Sam na sam z depresją???? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Sam na sam z depresją????

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 104 ]

Temat: Sam na sam z depresją????

Witam! Przed chwilą się zarejestrowałam. Muszę się gdzieś wygadać, bo pęknę. Nigdy tak źle nie było, jak jest teraz. Nie widzę żadnych perspektyw na przyszłość. Od prawie roku, moje życie wygląda tak samo. Pochodzę z biednej rodziny. Jakoś udało mi się skończyć studia (bardziej chodzi o środki finansowe, bo oceny były jedne z lepszych). W trakcie studiów: nauka, a popołudniami i w weekendy praca. Było ciężko, ale byłam aktywna i cieszyłam się z każdego dnia. Byłam ufna i uwielbiałam ludzi. Zawsze uśmiechnięta i chętna do pomocy, a teraz już tego nie ma. W trakcie studiów odrabiałam darmowe praktyki (gdy tylko miałam czas), uczyłam się pilnie, myśląc o lepszej przyszłości. W lipcu 2010 roku wszystko się zmieniło. Naglę nie potrzebowali mnie w pracy, bo nikt nie miał mgr. Od tamtego czasu nic nie mogę znaleźć. Ani na stanowiskach zgodnych z zawodem, ani jako sprzedawca czy sprzątaczka. Odpowiadam na każdą ofertę, idę na każdą rozmowę. Nie mam dużych wymagań finansowych, zwyczajnie przywykłam do braku pieniędzy (każdy grosz byłby dla mnie dobry). Czuje się bardzo źle żyjąc na czyjś koszt. Nie chce mi jeść. Głupio mi, gdy muszę prosić o pieniądze np. na podpaski, mamę (*bo nadal u nich mieszkam). Dobrze, że zdążyłam kredyt spłacić. Ciągle płacze i coraz bardziej oddalam się od wszystkich. Nikt mnie tu nie rozumie. Wszyscy mają pracę. Do psychologa nie pójdę, bo mnie na to nie stać. Wstaje rano- przeglądam oferty pracy, nim pójdę spać to samo. Chodzę po swoim mieście i po okolicznych. Zaczynam się pomału poddawać. Brakuje mi sił. Mój związek po tylu latach się rozpada. Chciałabym mieć już rodzinę, ale nie będę żyła na jego koszt. On nie ma obowiązku, dawać mi czegokolwiek. Nie wiem już, co robić... coraz gorzej ze mną... mam różne myśli, siedząc sama w pokoju, ale gdzieś chyba we mnie jest iskierka nadziei, tylko nie wiem na co.... zaczęłam nawet przeglądać oferty do pracy w klubach erot. itp. wiadomo o co chodzi, ale nie wiem czy mogłabym sobie później spojrzeć w twarz, patrząc w lustro... W#iem, że są ludzie, który też  tak mają, albo gorzej. Mam co jeść etc. i jestem bardzo wdzięczna rodzicom, ale nikt nie wie, co czuje żyjąc tak na ich koszt. Sami ledwo wiążą koniec z końce. Sami potrzebują pomocy, sporo wydają na leki. Miałam być ich podporą, a jestem balastem!

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Sam na sam z depresją????

mysle ze sa z ciebie bardzo dumni ze skonczylas studia prace na pewno znajdziesz. napisz nam gdzie mieszkasz ( +- ile mieszkańcow) moze warto rozejrzec sie za praca w wiekszym miescie. nie ma sie co łamac w tych czasach bez znajomosci faktycznie ciezko jest z praca. napisz jakie studia skonczone.

3

Odp: Sam na sam z depresją????

Mieszkam w woj. dolnośląskim, ok. 20 km od Wrocławia. Skończyłam administracje na Uniwerku. Drugie kierunek (ekonomie na AE) przerwałam, bo przeniosłam się na zaoczne i nie znalazłam pracy. W związku z tym musiałam przerwać na ostatnim roku.

4

Odp: Sam na sam z depresją????

kolezanko jestem pewny ze po administracji znajdziesz we wroclawiu odpowiednia prace. Napisz na komputerze cv, wydrukuj kilka kopii jedz do wroclawia odwiedz urzad mista,starostwo, urzad podatkowy, urzad pracy, poskladaj sama z wlasnej inicjatywy w tych miejscach papiery a na razie w urzedzie pracy poszukaj jakiejkolwiek pracy. z czasem na pewno gdzies znajdziesz prace wazne ze chcesz pracowac. po administracji smialo mozesz poszukac stolka cywilnego w policji, jednostce wojskowej, szpitalu (tam tez osob po administacji potzreba)

bedzie dobrze

5

Odp: Sam na sam z depresją????

Już dawno to zrobiłam. Wszędzie, gdzie się tylko dało (w administracji publicznej). W PUP nie ma, póki co nic dla mnie. Cały czas to śledzę. Składam CV po sklepach etc., ale ze studiami nie chcą brać do pracy w sklepie, czy na produkcji, czy gdziekolwiek indziej. Gdyby było inaczej nie pisałabym tutaj. Żadnej pracy się nie boję... Nawet staż sobie znalazłam, ale nic z tego. Dzięki za odp. na moje żale. Znając życie wstanę rano z dawką energii, tylko wieczorami mam takie doły i straszne myśli...

6

Odp: Sam na sam z depresją????

rozumiem sama widzisz takie dziwne czasy nastaly. ciezko z robota, a jak juz sie ja ma to zazwyczaj zarobki kiepskie - zycie rozdalo karty trzeba jakos grac slabymi z nadzieja ze kiedys przyjda lepsze.

7

Odp: Sam na sam z depresją????

Smutna123ja mam podobnie jesli chodzi o znalezienie pracy.po prostu tragedia.szukam i nic.a jak cos znajde to na krotko i potem znowu bez pracy.to prawda ze sa ciezkie czasy.ale nie zalamuj sie napewno cos znajdziesz.ja to mam powod do zalamania bo nawet zawodu niemam nie wspominajac o wyksztalceniu ale mam nadzieje ze uda mi sie skonczyc szkole bo dzialam w tym kierunku.poki co to skutki marne ale mysle ze w koncu sie uda;)za Ciebie trzymam kciuki ale jestem pewna ze Ty cos znajdziesz

8

Odp: Sam na sam z depresją????

Dziękuje wam za dobre słowo. W środę jadę, bo znalazłam wolne stanowisko w adm. publicznej- trzeba próbować. Jak zwykle wymagają tylko wykształcenia średniego. Czasem patrze na te ogłoszenia i zastanawiam się po co mi te studia były potrzebne. Wiem jedno, że wiedzy  nikt mi nie odbierze (chyba, że czas i ulotność naszej pamięci, ale temu staram się zapobiegać powtórkami.

Dr.Menel: Z tymi kartami świetne powiedziane;)

Sylwia 23: W takim razie powodzenia i nie dziękuj. Gdybyś potrzebowała drobnej pomocy w toku nauki to służę. Chętnie pomogę (zawsze byłam najlepsza z matematyki i chemii), o ile jeszcze coś pamiętam;)

Pozdrawiam

9

Odp: Sam na sam z depresją????

SMUTNA przeczytaj swoj post jeszcze raz...popatrz jak wiele juz w zyciu osiągnęłas!Jestem godna podziwu dla Twojej osoby...
Nie masz pracy...wiadomo cięzko.To niesprawiedliwe że tylu mlodych i wyksztalconych ludzi nie ma pracy.
Czy jestes zarejestrowana w biurze Posr.Pracy? Czy odbywalas juz staż?Czy staralas się o prace interwencyjne lub publiczne?
Kotku nie padaj duchem...Znajdzie sie miejsce na tej ziemi i dla ciebie!!!

10

Odp: Sam na sam z depresją????

a moze masz zdolnosci językowe lub inne...zawsze mozesz udzielac "korkow" żebys miala bodajze na te podpaski...pomysl!

11

Odp: Sam na sam z depresją????

O dopiero się doczytalam-matematyka,to juz jest coś!

12

Odp: Sam na sam z depresją????

Jeszcze narzeczony mnie zostawił. Cudownie po prostu....;( Umiesz liczyć, licz na siebie. Ludzie nieprzywykli do moich narzekać, bo nigdy nikt mnie w takim stanie nie widział. To ja zawsze pocieszałam.... Telefon to dobra rzecz. Można powiedzieć okrutne rzeczy nie patrząc w oczy i się rozłączyć. 6 lat mojego życia... Dobrze, że tylko 6, a nie więcej....

Kasandra: Owszem, lubię matematykę i znam niemiecki i angielski, ale nie widzi mi się zadzierać z urzędem skarbowym. Fakt, można się rozliczyć, ale jak za dużo tego będzie (aczkolwiek niekoniecznie, bo przepis zależy od urzędniczej interpretacji) można to podciągnąć pod działalność gospodarczą, a wiadomo jakie są tego skutki. A biednemu zawsze wiatr w oczy i nigdy nie wiadomo...

Nie odrabiałam stażu, ale teraz w PUP "cienizna". Zabrali im 70% środków finansowych. Czekam, czekam, czekam....

Dziękuje za dobre słowa i wsparcie. Rozsyłam (roznoszę) CV i LM, w końcu musi się coś  trafić. Musi, musi,musi...

13

Odp: Sam na sam z depresją????

Życie...- jak się wali to wszystko naraz....

14

Odp: Sam na sam z depresją????

Smutna123 czytam o twoich problemach i wiem o czym mówisz, jestem w takiej samej sytuacji, tyle że jestem mężatką. Ja już ponad rok nie mam pracy, to nic, że jestem młoda, wykształcona itp., Podobnie tak jak Ty wstaję rano i przeglądam oferty, wieczorem to samo, wysyłam maile tam gdzie idzie, też nie mam jakiś specjalnych wymagań, szukam obojętnie czego, ważne żeby mieć parę groszy i co najważniejsze nie siedzieć w domu, mieć jakieś zajęcie i nadzieję na lepszą przyszłość. Niestety każda nadzieja bardzo szybko pryska a Ja tak jak dzisiaj jestem wciekła na cały świat i nie wiem co mogę jeszcze zrobić. Ten świat jest jakiś poplątany a ten brak pracy coraz bardziej mnie przytłacza.......

