Moj chłopak wyjechał smutek i pustka - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Strony Poprzednia 1 118 119 120

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7,736 do 7,785 z 7,785 ]

7,736

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Hej Wam smile mój już wrócił, jesteśmy razem i próbujemy jakoś poskładać to wszystko. Trzymajcie się, naprawdę dacie radę. Ja wytrzymalam ponad 40 dni- wiem niewiele, ale nastawiona byłam na dużo więcej, więc odczuwałam to całkiem inaczej. Elgrape bądź silna, jesteśmy z Tobą big_smile

Zobacz podobne tematy :

7,737

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

swierk131 nie to nie jest moja pierwsza rozlaka. Moj byl juz przez dwa lata za granica, widywalismy sie srednio co miesiac, a pozniej zjechal i byl w Polsce poltora roku no i teraz wyjechal znowu ale teraz juz na duzo dluzej jesli nie na stale. Ale jak tylko skoncze ten rok studiow to jade do niego, jeszcze wprawdzie nie podjelam donkonca decyzji ale no zobaczymy. W ogole to nie ma go juz ponad trzy tygodnie, a ja nawet nie wiem kiedy to zlecialo. Strasznie szybko mi czas leci smile A Ty jak tam ?

elgrape no to faktycznie nie fajnie z jej strony ale w sumie to bylo do przewidzenia skoro to Jego siostra. Wazne, ze Ty sie trzymasz i jest dobrze, teraz moze byc juz tylko lepiej smile

neverending jak tam relacje z chlopakiem ? smile On jeszcze bedzie wyjezdzal czy to byl taki jednorazowy wyjazd ?

7,738

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Relacje jako tako wink ale myślę, że jemu zaczęło na mnie bardziej zależeć. To jego pierwszy taki wyjazd i myślę, że ostatni big_smile w każdym razie tak mi zapowiedział, że więcej beze mnie nigdzie się nie rusza smile Dobrze że szybko leci Ci czas, ja miałam ten problem, że każdy dzień ciągnął się naprawdę bardzo powoli. Ale wszystko da się przetrwać!

7,739

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Elgrape - chyba to niemożliwe kolegować się z siostrą byłego.

Neverending - poprawiło się między wami?

7,740

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka
GabrielaKlym napisał/a:

Elgrape - chyba to niemożliwe kolegować się z siostrą byłego.

Neverending - poprawiło się między wami?

Nie specjalnie... Ale to nie ma związku z tym wyjazdem. Czasem po prostu ludzie zbyt bardzo sie różnią.

7,741

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Hej smile I ja się przywitam smile Mój mąż wyjechał do Holandii, na razie do grudnia. Przedtem też wyjeżdżał i to przez kilka lat, ale teraz był w pl przez 2 lata i trudno mi się przyzwyczaić do jego nieobecności w domu. Smutno, bo musiał tam wrócić 4 dni po naszym ślubie. No ale cóż, pracę tu stracił i wrócił na stare śmieci tam. Oczywiście tęsknię , ale mam pracy od groma to jakoś to leci smile No ale chwile zwątpienia pewnie nieraz będą, więc już teraz się melduję w Waszym zacnym gronie smile

7,742

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

samina29 witaaaj smile Czyli przyjedzie dopiero w grudniu ? Dlugo... A nie myslalas zeby razem z nim wyjechac ? smile

7,743

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Jest niewielka szansa, że przyjedzie na Wszystkich Świętych. Jednak wolę się nie nastawiać na to bo kierownik raczej go nie puści. Nie mogę tam jechać, to hotel pracowniczy, rodzina może przyjechać co najwyżej na kilka dni. Dla mnie tam pracy nie ma jak na razie. Tam mało jest pracy dla kobiet, a chętnych jest sporo. Może na wiosnę coś się zmieni ...  Ale i tak mąż nie chce za bardzo żebym tam pracowała, a sama raczej niewiele załatwię. Pokłóciłam się o to z nim przed wyjazdem. Kiedyś jakoś tam pracowałam parę miesięcy i dałam radę. A teraz mąż nie chce mnie tam bo za ciężko, bo ludzie wredni, bo jak w ciąży będę to mogę poronić ... porażka. Ale przez zimę i tak go przekonam tongue No chyba, że stworzymy małą istotkę w międzyczasie big_smile

7,744

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Moj znajomy zalatwilal prace kolezanka w fabryce kawy i nie bylo problemu smile

Aha no to chyba, ze tak...

7,745

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Pomóżcie...
Mój Facet wyjechał równy miesiąc temu. Dziś nawet mamy rocznice 14 miesiąc. Jednak jest pewien problem... odkąd wyjechał ciągle się kłócimy.. mało jest takich dni, w których jest naprawdę dobrze i się dogadujemy. Czuję, że nasz związek powoli się rozpada...
Kocham Go i bardzo mi na Nim zależy, ale czuję, że ja bardziej przeżywam nasza rozłąkę. Wczoraj np. ta u niego była impreza. Byli ludzie z którymi pracuje i on mial do mnie później zadzwonić, ale nie zadzwonił, bo jak to napisał ''tak fajnie się tam gadało i nie chciałem ich zostawiać i wychodzić''. Jestem na niego zła o to bo nie dość że ciagle musze domagac sie tych telefonow to ten jeszcze woli impreze. Jak myślicie dobrze, że jestem zła?
Co mam robić? strasznie zalezy mi na tym zwiazku. czasem jednak juz mnie przerasta i dobija to wszystko...

7,746

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Ile jeszcze tam będzie?

Jaka rocznica 14 miesięczna? yikes Rok ma 12 miesięcy.

Czasem odległość weryfikuje uczucia. Jest dla ciebie czuły, odzywa się? Mówi, że tęskni?

7,747

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

liczymy  sobie w miesiącach .
wychodzi na to ze do swiat. No i jest do mnie czuly, powtarza ze teskni i jest tez wrazliwy

7,748

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Jak już to to nazywa się "miesięcznica"...

7,749

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

hej kochane! jestem tu nowa...moj narzeczony wyjechal 4 tyg temu do pracy za granice zostaly jeszcze 2 tyg,tak mi jest ciezko z dnia na dzienze nie ma Go ze mna ,tym bardziej ze jestem w 24 tc ciazy:)

7,750 Ostatnio edytowany przez swierk131 (2015-10-11 15:03:09)

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

GabrielaKlym dzięki, że mnie oświeciłaś smile
skoro tak zależy Ci na dokładności to jesteśmy już razem rok i dwa miesiące.

7,751

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Świerk, A jak to w końcu z tymi telefonami? Macie codziennie jakiś kontakt?

Marlena, a jak dziecko się urodzi, to on wróci?

7,752

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Mój najcudowniejszy wraca za 10-12 dni !:) Termin mam na luty takze tak bedzie w tym czasie w domu:)

7,753

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

ja też zostałam słomianą wdową ;(

co prawda tylko na tygodniu, bo na weekendy mąż wraca, ale tak strasznie smutno kłaść się samej do łóżka ;((

może polecicie jakiś film na smutne, samotne wieczory?

7,754

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Bardziej polecam hobby. W filmie będzie pewnie wątek miłosny i będziesz jeszcze bardziej tęskniła.

7,755

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Drogie Panie, proszę postawcie mnie jakoś do pionu bo rozpadam się psychicznie na kawałki.... mąż jest w NL od 6 tygodni. Za 2 tyg miał przyjechać na tydzień urlopu. Tylko 7 dni, ale tak się cieszyłam. Dzisiaj mi powiedział, że prawdopodobnie przyjedzie tylko na 3 dni, a potem dopiero pod koniec grudnia. Niby wtedy ma przyjechać na co najmniej 3 tyg., ale znając życie to znowu będzie jakieś ale...Załamałam się. Znowu się czuję jakbym miała nie męża, a internetowego przyjaciela. Mój mąż to złoty mężczyzna, ale nic nie potrafi wywalczyć, na wszystko się godzi w pracy bez słowa protestu. Inni jakoś zjeżdżają na 10 dni, a on na 3 :(Ma jeszcze gadać z kierownikiem o tym jak będzie okazja, ale coś czuję że nic z tego nie wyniknie.  A najbardziej przerażą mnie fakt, ze tak będzie pewnie 2-3 lata....

