa.

W znaczącej uwadze na marginesie Kościół dalej przyznaje, że „ocalałe manuskrypty [Nowego Testamentu], faktycznie nie datują się wcześniej niż środek czwartego wieku naszej ery” (Catholic Encyclopedia, tamże, ss. 656-7). Jest to jakieś 350 lat po czasie, w którym według Kościoła Jezus Chrystus chodził po palestyńskich piaskach, no i tu prawdziwa historia początków chrześcijaństwa wpada w jedną z największych czarnych dziur historii.

Jednakże istnieje powód, dla którego do czwartego wieku nie było Nowych Testamentów: nie były do tego czasu napisane i w tym kontekście znajdujemy dowody na największy przekręt wszechczasów. Kompilację pism obecnie nazywanych Nowym Testamentem autoryzował brytyjski z urodzenia Konstantyn I Wielki (Flavius Constantinus, Constantine, pierwotnie Custennyn lub Custennin) (272-337). Po śmierci jego ojca w 306 r. Konstantyn został królem Brytanii, Galii i Hiszpanii, a potem, po serii zwycięskich bitew, cesarzem Rzymskiego Imperium. Chrześcijańscy historycy nie odnotowują wyraźnie zamieszania tamtych czasów i pozostawiają Konstantyna zawieszonego w pewnej pustce, wolnego od wszelkich ludzkich wydarzeń wokół niego.

W rzeczywistości, jednym z głównych problemów Konstantyna był nieopanowany bałagan wśród kapłaństwa i ich wiara w licznych bogów. Większość współczesnych pisarzy chrześcijańskich zataja prawdę o rozwoju ich religii i ukrywa wysiłki Konstantyna w kierunku okiełznania nagannego charakteru kapłaństwa, których teraz nazywa się „Ojcami Kościoła” (Catholic Encyclopedia, red. Farley, tom xiv, ss. 370-1). Powiedział on, że oni są ‘oszalali’ (Life of Constantine [Życie Konstantyna], przypisywane Eusebiusowi Pamphiliusowi z Cezarei, ok. 335, tom iii, s. 171; The Nicene and Post-Nicene Fathers [Nicejscy i post-nicejscy ojcowie], cytowane dalej jako N&PNF, przypisywane Św. Ambrożemu; wydawcy: Rev. Prof. D.D. Roberts i Principal L.L.D. James Donaldson, 1891, tom iv, s. 467). „Szczególny rodzaj głoszenia” praktykowanego przez nich był wyzwaniem dla ustalonego porządku religijnego (The Dictionary of Classical Mythology, Religion, Literature and Art [Słownik klasycznej mitologii, religii, literatury i sztuki], Oskar Seyffert, Gramercy, Nowy Jork, 1995, ss. 544-5).

Starożytne zapisy ujawniają prawdziwą naturę kapłaństwa, zaś niski szacunek, jakim ich darzono, został subtelnie zatuszowany przez współczesnych chrześcijańskich historyków. W rzeczywistości, były to: „...najbardziej prostackie typy, nauczające dziwnych paradoksów. Otwarcie oświadczali, że nikt inny tylko ignorant jest godny wysłuchiwać ich dyskursów ... nigdy nie pojawiali się w kręgach ludzi światlejszych i lepszego gatunku, lecz zawsze starali się mieszać z ignorantami i ludźmi niekulturalnymi, włócząc się po targach i robiąc żarty ... szpikowali swoje cienkie książki starymi bajkami ... a jeszcze mniej rozumieją ... i piszą na papierze nonsensy ... i ciągle robią, nigdy nie kończąc” (Contra Celsum [Przeciw Celsusowi], Orygenes z Aleksandrii, ok. 251, Bk I, s. lxvii, Bk III, s. xliv, passim). Grupy kapłaństwa stworzyły „wielu bogów i panów” (1 Kor. 8:5) i istniały liczne sekty religijne, każda z odmiennymi doktrynami (Gal. 1:6). Kapłańskie grupy ścierały się z powodu atrybutów swoich rozmaitych bogów a „ołtarz stawał przeciw ołtarzowi” w rywalizacji o słuchaczy (Optatus z Milevis, 1:15, 19, wczesny IV w.).

Z punktu widzenia Konstantyna istniało kilka odłamów, z którymi trzeba było się liczyć. W tym godnym pożałowania okresie zamętu podjął się on zorganizowania religii, która obejmowała wszystko. W wieku rażącej ignorancji. Kiedy dziewięć dziesiątych ludzi Europy było analfabetami, ustabilizowanie rozbitych grup religijnych było tylko jednym z problemów Konstantyna. Ugrzecznione uogólnienie, które wielu historyków chętnie powtarza, że Konstantyn „skonsolidował religię chrześcijańską” i później przyznał jej „oficjalną tolerancję,” jest „sprzeczne z faktami historycznymi” i powinno zostać wymazane z naszej literatury na zawsze (Catholic Encyclopedia, red. Pecci, tom iii, s. 299, passim). Mówiąc wprost, w czasach Konstantyna nie było religii chrześcijańskiej a Kościół przyznaje, że opowieść o jego „nawróceniu” i „chrzcie” są „w pełni legendą” (Catholic Encyclopedia, red. Farley, tom xiv, ss. 370-1). Konstantyn „nigdy nie zdobył solidnej wiedzy teologicznej” i „w wielkiej mierze polegał na swoich doradcach w sprawach religii” (Catholic Encyclopedia, New Edition, tom xii, s. 576, passim).

Według Euzebiusza (260-339) Konstantyn zauważył, że w odłamach kapłaństwa „spór narósł do tak poważnego stanu, że potrzebne jest energiczne działanie, aby ustanowić bardziej religijne państwo,” jednak nie potrafił doprowadzić rywalizujące odłamy religijne do ugody (Life of Constantine, tamże, ss. 26-8). Jego doradcy ostrzegali go, że religie kapłanów były „pozbawione podstaw” i wymagały oficjalnego ustabilizowania (tamże). Konstantyn dostrzegł w tym pogmatwanym systemie fragmentarycznych dogmatów okazję do stworzenia nowej ujednoliconej religii państwowej, neutralnej w idei, i prawnego chronienia jej. Kiedy w 324 r. podbił Wschód, wysłał swojego hiszpańskiego doradcę, Osiusa z Córdoby, do Aleksandrii z listami do kilku biskupów nawołując ich do zawarcia ze sobą pokoju. Misja nie powiodła się i wtedy Konstantyn, prawdopodobnie za radą Osiusa, wydał dekret nakazujący wszystkim kapłanom i ich podwładnym „wsiąść na osły, muły i konie należące do wspólnoty i udanie się do miasta Nicea” w rzymskiej prowincji Bitynia w Azji Mniejszej [współczesny Iznik w Turcji].

Polecono im, aby zabrali ze sobą zeznania z nauk głoszonych motłochowi, „oprawione w skórę,” aby nie uległy uszkodzeniu w czasie długiej podróży, i po przybyciu do Nicei przekazali je Konstantynowi (The Catholic Dictionary [Słownik katolicki], Addis and Arnold, 1917, hasło „Council of Nicaea" [sobór nicejski]). Ich teksty liczyły „w sumie dwa tysiące dwieście trzydzieści jeden zwojów z mitami o bogach i zbawicielach oraz doktrynami głoszonymi przez tych kapłanów” (Life of Constantine, tamże, tom ii, s. 73; N&PNF, tamże, tom i, s. 518).

