Zostalam ochrzczona, bo tak zdecydowali rodzice. Pierwsza komunia tez byla raczej zalezna od nich. Bierzmowanie - no coz, mieszkajac w miejscowosci 3tys mieszkancow nie dalo sie nie przystapic do bierzmowania. Niestety potem sie zaczelo... Tysiace watpliwoscu, pelno sprzecznosci, gdzie jedno wyklucza drugie. Teraz czuje sie bardziej ateistka, chociaz nie, agnostyczka. Tylko czy moge byc agnostyczka skoro wpisano mnie do KK i wypisac sie nie mozna? Problem jest taki ze urodzi mi sie na dniach bratanek i brat chce na sile zebym zostala chrzestna. Czy osoba z takimi pogladami i tyloma watpliwosciami moze byc matka chrzestna? Pomozcie
Troche pomieszałaś. Możesz wypisać się z kościoła jako instytucji z tzw. kościoła widzialnego. Apostazja powoduje, że zostaniesz wykreślona z ksiąg parafialnych.
Ale dzięki chrztowi stałaś się członkiem rodziny chrześcijańskiej, znaczy zgodnie z kanonem chrześcijańskim, będziesz brana pod uwagę podczas zbawienia. Oczywiście jeżeli coś takiego po śmierci nastąpi w co chyba nie wierzysz.
Odnośnie bycia chrzestną myślę, że powinnaś odmówić po pierwsze, będzie Ci potrzebna opinia z Twojej parafii, po drugie powinnaś przystąpić do spowiedzi i komunii. Troche to może dziwnie wyglądać w Twoim przypadku.
3 2014-08-19 21:58:44 Ostatnio edytowany przez canufeelit (2014-08-19 22:03:48)
Zostalam ochrzczona, bo tak zdecydowali rodzice. Pierwsza komunia tez byla raczej zalezna od nich. Bierzmowanie - no coz, mieszkajac w miejscowosci 3tys mieszkancow nie dalo sie nie przystapic do bierzmowania. Niestety potem sie zaczelo... Tysiace watpliwoscu, pelno sprzecznosci, gdzie jedno wyklucza drugie. Teraz czuje sie bardziej ateistka, chociaz nie, agnostyczka. Tylko czy moge byc agnostyczka skoro wpisano mnie do KK i wypisac sie nie mozna? Problem jest taki ze urodzi mi sie na dniach bratanek i brat chce na sile zebym zostala chrzestna. Czy osoba z takimi pogladami i tyloma watpliwosciami moze byc matka chrzestna? Pomozcie
Słuchaj. To, że zostałaś ochrzczona jako malutkie, nierozumne dziecko nie sprawia, że jesteś katoliczką. Może i widniejesz w papierach kościelnych jako jedna z nich, ale pamiętaj, że to jest Twój wybór! Kiedy przestaniesz przejmować się KK i presją rodziny, ta cała otoczka, która jest wokół Ciebie zniknie. Będziesz 'wolna'. Nie trzeba przynależeć do żadnej religii, aby być wierzącym. Szczególnie kiedy ta, jakże ważna decyzja została podjęta za Ciebie. Wiem, że większość ludzi czuję taką potrzebę, że 'będę jednym z tych lub z tych' ale to jest głupota, nie ma potrzeby określać czy akurat jestem teistką, ateistką, agnostyczką, nihilistką czy co tam jeszcze sobie wymyślisz.
Co do apostazji to uważam to za zbędność. Dlaczego masz wypisywać się z instytucji na dołączenie do której nie wyraziłaś zgody (jako osoba dorosła). Tym bardziej jeśli KK wymaga(!!!), że będziesz robić to na ich zasadach i zwoływać jakiś świadków.To chore.
Ja osobiście jestem ateistką, więc zostanie matką chrzestną byłoby dla mnie głupotą. Jeśli jednak Tobie nie przeszkadza zostanie chrzestną, pomimo wątpliwości to czemu nie. Możesz to zrobić dla świętego spokoju/żeby brat się nie złościł. Niektórym katolikom ciężko jest zrozumieć pewne rzeczy
Takie małe ale do postu poprzedniczki. Nie nazywajmy tego czego możemy nie rozumieć, albo w co nie wierzymy określeniami "głupota", "chore". To nie są argumenty w wypowiedzi.
