Nie, wiecej na nic mi nie placi. Myslalam nad rozwodem, nawet bylam u prawnika po porade. Tylko teraz jestem w takim stanie ze nie mige sobie poradzic z mysla, ze on sie bawi a ja zostalam ze wszystkim sama. Zalamuje sie. A najgorsze ze ciagle mam nadzieje ze sie opamieta. Jestem swiadoma, ze im szybciej sie otrzasne tym lepiej, ale jakos nie potrafie.
Przeczytalam wątek.
Pozbądź się go w cholerę. Nic z tego nie będzie. Ktoś,kto potrafi być taką menda jest po prostu wstretnym człowiekiem.
Co do tych oskarżeń o twoją rzekomą zdradę-to granie na zwłokę,ja tak to widzę-spokojnie się bawi,nic mu nie można przecież zarzucić,bo okrutna żona go zdradzila.Ma wymowke, dla Ciebie,dla siebie i dla każdego dookoła. A może być tak,że doskonale wie,że go nie zdradzilas. Doskonale też wie,że prawda wyjdzie na jaw. Co więcej,jak wyjdzie to może jeszcze próbować do Ciebie wracać. Przecież myślał,że go
zdradzilas,dlatego był zły i nie dobry.
Bądź,co bądź-g..o jest wart.
Powodzenia.
Myślisz ,że gdyby po tym wszystkim co Ci robi opamiętał się to wybaczyłabyś mu to? nie sądzę dlatego ,że ten uraz zawsze zostanie a ty będziesz podejrzewać go o wszystko. Poczekaj już do porodu i weź się w garść .Musisz wystąpić o rozwód i alimenty . Trzymam kciuki , dasz radę po prostu musisz to przetrwać.
14 lat bylismy razem, to prawie polowa mojego zycia. Dlatego tak trudno jest mi to wszystko przekreslic i uczyc sie zyc od nowa. No i dzieci.
Ja to wszystko rozumiem tylko ile będziesz czekać na to opamiętanie ?na pieniądze na życie , na rzucenie tych dziewczyn .Nawet jak wróci to może dalej pójść do innej bo wszystko mu wybaczysz.Zastanów się czy warto czekać na cud , jeszcze to podejrzewanie zdrady co do Twojej ciąży. On ma gdzieś wasze drugie dziecko.Musisz zrozumieć ,że Twój mąż obecnie jest innym człowiekiem , nie takim jakim go kiedyś poznałaś.
Anicorek87 masz racje, ja naprawde jestem osoba, ktora zawsze myslala rajonalnie i twardo stapala po ziemi. Ale teraz to wszystko mnie przeraza i przerasta. Dwojka malych dzieci. Sama wychowywalam sie bez ojca i ostatnia zecza jakiej chcialam, to zgotowac takich los dla wlasnych. Zreszta kiedys mowilam o tym mojemu mezowi. Tylko teraz nie moge sie sama pozbierac. Zawsze martwilam sie na zapas i tak jest teraz. Moze jak urodze to bedzie mi lepiej i inaczej na to spojrze. Mieszkam w malej miejscowosci, ci dodatkowo mnie doluje.
Nawet jeśli zamieszka na ten tydzień w domu, weekendy na baletach tak dla świętego spokoju ,żeby wioska nie gadała to jakoś nie potrafię sobie wyobrazić takiego życia. Trzymać pozór dla ludzi i dzieci a kontem płakać , może jeszcze sypiać z nim w tygodniu a w weekend on sypia z innymi.Próbuję sobie wyobrazić tą sytuacje co by było gdyby wrócił ale aż mnie trzepie na samą myśl jeszcze codziennie słuchanie ,że nie jego dziecko czy awantury . Uwierz lepiej jak go nie ma , może emocjonalnie i psychicznie cierpisz ale co by było gdyby on był na co dzień taki jaki jest to byś się totalnie wykończyła.
Nie, nie. Ja mu od razu to samo powiedzialam, ze chyba upadl na ten durny leb, jak to bedzie tak wygladalo. Nie ma takiej opcji. Tylko ze on sie nie opamieta, bo jest swiecie przekonany o moich "zdradach", bo jak sie okazuje bylo ich wiele. Na 20 jestesmy umowieni do psychiatry, ale juz przestalam wierzyc ze to cos da.
Skoro jest ta wizyta to chcecie to ratować?ja bym szansy nie dała i nawet nie szła do psychiatry chyba żeby mu potowarzyszyć bo to on jest stuknięty.
Wizyte umowilam ja, juz mc temu, bo takie sa terminy. Ale zaczynam sie zastanawiac czy to wogole ma sens. Tym bardziej, ze rozmowa znowu wiaze sie z emicjami, a to dla mnie teraz nie bardzo jest wskazane.
