Sam na sam z depresją???? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Sam na sam z depresją????

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 104 z 104 ]

66

Odp: Sam na sam z depresją????

No faktycznie ta sytuacja była naprawdę nieciekawa, współczuje...... Szczerze mówiąc gdy czytam kolejne Twoje posty widzę, że jesteśmy do siebie trochę podobne, też zawsze poważnie traktowałam naukę, wierzyłam, że kiedyś ten trud który wkładam w wykształcenie sprawi, że będe miała dobrą pracę, będę zarabiała na godnym poziomie, niestety jak widać w życiu jest inaczej. Ludzie którzy nie podchodzą zbyt poważnie i serio do życia maja zazwyczaj lepiej i przekonałam się o tym już wiele razy, może nie wszyscy ale większość, dowodem są twoi "znajomi" którzy jechali na ściągach i ślizgali się z egzaminu na egzamin, a teraz chwalą się nową  super pracą, i gdzie tu jakaś sprawiedliwość. Podejrzewam, że Ci znajomi świadomie przyszli do tego sklepu  i z premedytacją opowiadali jak im dobrze, dobrze wiedzieli, że praca w sklepie nie była twoją wymarzoną, chcieli ci poprostu "dokopać". Tak sobie myśle, że może oni dostali ta pracę po znajomości albo zwyczajnie w świecie wymyślili to wszystko żeby ci popsuć dzień. Ludzie są podli i tyle.
Mam nadzieję, że za parę lat Ty będziesz siedziała na stanowisku urzędniczym i sytuacja się zmieni, tego Ci życzę. A tak na zakończenie, (ja też nie zawsze pracowałam na wymarzonym stanowisku) Ja w podobnych sytuacjach zawsze mówiłam, że żadnej pracy sie nie boję, że wszystko jest dla ludzi i to tylko sytuacja przejściowa. Musisz nauczyś się bronić, gdy będziesz starała się o inna pracę w twoim CV zawsze będzie adnotacja do tej pracy w sklepie, musisz z tego stanowiska zrobić atut, coś o tym wiem, czasami to szokuje i nie bardzo pasuje do wykształcenia, ale niestety jest i trzeba to również wykorzystać.

A tak apropo stażów to o ile mi wiadomo to taki przepis już obowiązuje od dawna (może to zależy od PUP-ów) u nas od dawna tak jest, tyle, że prawie nikt nie stosuje sie do tego punktu, Urząd Pracy nakłada wówczas karę i przez pół roku dana firma która nie zatrudniła stażystów nie ma szans na zdobycie innych, przez pół roku, chyba że ostatnio coś się zmieniło. No a od ukończenia szkoły mamy przez rok szansne żeby odbyć gdzieś staż, ale wiadomo jak to jest z tymi stażami. 
Pozdrawiam!

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Sam na sam z depresją????

Mam jutro rozmowę w sprawie pracy w dziale HR. Trzymacie kciuki. Bardzo mi zależy, tym bardziej, że przedsiębiorstwo mam rzut beretem od domu.

68

Odp: Sam na sam z depresją????

Smutna ma nadzieję, że rozmowa pójdzie po twojej myśli, trzymam kciuki i pisz co z tego wyszło.....

69 Ostatnio edytowany przez smutna123 (2011-04-08 06:07:27)

Odp: Sam na sam z depresją????

Dzisiaj mają zadzwonić do mnie. Szybko;) Jak ogólne wrażenia po rozmowie: Przemaglowali mnie tam po polsku, po angielsku, bo niemiecku (w ogłoszeniu był jeszcze włoski, ale niestety nie znam)- 3 babki. Jedna w z doświadczeniem i dwie, bardzo młode. Ogólnie, mniej zarobie, ale bynajmniej pracą związana z zawodem. Umowa na 3 miesiące, o ile oddzwonią. Sama też się zastanawiam, bo atmosfera mi się nie podobała na spotkaniu. Ogólnie uśmiechy itp., ale było strasznie sztuczna, tak to odbieram, nie wiem czemu. Poza tym jak mówiłam po niemiecku  (niemieckim władam niby lepiej) czułam jak mi ciśnienie skacze i jak robię się jak burak. Tak mi ciężko słowa przechodziły przez gardło.Jakoś język angielski tam naturalnie mi wychodzi, a jak po niemiecku mówię to muszę pamiętać (co mi się często zdarza), aby nie mówić z angielskim akcentem. Nikt mnie nie uprzedził, że rozmowa taki będzie miała charakter. To, że po angielski- ok (w ogłoszeniu był wymagany biegły, razem z włoskim, niemiecki miała w CV). Pierwszy raz ktoś sprawdził, po względem języków to, co mam w CV. PO drugie, na moją nie korzyść chyba zadziałała moja dociekliwość. Jednak Pani wyraźnie krzywiła się, gdy zadawałam kolejne pytania. Zależało mi, aby dowiedzieć się jak najwięcej o swoich obowiązkach i generalnie drążyłam strukturę organizacyjną przedsiębiorstwa, bo była dziwna, chciałam wiedzieć komu będę podlegać itp. W sumie kolejna rozmowa, która pytaniami mnie nie zaskoczyła. To tak w skrócie, bo byłam tam przez prawie 1,5 h.

A tak poza tym, to się już w 20% przeniosłam do mojego narzeczonego. Resztę rzeczy pomoże mi przenieść w weekend, bo oboje mamy wolne. Musimy odświeżyć mieszkanie (moja propozycja). Może inne kolory, bo strasznie tutaj ponuro. Wszystkiego nie zabiorę- to pewne. W domu zajmowałam 3 pokoje, jako malarka i bibliotekarz. Książki zbieram od małego i mam pokaźną kolekcje. A tutaj są tylko 2 pokoje. Sypialnia i duży pokój, kuchnia przedpokój i łazienka. Zostaną u rodziców. Już nie mogłam znieść atmosfery w domu. Czułam się jak czarna owca, że się wyprowadzam. Niby mi dobrze, ale czuje jakieś nieuzasadnione poczucie winy, że zostawiłam rodziców.  Mama jednak się przełamała i przyszła do nas z drobnym upominkiem, zobaczyć. Mam tylko nadzieje, że im przejdzie. Dla nich to nowa sytuacja. Dla nich zawsze będę dzieckiem. Daleko nie jestem, także zawsze mogę podjechać w razie czego. Myślę, że to najwyższa pora. Tak poza tym, jak się wszystko będzie układać to trzeba pomyśleć o ślubie. Jakiś skromny wystarczy, z najbliższymi;) Pozdrawiam;)

70

Odp: Sam na sam z depresją????

Szczerze mówiąc to nie było wielkiej konkurencji, podejrzewam, że powodem była ta ogromna ilość języków, ktoś kto by znał biegle tyle języków z pewnością nie robił by za te pieniądze, tak mi się wydaje. Piszesz, że w pracy w sklepie zarobisz więcej więc to trochę dziwne, że ta firma szuka kogoś z ogromnym doświadczeniem za takie pieniądze, cóż i tak bywa. Ja nie lubie takich sytuacji, gdy telefonicznie nie poinformują, że np. rozmowa odębędzie się w innym jezyku, człowiek inaczej sie nastawia a tak jesteśmy zaskoczeni a to nie zawsze pomaga. Myślę , że generalnie nie powinni mieć problemu jeśli ktoś pyta o swoje obowiązki, ja również zawsze wypytywałam, żeby czasami później nie okazało się coś innego, a tak szczerze to już kiedyś miałam taką nieciekawą sytuację, że w ogłoszeniu było jedno a na rozmowie okazało się coś innego, więc bardzo dobrze jest pytać. Kto pyta nie błądzi. Mam nadzieję, że zadzwonią.....