Piszac KK mialam na mysli ludzi a nie sama instytucje. Z ksiag moge sie wypisac ale co to tak naprawde zmieni, skoro przez chrzest i tak w tym bede?
Moja rodzina nie rozumie ze nie pptrzebuje wiary by zyc dobrze. Mam swoje zasady i ich sie trzymam, ale caly problem to ten chrzest. Brat moze nie tyle co bedzie zly, a po prostu rozgoryczony moja decyzja gdy odmowie. Jestem jego starsza siostra a to jego pierwsze dziecko.
Fakt spowiedz... No coz lekko mnie przeraza. Mecze sie z tym juz dlugo i mimo ze na codzien mieszkam we Wloszech to nadal nie wiem co zrobic.
Tu ludzie maja troche inne podejscie do pewnych spraw. Np pierwszy raz widze ludzi ktorzy nie chodza na msze ale gdy przychodzi kobieta "z komunia" jak to mowia u mnie to przyjmuja ja wszyscy, nawet ci ktorzy do kosciola na msze chodza raz w roku (ta kobieta przychodzi do domi do chorej, ale komunie przyjmuje cala rodzina).
Patrzac na to wszystko tylko jeszcze bardziej sie gubie. Nie chce zawiesc i zranic brata, ale nie wiem czy z moimi pogladami bede dobrym przykladem dla malego gdy podrosnie.
6 2014-08-19 23:54:35 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-08-19 23:55:35)
Ale dzięki chrztowi stałaś się członkiem rodziny chrześcijańskiej,
Ja bym od siebie napisala NIESTETY ![]()
adamajkis napisał/a:Ale dzięki chrztowi stałaś się członkiem rodziny chrześcijańskiej,
Ja bym od siebie napisala NIESTETY
Zgadzam sie ze NIESTETY bo nikt mnie o zdanie nie pytal. Czuje sie jak "dziecko katolickich rodzicow" bez mozliwosci wyboru
Takie małe ale do postu poprzedniczki. Nie nazywajmy tego czego możemy nie rozumieć, albo w co nie wierzymy określeniami "głupota", "chore". To nie są argumenty w wypowiedzi.
Z całym szacunkiem, ale to co moim zdaniem jest głupie/chore będę tak właśnie nazywać.
Co za dziwaczny wątek.90% ludzi biorących udział w obrzędach religijnych jest niewierząca.
Przeczytaj sobie treść ślubowania chrzesnych.Tam masz zobowiązanie, że będziesz pomagać w wychowywaniu dziecka w wierze i takie tam.
No i się zastanów, czy lepiej olać tę przysięgę, czy zrobić przykrość bratu.
Proste.
A z tym chrztem nie przesadzajcie.Jakby ją w dziecięctwie obrzezano, to możnaby marudzić.
Równie dobrze możecie mieć pretensje do rodziców, że Was nauczyli polskiego, zamiast innego języka.
Trochę wody nikomu krzywdy nie zrobi.
skoro tak podchodzisz do tego to nie powinnas być chrzestna,
nie jest się chrzestna dla samego bycia nia, dla prezentów, odwiedzania dziecka,
to wielki obowiązek, zobowiązujesz się pomagać rodzicom wychowywać dziecko w duchu chrzescijanstwa,
a skoro ty nie jesteś wierzaca, jak chcesz to zrobić, do tego spowiedz, komunia jak chcesz to przejść?
porozmawiaj z bratem, może tez z jakim madrym księdzem,
Z bratem rozmawialam. On i bratowa wiedza o wszystkim, ale mowia ze dla nich liczy ze to ze jestem dobrym czlowiekiem i ze mam inne zalety, ktore moge przekazac ich dziecku. Madry ksiadz, czyli? Do tej pory zaden mnie nie zrozumial. Przysiega czy brat? Brat jest dla mnie najwazniejszy.
Moze i dziwny watek, ale ja pytam o rade a forum jest chyba od rozmawiania?
A co do obowiazkow chrzestnych. Coz pieknie to brzmi, ale moi chrzestni szczerze to maja i mieli gdzies to do czego sie zobowiazali. Nie, prezentami tez mnie nie obdarowywali a i nie odwiedzali prawie wcale. Czyli gdzie ta pomoc w wychowaniu w duchu wiary?