Ma sens, potwierdzisz jego zaburzoną psychikę. Jeśli zadbasz by Cię upoważnił do informacji o leczeniu zdobędziesz niezły papier. Będziesz miała prawo i możliwość zrobić ksero, tam znajdziesz symbol choroby/zaburzenia.
Nie ma sensu, gdyby on wyszedł z tą inicjatywą to można by było mieć nadzieję a tak tylko dodatkowe nerwy i stres przed porodem.Cóż mogę więcej powiedzieć bardzo Ci współczuję i trzymam kciuki za lepsze jutro oby szybko nastąpiło.:)
Dzieki.
Dziewczyno posłuchaj rady starszej koleżanki. Wiem co mówię - sama byłam w takiej samej sytuacji.
UCIEKAJ OD FACETA NATYCHMIAST.
Dlaczego? Opowiem Ci po życie jakie będziesz miała i błędy jakie popełnisz.
Z moim mężem przeżyłam 16-lat, dochowaliśmy się dwójki dzieci. Jak u Ciebie podejrzenia zdrad, wyzwiska, że nie jest ojcem.
Jak Ty próbowałam rozmawiać , ratować, wyjaśniać, udowadniać że nie jestem wielbłądem. Czasami to skutkowało na m-c, 1/2 roku, dłużej raczej nie - wtedy kochający mąż i ojciec dzieci. Tylko jedno ale.. zdarzyła się sytuacja, której nie przewidziałam, ale od początku.
Podejrzenia o moje zdrady wcześnie się zaczęły ( myślałam że jest zazdrosny, bo bardzo kocha) Potem każdy spotkany mężczyzna był mi przypisywany jako kochanek - prowadzę biuro rachunkowe i rozmawiam w biurze z właścicielami firm, którzy w przeważającej większości są mężczyznami. Doszło do tego, że przestałam o siebie dbać - zero makijażu, kiepskie ciuchy - wyglądałam gorzej niż moi pracownicy, ale żeby nie prowokować- ucierpiała na tym tylko moja firma. Pomogło na chwilę. Kłótnie, podejrzenia wracały.
Doszło do sytuacji, która nie miała prawa się nigdy zdarzyć - w jednej z kłótni "wyżył" się na synu - powiedział mu w twarz,że nie jest jego ojcem (DUPEK), chciał "dokopać" mi, a zostawił bliznę na całe życie własnemu dziecku.
Wtedy się obudziłam - postawiłam twarde warunki. Zażądałam rozwodu, badań itd.. - przestraszył się, starał się wszystko naprawić, ale syn nigdy już nie powiedział do niego Tato, tylko zwracał się on, lub bezosobowo. Zrozumiałam że popełniłam największy błąd mego życia. Skupiłam się na wypracowaniu poczucia bezpieczeństwa i miłości w dzieciach, wiedziały że mają kochającą mamę i ojca który jest idiotą i furiatem. Zaczełam ponownie dbać o siebie, fryzjer makijaż, dobre ciuchy , postawiłam swoją firmę na wyższy poziom, dzieci wiedzą że mają "fajną mamę" - tak mówią. Mąż poszedł w tzw odstawkę emocjonalną, żyliśmy niby razem, ale i osobno. Nachodziły go jeszcze niejednokrotnie obsesje na moim punkcie, ale jak mi się wydawało nie obchodzi mnie to już. Finał naszej historii jest inny.
Mąż nagle zmarł (zawał) - w jego telefonie, którego nr nie znałam był czuły SMS od jakiejs Pani. Spotkałam się z nią i okazało się że ja też okłamał - podobno byłam z mężem już 2 lata rozwiedziona i miałam jakiegoś "przyjaciela" Spotykali się 2-3 m-ce, ale przed nią była inna ( opowiadał jej o niej) - Teraz zrobiłam bilans 16 lat.
- mogłam zmarnować dzieci ( brak poczucia szczęścia i bezpieczeństwa) - na szczęście tak się nie stało - Dzieci mam wspaniałe
- byłam strasznie znerwicowana- teraz odeszło
- mogłam stracić własną firmę na którą tak ciężko pracowałam, a tym samym niezależność finansową
Zyski: - 2 wspaniałych dzieci.
Ninka otrząśnij się, nie popełniaj błędów, które były moim udziałem. Piszesz, że masz wsparcie w rodzinie, to ważne pomogą Ci. Założyłaś własną działalność gospodarczą - tu oferuję swoją pomoc, jeżeli będziesz potrzebowała - początki są trudne, ale dają satysfakcję, poczucie wartości i godności - Ważne, żebyś się dowartościowała.
Dzieci i praca pomogą Ci przejść przez trudny okres Twojego życia, nie zmarnuj go z ..... twoim mężem.
