Mam 19 lat. Skończyłam szkołę i w przyszłym roku zaczynam studia. Zrobiłam rok przerwy, ponieważ chciałam dostać się na farmacje lecz mi się nie udało, teraz siedze w domu i uczę się. Przez to że nie dostałam się na wymarzony kierunek straciłam wiare w siebie, a raczej ostatnią jej cząstkę którą w sobie miałam. Moja mama nigdy nie pracowała, zawsze wszystko za mnie robiła, w sumie ja prawie nic nie robię w domu, jedyne co to sprzątam. A tak to ciągle się uczę, mam taką presję ze znowu sie nie dostane że na wszystko inne oprócz nauki jest szkoda mi czasu.... Nigdy nic w życiu nie osiągnęłam, zawsze chciałam dostac się na farmacje, więc jedyne co to ostro zakuwałam. A nie wyszło, i boję się co będzie teraz..... a wiem ze jezeli nie uwierze w siebie, ze moge dac rade, to nigdy mi nic nie wyjdzie... Ale gdy mama ciągle chodzi i marudzi, że nic nie robie tylko sie ucze A NIE WIADOMO CZY COS Z TEGO W OGÓLE WYJDZIE, to jak tu wierzyć w siebie ?:( Nie lubie zganiać winy na innych, ale wg mnie to głownie jej wina ze nie poszła do pracy i całe życie za mnie wszysktko robi. Chyba to że jestem straszną kaleką jeśli chodzi o sprawy domowe, wywołuje u mnie tak niską samoocenę
Przyjaciele powoli się oddalają, bo nie mam dla nich czasu tylko ksiązki i ksiązki.... Ale ja naprawdę boje sie kolejnej porażki, chciałabym udowodnic sobie i innym że też jestem czegoś warta i potrafie coś osiągnąć w życiu
((( Nigdy nie miałam chłopaka, gdy spotykam sie z przyjaciolmi i wśrod nich są jacys chłopcy to w ogole sie nie odzywam. Jeszcze do tego mama mi ciągle truje, że nie poradze sobie w zyciu bo gotowac nie umie, ze zostane starą panną itp. Czuje się strasznie, zwłaszcza teraz gdy prawie ciagle siedze w domu, sama
(((( Nie chce dłużej tak żyć, naprawdę chciałabym coś zmienić ale nie wiem od czego mam zacząć ![]()
Najlepiej po kolei robiąc małe kroczki. Jestem od Ciebie sporo starsza, ale znam młode osoby, które musiały się tylko uczyć i nie potrafią w domu nic zrobić. Masz jeszcze czas, by to zmienić. Zacznij np. od kuchni - ugotuj zupę. Pierwsza Ci nie wyjdzie
, mi nie wyszła też druga
, ale w końcu ugotujesz pyszną zupę. Nie musisz wszystkiego umieć, ale na pewno warto w czymś być dobrym - mam na myśli prace domowe. Masz więc teraz czas, by popracować nad sobą. Zastanów się jak go wykorzystać. I pamiętaj - małymi kroczkami, wtedy nie zniechęcą Cię porażki a małymi kroczkami dojdziesz do celu
Powodzenia!
Agata, nauka jest bardzo ważna, studia, praca itd. Nie neguję tego, ale pamiętaj, że młodość masz tylko jedną. Jeśli teraz zamkniesz się w czterech ścianach nad książkami, to może już nigdy z nich nie wyjdziesz.
Pogadaj z mamą, powiedz jej, że ciągnie Cię w dół zamiast motywować. Rodziców trzeba kochać i szanować, ale też nie można pozwolić aby stawali na drodze do realizacji swoich planów i marzeń. Mama nie może być jedyną osobą, która buduje Twoją wartość. Spróbuj uwierzyć, że to co mówi Twoja mama nie jest prawdą. Nie dawaj sobie wmawiać, że nic nie jesteś warta, bo to nieprawda.