7,756

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

samina29 Nie dziwie Ci się, znam to rozczarowanie kiedy facet ma przyjechać w danym terminie, a na ostatnią chwilę coś się zmienia ale nie możesz się załamywać bo to i tak nie polepszy sprawy. On też na pewno chciałby przyjechać wcześniej, musisz być wsparciem dla niego. Wiesz nie zawsze się też można odezwać zwłaszcza jak się jest nową osobą bo takich ludzi chętnych do pracy jest masa i nikt z nim nie będzie dyskutował za bardzo, już ja to znam. A on tam wyjechał z myślą, że tam zostaje czy jak ?

7,757

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Dziewczyny ratujcie... Mam nadzieje, że ktoś tu jeszcze zagląda. Właśnie odwiozłam chłopaka na lotnisko. Wyjechał na pół roku do Kanady. Do pracy. sad Jesteśmy ze sobą bardzo długo, ponad 5 lat, nie mogę sie pozbierać. Ryczę jak głupia cały czas. Najgorsze jest to puste mieszkanie.. I widok jego rzeczy, które zostawił. sad Nie wiem jak dam radę, nigdy nie rozstawaliśmy sie na dłużej niż kilka dni. Czuje, że popadnę w jakaś paranoje. Macie jakieś sposoby, żeby przestać o tym myślec? Jeszcze mam przed oczami jego twarz na lotnisku, jak sie rozstawaliśmy, tragedia sad

7,758

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka
natalia041 napisał/a:

Dziewczyny ratujcie... Mam nadzieje, że ktoś tu jeszcze zagląda. Właśnie odwiozłam chłopaka na lotnisko. Wyjechał na pół roku do Kanady. Do pracy. sad Jesteśmy ze sobą bardzo długo, ponad 5 lat, nie mogę sie pozbierać. Ryczę jak głupia cały czas. Najgorsze jest to puste mieszkanie.. I widok jego rzeczy, które zostawił. sad Nie wiem jak dam radę, nigdy nie rozstawaliśmy sie na dłużej niż kilka dni. Czuje, że popadnę w jakaś paranoje. Macie jakieś sposoby, żeby przestać o tym myślec? Jeszcze mam przed oczami jego twarz na lotnisku, jak sie rozstawaliśmy, tragedia sad


Kurcze pół roku to długo, nie ma się co oszukiwać. Jeśli wcześniej się nie rozstawaliście na dłuższy okres to na początku będzie Ci ciężko przyzwyczaić się do tej sytuacji, ale z czasem zobaczysz, że będzie lepiej aż w końcu przywykniesz i dni będą lecieć nieubłagalnie smile Musisz sobie jakoś wypełniać czas. Pracujesz ? Studiujesz ? Jeśli tak to chyba nie będziesz miała z tym problemów, zajmij się też sobą, zadbaj o siebie, a zobaczysz, że nie będzie tak źle i dasz radę. Twój facet wyjechał jednorazowo na pół roku ? Rozumiem, że w międzyczasie nie przyjedzie do Polski ? Jak masz ochotę to możemy pogadać na priv smile Trzymaj się ! :*

7,759

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Pracuje, studiuje, kupiłam nawet karnet na siłownie żeby jakoś zabić czas. sad Na razie jest bardzo cieżko, widok jego rzeczy na mieszkaniu... Do tego ta różnica czasu, 6h, cieżko nawet znaleźć moment żeby porozmawiać. Wyjechał jednorazowo, skończył studia, ma tam matkę chrzestna i dziadka. Pojechał do pracy, wiem, że jemu tez nie jest łatwo, podobno będzie pracował po 12h dziennie. Obiecał, ze jak tylko uzbiera troszkę pieniędzy kupi mi bilet i przylece do niego. Tylko to mnie jakoś podtrzymuje na duchu. Smutno mi po prostu, tęsknie.. Nie mogę sobie znaleźć miejsca, przepłakałam wczoraj cały dzień, dziś tez łatwo nie jest. sad Snuje się po mieszkaniu jak martwa, nie chce mi się jeść, ogarnąć, wyjść z mieszkania sad Tragedia. Mam nadzieje, że to minie.

7,760

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka
natalia041 napisał/a:

Pracuje, studiuje, kupiłam nawet karnet na siłownie żeby jakoś zabić czas. sad Na razie jest bardzo cieżko, widok jego rzeczy na mieszkaniu... Do tego ta różnica czasu, 6h, cieżko nawet znaleźć moment żeby porozmawiać. Wyjechał jednorazowo, skończył studia, ma tam matkę chrzestna i dziadka. Pojechał do pracy, wiem, że jemu tez nie jest łatwo, podobno będzie pracował po 12h dziennie. Obiecał, ze jak tylko uzbiera troszkę pieniędzy kupi mi bilet i przylece do niego. Tylko to mnie jakoś podtrzymuje na duchu. Smutno mi po prostu, tęsknie.. Nie mogę sobie znaleźć miejsca, przepłakałam wczoraj cały dzień, dziś tez łatwo nie jest. sad Snuje się po mieszkaniu jak martwa, nie chce mi się jeść, ogarnąć, wyjść z mieszkania sad Tragedia. Mam nadzieje, że to minie.


Kochana nie martw się, taki stan jest przejściowy i minie na pewno ! smile Zobaczysz jak Ci zaczną lecieć dzień za dniem, nawet się nie obejrzysz, a będą już święta. Mi tak okropnie czas, leci, że masakra. Czasami nie mam czasu na nic, praca, dom, uczelnia, a to przyjaciółka wpadnie i tak się toczy do przodu. Jak rytuał big_smile hehe Myśl pozytywnie, nie ma się co załamywać, na wyjeździe chłopaka świat się nie kończy, uwierz. Z czasem sama do tego dojdziesz smile Fajnie, że będziesz miała możliwość żeby polecieć do niego chociaż pewnie bilety do Kanady nie są tanie, nie wiem nie orientuje się (?).

7,761

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka
LadyAnette napisał/a:

samina29 Nie dziwie Ci się, znam to rozczarowanie kiedy facet ma przyjechać w danym terminie, a na ostatnią chwilę coś się zmienia ale nie możesz się załamywać bo to i tak nie polepszy sprawy. On też na pewno chciałby przyjechać wcześniej, musisz być wsparciem dla niego. Wiesz nie zawsze się też można odezwać zwłaszcza jak się jest nową osobą bo takich ludzi chętnych do pracy jest masa i nikt z nim nie będzie dyskutował za bardzo, już ja to znam. A on tam wyjechał z myślą, że tam zostaje czy jak ?


LadyAnette, przyjechał jednak i to nawet wcześniej niż miał być. Ja tu sobie śniadanko jem, a On w drzwiach staje smile I został na tydzień . Wiem, że muszę Go wspierać i staram mu się nie pokazywać za bardzo takich negatywnych emocji. Zgadzam się, że w nowej pracy raczej ma się niewiele do gadania. Wszędzie tak jest. Ale on nie jest nowy. Pracuje tej firmie ponad 5 lat. Tyle, że teraz miał 2 lata przerwy (staż liczę oczywiście bez tej przerwy). Ale wrócił na stare stanowisko, a po miesiącu nawet niewielką podwyżkę dostał. Co ważne, on nie jest "szeregowym pracownikiem", tylko nieoficjalnie ma pewne funkcje kierownicze( np. przyucza nowych pracowników i sprawdza stan zamówienia w trakcie realizacji np. czy nie ma opóźnienia, w pewnym stopniu wyręcza kierownika gdy ten nie ma czasu), troszkę większą pensję i lepsze relacje z kierownikiem. No i wiadomo większy stres, szczególnie że oficjalnie nie ma uprawnień. No ale go słuchają w sumie bo wiedzą, ze jakby co oberwie i tak cała ekipa. Tyle że mój obrywa dodatkowo później. A porównywałam go do innych "funkcyjnych" pracowników. Jego kolega wraca sobie co miesiąc do domu, a mój mąż odpowiada wtedy za swoją ekipę i za jego bo grupy są wtedy połączone. To co mój ma być gorszy? A w praktyce się okazało, ze kierownik sam mu kazał jechać bo potem będzie jeszcze więcej pracy aż do połowy grudnia.