Trzymam kciuki za TWOJE DOBRE WYBORY
1901 tak sie wlasnie zastanawialam, ze to chyba nie ma sensu na dluzsza mete, bo za jakis czas i tak pewnie wszystko sie powtorzy. A najsmieszniejsze jest to ze ten moj kochanek jest klientem biura, w ktorym wczesniej pracowalam. Ostatnio mi powiedzial, ze inny klient tez pewnie mnie posuwal, bo kiedys tak pozytywnie sie o mnie wypowiadal, ze napewno cos bylo. Musze troche zaczekac i pomyslec jak juz urodze i hormony puszcza. W tej chwili nie mam ochoty nawet na niego patrzec. Tym bardziej ze lekarz kazal uwazac mi na skoki cisnienia, bo w kaxdej chwili lozysko moze mi sie odkleic.
Pewnie masz racje, tylko jak sama wiesz zawsze jest jakas nadzieja... A badania zapowiedzial ze i tak zrobi. Ja nie mam z tym problemu, tylko to chyba bedzie "kropka nad i", bo raczej nie da sie zyc ze swiadomoscia ze maz tak bardzi ci nie ufa.
Dzieki ze opowiedzialas mi swoja historie. A czy byliscie u jakiegos lekarza, na terapii??
Nie byliśmy na żadnej terapii, były takie plany, ale spełzły na niczym. Zresztą nie wierzę do końca w terapie- jak ludzie tak się zachowują to nic tego nie zmieni. Wiem że nadzieja umiera ostatnia, ale jesteśmy rozumnymi ludźmi i powinniśmy korzystać z niego, a nie patrzyć sercem. Wydaje mi się że was niewiele już łączy uczuciowo, dalsze próby okupisz własnym cierpieniem, rozdarciem itp.
Badań się nie obawiaj, jak zrobi to się upewni, a mi się wydaje , że nie będzie ich robił, bo wtedy nie miałby już argumentów aby Cię nękać. Mój nigdy ich nie zrobił, chociaż zapowiadał - zawsze mu odpowiadałam, żeby wybrał placówkę w której chce je wykonać - nie ma problemu.
Trzymaj się ciepło, myśl pozytywnie, wszystko się ułoży. Ważne są dzieci.
Wiesz, jakis czas temu sama dzwonilam zeby spr ile kosztuja badania i czy mozna zrobic w ciazy, zeby miec to z glowy. Ale nie dam sobie igly w brzuch wbijac. Ostatnio piwiedzial, ze moze cos z nas bedzie jak sie zaczne z "łajdactwa" leczyc. Rece opadaja. Powoli dochodzi do mnie, ze to jyz konuec. Tylko miewam takie straszne dni, ze dziekuje Bogu ze mam juz synka, bo nie wiem co by bylo.
Wiesz 1901 niedawno moj maz przyprowadzil syna i zasiadl radosnie na kanapie. Powiedzialam, zeby juz sobie poszedl. A on do mnie " i co, warto bylo"? On tak gleboko sobie to uroil, ze naprawde juz nie ma ratunku. Czy naprawde mozna tak sobie cos uroic? Skad to sie bierze? Nie umiem tego pojac.
Witam. W sobote mamy wizyte u osychiatry, ale zupelnie zmienilam nastawienie. Strasznie mi ciezko pogodzic sie z tym, ze to juz raczej koniec. Nie wiem czy ta wizyta cos da. Zaczynam powaznie myslec nad wnioskiem rozwodowym. Niedlugo rozwiazanie ciazy. Mij maz nawet nie ukrywa, ze co tydz bawi na baletach i w 100% korzysta, drugie zycie... Chyba nie mozna po czym takim byc razem??
Ale po co tak naprawdę chcesz z nim być? Żeby Cię wyzywał? Wyżywał się na Tobie i nie daj Bóg na maluchach?
Za czym tęsknisz w tym związku? Co z tego związku masz?
Ty pytasz o to czy macie szanse być razem? Takim zachowaniem pokazujesz mu, że może Cię opluć, a Ty będziesz udawała, że deszcz pada.
Pomyśl o sobie i dzieciach, a on jak sobie gada, to niech sobie pogada. Tyle jego skoro Ty nie masz nic na sumieniu. Im bardziej się tłumaczysz, tym bardziej on wbija Ci szpilę. Bo przecież winny się tłumaczy...
Masz racje. Do niedawno jeszcze probowalam cos tlymaczyc i tylko go nakrecalam. Dopiero teraz widze jaki to blad z mojej strony. Ciaza mnie roztraja- jednego dnia jestem silna i pewna swojego, a innego chcialabym zeby bylo jak kiedys i zeby zrozumial, ze nie ma racji. Najgorsze ze musze go widywac.
Macie razem dzieci więc widywać się będziecie. Proponuje pokazać mu, że panujesz nad sytuacją i że nie dasz mu się sprowokować.
Gdy przyjdzie do syna i zacznie te swoje wyssane z palca historie o zdradach, odwróć się i wyjdź. Nie masz obowiązku tego słuchać. Nie podsycaj dyskusji i jego urojeń. Bądź Panią sytuacji. W przeciwnym wypadku Cię zahuczy.
