Tak zrobilam. To nie sa bad dla sadu tylko dla niego do podusi;)
Super gratuluje odwagi, raz na zawsze stulisz mu gębę. Mam nadzieję ,że jego mina po przeczytaniu była bezcenna i widziałaś jego reakcję
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Maz wmawia mi zdrade.
Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Tak zrobilam. To nie sa bad dla sadu tylko dla niego do podusi;)
Super gratuluje odwagi, raz na zawsze stulisz mu gębę. Mam nadzieję ,że jego mina po przeczytaniu była bezcenna i widziałaś jego reakcję
Hmm..jeszcze ich nie dostal bo mam je dostac poczta,ale po tym jak powiedzialam ze je zrobilam mial oczy jak spaniel...
A najwazniejsze jest to ze ja jedtem spokojna i moj statszy syn, bo ta cala sytuacja naprawde sie na nim negatywnie odbijala.widac to bylo po zachowaniu, a teraz...luzik.
Hmm..jeszcze ich nie dostal bo mam je dostac poczta,ale po tym jak powiedzialam ze je zrobilam mial oczy jak spaniel...
Bardzo dobrze niech mu będzie głupio i niech się do końca życia wstydzi swojego zachowania.
Teraz nie mieszkamy raze. Rozwod w toku a cale miasteczko dudni ze to nie jego dziecko.. Ale coz, cyc do przodu i glowa do gory... Dam rade a moze jak dzieci podrosna to sie stad wyprowadze, i juz;)
Teraz nie mieszkamy raze. Rozwod w toku a cale miasteczko dudni ze to nie jego dziecko.. Ale coz, cyc do przodu i glowa do gory... Dam rade a moze jak dzieci podrosna to sie stad wyprowadze, i juz;)
Nieno wątku nie zamykaj ,nie wygłupiaj się. Pisz od czasu do czasu ,nie rób nam tego.
Teraz nie mieszkamy raze. Rozwod w toku a cale miasteczko dudni ze to nie jego dziecko.. Ale coz, cyc do przodu i glowa do gory... Dam rade a moze jak dzieci podrosna to sie stad wyprowadze, i juz;)
On nie musi uznawać twojego dziecka, ono prawnie jest jego i koniec, tak mówią przepisy. Szkoda twoich pieniędzy na badania, lepiej kup coś sobie i dzieciom, taki człowiek choćbyś przed nim położyła tonę dokumentów wskazujących, że jest ojcem to przed tobą przyzna że tak, ale jak wyjdzie do ludzi to będzie insynuował że nie koniecznie to on jest ojcem. On rozpowszechnia o tobie te plotki, bo stara się wyczyścić przed ludźmi. Dlatego plotkami nie przejmuj się, bo ludzie pogadają i przestana. Ty walcz o alimenty na dzieci i siebie, należą ci się już teraz. Nie zamykaj wątku, bo przed tobą jeszcze sporo stresu zanim sytuacja twoja rozwiąże się definitywnie, będziesz potrzebować wsparcia i tu je dostaniesz.
Teufel ma racje- watku ciag dalszy...
Maz dostal wyniki z wariografu, po tyg zapytal czy "ktos sie kolo mnie kreci"? Powiedzialam ze tak i sie zaczelo...ze kocha, ze chce wrocic, ze zaluje, ze mu odbilo, bedzie sie leczyl...zebym go nie zostawiala...tylko 1 raz fizycznie mnie zdradzil... Obled..dla dobra dzieci...nigdy jyz tak nie zrobi itd.itp....
A ja....mysle i mysle....i
Teufel ma racje- watku ciag dalszy...
Maz dostal wyniki z wariografu, po tyg zapytal czy "ktos sie kolo mnie kreci"? Powiedzialam ze tak i sie zaczelo...ze kocha, ze chce wrocic, ze zaluje, ze mu odbilo, bedzie sie leczyl...zebym go nie zostawiala...tylko 1 raz fizycznie mnie zdradzil... Obled..dla dobra dzieci...nigdy jyz tak nie zrobi itd.itp....
A ja....mysle i mysle....i
Ninka, a nad czym Ty się zastanawiasz? Mało Ci krwi napsuł? Wiesz co , a zaproponuj mu też wariograf, zobaczysz jak zareaguje. Trzymam za Ciebie kciuki.
Ninka, myśl o sobie i o dzieciach. Twój mąż da sobie radę bez ciebie, a ty będziesz miała spokój duszy i czyste sumienie.