Pierwszy sobór nicejski i „zagubione zapisy” W ten sposób zostało zwołane pierwsze w historii kościelne zgromadzenie, które dzisiaj znane jest jako sobór nicejski. Było to dziwaczne wydarzenie, które dostarcza wielu szczegółów o myśleniu wczesnego kleru i przedstawia wyraźny obraz intelektualnego klimatu panującego w tamtym czasie. To właśnie na tym zgromadzeniu narodziło się chrześcijaństwo, a konsekwencje decyzji tam podjętych są trudne do wymierzenia. Około cztery lata przed przewodniczeniem soborowi Konstantyn został inicjowany w religijnym zakonie Sol Invictus, jednym z dwóch prosperujących kultów, który uznawał Słońce jako jedynego Najwyższego Boga (ten drugi kult to perskiego pochodzenia mitraizm).

W związku z czczeniem Słońca, polecił Euzebiuszowi zwołać pierwsze z trzech posiedzeń w dniu przesilenia letniego, 21 czerwca 325 r. (Catholic Encyclopedia, New Edition, tom i, s. 792), a „odbyło się ono w holu pałacu Osiusa” (Ecclesiastical History [Historia kościelna], Bishop Louis Dupin, Paris, 1686, tom i, s. 598). W materiałach z przebiegu konklawe kapłanów zebranych w Nicei, Sabinius, biskup Hereclei, który uczestniczył w synodzie, powiedział: „Z wyjątkiem samego Konstantyna i Eusebiusza Pamphilisa, była to zgraja analfabetów, prostych stworzeń, które nic nie rozumiały” (Secrets of the Christian Fathers [Tajemnice chrześcijańskich Ojców], Bishop J. W. Sergerus, 1685, 1897 reprint). Jest to kolejne jasne przyznanie ignorancji i bezkrytycznej łatwowierności wczesnych duchownych. Dr Richard Watson (1737-1816), pozbawiony złudzeń chrześcijański historyk i kiedyś biskup Llandaff w Walii (1782), pisał o nich jako o „towarzystwie gadających od rzeczy idiotów” (An Apology for Christianity [Przeprosiny dla chrześcijaństwa], 1776, 1796 reprint; także: Theological Tracts [Traktaty teologiczne], dr Richard Watson, hasło „On Councils” [O soborach], tom 2, London, 1786, poprawiony reprint 1791).

W oparciu o swoje dogłębne badania soborów Kościoła dr Watson wyciągnął wniosek, że „cały kler na soborze nicejskim był pod władaniem diabła, a zjazd składał się z najniższego motłochu i patronował najobrzydliwszej ohydzie” (An Apology for Christianity, tamże). Właśnie to infantylne ciało odpowiadało za powstanie nowej religii i teologiczne stworzenie postaci Jezusa Chrystusa. Kościół przyznaje, że żywotne składniki materiałów konferencji nicejskiej są „dziwnie nieobecne w kanonach” (Catholic Encyclopedia, red. Farley, tom iii, s. 160).

Niebawem zobaczymy, co się z nimi stało. Jednakże, zgodnie z zachowanymi zapisami, Euzebiusz „zajmował pierwsze miejsce z prawej strony imperatora i wygłosił przemówienie inauguracyjne w imieniu imperatora” (Catholic Encyclopedia, red. Farley, tom v, ss. 619-620). Na soborze nie było brytyjskich kapłanów, ale zjawiło się wielu delegatów z Grecji. „Siedemdziesięciu biskupów ze Wschodu” reprezentowało odłamy azjatyckie a niewielka liczba przybyła z innych rejonów (Ecclesiastical History, tamże). Caecilian z Kartaginy przybył z Afryki, Paphnutius z Teb – z Egiptu, Nicasius z Die (Dijon) – z Galii a Donnus z Stridon – z Panonii. Właśnie na tym infantylnym zgromadzeniu, przy reprezentacji licznych kultów, 318 „biskupów, księży, diakonów, pod-diakonów, ministrantów i egzorcystów” zebrało się, by debatować i decydować o ujednoliconym systemie wiary, w którym był tylko jeden bóg (An Apology for Christianity, tamże).

Przedtem wśród kapłanów krążyła ogromna rozmaitość „dzikich tekstów” (Catholic Encyclopedia, New Edition, „Gospel and Gospels” [Ewangelia Ewangelii]), a wspierały one wielką różnorodność wschodnich i zachodnich bogów i bogiń: Jowe, Jowisz, Salenus, Baal, Thor, Gade, Apollo, Juno, Aries, Taurus, Minerwa, Rhets, Mitra, Theo, Fragapatti, Atys, Durga, Indra, Neptun, Wulcan, Kriste, Agni, Krezus, Pelides, Huit, Hermes, Thulis, Tammuz, Eguptus, Iao, Aph, Saturn, Gitchens, Minos, Maximo, Hecla i Phernes (God's Book of Eskra [Boska księga Eskry], anon., rozdz. xlviii, akapit 36).

Do pierwszego soboru nicejskiego rzymska arystokracja oddawała cześć głównie dwóm greckim bogom – Apollo i Zeusowi – ale znakomita większość zwykłych ludzi ubóstwiało albo Juliusza Cezara, albo Mitrasa (zromanizowaną wersję perskiego Mitry). Cezar został deifikowany przez rzymski Senat po jego śmierci (15 marca 44 r.p.n.e.) a potem czczony jako „Boski Juliusz.” Do jego imienia został dodane słowo „Zbawiciel”, którego dosłowne znaczenie brzmiało „ten, który zasiewa nasienie,” tzn. był to bóg falliczny. Juliusz Cezar został okrzyknięty jako „Bóg przejawiony i uniwersalny Zbawiciel ludzkiego życia,” a jego następca August był nazywany „Bogiem przodków i Zbawicielem całej ludzkiej rasy” (Man and his Gods [Człowiek i jego bogowie], Homer Smith, Little, Brown & Co., Boston, 1952). Imperator Neron (54-68), którego pierwotne nazwisko to Lucius Domitius Ahenobarbus (37-68), został uwieczniony na jego monetach jako „Zbawiciel ludzkości” (tamże).

Boski Juliusz jako Rzymski Zbawiciel i „Ojciec Imperium” przez rzymski motłoch przez ponad 300 lat był uznawany za „Boga.” To on widniał jako bóstwo w niektórych tekstach kapłanów, ale nie był uznawany w pismach Wchodu i Zachodu. Zamiarem Konstantyna na Niceę było stworzenie nowego boga dla jego imperium, który zjednoczyłby wszystkie religijne odłamy wokół jednego bóstwa. Kapłanów poproszono o debatę i zdecydowanie, kim ich nowy bóg będzie. Delegaci przekonywali się wzajemnie, wyrażając osobiste motywy na włączenie określonych pism, które promowały co lepsze cechy ich własnych specjalnych bóstw. W trakcie zgromadzenia krzykliwe odłamy pogrążyły się w gorących debatach, z których wyłoniono 53 bogów do dalszej dyskusji. „Synod ciągle jeszcze nie wybrał Boga, dlatego postanowiono głosować, by rozstrzygnąć ten problem... To głosowanie trwało przez rok i pięć miesięcy” (God's Book of Eskra, przekł. Prof. S. L. MacGuire's, Salisbury, 1922, rozdz. xlviii, akapity 36, 41). W końcu tego okresu na zgromadzenie ponownie przybył Konstantyn, by się przekonać, że kapłani nie uzgodnili nowego bóstwa, ale w głosowaniach zredukowali liczbę kandydatur do pięciu: Cezar, Kriszna, Mitra, Horus i Zeus (Historia Ecclesiastica, Euzebiusz, ok. 325).