A z tym chrztem nie przesadzajcie.Jakby ją w dziecięctwie obrzezano, to możnaby marudzić.
Równie dobrze możecie mieć pretensje do rodziców, że Was nauczyli polskiego, zamiast innego języka.
Trochę wody nikomu krzywdy nie zrobi.
Przyznam, że tez nie rozumiem problemu. Dlaczego niewierzący robią z jakiegoś obrzędu, który był dawno dawno - problem prawie życiowy? Przeciez jak widać nawet z ich komentarzy chrzest nie miał najmniejszego znaczenia w co teraz wierzą.
Problem nie problem, ale kazdy mi mowi - jak jest sie ochrzczonym to jest sie czlonkiem Kosciola i tego juz nic nie zmieni. Jedna przyjaciolka stwierdzila nawet, ze nie moge byc ateistka bo przyjelam chrzest.
Problem nie problem, ale kazdy mi mowi - jak jest sie ochrzczonym to jest sie czlonkiem Kosciola i tego juz nic nie zmieni. Jedna przyjaciolka stwierdzila nawet, ze nie moge byc ateistka bo przyjelam chrzest.
A G prawda!! Ateizm to odrzucenie istnienie Bogów i innych tego typu nadprzyrodzonych bytów... A ochrzczenie to tka naprawde nic nieznaczący obrządek i wpisanie do ksiąg parafialnych dla statystyki). Jak robiona szacunki w miarę dokładnie to wyszło około 25-30 % katolików w kraju tak naprawdę... A rządzą się jakby stanowili mityczne 95% ;-)
15 2015-04-16 10:07:40 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-04-16 10:20:14)
Zostalam ochrzczona, bo tak zdecydowali rodzice. Pierwsza komunia tez byla raczej zalezna od nich. Bierzmowanie - no coz, mieszkajac w miejscowosci 3tys mieszkancow nie dalo sie nie przystapic do bierzmowania. Niestety potem sie zaczelo... Tysiace watpliwoscu, pelno sprzecznosci, gdzie jedno wyklucza drugie. Teraz czuje sie bardziej ateistka, chociaz nie, agnostyczka. Tylko czy moge byc agnostyczka skoro wpisano mnie do KK i wypisac sie nie mozna? Problem jest taki ze urodzi mi sie na dniach bratanek i brat chce na sile zebym zostala chrzestna. Czy osoba z takimi pogladami i tyloma watpliwosciami moze byc matka chrzestna? Pomozcie
Kazdy ma prawo do watpliwosci zwlaszcza ze ona naturalnie sa z kilku powodow. Najwazniesze to nasze zachwiania wiary i postepowania - takie same kryzysy jak w innych dziedzinach, kolejne to brak przykladu nauki w postepowaniu nauczajacych oraz pewne "rozbierznosci". Np. ja bedac katolikiem w koncu doszedlem do wiary w SAMEGO JEDNEGO BOGA, zgodnie z nauka z PS, wiec z def. katolikiem juz nie jestem ale jakiegos problemu z tym nie mam. Poza tym znam tresc PS, czytalem Go duzo i jesli chodzi o wiare to sa tam zawarte rozne odpowiedzi. Czasami nawet lapie sie na tym ze tresc jakiejs przypowiesci rozumiem dopiero pod wplywem wydarzen z zycia, lepiej powiedziec ze czuje. Tak jest dla przykladu z przypowiescia o perle na polu. Wydaje sie ze ja rozumiemy ale tego nie czujemy i tak naprawde nie rozumiemy. Dopiero w momencie kiedy zrozumiemy czym jest zycie tutaj a czym inna perspektywa, to dopiero cos tak zaczynamy widziec. Kolejna wazna rzecza jest koniecznosc wytlumaczenia sobie kontretnych powodow konkretnych zasad i postepowan. Ogolnie sie nie da ale wszystko ma swoje wytlumaczenie. Powiem Ci tylko tyle ze im wiecej odrzucalem tym wiecej rozumialem. W koncu doszedlem po ponad 40 latach zycia do tego czym jest i jak powinna wygladac modlitwa. Ciagle sie ucze czegos nowego. W pewnym momencie zdalem sobie sprawe ze nie jestem sam. Odczuwam nie tylko zycie Ojca ale rowniez istnienie moich znanych i nieznanych mi przyjaciol, ktorzy nie zyja juz jako ludzie. Sa rowniez i wrogowie, niestety.