Trzymaj się i układaj swoje życie na nowo, jak ochłoniesz po traumie, którą zafundował ci mąż. On potrzebuje lekarza, a ty dobrego, odpowiedzialnego człowieka dla siebie i dzieci.
To, co mówią o tobie, to nie jest ważne. Najważniejsza jesteś ty i twoje szczęście. Z lekcji jaką dał tobie mąż wyciągaj wnioski na przyszłość, żeby nie popełniać tych samych błędów. Będzie dobrze, uwierz w siebie.
Witam;) role sie odwrocily. Maz blaga mnie zebym dala mu jeszcze szanse. Przyznal ze mu odbilo i ze oszalal. Sam zapisal sie do lekarza i nie chce slyszec ze nie bedziemy razem. Mowi ze kocha najbardziej na swiecie...a ja...cos peklo. Patrze na niego i nie czuje nic. Fajnie jest pogadac, czasem nawet udaje sie pozartowac...jest przystojny ale nie czuje tego czegos. Moze to wroci? On twierdzi ze tak. Mam chec sprobowac czegos nowego, zycia z kims innym. Ale czy to rozsadne z 2 maluchow i tak naprawde bez stabilnej pracy???
Witam. Myslicie ze po tym wszystkim, po ciezkim roku, mozna jeszcze jakos wszystko poukladac i zyc razem? Wiem ze drugi raz by tego nie zrobil... Bedzie sie leczyl.Sa male dzieci. Zaczynam sie zastanawiac czy sama dam sobie rade z dwojka maluchow..tym bardziej ze mozna powiedziec ze nie mam pracy-raczkujaca dzialalnosc...boje sie ze zabraknie mi pieniedzy. I nie mowcie ze przeciez sa alimenty bo one to wystarcza na rate kredytu. Znowu jestem rozsypana...
Witaj, przeczytałem cały Twój wątek i powiem Ci jedno Twój mąż wszystko sobie przekalkulował- wyszło że łatwiej mu będzie z osobą która jest od niego uzależniona (finansowo). Moja rada dla Ciebie po czymś takim- ułóż sobie życie z kimś innym- Twój mąż dalej będzie miał skoki w bok. Myślę że najważniejsze powinny być dla Ciebie dzieci i własny spokój. Jeśli przyjmiesz go z powrotem pokażesz mu że nie masz wystarczająco dużo siły żeby sobie poradzić.
Pozdrawiam i życzę Ci Powodzenia.
Uwsteczniasz się. Wykonałaś tyle pracy, a jak jakiś pies pokrywający wszystko co się rusza zaskomli, chcesz go do wyrka wpuszczać. Teraz jest Twoja jedyna, realna szansa żeby żyć normalnie. Jeśli ja teraz zaprzepaścisz, będziesz wspominała z żalem do końca życia. Nie zmienia się podjętych decyzji, nawet jeśli czujesz się obecnie rozchwiana dąż do celu jakim powinno być przede wszystkim godne życie dla Twoich dzieci. Na pewno nie z burkiem pokrywającym suki na wsi.
Witam. Myslicie ze po tym wszystkim, po ciezkim roku, mozna jeszcze jakos wszystko poukladac i zyc razem? Wiem ze drugi raz by tego nie zrobil... Bedzie sie leczyl.Sa male dzieci. Zaczynam sie zastanawiac czy sama dam sobie rade z dwojka maluchow..tym bardziej ze mozna powiedziec ze nie mam pracy-raczkujaca dzialalnosc...boje sie ze zabraknie mi pieniedzy. I nie mowcie ze przeciez sa alimenty bo one to wystarcza na rate kredytu. Znowu jestem rozsypana...
Po co się nas pytasz ?skoro już podjęłaś decyzję ,że mu wszystko wybaczasz bo inaczej nie dasz sobie rady .Ja jestem w tym wątku z tobą od początku i pamiętam jak cierpiałaś jak przeżywałaś ,że mąż Cię zdradza i zaprzecza ojcostwu dziecka, jak ma Cię za nic. Jeżeli jesteś w stanie wszystko tak za pstryknięciem palcami zapomnieć i wybaczyć to muszę przyznać ,że Twoje poczucie wartości jest równe O. Wierzenie w bezpodstawne obietnice i przeprosiny pokazują jak jesteś słaba w tym wszystkim. Moim zdaniem potrzebny jest tu dobry psycholog , który pozwoli postawić Ci się na nogi i podnieść poczucie własnej wartości. Nie podejmuj decyzji pochopnie i pod wpływem emocji bo misiu przeprasza. Przepraszać tak będzie jeszcze nie raz.Pomyśl sama czy jesteś w stanie mu wszystko wybaczyć i zapomnieć ?jest tego dużo.