W Nicei Konstantyn miał głos decydujący i ostatecznie to on zdecydował za nich o nowym bogu. Aby włączyć brytyjskie odłamy, zarządził, aby połączyć imię wielkiego druidzkiego boga Hesusa z bogiem-zbawicielem Wschodu Kriszną (Kriszna to sanskrycki odpowiednik Chrystusa), tak więc Hesus Kriszna ma być oficjalnym imieniem nowego rzymskiego boga. Odbyło się głosowanie przez podniesienie ręki i większością głosów (161 do 157) przyjęto, że oba bóstwa staną się jednym Bogiem. Stosując się do utrwalonego zwyczaju pogan, Konstantyn wykorzystał oficjalne zgromadzenie i rzymski dekret apoteozy [wyniesienia do boskości], by legalnie deifikować dwa bóstwa jako jedno, a uczynił to poprzez demokratyczny konsensus.

Nowy bóg został proklamowany i „oficjalnie” ratyfikowany przez Konstantyna (Acta Concilii Nicaeni [Dokumenty soboru nicejskiego], 1618). Ten czysto polityczny akt deifikacji skutecznie i legalnie posadowił Hesusa i Krisznę wśród bogów rzymskich jako pojedynczy kompozyt. Ten abstrakcyjny twór nadał ziemskie istnienie wymieszanym doktrynom nowej religii imperium; a ponieważ do około dziewiątego wieku w alfabetach nie było litery „J,” z czasem imię to wyewoluowało do „Jezus Chrystus.” Jak stworzono Ewangelie Potem Konstantyn kazał Euzebiuszowi zorganizować kompilację jednolitej kolekcji nowych pism opracowaną w oparciu o najważniejsze aspekty religijnych tekstów przedstawionych soborowi. Jego instrukcje to: „Przeszukaj te książki i cokolwiek w nich jest dobre, to zachowaj; ale cokolwiek jest złe, to odrzuć.

Co jest dobre w jednej książce, połącz to z tym, co jest dobre w innej. To, co zostanie w ten sposób zebrane, będzie nazywane Księgą Ksiąg. I będzie to doktryną mojego ludu, którą zalecę wszystkim narodom po to, aby nie było już więcej wojen z powodu religii.” (God's Book of Eskra, tamże, rozdz. xlviii, akapit 31.) „Zaskocz ich” – powiedział Konstantyn; „książki zostały napisane zgodnie z tym” (Life of Constantine, tom iv, ss. 36-39). Euzebiusz połączył „w jedno legendarne historie wszystkich religijnych doktryn świata,” biorąc za wzór standardowe mity o bogach zawarte w manuskryptach kapłanów. Łącząc nadprzyrodzone historie „bogów” Mitry i Kriszny z brytyjskimi wierzeniami połączył skutecznie głoszenia kapłanów Wschodu i Zachodu „w postać nowej uniwersalnej wiary” (ibid.).

Konstantyn wierzył, że ten zlepek mitów zjednoczy odmienne i przeciwstawne religijne odłamy pod jedyną reprezentatywną opowieścią. Następnie Euzebiusz zorganizował skrybów, aby wyprodukowali „pięćdziesiąt okazałych kopii ... napisanych na pergaminie w sposób czytelny i w wygodnej przenośnej postaci, starannie i artystycznie wykończonych przez profesjonalnych skrybów” (tamże). „Te polecenia” – powiedział Euzebiusz – „zostały niezwłocznie wykonane ... posłaliśmy mu [Konstantynowi] wspaniale i kunsztownie oprawione tomy w potrójnej i poczwórnej formie” (Life of Constantine, tom iv, s. 36). Były to „Nowe Świadectwa [ang. Testimonies]” i jest to pierwsza wzmianka (ok. 331) Nowego Testamentu w materiałach historycznych.

Po spełnieniu poleceń Konstantyna, zarządził on, aby Nowe Świadectwa były odtąd nazywane „słowem rzymskiego Boga Zbawiciela” (Life of Constantine, tom iii, s. 29) i były oficjalnymi tekstami dla wszystkich kapłanów głoszących kazania w Imperium Rzymskim. Następnie wydał rozporządzenie, aby wcześniejsze manuskrypty kapłanów i zapisy z synodu zostały „spalone” i oświadczył, że „każdy, kto będzie ukrywał tamte pisma, będzie strącony ze swoich barków” (ścięty) (tamże). Jak wskazują źródła historyczne, pisma kapłanów sprzed soboru w Nicei przepadły, zachowały się tylko pewne fragmenty. Przetrwały również niektóre zapisy z soboru.

Dostarczają one niepokojących implikacji dla Kościoła. Niektóre ze starych dokumentów mówią, że pierwszy sobór nicejski zakończył się w połowie listopada 326 r., podczas gdy inne mówią, że walka o ustalenie boga była tak zażarta, że przeciągnęła się „na cztery lata i siedem miesięcy,” poczynając od czerwca 325 r. (Secrets of the Christian Fathers, tamże). Niezależnie kiedy się skończyła, dzikość i gwałtowność, jakie jej towarzyszyły, zostały ukryte pod pretensjonalnym tytułem „Wielki i Święty Synod,” przypisanym zgromadzeniu przez Kościół w XVII w. Wcześniej, jednak, duchowni wyrażali inną opinię. Drugi synod nicejski w latach 786-787 potępił pierwszy synod nicejski jako „synod głupców i szaleńców” i dążył do anulowania „decyzji podjętych przez ludzi o zaburzonych mózgach” (History of the Christian Church, H. H. Milman, DD, 1871). Jeśli poczyta się dokumenty drugiego soboru nicejskiego i zwróci uwagę na wzmianki „przerażeni biskupi” i „żołdactwo” konieczne do „poskromienia obrad,” określenie „głupcy i szaleńcy” jawi się przykładem przygadywania kotła garnkowi.

Konstantyn zmarł w 337 r., a jego wprowadzenie wierzeń obecnie nazywanych pogańskimi do nowego systemu religijnego przyniosło wiele nawróceń. Później pisarze Kościoła uczynili z niego „wielkiego orędownika chrześcijaństwa,” któremu nadał „status legalnej religii Imperium Rzymskiego” (Encyclopedia of the Roman Empire, Matthew Bunson, Facts on File, New York, 1994, s. 86). Świadectwa historyczne pokazują, że takie postawienie sprawy jest błędne, gdyż to właśnie „własny interes” skłonił go do stworzenia chrześcijaństwa (A Smaller Classical Dictionary [Mniejszy słownik klasyczny], J. M. Dent, London, 1910, s. 161). Ale do XV w. nie było ono nazywane „chrześcijaństwem” (How The Great Pan Died [Jak umarł Wielki Pan], Profesor Edmond S. Bordeaux [watykański archiwista], Mille Meditations, USA, MCMLXVIII, ss. 45-7).