No to gratulacje, mam nadzieje, że decyzja o przeprowadzce będzie słuszna i wszystko sobie ułożysz. A rodzice z czasem to zaakceptują, nie masz przecież 15 lat, jesteś już dorosła i masz prawo decydować już sama. Podejrzewam, że trochę ci smutno, że rodzice są przeciw, ale powiedz im ze swoim narzeczonym o wspólnych planach, np. o ślubie, myślę, że wtedy spojrzą na to z innej perspektywy. Hm.... Pamiętam jak mój mąż się przeprowadzał to za każdym razem gdy po ślubie jechalismy do teściów to w drodze powrotnej mieliśmy pełne auto, zawsze coś się znalazło żeby zapakować,:) Mój mąż ma wiele pasji, wiele kolekcji, do dzisiaj nie jesteśmy w stanie tego pomieścić dlatego część została. Głowa do góry, wszystko się ułoży. pozdrawiam

71 Ostatnio edytowany przez smutna123 (2011-04-08 15:23:04)

Odp: Sam na sam z depresją????

Najniższa, bo mam za małe doświadczenie. Gdybym miała większe doświadczenie to bym nie miała problemów z pracą i nie było by mnie tutaj.  W sklepie też kokosów nie zarabiam, ale z soboty zawsze coś ekstra;) Dziś mam wolne, za to jutro idę i w niedziele pomagać, bo szefowa sobie coś tam wymyśliła.

Moi rodzice nie przepadają za moim od momentu, gdy jakiś czas u nas mieszkał. Wcześniej wynajmował i tak jakoś moja mama zaproponowała, bo mieszkamy w domu dość dużym. Teraz kupił i spłaca kredyt i ma własne. Żałuje tego, że z nami mieszkał. Jak już pisałam, mój ojciec wiecznie mówił, a że tego nie umie zrobić, tamtego, lub to jest facet itp. Był wtedy u mnie remont i on dzielnie pomagał, ale np. pierwszy raz wstawiał okna itp. Zawsze się wtedy go pytała, czy on od razu wszystko potrafił. Oczywiście odpowiada, że tak. Strasznie mi się to nie podobało i powiedziałam rodzicom, bo jednak się starał chłopak i chciał się nauczyć. Oni by chcieli dla mnie kogoś idealnego, kto wszystko wie, i wszystko potrafi- czasami mam takie wrażenie. Mama natomiast nie akceptowała tego, że on zmywa, gotuje etc.- bo to według niej zajęcie dla kobiet (ja tak nie uważam). No cóż, oby się w końcu pogodzili z tym faktem. W końcu to moje życie i to ja spędzę je z nim, a nie oni;)To, że będziemy mieszkać bez ślubu nie komentują, bo dobrze znają moje zdanie na ten temat. Uważam, że lepiej przed ślubem się dobrze poznać, niż po ślubie- po co potem się męczyć i rozwodzić. Jesteśmy już tyle czasu ze sobą, nie wiedzę innej opcji. Trzeba iść do przodu;)

Już po 15tej... nie oddzwoniły. Znowu klapa. Coraz częściej myślę o tym, żeby się przekwalifikować. Pytanie tylko na co/ na jaki zawód?

72

Odp: Sam na sam z depresją????

Zastanawiam się co ja robię nie tak... CV i LM jest dobre- to jest pewne. Gry porównuje ze starymi dokumentami to, aż wstyd. Stare były do niczego. Poza tym, nikt by mnie nie zapraszał na rozmowę skoro byłyby beznadziejne.
Czy ja nie potrafię się sprzedać na rozmowie? Zawsze przychodzę uśmiechnięta. Odpowiadam na pytania pełnymi zdaniami. Zawsze przygotowuje się do kolejnych rozmów. Nie wiem, co ze mną nie tak...;(

73

Odp: Sam na sam z depresją????

a rozważałaś opcję emigracji?? skoro znasz języki, (chociaż mimo wszystko warto poczekać na skończenie ekonomi) i nie jesteś w związku (chyba, że coś się zmieniło, a ja nie doczytałam smile )
ja na Twoim miejscu chciała bym dokończyć studia i pracować tu gdzie teraz, ale zaraz po uzyskaniu dyplomów zaczęła bym rozglądać się za czymś w Berlinie (już niedługo otwarty rynek pracy) albo Londynie, znacznie większe możliwość, zarobki etc... Całkowicie nowe życie, nowi ludzie, może akurat trafisz na to czego szukałaś całe życie... Może warto spróbować. Wiadomo na pewno początek będzie okropnie trudny, cały proces aklimatyzacji, przyzwyczajania, akceptacji... Ale do odważnych świat należy smile a poza tym jak powszechnie wiadomo: kto nie zaryzykuje ten nie wygra smile

powodzenia życzę smile

74

Odp: Sam na sam z depresją????

Smutna, przykro mi że nie zadzwonili. A co robimy źle, to nie wiem. Ja też wiele razy zmieniałam CV i nic, cisza. Naprawdę już sama nie wiem co jeszcze mogę zrobić, dużego doświadczenia nie mam, ale byłam na 2 ciekawych stanowiskach i nauczyłam się dużo, zresztą dla chcącego nic trudnego, tylko żeby ktoś dał nam szansę i w nas uwierzył....

Czytałam o Twoich rodzicach i ich stosunku do Twojego narzeczonego. Szczerze mówiąc nie zazdroszczę, ale też nie rozumiem ich zachowania. Nie jestem zdania, że partner musi wszystko umieć, każdy ma inne predyspozycje i zdolności, zgadza się, niektórzy są tzw. "Złotą rączką" ale czy to takie ważne. Twój facet ma wiele innych zalet i zastanawiam się dlaczego Twoi rodzice maja klapki na oczach i dostrzegają w nim tylko wady. Czytając Twoje posty podziwiam Twojego np. za odwagę, za to że przeprowadził się do miasta, mając tylko (albo aż) pracę, po jakimś czasie dzięki kredytowi będzie na swoim, umie sam ugotować, wyprać, zrobić zakupy i całą resztę spraw, ma porządek, sprząta, zna się na eletryce jak dobrze pamiętam, płaci rachunki, Jak dla mnie to juz prawie ideał, a co z tego że nie umie wstawić okien, zresztą po co mu to, zarabia i go stać na to aby wynająć fachowców, dobrze mówię?:) zresztą okna wymienia się raz w życiu. Mój mąż lubi takie grzebanie, jest podobny do twojego taty, lubi uczyc się czegos nowego, może dlatego że od małego był uczony pracy, zresztą już w szkole średniej pracował po szkole żeby mieć na swoje wydatki, realizacje marzeń. Niektórzy lubia taką pracę i szybko łapią ale czy każdy musi tak mieć. Podejrzewam,że gdyby mój mąż miał wyprać samodzielnie bez mojej pomocy albo ugotować coś specjalnego to byłoby ciężko:) Każdy jest inny, nikt nie jest ideałem. Mam nadzieję że Twoi rodzice w końcu go zaakceptują i docenią w nim to co Ty. Powodzenia w pakowaniu i przeprowadzaniu się:)