Bezczelnie i "chamsko" pozwolę sobie pójść dalej w swoich dywagacjach. Mam taką "wadę", że mam niewyparzoną gębę. Ale mam to w nosie, gdyż prawda jest wartością nadrzędną (dla mnie).
Otóż to dzięki istnieniu kobiet jak Ninka, zwykłe wiejskie burki, które kryją wszystkie suki w rui, czują się bezkarne. Wystarczy zasiać swe nasienie, jak natura nakazała, wszędzie gdzie się da, żeby suczka wybaczała całe zło i czekała na łaskawy powrót Pana, gotowa brać kupę na klatę.
Tobie nie współczuję, natomiast tym niczemu winnym dzieciom, które wychowują się w patologii, bardzo. Będą krzywdziły ludzi, gdyż tak im w naturze zapiszesz.
Pozwolę sobie dalej bezczelnie wyliczać. Skoro przez 10 lat związku on nie dążył do jego sformalizowania, myślę że mocno musiałaś go cisnąć, że w końcu się zdecydował, a potem zaraz bach i cudowna ciąża na "umocnienie" związku, a potem zaraz następna. A ten biedak chciał sobie tylko pociupciać i spieprzyć.
Witam Bulka, witam Aniciorek87 wlasnie was mi brakowalo i waszego "jezyka";) owszem, jestem strasznie rozchwiana psychicznie. Nie podjelam decyzji i wiem co powinnam zrobic, tylko nie mam odwagi. Moj maz przez 14lat nigdy mnie nie zdradzil i tego jestem pewna. Za to przez ostatni rok zgotowal mi pieklo za cale 14. Teraz sie leczy, chodzi na terapie..brawo on...
Wiem ze nie powinnismy byc razem bo lepiej dogadujemy sie ( bez zlosci oczywiscie) jak jestesmy osobno. I nie jestem w stanie wszystkiego zapomniec, bo gdyby tak bylo pozwolilabym mu wrocic. Bije sie z myslami ale czuje ze nigdy tego nie zapomne i nawet jak bedzie stawal na rzesach to bede przed oczami miec jego panne... Chodze do psychologa bo nie radze sobie sama. Kiedys bylam pewna i stanowcza a teraz nie mam sily z lozka wstac. Gdyby nie dzieci...spalabym calymi dniami. I owszem, moje poczucie wartosci spadlo do min...
"Nie zmienia sie podjetych decyzji"-chyba masz racje.
Witam Bulka, witam Aniciorek87 wlasnie was mi brakowalo i waszego "jezyka";) owszem, jestem strasznie rozchwiana psychicznie. Nie podjelam decyzji i wiem co powinnam zrobic, tylko nie mam odwagi. Moj maz przez 14lat nigdy mnie nie zdradzil i tego jestem pewna. Za to przez ostatni rok zgotowal mi pieklo za cale 14. Teraz sie leczy, chodzi na terapie..brawo on...
Wiem ze nie powinnismy byc razem bo lepiej dogadujemy sie ( bez zlosci oczywiscie) jak jestesmy osobno. I nie jestem w stanie wszystkiego zapomniec, bo gdyby tak bylo pozwolilabym mu wrocic. Bije sie z myslami ale czuje ze nigdy tego nie zapomne i nawet jak bedzie stawal na rzesach to bede przed oczami miec jego panne... Chodze do psychologa bo nie radze sobie sama. Kiedys bylam pewna i stanowcza a teraz nie mam sily z lozka wstac. Gdyby nie dzieci...spalabym calymi dniami. I owszem, moje poczucie wartosci spadlo do min...
"Nie zmienia sie podjetych decyzji"-chyba masz racje.
Ja Ci się nie dziwię ,że psychicznie jesteś na samym dnie bo Twój men skutecznie Cię tam zaprowadził i jeszcze ciągle chce byś na nim tkwiła . Nie sztuka narobić dzieci potem się ich wypierać i mieć pretekst by bzykać na boku bo taki nieszczęśliwy był a potem jak gdyby nigdy nic chciał wrócić mimio, że zrobił z ciebie szmatę. Ciekawe co za parę lat powie dziecku jak go spyta dlaczego tatusiu się mnie wyparłeś? pewnie zwali winę na ciebie przed dzieckiem. Nie sądzę aby ktoś taki był już ni tylko dobrym mężem co ojcem. Musiałby stawać na rzęsach, zasypywać cię codziennie,, złotem " i do końca życia żałować tego co zrobił byś mogła mu w cokolwiek uwierzyć. Na razie nie ma ku temu podstaw.A leczyć niech się leczy ale dla siebie nie dla ciebie. Ty pomyśl o sobie o swoim zdrowiu a jak się tak miś poczuwa niech zostaje z dziećmi a ty zrób sobie jakiś wypad z znajomymi wieczorem , odstresuj się - niech go szlak trafia.
