Catwoman napisał/a:Na temat Kościoła i kościoła pojawiło się i pojawia nadal masa wątków. Kościół jawi się tu jako surowa, konserwatywna instytucja opływająca luksusem i zabobonem, kościół to zimne mury, niewygodne ławki i specyficzne savoir-vivre na te 45 minut.
Ja widać należę do innego Kościoła, bo dla mnie same kościoły jako miejsca są piękne, sprzyjają modlitwie, skupieniu, a specyficzny panujący tam klimat nadaje temu miejscu właśnie pierwiastka duchowego. Panuje tam taki Boski spokój, cisza, uwielbiam tę atmosferę 
.... a gdyby tak Kościół i kościół przenieść w dowolnie inne miejsce, całkiem ruchome, np. u kogoś w domu, gdzie każdy może przyjść ubrany tak, jak chce, nie jest skazany na głód czy pragnienie przez.....no właśnie .... 45 minut, 90 minut, 5 godzin... ?
A po co to robić? Po co odbierać tą wyjątkowość miejscu? Żeby iść do kościoła muszę zadać sobie pewien trud i idę tam w jednym celu. W domu wszystko może mnie rozproszyć, modlitwa w grupie może przemienić się łatwo w spotkanie towarzyskie. Do kościoła nie ubieram się jakoś specjalnie elegancko, ale czułabym się źle, gdybym była w bluzeczce na ramiączkach i w mini.
Jak się modlę w kościele to nie jem ani nie piję, nawet o tym nie myślę. Nawet mi to do głowy nie przyszło, że to jakiś trud jest
.... i przychodzą ludzie tylko ci, którzy naprawdę chcą. Tylko ci, którzy mają ten sam cel; wywyższać Boga, wychwalać Go, nie patrząc na wzajemne wady, ubiór,
Jak przychodzą Ci co nie chcą, to co mi do tego. Skoro przychodzą, to może jednak trochę chcą. I z tego co wiem, to do kościoła idzie się właśnie wychwalać Boga, modlić się, czerpać z Sakramentów itp. Mi to zwisa w co ktoś jest ubrany (no dobra, pani w bikini mogłaby być gorsząca, ale jak dotąd się z taką nie spotkałam w świątyni).
zostawiając cały świat za drzwiami i doświadczając cudów przemiany serca, czerpiąc z takiego 'nabożeństwa' pełnymi garściami.
I PO TO WŁAŚNIE SĄ KOŚCIOŁY
Dlatego są odseparowane i mają taki nastrój i wystrój.