75 Ostatnio edytowany przez smutna123 (2011-04-09 17:48:10)

Odp: Sam na sam z depresją????
jprincess napisał/a:

a rozważałaś opcję emigracji?? skoro znasz języki, (chociaż mimo wszystko warto poczekać na skończenie ekonomi) i nie jesteś w związku (chyba, że coś się zmieniło, a ja nie doczytałam smile )
ja na Twoim miejscu chciała bym dokończyć studia i pracować tu gdzie teraz, ale zaraz po uzyskaniu dyplomów zaczęła bym rozglądać się za czymś w Berlinie (już niedługo otwarty rynek pracy) albo Londynie, znacznie większe możliwość, zarobki etc... Całkowicie nowe życie, nowi ludzie, może akurat trafisz na to czego szukałaś całe życie... Może warto spróbować. Wiadomo na pewno początek będzie okropnie trudny, cały proces aklimatyzacji, przyzwyczajania, akceptacji... Ale do odważnych świat należy smile a poza tym jak powszechnie wiadomo: kto nie zaryzykuje ten nie wygra smile

powodzenia życzę smile

Dzięki za radę;) No własnie jestem w długim poważnym związku, a mój narzeczony studiuje i wspina się po szczeblach kariery w dużej firmie. Nie ruszy się stąd dla mnie. Nawet nie śmiem o to prosić, bo widzę jaki jest szczęśliwy. Lubi swoją pracę i sporo zarabia. Gdyby nie on na pewno dość mocno bym to rozważała. Pomyśleć, że po szkole średniej był pomocnikiem w tej firmie. Zazdroszczę mu. Niestety, nie może mi nic załatwić w zawodzie. Ma znajomą w innej firmie (jest kierowniczką) i ewentualnie pracę na produkcji. Pożyjemy zobaczymy. Miałam dość spore problemy z kończynami i swoje przeszłam, nie ukrywam, że nie jestem mocna fizycznie. Długo bym nie pociągła pewnie, ale jeżeli bym musiała to bym poszła. Jeszcze kwestia lekarza, bo nie mam pojęcia czy by mi podpisał na to zgodę. Jest ciężko...

Pozdrawiam;)


nowa88 napisał/a:

Smutna, przykro mi że nie zadzwonili. A co robimy źle, to nie wiem. Ja też wiele razy zmieniałam CV i nic, cisza. Naprawdę już sama nie wiem co jeszcze mogę zrobić, dużego doświadczenia nie mam, ale byłam na 2 ciekawych stanowiskach i nauczyłam się dużo, zresztą dla chcącego nic trudnego, tylko żeby ktoś dał nam szansę i w nas uwierzył....

Czytałam o Twoich rodzicach i ich stosunku do Twojego narzeczonego. Szczerze mówiąc nie zazdroszczę, ale też nie rozumiem ich zachowania. Nie jestem zdania, że partner musi wszystko umieć, każdy ma inne predyspozycje i zdolności, zgadza się, niektórzy są tzw. "Złotą rączką" ale czy to takie ważne. Twój facet ma wiele innych zalet i zastanawiam się dlaczego Twoi rodzice maja klapki na oczach i dostrzegają w nim tylko wady. Czytając Twoje posty podziwiam Twojego np. za odwagę, za to że przeprowadził się do miasta, mając tylko (albo aż) pracę, po jakimś czasie dzięki kredytowi będzie na swoim, umie sam ugotować, wyprać, zrobić zakupy i całą resztę spraw, ma porządek, sprząta, zna się na eletryce jak dobrze pamiętam, płaci rachunki, Jak dla mnie to juz prawie ideał, a co z tego że nie umie wstawić okien, zresztą po co mu to, zarabia i go stać na to aby wynająć fachowców, dobrze mówię?:) zresztą okna wymienia się raz w życiu. Mój mąż lubi takie grzebanie, jest podobny do twojego taty, lubi uczyc się czegos nowego, może dlatego że od małego był uczony pracy, zresztą już w szkole średniej pracował po szkole żeby mieć na swoje wydatki, realizacje marzeń. Niektórzy lubia taką pracę i szybko łapią ale czy każdy musi tak mieć. Podejrzewam,że gdyby mój mąż miał wyprać samodzielnie bez mojej pomocy albo ugotować coś specjalnego to byłoby ciężko:) Każdy jest inny, nikt nie jest ideałem. Mam nadzieję że Twoi rodzice w końcu go zaakceptują i docenią w nim to co Ty. Powodzenia w pakowaniu i przeprowadzaniu się:)

Dokładnie. Szansa! Szansy nam trzeba, ale ciężko o nią obecnie;(

Ja też mam taką nadzieje. Dzięki;) Przyniosłam z pracy pudełka po towarze. Narobiłam się trochę, bo szefowa remont sklepu przez weekend robi. Była z córką, mężem, ale i tak sporo pracy. Ręce mi opadają. Dobrze, że w domu wysprzątane aż błyszczy i obiad gotowy;) Gdzie mi będzie lepiej;) Pozdrawiam;)

76

Odp: Sam na sam z depresją????

I już... jestem w całości w nowym miejscu. Opuściłam dom z poczuciem winy przez to, co powiedziała mi mama. Padło wiele okropności. Zastawiam się, dlaczego to takie trudne... czyżby zapomniała, że nie mam już 10 lat. I tylko sms od brata, że rodzice nie chcą mnie widzieć... Skąd taka zmiana...

Nowe miejsce... Dziwne uczucie. Powinno mi być wesoło, a jest smutno. Wiele pytań, czy sobie poradzimy etc.

Eh....

77

Odp: Sam na sam z depresją????

Gratulacje. Mam nadzieję, ze podjełaś słuszną decyzję, no a jeśle chodzi o rodziców to mam nadzieję, że w końcu to zaakceptują. Ja na Twoim miejscu pewnie też bym się nie cieszyła, akceptacja i "błogosławieństwo" rodziców to już dużo, szczerze mówiąc to nawet nie wiem co powiedzieć..... życzę Wam, żeby wszystko się ułożyło i zmieniło na dobre. Niedługo święta więc może do tego czasu rodzice zmienią zdanie, tego Ci życzę, powodzenia.

78

Odp: Sam na sam z depresją????
nowa88 napisał/a:

Gratulacje. Mam nadzieję, ze podjełaś słuszną decyzję, no a jeśle chodzi o rodziców to mam nadzieję, że w końcu to zaakceptują. Ja na Twoim miejscu pewnie też bym się nie cieszyła, akceptacja i "błogosławieństwo" rodziców to już dużo, szczerze mówiąc to nawet nie wiem co powiedzieć..... życzę Wam, żeby wszystko się ułożyło i zmieniło na dobre. Niedługo święta więc może do tego czasu rodzice zmienią zdanie, tego Ci życzę, powodzenia.

Ja też mam nadzieje, że moja decyzja jest słuszna i że nie będę jej żałować. Znamy się już te kilka lat, ale zobaczymy jak się ułoży nam razem życie przez 24 h na dobę (teoretycznie). Praktycznie to on znaczną cześć dnia spędza w pracy.

Wczoraj przyniósł wieści, że za min. pół roku otwierają nowy oddział firmy w dużym mieście i dyrektor chciałby, aby się tam przeniósł. Wiem, że to również szansa dla mnie, o ile do tego czasu uda mi się zdobyć doświadczenie jako kadrowa, także moje plany się zmieniły i szukam bezpłatnego stażu w tym zakresie. Zobaczymy, a jeśli się nie uda to może mieszkając w dużym mieście, łatwiej będzie coś znaleźć.