Ninka, a co z tym drugim panem?
Witaj Teufel. Z drugim paniem sie nie spotykam od 2 tyg. Zerwalismy kontakt zebym wszystko sobie poukladala i zdecydowala. Odsunal sie zebym sama zdecydowala czego chce.
Witaj Teufel. Z drugim paniem sie nie spotykam od 2 tyg. Zerwalismy kontakt zebym wszystko sobie poukladala i zdecydowala. Odsunal sie zebym sama zdecydowala czego chce.
Wiesz Ninka co ja myślę? Myślę, że jest to bardzo przyzwoity człowiek. O wiele bardziej przyzwoitszy niż Twój mąż.
Tak, to prawda. Ma poukladane w glowie. Jest rzeczowy i to co mi sie m. in. w Nim podoba to to, ze jak trzeba cos zrobic to nie odklada tego na pozniej.
Powiedzial, ze jesli chce cos zaczynac to najpierw musze zamknac stare sprawy dlatego on sie usunie i jakis czas zaczeka.
Tak, to prawda. Ma poukladane w glowie. Jest rzeczowy i to co mi sie m. in. w Nim podoba to to, ze jak trzeba cos zrobic to nie odklada tego na pozniej.
Powiedzial, ze jesli chce cos zaczynac to najpierw musze zamknac stare sprawy dlatego on sie usunie i jakis czas zaczeka.
Wiesz,co ja Ci Ninka powiem . U Twojego męża te urojenia mogą być przyczyną choroby psychicznej i jeśli tak jest, to taki sajgon możesz mieć cyklicznie co kilka lat, a nawet częściej i żadna terapia psychologiczna za wiele tu nie pomoże. Bardziej potrzebny jest chyba psychiatra. No cóż wybór i tak należyć do Ciebie, ale ja na Twoim miejscu dobrze bym się zastanowił czy chciałbym jeszcze raz przez to przechodzić.
czytam, czytam, czytam, czytam...i nie wierzę,
po niemal roku koszmaru, jaki zafundował Ci mężuś, Ty się jeszcze zastanawiasz?
Kobieto, opanuj się,
a co będzie za rok, dwa, trzy? przecież on Ci zniszczy życie, a za kila lat zostaniesz cieniem tej kobiety, co jesteś teraz
wiem, wiem, zaraz napiszesz, że to nie tak łatwo, bo 14 lat, dwójka dzieci, mało pieniędzy etc.
ale coś Ci powiem.. wiele kobiet w znacznie gorszej sytuacji niż Ty potrafiło zakończyć chore relacje,
spójrz na siebie - jesteś niegłupia, masz dwójkę cudownych dzieci, alimenty (zawsze to coś), własną działalność (nie pisałaś w jakiej branży, ale zrób wszystko, żeby ją rozwinąć), rodzinę (sama pisałaś, że Ci pomoże), dwie ręce i nogi, "bratnią duszę" obok siebie... mało? wykorzystaj to,
a pomyślałaś o dzieciach? teraz są małe, a co będzie potem? jaki bagaż doświadczeń im zafundujesz? skąd wiesz, do czego zdolny jest Twój mąż ( z tego co pisałaś on ma ewidentne problemy ze sobą),
a jak "przytrafi się" trzecia ciąża? kołowrotek od nowa?
i przede wszystkim - nie bierze Cię obrzydzenie na widok kogoś, kto tak Cię potraktował?
przemyśl to
Brzydze sie i tak naprawde nie wyobrazam sobie, zeby mieszkal ze mna, byl obok kazdego wieczoru, nie mowiac juz o dotyku czy czyms wiecej. Ostatnie dni,tygodnie znowy potrosze czulam sie jak rok temu: zagubiona, slaba. Wiem ze musze zakonczyc to jak najszybciej, inaczej psychicznie pojde na dno. Wiem... Podjelam ostateczna decyzje i zaczynam pozytywnie patrzyc w przyszlosc, inaczej sie nie podniose.
Autorko.....