Ciężko jest zawsze. Zwłaszcza gdy ktoś coś sobie wmówi. Pamiętaj, że głową muru nie przebijesz.
Wszyscy mieliscie racje, tylko ja taka glupia.! Dwa tyg temu bylismy u lekarza, powiedzial mu ze ma swira, zapisal tabletki. Maz przyjal, w niedziele przyjechal i zostal w domu do dzis. Kilka dni pozniej powiedzial" ze wrocil bo po wizycie przez chwile zwatpil w moja niewinnisc. Do dzis prawie unikalismy tematu- dla dobra mojego i dziecka. A dzisiaj sie dowiedzialam, po raz kolejny zreszta, ze jest pewien moich zdrad, ze bylam workiem dla innych itd. Tak, teraz powiecie ze sama jestem sobie winna, bo go przyjelam. Naprawde mialam nadzieje ze cos zrozumial, ale teraz wiem ze to naprawde koniec. Jeszcze 4 tyg do rozwiazania, mam nadzieje ze damy rade z maluszkiem.
89 2016-11-02 01:04:03 Ostatnio edytowany przez Bulka (2016-11-02 01:07:17)
Szok jak niektóre kobiety pozwalają sobie brzdękać na nosie! W imię czego - portków w chacie żeby wiocha nie gadała.
Jesteś w ciąży, nie boisz się że jakiegoś syfa Ci do chaty przywlecze? Podobno kiła wróciła... i to drugie małe dziecko całowane po jakiś klubowych zdzirach... fujjjjjjj
90 2016-11-02 01:05:59 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2016-11-02 01:12:09)
Ninka0, dacie radę!
Wszystko jest lepsze niż życie z takim człowiekiem jak Twój mąż.
Życie nie jest za karę, Ninka0. Jeśli Twój mąż jest chory psychicznie, w sytuacji, gdzie masz dzieci pod opieką, Ty psychicznie również wysiądziesz-i to bardzo szybko.
Twoje dzieci potrzebują Mamy. Za chwilę pojawi się na świecie maleństwo, dla którego Mama będzie najważniejsza!
Teraz Ci życzę szczęśliwego rozwiązania. ![]()
Potem przyjdzie czas na dogranie innych rzeczy.
Ninka0, początki będą trudne, ale zawsze znajdą się ludzie, którzy Ci pomogą.
Głowa do góry! Wszystko się ułoży. W trudnych chwilach zaglądaj też na forum. Powodzenia!
EDIT
Ninka0, zignoruj totalnie post powyżej. Ja również pozostaję go bez komentarza. Milczenie bywa czasem wymowniejsze.
Pewnie, lepiej siedzieć cicho i pozwalać robić ze swojego i sowich dzieci domu hotel, a z siebie idiotkę. Dobry sposób żeby utrzymać tego cennego mężczyznę "w domu".
92 2016-11-02 02:37:47 Ostatnio edytowany przez Tifa (2016-11-02 02:39:29)
Wsrod wielu slow ktore padly dowiedzialam sie ze zmarnowalam mu zycie i teraz juz nie bedzie grzeczny. A do ciazy wogole nie powinno dojsc. Tylko ta ciaza wcale nie jest wpadka bo pod koniec roku rozmawialismy o 2 dziecku.
To trochę brzmi tak, jakby Cię zdradzał, taka otwarta deklaracja. Oczywiście nie można wykluczyć, że robi to już od dłuższego czasu.
Bardzo często tak jest, że zdradzacze obarczanych winą. To taka rozpaczliwa próba uciszenia wyrzutów sumienia.
I coś te imprezy podejrzanie brzmią...
Nie wiem. Nie radze sobie z tym. To ze sie rozejdziemy, przezyje. Ale ze robi ze mnie k...e, i zostawia dzieci- tego nie moge przezyc. zamierza zrobic dziecku badania.
Świetnie. Zróbcie badania. Przynajmniej nie wykręci się od łożenia na dziecko ![]()
Jak zapytalam ostatnio czy skladamy wniosek do sadu i o co? Rozwod czy separacja, powiedzial ze chyba tak i mam sama wybrac co. Debil i koniec.
Jakie to wygodne. Zostawić wszystko jednej osobie, wtedy co złego, to nie on, bo to autorka podjęła decyzję.
Nawet bym się nie zastanawiała, jeszcze tego samego dnia bym pisała wniosek o rozwód. Szkoda tylko dzieci, autorka się jakoś pozbiera (tego jej życzę), ale biedne dzieciaki będą żyć w rozbitej rodzinie ![]()
Niektórzy ludzie po prostu nie dorośli do małżeństwa. Paranoja ._.