A tak poza tym to jeszcze się nie zaaklimatyzowałam;) Nie wiem ile to potrwa. Mama dzwoni do mnie. Ciężkie to dla niej strasznie, jestem tego pewna. Zawsze się o mnie martwiła, czy jestem cała itp. Teraz straciła kontrole, ale mam nadzieje, że nasz stosunki wrócą do pierwotnej wersji;)

Na koniec dziękuje za życzliwe słowa, oby i Tobie wszystko się udało, a przede wszystkim praca, bo to ważne. Nie powiem, że najważniejsza, bo najważniejsze jest zdrowie, ale praca prócz wartości ekonomicznych, sprzyja w wielu aspektach. Także dobrej pracy nam życzę;) Dobranoc;)

79

Odp: Sam na sam z depresją????

To prawda zdrowie jest najważniejsze, ale niestety brak pracy jest również ważny, wpływa na nasze samopoczucie, nastawienie i odbija sie na naszym zdrowiu. Ostatnio coraz mniej tutaj wchodzę, nie dlatego, że czuje sie lepiej, ale wynajduje sobie zajęcie żeby o tym wszystkim nie mysleć, czuje się jak w jakiejś klatce z której nie ma wyjścia, szczerze mówiąc to jeśli widzę już gdzieś światełko to szybko znika, eh. dobrze, że jeszcze mąż mnie wspiera i chyba widzi jak się męczę, ale niestety nic ne poradzi na ten brak pracy. Ale dosyć o mnie.
No to teraz się docieracie, ale tak sobie myślę, że będzie wszystko dobrze, jesteście ze sobą naprawdę długo i z pewnościa juz dawno dobrze znacie swoje nawyki i przyzwyczajenia. Pisałaś, że mama dzwoniła, podejrzewam że otrochę ochłonęła z tych emocji i sobie przemyślała to wszystko. No to prawdopodobnie czeka Cię przeprowadzka, moze w innym miejscu będziesz miała więcej szczęścia i szansę na lepsza posadę, tego Ci życzę. Powodzenia

80

Odp: Sam na sam z depresją????

Chyba jednak nie... Od 3 dni zaciskam zęby i płacze w poduszkę. Od 2 dni nie jem. Chyba mam problem. Myślę, że mam depresje gdzieś w sobie cały czas. Nie układa nam się znowu. Zastanawiam się tylko nad przyczyną. Rozważam kilka możliwości:
- awans uderzył mu do głowy,
- jeszcze większe pieniądze,
- kryzys wieku, po 30tych urodzinach,
- a może słowa mojej mamy.
Mamy ciche dni, przy czym kazał mi się ze spaniem przenieść na sofę. Nie mogę z niego nic wydusić, bo w ogóle nie chce ze mną rozmawiać. Wraca po pracy, przebiera się i wychodzi, wraca w nocy... Od 3 dni czuje się jak 5 koło u wozu!
Nie chwalmy dnia przed zachodem słońca, taka jest prawda. A tak się cieszyłam, że mam takiego faceta. Chyba odechciało mu się ślubu i dziecka. A może kogoś poznał... hmm...
Byłam wczoraj u rodziców i pomimo pytań mamy, udawałam, że wszystko ok, a tak się chciałam rozbeczeć. Mam wrażenie, że to jakiś koszmar, z którego nie mogę się obudzić.  Przeliśmy nie jedno razem i nigdy się tak nie zachowywał. Jest to dla mnie nowa sytuacja i nie wiem, co robić;(

81

Odp: Sam na sam z depresją????

Szczerze mówiąc to wygląda to kiepsko. Z tego co piszesz to nie wiadomo co się stało i dlaczego takie zachowanie. Dziwne, bardzo dziwne. Tak wam kibicowałam, nawet chwilami zastanawiałam się gdzie znalałaś takiego chłopaka, można powiedzieć ideała. Jedyne co mogę doradzić to zmuś go do rozmowy, takie ciche dni nic dobrego nie przynoszą, człowiek coraz bardziej się nakręca, coraz więcej narasta złość i inne negatywne emocje. Wiem z doświadczenia, jedyne rozwiązanie takich sytuacji to rozmowa, ona jedyna może coś dać, jeśli ludzi się kłucą to jeszcze im zależy, takie jest moje zdanie. Lepiej wykrzyczeć coś na głos niż dusić to w sobie. Szkoda mi Ciebie, widzę jak się męczysz, miotasz. A może on ma jakieś kłopoty w pracy, może tu tkwi problem?........a dlaczego kazał Ci spać na kanapie? nie ogarniam jego zachowania, to wszystko jest jakieś pokręcone.
Jakiś czas temu pisałaś, że spóżniał ci się okres, może on się przestraszył, że mogłaś być w ciąży? może dla niego liczy się kariera, awansy i dlatego takie zachowanie? nic więcej nie wymyśle. Wydaje mi się, że po tylu latach bycia razem to nie zdrada, po tylu latach miałby odwagę powiedzieć, że np. kogoś poznał, chyba nie jest takim egoistą, żeby bez słowa zostawić narzeczoną dla innej. Trzymaj się Smutna, nie poddaaj się, zacznij z nim rozmawiać.....powodzenia

82

Odp: Sam na sam z depresją????

SMS od Niego: "Kiedy zamierzasz się wyprowadzić?"
- Kiedy zechcesz to Twoje mieszkanie, ale najpierw chcę porozmawiać. Uważam, że po tych 6,5 roku przysługuje mi szczera rozmowa.
Cisza...

Dzwonię do brata: "Kiedy masz czas?:
- Co się stało?
- Wracam do domu?
- Już? (zdziwiony)
- Kiedy masz czas?
- Kiedy chcesz?
- Ok. To się odezwę. Pogadamy w domu...

Pakuje się. Wraca do domu i idzie do pokoju. Idę do niego i mam ochotę go udusić.
Ja: Porozmawiasz ze mną czynie nie? Co się stało takiego tak nagle, że już (jak jeszcze kilka dni temu mówiłeś) nie chcesz spędzić ze mną reszty życia?
- Zakochałem się!
Myślałam, że upadnę. Ugięły mi się nogi.
Ja: Zakochałeś się!?

Zakochał się, tak po prostu! Motylki w brzuchu etc. Ryczałam jak wynosiłam rzeczy. Mój brat mi pomagał, również miał ochotę mu coś zrobić. No, ale cóż zakochał się. Miał prawo się zakochać. Niby nie chciał. Tylko ja tego nie zrozumiem, ponieważ w trakcie związku nie oglądałam się za innymi facetami. Kolega go przedstawił swojej kuzynce. 12 lat młodsza, serce mu zabiło. Musi być niezła, skoro takie wrażenie na nim zrobiła. I po tym, co się dzieje jest warta przekreślenia naszego długiego związku.
Tylko co mu brakowało, że musiał się oglądać za innymi? O to też zapytałam. Odp. brzmiała "
NIC. Przepraszam, nie chciałem Cię zranić."
"Nie wiedziałem, jak Ci to powiedzieć, bo wiem, jaka jesteś wrażliwa." Tylko, że wcześniej obiecywaliśmy sobie prawdę, choćby najgorszą, ale prawdę.

A tak naciskał na przeprowadzkę, ślub, dziecko.... a teraz co;/ Jest mi ciężko. Musiałam wziąć wolne w pracy i mam wizytę dziś u lekarza, na którą miał pójść ze mną (bo nadal okresu nie mam, ale testy, które wcześniej robiłam były negatywne). Zobaczymy... Moi rodzice mają dość swoich problemów, a i ja im przysparzam nowych w tym wieku.