Przeczytalam caly watek i od zlosci na Twojego meza, niedowierzaniu, ze mozna byc takim prostakiem nieszanujacym żony i dzieci, czlowieku, ktory upodlił Cię i w tym czasie lawirującym między udami innych; o chamie, który wyparł się własnego dziecka! po pozytywne zaskoczenie, że w końcu udało Ci się wyjść na prostą i że byłaś na tyle odważna by powiedzieć STOP. Chwilę Temu Cię podxiwiałam i cieszyłam sie, ze w koncu zaświeciło Ci słońce, starszy syn doszedł do siebie, maluszek dobrze się chowa. I nagle co? Zastanawiasz sie czy wrocic????
Kobieto!!! Twoj maz mial wiele szans i zadnej nie wykorzystal. "Kopal Cie", gnoil a kiedy zaczelas sobie radzic, poznalas kogos etc to on nagle KOCHA????? Kpina nic wiecej.
Przepraszam, ze tak emocjonalnie ale powalilas mnie ostatnimi postami.
Watpisz czy sobie poradzisz? Jak odsxedl odzyliscie, kiedy znowu wrocil to ty zaczelas usychac, więdnąć i dopiero w tym momencie przestalas wierzyc ze sie uda. Przemysl i daj sobie szanse na normalne zycie.
Nie jestes popychadlem, ktore mozna deptac.
P.S. co z tego, ze przez 14 lat byl swiety? W ciagu roku kiedy potrzebowalas go(ciaza) on pokazal prawdziwa twarz
Teufel moj maz byl u psychiatry, a ten powiedzial ze powinien pojsc do psychologa,ze bardzo duzo wie i prawdopodobnie to co sie wydarzylo to przez jego zazdrosc. Cale lata to dusil w sobie i o tym nie rozmawial -no...reszte znasz.
Ninka, a pewna jesteś , że on z tą zazdrością sobie poradzi. Widzisz tu na forum są ludzie po takich terapiach i nie potrafią sobie z tym poradzić. Co wtedy zrobisz?
Pewnie ze nie jestem...twierdzi ze drugi raz tak nie zrobi, bo wie ze to napewno bedzie koniec. Jak mowie ze juz jest to jeczy ze tak bardzo kocha, ze tel bedzie caly czas na stole bez blokady,zlikwidowal konto na fb...itd.
Ale dziwne to, bo on nigdy nie pamietam zeby byl jakos strasznie o mnie zazdrosny-przynajmniej nie okazywal tego
Ale dziwne to, bo on nigdy nie pamietam zeby byl jakos strasznie o mnie zazdrosny-przynajmniej nie okazywal tego
Ninka a spytaj się go co było impulsem ,że oskarżył Cię o zdradę, że tak Cię potraktował,że w końcu sam Cię zdradził. No bo jakiś impuls musiał być. Ale jak to się samo zrodziło w jego głowie to ja na twoim miejcu bał bym się wracać do niego.
Pkt l
Pkt
Pkt kulminacyjnym byla impreza na koniec 10/2015,na ktorej znajomy (kt jest znany z posuwania wszystkich panien oprocz swojej zony)jak to moj maz mowil "czail sie na mnie". Jak twierdzil jak tylko odchodzil gdzies to znajomy do mnie przychodzil. Owszem rozmawialismy,smialismy sie , ale nie przypominam sobie zeby chociaz raz rozm byla na nuestosowny temat.
Pozniej moj maz jak twierdzil "wszystko sobie poukladal".
Po kolei od 15 lat wstecz, na kazdym etapie mojego zycia czyli nowa praca,studia itd gdzies ktos byl
Pkt kulminacyjnym byla impreza na koniec 10/2015,na ktorej znajomy (kt jest znany z posuwania wszystkich panien oprocz swojej zony)jak to moj maz mowil "czail sie na mnie". Jak twierdzil jak tylko odchodzil gdzies to znajomy do mnie przychodzil. Owszem rozmawialismy,smialismy sie , ale nie przypominam sobie zeby chociaz raz rozm byla na nuestosowny temat.
Pozniej moj maz jak twierdzil "wszystko sobie poukladal".
Po kolei od 15 lat wstecz, na kazdym etapie mojego zycia czyli nowa praca,studia itd gdzies ktos byl
Nina,powiem tak ciężkie jest życie z zazdrośnikiem, nieraz niemożliwe. Ty sama wiesz jak jego zazdrość wywróciła Ci życie do góry nogami. Spowodowała , że nie było go w najważniejszym momencie twojego życia. Czy jesteś w stanie wybaczyć mu zdradę? Żyć z tą świadomością?