Z kolejnymi wiekami Nowe Świadectwa Konstantyna zostały rozwinięte, dodano „interpolacje” i włączono inne pisma (Catholic Encyclopedia, red.Farley, tom vi, ss. 135-137; także: red.Pecci, tom ii, ss. 121-122). Na przykład, w 397 r. Jan „złotousty” Chryzostom zrestrukturyzował pisma Apoloniusza z Tyany, wędrownego mędrca z pierwszego wieku, i uczynił z nich część Nowych Świadectw (Secrets of the Christian Fathers, tamże). Zlatynizowane imię Apoloniusz to Paweł (A Latin-English Dictionary, J. T. White i J. E. Riddle, Ginn & Heath, Boston, 1880), a Kościół dzisiaj nazywa te pisma Listami Pawła. Osobisty pomocnik Apoloniusza, Damis, asyryjski skryba, jest Demasem w Nowym Testamencie (2 Tym. 4:10). Hierarchia Kościoła zna prawdę o pochodzeniu Listów, gdyż kardynał Bembo (zm. 1547), sekretarz papieża Leona X (zm. 1521), radził swojemu współpracownikowi, kardynałowi Sadoleto, aby nie brać ich pod uwagę, mówiąc: „odrzuć te bezwartościowe rzeczy, gdyż takie absurdalności nie przystoją poważnemu człowiekowi; one zostały wprowadzone na scenę później przez chytry głos z nieba” (Cardinal Bembo: His Letters and Comments on Pope Leo X [Kardynał Bembo: Jego listy i komentarze na temat papieża Leona X], A. L. Collins, London, 1842 reprint).

Kościół przyznaje, że Listy Pawła są fałszem, stwierdzając: „Nawet autentyczne Listy zostały bardzo zmienione przez wstawianie nowych treści w celu nadania wagi osobistym poglądom autora” (Catholic Encyclopedia, red.Farley, tom vii, s. 645). Podobnie, św. Hieronim (zm. 420) oświadczył, że Dzieje Apostolskie, piąta księga Nowego Testamentu, też zostały „fałszywie napisane” („The Letters of Jerome” [Listy Hieronima], Library of the Fathers, Oxford Movement, 1833-45, tom v, s. 445). Szokujące odkrycie starożytnej Biblii Później Nowy Testament przekształcił się w dzieło przesadnej kapłańskiej propagandy, a Kościół twierdził, że zawiera ono zapis interwencji boskiego Jezusa Chrystusa w sprawy ziemskie. Jednakże, spektakularne odkrycie w odległym egipskim klasztorze ujawniło światu rozmiary późniejszych zafałszowań pism chrześcijańskich, które same były jedynie „zbiorem legendarnych historii” (Encyclopédie, Diderot, 1759). 4 lutego 1859 r. w piecowym pomieszczeniu Klasztoru św. Katarzyny na górze Synaj odkryto 346 kartek starożytnego kodeksu, a jego zawartość wstrząsnęła całym chrześcijańskim światem.

Wraz z innymi starymi kodeksami miał być spalony w piecu, aby zimą zapewnić ciepło mieszkańcom klasztoru. Napisany greką na oślich skórach, zawierał zarówno Stary jak i Nowy Testament; później archeolodzy określili jego powstanie na około 380 r. Kodeks został odkryty przez dr Constantina von Tischendorfa (1815-1874), błyskotliwego i pobożnego niemieckiego badacza Biblii; nazwał on go Sinaiticus, Biblią Synajską.

Tischendorf był profesorem teologii i całe swoje życie poświęcił pochodzeniu Nowego Testamentu. Pragnienie przeczytania wszystkich starych pism chrześcijańskich pchnęło go do dalekiej podróży na wielbłądach do Klasztoru św. Katarzyny. W swoim życiu Tischendorf miał dostęp do innych powszechnie dostępnych starych Biblii, takich jak Biblia Aleksandryjska (albo Alexandrinus), uznawana za drugą z najstarszych na świecie. Nazwano ją tak, gdyż w 1627 r. została zabrana z Aleksandrii do Brytanii i podarowana królowi Karolowi I (1600-1649). Dzisiaj jest wystawiona obok najstarszej znanej Biblii, Sinaiticus, w British Library w Londynie. W swych badaniach Tischendorf miał też dostęp do Vaticanus, Biblii Watykańskiej, trzeciej najstarszej Biblii na świecie i datowanej na połowę VI w. (The Various Versions of the Bible [Różne wersje Biblii], dr Constantin von Tischendorf, 1874, dostępne w British Library). Była przechowywana w zamknięciu w wewnętrznej bibliotece Watykanu. Tischendorf zabiegał o możliwość sporządzenia ręcznych notatek, ale jego prośba została odrzucona. Jednakże, gdy jego strażnik miał przerwy na odpoczynek, Tischendorf zapisywał fragmenty do porównań na swojej dłoni, a czasami na paznokciach („Are Our Gospels Genuine or Not?” [Czy nasze Ewangelie są autentyczne, czy nie], dr Constantin von Tischendorf, wykład, 1869, dostępny w British Library).

Dzisiaj istnieje kilka innych Biblii napisanych w różnych językach w piątym i szóstym wieku, np. Syriacus, Cantabrigiensis (Bezae), Sarravianus i Marchalianus. Dreszcz strachu przeszedł przez chrześcijaństwo w ostatnim ćwierćwieczu XIX w., kiedy opublikowano angielskojęzyczne wersje Biblii Synajskiej. Na ich stronach są informacje kwestionujące twierdzenia chrześcijaństwa o historyczności. Chrześcijanie otrzymali niepodważalne dowody o umyślnym fałszowaniu we wszystkich współczesnych Nowych Testamentach. Nowy Testament Biblii Synajskiej był tak różny od wersji wtedy publikowanych, że Kościół gniewnie próbował unieważnić te radykalne nowe dowody, które podważały samo jego istnienie. W serii artykułów opublikowanych w London Quarterly Review [Londyński Przegląd Kwartalny] w 1883 r. John W. Burgon, Dziekan Chichesteru, wykorzystał wszelkie dostępne mu figury retoryczne do ataku na ‘sinaiticusową,’ wcześniejszą i przeciwstawną historię Jezusa Chrystusa, pisząc, że „...bez cienia wątpliwości, Sinaiticus jest skandalicznie zepsuty ... przedstawia najbardziej haniebnie okaleczone teksty, których nigdzie indziej nie da się znaleźć; w jakimś procesie stały się one składnicą największej liczby sfabrykowanych lektur, dawnych omyłek i celowych wypaczeń prawd, które można znaleźć w każdej znanej kopii słowa Bożego.” Zmartwienie dziekana Burgona wynika ze sprzeczności aspektów historii ewangelicznych wydawanych w jego czasach, które rozwinęły się do tego stanu w wyniku przez wieki trwającego majstrowania z materią i tak już w samym punkcie wyjścia niehistorycznego dokumentu.

Rewelacje nadfioletowych testów W 1933 r. Muzeum Brytyjskie (British Museum) w Londynie zakupiło Biblię Synajską od rządu Sowieckiego za 100000 £, z czego 65000 £ pochodziło z datków publicznych. Przed nabyciem Biblia ta była wystawiona w Rosji w Carskiej Bibliotece w St Petersburgu i „niewielu uczonych rzuciło na nią okiem” (The Daily Telegraph and Morning Post 11 stycznia 1938 r., s. 3). Gdy została wystawiona w 1933 r. jako „najstarsza Biblia świata” (tamże), stała się centrum pielgrzymek nie mających sobie równych w historii Muzeum Brytyjskiego. Zanim podsumuję jej konfliktowość, należy zauważyć, że ten stary kodeks w żadnym wypadku nie jest wiarygodnym wprowadzeniem do studiów Nowego Testamentu, gdyż zawiera przeobfitość błędów i poważne przeredagowania.