Zakładamy, że będzie tam pracował maksymalnie 3 lata, a potem w pl, ale wiadomo, że życie i tak zweryfikuje wszystkie plany. Nasze marzenie jest takie, że on znajduje inną pracę albo mamy pracę oboje i mieszkamy razem, ale jak na razie nici z tego. Ja łapię tylko zlecenia jakieś i nigdy nie wiem ile zarobię w ciągu miesiąca. A z jednej polskiej pensji nie damy na razie rady się utrzymać. On się boi teraz zmienić pracę bo jakby co to nie będzie z czego żyć i kredyt opłacić. No i w sumie odpowiada mu ta praca. Tam też nie mogę jechać jak na razie. U niego w firmie pracować nie mogę, a ta miejscowość to w sumie mała mieścina. On mieszka w takim domku pracowniczym należącym do właściciela firmy i rodzina może przyjechać na kilka dni tylko. Tylko jego firma przyjmuje Polaków z ulicy. Próbowałam się kiedyś gdzieś zaczepić np. do sprzątania, ale bez skutku. Do tego podejrzewam, że jestem w ciąży... Musi być jak jest i tyle.

7,762

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Miało być funkcje kontrolne, a nie kierownicze. Nie mogę edytować już

7,763

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Hej.. Dotarłam dosłownie przed chwilą na tę stronę i jestem w szoku, jak bardzo mamy podobne odczucia i ile łez wylałyśmy z tego samego powodu. smile Wiecie... Przeczytałam nieco waszych wypowiedzi, smutnych i mądrych i muszę wam powiedzieć ze wam diabelnie zazdroszczę. 3 miesiące rozlski, 2, pól roku. Mój Boże, chciałabym. Mój chłopak, z ktorym jestem od półtorej roku, za tydzień wyjeżdża za granicę, na stałe, gdyż tutaj nie może znaleźć pracy. Nie wróci tutaj, jest uparty... Ja nie mogę z nim jechac. Jestem na 1 roku weterynarii, przede mną 5 lat studiów. On powiedział, ze jak skończę to do niego przyjade. PIĘĆ LAT, optymista jasna mac. Przeraza mnie to. Wyje na sama myśl. Trzymajcie się i wiedzcie ze może być gorzej. smile

7,764

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Cześć dziewczyny smile Jestem tutaj nowa i podobnie jak wy przeżywam o wspieram Was wszystkie.. tęsknota, pustka i rozłąka, każda to przeżywa. Jestem z moim M. od dwóch lat, przez te dwa lata cały czas ze sobą, nawet mój pierwszy rok studiów w odległości 350 km od siebie wpłynął minimalnie na częstotliwość spotkań i widzieliśmy się co tydzień na 3-4 dni, przeżyliśmy też rok temu rozłąkę dwu miesięczną w wakacje, jego wyjazd do Niemiec  a teraz znowu.. od października wyjechał do Szkocji, do pracy, ja zostałam w swoim mieście studenckim, zostały mi jeszcze 4 lata studiów.. Na ile wyjechał? Wstępnie rok ale uwzględniamy jego dłuższy pobyt 4-5 lat.. W planach mamy widywanie sie co miesiąc-dwa sad Właśnie teraz do niego przyleciałam po miesięcznej rozłące, cały tydzień razem a od tej niedzieli 65 dni do kolejnego spotkania. Jest mi tak ciężko a że nie chcę truć moim bliskim i przyjaciółce to rozpisuje się tutaj. Wiem, że on ciężko pracuje, dba o mnie, okazuje miłość i wsparcie, robi mi prezenty, rozmawiamy codziennie po dwie-trzy godziny ale ten brak fizycznosci, możliwości przytulenia się czy pocałowania z samego rana jest takie ciężkie, że chciałabym żeby to wszystko rzucił i był ze mną. Kurde wiem jakie to egoistyczne, nie mówię mu tego, cenię to ze sam na siebie zarabia, oszczędza, ma plany w stosunku do nas ale z drugiej strony czuję frustrację i strach, że może nam się nie udać sad Ale mam słaby dzień, na codzień sobie radzę, trudne studia, dużo nauki, znajomi, przyjaciółka, siłownia, przyjazdy do domu i dzień w dzień rozmowy z nim ale czasem takie przygnębienie mnie łapie i nie chce odpuścić, jak sobie myślę o tych rozstaniach ile ich jeszcze się przeżyje to łzy same mi płyną...

7,765

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Jeśli kogoś to pocieszy - mój chłopak jest Grekiem , więc od jego wyjazdu z Polski (lipiec) i tak bylismy skazani na związek na odległość. A żeby było jeszcze zabawniej to od środy jest w wojsku , bo tam nadal mają obowiązkową 9 - miesięczną słuzbę wojskową. także tego, zawsze może być gorzej xd Ale na razie jakoś sobie radziliśmy, teraz dopiero dzisiaj udało nam się porozmawiać (niedziela). Ale może uda nam się to przetrwać smile

7,766

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka
Farhet napisał/a:

Cześć dziewczyny smile Jestem tutaj nowa i podobnie jak wy przeżywam o wspieram Was wszystkie.. tęsknota, pustka i rozłąka, każda to przeżywa. Jestem z moim M. od dwóch lat, przez te dwa lata cały czas ze sobą, nawet mój pierwszy rok studiów w odległości 350 km od siebie wpłynął minimalnie na częstotliwość spotkań i widzieliśmy się co tydzień na 3-4 dni, przeżyliśmy też rok temu rozłąkę dwu miesięczną w wakacje, jego wyjazd do Niemiec  a teraz znowu.. od października wyjechał do Szkocji, do pracy, ja zostałam w swoim mieście studenckim, zostały mi jeszcze 4 lata studiów.. Na ile wyjechał? Wstępnie rok ale uwzględniamy jego dłuższy pobyt 4-5 lat.. W planach mamy widywanie sie co miesiąc-dwa sad Właśnie teraz do niego przyleciałam po miesięcznej rozłące, cały tydzień razem a od tej niedzieli 65 dni do kolejnego spotkania. Jest mi tak ciężko a że nie chcę truć moim bliskim i przyjaciółce to rozpisuje się tutaj. Wiem, że on ciężko pracuje, dba o mnie, okazuje miłość i wsparcie, robi mi prezenty, rozmawiamy codziennie po dwie-trzy godziny ale ten brak fizycznosci, możliwości przytulenia się czy pocałowania z samego rana jest takie ciężkie, że chciałabym żeby to wszystko rzucił i był ze mną. Kurde wiem jakie to egoistyczne, nie mówię mu tego, cenię to ze sam na siebie zarabia, oszczędza, ma plany w stosunku do nas ale z drugiej strony czuję frustrację i strach, że może nam się nie udać sad Ale mam słaby dzień, na codzień sobie radzę, trudne studia, dużo nauki, znajomi, przyjaciółka, siłownia, przyjazdy do domu i dzień w dzień rozmowy z nim ale czasem takie przygnębienie mnie łapie i nie chce odpuścić, jak sobie myślę o tych rozstaniach ile ich jeszcze się przeżyje to łzy same mi płyną...

Jesteśmy w bardzo podobnej sytuacji sad Mam takie same odczucia, niby praca, studia, jakieś wyjście na piwo, siłownia ale tez łapie mnie czasem taki dół i mam kiepskie myśli sad Codziennie ze sobą rozmawiamy ale wiadomo, nic nie zastąpi kontaktu w rzeczywistości. A tu jeszcze tyle czasu zostało.. Minął dopiero tydzień a ja mam wrażenie ze wieczność hmm

7,767

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Jak tam u Was dziewczyny? Jak się trzymacie? U mnie raz lepiej raz gorzej.. Są dni kiedy w ogóle o tym nie myślę i jakoś mi mija. Ale są takie dni że mimo iż staram się o tym nie myślec to jednak łapie strasznego doła.. Zostało jakieś 80 pare dni do naszego spotkania... sad Dłuży się niemiłosiernie...