Zazdrość to największy morderca związku.
Chorobliwa zazdrość + chęć odwetu + tzw ,,dobre rady kolegów" = zrujnowane życie
Po tylu latach powinnaś być dla męża autorytetem, najważniejszą osobą w życiu po własnych dzieciach . Jak można żyć z człowiekiem , który jest przeciwko Tobie ?, który Cię nie szanuje i zdradza? Co się jeszcze musi stać byś zrozumiała ,że ten człowiek niszczy Ci życie?.
Witam po dluuuugiej przerwie. Troche trwalo poukladanie pewnych spraw (zwlaszcza w glowie),wyciszenie emocji...ale sie udalo;) Wyslalam pozew,zaczelam nowa prace (z nienormowanym czsem) i znowu chce mi sie zyc...dawno sie tak nie czulam...
Maz jeszcze mnie proboje podejsc psychicznie,ale sie nie daje. Podjelam decyzje i wierze ze bedzie dobrze;)
Witam po dluuuugiej przerwie. Troche trwalo poukladanie pewnych spraw (zwlaszcza w glowie),wyciszenie emocji...ale sie udalo;) Wyslalam pozew,zaczelam nowa prace (z nienormowanym czsem) i znowu chce mi sie zyc...dawno sie tak nie czulam...
Maz jeszcze mnie proboje podejsc psychicznie,ale sie nie daje. Podjelam decyzje i wierze ze bedzie dobrze;)
Ninka zaglądasz tu czasem? Jestem ciekaw co u Ciebie.
Witam Teufel. Zagladam i to dosc czesto ostatnio. Moje wpisy pomagaja mi przypomniec sobie wiele szczegolow. Zmienilam pozew na "z orzekaniem o winie..". Pierwotny byl bez..jakis czas temu dowiedzialam sie co tak naprawde dzialo sie przez ostatnie 1.5roku, choc pewnie nie o wszystkim wiem. A mianowice: moj jeszcze malzonek jakis 1-2mce po tym jak zaszlam w (przypominam-planowana ciaze) zakochal sie....5mcy spotykal sie z ta wywloka. Pozniej byly regularnie inne, dla sportu...bez zadnych skrupulow..nawet nie odpuscil przedszkolance mojego syna. Ja przyjezdzalam po dziecko a ona mi w oczy nie patrzyla, bo popoludniami dymala sie z moim mezem...cyrk na kolkach...
Teraz czekam na sprawe i jakos proboje wszystko sobie poukladac,ale do tego potrzebuje papieru..nie moge na niego patrzec,ale niestety czasem musze. Mlodszy syn srednio go interesuje. Niedlugo skonczy 9mcy a tatus wziol go 6razy na ok 2godz. Przykre...
A ja....coz...nie moge darowac sobie,ze bylam taka slepa, taka naiwna i glupia. Ciaza to bardzo,bardzo zly czas na takie "zabawy",pewnie dlatego wielu rzeczy,sygnalow nie chcialam dostrzec.
Jak to ostatnio komus powiedzialam: juz sie prawie podnosze, lezalam a teraz stoje, zgarbiona,ale trzymam sie na wlasnych nogach...
Jeszcze troszke,troszke wody w rzece uplynie i.... i bedzie dobrze, dla mnie i przede wszystkim dla moich Potworkow...
Ninka0, będzie dobrze
Dawno podczytuję i trzymam za Ciebie kciuki
Jesteś wspaniałą babką ![]()
Ucałuj młodziaki w piętę (żeby zarazków nie przenosić) i podnoś się dalej, jesteś tego warta ![]()
Dzieki. Dzisiaj ten frajer przyszedl po starszego, podszedl do mlodego i chcial w raczke go pocalowac. Wiec spokojnie i delikatnie powiedzialam, zeby tego nie robil bo maly bierze raczki do buzki a nie chcialabym zeby jakiegos syfa dostal...haha...mina jego-bezcenna;)
Dzieki. Dzisiaj ten frajer przyszedl po starszego, podszedl do mlodego i chcial w raczke go pocalowac. Wiec spokojnie i delikatnie powiedzialam, zeby tego nie robil bo maly bierze raczki do buzki a nie chcialabym zeby jakiegos syfa dostal...haha...mina jego-bezcenna;)
Ninka, wiele dobrego Ci życzę i oczywiście wytrwałości. Zaglądaj tutaj , nie daj nam o sobie zapomnieć, i w tych złych , trudnych momentach, i w tych dobrych , które na pewno się w Twoim życiu pojawią.Ninka , trzymam kciuki za Ciebie i wytarmoś ode mnie te dwa swoje Potworki .