Te nieprawidłowości zostały obnażone w wyniku miesięcy testów za pomocą światła nadfioletowego prowadzonych w Muzeum Brytyjskim w połowie lat 1930-tych. Wyniki tych badań ujawniły zamianę licznych ustępów przez przynajmniej dziewięciu różnych redaktorów. Zdjęcia wykonane podczas testów wykazały, że barwnik atramentu zachował się głęboko w porach skóry. Pierwotne słowa dało się odczytać w świetle nadfioletowym. Każdy, kto chce zapoznać się z wynikami testów, powinien sięgnąć po książkę napisaną przez badaczy, którzy wykonali tę analizę – kustoszy Departamentu Manuskryptów w Muzeum Brytyjskim (Scribes and Correctors of the Codex Sinaiticus [Pisarze i korektorzy kodeksu Sinaiticus], H. J. M. Milne i T. C. Skeat, British Museum, London, 1938). Fałszerstwa w Ewangeliach Gdy porówna się Nowy Testament i Biblię Synajską z współczesnym Nowym Testamentem można zidentyfikować zawrotną liczbę 14800 redakcyjnych zmian. Poprawki te można rozpoznać poprzez proste porównania, które każdy może i powinien wykonać. Poważne studia początków chrześcijaństwa muszą być oparte na Nowym Testamencie Biblii Synajskiej, a nie współczesnych wydaniach. Ważny jest fakt, że Sinaiticus zawiera trzy Ewangelie później odrzucone: Pasterz z Hermas (napisana przez dwa wskrzeszone duchy, Charinus i Lenthius), Pismo Barnaby (Barnabasa) i Ody Solomona.

Brak miejsca nie pozwala na szczegółowe omówienie tych dziwacznych pism, ani na dyskusję dylematów związanych z różnicami w tłumaczeniach. Współczesne Biblie to piąte tłumaczenia z tłumaczeń poczynając od wczesnych wydań, a zagorzałe spory między tłumaczami dotyczą różnych interpretacji ponad 5000 starożytnych słów. Jednakże, to co wprawia w zakłopotanie Kościół jest to, czego nie ma w tej starej Biblii, a niniejszy artykuł omawia tylko kilka z tych braków. Jeden z rażących przykładów jest subtelnie ukazany w Encyclopaedia Biblica (Adam & Charles Black, London, 1899, tom iii, s. 3344), gdzie Kościół wyjawia swoją wiedzę o pominięciach w starych Bibliach, mówiąc: „Od dawna i często zauważano, że, tak jak Paweł, nawet najwcześniejsze Ewangelie nic nie wiedziały o cudownym narodzeniu się Zbawiciela.” To dlatego, że nigdy nie było narodzenia z dziewicy.

Jest oczywiste, że gdy Euzebiusz zebrał skrybów, aby przepisywali Nowe Świadectwa, najpierw przygotował pojedynczy dokument, który stanowił przykład czy też kopię-matkę. Dzisiaj nazywa się ją Ewangelią Marka, a Kościół przyznaje, że była to „pierwsza napisana Ewangelia” (Catholic Encyclopedia, red. Farley, tom vi, s. 657), chociaż dzisiaj w Nowym Testamencie pojawia się jako druga. Skryby Ewangelii Mateusza i Łukasza polegali na pismach Marka jako źródle i podstawie swoich kompilacji. Ewangelia Jana jest niezależna od tych pism, a teoria z końca XV w., mówiąca, że była napisana później dla poparcia pism wcześniejszych, jest prawdziwa (The Crucifixion of Truth [Ukrzyżowanie prawdy], Tony Bushby, Joshua Books, 2004, ss. 33-40). Jest to wycinek z Listu do Hebrajczyków w Biblii Synajskiej. Aż do VIII w. skryby przepisujący manuskrypty nie stawiali odstępów między literami, słowami lub zdaniami Zatem, Ewangelia Marka w Biblii Synajskiej zawiera historycznie „pierwszą” opowieść o Jezusie Chrystusie i jest to zupełnie różne niż to, co znajdujemy we współczesnych Bibliach. Zaczyna się od Jezusa „w wieku około trzydziestu lat” (Marka 1:9) i nic nie mówi o Maryi, dziewiczych narodzinach ani o masowym zabijaniu małych chłopców przez Heroda. Na początku tego tekstu nie pojawiają się słowa opisujące Jezusa Chrystusa jako „syna Bożego”, tak jak we współczesnych wydaniach (Mark 1:1); nie ma też tam ani w żadnej starej Biblii przytaczanych obecnie linii rodowych śledzących „mesjańską linię krwi” wstecz aż do króla Dawida, jak to robią dzisiejsze tzw. „mesjańskie proroctwa” (jest ich 51).

Biblia Synajska zawiera sprzeczną wersję zdarzeń towarzyszących „wskrzeszeniu Łazarza” i ujawnia niezwykłe pominięcie, które później stało się centralną doktryną wiary chrześcijańskiej: pojawień Jezusa Chrystusa po zmartwychwstaniu i jego wniebowstąpienia. W żadnej dawnej Ewangelii Marka nie odnotowano nadprzyrodzonego pojawienia się zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa, ale teraz we współczesnej Biblii występuje opis zawierający ponad 500 słów (Marka 16:9-20). Mimo mnóstwa dalekosiężnych samousprawiedliwień kościelnych apologetów, nie ma jednomyślności opinii chrześcijańskiej w związku z brakiem odniesień do „zmartwychwstania” w dawnych ewangelicznych relacjach tej historii. W Biblii Synajskiej nie tylko brakuje tych opisów, ale nie ma ich w Biblii Aleksandryjskiej, Biblii Watykańskiej, Biblii Bezae i w dawnym łacińskim manuskrypcie Marka, przez analityków oznaczanym jako „K.”

Nie ma ich też w najstarszej armeńskiej wersji Nowego Testamentu, w manuskryptach wersji etiopskiej z VI w. i w Bibliach anglosaksońskich z IX w. Jednak niektóre XII-wieczne Ewangelie mają wersety o zmartwychwstaniu obramowane gwiazdkami, używanymi przez skrybów do wskazywania fałszywych fragmentów w dokumentach literackich. Kościół utrzymuje, że „zmartwychwstanie jest fundamentalnym argumentem naszej chrześcijańskiej wiary” (Catholic Encyclopedia, red. Farley, tom xii, s. 792), a jednak w żadnej wcześniejszej Ewangelii Marka nie ma zapisów o nadprzyrodzonym ukazaniu się Jezusa Chrystusa. Zmartwychwstanie i wniebowstąpienie Jezusa Chrystusa jest sine qua non („bez czego, nic”) chrześcijaństwa (Catholic Encyclopedia, red. Farley, tom xii, s. 792), co jest potwierdzone przez słowa przypisywane Pawłowi: „Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, wasza wiara jest daremna” (1 Kor. 15:17).

Wersety o zmartwychwstaniu w dzisiejszych Ewangeliach powszechnie uważa się za fałszerstwa i Kościół zgadza się z tym, mówiąc: „trzeba przyznać, że zakończenie Marka nie jest autentyczne ... prawie cała ta sekcja jest późniejszą kompilacją” (Encyclopaedia Biblica, tom ii, s. 1880, tom iii, ss. 1767, 1781; także: Catholic Encyclopedia, tom iii, pod nagłówkiem "The Evidence of its Spuriousness" [Dowody nieprawdziwości]; Catholic Encyclopedia, red. Farley, tom iii, ss. 274-9 pod nagłówkiem "Canons"). Jednak, niezrażony tym Kościół przyjął to fałszerstwo do swoich dogmatów i uczynił zeń podstawę chrześcijaństwa.

