Mamy z narzeczonym problem. Opisany juz co prawda w innym temacie(ktory mozna przeczytac w "trudna milosc, zazdrosc, nalogi" - ja on i kolejna kolezanka)ale moze tutaj sie dowiem wiecej czy mamy sie czego bac. czy kobieta naprawde jest zdolna do czynow ktorymi nas zastrasza.
Kolezanka mojego narzeczonego, pisali ze soba, chodzili razem na uczelnie. mloda dziewczyna bo lat 23. zaczela pisac mu rozne podteksty seksualne, nie interesowalo jej ze on jest w zwiazku bardzo chciala by by zostali para. chciala nas zniszczyc. wiec on chcial zakonczyc znajomosc. od tamtej pory sledzi go, odkryla adres naszego zamieszkania, miejsce pracy, pisze listy z grozbami, wydzwania ale nie odbieramy, ostatnio portier z ochrony dzwonil do nas ze jakas pani sie chce z nami skontaktowac. mamy domofon z kamera wiec widzielismy kto to. dziewczyna robi sie szalona.
Dzsiaj w drzwiach samochodu mojego narzeczonego zostawila list: "bedziesz jeszcze zalowac ze mnie olales, twoja "ukochana" rowniez, nawet bardziej niz by sie jej moglo wydawac...twoja kobieta to zwykla dziwka...na twoim miejscu bym sie jej bardziej przyjzala i zastanowila czy dziecko ktore nosi w sobie jest twoje. ale wiadomo ze faceci lubia takie kobiety ktore maja doswiadczenia z innymi mezczyznami. na dodatek jestes na jej smyczy. zal mi ciebie. zal mi jej. ale widocznie jestescie siebie warci. Nie znikne z waszego zycia nigdy. bede was dreczyc i obiecuje ze bede perfidna. moje zachowanie wykonczy was psychicznie. takiej kobiety jak ja sie tak nie traktuje jak ty mnie potraktowales. pozdrawiam serdecznie."
Nie wiem czy mamy sie jej bac czy chce po prostu zwrocic na siebie uwage. boje sie ze ktoregos dnia zrobi nam krzywde...nie mowie juz tylko o krzywdzie psychicznej ale przede wszystkim o fizycznej. moze ja to wszystko zle rozumiem. Pomozcie prosze bo sama juz nie wiem co mozemy zrobic zeby zniknela raz na zawsze.