Mówiąc kolokwialnie - olej jej zdanie i rób swoje. Zacznij sama z siebie angażować się w domu - upiecz ciasto na weekend, ugotuj obiad... Zaproś znajomych i sama przygotuj coś do jedzenia. Zacznij działać i cieszyć się tym niezależnie od rezultatów. I wiesz co? Odpuść sobie naukę na jakiś czas - do egzaminów masz jeszcze kilka miesięcy, więc miesiąc nic nie zmieni, zdążysz się nauczyć. Zajmij się sobą, zastanów się jaka chcesz być i dąż do tego. A mama niech sobie gada co chce ![]()
To twoje życie i powinnaś przeżyć je jak najlepiej ,tak,żebyś nigdy nie żałowała swoich decyzji.Warto sie zastanowić co tak na prawdę jest dla ciebie ważne.
Odzyskaj kontrolę
I nie poddawaj się.
Bo czytając Twój post odnoszę wrażenie, że piszesz o życiu jak o jakimś abstrakcie dziejącym się zupełnie obok.
Złe rzeczy to fakty dokonane, czarne scenariusze to uzasadnione domniemania.
Nie udało się? Cóż, Einstein też dostał się na Polibudę dopiero za drugim podejściem
Wielki umysł to nie taki, któremu wszystko się udaje - tylko taki, który z uporem podnosi się po klęskach. Bo te są niestety trwale wpisane w nasze życie. Powiem więcej - brak porażek w życiu tworzy kaleki stokroć gorsze niż brak sukcesów
Nie pozwól sobie na luksus prostackiego pojmowania "porażki" - to nie klęska, nie dowód braku wartości. To okazja, którą należy wykorzystać. Jeżeli mama uważa inaczej - trudno. Może podświadomie próbuje skłonić Cię, byś poszła w jej "ślady" - popełniła te same błędy i tak samo marnowała swoją szansę? Co nie znaczy, że Cię nie kocha. To raczej błąd logiczny wynikający z uproszczenia - pragnie dla Ciebie jak najlepiej i nie chce oglądać Cię smutnej. Widzi Cię znerwicowaną przez naukę... I dopisz sobie sama wniosek
Bardzo dobrze, że tak angażujesz się w pracę! Jeżeli sami wyznaczamy sobie cele - nie istnieje wtedy coś takiego, jak "starać się za bardzo". Myślę, że to świetnie, że masz coś, czemu poświęcasz się w takim stopniu! Polemizowałbym, czy skoncentrowanie się na nauce w młodości sprawi, że nigdy się z książek nie wyjdzie (zwłaszcza, że nie wydaje mi się, żeby było to konieczne czy potrzebne
. Młodość to czas najlepszy na wszystko - i na zabawy i na naukę. Niemniej obie te wartości są ze sobą ściśle powiązane - i jeśli teraz będzie jednej mniej, to później będzie musiało być więcej. A szaleć można w każdym wieku, w każdym wieku smakuje to na swój własny wspaniały sposób. To jakiś straszny i szkodliwy mit, jakiś bzdurny społeczny konwenans, że szaleć to można jak się ma 20 lat i studiuje, a po 30-tce to trzeba być poważnym i roztropnym obywatelem. Najlepiej z monoklem.
Pocieszę Cię, że dawno już minęły czasy, gdy swatki wręczając klientom konterfekty wpisywały w nich "zdolności kulinarne":) Szczerze powiem, że najfajniejsza zabawa zaczyna się wtedy, gdy dwie niepotrafiące gotować osoby na luzie próbują eksperymentować w kuchni
Moja rada - sama zakładasz sobie na szyję sznur z własnych czarnych myśli. Przestań.
Z posta wynika, że masz ogromną wolę do wprowadzenia zmian w swoje życie. Podsycaj ten płomień. Nie zrażaj się porażkami.
Pozdrawiam!
A właściwie dlaczego chcesz się dostać na farmację? Co chcesz robić po studiach? Jak myslisz, jakie są plus i minusy tego zawodu?