Ten trend fikcyjnych opowieści o zmartwychwstaniu trwa dalej. Ostatni rozdział Ewangelii Jana (21) jest fałszerstwem z VI wieku – jest całkowicie poświęcony opisowi Jezusa zmartwychwstałego dla jego uczniów. Kościół przyznaje: „Jedyny wniosek, jaki można z tego wyciągnąć to to, że 21-szy rozdział został później dodany i dlatego należy go traktować jako dodatek do tej Ewangelii” (Catholic Encyclopedia, red. Farley, tom viii, ss. 441-442; New Catholic Encyclopedia (NCE), "Gospel of John", s. 1080; także: NCE, tom xii, s. 407). „Wielkie wtrącenie” i „Wielkie pominięcie” Współczesne wersje Ewangelii Łukasza zawierają zawrotne 10000 słów więcej niż ta sama Ewangelia w Biblii Synajskiej. Sześć słów mówi o Jezusie „i wzniósł się do nieba,” ale takie stwierdzenie nie pojawia się nigdzie w żadnej z najstarszych Ewangelii Łukasza, które są dzisiaj dostępne ("Three Early Doctrinal Modifications of the Text of the Gospels" [Trzy wczesne doktrynalne modyfikacje tekstów Ewangelii], F. C. Conybeare, The Hibbert Journal, London, tom 1, No. 1, Oct. 1902, ss. 96-113). Dawne wersje nie potwierdzają współczesnych opisów wniebowstąpienia Jezusa Chrystusa, a to zafałszowanie jasno wskazuje na zamierzone oszustwo. Dzisiaj Ewangelia Łukasza jest najdłuższa z czterech kanonicznych, gdyż teraz zawiera „Wielkie wtrącenie,” zdumiewające XV-wieczne dodanie około 8500 słów (Łukasza 9:51-18:14). Dołożenie tych falsyfikatów do tej Ewangelii zdumiewa współczesnych chrześcijańskich analityków.

Kościół mówi o nich: „Charakter tych fragmentów czyni wnioski z nich wyciągane ryzykownymi” (Catholic Encyclopedia, red. Pecci, tom ii, s. 407). Równie niezwykłe jest to, że najstarsze Ewangelie Łukasza nie zawierają wersetów od 6:45 do 8:26, znane w kręgach duchowieństwa jako „Wielkie pominięcie,” które dotyczy 1547 słów. W dzisiejszych wersjach ta dziura została „zatkana” ustępami z innych Ewangelii. Dr Tischendorf stwierdził, że trzy akapity dotyczące Ostatniej Wieczerzy z nowszych wersji Ewangelii Łukasza pojawiły się w XV w., ale Kościół ciągle rozpowszechnia Ewangelie jako nie skażone „słowo Boga” ("Are Our Gospels Genuine or Not?", tamże) „Indeks usunięć” Tak jak w przypadku Nowego Testamentu, równie destrukcyjne były zmiany w pismach wczesnych „Ojców Kościoła,” które zostały zmodyfikowane podczas kopiowania na przestrzeni wieków, a wiele fragmentów zostało celowo napisanych na nowo lub usuniętych.

Przyjmując dekrety Soboru w Trencie (1545-63), Kościół później rozszerzył proces wymazywania i zarządził przygotowanie specjalnej listy konkretnych informacji do usunięcia z wczesnych pism chrześcijańskich (Delineation of Roman Catholicism [Zarys rzymskiego katolicyzmu], Rev. Charles Elliott, DD, G. Lane & P. P. Sandford, New York, 1842, s. 89; także: The Vatican Censors [Cenzorzy Watykanu], Profesor Peter Elmsley, Oxford, s. 327, brak roku pub.). W 1562 r. Watykan ustanowił specjalne biuro cenzury nazywane Index Expurgatorius. Jego celem było zabranianie publikacji „błędnych fragmentów pism wczesnych Ojców Kościoła,” które były sprzeczne ze współczesną doktryną. Gdy watykańscy archiwiści natykali się na „prawdziwe kopie Ojców, poprawiali je zgodnie z Indeksem usunięć” (Index Expurgatorius Vaticanus, red. R. Gibbings , Dublin, 1837; The Literary Policy of the Church of Rome [Literaturowa polityka Kościoła Rzymu], Joseph Mendham, J. Duncan, London, 1830, 2-gie wyd., 1840; The Vatican Censors, tamże, s. 328).

Dla nas ważny jest fakt, że Encyclopaedia Biblica ujawnia, iż około 1200 lat chrześcijańskiej historii jest nieznane: „Niestety, przed rokiem 1198 wydane zostało tylko kilka zapisów [Kościoła].” Nie przypadkiem w tym samym roku (1198) papież Innocenty III (1198-1216) zabronił udostępniania wszystkich zapisów wcześniejszej historii Kościoła poprzez ustanowienie Tajnych Archiwów (Catholic Encyclopedia, red. Farley, tom xv, s. 287). Jakieś siedem i pół wieku później, po spędzeniu kilku lat w tych Archiwach, Profesor Edmond S. Bordeaux napisał How The Great Pan Died [Jak umarł Wielki Pan]. W rozdziale zatytułowanym „The Whole of Church History is Nothing but a Retroactive Fabrication” [Cała historia Kościoła to nic tylko działające wstecz fabrykowanie] napisał m.in.: „Kościół nadał wcześniejsze daty wszystkim późniejszym pracom – niektóre z nich były nowo napisane, niektóre poprawione, a niektóre sfałszowane – które zawierały ostateczną jego historię ... technika polegała na zabiegach powodujących, że znacznie późniejsze prace napisane przez pisarzy Kościoła jawiły się jakoby były sporządzone o wiele wcześniej, tak by mogły stać się dowodami z pierwszego, drugiego i trzeciego wieku” (How The Great Pan Died, tamże, s. 46).

Odkrycia Profesora Bordeaux wspiera fakt, że w 1587 r. papież Sykstus V (1585-90) ustanowił oficjalny watykański wydział publikacji i osobiście powiedział: „Historia Kościoła będzie teraz ustalona ... postaramy się wydrukować nasze własne opracowanie” (Encyclopédie, Diderot, 1759). Zapiski Watykanu ujawniają też, że Sykstus V spędził 18 miesięcy swojego życia jako papież, osobiście pisząc nową Biblię, po czym wprowadził do katolicyzmu „Nowe nauczanie” (Catholic Encyclopedia, red. Farley, tom v, s. 442, tom xv, s. 376). Dowody, że Kościół napisał swoją własną historię znajdują się w Encyklopedii Diderota i ujawnia ona powód dlaczego papież Klemens XIII (1758-69) nakazał zniszczyć wszystkie tomy zaraz po publikacji w 1759 r.

Autorzy Ewangelii obnażeni jako oszuści Jest jeszcze coś innego w tym scenariuszu i jest to zapisane w Encyklopedii Katolickiej (Catholic Encyclopedia). Nastawienie kleru można zrozumieć zauważając, że sam Kościół przyznaje, iż nie wie, kto napisał jego Ewangelie i Listy, wyznając, że wszystkie 27 pism Nowego Testamentu pojawiło się anonimowo. „Wychodzi więc na to, że obecnych tytułów Ewangelii nie da się powiązać z ewangelistami ... są one [pisma Nowego Testamentu] podawane z tytułami [z imionami domniemanych autorów], które, jakkolwiek stare, nie wywodzą się od poszczególnych autorów” (Catholic Encyclopedia, red. Farley, tom vi, ss. 655-6).