7,768

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Witam,

Z góry przepraszam, bo jestem mężczyzną a to jest forum dla Kobiet. Jednak nie mogłem się powstrzymać przed przeczytaniem i skomentowaniem waszych słów.
Jestem z moją Żoną od 9 lat, ja mam 27 a Ona 25. Można powiedzieć że to 1/3 życia razem.
Jakiś czas temu pojawiły się problemy finansowe i najlepszym wyjściem był wyjazd za granicę.
W Wielkiej Brytanii mamy wspólną przyjaciółkę.
Postanowiliśmy że Żona wyjedzie 13 listopada a ja dojadę do niej 4 marca. Wtedy wydawało się to niedużo czasu, rozmawialismy ze spokojnie damy radę, że czas minie itd
Żonie przyjaciolka zalatwila pracę, zwolnil się u niej pokój dlatego pod tym względem wszystko było zapewnione.
Ja sam myślałem, że jak tylko Ona wyjedzie ja będę miał czas dla siebie, będę grał na konsoli, oglądał mecze, pił z kolegami..
Rzeczywistość sprowadziła mnie na ziemię już 13 na lotnisku, w jednej chwili zdałem sobie sprawę z tego co się właśnie dzieje. Całą drogę przepłakałem, bałem się o nią.
Najgorszy był powrót do domu, gdzie jeszcze kilka godzin wcześniej razem się śmialiśmy, widok wszystkich jej zostawionych rzeczy ciuchów, unoszący się w domu zapach perfum.
Przez 2 godziny płakałem, głowa bolała mnie niesamowicie.
Żona weszła na Skypa chwilę porozmawialiśmy potem poszła z przyjaciolką na kolację.
Przyszedł mój przyjaciel, ja położyłem się spać - on został przy mnie.
W nocy się obudziłem odruchowo odwróciłem  się w stronę łóżka którą zajmowała Żona- nic, pustka
Nie wytrzymałem wziąłem telefon i zadzwoniłem, był środek nocy- masakra obudziłem ją - źle się z tym czułem.
W mojej głowie zaczeły tworzyc się obrazy, że dlaczego ona nie tęskni, dlaczego tak nie reaguje, może mnie już nie kocha.
Myślałem że jakby mnie kochała to by przeżywała to tak jak ja.
W sobotę rano szła do pracy, ja czułem się tragicznie. Wziąłem psa na spacer- szliśmy do parku w którym zawsze przesiadywaliśmy, po drodze płakałem.
Przypomniałem sobie reklamę w TV- destresan- lek na nerwy. Poszedłem do apteki kupiłem zażyłem, wydawało się że trochę jestem spokojniejszy.
Popołudniu Żona weszła na Skype, rozmawialiśmy, prosiłem aby wróciła, miałem w głowie setkę myśli, ona mówiła że jak chce to może wrócić ale czy na prawdę tego chce.
Kilkukrotnie zmieniałem zdanie, nie wiedziałem co myśleć, bałem się. W pracy przed wyjazdem Żony mowilem ze zostaję do marca.
W niedzielę napisałem Szefowi że wyjeżdzam w styczniu, reakcja w poniedziałek była straszna. Przez 3 dni był dla mnie niemiły,potem przerodziło się to w obojętność.
Nic- pomyślałem- moja Zona jest najważniejsza- nie wytrzymam bez niej tyle czasu.
Dzień w dzień aż do wczoraj to była masakra, myśli różne od euforii po myśli że jestem tak beznadziejny że ona nie zaczeka na mnie, na pewno kogoś pozna, że bez niej nie mam nic.
Codziennie rano Żona pisze do mnie smsa, po południu wchodzi na Skype, zasypiamy przy włączonych kamerkach..
Dzień mojego wyjazdu to 1 stycznia o godzinie 9. Odliczam dni, jeszcze tylko 39. Z jednej strony wiem że to mało w porównaniu do 120 które miały być w pierwotnej wersji.
Z drugiej strony natomiast to bardzo długo, cąły grudzień, boje się że czas będzie leciał zbyt wolno.
W domu kiedy jestem sam czuje nieopisaną pustkę, wszystko mi ją przypomina. Ja wiem że jest Jej trudno, w obcym kraju w nowej pracy.
Jednak podejrzewam że zostać w domu gdzie wszystko przypomina wspolne zycie jest gorzej- niz wyjezdzać, działać na adrenalinie i nie mieć czasu myśleć.
Początkowo mielismy rozmawiać codziennie na Skypie, bo pracowała na rano. Teraz doszły jej dwa popołudnia w pracy i jest dopiero o 24 w domu. Ja na nią czekam
Wspieram jak mogę pisze po 30 smsów dziennie, jestem z niej dumny kocham ją nad życie. Chce aby o tym wiedziała, ale to tylko słowa, czuje się bezsilny, czuje się jakbym nic nie mógł.
Ale to ja wymyśliłem ten wyjazd, jej praca konczyla się w grudniu, moja jest na czas nieokreslony, dlatego chcialem aby pojechala pierwsza.
Dzisiaj jest już lepiej, dużo rozmawiamy i analizujemy związek. Rozłąka pozwoliła nam podejsc z dystansem do błędów które popełniamy.
Nie mogę jednak pozbyć się czarnych myśli, zdarza się jeszcze że łzy same lecą, chcę być silny dla niej ale nie do końca sobie radzę.
Przyjaciółka ma mnie chyba dość, że tak panikuje.
Po pierwszym tygodniu mogę powiedzieć że jest postęp, zacząłem jeść normalnie, ale smutek jest nadal i brak chęci do czegokolwiek.

7,769 Ostatnio edytowany przez Lady Siggy (2015-11-26 23:28:32)

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Ratunku! Mój mąż chwilowo pracuje w delegacji, jutro wraca, w poniedziałek znów jedzie, ale mniejsza o to.
Od środy jestem na maxa podniecona ;P w pracy nie moge przebywać  w towarzystwie mężczyzn ( tych przystojnych), bo kompletnie nie mogę sie skupić! Mam dreszcze na byle jaka scenę erotyczna w tv, ba! Nawet na pół golych aktorów! ;P  jeszcze jeden dzień wytrzymam, ale boję się przyszlego tygodnia

A Wy dziewczynki jak sobie radzicie z tymi sprawami? ;D

7,770

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka
Lady Siggy napisał/a:

Ratunku! Mój mąż chwilowo pracuje w delegacji, jutro wraca, w poniedziałek znów jedzie, ale mniejsza o to.
Od środy jestem na maxa podniecona ;P w pracy nie moge przebywać  w towarzystwie mężczyzn ( tych przystojnych), bo kompletnie nie mogę sie skupić! Mam dreszcze na byle jaka scenę erotyczna w tv, ba! Nawet na pół golych aktorów! ;P  jeszcze jeden dzień wytrzymam, ale boję się przyszlego tygodnia

A Wy dziewczynki jak sobie radzicie z tymi sprawami? ;D

No ja właśnie średnio... U mnie jest tak samo... Tyle, że mój ja z moim kochanym będę widzieć się dopiero za 3 miesiące. I brak seksu dla mnie teraz to już jest tragedia a minęło dopiero 3 tygodnie. Nie jestem typem kobiety, której wystarczy raz na miesiąc. Jak tylko o nim pomyślę to mam ciarki na ciele ah.. I jak tu sobie radzić? Też nie mam pomysłu.. chyba tylko czekać czekać...

7,771

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka
morpheusfpp napisał/a:

Witam,

Z góry przepraszam, bo jestem mężczyzną a to jest forum dla Kobiet. Jednak nie mogłem się powstrzymać przed przeczytaniem i skomentowaniem waszych słów.
Jestem z moją Żoną od 9 lat, ja mam 27 a Ona 25. Można powiedzieć że to 1/3 życia razem.
Jakiś czas temu pojawiły się problemy finansowe i najlepszym wyjściem był wyjazd za granicę.
W Wielkiej Brytanii mamy wspólną przyjaciółkę.
Postanowiliśmy że Żona wyjedzie 13 listopada a ja dojadę do niej 4 marca. Wtedy wydawało się to niedużo czasu, rozmawialismy ze spokojnie damy radę, że czas minie itd
Żonie przyjaciolka zalatwila pracę, zwolnil się u niej pokój dlatego pod tym względem wszystko było zapewnione.
Ja sam myślałem, że jak tylko Ona wyjedzie ja będę miał czas dla siebie, będę grał na konsoli, oglądał mecze, pił z kolegami..
Rzeczywistość sprowadziła mnie na ziemię już 13 na lotnisku, w jednej chwili zdałem sobie sprawę z tego co się właśnie dzieje. Całą drogę przepłakałem, bałem się o nią.
Najgorszy był powrót do domu, gdzie jeszcze kilka godzin wcześniej razem się śmialiśmy, widok wszystkich jej zostawionych rzeczy ciuchów, unoszący się w domu zapach perfum.
Przez 2 godziny płakałem, głowa bolała mnie niesamowicie.
Żona weszła na Skypa chwilę porozmawialiśmy potem poszła z przyjaciolką na kolację.
Przyszedł mój przyjaciel, ja położyłem się spać - on został przy mnie.
W nocy się obudziłem odruchowo odwróciłem  się w stronę łóżka którą zajmowała Żona- nic, pustka
Nie wytrzymałem wziąłem telefon i zadzwoniłem, był środek nocy- masakra obudziłem ją - źle się z tym czułem.
W mojej głowie zaczeły tworzyc się obrazy, że dlaczego ona nie tęskni, dlaczego tak nie reaguje, może mnie już nie kocha.
Myślałem że jakby mnie kochała to by przeżywała to tak jak ja.
W sobotę rano szła do pracy, ja czułem się tragicznie. Wziąłem psa na spacer- szliśmy do parku w którym zawsze przesiadywaliśmy, po drodze płakałem.
Przypomniałem sobie reklamę w TV- destresan- lek na nerwy. Poszedłem do apteki kupiłem zażyłem, wydawało się że trochę jestem spokojniejszy.
Popołudniu Żona weszła na Skype, rozmawialiśmy, prosiłem aby wróciła, miałem w głowie setkę myśli, ona mówiła że jak chce to może wrócić ale czy na prawdę tego chce.
Kilkukrotnie zmieniałem zdanie, nie wiedziałem co myśleć, bałem się. W pracy przed wyjazdem Żony mowilem ze zostaję do marca.
W niedzielę napisałem Szefowi że wyjeżdzam w styczniu, reakcja w poniedziałek była straszna. Przez 3 dni był dla mnie niemiły,potem przerodziło się to w obojętność.
Nic- pomyślałem- moja Zona jest najważniejsza- nie wytrzymam bez niej tyle czasu.
Dzień w dzień aż do wczoraj to była masakra, myśli różne od euforii po myśli że jestem tak beznadziejny że ona nie zaczeka na mnie, na pewno kogoś pozna, że bez niej nie mam nic.
Codziennie rano Żona pisze do mnie smsa, po południu wchodzi na Skype, zasypiamy przy włączonych kamerkach..
Dzień mojego wyjazdu to 1 stycznia o godzinie 9. Odliczam dni, jeszcze tylko 39. Z jednej strony wiem że to mało w porównaniu do 120 które miały być w pierwotnej wersji.
Z drugiej strony natomiast to bardzo długo, cąły grudzień, boje się że czas będzie leciał zbyt wolno.
W domu kiedy jestem sam czuje nieopisaną pustkę, wszystko mi ją przypomina. Ja wiem że jest Jej trudno, w obcym kraju w nowej pracy.
Jednak podejrzewam że zostać w domu gdzie wszystko przypomina wspolne zycie jest gorzej- niz wyjezdzać, działać na adrenalinie i nie mieć czasu myśleć.
Początkowo mielismy rozmawiać codziennie na Skypie, bo pracowała na rano. Teraz doszły jej dwa popołudnia w pracy i jest dopiero o 24 w domu. Ja na nią czekam
Wspieram jak mogę pisze po 30 smsów dziennie, jestem z niej dumny kocham ją nad życie. Chce aby o tym wiedziała, ale to tylko słowa, czuje się bezsilny, czuje się jakbym nic nie mógł.
Ale to ja wymyśliłem ten wyjazd, jej praca konczyla się w grudniu, moja jest na czas nieokreslony, dlatego chcialem aby pojechala pierwsza.
Dzisiaj jest już lepiej, dużo rozmawiamy i analizujemy związek. Rozłąka pozwoliła nam podejsc z dystansem do błędów które popełniamy.
Nie mogę jednak pozbyć się czarnych myśli, zdarza się jeszcze że łzy same lecą, chcę być silny dla niej ale nie do końca sobie radzę.
Przyjaciółka ma mnie chyba dość, że tak panikuje.
Po pierwszym tygodniu mogę powiedzieć że jest postęp, zacząłem jeść normalnie, ale smutek jest nadal i brak chęci do czegokolwiek.

To świadczy tylko o tym jak bardzo ją kochasz. Ale ja za bardzo nie mogę Ci pomóc bo też zmagam się z tym problemem i nie najlepiej mi wychodzi. Jedyne co mogę Ci poradzić to zająć się czymś, zrobić coś, na co do tej pory brakowało Ci czasu. Ja np zakupiłam karnet na siłownię i zamiast siedzieć w sobotę wieczorem na pustym mieszkaniu idę na siłownię. Pomaga. Choć po ćwiczeniach mam jeszcze większą ochotę na seks ale przynajmniej czas szybciej mi leci i przestaje o tym wszystkim myśleć. Starać się dużo rozmawiać z partnerką, nie robić wyrzutów sumienia z powodu wyjazdu. Jej też nie jest łatwo. Wierz mi. Wy macie możliwość w miarę normalnego kontaktu... Mnie i mojego faceta dzieli 6h różnicy czasu. Czasem budzę się o 4 rano, żeby chociaż na chwilę porozmawiać. Jak on wstaje do pracy ja jestem w połowie dnia sad Głowa do góry! Będzie lepiej, minie troszkę czasu a potem nie obejrzysz się a będzie marzec. U mnie już 3 tyg poleciało a dopiero wypłakiwałam się tu na forum.

7,772

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Takie rozstania są ciężkie, ja za każdym razem płaczę na lotnisku (chyba tylko ostatnim razem udało mi się nie płakać, przynajmniej na zewnatrz). Jeśli bardzo Ci na kims zależy, a na dodatek przyzwyczaileś się, ze w każdej chwili mozecie się spotkać, to później boli, oj boli. Ale u mnie leci już 6 miesiąc związku na odległość, chociaż cieżko czekać na kolejne spotkania (mniej więcej raz na 1,5 miesiąca) smile

7,773

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka
natalia041 napisał/a:
morpheusfpp napisał/a:

Witam,

Z góry przepraszam, bo jestem mężczyzną a to jest forum dla Kobiet. Jednak nie mogłem się powstrzymać przed przeczytaniem i skomentowaniem waszych słów.
Jestem z moją Żoną od 9 lat, ja mam 27 a Ona 25. Można powiedzieć że to 1/3 życia razem.
Jakiś czas temu pojawiły się problemy finansowe i najlepszym wyjściem był wyjazd za granicę.
W Wielkiej Brytanii mamy wspólną przyjaciółkę.
Postanowiliśmy że Żona wyjedzie 13 listopada a ja dojadę do niej 4 marca. Wtedy wydawało się to niedużo czasu, rozmawialismy ze spokojnie damy radę, że czas minie itd
Żonie przyjaciolka zalatwila pracę, zwolnil się u niej pokój dlatego pod tym względem wszystko było zapewnione.
Ja sam myślałem, że jak tylko Ona wyjedzie ja będę miał czas dla siebie, będę grał na konsoli, oglądał mecze, pił z kolegami..
Rzeczywistość sprowadziła mnie na ziemię już 13 na lotnisku, w jednej chwili zdałem sobie sprawę z tego co się właśnie dzieje. Całą drogę przepłakałem, bałem się o nią.
Najgorszy był powrót do domu, gdzie jeszcze kilka godzin wcześniej razem się śmialiśmy, widok wszystkich jej zostawionych rzeczy ciuchów, unoszący się w domu zapach perfum.
Przez 2 godziny płakałem, głowa bolała mnie niesamowicie.
Żona weszła na Skypa chwilę porozmawialiśmy potem poszła z przyjaciolką na kolację.
Przyszedł mój przyjaciel, ja położyłem się spać - on został przy mnie.
W nocy się obudziłem odruchowo odwróciłem  się w stronę łóżka którą zajmowała Żona- nic, pustka
Nie wytrzymałem wziąłem telefon i zadzwoniłem, był środek nocy- masakra obudziłem ją - źle się z tym czułem.
W mojej głowie zaczeły tworzyc się obrazy, że dlaczego ona nie tęskni, dlaczego tak nie reaguje, może mnie już nie kocha.
Myślałem że jakby mnie kochała to by przeżywała to tak jak ja.
W sobotę rano szła do pracy, ja czułem się tragicznie. Wziąłem psa na spacer- szliśmy do parku w którym zawsze przesiadywaliśmy, po drodze płakałem.
Przypomniałem sobie reklamę w TV- destresan- lek na nerwy. Poszedłem do apteki kupiłem zażyłem, wydawało się że trochę jestem spokojniejszy.
Popołudniu Żona weszła na Skype, rozmawialiśmy, prosiłem aby wróciła, miałem w głowie setkę myśli, ona mówiła że jak chce to może wrócić ale czy na prawdę tego chce.
Kilkukrotnie zmieniałem zdanie, nie wiedziałem co myśleć, bałem się. W pracy przed wyjazdem Żony mowilem ze zostaję do marca.
W niedzielę napisałem Szefowi że wyjeżdzam w styczniu, reakcja w poniedziałek była straszna. Przez 3 dni był dla mnie niemiły,potem przerodziło się to w obojętność.
Nic- pomyślałem- moja Zona jest najważniejsza- nie wytrzymam bez niej tyle czasu.
Dzień w dzień aż do wczoraj to była masakra, myśli różne od euforii po myśli że jestem tak beznadziejny że ona nie zaczeka na mnie, na pewno kogoś pozna, że bez niej nie mam nic.
Codziennie rano Żona pisze do mnie smsa, po południu wchodzi na Skype, zasypiamy przy włączonych kamerkach..
Dzień mojego wyjazdu to 1 stycznia o godzinie 9. Odliczam dni, jeszcze tylko 39. Z jednej strony wiem że to mało w porównaniu do 120 które miały być w pierwotnej wersji.
Z drugiej strony natomiast to bardzo długo, cąły grudzień, boje się że czas będzie leciał zbyt wolno.
W domu kiedy jestem sam czuje nieopisaną pustkę, wszystko mi ją przypomina. Ja wiem że jest Jej trudno, w obcym kraju w nowej pracy.
Jednak podejrzewam że zostać w domu gdzie wszystko przypomina wspolne zycie jest gorzej- niz wyjezdzać, działać na adrenalinie i nie mieć czasu myśleć.
Początkowo mielismy rozmawiać codziennie na Skypie, bo pracowała na rano. Teraz doszły jej dwa popołudnia w pracy i jest dopiero o 24 w domu. Ja na nią czekam
Wspieram jak mogę pisze po 30 smsów dziennie, jestem z niej dumny kocham ją nad życie. Chce aby o tym wiedziała, ale to tylko słowa, czuje się bezsilny, czuje się jakbym nic nie mógł.
Ale to ja wymyśliłem ten wyjazd, jej praca konczyla się w grudniu, moja jest na czas nieokreslony, dlatego chcialem aby pojechala pierwsza.
Dzisiaj jest już lepiej, dużo rozmawiamy i analizujemy związek. Rozłąka pozwoliła nam podejsc z dystansem do błędów które popełniamy.
Nie mogę jednak pozbyć się czarnych myśli, zdarza się jeszcze że łzy same lecą, chcę być silny dla niej ale nie do końca sobie radzę.
Przyjaciółka ma mnie chyba dość, że tak panikuje.
Po pierwszym tygodniu mogę powiedzieć że jest postęp, zacząłem jeść normalnie, ale smutek jest nadal i brak chęci do czegokolwiek.

To świadczy tylko o tym jak bardzo ją kochasz. Ale ja za bardzo nie mogę Ci pomóc bo też zmagam się z tym problemem i nie najlepiej mi wychodzi. Jedyne co mogę Ci poradzić to zająć się czymś, zrobić coś, na co do tej pory brakowało Ci czasu. Ja np zakupiłam karnet na siłownię i zamiast siedzieć w sobotę wieczorem na pustym mieszkaniu idę na siłownię. Pomaga. Choć po ćwiczeniach mam jeszcze większą ochotę na seks ale przynajmniej czas szybciej mi leci i przestaje o tym wszystkim myśleć. Starać się dużo rozmawiać z partnerką, nie robić wyrzutów sumienia z powodu wyjazdu. Jej też nie jest łatwo. Wierz mi. Wy macie możliwość w miarę normalnego kontaktu... Mnie i mojego faceta dzieli 6h różnicy czasu. Czasem budzę się o 4 rano, żeby chociaż na chwilę porozmawiać. Jak on wstaje do pracy ja jestem w połowie dnia sad Głowa do góry! Będzie lepiej, minie troszkę czasu a potem nie obejrzysz się a będzie marzec. U mnie już 3 tyg poleciało a dopiero wypłakiwałam się tu na forum.



Witaj.
Cóż Ci można rzec... Rozumiem poniekąd Twoją sytuację bo też jesteśmy na odległość. Co prawda nie jest wielka / 200 km / ale zawsze to jakaś przeszkoda. Na pewno nie możesz za dużo skupiać się na partnerce. Na tym co robi, dlaczego na Skype jeszcze jej nie ma itd. Bo się zwyczajnie zadręczysz i ją przy okazji. Związek to zaufanie, prawo do kawałka świata dostępnego tylko dla każdego z partnerów osobno. To * związanie * a jednocześnie * wolność *.  Nie próbuj jej kontrolować, ograniczać itd. Potraktuj odległość jako przystanek na Waszej drodze, jako próbę która ma Wam coś dać. Spróbuj zająć głowę czymś innym. Wiem że to bardzo trudne ale możliwe. Marnym pocieszeniem jest fakt że ludzie są że sobą na większe odległości, że nie widzą się miesiącami a mimo to dają radę. Wierzę że będzie dobrze. Trzymam kciuki...

7,774 Ostatnio edytowany przez Farhet (2015-12-26 00:35:39)

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Hey wam wszystkim smile Nie było mnie tutaj od 15 listopada.. a w związku na 1500 km były wzloty i upadki, trochę się kłóciliśmy, standard na odległość.. albo się nie zrozumieliśmy albo drobne potyczki słowne, nic poważnego, zaraz się godziliśmy, dużo śmiechu, wyznań itd. Wróciłam na święta do domu i jest fatalnie. Tak jak w moim mieście studenckim sobie radziłam, dużo nauki, siłownia, dodatkowe zajęcia, znajomi, tak w domu siedzę i myślę. Masakra. I między nami też nie najlepiej. Czuję, że chyba przechodzimy kryzys, zaraz stuknie nam 3 miesiące na odległość a jeszcze 20 dni do jego przylotu. A później znowu to samo, znowu masz tą osobę ukochaną i zaraz masz poczucie straty. Zaczęliśmy się częściej kłócić, on i ja trochę pozbawiliśmy się czułości w rozmowach, najgorsze jest to, że ja pierwsza zaczęłam.. może mi nie uwierzycie, miałam sen, że mnie zdradza z inną. I od tego momentu byłam oschła dla niego, nie chciałam gadać, miotałam się, powiedziałam mu, roześmiał się i było ok, wróciliśmy się do porządku ale we mnie był jakiś chory dystans. Ale przedwczoraj znowu mi się przyśniła ta dziewczyna. Wiem, jestem straszna, napisałam do jego kolegi, co tam itd. I sam mi się wygadał, że mój Tż mówił, że jakaś laska mu się spodobała, które też tam pracuje, że jest ładna, że przeleciałby ją ale ma mnie i tego nie zrobi, że mnie kocha, mimo, że jest dwa miesiące bez seksu to wytrzyma.. Podesłał mi też screena z rozmowy. Ten kolega napisał mi żebym się nie przejmowała, że ona owszem jest ładna, ale ma opinie kobiety łatwej i ponieważ pracuje z moim chłopakiem to może mi powiedzieć, żebym się nie przejmowała, że czasem tak jest na odległość, że jak mężczyzna nie ma długo seksu to fantazjuje.. I od tego momentu jestem w rozsypce. Nie powiedziałam o tym chłopakowi, ale on coś wyczuł i wydzwaniał, pisał, zapewniał, że kocha, że czeka, że mnie przeprasza, że tam jest, że mnie nie zdradza i mnie nie zdradzi. Ufam mu, odległość musi polegać na zaufaniu ale zszokowało mnie, że tak bezpłciowo wyrażał się o jakiejś dziewczynie, wiem, ze faceci tak mają, może jestem zazdrosna, nie wiem a może to szybciej się skończy niż mi się wydaje.. Wiem, że mnie kocha, dzwoni, pisze, przylatuje, planuje, na każdym kroku mnie zapewnia o tym ale jest mi ciężko. Dochodzi tęsknota, wyobraźnia i obawy, że jednak do czegoś tam dojdzie. Dzisiaj mieliśmy z samego rana kłótnię ale oczyszczającą, powiedziałam o swoich obawach, mówił to samo. Ale chyba jakoś nami to zachwiało i nie ma dużej radości w nas..:( sad Dodatkowo u mnie Święta są niestety smutne z powodów rodzinnych, u niego zmęczenie i tryb pracy noc a w dzień spanie. Tak mi się wszystko złożyło i statystycznie płaczę co drugi wieczór, a jak nie płaczę to mam łzy w oczach, tęsknota miesza się z żalem, zachwiało mi się poczucie bezpieczeństwa i zaufanie do niego. Nie wiem co mam o tym myśleć, czy przygotowywać się na coś, uciekać gdzie pieprz rośnie, mimo, ze go ogromnie kocham to wiem, że czasem nie wychodzi i trzeba będzie się z tym pogodzić..Wiem, że nie pisze z jakimiś laskami i zasadniczo nie mogę mu nic zarzucić.. Piszę do Was o jakieś wsparcie albo żebyście obiektywnie na to spojrzeli sad Mam nadzieję, że Wy się trzymacie i jest u Was lepiej niż u mnie smile