15

Odp: Sam na sam z depresją????

A jeżeli chodzi o Twojego chłopaka, to podejrzewam, że poprostu nie rozumie Twojej sytuacji, i nie wiem jak się czujesz i jak się męczysz każdego dnia. Myślę, że powinnaś z nim poprozmawiać i powiedzieć że twoje zachowanie nie jest kaprysen, że jesteś wciekła i zła, że nie możesz znaleźć pracy. Przypomnij mu, że kiedyś byłaś radosna i szczęśliwa bo miałaś w życiu cele i czułaś że żyjesz, a teraz to pasmo niepowodzeń i brak pracy przerasta cię, zresztą każdego w takiej sytuacji. Myślę że jeżeli byliście ze sobą tyle lat, to nie można tego tak przekreślić. Niestety wiem z doświadczenia że brak pracy zmienia ludzi, ja też byłam kiedyś duszą towarzystwa a teraz ciągle smutna i zamyślona co będzie dalej, co będzie jutro. wiem również że łatwo jest komuś doradzać, ale czasami ktoś obok ma większy dystans do pewnych spraw i powie parę słów które mogą pomóc. A dlaczego życie jest takie poplątane akurat dla nas, dlaczego akurat my nie możmy znaleźś pracy, niewiem..........

16

Odp: Sam na sam z depresją????

Witaj, nowa. Może i pogadamy jutro. Jesteśmy jak ogień i woda, ale ponoć przeciwieństwa się przyciągają. Różnimy się pod każdym względem i mamy różne zdania na prawie wszystkie tematy. Nikt nam nie wróży przyszłości.
On był trochę mądrzejszy niż ja, jeśli chodzi o sprawy zawodowe. Chciał się szybko usamodzielnić. Zaczął pracę, a studia teraz. Jest na 2 roku zarządzania, aby awansować wyżej w firmie.
Jak mama mówi: "syty głodnego nie zrozumie". On nigdy nie był w mojej sytuacji. W firmie tej pracuje od zawsze. Ma umowę na czas nieokreślony i czekają go tylko awanse. Mi też wróżyli przyszłość nauczyciele, wykładowce, znajomi. Niestety dziś chętnie bym z nimi pracowała (znajomi) w firmie produkcyjnej, ale nie chcą nikogo z wyższym. 
W pon. idę na rozmowę do sklepu. Bardzo mi przykro, ale będę musiała nakłamać, aby mnie przyjęli. Usunęłam wyższe z CV i powiem, że nie było mnie w PL lub, że studiowałam, ale nie skończyłam lub coś innego wymyśle. Nie mam wyjaśnia innego. W innych krajach można mieć wyższe (np. studiowałam, bo lubię, to mnie interesuje), ale pracować gdzieś indziej i nikt nie ma obiekcji, bo ten ktoś ma studia. Po prostu, ktoś kończy coś z zamiłowania, ale ze świadomością, że nie ma pracy w tym zawodzie i się na to godzi. Gdy rozmawiam z bratem to zawsze powtarzam: NIE WRACAJ TUTAJ NA STAŁE! Odwiedza rodziców i pomaga. Niedługo będzie mógł ich nawet zabrać do siebie.
Czuje się jak taka ofiara losu. Wydawało mi się zawsze, że jestem zaradna. Moje zdanie o sobie samej bardzo się zmieniło. Pamiętam swój referat na 3 roku studiów. Pisałam o bezrobociu. W tym celu prowadziłam wywiady. Pisałam nie tylko o aspektach prawnych, ale i społecznych oraz psychologicznych. Dziś mogę sama sprawdzić jak to jest. Jak to zmienia człowieka. Jak człowieka czuje się wykluczony i bezużyteczny. Na co mi były te kursy: kadrowej, księgowości, które niemało kosztowały. Liczyłam każdy grosz i żałowałam sobie. Jadałam byle co w nadziei, że się przydam. Przy minimalnym wynagrodzeniu, które bym chciała mogącym dużo wnieść. Mam bardzo szerokie zainteresowania + jedna sfera na której znam się bardzo dobrze.
Nigdy nie lubiłam narzekania. Byłam za tym, aby brać się w garść, ale już brakuje mi sił. Wręcz czuje się bezsilna. Nic nie mogę zrobić... W akcie desperacji zapewne wyjadę w końcu. O swojej rodzinie mogę pomarzyć. Mnie na nią nie stać.
Mówi się o zjawisku reprodukcji zawężonej. Jest nawet reklama o tym, że teraz na jedną osobę w wieku poprodukcyjnym pracuje tyle i tyle osób etc. Ale jak ja mam założyć rodzinę, skoro nie ma dla mnie perspektyw na przyszłość.
Ostatnio usłyszałam, że jestem ambitna to powinnam lepiej to znosić. Moim zdaniem, brak ambicji byłby lepszy... Ale byłam głupie... Sama zgotowałam sobie ten los, wybierając studia. Niestety teraz muszę ponieść tego konsekwencje, obym przetrzymała to...

17

Odp: Sam na sam z depresją????

Dzięki admin, że udostępniłeś kawałek serwera na moje żale. Może powinnam pisać bloga... Że też puścili mnie szybciej do szkoły. Rocznikowo obronę powinnam mieć w tym roku. Oddaliło by to o rok moją frustrację tym, że nie mogę znaleźć pracy...

Kiedyś mówili. Będziesz miała studia, a Twój... będzie się głupio przy tobie czuć jak odniesiesz sukces. Jak się role zmieniają... to ja się czuje jak 5 koło u wozu. Kiedyś się chwalił moimi sukcesami. Dziś ma całą masę swoich, a ja stanowię tylko ozdobę.... pewnie jak kwiat do kożucha... Ciekawe czy się kiedyś odbije od tego dna na którym leżę i kwiczę....

18

Odp: Sam na sam z depresją????

Masz rację, pogadaj z nim, tyle lat razem nie można od tak przekreślić, z pewnościa poniosły was nerwy i każdy powiedział o partę słów za dużo, niestety wiem z doświadczenia, że takie sprzeczki pod wływem emocji to nic dobrego. Porozmawiaj z nim i to na spokojnie, nie ukrywaj tego co czujesz, jak chce ci się płakać to płacz, nie ukrywaj emocji bo to nic nie pomoże. Ja zawsze mówiłam, że mi jest źle, że siedze w domu i nie mam pracy, ale chyba dopiero mój mąż zrozumiałam jak bardzo to przeżywam gdy coś we mnie pękło i gdy wypłakałam mu się na ramieniu. Zawsze byłam twarda i nie pokazywałam łez, ale czasami coś pęka w człowieku:(. To tyle. Dziasiaj nie mam weny do pisania, już mi wszystko tak obojętnieje, że szok, nie chce mi się już nic:(.

19

Odp: Sam na sam z depresją????

Ja po prostu nie potrafię, tak. Zawsze płakałam, gdy nikt nie widział i nie słyszał. Zwykle zaciskałam zęby i robiłam dobrą minę do złej gry. Nie potrzebowałam pocieszeń. Dawałam sobie świetnie sama radę. Pocieszałam innych, gdy była taka potrzeba, pomagałam. Nasza kłótnia zaczęła się od tego, gdy powiedziałam, że już nie chce żyć i nie ma tutaj dla mnie miejsca. Stwierdził, że wszystko będzie dobrze i wkurzyłam się jeszcze bardziej.
Dla kogoś innego wszystko jest łatwe. Bardzo łatwo powiedzieć, wszystko będzie dobrze, zobaczysz. A ja już przestałam w to wierzyć. Nie potrafię, tak po prostu płakać przy kimś. Zamknęłam siebie i swoje uczucia. Dlatego tutaj napisałam, bo myslałam, że pęknę. Oczywiście wszyscy wiedzą jak mi jest źle, bo mówię o tym, ale w taki sposób, że nie pokazuje wszystkiego do końca. Nie mówię np. że odechciewa mi się przez to żyć. Nie to, że chcę sobie coś zrobić. Życie jest bardzo cenne i mam dla kogo żyć. Moi rodzice by się załamali. Po prostu chwilami chciałabym zniknąć i nie czuć, tego co czuje.
Ale chyba dłużej nie wytrzymam... Pewnie bierze się to stąd, że byłam tak wychowana, że łzy są oznaką słabości. Moi rodzice mają silne charaktery. Nie chcieli, abym była "mazgajem". Mój brat jest starszy, trochę wychowywali mnie jak faceta (trochę dziwnie to zabrzmiało, ale miałam być twarda i taka byłam). Należałam do ludzi upartych i konsekwentnych. Jak już coś zaczęłam robić to kończyłam. Jak mi coś nie wychodziło, nie poddawałam się. Ale, jak wszystko, mam swoje granice wytrzymałości, które najwyraźniej się skończyły.
Ja widziałam jego łzy, gdy zmarła mu mama. Byli bardzo zżyci, z ojcem mniej. W sumie nie ma o czym z nim nawet rozmawiać. Czuje się te zimne stosunki. On moich jeszcze nie... ale chyba dziś dam im upust. Nie można z kimś żyć i nie odkrywać wszystkich kart. Może mi ulży.

20

Odp: Sam na sam z depresją????

Nowa, doskonale Cię rozumiem, bo mam podobnie. Byle co i już się wkurzam. Nie należałam do ludzi nerwowych, raczej moją cierpliwością i łagodnością można by kilku obdarować, ale jest jak jest. Najgorsze jest to, że im dłużej to trwa, tym bardziej tracimy na wartości. Wiedza ucieka, pewność ucieka, człowiek robi się coraz bardziej leniwy. Boje się, że w końcu nie będzie ze mnie żadnego pożytku...

21

Odp: Sam na sam z depresją????

