Witam...
przepraszam, że ośmielam zajmować się miejsce, ale naprawdę nie mam z kim porozmawiać... komu się wyżalić...
nie wiem co robić, czy cokolwiek robić, czy moje "zycie" ma jakikolwiek sens...
Wczoraj dowiedziałam się, ze nie będę mogła kontynuować studiów, ponieważ pieniędzy, które miały pójść na opłatę czesnego nie ma...
Z pracy, którą wykonuje nie dam rady odłożyć... zbyt mało zarabiam - tak naprawdę żyje od 10 do 10... nie dam rady nic odłożyć...
Moja rodzina ma mnie gdzieś... dla nich kompletnie mogłabym nie istnieć...
Jestem przeraźliwie samotna... nie mam nikogo bliskiego...
Jedynych znajomych mam z kręgu pracy... ale to tacy znajomi, ze niby wszystko fajnie, a jak tylko zniknie z pola widzenia od razu zaczyna się obmawianie i szkalowanie...
Zresztą z natury jestem osoba nieśmiałą, zamkniętą w sobie i trudno nawiązującą kontakty wiec o jakiejkolwiek popularności w towarzystwie mogę zapomnieć...
W pracy staram się wykonywać swoje obowiązki przez co stałam się... nie wiem jak to ująć... jeśli jest coś bardzo trudnego do zrobienia, coś nad czym trzeba się pomęczyć, dłużej posiedzieć to oczywiście Magda zrobi - bo któż by inny - niech ona się męczy nad sprawą, niech ona ma problem...
Na początku roku rozstałam się z moja wielka miłością... załamałam się kompletnie... właściwie nadal nie potrafię poradzić sobie z rozstaniem, nadal cierpię i rozpamiętując przeszłość, obwiniając się za wszystko co złe... chyba nadal go kocham, mimo ze bardzo mnie skrzywdzil i nie chce do niego nic czuc, ale nie potrafie...
przez to co mi zrobil nie ufam nikomu... nie potrafie... panicznie boje sie komus uwierzyc, zaufac zeby ten ktos mnie nie zranil... a nie chce cierpiec jeszcze bardziej...
Inni ludzie uwazaja mnie za silna dziewczyne... ale to tylko pozory... w pracy, na miesiecie udaje, ze jest wszystko w porzadku, ale gdy wracam do mieszkania zaczynam wyc z bolu...
tak jest codzien, nie mam jus sily na zycie...
nie wiem dlaczego ja... dlaczego mnie to spotyka... przeciez jestem dobrym czlowiekiem... nie wadze nikomu, nie robie swinstw... staram sie pomagac... wiec dlaczego?