7,775

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Cześć dziewczyny. Jestem tu nowa, czytałam bardzo dużo waszych odpowiedzi ale nie uspokoiły mnie.
Jestem ze swoim chłopakiem ponad 2lata, nasza najdłuższa rozłąka trwała 2tyg gdy byłam na obozie. Początkiem marca wyjeżdża do Anglii sad Nie mogę się pozbierać psychicznie, płaczę w dzień, płaczę w nocy. Boje się o to co będzie z nami, czy na pewno wróci czy będzie wolał tam zostać. Znajomi mówią, że mnie kocha więc na pewno wróci ale ja...ja się boję, strasznie się boję. Nie mogę mu tego powiedzieć bo zrezygnuje z wyjazdu a nie mogę na to pozwolić, za duże ma problemy finansowe, w domu też nie jest kolorowo.
Ja studiuję, mam przyjaciół, spotykam się z nimi ale codziennym elementem dnia jest buziak od Mojego Miśka, jak mam gorszy dzień to przyjeżdża (mieszka 6km ode mnie), zawsze jest przy mnie a teraz ma go zabraknąć. Nie wiemy na jak długo wyjedzie.
Zostało nam niewiele czasu zanim trzeba będzie się pożegnać, ale nie wiem czy spędzać teraz z nim każdą wolną chwilę czy odpuścić sobie i przygotować się na długą rozłąkę. Nie wiem jak wytrzymam psychicznie bez niego. Facebook, Skype- to nie zastąpi codzienności, nie przytuli mnie gdy będę zła, nie położy swojej ciepłej ręki na brzuchu gdy mnie boli.
Jak mam sobie z tym poradzić?

7,776

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Dziwię się osobom które decydują się na takie życie. Czemu wy nie jedziecie z tymi chłopami za tą granicę?

7,777

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Czasem nie ma mozliwosci zeby wyjechac ze swoja druga polowka.. Ja juz 6 miesiecy w rozlace,kochamy sie bardzo. Przez 6 miesiecy widzielusmy sie 4 razy.. Jest ciezko :-(

7,778

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Mój chłopak wyjechał na 3 miesiące nie ma go już 2 tygodnie i ciężko mi z tym jest cały czas o nim myślę chciałabym się przytulić ale nie ma do kogo jedynie do poduszki no niestety muszę jakiś wytrzymać do jego przyjazdu trudno się mówi Pozdrawia:)

7,779

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka
ewcia-9700 napisał/a:

Mój chłopak wyjechał na 3 miesiące nie ma go już 2 tygodnie i ciężko mi z tym jest cały czas o nim myślę chciałabym się przytulić ale nie ma do kogo jedynie do poduszki no niestety muszę jakiś wytrzymać do jego przyjazdu trudno się mówi Pozdrawia:)

Wiem co przezywasz. Myslisz o nim non stop,tesknisz,chcesz sie przytulic,pocalowac.. Znajdz sobie jakies zajecie/hobby zeby zajac czyms czas smile

7,780

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Witam Was moje drogie. Jestem tutaj nowa, jednak wydaje mi się, że lepiej nie mogłam trafić. Generalnie mój problem jest o tej samej tematyce, jednakże trochę bardziej skomplikowany. Ze swoim partnerem jestem zaręczona już jakiś okres czasu.. Ostatnimi tygodniami a nawet miesiącami sprawy mocno sie pokomplikowały i jest ciężko. Mój narzeczony, pracuje u moich rodziców w firmie transportowej od jakiś dwóch miesięcy.. Jednak sprowadzam się do tego, że przez zmianę przepisów, zostały mu zawieszone uprawnienia na 3 miesiące. Czyli krótko i na temat - został bez prawa jazdy. Moja mama jest dość surowym pracodawcą, więc liczymy się z tym, że niestety będzie wstanie go zwolnić.. Jedyną opcją pozostaje wyjechanie za granicę, zarobienia trochę pieniędzy i po tym czasie wrócenia do kraju. Przypuszczam, że ze strony moich rodziców pozostanie żal i pewna nutka nieufności, czego bardzo bym nie chciała. Kocham go i na samą myśl jestem cała otępiała i sparaliżowana. Obawiam się jego wyjazdu.. Tego, gdzie będzie pracował i jak będzie traktowany. O nasz kontakt i relacje... Wątpliwości jest mnóstwo, a w głowie tylko jedno rozwiązanie. Co mam dziewczyny zrobić? Porozmawiać z mamą? Czy tak na prawdę jej firma jest wstanie w jakikolwiek sposób na tym ucierpieć? Jestem rozdarta. Czuje się jak między młotem a kowadłem. Bo muszę zadecydować o dobru dwóch najważniejszych osób w moim życiu...

7,781

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka
18sylla18 napisał/a:

Cześć dziewczyny. Jestem tu nowa, czytałam bardzo dużo waszych odpowiedzi ale nie uspokoiły mnie.
Jestem ze swoim chłopakiem ponad 2lata, nasza najdłuższa rozłąka trwała 2tyg gdy byłam na obozie. Początkiem marca wyjeżdża do Anglii sad Nie mogę się pozbierać psychicznie, płaczę w dzień, płaczę w nocy. Boje się o to co będzie z nami, czy na pewno wróci czy będzie wolał tam zostać. Znajomi mówią, że mnie kocha więc na pewno wróci ale ja...ja się boję, strasznie się boję. Nie mogę mu tego powiedzieć bo zrezygnuje z wyjazdu a nie mogę na to pozwolić, za duże ma problemy finansowe, w domu też nie jest kolorowo.
Ja studiuję, mam przyjaciół, spotykam się z nimi ale codziennym elementem dnia jest buziak od Mojego Miśka, jak mam gorszy dzień to przyjeżdża (mieszka 6km ode mnie), zawsze jest przy mnie a teraz ma go zabraknąć. Nie wiemy na jak długo wyjedzie.
Zostało nam niewiele czasu zanim trzeba będzie się pożegnać, ale nie wiem czy spędzać teraz z nim każdą wolną chwilę czy odpuścić sobie i przygotować się na długą rozłąkę. Nie wiem jak wytrzymam psychicznie bez niego. Facebook, Skype- to nie zastąpi codzienności, nie przytuli mnie gdy będę zła, nie położy swojej ciepłej ręki na brzuchu gdy mnie boli.
Jak mam sobie z tym poradzić?

Powyżej opisałam bardzo podobny problem.. Widzę, że jesteśmy prawie w takiej samej sytuacji i gnębią Nas podobne obawy. Obecność pewnych osób, odgrywa ogromną rolę w naszym życiu. Mój narzeczony, też niedaleko mnie mieszka i w momentach, w których go potrzebowałam zawsze dla mnie był. Mam przed sobą maturę (mam 20 lat), tak więc mój czas i tak będzie mocno skupiony na książkach i tym by dostać się na dobrą uczelnię. Pozwolić mu wyjechać? Wiem też, że jest bardzo mocno związany ze mną emocjonalnie i również nie jest to dla niego łatwe, jednak długi rosną, a trzeba też je jakoś spłacić. Gdzieś też przewinęło się pytanie, dlaczego kobiety nie wyjeżdżają ze swoimi ukochanymi. Nie zawsze życie pozwala na rzucenie wszystkiego tylko po to by towarzyszyć naszej miłości. Praca, studia, a nawet w pewnych przypadkach dzieci są uniemożliwieniem tego wszystkiego. Trzymam moja droga za Ciebie kciuki z całych sił bo wiem i z każdym dniem uświadamiam sobie jakie to może być ciężkie...