Widzę, że mamy podobne podejście do życia. Czytam jak byś pisała o mnie tyle, że kiedyś. Ja też zawsze byłam jak kamień, zawsze postrzegana jak radosna i uśmiechnięta, zawsze radziłam sobie sama nawet jak było ciężko, jak już musiałam to płakałam po nocach żeby nikt nie słyszał, zawsze jakoś dawałam sobie radę. No niestety do pewnego momentu, jeszcze nigdy nie płakałam przy nikim, aż do tego momentu o którym pisałam wcześniej. Też pisałam tutaj na forum, bo myślałam że zwariuje, bałam się płakać, ale doszłam do wniosku że faceci są tacy "ciemni" w pewnych sprawach, a ja tak dobrze się maskowałam, że niby wszystko jest OK, że nikt nie wiedział jak jest mi źle. Wtedy pękłam i pokazałam jak naprawde się czuje, troche mi to pomogło. Uważam, że nie powinnaś ukrywać łez, chociaż nie jest tak łatwo pokazywać swoich słabości, ale związek powinienien być na dobre i złe chwile, i zawsze powinniśmy czuć w kimś oparcie chociaż nie zawsze tak jest, albo tak nam się wydaję.
<Masz rację smutna, innym łatwiej jest mówić, "będzie lepiej", "nie martw się", tylko czasami te słowa nic nie pomagają, liczą się czyny. A moze twój chłopak pytał sie w pracy czy nie ma jakiegoś stanowiska dla Ciebie? Właśnie takie gesty świadczą, że ktoś naprawde nas słucha i chce pomóc a nie banalne teksty.

Smutna ostatnio to mnie wszystko wkurza, dziwie się że jeszcze ktoś ze mna wytrzymuje, znowu mam takie kiepskie dni, że masakra. A czym bardziej siedzę w tym domu tym bardziej się boję że tak będzie już zawsze. No i tak jak powiedziałaś wiedza ucieka, lata lecą a doświadczenia nigdzie nie zdobywam...............

22

Odp: Sam na sam z depresją????

SMUTNA wiem ze w posredniakach "cienizna" ale szanse są na odbycie stażu...w mojej miejscowosci wiem że dziewczyny dostaly na 3 miesiące.Dobre i to na początek.Musisz jednak się tym interesowac,pytac...
Jesli chodzi o "korki" to jest naprawde dobra droga żeby zarobic troche grosza,niezlego grosza.moja corka udziela korków(studiuje filologie ang.)Jakos nikt sie nie czepia...A ty jeszcze ze zdolnosciami matematycznymy...Smutna masz kase w ręku tylko umiej to wykorzystac...

23

Odp: Sam na sam z depresją????

Smutna ,co do pracy to może złe CV piszesz tzn. schematyczne które nie przykuwa uwagi, wiem coś o tym bo często znajomym pomagam w pisani CV-ałek i to z dobrym (50 %) skutkiem. Widzisz jak ktoś dostaje 20 CV to wybierze to które go zainteresuje a jak wszyscy maja studia język są kreatywnie itp to HR-owcy od razu odrzucają. Może po prostu źle się "sprzedajesz" pracodawcy. Poza tym jak chcesz pracę np w sklepie to nie musisz pisać, że jesteś po studiach wpisz średnią szkołę a na rozmowie jak cię zapytają co robiłaś przez ostatnie lata to wymyśl coś, że np u wujka pracowałaś na czarno, korki dawałaś itp. Ja po studiach 4 (we wrocku zresztą) przez 5 miesięcy siedziałem na zadupiu i pracy szukałem, tak po czwartym miesiącu doła miałem, że hej,  ale się udało coś znaleźć. Tylko nie możesz się załamywać bo pójdziesz na rozmowę kwalifikacyjną  i wyczują,  że jakaś mało optymistyczna jesteś a dziś się szuka ludzi "gotowych do działania" i "wiecznie zadowolonych". Staraj się CV adresować do konkretnych ludzi (wiem trudne to jest) a nie "Dział personalny" itp. i nie korzystaj z gotowych wzorców. Wejdź sobie na forum dla Hr-owców i zobacz jak oni reagują na większość CV i co ich wkurza a co przyciąga uwagę. Potencjał masz więc się nie załamuj i nie popełniaj błędu, że chcesz pracować za marne grosze, bo to tak jakbyś mówiła do pracodawcy  "przyjmijcie mnie choćby za pół darmo bo mam doła" ty masz "powiedzieć" jestem silna,  inteligentna, znam swoją wartość i potrafię coś wnieść do Waszej firmy. Jeżeli sama się nie cenisz to ludzie myślą, że się boisz wyzwań i nic nie potrafisz. Powodzenia życzę

24

Odp: Sam na sam z depresją????

adamantan: Nie. Nie korzystam z "wzorców internetowych", ale dziękuje- poszukam i poczytam, chociaż myślała, że po takim czasie to już moje CV jest najlepsze z możliwych (pracowałam na nim i nad każdym LM). Ale pewnie mi nie zaszkodzi, jak poczytam i tak, nie mam nic ciekawego do roboty.

Na początku jak najbardziej się ceniłam. Jak widać z marnym skutkiem. Ten czas ciągłych poszukiwań, zrobił swoje ze mną. Czuje się bezużyteczna. Czuje się jak ofiara losu. Czuje, że nie potrafię sobie radzić i mam bardzo wiele takowych uczuć, które nie są najlepsze.

Wcześniej byłam przebojowa i się ceniłam. Rozmowa w sprawie pracy nie była dla mnie niczym szczególnym, prócz poznania się i ewentualnie "dobicie targu". Obecnie czuje duży stres i dyskomfort przed każdą rozmową. Im dłużej siedzę w domu, tym bardziej dziczeje. Już od pół roku umawiam się z koleżankami, ale tak naprawdę nie mam ochoty wyjść i zawsze mówię, że się odezwę. Trzęsę się i boli mnie brzuch... Nie długo będę się bała wyjść do sklepu.

Moja wiara w siebie jestem obecnie znikoma. Może nigdy nie byłam tak silna psychicznie jak myślałam...

kasandra1234: W PUP jest stałym goście, także to nie tutaj problem. Babki mi nie mogą pomóc, bo same mają ograniczone środki.  Muszę czekać.

Może i faktycznie pomysł z tymi korkami nie jest taki zły. Nikt się nie czepia, bo na szczęście nie trafiła na taką osobę.

Dzięki z rady. Pozdrawiam

25

Odp: Sam na sam z depresją????

Smutna ok 2000 tys rocznie mozna przeciez zarobic bez podatku.nie chce cie uświadamiac jak oszukac skarbowka ale tak naprawde kto sprawdzi jak to jest z tymi "korkami".Czy pomagasz za kase czy za darmo...a duuuzo osób kuleje z matmy z tego co sie orientuje...

26

Odp: Sam na sam z depresją????

Trochę więcej, bo troszkę ponad 3 tysiące. Rozliczam PITy to wiem;)

Wzięłam sobie wszystkie uwagi do serce. Komuś obok widzi więcej. Czasem nie widzimy najprostszych rozwiązań, które są obok nas. Biorę się do roboty. Zamierzam skończyć z tym lamentowaniem. Muszę zacząć od siebie.

Jak ktoś tutaj napisał, pracodawcy szukają pracowników wiecznie zadowolonych. Kiedyś byłam zawsze zadowolona, choćby nie wiem co. Szukałam radości w najdrobniejszych rzeczach i myślę, że tutaj jest mój problem. Kiedyś zarażałam uśmiechem, a ludzie lubią takie osoby. Od jakiegoś czasu dzielę się smutkiem, a to wszystkich odrzuca.

Mówiłam, że nie będę się błaźnić i chodzić po prywatnych przedsiębiorstwach, ale teraz myślę: co mi szkodzi;)

W końcu się wyspałam i odzyskałam siły. Miałam z tym problemy.

Jeszcze raz dziękuje za okazany czas i zainteresowanie. Pozdrawiam i wcale nie zamierzam was opuszczać, poprostu dziś jest bardziej kolorowo, tak po prostu.

27

Odp: Sam na sam z depresją????

Masz racje SMUTNA troche powyzej 3000tys i tez rozliczam trochę PITow ale wszyscy mają takie duże dochody... smile
I zapewniam Cie że się nie błaźnisz...przeciez szukasz pracy...sposobu na życie...i faktycznie wnies troche usmiechu i radosci w swoje zycie.Naprawde osobom pozytywnym ,tryskajacym energia jest łatwiej..moze czasami nawet warto "na sile" sie uśmiechnąc....nikt nie lubi ponuraków:) Pozdrawiam cieplutko

28

Odp: Sam na sam z depresją????

Dostałam pracę. Babeczka z odzieżowego zadzwoniła. Nic specjalnego, ale cieszy. Teraz myślę, że się odbije. Będę miała ciągły kontakt z ludźmi i jakiś grosz dla siebie (no i praca pod nosem). Mam nadzieje, że się utrzymam i skończę tę ekonomię, bo szkoda tych 4 lat, pracy i nauki- tylko dlatego to skończę. Wątpię, aby to zwiększyło moją atrakcyjność na rynku pracy, ale chciałabym się mylić. W każdym razie znowu będzie szansa na staż, bo w ustawie jest, że do 12 miesięcy od daty na dyplomie (ustawa o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, jeżeli kogoś to interesuje, warto poczytać). Przydałby się jakiś certyfikat znajomości angielskiego i niemieckiego, bo też często pracodawcy wymagają, ale to później. Nie wszystko na raz. Mam nadzieje, że będzie dobrze.

Nowa, obyś i ty szybko znalazła pracę. Tego Ci życzę i trzymam kciuki.


Pozdrawiam

29

Odp: Sam na sam z depresją????

Smutna gratuluję, wiem, że to nie szczyt twoich marzeń, ale od czegoś trzeba zacząć, dobrze usłyszeć coś dobrego, naprawdę. Teraz to już będzie tylko lepiej, też bym się cieszyła nawet z takiej pracy. Szczerze mówiąc gdy czytam twoje nowe posty z których dowiaduje się o nowych kursach albo zdolnościach to jestem pod wrażeniem i szczerze mówiąc zazdroszczę Ci takiej wiedzy, nie wiem gdzie ci pracodawcy maja oczy. Trzymam kciuki, żeby wszystko dobrze się ułożył. Zaraz widać, że masz ochotę do życia, nie to co ja:(. Mam nadzieję, że nie zapomnisz o nas.  Może mi też się poszczęści, oby szybko........  Pozdrawiam.

