Oblicza krytyki, których nie sposób zliczyć (to jest motyw przewodni MOJEJ WYPOWIEDZI, proszę się nie sugerować tytułem wątku).
Zainspirowana tematem na naszym forum (nie podam linku, bo może być zabroniony), pokusiłam się o felieton. Z góry zastrzegam, że nikogo nie krytykuję oprócz siebie.
Skoro już mamy za sobą prezentację moich umiejętności posługiwania się czcionką, to przejdźmy do rzeczy. A rzecz jest maści wszelakiej.
Z zasady, nie brudzę sobie rąk publicystykom/ą, ale czego się nie robi dla forumowych przyjaciół.
Zacznę od tego, że nie powinnam się do Was zwracać ?Drogie Panie?, ?Drodzy Państwo?, ?Szanowne koleżanki i koledzy?. Takie honory nie przestojom/ą forumowym pogaduszkom/ą, ani moim zapędom (dobra zajrzę sobie do słownika i odpuszczę tan łamanik) blogerskim/blogowym. W tych materiach wskazane raczej są zwroty typu ?moje kochane misiaczki?, ?siemanki i siemany?. Jestem osobą nieśmiałą i powściągnę internetową zażyłość do powszechnie stosowanych fraz.
Powróćmy jednak do tematu wątku. Każdy forumowicz wie..., że...., aby nie rozwścieczyć moderatorów bądź, tu bądź, moderatorek, należy w swojej wypowiedzi napisać przynajmniej jedno zdanie związane z tematem. Jedno przeboleję, jednym się pokalam. Boję się bana, więc dam radę. Niech sobie nie myślą, że z tak inteligentną dziewczyną można w bana pograć.
O co ?kaman? w temacie?
O krytykę, o niej miałam pisać.
Krytyka, to taka niewdzięczna pani. Ani z niej seksu, ani zupy. Chałupy też nam nie ogarnie. Ogólnie do bani i ślubu z nią nikt brać nie chce.
Nie chce, ale bierze. Pytanie, kto jest tak naiwny, że się z zimną suką przed ołtarz pcha?
Artysta!
No tak. Można się było spodziewać. Artyści! Ci to dopiero mają nagar na bani. Żeby tak w biały dzień jakąś wredną mendę w białą suknie odziać i na całe życie się związać? Ale co się dziwić jak ćpają i piją do kupy? Diabli ich tam wiedzą, pewnie też Bukłakowa (Bułakowa) czytają.
Ja, osobiście artystów nie rozumiem. Nie jarzę ich pobudek, motywacji, a zwłaszcza dzieł, więc się wypowiadać o nich nie będę. A mogłabym. Oj jak bym mogła...
Krytykę, to trochę rozumiem. Ta babka jest całkiem inspirująca. Czasmi nawet myślę, że mój mąż powinien się z nią ożenić. Niestety facet ma w domu pokorne ciele, co mu zupę ugotuje, i drugie danie, a nawet deser pod nos podsunie. Wiecie, co ma ciele w zamian za swoje poświęcenie? Dwa domy, samochód i pięć ton węgla do wrzucenia w składzik na zimę, że o wspólnym koncie/kącie nie wspomnę. Drewnem na opał sam się zajmuje niecnota, w sensie mąż, (w końcu coś robić musi dla pozoru), bo mniej brudzące ? cwaniak jeden. Czy ten człowiek myśli, że jestem jakimś sługusem, żeby prosić sąsiada i lecieć mu po piwo za przerzucenie paru szufel?
Nie mają Państwo pojęcia jaki krzyk chłopisko podnosi w domu, gdy trzeba żarówkę zmienić? Jakie halo, że w ogólnej sprzedaży są dwa gwinty i kilka mocy. Co ja elektryk, żeby się znać na prądzie? Prąd to ja mam, a właściwie pociąg do artyzmu, bo kto by kolej od energetyki rozróżnił. Ja jestem artystką w pełnym tego słowa znaczeniu. Moje myśli, niczym umysł Anulki z serialu ?Rodzina zastępcza?, krąży wokół wzniosłych wartości. A mój co? Całymi dniami tyłek ciężarówką obwozi, do klientów ma sapy i emocje na rodzinne pole przenosi.
Wróćmy jednak do tematu, bo ban jest jak nóż w plecy i wszyscy w sieci wiedzą, że jest złośliwością władzy. Moderatorzy bywają zazdrośni, co tam bywają, ich się kwalifikuje po tym atrybucie na funkcję, normalny, to się tylko bana może dorobić, albo garbu, jak Polak poza Anglią czy Norwegią.
Taki moderator, tudzież moderatorka, nie wiedzą co odpowiedzieć na post i sru czapa. Ban jak nuż w serce. A człowiek by jeszcze coś popisał, uświadomił społeczność, pokazał błyskotliwość własnom.
Dajmy im spokój. (spokój bo spokoje ? zapamiętać psia mąć, że ?o? z kreską, za nieuka wezmą, nie daj Bóg dysekcję przykleją albo inną zarazę).
Zmnijmy się przeto tematem krytyki. Ta jest głównym prowodyrem mojej wypowiedzi (czt. felieton), a ja jak nikt inny, tematów się trzymam.
Otóż z krytyką jest tak, że jest.
Mój mąż brał ślub ze mną przed Bogiem i ma za swoje, a twórca wstępuje w związek z opinią publiczną i robi to z własnej nieprzymuszonej woli, nie zwiedziony jak mój stary ładnym tyłkiem tudzież cyckiem w liczbie mnogiej, tylko dobrowolnie.
Piszesz ? dostajesz po łapach. Malujesz ? a masz w pędzel. Grafik? - też się coś znajdzie. Fotograf ? wiedziałam, kredyt na drogi sprzęt i niech publika spłaca raty.
Drodzy Państwo, Drogie Forumowiczki (użytkowniczki forum) i Forumowicze, miejcie na względzie, że gro osób chce Wam pomóc. Nie traktujcie krytyki jak swojego starego, który przez dwanaście godzin na dobę nie robi nic innego, jak poszczanie bąków w fotel ciężarówki. Jest też taka część ludzi, której ego wzrasta pod wpływem Waszych problemów, ale miejcie rozum i podłączcie go do klawiatury! Myślcie, co i po co piszecie. Wreszcie, nie utożsamiajcie krytyki z wrogiem. Bardzo często właśnie ona jest Waszym jedynym wybawieniem.
To powiedziałam Ja. ewka3.
Edit
W mojej wypowiedzi, znaczy się felietonie, zabrakło kilku przecinków, ale tak ma być. To osobista interpretacja (języka polskiego) autora i proszę się nie czepiać.
PS
Nie proszę (się nie czepiać) a właściwie domagam, bo mogę mam prawo. Jestem Polakiem i umniem pisać!