Raz lepiej,raz gorzej..przychodza dni, godziny, ze mysle sobie..nie mam sily, nie dam rady, bo jak? Sama, z dwojka maluchow? No jak?
I dzis byl taki dzien...
Pojechalam na szkolenie i uswiadomilam sobie, ze przez dlugi okres przerwy w pracy, tyle sie zmienilo ze jestem w czarnej d...
Kurcze, niech sie wreszcie wszystko pouklada. 1,5 roku wycieta z zycia i jeszcze ok.pol...
Tatus usmiechniety wpada, jak znajdze chwilke, zeby na dzieci popatrzec. Starszy nawet nie bardzo chce do niego chodzic, ale to oczywiscie moja wina...bo widzi "moje zachowanie" i sie uczy, ze napewno slucha jak ja na tatusia gadam i wogole daze do tego zeby sie odsunal...bla bla bla...obled...
Wiecie co?...
To zamykam chyba oczy..a jutro bedzie lepiej, co?
Dajcie prosze kilka slow, ze bedzie dobrze...
Teufel....prosze...
Ninka, ja kiedyś czytałam Twój wątek, pamiętam Twoją historię.
Dziś masz gorszy dzień, wiadomo, że "nowe" czasem przeraża, a i teraźniejszość bywa mało satysfakcjonująca.
Dokładanie: blablabla.
Nie przejmuj się tym gadaniem. Tak jest przy rozwodach.
Dasz radę.
Czasem sobie mysle, ze wolalabym nie wiedziec tego do czego dokopalam sie przez ostatnie mce. Po pewnym zdarzeniu, zaczelam "grzebac" i czego nie ruszylam to cos znalazlam. Tyle zdrad,klamstw..naprawde ciezko mi uwierzyc ze czlowiek, z ktorym spedzilam prawie polowe zycia okazal sie bezwzglednym "potworem". Bez sumienia, bez skrupulow...klamiacym w zywe oczy...ciaza, porod, czas po porodzie, jego pseudo chec powrotu..itd. Nie znam go, to jakas obca osoba.. Przeciez jak chcial odejsc to poprostu mogl to zrobic, a nie meczyc mnie i dzieci..
Nie mógł odejść z klasą, bo ... to nie ten TYP. Inaczej NIE POTRAFIŁ, dlatego zrobił to, co zrobił.
Ja uważam, że lepiej jest wiedzieć.
Wszystko.
Wtedy odpowiedzialnie kończysz związek i WIESZ i ROZUMIESZ, że nie ma do czego wracać.
Nie ma, to prawda...zbyt wiele sie wydarzylo. Tak szczerze, to jak go widze to mnie mdli,serio.. Chyba jeszcze zbyt wiele zlosci i zalu jest we mnie..
To minie.
Mam nadzieje;)
Dziekuje i dobrej nocy;)
Nie ma sprawy, Ninka. Pisz, jak Cię najdzie ochota czy gorszy dzień. Forum pomaga uporać się z trudnymi emocjami w takich sytuacjach jak Twoja. ![]()
Dobranoc.
Ninka, żyjesz? Dajesz radę?
Przeczytałam cały wątek. Facet to kompletny palant! Cieszę się, ze podjęłaś słuszną decyzję. Z uczuć nie wolno szydzic. Ale nie miałaś w trakcie trwania małżeństwa absolutnie żadnych oznak zdrady? Z tego co piszesz, on się specjalnie nie krył.. znajomi, przedszkolanka. Trzymaj się ciepło
Hej Teufel..zyje,zyje..ale co to za zycie...haha...hustawka nastrojow...
Raspberry 1988 podobno wczesniej mnie nie zdradzal, tylko od zeszlego roku..dal popis za cale 14 lat. Nie ma co, podziekowal mi za wspolne zycie ze hej..az mi w piety poszlo..a w czasie ciazy owszem, normalnie bym sie pewnie domyslila, ale chyba hormony mi do glowy uderzyly. Wogole nie chcialam wierzyc ze moglby cos takiego zrobic, bo jak? nie on...a tu prosze..nawet z tego co wiem, to zawiozl mnie na porodowke i fru...( jak to wczesniej ktos ladnie napisal) lawirowal miedzy udami innej. Okropne...
Hej Teufel..zyje,zyje..ale co to za zycie...haha...hustawka nastrojow...
Raspberry 1988 podobno wczesniej mnie nie zdradzal, tylko od zeszlego roku..dal popis za cale 14 lat. Nie ma co, podziekowal mi za wspolne zycie ze hej..az mi w piety poszlo..a w czasie ciazy owszem, normalnie bym sie pewnie domyslila, ale chyba hormony mi do glowy uderzyly. Wogole nie chcialam wierzyc ze moglby cos takiego zrobic, bo jak? nie on...a tu prosze..nawet z tego co wiem, to zawiozl mnie na porodowke i fru...( jak to wczesniej ktos ladnie napisal) lawirowal miedzy udami innej. Okropne...
Zajrzyj czasem na pocztę.
Hmm...ale ja nic nie mam???
Hmm...ale ja nic nie mam???
Wysłałem jeszcze raz.
![]()
![]()