30

Odp: Sam na sam z depresją????

Szkoda mi Ciebie, bo wiem, co czujesz, ale na pewno też coś znajdziesz w końcu.
Oj, głowę to ja mam do nauki. Bardzo szybko się uczę i zapamiętuje, bez tego nie udało by mi się tyle zrobić naraz. Nie wiem po kim, ale to już nieistotne...
Pewnie, że nie zapomnę. Zamierzam tutaj zostać. Forum mi się podoba. Szkoda tylko, że odkryłam je w takich okolicznościach.
Czekam na pozytywną wiadomość od Ciebie teraz;)
Pozdrawiam i przesyłam trochę pozytywnej energii!!!!

31

Odp: Sam na sam z depresją????

Przesylaj SMUTNA,przesylaj,napewno sie przyda smile
Gratuluje ze jednak znalazlaś jakąs prace!Zobaczysz sam kontakt  z ludzmi sprawi ze będziesz inna osobą...
Zycze gorąco powodzenia.NOWA dla kazdego cos sie znajdzie,dla ciebie też!Pozdrawiam dziewczyny!

32 Ostatnio edytowany przez smutna123 (2011-03-06 11:02:42)

Odp: Sam na sam z depresją????

Dokładnie. Też tak myślę;) Chcę wrócić do siebie, taką jaką byłam;) Pozdrawiam

33

Odp: Sam na sam z depresją????

Dziewczyny,jesteście młode,wykształcone - może jakiś własny pomysł na działalność gospodarczą.Może tak na początek korepetycje.

34

Odp: Sam na sam z depresją????

Tak przeglądam te portale z ofertami korepetycji. Są tak nie tylko takie przedmioty, jak: j. polski, matematyka, historia, ale i np. logika, ekonomia z podziałem na mikro- i makro-, historia muzyki etc.
Gdy kiedyś udzielałam korepetycji, zwyczajnie było tak, że uczyłam kogoś np. języka angielskiego, a tu się okazywało, że dana osoba ma zaległości jeszcze z matematyki, chemii itp. W sumie zawsze był taki "miszmasz". Pomagałam ze wszystkiego, prócz fizyki, biologii i j. polskiego- z tego noga byłam straszna;) Były też osoby, które chciały aby tylko rozwiązała zadanie, napisała coś. Wszyscy już pokończyli to co chcieli, czyli szkołę średnią. Wypadałoby szukać przez ogłoszenia i nie jest to taki głupi pomysł.
U nas jest "ośrodek korepytatorski" (o ile mogę tak to nazywać). Nawet szukają na umowę zlecenie. Trzeba mieć pracę na umowę lub być uczniem/studentem do 26 roku życia. Miałam tam drogę zamkniętą, ale teraz czemu nie. Popołudnia i weekendy będę miała wolne. Nowa, może i u ciebie (lub obok) Ciebie też jest lub będzie coś takiego. Nie wiem, co skończyłaś, a może masz jakieś szczególne zainteresowania, którymi mogłabyś się z kimś podzielić. Słyszałam o jednym Panu z naszej okolicy, który udziela korepetycji z historii muzyki (to jego pasja i jest ponoć świetny), a na co dzień pracuje na produkcji.
Sęk w tym, że mieć coś co nas interesuje, czego inni nie wiedzą, a chcieliby wiedzieć. Pomyśl o tym i powodzenia. Tylko nie dziękuj. Jak mi coś do głowy przyjdzie, sensownego lub nie, to się podzielę;) Pozdrawiam

35

Odp: Sam na sam z depresją????

No dzięki za pomysł, no ale niestety u nas nie ma takich ośrodków korep. no a tak na marginesie, to nie czuje się na siłach, np z matematyki itp. żeby kogoś uczyć, kiedyś byłam dobra z matmy, chemii, ale ta wiedza już dawno gdzieś uleciała, no niestety przez dłuższy czas nie miałam z tym styczności i tak to jest. Zresztą z tego co się orientuje to u nas po szkołach są kółka dla osób które mają jakieś luki we wiedzy i to darmowo. W przeciwieństwie do Ciebie, ja zawsze byłam typem ludzi, którzy wkładali dużo czasu i sił w naukę, nigdy nic nie przychodziło mi z lekkością, zawsze musiałam sporo się napocić, żeby osiągnąć bardzo dobry efekt. Smutna dzięki, że o nas pamiętasz i przesyłasz nam pewne pomysły, teraz nie skorzystałam, ale kolejnym razem może będzie inaczej. Pisz o swojej pracy i wnieś tu troszkę radości.

36

Odp: Sam na sam z depresją????

W środę zaczynam i oczywiście zdam relację;) Pozdrawiam

37

Odp: Sam na sam z depresją????

hejka, zarejestrowałam się tutaj , po przeczytaniu historii smutnej, i w zasadzie poczułam się jakbym czytała o sobie. Na chu... były mi te studia... tyle że nie mam aż takich problemów z kasą. Za to wpadłam w jakąś dziwną nerwicę, kompletnie mi się nie chce jeść... chodzę słaba  bez sił do życia. Tak naprawdę to nawet pisać mi się nie chce o tym wszystkim. Gratuluję smutnej posady. Nara

38

Odp: Sam na sam z depresją????
elmirka napisał/a:

hejka, zarejestrowałam się tutaj , po przeczytaniu historii smutnej, i w zasadzie poczułam się jakbym czytała o sobie. Na chu... były mi te studia... tyle że nie mam aż takich problemów z kasą. Za to wpadłam w jakąś dziwną nerwicę, kompletnie mi się nie chce jeść... chodzę słaba  bez sił do życia. Tak naprawdę to nawet pisać mi się nie chce o tym wszystkim. Gratuluję smutnej posady. Nara

Witaj,
Doskonale Cię rozumiem. Też miałam dni, gdy jeść mi się nie chciało i leżałam patrząc w sufit. I najlepiej, aby mi wszyscy dali spokój. Co mogę powiedzieć. Życzę wam, abyście w końcu coś znalazły, tak jak i ja, a też już byłam w takim stanie, że odechciewało mi się żyć, bo ile można siedzieć w domu, bez kasy, bez zajęcia etc. Powodzenia. Pozdrawiam

39

Odp: Sam na sam z depresją????

Nie śpię od godziny 4. Jak pierwszy dzień w pracy? OK. Kasa nic specjalnie trudnego. Bardzo podobna do wcześniejszych na których pracowałam. Szefowa póki co, bardzo sympatyczna. Nie jest stąd, a więc dziś pozostaje telefon i wszystko na mojej głowie.

To, co zaraz napisze pewnie dla niektórych nie wyda się problemem, ale ja nie mogłam dziś przez to spać. Jak na złość wczoraj miałam 2 telefon z zaproszeniem na rozmowę. Praca zgodna z moim wykształceniem (powiedzmy, ale bliższa mi niż praca w sklepie), a mianowicie w biurze jako asystenta kadrowej oraz do sekretariatu (dziekanatu wyższej uczelni). Wybłagałam jedną rozmowę w piątek na rano i mam nadzieje, że się wyrobię (praca w innym mieście). Boje się teraz, że zaczną wszyscy naraz oddzwaniać, a ja nie będę mogła się wyrwać. Oczywiście, mogę nic nie zyskać to tylko rozmowa, a stracić pracę. Nie wiem, co mam teraz robić? To pracodawca dyktuje datę i godzinę rozmowy i co mam mówić... Co byście zrobiły na moim miejscu? Dać sobie spokój i siedzieć w sklepie? Jak szukać pracy mając pracę? Tyle czasu siedziałam w domu i rozpaczałam... i nic, a teraz się obudzili.

Nie daje mi to spokoju... Mogę nic nie zyskać, a dużo stracić. Nie należę do ryzykantów. Rozważam... Pozdrawiam

40

Odp: Sam na sam z depresją????

Smutna, dasz radę, jak już kiedyś pracowałaś na kasie to nie jest to żadna nowość. I nie denerwuj się, ale to łatwo sie tylko mówi, Ja osobiści też pewnie bym się denerwowała A jeśli chodzi o pracą to faktycznie dziwna sprawa, czyli wychodzi na to, że to nowe CV i LM były lepsze, albo wreszcie Ci się poszczęściło:) Kurcze, ale faktycznie co teraz zrobić, o wolne nie poprosisz, sklepu też nie zamkniesz, a jak nic z tych rozmów nie wyniknie, kurcze fatalna sprawa, chyba, że na rano przed pracą się umówisz, bo nic innego nie pozostaje, a od której pracujesz?, jak od 9 to byś dała radę bo w biurze to od 7, 8 to już pracują, Ja bym jechała, bez umówienia, tam gdzie odmówiłaś, przed albo po pracy, dzisiaj nawet, w zależności oczywiście jak tam pracują, jak dziekanat szkoły to myślę że dłużej, może zastaniesz osobę która jest ds rekrutacji i przekonasz do siebie, doświadczenie i wiedzę masz w tych sprawach tak? to myślę że będzie dobrze, powiesz że nie mogłaś znaleźć pracy i zatrudniłaś się w sklepie na ten czas poszukiwania, może spotkasz się ze zrozumieniem, bo wiadomo różnie to bywa. Pa

41

Odp: Sam na sam z depresją????