7,782

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka
delvalla napisał/a:

Witam Was moje drogie. Jestem tutaj nowa, jednak wydaje mi się, że lepiej nie mogłam trafić. Generalnie mój problem jest o tej samej tematyce, jednakże trochę bardziej skomplikowany. Ze swoim partnerem jestem zaręczona już jakiś okres czasu.. Ostatnimi tygodniami a nawet miesiącami sprawy mocno sie pokomplikowały i jest ciężko. Mój narzeczony, pracuje u moich rodziców w firmie transportowej od jakiś dwóch miesięcy.. Jednak sprowadzam się do tego, że przez zmianę przepisów, zostały mu zawieszone uprawnienia na 3 miesiące. Czyli krótko i na temat - został bez prawa jazdy. Moja mama jest dość surowym pracodawcą, więc liczymy się z tym, że niestety będzie wstanie go zwolnić.. Jedyną opcją pozostaje wyjechanie za granicę, zarobienia trochę pieniędzy i po tym czasie wrócenia do kraju. Przypuszczam, że ze strony moich rodziców pozostanie żal i pewna nutka nieufności, czego bardzo bym nie chciała. Kocham go i na samą myśl jestem cała otępiała i sparaliżowana. Obawiam się jego wyjazdu.. Tego, gdzie będzie pracował i jak będzie traktowany. O nasz kontakt i relacje... Wątpliwości jest mnóstwo, a w głowie tylko jedno rozwiązanie. Co mam dziewczyny zrobić? Porozmawiać z mamą? Czy tak na prawdę jej firma jest wstanie w jakikolwiek sposób na tym ucierpieć? Jestem rozdarta. Czuje się jak między młotem a kowadłem. Bo muszę zadecydować o dobru dwóch najważniejszych osób w moim życiu...

Witaj smile No sytuacja nie ciekawa,skoro twój narzeczony jest zawodowym kierowcą,to utrata prawa jazdy jest dla niego równoznaczna z utratą pracy. No bo jak będzie jeździł bez prawka? Niestety wyjazd za granicę wiąże się z rozłąką,czasem nie wiadomo na jak długo... To bardzo trudny czas,ale uważam,że jeśli ludzie się kochają to są w stanie wszystko przetrzymać..Sama jestem w takim związku na odległość. A czy nie ma możliwości żeby twój narzeczony znalazł jakąś dorywczą pracę na te 3 miesiące w miejscu gdzie mieszkacie,a po odzyskaniu prawka wrócił do pracy kierowcy?

7,783

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka
delvalla napisał/a:
18sylla18 napisał/a:

Cześć dziewczyny. Jestem tu nowa, czytałam bardzo dużo waszych odpowiedzi ale nie uspokoiły mnie.
Jestem ze swoim chłopakiem ponad 2lata, nasza najdłuższa rozłąka trwała 2tyg gdy byłam na obozie. Początkiem marca wyjeżdża do Anglii sad Nie mogę się pozbierać psychicznie, płaczę w dzień, płaczę w nocy. Boje się o to co będzie z nami, czy na pewno wróci czy będzie wolał tam zostać. Znajomi mówią, że mnie kocha więc na pewno wróci ale ja...ja się boję, strasznie się boję. Nie mogę mu tego powiedzieć bo zrezygnuje z wyjazdu a nie mogę na to pozwolić, za duże ma problemy finansowe, w domu też nie jest kolorowo.
Ja studiuję, mam przyjaciół, spotykam się z nimi ale codziennym elementem dnia jest buziak od Mojego Miśka, jak mam gorszy dzień to przyjeżdża (mieszka 6km ode mnie), zawsze jest przy mnie a teraz ma go zabraknąć. Nie wiemy na jak długo wyjedzie.
Zostało nam niewiele czasu zanim trzeba będzie się pożegnać, ale nie wiem czy spędzać teraz z nim każdą wolną chwilę czy odpuścić sobie i przygotować się na długą rozłąkę. Nie wiem jak wytrzymam psychicznie bez niego. Facebook, Skype- to nie zastąpi codzienności, nie przytuli mnie gdy będę zła, nie położy swojej ciepłej ręki na brzuchu gdy mnie boli.
Jak mam sobie z tym poradzić?

Powyżej opisałam bardzo podobny problem.. Widzę, że jesteśmy prawie w takiej samej sytuacji i gnębią Nas podobne obawy. Obecność pewnych osób, odgrywa ogromną rolę w naszym życiu. Mój narzeczony, też niedaleko mnie mieszka i w momentach, w których go potrzebowałam zawsze dla mnie był. Mam przed sobą maturę (mam 20 lat), tak więc mój czas i tak będzie mocno skupiony na książkach i tym by dostać się na dobrą uczelnię. Pozwolić mu wyjechać? Wiem też, że jest bardzo mocno związany ze mną emocjonalnie i również nie jest to dla niego łatwe, jednak długi rosną, a trzeba też je jakoś spłacić. Gdzieś też przewinęło się pytanie, dlaczego kobiety nie wyjeżdżają ze swoimi ukochanymi. Nie zawsze życie pozwala na rzucenie wszystkiego tylko po to by towarzyszyć naszej miłości. Praca, studia, a nawet w pewnych przypadkach dzieci są uniemożliwieniem tego wszystkiego. Trzymam moja droga za Ciebie kciuki z całych sił bo wiem i z każdym dniem uświadamiam sobie jakie to może być ciężkie...

Nie możesz zabronić mu wyjechać, nie masz takiego prawa. To by było bardzo egoistyczne. Generalnie uważam, że nie ma co przeżywać, setki ludzi żyje w związkach na odległość, ja też. Na początku było ciężko, wiadomo, ale to raczej kwestia psychiczna, a później już człowiek się przyzwyczaja, ma swoje obowiązki na miejscu i wiele innych rzeczy które wypełniają czas. No oczywiście pod warunkiem, że ktoś nie siedzi cały czas i nie płacze w poduszkę. Nie należy popadać w depresję [?]. Wylej na siebie kubeł zimnej wody i spójrz trzeźwo na to wszystko. Co do Twojej mamy to uważam, że Twój narzeczony powinien sam z nią porozmawiać, Ty tego nie załatwiaj z racji tego, że Twoja mama skoro jest surowym pracodawcą może różnie to przyjąć.

7,784

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Hej , jestem tu nowa . Moj chlopak wczoraj wyjechał zagranice .. Jesteśmy dość krótko ze sobą . Zawsze pisalismy codziennie , skype itd ... A teraz?  NIe moze zadzwonić do mnie pisze raz na jakiś czas na fb , gdy skonczy prace nie bedzie mial mozliwosci , internetu nie ma czyli 0 kontaktu .. szczególnie w weekend... NIe umiem sobie z tym poradzić . Ciagle siedze płacze nie umiem znaleźć sobie miejsca .. a najgorsze jest to ze psize ze mną dziwnie , tak obojętnie .. Moze to tylko moje wyobrażenia .. Wiem ze jemu tez jest tam trudno .. NIe wiem umieram sad

7,785

Odp: Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Hej dziewczyny. Jestem w podobnej sytuacji. Najprawdopodobniej mój chłopak będzie musiał wyjechać do pracy zagranice. Obawiam się, że jak wyjedzie, to juz nie wróci, że kogoś tam może pozna albo, że z dnia na dziej stane mu się obojętna. Znam wiele przypadków, w którcyh ktoś wyjechał w zamiarach pracowania przez pare miesięcy, lecz został tam na stałe. Znam jeden przypadek, gdzie chłopak zostawił swoją dziewczynę w kraju, bo wolał życie tam. Inny zaś przypadek, gdzie chłopak raz zdradził swoją dziewczynę zagranicą.
Czy u Was wasze połówki wróciły do kraju, ułożyło się wszystko?

Posty [ 7,736 do 7,785 z 7,785 ]

Strony Poprzednia 1 118 119 120

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Moj chłopak wyjechał smutek i pustka

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024