allegra90 napisał/a:Bo to bardzo powszechne, że uważamy przykładowo:
- że Kościół Katolicki jest niedobry, bo niektórzy księża minęli się z powołaniem, wyznawcy to nieraz wielcy hipokryci
- Islam jest religią przemocy, bo niektórzy wyznawcy wolą Allaha usprawiedliwiają swoje zamachy itp.
- albo z drugiej strony, Buddyzm jest ok, bo Ci co go praktykują sobie spokojnie medytują i są weseli.
W takiej formie to oczywiście niedopuszczalne, ponieważ to infantylne by orzekać o czymś na podstawie kilku przypadków. Natomiast, jak podkreślał Joahim Crell, tudzież John Locke, zły przykład fatalnie wpływa na postrzeganie danej religii. Pojawił się np. argument, że jeżeli kościół morduje heretyków, to ktoś może zacząć podejrzewać że to nie jest prawdziwy kościół miłosiernego Boga, skoro nie potrafi argumentami pokonać heretyków i tak okrutnie ich traktuje. Pytanie jeszcze jakiego rodzaju oceny dokonujemy, a raczej: co oceniamy? Czy religia jest prawdziwa, czy oceniamy np. czy jest pozytywna lub szkodliwa społecznie. Kiedy Pitagoras lansował się mniej więcej podobnie jak Jezus Chrystus, czyli dokonywał cudów itd., nauczał w ramach swojej religii, że nie wolno okrutnie traktować zwierząt, bo to są wcielenia ludzi którzy zmarli, np. naszych dziadków czy przyjaciół. Ta religia przynosiła pozytywne skutki, przynajmniej dla zwierząt. Ja np. mam niepochlebne zdanie o Islamie i nie chodzi mi tylko o wysadzanie się w powietrze, ale także o to co słyszałem na nagraniu wypowiedzi muzułmanów już któryś raz: Że im wolno kłamać żeby zwalczyć niewiernych. Oglądałem straszny film, manifestacja w UK, gdzie muzułmanka w szmatach, z bardzo negatywnymi emocjami mówiła o Angielce która sobie tam szła obok, wszędzie hasła "Do piekła z UK" i duchowny tłumaczył tam do kamery że ich prawo UK nie obchodzi bo to nie jest prawo Islamskie. No, jawnie niszczycielski żywioł, który nam wszystkich zagraża. Ale chrześcijaństwa też nie lubię. Pomijam to, że gdyby nie było Chrześcijaństwa i Judaizmu to by nie było Islamu, bo Mahomet się wzorował przecież... Historia kościołów jest zbrodnicza po prostu, a wielu wierzących to zwyczajni idioci, często też pełni agresji. W ogóle mnie nie przekonuje ich postawa, jakoby mieli być jacyś niby lepsi moralnie. Oni się tacy czują, ale to są cymbały zwyczajne. Co więcej, toczyłem straszną dyskusję niedawno nt. szkodliwości chrześcijaństwa dla nauki. Dużo musiałem z książkami pracować bo oponent postanowił mnie zarżnąć metodą "na bibliografię", nie udało mu się. Ale nie chcę do tego wracać, bo to by dużo czasu zajęło. Krótko: badacze kultury starożytnej Grecji, w wielu książkach pojawia się stwierdzenie, że brak świętej, objawionej księgi, umożliwił Grekom rozwój. Bo Grek nie miał gotowego systemu nakazów, zakazów, ani gotowego opisu świata. Grecy urządzali konkursy, kto napisze lepszą wersję tradycyjnego mitu. Spróbowalibyście, zrobić 500 lat temu konkurs kto napisze lepszą Biblię, by was... Dzisiaj pewnie byłyby spore kontrowersje. Grecy nie mieli z tym problemu. Sami musieli sobie wymyślić systemy etyczne żeby dało się żyć, mogli swobodnie wymyślać co jest jak zbudowane, jak działa. Myślę że te starożytne religie europejskie były lepsze pod tym względem, że dawały ludziom większą swobodę umysłu i były mniej agresywne. I gdyby nie chrześcijaństwo, to całkiem możliwe że dzisiaj modlilibyśmy się do Pitagorasa, który też chodził, dokonywał cudów itd, albo by istniał jakiś kościół podobny do buddyjskiego, gdzie szukali by tych kolejnych wcieleń mędrca, bo Pitagoras był synem Bogini ale był śmiertelny, a różnił się od ludzi tylko tym że miał mieć pamięć poprzednich wcieleń i wizyt w zaświatach. 