Pracuje od 10 do 18 w tygodniu, dlatego rano mam czas, ale nie każdy pracodawca na to pójdzie. Są tacy, np. miałam egzamin na prawo jazdy- oczywiście dzwonią. Oddzwoniłam później to nie chcieli już ze mną rozmawiać.
W sam raz rozmowa na 8 to do 10 zdążę przyjechać do pracy. Zobaczymy. Idę zaraz spać, bo wstaje o 5, a w domu po 18 będę dopiero.
Nerwy już mi przeszły, ale ja to mam pecha. Jak pisałam, tyle czasu w domu i nic, mam pracę to się obudzili i naglę zechcieli mnie bliżej poznać. Fakt to z tych zmienionych CV i LM. Jednak nauka czyni mistrza. Tyle ja się tego napisałam. W weekend, jak chcesz i masz aktywnego maile mogę ci wysłać wzór mojego CV (tylko usunę dane i wpisze jakieś wymyślone). Moja mama stwierdziła, że przekombinowane, ale efekt jakiś daje;) Pozdrawiam

42

Odp: Sam na sam z depresją????

SMUTNA przyznaj się poprostu że masz prace dorywczą,ktora cie nie satysfakcjonuje ale potrzebowalas kasy wiec sie jej podjęłaś.a co niby mialas żebrac na ulicy...Sprobuj może jednak delikatnie pertraktowac godzine rozmowy kwalifikacyjnej...jesli sie nie zgodza trudno...na razie prace masz...

43 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2011-03-11 07:23:28)

Odp: Sam na sam z depresją????

Witaj SMUTNA...ale chyba już nie taka smutna?
Mówią, że " nieszczęścia chodzą parami" , a ja dodam, że szczęście też.

Czytając Twoje perypetie, przypomniałam sobie jak ja po urlopie wychowawczym ( 4 lata) nie mogłam znaleźć pracy. Następnie w jednym dniu dostałam dwie oferty. Nie mogłam się zdecydować, którą wybrać, a były o różnym charakterze. Radziłam się rodziny, koleżanek, miałam nieprzespaną noc - oczywiście i tak wybrałam tą , która wydawała mi się bardziej odpowiednia i blisko domu ( siedem minut pieszo).Ale nerwów podżyłam...bo to była taka przekładanka, raz w myślach byłam bezwzględnie zdecydowana na jedną,by za chwilę argumentowałam za drugą propozycją. Taka rozmowa sama z sobą.

Mój syn miał podobną historię do Twojej, po studiach dziennych, jeździł na rozmowy kwalifikacyjne, a wszędzie pytali go o staż pracy w swoim zawodzie. Nawet żałował, że dostał się na dzienne, bo koledzy pracowali i studiowali zaocznie - czyli dwa w jednym, nauka i staż i nie mieli tego co on problemu.Trwało to około 4-ech miesięcy, jazdy na rozmowy kwalifikacyjne...aż mi go żal było... i śmialiśmy się razem, że jest "etatowym poszukiwaczem pracy". Najeździł się na te spotkania kwalifikacyjne, w garniturku pod krawatem i za każdym razem słyszał: dziękujemy, powiadomimy pana pisemnie.
W końcu zatrudnił się, za naprawdę marne wynagrodzenie i.....
w pierwszym dniu pracy otrzymał telefon, że jest praca od zaraz...mówił, że właśnie się zatrudnił...zaproponowali mu lepsze warunki pracy i płacy, więc przyjął je - w zasadzie wszystko odbyło się na telefon.
W tym pierwszym zakładzie można powiedzieć, że nie przepracował jednego dnia, bo w tym samym dniu przyjął się do pracy i zwolnił...i nie żałował swojej decyzji.

SMUTNA, tobie też życzę podjęcia właściwej decyzji.

44

Odp: Sam na sam z depresją????

Smutna mam nadzieję, że wszystko pójdzie po Twojej myśli i podejmniesz słuszną decyzję, bo teraz to nie jest taka prosta sprawa, tym bardziej jak wiesz jak ciężko o pracę i jak człowiek wariuje siedząc w domu. Ja byłam wczoraj na rozmowie w sklepie, ale było chyba 30 osób na to stanowisko, więc nie ma co się oszukiwać,  nie mam dużych szans, tym bardziej, że nigdy nie pracowałam w sklepie. Ja też pozmieniałam swoje CV i LM na inne, ale nie wiem czy to coś da, Smutna będę wdzięczna za wzór twojego, może jeszcze coś udoskonalę, później napisze Ci maila.
Smutna zazroszczę Ci tych ofert, ale współczuję też sytuacji w jakiej jesteś, teraz decyzje są trudniejsze, musisz szanować to co masz, ale jednocześnie myśleć o pracy na miarę twojego wykształcenia. Życzę powodzenia, widać, że szczęście przypomniało sobie o Tobie, mam nadzieję, że o mnie tez sobie przypomni...... Pisz wieczorami jak w pracy i jak poszła rozmowa kwalifikacyjna. Trzymam kciuki, powodzenia.

45

Odp: Sam na sam z depresją????

A ja wierzę że znajdziesz sensowne rozwiązanie , wszędzie zdążysz i podejmiesz odpowiednią decycje i nie będziesz już smutna123.

Zadbaj jednak o przespane noce,odganiaj myśli które nie pozwalają Ci zasnąć a potem Cie wybudzają.Jakaś spokojna muzyczka albo myśl typu "jutro będzie dobry dzień":D

46

Odp: Sam na sam z depresją????

W końcu mam chwilę, aby usiąść i spokojnie popisać;) Byłam zajęta moim. Wyjaśniliśmy sobie wszystko z soboty na niedziele;) Hehe. Dziś wypad do kina na Jeż Jerzy. Nie spodobał nam się film, ale ciszyliśmy się swoim towarzystwem;) Wyjaśniliśmy kwestie wspólnego mieszkania i już niebawem się przeprowadzam do niego. Nawet mi pozwolił na zagospodarowanie mieszkanie według własnego uznania. Już rozpisałam, co i jak;) Ciężko nam pewnie będzie (wiem, bo pomieszkiwaliśmy razem) ze względu na moje pedantyczne zachowania. Wszystko musi być na błysk;p hehe.
W pracy, jak w pracy. Nawet nie wiecie jak mnie cieszy kontakt z ludźmi. Uwielbiam to. Od razu mi lepiej. Byłam na rozmowie. Było fajnie i przyjemnie. Trochę się stresowałam, ale jak już zaczęłam mówić to mi przeszło. Babka była naprawdę w porządku. Wyjaśniłam kwestie mojej pracy w sklepie etc. Jak oddzwonią to uciekam ze sklepu. Oczywiście w kulturalny sposób;) a póki, co muszę czekać. Może się odezwie ktoś jeszcze, kto wie.

Dzięki dziewczyny za słowa wsparcia. Nowa, trzymam kciuki i przesłałam CV. Trochę dziwaczne, ale może o to chodzi;) Pozdrawiam;)

47

Odp: Sam na sam z depresją????

Smutna123 dzieki za CV, szczerze mówiąc to faktycznie inne, ale tak jak powiedziałaś może o to chodzi. Napewno skorzystam. A tak na marginesie to masz dużą wiedzę i doświadczenie, jestem pod wrażeniem i naprawdę dziwne, że masz problemy z pracą. Mój bagaż doświadczeń nie jest aż taki duży, a jestem rok starsza, chyba:)

Super, że się dogadałaś ze swoim, teraz bedzie już tylko lepiej, tym bardziej że będziecie razem mieszkać i się docierać. szczerze mówiąc kiedyś byłam przeciwna takiemu mieszkaniu, ale teraz z biegiem czasu doszłam do wniosku, że takie mieszkanie daje szanse poznania tej drugiej osoby, każdego dnia poznajemy nawyki itp, ja poznałam takie nawyki dopiero po ślubie i niektóre były dla mnie szokiem. A tak na marginesie to ostatnio, chyba przez ten brak pracy i moje nastroje kiepsko się dogadujemy, wszystko mnie denerwuje i szczerze mówiąc to mam dosyć bycia "domową kurą":(

Smutna widać, że ta praca całkiem Cie zmieniła, na lepsze, bije od Ciebie energia i wogóle, super, tak trzymaj i wspieraj nas czasami. powodzenia

48

Odp: Sam na sam z depresją????

Mam wrazenie że SMUTNA to nie jest ta sama osoba ktora pisala pierwszego posta w tym wątku big_smile  a może sie myle co?

49

Odp: Sam na sam z depresją????

Nowa- z takim doświadczeniem by mnie tutaj nie było. To przykładowy opis stanowiska i obowiązków. Z dziennymi studiami ciężko o takie doświadczenie. Pozostawały raczej wakacje i przerwa semestralna.

Co do sytuacji w związku to u mnie też się nie układało, ale teraz wraca do normy, a więc uważam, że ten brak pracy odbił się na naszym związku. Teraz jestem lepiej, bo mam pracę i jestem inna. Mam nadzieje, że i ty znajdziesz. Nie ma  co się poddawać. Sama chciałam, ale w końcu coś znalazłam. Znalazłam pracę w najgorszym, kryzysowym momencie... Nigdy nie wiadomo, co i jak. Powodzenia

Chciałam jeszcze wrócić do etatowego poszukiwacza pracy. Zgadzam się z tym stwierdzeniem. Czasem słyszałam, że mi to dobrze siedzę sobie w domu. Niemniej jednak czasem 8 h siedziałam przed komputerem szukałam ofert pracy, pisałam LM i tak mi dzień zleciał. Z tę różnicą, że nikt mi za to nie płacił.

Kasandra: Pewnie, że to nie ta sama osoba;)

A tak poza tym, ostatnio czytałam bibliografię pewnego zacnego człowieka z PL. Bardzo często zmieniał pracę (Średnio, co 3 miesiące), a zaczął od prac porządkowych. Mam nadzieje, że ciężką pracą nad sobą i bez znajomości, też kiedyś mi się uda. Nadzieja matka głupich, ale każda matka kocha swoje dzieci;)

Mam dobry nastrój, to i wena wróciła. Wracam do tworzenia. Chcę zostawić coś po sobie. 10 lat temu miałam swoje 5 min. i dobrze je wykorzystałam. Potem studia i cisza, w końcu kiedyś trzeba wrócić;)

Wiecie, kiedyś mi się wydawało, że nie pasuje do tego świata, do tych czasów. Chciałam żyć w renesansie;) Ten czas bardzo mi się podobał, aczkolwiek znam go tylko z książek... Być może nie był to najlepszy czas, ale te stroje, literatura- przemawiają do mojego serca. Uciekam się szykować do pracy.