Dziekuje;) wiesz, w ciazy wogole nie potrafilam zrozummiec co do mnie pisaliscie, ze powinnam skupic sie na dzieciach i sobie..teraz jak na nich patrze..
Moj jeszcze maz kiedys zaplacze..po tym wszystkim, jeszcze tydz temu przyszedl i powiedzial, ze on nie chce rozwodu, zebysmy razem pojechali na urlop bo moze da sie jeszcze wszystko poukladac...szok...klamie w zywe oczy,bez mrugniecia zaprzecza,ze zdradzal i zdradza nadal..
Bardzo bym chciala ten etap miec juz zamkniety. Dokladnie rok temu napisalam do Was..i wtedy pamietam, mowilam sobie, ze za rok o tej porze bedzie dobrze...to teraz znowu mowie sobie-za rok juz bedzie po wszystkim!!!;)
Buziaki od Potworow...Dziekuje;)
Dziekuje;) wiesz, w ciazy wogole nie potrafilam zrozummiec co do mnie pisaliscie, ze powinnam skupic sie na dzieciach i sobie..teraz jak na nich patrze..
Moj jeszcze maz kiedys zaplacze..po tym wszystkim, jeszcze tydz temu przyszedl i powiedzial, ze on nie chce rozwodu, zebysmy razem pojechali na urlop bo moze da sie jeszcze wszystko poukladac...szok...klamie w zywe oczy,bez mrugniecia zaprzecza,ze zdradzal i zdradza nadal..
Bardzo bym chciala ten etap miec juz zamkniety. Dokladnie rok temu napisalam do Was..i wtedy pamietam, mowilam sobie, ze za rok o tej porze bedzie dobrze...to teraz znowu mowie sobie-za rok juz bedzie po wszystkim!!!;)
Buziaki od Potworow...Dziekuje;)
Ninka już jest nieporównywalnie lepiej niż rok temu. Wtedy byłaś w totalnej rozsypce, nie można Cię było pozbierać do kupy, a dziś pięknie Cię już widzę. I uwierz mi, będzię już tylko lepiej. Dziękuję za buziaki od Potworków.
Tak, to prawda...bylo zle... O dziwo mlodszy Potworek jest ciagle usmiechniety, nie wiem jak to jest ale wiecznie sie cieszy. Chyba nadrabia moj smutek z ciazy. Na szczescie jest calkowicie podobny do mnie..
Moj maz nie zrobil badan do dzis. Mi mowi ze wie ze syn jest jego,ale swojej kochance jeszcze w czerwcu mowil ze nie jest pewien..
Przykro mi, bo wiem ze mlodszy nie bedzie mial w nim ojca a z czasem mysle ze starszy tez..ale czas pokarze jak to sie wszystko pouklada.
Nie planuje juz nic...teraz tylko dzialam..dzieci szybko rosna, wiec kiedys mu za to pewnie podziekuja..
Tak, to prawda...bylo zle... O dziwo mlodszy Potworek jest ciagle usmiechniety, nie wiem jak to jest ale wiecznie sie cieszy. Chyba nadrabia moj smutek z ciazy. Na szczescie jest calkowicie podobny do mnie..
Moj maz nie zrobil badan do dzis. Mi mowi ze wie ze syn jest jego,ale swojej kochance jeszcze w czerwcu mowil ze nie jest pewien..
Przykro mi, bo wiem ze mlodszy nie bedzie mial w nim ojca a z czasem mysle ze starszy tez..ale czas pokarze jak to sie wszystko pouklada.
Nie planuje juz nic...teraz tylko dzialam..dzieci szybko rosna, wiec kiedys mu za to pewnie podziekuja..
Kiedyś wspominałaś , że kogoś poznałaś.....? Przepraszam, że poruszam ten temat.
Tak. Jestesmy znajomymi. Troche mi pomogl,zrozumiec pewne sprawy i otworzyc oczy..ale to tylko przyjazn. Co nie zmienia faktu, ze wtedy naprawde zaczelam sie pierwszy raz od dawna usmiechac..
Tak. Jestesmy znajomymi. Troche mi pomogl,zrozumiec pewne sprawy i otworzyc oczy..ale to tylko przyjazn. Co nie zmienia faktu, ze wtedy naprawde zaczelam sie pierwszy raz od dawna usmiechac..
To uśmiechaj się jak najczęściej.
Probuje...