Kościół utrzymuje, że „tytuły Ewangelii nie miały wskazywać autorstwa,” dodając, że „nagłówki ... zostały do nich dołożone” (Catholic Encyclopedia, red. Farley, tom i, s. 117, tom vi, ss. 655, 656). Zatem, nie są to Ewangelie „według Mateusza, Marka, Łukasza i Jana,” jak się publicznie stwierdza. Wyznanie to ujawnia, że nie ma autentycznych Ewangelii apostolskich i że właśnie te niejasne pisma Kościoła dzisiaj ucieleśniają fundamenty i słupy nośne powstania chrześcijaństwa i jego wiary. Konsekwencje tego są fatalne dla aspiracji do Boskiego pochodzenia całego Nowego Testamentu i demaskują teksty chrześcijańskie jako nie mające żadnego specjalnego autorytetu. Sfabrykowane Ewangelie przez wieki nosiły nadany im przez Kościół certyfikat autentyczności, a obecnie uznany przez niego samego za fałszywy, co stanowi dowód, że pisma chrześcijańskie są w całości błędne. Po latach badań poświęconych Nowemu Testamentowi dr Tischendorf wyraził wielki niepokój z powodu różnic między najstarszymi i najnowszymi Ewangeliami i trudno było mu zrozumieć „...jak skryby mogli sobie pozwolić wprowadzać tu i tam zmiany, które nie były po prostu zmianami słownictwa, ale miały materialny wpływ na samo znaczenie i, co jest jeszcze gorsze, nie wzdrygali się przed wycinaniem fragmentów lub wstawianiem nowych treści” (Alterations to the Sinai Bible [Zmiany w Biblii Synajskiej], dr Constantin von Tischendorf, 1863, dostępne w British Library, London). Po latach sprawdzania ważności tego sfabrykowanej natury Nowego Testamentu dr Tischendorf wyznał, że współczesne edycje „zostały zmienione w wielu miejscach” i „nie są do zaakceptowania jako prawdziwe” (When Were Our Gospels Written? [Kiedy nasze Ewangelie zostały napisane?], dr Constantin von Tischendorf, 1865, British Library, London).

Czym więc jest chrześcijaństwo? Rodzi się ważne pytanie: skoro Nowy Testament nie jest historyczny, czym on jest? Dr Tischendorf dał część odpowiedzi, gdy w swoich krytycznych zapiskach na temat Biblii Synajskiej liczących 15000 stron napisał, że „wydaje się, że osobę Jezusa Chrystusa uczyniono narratorem wielu religii.” Wyjaśnia to w jaki sposób relacje z hinduskiej starożytnej epopei Mahabharata pojawiły się dosłownie w dzisiejszych Ewangeliach (np.: Mat. 1:25, 2:11, 8:1-4, 9:1-8, 9:18-26) i dlaczego Phenomena greckiego męża stanu Aratusa z Sicyon (271-213 p.n.e.) znajdują się w Nowym Testamencie. W Ewangeliach znajdują się także wyjątki z Hymnu do Zeusa napisanego przez greckiego filozofa Cleanthesa (ok. 331-232 BC), podobnie jak 207 słów z Thais Menandera (ok. 343-291), jednego z „siedmiu mędrców” Grecji. Cytaty półlegendarnego greckiego poety Epimenidesa (VII lub VI w.p.n.e.) włożono w usta Jezusa Chrystusa, a w Nowym Testamencie przedrukowano siedem ustępów z dziwnej Ody Jowisza (ok. 150 r.p.n.e.; autor nieznany). Wyznanie Tischendorfa wspierają też watykańskie odkrycia Profesora Bordeaux, które ujawniły alegorię Jezusa Chrystusa wyprowadzoną z baśni o Mitrze, boskim synu Boga (Ahura Mazdy) i mesjaszu pierwszych królów Imperium Perskiego około 400 r.p.n.e. W jego narodzinach w grocie brali udział magowie [zoroastryjscy kapłani starożytnej Persji], którzy szli za gwiazdą ze wschodu.

Przynieśli oni „dary złota, kadzidła i mirry” (jak u Mat. 2:11), a noworodka wielbili pasterze. Urodził się w mitraicznym czepku, który papieże imitowali w różnych wzorach aż do XV w. Popiersie przedstawiające papieża Piusa II (1458–64) noszącego papieską wersję mitraicznego nakrycia głowy. Mitra, będąc jednym z trójcy, stał na skale, symbolu fundamentów jego religii, i był namaszczony miodem. Po ostatniej wieczerzy z Heliosem i 11 innymi towarzyszami, Mitra został ukrzyżowany, zawinięty w płótno, umieszczony w skalnym grobowcu i zmartwychwstał trzeciego dnia albo około 25 marca (podczas pełni Księżyca w pobliżu wiosennej równonocy), w czasie dzisiaj nazywanym Wielkanocą [ang. Easter, czyt. Ister] od babilońskiej bogini Isztar).

Główną doktryną mitraizmu była pełna ognia destrukcja wszechświata, czas, w którym Mitra obiecał osobiście powrócić na Ziemię i uratować godne tego dusze. Wielbiciele Mitry raczyli się w komunijnej uczcie z chleba i wina, uroczystości podobnej do chrześcijańskiej Eucharystii, która jednak poprzedzała tą ostatnią o więcej niż cztery wieki. Chrześcijaństwo jest adaptacją mitraizmu zespoloną z druidycznymi zasadami Culdee [członkowie ascetycznych społeczności z terenów dzisiejszych wysp brytyjskich], pewnymi egipskimi elementami (przedchrześcijańska Księga Objawień [Apokalipsa] była pierwotnie nazywana Misteriami Ozyrysa i Izis), greckiej filozofii i różnymi aspektami hinduizmu. Dlaczego nie ma zapisów o Jezusie Chrystusie?

W żadnym uznanym religijnym czy historycznym piśmie skompilowanym między początkiem I w. i daleko w głąb IV w. nie da się znaleźć żadnego odniesienia do Jezusa Chrystusa ani do spektakularnych zdarzeń, jakie według Kościoła towarzyszyły jego życiu. Następujące potwierdzenie pochodzi od Frederica Farrara (1831-1903) z Trinity College w Cambridge: „To zadziwiające, że historia nie zachowała dla nas ani jednego pewnego lub konkretnego powiedzenia lub okoliczności z życia Zbawiciela ludzkości ... nie istnieje żadne stwierdzenie w całej historii, które mówiłoby, że ktokolwiek widział Jezusa lub rozmawiał z nim. Nic w historii nie jest bardziej zdumiewające niż milczenie współczesnych pisarzy o zdarzeniach przekazywanych w czterech Ewangeliach” (The Life of Christ [Życie Chrystusa], Frederic W. Farrar, Cassell, London, 1874). Sytuacja ta wynika ze sprzeczności między przekazami historycznymi i Nowego Testamentu. Oto jak skomentował to dr Tischendorf: „Musimy otwarcie przyznać, że nie mamy żadnego źródła informacji w sprawie życia Jezusa Chrystusa poza pismami kościelnymi skompilowanymi w IV w.” (Codex Sinaiticus, dr Constantin von Tischendorf, British Library, London). Istnieje wytłumaczenie tej setki lat trwającej ciszy: budowanie chrześcijaństwa nie zaczęło się wcześniej niż po pierwszej ćwiartce IV w. Właśnie dlatego papież Leon X (zm. 1521) nazwał Chrystusa „bajką” (Cardinal Bembo: His Letters... [Kardynał Bembo: Jego Listy...], tamże).