Bulka- to nie jest takie proste jak sie wydaje. Jestem w 9 mcu ciazy i naprawde brakuje mi czasem sil, a to ze on tu zamieszkal- chiciaz drzewo przyniesie zeby w kominku napalic i popoludniu malego zabierze na spacer. Do tej pory to ja dzwigalam. Po takum dniu " pelnym wrazen" wierz mi ze z bolu nie moge sie podniesc. Dlatego jeszcze mc musze wytrzymac bo niestety potrzebuje pomocy.
I_see_beyond dziekuje Ci. Masz racje, teraz juz nie bede skladac wniosky, ale po porodzie, kiedy troszke sie ogarne to raczej napewno. Nie potrafie tak zyc, pod jednym dachem. Dzieci dadza rade, jesli tylko ja sobie z tym poradze, to mysle ze bedzie ok. Moze kiedys spotka mnie jeszcze cis dobrego..
Tifi- badania zrobimy i tym razem to ja bede naciskac na to. Dosyc mam hustawek emicjonalnych.
94 2016-11-02 12:07:28 Ostatnio edytowany przez Bulka (2016-11-02 12:14:27)
To nie moja sprawa, nie wtrącam się ludziom w życie, ale skoro tu piszesz, znaczy prosisz o opinię czy radę, obiektywne spojrzenie na sprawę. Chyba że robisz to jak niektórzy tutaj, żeby tylko ponarzekać.
Temat nie wyniknął dziś, ale chyba już 2mce wcześniej. Poza tym że nie dbasz o siebie, to robisz krzywdę dziecku które się samo Tobie w brzuch nie wepchnęło. Podobno 2x w szpitalu już byłaś przez tą akcję i nadal zagrożenie. Pozostawię to bez komentarza, bo musiałabym być bardzo brutalna, a to może się tu niektórym nie spodobać... Jak to jest że jakiś felerny samczyk jest ważniejszy niż zdrowie, podstawy dziecka na całe jego życie???
Podobno masz rodzinę która Ciebie nie zostawi w tej sytuacji. Zamiast siedzieć w zimnym domu, dzwigać drewno itp zaloguj się u nich, przecież po porodzie dalej będziesz potrzebowała wsparcia, a on będzie dalej jeździł na Tobie jak na dzikiej świni. Domu możesz się pozbyć, sprzedać, wynająć, jeśli ponad Twoje siły, to tylko budynek, życie ważniejsze. A to drugie dziecko nie widzi, nie słyszy??? Zawsze jest wyjście, tym bardziej teraz nie bądź egoistką, nie jesteś sama.
I jeszcze jedno - on wie, że tym bardziej teraz sama nie dasz sobie rady, kobieta w takim stanie potrzebuje wzmożonego oparcia, dlatego tak sobie bryka, bo wiedział że dostanie przepustkę z domu, zostanie spuszczony z łańcucha, ale i tak jak się wybryka go przyjmiesz, no bo co zrobisz. Nie uważasz że to szczególnie perfidne? a to preludium, jeśli w takiej sytuacji był skłonny do takich akcji, to co będzie jak urodzisz, albo na wiosnę "kiedy już nie trzeba będzie palić w kominku". Jak menele - dopóki na dworze ciepło, leżą w krzakach zarąbani.
Ja poprostu chyba potrzebuje takiego kopa jak mi dalas. Prosze o opinie, nie zeby pojeczec. Dzieki. Niestety masz racje.
96 2016-11-02 12:49:47 Ostatnio edytowany przez Bulka (2016-11-02 12:51:58)
Proszę. Cieszę się że na coś się przydałam.
Ninko posłuchaj Bulki ona dobrze ci radzi. Twój mąż może stanowić zagrożenie dla ciebie i dla twojego dziecka. Ostatnio co chwilę słychać jak tatuś czy to po prochach czy pod działaniem innego świństwa zabił dziecko czy zonę. Uciekaj od niego jak najszybciej, najlepiej wtedy gdy wyjdzie z domu spakuj siebie i dziecko. Poproś o pomoc kogoś z rodziny niech ci pomoże. Czytam twoje posty i włos się jeży na głowie ze strachu z kim ty mieszkasz i kto bierze twoje dziecko na spacer. Nawet jeżeli nie zagrozi wam fizycznie to wykończy was psychicznie. W psychice dzieci to zostanie już do końca ich życia. Na co ty czekasz, przeczytaj post 1901 nr 79. Czy chcesz aby twoje dziecko również usłyszało to od własnego ojca? Ja mam 57 lat i do dzisiaj ojcu tego nie wybaczyłam, a wiesz jak się czułam przez całe życie a jak ciężko mi było gdy słuchałam jego bełkotu i jak ciężko mi było na duszy że przeze mnie, bo się urodziłam oni musza być razem i żyć w tej nienawiści. Mam żal również do matki ze kazała nam tkwić w tym bagnie. Ojciec nie żyje już 4 lata , a matka 10 a ja ciągle słyszę w głowie ich wrzaski. takie mam o nich wspomnienia. Nigdy nic dobrego, tylko to.