Pozdrawiam i życzę udanego dnia

50

Odp: Sam na sam z depresją????

Acha, myślałam, że jest w tym coś prawdy bo pisałaś, że orientujesz się w księgowości, tu na forum pisałaś kiedyś o pracy w sekretariacie, wiec pomyślałam, że coś w tym jest:) ale te kursy i znajomość języków to z pewnością nie ściema tak?:) No ale faktycznie jak miałaś dzienne studia to nie jest możliwe żeby ktoś pracował, Ja ze względów finansowych poszłam na zaoczne, więc co jakiś czas gdzieś się załapałam i zarobiłam parę groszy, reszta ze stypendiów i dawałam radę. A teraz gdy mam to mgr to nigdzie nie moge się załapać:( a mogło by się wydawać, że bedzie lepiej ale tak nie jest. Szczerze?!, to już mam dosyć szukania tej pracy, mam dosyś wszystkiego i wszystkich, mam dosyć tych pytań znajomych, rodziny czy znalazłam gdzieś pracę, ich "dobre" rady i wogóle to mnie normalnie dobija:( Smutna zazroszczę Ci trochę tego mieszkania sam na sam z chłopakiem, my mieszkamy z rodzicami i szczerze mówiąc to czasami mam ochotę spakować się i gdzieś wyjechać, każdy ma jakieś dobre rady i czasami tak mnie to wkurza, że szkoda słów. No ja też czasami prawię cały dzień siedzę przed komputerem i szukam jakiś ciekawych ofert, ale chyba nie każdy rozumie, że to nie jest nic przyjemnego.  A ten brak pracy to z pewnością odbija się na związku i to niestety negatywnie:(.

51

Odp: Sam na sam z depresją????

Owszem. Lubię wszystko, co związane z ludźmi i ich pracą. Umiem naliczać wynagrodzenie (LP), urlop, rozliczanie podróży służbowych etc. Znam kodeks pracy i akty wykonawcze, ustawę o systemie ubezpieczeń społecznych i wszystkie pozostałe (ustawę o rentach i emeryturach, o emeryturach mundurowych, rolników etc.). I uwielbiam to, chciałabym się kiedyś tym zająć, albo sprawami podatkowymi. Kadry lub księgowość, ewentualnie pracownik US- tym bardzo chciałabym się zająć. Niestety nie mam 25 lat, 5 lat doświadczenia, podyplomówki w tym zakresie etc. Jeśli już to poszerzam wiedzę w domu, z czystego zainteresowania.
Zaczęłam śledzić to co, wiąże się z otwarciem rynku pracy dla polaków w Niemczech, może studia tam.... Rozmawiałam z bratem, stąd takie myśli. Mój znajomy prawnik wyjechał do USA, bo tu nie mógł nic znaleźć. Kolega lekarz, w trakcie studiów wyjechał za granice i tam się uczy. Czasem jak mi piszą, co tam jest.... to mi się tyłek ściska. Nie żałują. Czasem mam wrażenie, że nie mam w PL miejsca dla ludzi zdolnych, którym należy dać szanse... Takich ludzi tu się gnoi. Nie ma praca, czas mija, a człowiek ma coraz niższe poczucie wartość i dochodzi do tego, że bierze jakąkolwiek pracę, za jakiekolwiek pieniądze. Z drugiej strony wiem, że obecnie bezrobocie w przedziale wiekowym 18-25 lat rośnie tylko w PL. Nie długo w PL ma być ponad 3 miliony ludzi w tej sytuacji.
I co tu robić... To często dzieje się poza nami. nie mamy na to wpływ, ale człowiek ma coraz gorsze pretensje sam do siebie. Ja często upatruję większe pieniądza,  tylko za pośrednictwem własnego DG. O ile się trafi w dobrą lukę rynkową i jest się w posiadaniu kapitału na start. Jest to poważna bariera dla dobrych chęci... ale to już inny temat.

Nowa: Myślałam, że też dziennie studiowałaś. Czy w trakcie studiów próbowałaś znaleźć pracę w zawodzie (zgodnej z kierunkiem studiów)? Tak pytam z ciekawości, ponieważ gdy ja szłam na studia praca była dla mnie zgodnie z moim przyszłym wykształceniem, dlatego często mam pretensje sama do siebie. Miałam ponad przeciętne oceny i chciałam być profesjonalista w zawodzie. Szkoda, że nie o to chodzi... Dziś ważne jest doświadczenie, nie trzeba mieć mgr przed  imieniem i nazwiskiem.

Mój kiedyś pomieszkiwał z nami, ale zaczęło się psuć. Rodzice się wtrącali. Dziś ma swoje, aczkolwiek kredyt został. Jeszcze trochę i spłaci. Stwierdził, że nigdy więcej. Komentowali, to co robi i jak robi. Nie wszystko potrafił, a mój ojciec to złota rączka i dla niego to było coś strasznego, żeby facet nie potrafił np. gładzi kłaść (czy jak się to tam nazywa), a jest to zupełnie normalne. Za to wszystko, co ma kable i działa na prąd, potrafi naprawić i wiele innych rzeczy, np. naprawił moją prostownicę, od tamtej pory się nie psuje, a  wydawało mi się, się spaliła;) Mamie znowu przeszkadzało, że facet gotuje, zmywa, sprząta, pierze. Dla mnie to normalne, chcemy wszystko po partnersku, oczywiście pod warunkiem, że oboje będzie pracować. Trzeba się dzielić obowiązkami w taki wypadku. Krótko mówiąc, lepiej na swoim;) i lepiej dla związku, ale wiem, że często to nie możliwe, a szkoda;(

Zmęczona dziś jestem. Miałam kilku marudów w sklepie i chyba mi się udzieliło. Idę do wanny. Pozdrawiam i kolorowych snów życzę;)

52

Odp: Sam na sam z depresją????

Smutna w tym co piszesz jest dużo racji, no niestety nie ma pracy dla ludzi wykształconych, ambitnych i zdolnych. Nasz kraj jes totalnie pokręcony i zazroszczę ludziom którzy mają tyle sił i odwagi żeby wyjechać np. do Niemiec, podziwiam ich, bo jak wiadomo nie zawsze jest tak jak sobie wymarzymy, przychodzi niestety szara rzeczywistość. Na tym forum jest dużo takich którym się nie powiodło, ale wielu, tak jak Twoi znajomi są zadowoleni, bo tam mają super pracę i wynagrodzenie na miarę ich wiedzy, wykształcenia, zajmowanego stanowiska itp. A tutaj u nas co mamy?, no właśnie, wysokie bezrobocie i zero perspektyw, człowiek wyuczony, który pracuje w markecie ponieważ trzeba z czegoś żyć, albo tak jak Ja niemogących znaleźć pracy, bardzo często liczą się znajomości, kontakty....

Odp. na pytanie. Tak studiowałam zaocznie i od samego początku szukałam czegoś po moim kierunku, tzn. w adminiestracji, najlepiej państwowej, ale powiem ci szczerze to to nie była taka prosta sprawa. Osoby po Liceum nie chcieli bo nie ma wykształcenia, nie ma doświadczenia itp. Początkowo chodziłam od urzędu do urzędu a póżniej to już wszędzie. Tak więc różnie to bywało z moją pracą, rok odbywałam staż właśnie w inst. państwowej, później u prywatnego trochego, co jakiś czas siedziałam w domu, potem znowu sie załapałam na troszkę a teraz to już rok jak siedze i szukam. sad Ty jesteś z wielkiego miasta, wiec tam może jest inaczej, a u nas to zazwyczaj liczy sie poparcie, albo trzeba dużo szczęścia żeby sie załapać, niestety. A gdy szukam w większych miastach, to mnie gaszą, że nie jestem mieszkanką i takie dojeżdzanie jest uciążliwe, tak jak to by był ich problem, no zawsze mogę zmienić miejsce zamieszkania, ale gadaj z takimi.

No niestety w dzisiejszych czasach trudno o swoje mieszkania, pozostaje kredyt tyle, że trzeba zarabiać i to nie grosze. U mnie niestety jest podobnie, tyle że moi rodzice traktują męża jak gościa, za każdym razem gdy ma coś zrobić to ktoś go wyręcza albo słysze teksty, że Ja mogę to zrobić bo przecież on nie wie gdzie to i tamto, że to nie pasuje. Na początku to można zrozumieć, ale teraz to już przesada, ja też jestem zdania, że można podzielić obowiązki, i nigdzie nie jest napisane że facet nie może wyprać, ale niektórzy ciągle wierzą w te idiotyczne stereotypy. Teraz jestem w domu więc większość robię sama, a wiadomo człowiek szybko sie przyzwyczaja do dobrego, więc mam nadzieję, że nie wychowam potwora, który za parę lat będzie leżał na kanapie i nie kiwnie palcem. Oczywiście trochę żartuję i przesadzam, ale uważam, że podział ról jest ważny, kazdy szanuje pracę drugiego i nie powie np. że cały dzień nic nie robiłam, a wiadomo w domu zawsze jest coś do zrobienia. Mam nadzieję, że jak najszybciej znajdę pracę i wszystko sie zmieni i bedziemy mogli planować jakąś przyszłość, swój dom itp.

53

Odp: Sam na sam z depresją????

Dokładnie. Szlag mnie trafia, gdy na to patrzę. Trzeba mieć szczęście lub znajomości...

Teoretycznie powinno Ci być łatwiej. Masz więcej niż ja. Ja nawet na staż nie mogę liczyć.

Mieszkam pomiędzy małym miasteczkiem, a dużym miastem (mam do Wrocławia ok. 20 km). Gdybym miałam tam zameldowanie, nie byłoby tematu. Znacznie łatwiej tam o staż i pracę (bynajmniej tak wynika z relacji znajomych). Pracodawcy często kręcą nosem na osoby dojeżdżające.