Źródło: katofaszyzm.pl

288 Ostatnio edytowany przez Revenn (2016-05-03 02:49:44)

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

Widzę że niewiele osób w tym temacie broni wiary chrześcijańskiej, widzę raczej tutaj ludzi którzy samiast grzecznie prowadzić dyskusje wylewają jad. Kto mi powie że we wnętrzu ziemi jest jądro ? Albo że wszystkie przedmioty składają sie z atomów które poruszają się nadając twardość i kształt przedmiotom ? Kto widział to na własne oczy? Czyż nie wierzymy w to co naukowcy napiszą w książce nie sprawdzając tego sami ? Wierzymy że to co piszą jest prawdą, tak samo jest z Biblią która pełna jest symboliki, i każdy ją zrozumie inaczej. Jest tylko swoistym kluczem, wskazówką lub jak kto woli mapą z niewyraźnie zaznaczonym celem. Nie jestem prorokiem, ale uważam że świat zachodni upada, a pierwsze państwa jakie polecą będą te które od wiary odeszły jako pierwsze. Już na świecie panuje rozpusta ludzie nie panują nad swoją chucią, pornografia i przemoc sprzedaje się bardzo dobrze. Panuje niesprawiedliwość, brak wartości i uprzedzenia. Ateiści odwracają się od wiary bo ona im ciąży, zabrania pewnych rzeczy, a przecież łatwiej jest żyć jak gdyby jutra nie było prawda?



Jeszcze odniose się do tego co wkleiła Eileen. Czy sprawdziłaś dokładnie to co tutaj wrzuciłaś, jest to prawdziwe a nie zmodyfikowane? Nie pamiętam dokładnie ale wydaje mi się że kiedyś trafiłem na tą liste i z tego co wiem nie była w pełni prawdziwa i wyrwana z kontekstu. Ale z niektórymi cytatami musze się zgodzić, faktem jest że większość wojen, cierpienia i nieprawości były spowodowane przez kobiety. Bo to kobiety często pociągały za sznurki grając na słabości mężczyzn i korzystając ze swoich atutów. Dlatego powstawała chęć zdobycia władzy, pieniędzy i sławy ze względu na nie (nie we wszystkich przypadkach oczywiście). Przypowieśc o Adamie i Ewie możemy traktować czysto symbolicznie, ale wyraźnie jest tam pokazana wina kobiety którą skusił wąż (pewnie długi i gruby tongue), mało tego oszukała Adama dając jemu zakazane jabłko a on ją kochał i jej zaufał sprowadzając na siebie kare. Oczywiście prawdopodobnie nie wydażyło się to naprawde ale wyraźnie jest tutaj pewna wskazówka. Ale Jezus traktował wszystkich na równi, nikt nie był gorszy, kobieta, starzec czy dziecko. Nawet obronił prostytutke która miała zostać zabita mówiąc żeby odeszła i nie grzeszyła (zadajmy sobie teraz pytanie czy my potrafilibyśmy odejśc i więcej nie grzeszyć).

PS Mam nadzieje że mój post nie będzie na tyle kontrowersyjny żeby spowodować wytryski dodatkowego jadu, nie róbcie tego ludzie bo to jest niezdrowe, a przecież szkoda waszego zdrowia.

289 Ostatnio edytowany przez Czarna Kotka (2016-05-03 10:11:53)

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

Czyż nie wierzymy w to co naukowcy napiszą w książce nie sprawdzając tego sami ? Wierzymy że to co piszą jest prawdą tak samo jest z Biblią

To, co piszą naukowcy w książkach jest WERYFIKOWALNE.
Eksperyment naukowy nie jest uznawany za poważny, jeśli nie da się go powtórzyć w innym, podobnie wyposażonym laboratorium.
Gdybym teraz napisała artykuł o cudownej bakterii, która leczy raka, bez dowodów zostałabym wyśmiana przez świat nie tylko naukowy.
Przyjmujesz na wiarę to, co jest napisane w książkach tylko dlatego, że nie jest logistycznie możliwe żeby być ekspertem w każdej dziedzinie i zweryfikować osobiście wszystko. Ale na świecie jest wystarczająco dużo ekspertów w każdej dziedzinie (ile tysięcy fizyków żyje na świecie?) i oni weryfikują się nawzajem.
Wiedzę możesz jednak zdobywać do woli, nie jest to zakazane ani tajne, jeśli zapragniesz coś zweryfikować, to masz realną szansę na to (okupioną mnóstwem  pracy, ale masz).

Biblii nikt nie jest w stanie zweryfikować. To nie jest "tak samo". To jest zupełnie inaczej.
Przypominam też, że pomysł interpretacji treści Biblii jako metafory stał się popularny dopiero wtedy, kiedy się (dzięki rozwojowi nauki) okazało, że nie da się już dłużej brać jej nie-metaforycznie.

faktem jest że większość wojen, cierpienia i nieprawości były spowodowane przez kobiety. Bo to kobiety często pociągały za sznurki grając na słabości mężczyzn i korzystając ze swoich atutów. Dlatego powstawała chęć zdobycia władzy, pieniędzy i sławy ze względu na nie

OJP.
Zdajesz sobie sprawę, że takim podejściem sprowadzasz mężczyzn do roli bezmyślnych zwierzątek?

290

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

Dalej nie masz pewności że to co jakiś naukowca zweryfikuje a inny to sprawdzi jest prawdą bo sama tego nie widzisz i nie jesteś w stanie zinterpretować osobiście. Nie wiemy jak działa świat nauki i czy przypadkiem celowo się nie oszukuje ludzi. Jak już pisałem wcześniej Biblia to przypowieść, nie sądze żeby ktokolwiek kiedyś traktował ją w 100 % poważnie, a nawet jeśli to robił to popełniał błąd.

Jeżeli chodzi o mężczyzn tak masz niestety racje, wiele z nich jest słabych, myślą penisem a nie głową i dają się motać niektórym kobietą. Powiem więcej, są gorsi niż zwierzęta w wielu aspektach i nie ma co tego ukrywać. Kobiety tak samo dają się oszukiwać ale piszemy tutaj o męskich władcach historycznych.

291

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

Wiemy jak działa świat nauki.
Nie wierzysz, to zainteresuj się nim bliżej.
To kwestia wyłącznie chęci i pewnego nakładu pracy.

Co do "męskich władców historycznych", to zdecydowanie nie doceniasz ekonomii.

292

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

To fajnie że interesujesz się nauką, bardzo dobrze, taka wiedza napewno rozwija człowieka i pozwala poszerzać horyzonty myślowe. Ale ja osobiście skromny chłop z ciemnogrodu zaufam "wyimaginowanemu" Bogu a nie człowiekowi, tym bardziej naukowca którzy co chwile zmieniaja prawa.

293

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

na tym własnie polega weryfikacja i tym różni się od wiary.

294

Odp: Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

Weryfikujesz to ? Czy robią to obce osoby które mają dostęp do nowoczesnej technologi.

Posty [ 261 do 294 z 294 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Co nas irytuje w religii? O wszystkich nieścisłościach i "bzdurach"

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024