W domu cisza. Każdy omija temat. Wcześniej, czy później będę musiała przyznać im racje. Należy im się! A i ja może poczuje się lepiej od tej strony. Mama, gdy się wyprowadzałam powiedziała: " Jak szybko się wyprowadziłaś, tak szybko wrócisz". Miała racje, bo miesiąc nawet nie minął. Znając ją, pewnie jest teraz zła na siebie, że nie udało się jej mnie uchronić. Siedzi ze mną, proponuje spacer, ale ja nie mam ochoty wychodzić. Powtarza:" Jesteś młoda, ładna, mądra, masz przed sobą życie." To prawda, ale ja się zastanawiam, co dalej? co dalej? jak będę w ciąży, co dalej? poradzę sobie? czy jeśli będę mam mu powiedzieć i zepsuć jego początki miłości?

Młoda laska i dorosły pracujący, studiujący, zdający się być odpowiedzialnym, facet przekreśla wszystko. Z drugiej strony, ja jako kobieta nie potrafiłam bym wejść z butami w czyjeś życie, sumienie by mnie zagryzło.

Kocham go i życzę mu szczęścia. Oby nie było to, co kiedyś. Kiedyś dziewczyna go nieźle "wyrolowała". Oby ta go kochała tak jak ja, nie wymagając nic więcej prócz odwzajemnionego uczucia. Obiecałam sobie, że nie wrócę już do niego. Po tym, bałabym się powtórki tej sytuacji. Powiedziałam mu, że cokolwiek będzie się dziać nie ma powrotu.

Zastanawiam się jak długo będę cierpieć i czy jeszcze kiedyś poczuje, coś takiego. Nie wyobrażam sobie życia bez niego, ale sytuacja mnie do tego zmusiła...

Posiedzę, poczytam, bo muszę oderwać myśli. Nie mam już czym płakać...

83

Odp: Sam na sam z depresją????

SAMOTNA...jestem z Tobą w Twoim bólu.
Nie jestem na razie w stanie nic więcej napisać, bo łzy napływają mi do oczu i czuję ucisk w sercu.
Na usta cisną mi się epitety :draństwo, chamstwo,egoizm, bezwzględność...

Pozdrawiam Cię serdecznie.

84

Odp: Sam na sam z depresją????

Nie wiem co napisać......można powiedzieć całe Twoje życie, szczęśliwe życie runęło w parę dni. Przykro mi, wiem, że to może nic nie daje, ale jestem z Tobą, trzymam za Ciebie kciuki, żeby to życie jeszcze bardziej się nie skomplikowało, idź do tego lekarza zobaczysz co i jak i póżniej w razie czego będziesz się martwiła. Wiem, że to może głupie, ale może lepiej, że teraz tak się stało, niż za 2, 3 lata po ślubie. Nie chce nikogo oceniać, ale w tym wieku facet powinien myśleć rozsądniej, o rodzinie, dzieciach i nie poddawać sie tak łatwo, byle zauroczenie nie powinno mu namieszać w głowie.

Wiem,że czasami faceci gubia się w swoich uczuciach, ale trzeba walczyć. Coś o tym wiem, mój mąż dawno temu, jeszcze przed ślubem, miał znajomą, która bardzo umiejętnie grała na jego uczuciach, wykorzystywała swoją trudną sytuację rodzinną i grała na jego litości i wrażliwości. W sumie to od początku naszej znajomości zawsze coś mieszała i stawała między nami, dzwoniła, wysyłała głupie SMS-y, maile. Początkowo nie zwracałam na to uwagi, ale z czasem zaczeło mi to przeszkadzać, mój zmienił numer telefonu, na moja prośbe zerwał z nią kontakt, ale niestety po jakimś czasie znowu do niego dotarła, i tak go zamotała, że człowiek nie wiedział co czuje i myśli. Czułam sie wtedy tak jak Ty teraz, zraniona, oszukana...nie skreśliłam jednak tego wszystkiego, dałam mu czas żeby to wszystko sobie poukładał no i po tygodniu przyjechał i powiedział, że chce spędzić resztę życia ze mną, że to mnie kocha, że ona budzi w nim litość etc. i jej nie kocha, Wiem że ta systuacja jest inna bo mój mąż nie spotykał się z nią, nie zdradzał mnie za plecami, poprostu te maile, telefony spowodowały że troszkę zwątpił w swoje uczcia. Wiem, że w takich chwilach człowiek musi sam wszystko sobie poukładać i poradzić sobie z całą sytuacją.

Z tego co piszesz Ty już raz wybaczyłaś, może już wtedy powinnaś to przerwać, nie wiem.... trudno być mądrych w takich sprawach, tym bardziej, że w miłości kierujemy się uczuciem a logika i rozsądek idzie na drugi tor. Jesteś wspaniałą osobą, wiele w życiu przeszłaś, skończyłaś studia, miałaś poważną operację, ciągle się rozwijasz, masz plany na przyszłość, to też przeżyjesz, dasz radę, rodzice Ci pomogą, głowa do góry Smutna. Pisz czasami gdy będzie Ci źle. Dlaczego ten świat i życie musi być takie trudne..... tak mi Cię żal, chciałabym Ci pomóc, ale wiem, że Ty musisz sama poukładać sobie wszystko od nowa, trzymam za Ciebie kciuki kochana. pozdrawiam

85

Odp: Sam na sam z depresją????

Dziękuje za ciepłe słowa. Nie mam ochoty z nikim o tym gadać, bo zaraz ryczę. Tutaj chociaż nikt mnie nie widzi. Potrzeba mi czasu, ale póki, co idę do lekarza. Potem, w zależności o "diagnozy", pomyśle, co dalej, przeanalizuje i podejmę decyzje. Muszę też ochłonąć. Targają mną emocje. Emocje najgorsze z możliwych, bo nienawiść i złość. Wczoraj byłam na skraju wpadnięcia w furię (tak czułam, że nie wytrzymam), ale się opanowałam.

Nie chcę oglądać jego, ani jej. Obym nie musiała ich mijać na ulicy. Straszny cios. Do końca nie dopuszczałam tego do siebie. Przechodziło mi to przez myśl, ale to odsuwałam. Spodziewałam się wszystkiego, ale tego najmniej.

Jak kochając można się zakochać? Nikt mnie to nie spotkało. Nikt też nie traktowałam nowo poznanych mężczyzn jako potencjalny obiekt do zakochania. Nie rozumiem... nie rozumiem tego... Ile w tym mojej winy? Starałam się jak mogłam najlepiej.  Owszem, kiedyś raz wybaczyłam, ale całe życie uważałam, że ludzie popełniają błędy (ja również) i należy im się szansa. Nikt nie jest nie omylny. Chodzi mi tutaj o "szansę" w liczbie pojedynczej, bo jeżeli ktoś żałuje, a za jakiś czas robi to samo to nie mam o czym z kimś takim rozmawiać.

Mam straszny mętlik w głowie, ale wiem, że jestem w domu, że tutaj mam spokój i jestem bezpieczna. Potrzeba mi czasu. Ponoć czas leczy rany, oby i moje uleczył, aby mogła kiedyś pokochać i zaufać, komuś kto jest tego wart.

Przepraszam za błędy, ale to jest teraz ostatnie o czym myślę. Odezwę się po wizycie...

86 Ostatnio edytowany przez nowa88 (2011-05-04 14:16:13)

Odp: Sam na sam z depresją????