Mój ojciec tez bez przerwy zarzucał matce zdrady i ciągle przyglądał sie nam tak dziwnie. Chociaż my wszyscy byliśmy podobni do jego rodziny, ale to mu nie przeszkadzało oskarżając ja o zdradę. Tez był nałogowcem. Nasze życie to było piekło. Ninko nie rób tego swoim dzieciom, rodzina ci pomoże a później sama staniesz a nogi. Dasz radę inne dały to ty też.
Bulka dobrze ci pisze jeżeli fizycznie ani psychicznie was nie wykończy to może do domu przytargać jakiegoś syfa, albo zrobi z waszego domu melinę, tak jak to zrobił mój ojciec.
Ninko ty tego jeszcze może nie widzisz, bo w tym tkwisz, ale z boku to widać, to już nie jest ten mąż którego znałaś kiedyś to już niestety twój wróg. Nawet jeżeli jest to tylko choroba to i tak nie ryzykuj, on musiałby się leczyć i nie pić a czy to będzie wstanie zrobić? Pamiętaj że on już zasmakował życia łajdackiego i z niego nie zrezygnuje, nawet jeżeli na jakiś czas ustatkuje się, to nie wiesz na jak długo. Dasz radę żyć czekając na to kiedy znowu mu odbije i znowu zacznie robić wam jazdy, a już wyczuł że może to robić to będzie robił i to co raz ostrzej. Nie pisze to tak sobie, ale pisze bo to znam. Trzymam kciuki za dobrą twoją decyzję.
NinkaO, tu nikt nie ma wątpliwości, co NALEŻY zrobić w tej sytuacji.
Za kilka dni poród i na tym teraz się skup.
Potem załatwiasz pozostałe sprawy.
Jeśli zostaniesz z nim, szykuje się Tobie i dzieciom regularne piekło.
Przed Tobą długa i bardzo trudna droga. Jednak pamiętaj- im szybciej zaczniesz tę drogę ku wolności, tym lepiej.
Tacy jak on się nie zmieniają tak sobie. Paskudny typ, naprawdę.
Zaglądaj do nas jak już urodzisz. Będziemy Cię rozliczać z postepòw. Jak nie Bulka, to ... ja. ![]()
Dasz radę! Jesteś silniejsza niż myślisz.
99 2016-11-03 20:03:37 Ostatnio edytowany przez authority (2016-11-03 20:16:27)
Tak czytam i czytam i też się zastanawiam skąd jemu się to wzięło? Tak nagle? Serio? Albo ktoś mu nakłamał, a ten nie wykazał się inteligencją i po prostu uwierzył, albo... no ja kiedyś słyszałam, że ci co najmocniej o zdradę podejrzewają, to sami chodzą na boki.
Ostatnie zdanie bingo tak samo jak pierwsza odpowiedź na tym forum. Znam to z autopsji ![]()
To obsesyjna zazdrość lub może marychę pali?to też podobno otępia psyche
Bzdura moi kluczowi pracownicy oraz kontrahenci popalają i nikt z nich jakoś nie oszalał. U niego podejrzewam kokainę, koks lub dopalacze. Marycha rozluźnia daje co najwyżej u co niektórych daje głupawkę czy manię ale nie agresję, podejrzliwość.
Ostatnio zapytalam go, czy choc od jednej osoby uslyszal ze bylam z innym. Powiedzial ze nie, bo przeciez nikt mu tego nie powie, on i tak wie swoje. Jednego dnia znalazlam gumy w jego torbie, a kolejnego (jak jechal do klienta na caly dzien) juz ich nie bylo. To juz naprawde musi byc koniec. Tylko przeraza mnie ze zostane sama z malych dzieci.
Nino nie wiem jakich potrzebujesz dowodów i co jeszcze Twój mąż musi zrobić żebyś wyrzuciła go z domu i swojego życia?
Wiem, ze musze to zrobic. Przez te miesiace tak mnie zniszczyl, ze nie potrafie sie podniesc, ale wiem tez ze z nim nigdy tego nie zrobie. Chcialabym sie obudzic i zeby okazalo sie ze to jakis koszmar tylko, ale to niestety nie sen. Jeszcze 19 dni do terminowego porodu, pozniej bedzie tylko lepiej...
Witam. Juz od tyg moj synek jest z nami. Urodzilam przed terminem. Maz zawiozl mnie do szpitala, cala droge bez slowa, jakby obca osobe podwozil. W szpitalu zapowiedzial ze wraca do domu, bo nie bedzie ze mna przy porodzie. Jak to kiedys okreslil " to takie obrzydliwe". Wylaczyl tel zebym go czasem nie obudzila, bo rodzilam w nocy, a rano dostalam wiadomosc "gratulacje" - od wlasnego meza - ojca dziecka. Prosilam zeby umowil badania, to stwierdzil ze narazie nie. Chociaz zamierzam obstawac przy badaniach. Mieszka w domu. Po pracy zabiera starszego syna na spacer albo zajmie sie nim. Do malego czasem podejdzie, a ja jestem trendowata. Nue rozmawiamy o niczym innym jak o spr zwiazanych z dziecmi. Wieczorem kladzie sie i zajmuje swoim tel. Zero slowa, przytulenia. Zadnego wsparcia. Wszystki panny dookola sa lepsze i ladniejsze ode mnie.