Przydałby się jakiś jeszcze jeden język, ale nie stać mnie na szkołę. Zresztą nauka języków marnie mi idzie. Aby mówić biegle po niemiecku, uczyłam się codziennie po ok. 3 h, i tak minęło  15 lat. Angielskiego uczę się 10 lat. Mogłoby się wydawać dużo, ale nadal uczę się słówek, bo albo mi wyleciało z głowy, albo w ogóle niektórych nie znałam. W każdym razie polecam fiszki. Jak sobie pomyśl, że spędzę kolejne lata na szlifowaniu kolejnego języka... Niby mam dobrą pamięć, ale jestem wzrokowcem (zapamiętuje szybko wszystko, co widzę, a co za tym idzie pisownie, jest czasem tak, że potrafię napisać, a nie wiem jak się dane słowo wymawia). Miałam problemy z przełamaniem bariery komunikacji. A poza tym mam straszną wadę, jak coś robię to musi to być perfekcyjne. Jeśli nie jest, przyjmuje, że tego nie ma. W szkole zawsze musiałam wiedzieć więcej niż było to wymagane. Strasznie mnie to wkurzało, ale miałam cel. Skończyłam jak skończyłam, marnie.

Dziś dzwonili, zapraszali mnie na rozmowę w sprawie pracy w firmie produkcyjnej. Póki co nikt więcej się nie odzywał.

No, to ładnie. Mój był u nas jak domownik. Ojciec żądał pomocy, skoro mieszka. Dokładał się do rachunków, ale miał też swoje obowiązki. Gdy się migał, nie było to mile widziane i rzecz jasna obrywałam ja. Słyszałam, że on nie dla mnie, że powinnam znaleźć sobie kogoś innego etc. Mam nadzieje, że Twój mąż się nie rozleniwi. Jak pójdziesz do pracy to będzie miał zderzenie z rzeczywistością;) Mi się podoba to, że on wszystko potrafi zrobić, a gotuje hmmm...- chyba minął się z powołaniem;) Wniosek jest jeden, on wie ile roboty czasem jest w domu i bynajmniej to szanuje. Ci faceci, którzy mówią, że a tam w domu nie ma nic do roboty, nigdy nic nie robili- tak wynika z moich obserwacji.

Mam nadzieje, że za jakiś czas będziemy tutaj siedzieć i pisać, ile mam roboty papierkowej i jak dziś wkurzył nas petent;) Tego nam życzę! Pozdrawiam

54

Odp: Sam na sam z depresją????

Dobrze Cie rozumię, Ja też mam parę kilometrów do dużego miasta i wiele razy stanowiło to problem dla potencjalnych pacodawców, nic nie dawało moje zapewnienie, że umiem organizować czas, że jestem punktualna i nie wyobrażam sobie spóźniania, no ale jak ktoś nastawia się negatywnie do takich rzeczy to nic go nie przekona, niestety. Z kolei jak mówiłam,że się przeprowadzę bo szukam pracy, to były pytania kiedy, gdzie, po prostu paranoja jakaś. Jestem tak uparta, że mogłabym wstawać nawet przed o 5, żeby dojechać na czas, ale nikt nie chce dać szansy. No a u nas to z pracą ciężko, do mężczyzn jest ofert więcej a dla kobiet cienizna:( trzeba mieć naprawdę sporo szczęścia....

Z tymi językami to świetnie Cię rozumię, Ja też nigdy nie miałam do tego głowy, chęci miałam wielkie, ale nauka szła ciężko, a najgorsze jest to, że wiedza którą nabyłam z wiekiem ulatuje, niestety. A czy te języki będą kiedyś pomocne? no właśnie... róznie to bywa, umiesz angielski a wymagają francuski itp.

Widzę, że u Ciebie się troszkę ruszyło z pracą, dzwonią, to już coś, a u mnie cisza na lini:(

No Ja też mam nadzieję, że się nie rozleniwi, ale jak tak dłużej będzie to będzie póżniej ciężko. No wiadomo póki co zajmuje się typowymi męskimi obowiązkami, ale o gotowaniu to nie ma pojęcia, Ty to masz szczęście też bym tak chciała, pyszne obiadki od mężą, ciekawe czy doczekam takich czasów. Podejrzewam, że Twój narzeczony nie jest jedynakiem i nie był rozpieszczany przez mamę, a z takimi to ciężko. Szerze mówiąc to bardzo bym chciała ponarzekać na pracę, że trzeba rano wstać itp.

55

Odp: Sam na sam z depresją????

Powinnam się uczyć, ale czytałam to co pisałyście tongue (taka forma bo same panie wink )
Od jakiegoś tygodnia, nie mogę sobie znaleźć miejsca, cały czas myślę, o tym, że sobie nie poradzę, studiuję, wydawałoby się na najlepszej uczelni w kraju, renomowany kierunek, ale jednak. Mam ogromny lęk. Do skończenia studiów zostało mi jeszcze trochę czasu, wszystko może się zmienić, ale ja mam już dziś problemy z tym. Może powinnam iść do psychologa, ale na prywatnych mnie nie stać. To straszne, człowiek mający wyższe wykształcenie nie ma pracy.
Niestety sami jesteśmy sobie winni, tworzą się jakieś szkoły w miastach 20 tys. w efekcie ludzi z mgr jest więcej niż tych ze średnim.
Wracając do mnie, na prawdę nie wiem co robić, całe dnie czytam o tym jakie są wymagania, i jestem w szoku, jak dużo wymagają oczekują, kto jest w stanie temu sprostać sad
Co do języków, to ja do nich miałam pecha, co szkoła to inny jeżyk. W efekcie klika, ale żaden biegle.
Co do korepetycji, to raczej coś nie do udowodnienia, że się to robiło. Nie wiem czy aż tak wiele os. je bierze, z moich znajomych to tylko do matury brało się, ale to raczej nie u studentek, a u kogoś ze znacznym doświadczeniem.

56

Odp: Sam na sam z depresją????

Można to udowodnić, np. referencjami. Udzielałam kiedyś korepetycji. Nie zawsze za pieniądze. Miałam czas, chciałam pomóc. I właśnie mam chętne osoby do korków z WOSu. Jak widzę, że nauczyciel potrafi brać 50-60 zł za godzinę, nie każdego na to stać. A ja zdawałam maturę na poziomach rozszerzonych (wszystkie przedmioty) i wypadłam dość dobrze. 100% nie miałam, ale nie było źle;)

Renomowana uczelnia, nie mam pojęcia jaka. Co do produkcji mgr, ja przez te lata dojeżdżałam do dużego miasta, na uczelnie państwową. Nie uważam, że jestem produktem produkcji, gdyż tyle się uczyłam, nie ściągałam, co więcej zostawałam po zajęciach, aby innym wytłumaczyć, np. logikę i statystykę. Chciałam wiedzieć jak najwięcej i być najlepsza, a teraz sprzedaje w małym sklepie z odzieżą, bo trzeba gdzieś pracować. Nie ukrywam, że jest strasznie przykro. Bardzo często płakałam. Wiem, że nie można mieć zawsze to czego się chce. W domu się tego nauczyłam, bo się nie przelewało. Myślałam, że ciężką pracą zasłużę na coś. Wiem, że wszystko przede mną, ale to nie zmienia faktu, że mi smutno jest. Jestem w sklepie, czasem się przewinie znajomy i pyta: "a Ty co tu robisz?" Tego typu pytania przypominają mi o wszystkim. O tym, jak po nocach po pracy uczyłam się i często płakałam, że nie dam rady, ale dawałam.

Owszem wymagania rosną, szkoda, że płace nie. Nie mowie o sobie, bo moje doświadczenie jest niewielkie i nigdy nie miałam wygórowanych żądań na "dzień dobry", ale mam znajomych, którzy naprawdę znają się na tym, co robią, ale prywaciarze chcą mieć jak najtańszą "siłę roboczą", bo sami chcą zarobić (racjonalne gospodarowanie). Oczywiście nie wszyscy, są firmy, które swoją przyszłość upatrują w "ekipie ludzi"- to jest ich kapitał na przyszłość.

Nowa: Mojemu to pracę załatwili i musiał jechać 100 km, ale jak widać nie ma źle. Przyjechał tutaj tylko na gotową pracę. Musiał znaleźć mieszkanie i sam sobie dawać radę. Jak wspomina z pierwszej wypłaty po zapłaceniu mieszkania zostało mu 200 zł na jedzenie, ale za to dziś jaki zadowolony. Jak sam mówi, wie za co pracuje. Kiedyś też bym chciała to powiedzieć;)

Teraz, coś się na lepsze zmieniło. Zaczął dostrzegać, że gdzieś tam w głębi przeżywam to. Mam świetny pomysł na działalność, ale niestety nie mam pieniędzy na to. Modlę się od 2 lat, aby ktoś nie wpadł na podobny pomysł. Póki, co nic takie nie powstało. W sumie nie potrzebuje, aż takiej dużej sumy, min. 30 tys. Można pomarzyć....

Wróciłam do malowania. Może po śmierci ktoś mnie doceni od strony artystycznej, a jak nie to chociaż rodzinie pozostanie kawałek mnie;) Zresztą kocham to... Pozdrawiam i miłego dnia życzę;)

57 Ostatnio edytowany przez nowa88 (2011-03-16 16:28:01)

Odp: Sam na sam z depresją????