AnabellSR napisał/a:Problem nie problem, ale kazdy mi mowi - jak jest sie ochrzczonym to jest sie czlonkiem Kosciola i tego juz nic nie zmieni. Jedna przyjaciolka stwierdzila nawet, ze nie moge byc ateistka bo przyjelam chrzest.
A G prawda!! Ateizm to odrzucenie istnienie Bogów i innych tego typu nadprzyrodzonych bytów... A ochrzczenie to tka naprawde nic nieznaczący obrządek i wpisanie do ksiąg parafialnych dla statystyki). Jak robiona szacunki w miarę dokładnie to wyszło około 25-30 % katolików w kraju tak naprawdę... A rządzą się jakby stanowili mityczne 95% ;-)
Zawsze mnie to zastanawialo ten idiotyzm tzw. "ateistow". Ze nic nie ma, mimo ze wiemy ze materia to mniej niz 5% energii, ktora "widzimy" poprzez zachowania sie materii w wielkiej skali i oczywiscie te ponad 95% jest niezamieszkala?! A co z podstawowa zasada przyczyny i skutku, gdzie wiadomo ze kazdy skutek ma swoja przyczyne (wlaczajac w to rowniez tzw. Wielki Wybuch) i ze moze istniec tylko jedna niefizyczna Praprzyczyna a biorac pod uwage zasade antropiczna, mozna z duzym prawdopodobienstwiem powiedziec, iz jest to Byt Inteligentny. Sugeruje to rowniez uznana teoria Heima, ktora mowi o samoorganizacji sie w innych wymiarach (odwrotny kierunek entropii) co sugeruje przeciez powstawanie "nowych zlozonych jakosci". Jedynie popieram dane 25-30% z tym ze jest inaczej. Okolo 50-55% jest tzw. wierzacymi katolikami, ktorzy uczeszczaja do kosciola (mniej lub bardziej regularnie) natomiast tylko 1/4 z tej liczby regularnie korzysta z sakreamentow Sw.
ok nie czytałem wszystkich postów bo ... Nie. Ale ja jestem ateista kilka osób dzięki mnie (też się nawrócili) ale gdy siostra poprosiła mnie bym był chrzesnym to spoko czemu nie dlaczego miał bym nie pomagać w wychowaniu dzieciaka? Wiec skoro brat cię prosi to przeciesz jak się zgodzisz to na dziecko ani na ciebie nie spadna gromy bo jesteś ateistka ![]()
Przeciez tu jest podobny watek:
http://www.netkobiety.pl/t81535.html
Anabell ja miałem identyczną sytuację. 2 lata temu stryj wraz z żoną prosili mnie, abym został ojcem chrzestnym dla ich dziecka. Wychowałem się w rodzinie katolickiej, bardzo pobożnej, jednak na skutek różnych sytuacji życiowych, głębokiej refleksji dotyczącej rzeczywistej (nie)obecności Boga w moim życiu straciłem wiarę. Choć nie lubię tego strasznego zamykania ludzi w "szufladkach" typu: ateista, agnostyk, nihilista itp. to kiedy ktoś mnie pyta mówię że jestem deistą (do tego mi najbliżej światopoglądowo, a ludzie kochają "metki").
Z zaszczytu zrezygnowałem, oni nie wiedzieli dlaczego. Wytłumaczyłem im że nie mogę na siebie wziąć wychowania religijnego dziecka, kiedy ten Bóg nie jest dla mnie żadnym autorytetem moralnym. Taka jest de facto rola rodzica chrzestnego, pomagać rodzicom w wychowaniu dziecka w duchu wiary katolickiej, bądź przejąć to wychowanie w wypadku ich niespodziewanego odejścia. Zastanów się czy jesteś do czegoś takiego zdolna. Uwierz mi, na prawdę lepiej jest odmówić i wytłumaczyć, niż czuć że robisz coś wbrew sobie.