A to ty jeszcze z nim jesteś? Myślałam że go już wyrzuciłaś ze swojego życia. Zawiodłaś mnie....
Witam. Juz od tyg moj synek jest z nami. Urodzilam przed terminem. Maz zawiozl mnie do szpitala, cala droge bez slowa, jakby obca osobe podwozil. W szpitalu zapowiedzial ze wraca do domu, bo nie bedzie ze mna przy porodzie. Jak to kiedys okreslil " to takie obrzydliwe". Wylaczyl tel zebym go czasem nie obudzila, bo rodzilam w nocy, a rano dostalam wiadomosc "gratulacje" - od wlasnego meza - ojca dziecka. Prosilam zeby umowil badania, to stwierdzil ze narazie nie. Chociaz zamierzam obstawac przy badaniach. Mieszka w domu. Po pracy zabiera starszego syna na spacer albo zajmie sie nim. Do malego czasem podejdzie, a ja jestem trendowata. Nue rozmawiamy o niczym innym jak o spr zwiazanych z dziecmi. Wieczorem kladzie sie i zajmuje swoim tel. Zero slowa, przytulenia. Zadnego wsparcia. Wszystki panny dookola sa lepsze i ladniejsze ode mnie.
Wiesz co z Tobą jest coś nie tak.
Mąż wyrządza Ci tyle złego, ciągle Cię rani a ty oczekujesz przytulenia?Ja bym takiego palcem nie chciłaa dotknąć.Szkoda tu naszego pisania i dawania rad nie masz odwagi albo nie chcesz nic zmieniać. Mimo wszystko życzę Ci szczęścia ale ja w tym wątku już nie będę się udzielać bo nie mam pomysłu już jak wpłynąć na ciebie byś zmieniła coś w życiu a nie lamentowała.
pozdrawiam
Ninka0, gratuluję Ci synka. ![]()
Natomiast co do Twojej wypowiedzi:
cala droge bez slowa, jakby obca osobe podwozil. W szpitalu zapowiedzial ze wraca do domu, bo nie bedzie ze mna przy porodzie. (...) a ja jestem trendowata. Nue rozmawiamy o niczym innym jak o spr zwiazanych z dziecmi. Wieczorem kladzie sie i zajmuje swoim tel. Zero slowa, przytulenia. Zadnego wsparcia. Wszystki panny dookola sa lepsze i ladniejsze ode mnie.
Ninka0, Ty PO TYM WSZYSTKIM jeszcze masz nadzieję, że cokolwiek się zmieni?
Rozumiem, że jesteś dopiero co po porodzie i z maleńkim dzieckiem, jest Ci ciężko, to zrozumiałe, chciałabyś właśnie dobrego słowa, wsparcia, przytulenia.
Ale od niego?!...
Jeszcze Cię obchodzi, co on mówi i myśli o innych pannach dookoła? Ktoś, kto pokazał się z jak najgorszej strony?...
Jesteś zaledwie TYDZIEŃ po porodzie, potrzebujesz chwili, żeby się ogarnąć. Jednak, dziewczyno, DAREMNE Twe nadzieje, że ON SIĘ ZMIENI.
I decyzje, co dalej, należą wyłącznie do Ciebie. Z każdą decyzją wiąże się konsekwencja.
Nie mam odwagi. Boje sie ze sama nie dam sobie rady. Tak mowi serce, Ale wiem ze musze zlozyc wniosek o rozwod, bo nigdy sie to nie skonczy- tak miwi rozum. Trudno jest tak po 15 latach poprostu sie rozejsc.
108 2016-11-22 18:25:15 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2016-11-22 18:25:41)
Trudno to jest się rozstać i po kilku miesiącach - pół tematów na forum o tym jest. A co dopiero po 15 latach.
Ninka0, wszystkim nam towarzyszy strach w takich sytuacjach. Myślę, że sporo osób uważa, na początku bynajmniej, że sobie nie poradzi. Jak jest potem?
Wiele sobie radzi i to lepiej niż przedtem. Nie podejmę decyzji za Ciebie, wiadomo. To Twoje życie, Twoje dzieci ...
Tu na forum wpada wiele osób, żeby się WYGADAĆ po prostu, a potem WRÓCIĆ do dobrze im znanej, choć patologicznej sytuacji. Bo tkwią w niej tak długo, że NIE WIEDZĄ JAK żyć bez toksyny.
Może tak jest z Tobą właśnie?...