Będzie dobrze, musi być. Teraz skup się na sobie, najpierw wyjaśnij sprawę u lekarza a później zobaczysz jak to będzie. Myślę, że to nie Twoja wina, czytając Twoje posty można dostrzeć, że bardzo się starałaś w tym związku i byłaś wporządku wobec partnera. Nie obwiniaj się o nic, Ty byłaś ok, to on zachował się jak dzieciak, jak można po tylu latach tak potraktować człowieka, tym bardziej, że Ty wcale go nie ograniczałaś, byłaś gotowa z nim wyjechać w razie awansu, wbrew rodzicom wprowadziłaś się do niego, jak można być takim egoistą. Może to dziwne co powiem, ale mam nadzieję, że ten brak okresu to nie ciąża, dziecko jeszcze bardziej utrudniłoby całą sytuację.
Nie wiem co jeszcze mogę Ci napisać. Na pocieszenie mogę Ci powiedzieć, że miałam kiedyś koleżankę która po 7 latach została zdradzona przez chłopaka z przyjaciółką. Dzisiaj owa koleżanka spotkała wspaniałego faceta, jest mężatką, mają dzieci i są szczęśliwi. Mam nadzieję, że niedługo Ty również spotkasz faceta który będzie kochający i odpowiedzialny tak jak Ty. Ty również masz prawo do szczęścia, tego Ci życzę. Trzymaj się.

87

Odp: Sam na sam z depresją????

Na szczęście to nie ciąża, raczej chyba nerwy. Nie to, żebym dziecka nie chciała mieć, ale to nie miejsce i czas, dlatego ucieszyłam się. Zresztą jak wyjaśnił mój gin, czasem zdarzają się 1 lub 2 puste cykle. Póki, co nie dostałam tabletek. Jeszcze poczekam, a jak dalej nic to pójdę po receptę na wywołanie. Nikt nic takiego nie brałam i mam nadzieje, że nie będę musiała. W czasie studiów, gdy była sesja przez nerwy też miałam opóźnienia, pozostałe miesiąc jak w zegarku.
Idę dzisiaj do pracy i zastanawiam się, jak to wytrzymam. Głowa mnie boli, bo źle sypiam. Mam nadzieje, że ruch będzie bynajmniej nie będę o tym myśleć. Chociaż przed 10tym to mało prawdopodobne (takie moje spostrzeżenia). Znerwicowana jestem i co, chwile mam jakieś takie dziwne trzęsienie ciała. Nie mam już czym płakać. Zresztą muszę się ogarnąć, aby jakoś wyglądać w końcu idę do ludzi.
I nie wiem, co jeszcze napisać... Jest mi źle, chociaż wczoraj miałam chwile, w których wydawało mi się, że już nic nie czuje, że jestem zimna i bez uczuć, że jest mi wszystko obojętne. Po chwili jednak złość, nienawiść, zawiedzenie i wszystkie inne "niefajne" uczucia wracają...

88

Odp: Sam na sam z depresją????

Długo nie pisałaś, myślałam, że to milczenie oznacza ciążę. Na szczęście wszystko się wyjaśniło a brak okresu jest przyczyną czego innego. Szczerze mówiąc po tym jak kiedyś pisałaś, że jakiś czas się nie zabezpieczaliście to  miałam najgorsze wizje. A w życiu często jest tak, że jak się coś wali to na całego, cieszę się że Twoja sytuacja nie skomplikowała się jeszcze bardziej. Teraz możesz poukładać sobie życie od początku wiedząc, że nie musisz spotykać się ze swoim byłym.

Dobrze, że masz  tą pracę w sklepie, będziesz miała kontakt z innymi, nie będziesz siedziała w domu i rozpamiętywała. Musisz codziennie wstać, ogarnąć się i jakoś trzymać, praca to podobno najlepsze lekarstwo. Wszystko z czasem napewno się ułoży. Jestem młoda, mądra i całe życie przed Tobą. Czas leczy rany, mam nadzieję, że z czasem Twój ból i uczucia również zmaleją. Tego Ci życzę Smutna. Powodzenia.

89

Odp: Sam na sam z depresją????

Jakoś dzień zleciał. Brat załatwił mi dodatkową pracę w domu. Będę ją wykonywać od poniedziałku przed lub po pracy + weekendy. Też w roli sprzedawcy, ale z systemem podstawa + prowizje. Zapisałam się też do aromy, tylko nie wiem kiedy się z tym ruszę. Oba, umowa zlecenie. Dałam już ogłoszenia i w któryś weekend zrobię rekrutację. Zamierzam odkładać na własną działalność. Dużo tego, ale chciałabym zarobić tyle, abym co miesiąc mogła odłożyć tysiąc zł. Ambitny plan... aby nie myśleć... A jak u Ciebie? Byłaś na jakieś rozmowie? Coś się ruszyło w Twoich okolicach na rynku pracy?

Pozdrawiam i dziękuje za wsparcie;)

90

Odp: Sam na sam z depresją????

To dobrze, że masz takie ambitne plany. Widzę, że poświęciłaś się pracy, w sumie to dobrze, czym więcej zajęć będziesz teraz miała tym lepiej. Mam nadzieję, że starczy Ci dnia na te wszystkie zajęcia i plany:) A o tej Aromie to musze poczytać bo w sumie to nie wiem o co z tym chodzi, aż mi wstyd, ale obiecuję, że nadrobię zaległości. Dobrze, że jakoś dajesz radę normalnie żyć, najważniejsze, że nie odizolowałaś się od świata i masz tyle zajęć.
A jeśli chodzi o pracę to ostatnio kiepsko, jakiś miesiąc temu było parę ciekawych ofert, ale co z tego jak były "ustawione" i gdybym nie śledziła bip-u to pewnie do dnia dzisiejszego czekałabym na telefon i rozmowę kwalifikacyjną. Szczerze mówiąc brakuje słów na to wszystko, składam dokumenty i kseruję tyle papierów, opinie itp.a niektórzy nawet nie zadzwonią, żeby poinformować, że już kogoś wybrali. Na rozmowie to już nie pamiętam kiedy byłam. Dobra, bo się rozpisałam i zanudzę Cię na śmierć.

91

Odp: Sam na sam z depresją????

a ja też nie mam pracy jestem po studiach i co z tego staż odrobiłam prace interwencyjne też przygotowanie zawodowe też jestem z małej  miejscowości gdzie do biur urzędów tylko układy sie liczą nawet za brame nie wpuszczają do firm w jednej instytucji  jak pracowałam pół roku to widziałam ze poddania o prace nawet czytane nie były nikt na nie nawet nie spoglądał  szły do segregatorów i nigdy nikt z tych podań nie został przyjęty do sklepów jak jest jaki otwierany jest po 300 podań na 5  miejsc lub znacznie więcej a w pozostałych robia właściciele i po studiach do sklepu nie chcą studiowałam zaocznie przez ten czas pracowałam tylko na tych możliwościach z urzędu gdzie pracodawca miała mnie za darmo i rok na umowę w sumie przez 7 lat pracowałam 2 lata mam 2 kursy ukończone , ecedl i zaczynam trzeci  i co z tego na studia wzięłam kredyt i teraz nie mam za co go spłacać w dużym miecie jak oglądam oferty dają najniższą krajową a za to nie wynajmie niczego i nie spłacę kredytu póki co odroczyłam kredyt ale za niedługo musze go płacić juz naprawdę nie mam powodów by żyć i cieszyć się z czegoś nawet z domu nie lubię wychodzić chodzić na zakupy tez nie  nie widze potrzeby że mi należy się cos kupić i mieć coś nowego nie mam nawet z kim chodzić na zakupy a po drugie w małej miejscowości nie ma nic fajnego do kupowania siędze całymi dniami w domu wole siedzenie w domu niz słuchanie rodziny koleżanek jak to niektórym się udało znaleśc pracę i teraz głupie rady ci dają jak sami po układach robią i tylko potafią się wymądrzać i tylko się zadręczam zastanawiam się po co zyć na tym świecie jak on taki nie sprawiedliwy

92

Odp: Sam na sam z depresją????