Smutna doskonalę Cię rozumię, gdy czasami spotykam znajomych, np. na ulicy którym nigdy nie zależało na ocenech tak jak mi, i słyszę,że mają super pracę, nie wspomne o pieniądzach to mnie krwią zalewa. Też myslałałam,że ciężką pracą i zdobytą wiedzę wywalczę sobie lepszą przyszłość, w domu też nigdy się nie przelewało, dlatego wybrałam studia zaoczne, aby za nie zapłacić z własnej kieszeni i nie zawracać głowy rodzicom. Różnie było z tą pracą, ale zawsze dawałam jakoś radę, czasami zastanawiam się po co to było? teraz siedzę w domu i nie mam nic.
W jesli chodzi o duży procent ludzi wykształconych (o których mówi cherry) to myślę,że nie do końca ma rację. Ludzie w dzisiejszych czasach nie kończa na szkole średniej bo zdają sobie sprawę, że tacy ludzie sa dzisiaj nikim. To nie te czasy gdzie kończyło się szkołe i pracodawcy sami szukali pracowników. Teraz niestety dużo się zmieniło, niestety na minus.
Smutna teraz to już rozumiem skąd ten Twój ma takie zdolności kulinarne:), widzę, że zmusiło go życie, ktoś dał mu szanse, załatwił pracę, a on znalazł mieszkanie i musiał sobie dawać radę sam, musiał prać, sprzątać itp. jednym słowem nie miał wyboru. Szczerze mówiac taka szkoła jest dobra, bo jak patrzę czasami na mojego rozpieszczonego mężą to myślę sobie, że rodzice nie do końca zdawali sobie sprawę, że wyręczanie we wszystkim to niezbyt dobra metoda wychowawcza. No a póżniej to ciężko się przestawić, niestety. Smutna nie dziwię się, że Twój nie wie co to brak pracy, albo jej szukanie, pisałaś że praca na niego czekała, musiał się tylko urządzić, to jest zupełnie inna sytuacja, on nigdy nie nachodził się za pracą, nie wie jak męczące są rozmowy kwalif., roznoszenie CV i pytanie, słuchanie tekstów typu:"zadzwonimy"itp.
Smutna miłego malowania, może kiedyś bedziesz jakąś znaną malarką:)

58

Odp: Sam na sam z depresją????

Jestem już w domku;) Wiecie, dziś miałam 3 telefony. Dwóch Panów udało mi się przekonać i mam rozmowę w piątek i w poniedziałek rano. Pani była wredna przez telefon i stwierdziła, że praca nie będzie na mnie czekać etc. Rozłączyłam się- nawet nie chciałabym pracować z kimś tak wrednym, kto wykazuje zero zrozumienia. W każdym razie wszystkie CV były wysłane przed 3 miesiącami. Zatem, trzeba czekać. Widocznie kogoś innego przyjęli i np. się nie sprawdził. To mnie pocieszyło.... Prowadzę ścisła dokumentacje, co i do kogo wysłałam, dlatego też mogę to zweryfikować. Nie ma co się łamać, chyba pisałam tutaj, że kiedyś babka do mnie po roku zadzwoniła;)
W pracy dziś luzy miałam przez jakieś 4 h. Spać mi się chciało z nudów, a potem jak wpadli ludzie to nie miałam nawet jak do toalety wyjść;p Jak nic to nic, jak wszystko to wszystko. Te 3 telefony też miałam pod rząd, jeden za drugim. Oby się ruszyło- o to się modlę codziennie;)
Nadal wstaje rano i wysyłam te CV. Dziś nie było nic nowego, ale wczoraj wysłałam 24 aplikacje i wszystkie do Wrocławia. U nas tylko od czasu do czasu coś jest.
Idę coś zjeść;) Spasę się w tym sklepie, mało ruchu;)

Co do mojego to dokładnie tak. On nie miał nigdy rozmowy o pracę, a ma 30 lat i studiuje teraz. Nigdy nie musiał przeglądać ofert pracy, chodzić na rozmowę etc. Ale on był w czepku urodzony. Ma takie szczęście, że się wszyscy dziwią. Ja za to zawsze miałam takiego pecha, że się wszyscy dziwili. Jak się coś miało stać to stało się właśnie mnie. Swój swego znajdzie;p hehe

Pozdrawiam i uśmiechy przesyłam. Skoro do mnie, pechowca, uśmiechnęło się szczęście to i do was, tym bardziej;) Tego wam życzę;)

59 Ostatnio edytowany przez nowa88 (2011-03-16 22:46:54)

Odp: Sam na sam z depresją????

Gratuluję tych telefonów, szczerze mówiąc to dziwna sprawa, że tak późno dzwonią, widocznie było tak jak mówisz, przyjęli kogoś i się nie sprawdził, ale najbardziej się dziwie,że tych papierów do kosza nie wyrzucili. Dlaczego tak myślę, miałam w życiu parę sytuacji, że można powiedzieć prawie na moich oczach widziałam jak lądują w koszu, najbardziej zapamiętałam sytuację gdzie Pani kierowniczka siedziała w biurze i jej sekretarka weszła do jej biura i pow. że przyszłam w sprawie pracy i czy moge wejść, a ona do tej sekretarki, że nie ma czasu i ma powiedzieć,że nie ma etatu, i na zakończenie dodała, żeby nie brała CV itp. bo po co zaśmiecać biuro. Jak to usłyszałam to stałam jak wryta, dzwi były otwarte więc wszystko słyszałam, wiecie co sobie pomyślałam, że nie chciałabym takiej pracy, między takim chamstwem!
Kurcze też bym chciała żeby coś w końcu się działo z moją karierą zawodowa, byłam dzisiaj pytać w jednym miejscu o pracę, mam niby szanse ale dopiero będzie wiadomo więcej na końcu kwietnia,czy zwolni się miejsce czy nie:( nie wiem czy to tylko uprzejmość była, czy faktycznie może coś z tego będzie. Teraz to już mam wielki dystans do ludzi i tego co mówią. Tylko jak Ja przetrwam kolejny miesiąc....
Gdy piszesz o swoim przyszłym i jego szczęściu to myślę sobie o moim mężu który jest podobny do twojego. Też nigdy nie doświadczył co znaczy szukanie pracy, nie poszedł na studia a dostał dobrą pracę, teraz tak jak Twój studiuje żeby zyskać jakiś awans i mieć lepsze stanowisko, też w czepku urodzony, wszystko przychodzi mu z łatwością, czasami sobie myślę,że sprawiedliwość na tym swiecie już dawno wymarła. Chciałabym chociaż połowę tego szczęścia co On.

60

Odp: Sam na sam z depresją????

Eh... U mnie nic ciekawego. Jutro rozmowa. Mój brat zjechał. Okazało się, że jest bardzo poważnie chory i myślę dziś tylko o tym. Serce mi się ściska, a jarał jak szalony... wrrr...  Mało się dziś do tego autem nie zabiłam, długo nie wsiądę. Nastraszyłam się strasznie, dobrze, że mam refleks, bo mogłam wylądować kilkanaście metrów niżej. Nawet mi się pisać nie chce. Pozdrawiam

61

Odp: Sam na sam z depresją????

Zrobili mu badania w szpitalu szczegółowe i okazało się, że to nie to o czym była mowa wcześniej. Już mi lepiej, ale nie zamierzam palić;) Pozdrawiam

62

Odp: Sam na sam z depresją????

Smutna 123 cieszę sie że twój brat nie jest chory, teraz po takim wstrząsie to z pewnością zastanowi się czy warto palić. pozdrawiam

63

Odp: Sam na sam z depresją????

A no nie pali i mam nadzieje, że nie wróci do tego zgubnego nałogu! A co u Ciebie, jak z pracą? Odezwij się;)

Ja nadal tkwię w sklepie. Ostatnio miałam nie fajną akcje, ale nie mam dziś weny aby o tym pisać. Pozdrawiam

64

Odp: Sam na sam z depresją????

U mnie po staremu, pisałam o tym w moim wątku pare minut temu. Smutna ciesz się, że masz tą pracę w sklepie, wiem że to nie szczyt marzeń ale Ja tak tęsknie za jakimś zajęciem, pracą..... A ta akcja związana pewnie z pracą tak? jak będziesz miała chwilkę to pisz o co chodzi, może coś doradzę, albo inne net kobiety. Pozdrawiam,

65

Odp: Sam na sam z depresją????

Przykro mi;(

Tak, akcja związana z pracą. Ludzie mnie widzą w sklepie, no i w piątek przyszedł chłopak z którym studiowałam razem ze swoimi koleżankami. Nigdy za sobą nie przepadaliśmy z prostej przyczyny, oni ściągali i zawsze się ze mnie śmiali, że tyle się uczę, że jestem taka nadgorliwa, a i tak skończę pewnie nie ciekawie itp. Z biegiem lat człowiek się przyzwyczają do tego typu sytuacji. Ze mnie często się śmieli, że się tak przykładam, ale ja uważam, że jak coś robić to robić do dokładnie. Myślałam, że się to zmieni- najpierw idąc do liceum, a potem na studia. Niestety pewni ludzie są do siebie podobni i chyba nie wyrastają z tego, z wiekiem. Nie wiem, nie istotne. W każdym razie zaczęli mi opowiadać jak to jest pracować w zawodzie. Jak im fajnie i gdzie pracują... Czułam się strasznie upokorzona i w sumie ich przepowiednia się ziściła. Czuje, że nigdy nie będę pracować w zawodzie, a szkoda... nie byłam bym kolejną zrzędliwą. Kocham pracę z ludźmi i dla nich, i tak mi chol..... źle, że nie mogę się realizować, a tak się starałam.

Teraz jeszcze chcą wprowadzić przepis, który będzie przewidywał, że jeżeli pracodawca bierze kogoś na staż to po stażu musi tego kogoś zatrudnić, chociaż na 6 miesięcy. To całkiem zamknie drogę młodym ludziom. Jak pisałam wcześniej, próbowała załatwić staż, ale dostałam decyzje odmowną, ze względu na to, że mój przyszły "stażodawca" się nie wysilił i opisał mojego obowiązki jak opisał i na staż bardziej pasowało Pani urzędnicze, posłać kogoś z wykształceniem średnim.

Resztę życia spędzę po sklepach. Byłam na kilku rozmowach w sprawie pracy i cisza. Jedna Pani chciała, abym na próbę przyszła na jeden dzień do pracy na umowę zlecenie, aby ona mogła mnie ocenić, czy się nadaje. Niestety nie mogłam, bo albo tu albo tu.

Z drugiej strony znam siebie i wiem, że i tak się nie poddam, ale nawet nie wiedzie jak mi było przykro. Wróciłam do domu i przepłakałam cały wieczór;(

Posty [ 1 do 65 z 104 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Sam na sam z depresją????

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024