ja się zgadzam z impresją. sama tak zrobiłam i było o wiele łatwiej. nie kusiło żeby do niego pisać a i on nie mógł pisać tych różnych bzdur do mnie. tylko że został mu mój adres e mail i kasa którą mi wisi. ostatnio stwierdził że skoro ja jestem taka że w taki sposób zrywam z nim kontakt to mi tych pieniędzy nie odda... pokazał klase. nie ma co
Kasiu! on tez wisi mi kupe kasy!!! znczy 1100 zl ale dla mnie to mnostwo pieniedzy! na szczescie ja mam jego aparat ktory jest wart jeszcze wiecej
ale tak czy inaczej nie moge pojac po co on sie w ogole odezwal? wiem ze nic do mnie nie czuje wiec po co?
Może mu się nudzi. A może w ten sposób łatwiej mu poradzić sobie z przyzwyczajeniem? Jedno jest pewne- to nie jest miłość. Wybacz- ale takie mam zdanie. Nie ma co się oszukiwać moja droga. (Może troszkę terapii wstrząsowej podziała)
wczoraj rozmaiwalam z nim godzine ale nie o rozstaniu tylko tak, jak starzy znajomi. i bardzo mi to pomoglo, uspokolam sie bo wiem ze mnie nie niedawidzi a jednak lubi. i wiem ze nie mam juz u niego zadnych szans ale jest mi teraz latwiej.
ewelka ja jesetm zdania ze utrzymywanie kontaktu z bylym po tym co sie stalo ci nie pomoze. lepiej troche pocierpiec i potem byc wolnym psychicznie. mi sie wydaje ze jak bedziesz znim rozmawiac to tak do konca sie nie pogodzisz ze go nie ma. a co za tym idzie nie aczniesz budowac sobie zycia bo gdzies podswiadomioe bedziesz czekac az on wroci...
wlasnie jest wrecz odwrotnie! bardzo fajnie nam sie rozmawialo i przez to bardziej traktuje go jako kolege niz jako milosc.
Mam nadzieję, że to prawda- że nie oszukujesz samej siebie tyko po to, żeby być blisko w razie jak się namyśli... Bo jesli tak- to uwierz mi, że nie warto.