Asiulabe: nawet nie wiesz jak dobrze Cię rozumiem. Czytając Twój post myślałam o sobie (zresztą wszystko jest w moim wątku). Ja też studiowałam zaocznie i na początku również uczepiłam się tego wszystkiego co oferował Urząd Pracy, z czasem jednak ciągle brakowało im środków i chwytałam co było, (dużą część czasu spędziłam w domu na poszukiwaniu pracy).
Mnie również denerwują te wszystkie uwagi a teraz nawet pytania dotyczące pracy, albo typu: co teraz robię? Gdy mam kiepski dzień to mam ochotę kogoś poprostu udusić za takie teksty, zazwyczaj mówię, że bez zmian i zmieniam temat. No jedyna różnica to fakt, że nie mam kredytu, jakoś dałam radę bez niego. Szczerze mówiąc to nie wiem z czego bym teraz spłacała, jakiś obłęd. Ja tez jestem z dość małej miejscowości gdzie liczą się znajomości i układy, bywa również tak jak u Ciebie, że czasami nawet nie wpuszczaja za bramę. Nie życzę nawet najgorszemu wrogowi takiej sytuacji, szukania tyle czasu pracy. Ja też nie mam ochoty na żadne zakupy, fryzjera itp. ciągl siedzę w domu i przeglądam oferty z nadzieją, że wreszcie coś znajdę, ale niestety rzeczywistość jest jaka, jest, czyli bez zmian:( Trzymaj się Asiulabe, mam nadzieję, żę wreszcie uda nam się z Tą pracą!

93

Odp: Sam na sam z depresją????
asiulabe napisał/a:

a ja też nie mam pracy jestem po studiach i co z tego staż odrobiłam prace interwencyjne też przygotowanie zawodowe też jestem z małej  miejscowości gdzie do biur urzędów tylko układy sie liczą nawet za brame nie wpuszczają do firm w jednej instytucji  jak pracowałam pół roku to widziałam ze poddania o prace nawet czytane nie były nikt na nie nawet nie spoglądał  szły do segregatorów i nigdy nikt z tych podań nie został przyjęty do sklepów jak jest jaki otwierany jest po 300 podań na 5  miejsc lub znacznie więcej a w pozostałych robia właściciele i po studiach do sklepu nie chcą studiowałam zaocznie przez ten czas pracowałam tylko na tych możliwościach z urzędu gdzie pracodawca miała mnie za darmo i rok na umowę w sumie przez 7 lat pracowałam 2 lata mam 2 kursy ukończone , ecedl i zaczynam trzeci  i co z tego na studia wzięłam kredyt i teraz nie mam za co go spłacać w dużym miecie jak oglądam oferty dają najniższą krajową a za to nie wynajmie niczego i nie spłacę kredytu póki co odroczyłam kredyt ale za niedługo musze go płacić juz naprawdę nie mam powodów by żyć i cieszyć się z czegoś nawet z domu nie lubię wychodzić chodzić na zakupy tez nie  nie widze potrzeby że mi należy się cos kupić i mieć coś nowego nie mam nawet z kim chodzić na zakupy a po drugie w małej miejscowości nie ma nic fajnego do kupowania siędze całymi dniami w domu wole siedzenie w domu niz słuchanie rodziny koleżanek jak to niektórym się udało znaleśc pracę i teraz głupie rady ci dają jak sami po układach robią i tylko potafią się wymądrzać i tylko się zadręczam zastanawiam się po co zyć na tym świecie jak on taki nie sprawiedliwy

Doskonale Cię rozumiem. Zresztą, jeżeli przeczytałaś wątek od początku to wiesz w jakim byłam stanie. Szczerze współczuje i życzę znalezienia pracy. Pozdrawiam


Gdy mam tylko czas, przeglądam różne fora i zauważyłam, że bardzo wiele osób boryka się z problemem bezrobocia. Jest to straszne... tym bardziej, że wiem, co to znaczy i co się wtedy czuje, bo doświadczyłam tego osobiście.

Nowa: Aroma Group to MLM. Już jako szesnastolatka miałam z nim do czynienia. Tak przez te lata to trwało. Miałam różne zdania na ten temat. Moje zdanie się zmieniało, proporcjonalnie do mojej wiedzy na ten temat. Dziś już istnieją książki na ten temat, kiedyś było gorzej.
Akurat ta firma daje umowę- zlecenie, co mi pasuje. Bynajmniej nie działam w szarej strefie, co wcześniej zarzucałam MLMowi. Ułatwia to pracę. FM z tego, co wiem też ma taką możliwość, ale za dużo znam ludzi niezadowolonych z produktów. W sumie to im się dziwie, ponieważ kupno oryginału w takich cenach jest niemożliwe. Oh mogłabym pisać i pisać, dnia by zabrakło o swoich doświadczeniach w tej dziedzinie.

Co do BIPu etc. to miałam podobnie. Zero informacji zwrotnej. Co do mnie to z czasem, powoli godzę się z tym, że nigdy nie będę pracować w zawodzie. Szkoda tych lat w książkach. Chciałam być najlepsza w swoim fachu, nawet za marne pieniądze, robiłabym to co kocham. Pocieszam się tym, że może nie będę robić to co kocham, ale może bynajmniej więcej zarobie. Może kiedyś wprowadzę własną działalność w życie. Grunt to plan na siebie. Były chwili, że żyłam bez planu na jutro, co wcześniej było nie do pomyślenia. Konsekwencją było to, że popadałam w coraz gorsze dołki. Teraz wiem, że byle co, ale żeby jakiś plan był. Bynajmniej wiem dokąd zmierzam. Oczywiście ten mój plan zweryfikuje życie, podobnie jak mój związek, który rozpadł się tak nagle, bez ostrzeżenia.... Ale w końcu dojdę do siebie.

3majcie się dziewczyny, obyście znalazły pracę, nie tylko byle jaką, ale o jakiej marzycie. Pozdrawiam

94 Ostatnio edytowany przez asiulabe (2011-05-08 18:59:47)

Odp: Sam na sam z depresją????

hej smutna i nowa chyba tylko wy mnie rozumiecie wejdzcie sobie na mój wątek brak perspektyw na lepsze zycie tam wszyscy twierdzą ze to moja wina że pracy nie mam i że w duzym mieście maiłabym ją od ręki tylko czytając twoje posty smutna widzę że nawet we wrocławiu ci było ciężko o pracę składałaś wszędzie podania a ty nowa mieszkasz w małej miejscowości czy dużej

95

Odp: Sam na sam z depresją????