Ninka trzymam kciuki za ciebie, i życzę tobie siły w tym trudnym jeszcze dla ciebie czasie, spokoju i wytrwałości w osiaganiu celów. Jesteś mądrą babką. Walcz o siebie. Jak będziesz miała taka potrzebę, to daj czasem znać na forum co u ciebie. Przytulasy dla dzieciaczków.
Ps, uśmiechaj się jak najczęściej sama do siebie i do swoich dzieci, bo szczęśliwa mama= szczęśliwe dzieci.
Brawo dziewczyno jednak moja teoria się sprawdza zazwyczaj inni oceniają kogoś po sobie więc on sam ma coś za uszami.
Tak. Mialas racje. mnie oskarzal i gnebil a od poczatku sam zdradzal i oszukiwal. Jak czytam to forum to nie wierze ze wydarzylo sie to naprawde..
Łącząc fakty jestem pewny, że podczas tych wypadów zdradza w "virtualnym odwecie".
Robi to celowo by się wybielić. Gdyby został przyłapany zarzekałby się, że zdradził bo myślał, że Ty zdradzasz.
Przykro mi to mówić ale najlepszym rozwiązaniem odejść od niego jak najszybciej.
Łącząc fakty jestem pewny, że podczas tych wypadów zdradza w "virtualnym odwecie".
Robi to celowo by się wybielić. Gdyby został przyłapany zarzekałby się, że zdradził bo myślał, że Ty zdradzasz.
Przykro mi to mówić ale najlepszym rozwiązaniem odejść od niego jak najszybciej.
Zanim polaczysz fakty, proponuję przeczytaj cały wątek.
donalvaroel napisał/a:Łącząc fakty jestem pewny, że podczas tych wypadów zdradza w "virtualnym odwecie".
Robi to celowo by się wybielić. Gdyby został przyłapany zarzekałby się, że zdradził bo myślał, że Ty zdradzasz.
Przykro mi to mówić ale najlepszym rozwiązaniem odejść od niego jak najszybciej.Zanim polaczysz fakty, proponuję przeczytaj cały wątek.
Popieram. Uwielbiam jak ktos niedbale na odwal przeczyta ostatniego posta w temacie i "doradza" od czapy gdy sprawa juz jest nieaktualna.
Czekam i czekam...a przez okres urlopowy terminu rozprawy jeszcze nie ma,ale w przyszlym tyg powinnam juz cos wiedziec. To czekanie mnie wykancza...ale jest ok. Chlopcy zdrowi, powoli stabilizuje starszego. Jest ok.
Ja natomiast do dzis dnia nie potrafie zrozumiec jak mozna byc takim potworem...bo jesli chcial odejsc,sprobowac "czegos"innego-bolalo by,ale wkoncu bym zrozumiala..po co to meczenie cala ciaze, znecanie sie, wyrzucanie rzeczy ktore tak naprawde sam robil..nie potrafie pojac. Tylko chyba juz szkoda marnowac czas i energie..mleko rozlane..teraz tylko do przodu;)
Wlasciwie to dobrze,ze chlopcy sa mali. Starszym trudniej zrozumiec pewne sprawy.
Ciesze sie, ze "odzyskalam"rozum i otworzylam oczy, bo to co robil i robi moj jeszcze maz...szkoda gadac. Podly czlowiek w pelni tego slowa znaczeniu.
Troche sie boje tego,co przyniesie czas,ale w miare pozytywnie mysle;) przeciez jakos bedzie, a ja postaram sie,zeby bylo dobrze;))prawda?
Bo jak nie ja to kto?
Bo jak nie ja to kto?
I tego się trzymaj, Ninka ![]()
A przeszłość - cóż, zamknij za nią drzwi. Na klucz. I zastaw jakąś szafą z nowymi ciuchami, żeby nie wróciła ![]()
Ninka, miło Cię znowu zobaczyć. Wszystkiego dobrego życzę.
Witaj Teufel. Dziekuje;)
Milego popoludnia.
Witam, mam juz termin rozprawy
Witam, mam juz termin rozprawy
Witam, mam juz termin rozprawy
jeszcze troszke...juz blizej niz dalej;)
Mysle,ze wiosna w przyszlym roku,bedzie piekniejsza niz wszystkie dotychczas
jeszcze troszke...juz blizej niz dalej;)
Mysle,ze wiosna w przyszlym roku,bedzie piekniejsza niz wszystkie dotychczas
Ninka ściskam mocno i Potworki ode mnie uściskaj. Trzymam kciuki.
Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Maz wmawia mi zdrade.
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024