Bezczelnie się pochwalę, ale mam nadzieje, że podniesie was to na duchu. W przyszłym tygodniu, zaraz po badaniach i innych formalnościach, zaczynam pracę jako asystentka kadrowej w dużym przedsiębiorstwie produkcyjnym. Zadzwonili do mnie wczoraj i tak, kadrowej na mnie zależy, że nawet dali mi czas, aby zakończyła obecny stosunek pracy. Do piątku pracuje w sklepie. Na rozmowie w sprawie pracy w tym przedsiębiorstwie byłam X czasu temu i już dawno o tym zapomniałam. A tu taka niespodzianka. Strasznie się cieszę, bo właśnie kontynuuje kurs kadrowy i rozszerzam o kolejne części, łącznie z kadrową obsługą kierowców itp. Praca 10 min. pieszo od domu.  W tych okolicznościach, które nie dawno zaszły, kropelka szczęścia. Tym chętniej rozszerzę swoją znajomość języków o włoski/francuski. Niesamowita ulga i szans na robienie czegoś, co jest związane z zawodem. Pozdrawiam i jestem pewna, że i do was los się uśmiechnie!

96

Odp: Sam na sam z depresją????

Gratulacje Smutna! Dobrze, że się pochwaliłaś, w końcu jakaś dobra wiadomość:) Cieszymy się razem z Tobą. Szczerze mówiąc to myśle, że ostatnio miałaś tyle przykrości w życiu, że ta praca jest w pewnym sensie nagrodą. Wydaję mi się, że "zła passa" się skończyła, jak to mówią: "nieszczęścia chodzą parami, ale szczęścia też":) I tego Ci życzę.
To super, że ta firma tak ludzko podchodzi do ludz, mam tu na myśli fakt, że dali Ci czas na uregulowanie swoich spraw. No i tak blisko będziesz miała do pracy, jednym słowem lepiej być nie mogło. Coś mi się wydaję, że prawdopodobnie tamta osoba sie nie sprawdziła i szukają innej. Ciebie zapamiętali, zrobiłaś na nich dobre wrażenie no i zadzwonili. Przepraszam, że jestem tak ciekawska, ale ten kurs kadrowy, który robisz aktualnie to z urzędu czy z własnej kieszeni robisz? Jeszcze raz bardzo Ci gratuluję no i życzę powodzenia w nowej pracy. Pozdrawiam.

97

Odp: Sam na sam z depresją????

gratuluje smutna jak tam nowa znalazłaś coś bo ja tylko ten kurs wejdz na mój drugi wątek zobaczysz jak tam wszyscy się już obrażają ja czy ty to tylko z własnej winy nie mamy prace jedna pisze ze ma 21 lat żyje od trzech lat jak przykładna zona tylko studjuje i rodzice dają jej 1000 zł miesięcznie i mówi że jest przedsiębiorcza jak dostaje do ręki na siebie samą 1000 zł my całą rodziną nie wiele więcej mamy na życie mieszkanie opłaty więc to jest wymądrzanie się druga pisze że wymagam drogich ciuchów bo napisałam że dla mnie 100 zł na ciuchy to strasznie dużo  anie tak jak inna pisała ze dla niej to mało i nie stać mnie na takie ciuchy wogóle po sklepach nie chodze tylko po ciucholandach  A jak napisałam ze mam 28 lat i myśle bardziej poważnie a nie tak jak na studiach tylko imprezy i emigrowanie z miasta do miasta czy wynajmowanie pokoju we trójke tak jak jest na studiach to wielce były zbulwersowane

98

Odp: Sam na sam z depresją????

po drugie do chodze do wniosku że każdy kto ma lepiej w zyciu tylko się wymądrza nikt nikomu by nie pomógł tylko go jeszcze bardzie zdołował żeby pokazać jaki to mądry jest

99

Odp: Sam na sam z depresją????

Dziękuje, oby i wam się udało. Trzymam kciuki!

Oczywiście, że z własne kieszenie. Tych kursów trochę mam i wszystko wokół kadr, księgowości i podatków. Nie mało kasy wydawałam, ale mam też spore podstawy, dzięki tym kursom. Z UP to ciężko cokolwiek uzyskać. Moja sąsiadka już 2 lata zarejestrowana i ciągle się wykłóca, bo mówi, że ona tyle czeka i nic, a ktoś inny się zarejestrowała i zaraz dostał skierowanie na kurs, dziwne nie.... Taka rzeczywistość, ale cóż... Kiedyś wszyscy równo staniem po drugiej stronie- tym się pocieszam, bo ja mam czyste sumienie. Kiedyś ktoś nas rozliczy...

Co do pracy... to też myślę, że przyjęli kogoś, ale się nie sprawdził. W sumie jak tam będę to popytam, bo moje koleżanki tam pracują na produkcji. Już kiedyś miałam taką sytuację między lic. a mgr. Poszłam na rozmowę w sprawie pracy, z polecenia mojego kumpla informatyka do firmy, w której pracował. Miałyśmy test na inteligencję i wybrał tę, której IQ było najwyższe. Ja miałam 2 miejsce <bravo/bahahaha>, ale dziewczyna, która miała najwyższe po kilku dniach pracy wypadła blado, wolno się uczyła i była mało kumata (taką ją odebrał mój kumpel). Po okresie próbnym jej podziękowali i pracodawca postanowił oddzwonić do mnie, ja zaś zdążyłam zacząć dzienne studia mgr 2 letnie i podziękowałam mu serdecznie za telefon.

Nic, idę spać. Pozdrawiam serdecznie

100

Odp: Sam na sam z depresją????

Depresja zazwyczaj pojawia się z braku pracy,z braku finansów,z braku wsparcia rodziny,itp.Ja osobiście doświadczyłam tej choroby zwanej DEPRESJĄ.Siedząc przez 10 lat w domu,wychowując dzieci i zajmując się domem zamknęlam się w sobie.Codziennie myślalam,,,zeby podjąć pracę ale nie miałam co zrobić z dziećmi.Chciałam przebywać między ludzmi,mieć znajomych z,którymi mogłabym porozmawiać o trudach codziennego życia.Od męża ciągle słyszałam:siedzi w domu i wychowuj dzieci to ja jestem po to aby utrzymać rodzinę!I w końcu stało się.Przestałam wychodzić z domu.Stan depresji do,którego się doprowadziłam(po części pomógł mi w tym były już mąż)wymagał leczenia i terapi.Mósiałam skorzystać z poradni zdrowia psychicznego.Leczyłam się przez trzy lata farmakologicznie.Dzisiaj jestm zdrowa i zadowolona.

101

Odp: Sam na sam z depresją????

Ameryka76: Dobrze, że Ci się udało. Oby już było tylko lepiej.

A mi "śmignął" dziś pierwszy dzień w pracy. Te 8h przeleciało, śmiesznie szybko. Byłam strasznie zestresowana, ale i zadowolona. Mam nadzieje, że sprostam swojej pracy. Szkoda, że jak wracam do domu to jestem tak zdołowana. Cały czas, wypełniał mi on, teraz go nie ma... muszę przywyknąć do samotności. Przetrawić to i zamknąć ten rozdział, a potem pomyślę, co dalej... Głupie mam myśli... myślę co robi on, co robi z nią... strasznie głupie, mam nadzieje, że przejdzie. Pozdrawiam

102

Odp: Sam na sam z depresją????

Warto spróbować o tym porozmawiać z psychologiem. To  nic zdrożnego ok 10% Polaków i Polek na to cierpi

103

Odp: Sam na sam z depresją????

Odświeżam! Skleroza nie boli... już zapomniałam o tym wątku. Jak to czytam to.... ah
Czas bardzo szybko leci. Na szczęście nie pochłonęły mnie czeluści otchłani, ani nie poszłam z prądem prostytucji;)
Życie mi się wywróciło od tamtej pory o 360 stopni.
Pozdrawiam!

Posty [ 66 do 104 z 104 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Sam na sam z depresją????

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024