109 2016-11-22 19:00:52 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2016-11-22 19:02:26)
Dokladnie. Niektorzy przychodza tu tylko po to by sobie pogadac, ulzyc ale tak naprawde nic nie zamierzaja zmieniac bo lepsze znane zlo niz niewiadoma. Ja osobiscie nie wyobrazam sobie zycia z kims kto potraktowal mnie jak ostatnia dziw..e. Jakie zycie z kims takim? Jaki przyklad dla dzieci? Ze strach przed utrata stabilizacji jest wazniejszy niz szacunek do samego siebie?
Jak Ty Autorko mozesz marzyc o przytuleniu sie do meza wiedzac ze pukal na prawo i lewo inne panny gdy Ty nosilas jego dziecko pod sercem? Nie brzydzisz sie chociazby, nie boisz ze Cie zarazi jakims syfem?
Ja bym zrobila te testy na ojcostwo za wszelka cene, nawet gdyby dziad sie zaklinal ze juz wierzy w Twoje slowa, a potem rzucilabym mu te wyniki w twarz i puscila z torbami przy rozwodzie. Obrzydzenie mnie bierze jak wyobrazam sobie chociazby spanie z kims takim w jednym lozku. Nie, nie rozumiem Cie kompletnie.
Przeczytałam całą historię i mogę tylko powiedzieć ze to wyjątkowo trudny problem zwłaszcza gdy uczestniczą w tym malutkie dzieci które właśnie teraz kształtują swoją osobowość.Mogę tylko wyrazić współczucie dla waszej całej czwórki.Być może się mylę i mam taką nadzieję ale zanim będzie za późno pomyślcie o waszych dzieciach A nie tylko o Sobie.Bo jesteście odpowiedzialni nie tylko za siebie ale przede wszystkim za wasze nic nie winne dzieci.One nie są za karę.Przepraszam ale dla mnie dobro dziecka jest na pierwszym miejscu.A jeśli chodzi o twoje życie z mężem to jest takie na jakie sobie pozwolisz.
Nie dziwię się irytacji, czy utraconej cierpliwości niektórych osób wypowiadających się w tym wątku. Faktycznie, czytając historie, gdy komuś dzieje się ewidentna krzywda, a ofiara pozostaje bierna, czy wręcz, mimo oczywistych faktów, łudzi się i czeka na lepsze jutro, czytającym i udzielającym rady, udzielają się emocje.
Wiadomo także, że inaczej patrzy się na problem z boku, gdy sytuacja nie dotyczy nas samych, jednak wiele wątków na tym forum, pokazuje, że Ninka0 nie jest jedyną osobą, która w beznadziejnej sytuacji czeka i ma nadzieję.
Ninka0 podzieliła się swoim problemem prawie 3 m-cr temu, była w ciąży, teraz jest w połogu z noworodkiem u boku i drugim małym dzieckiem.
Nie wiem, czy miałaby jakąś pomoc ze strony bliskich w tych trudnych chwilach, ale jeśli nie, to na ten moment, podejmowanie radykalnych zmian w życiu nie jest raczej dobrym pomysłem.
Podobnie jak udowadnianie na siłę ojcostwa młodszego dziecka i jeszcze ponoszenie kosztów z tego tytułu. To zdecydowanie rola ojca, ale podejrzewam, że ten nie zdecyduje się na to, chociażby po to, żeby ją gnębić tak długo, jak długo ona na to pozwoli.
Ninka0, to oczywiste, że boisz się tych wszystkich zmian i podjęcia ostatecznej decyzji. Zdajesz sobie jednocześnie sprawę z tego, że on się nie zmieni, że nawet leki nie pomagają, on nie chce się zmienić. Nie będzie lepiej.
Jednak błąd jaki popełniasz to ten, że ciągle czekasz na jego pozytywne zmiany, zadowalasz się nawet krótkim "5 minut" i trzymasz płonnej nadziei - nie będzie lepiej i Ty o tym wiesz.
Nie spiesz się więc z wyrzucaniem go z domu, na to zawsze przyjdzie czas, ale nie przedłużaj jednak decyzji w nieskończoność w interesie własnym oraz dzieci.
W tym momencie jest Ci niezbędna pomoc, więc wykorzystaj go maksymalnie, do prac domowych, opieki nad starszym dzieckiem, a małego chroń przed nim, bo nigdy nic nie wiadomo. Twój mąż niestety ma problem z psyche.
Nie oszukuj się jednak i postaraj zmienić podejście do niego, zamiast ciągle czekać na jego czuły gest, czy dobre słowo.
On ma teraz spełniać rolę czysto użytkową i tak go traktuj.
Ja także uważam, że powinnaś się z nim rozstać, zacznij przygotowywać się do podjęcia tego kroku, ale najpierw poukładaj w głowie i przygotuj się logistycznie.
Dziekuje Josz. Tak tez zamierzam zrobic. Naprawde staram sie juz nie myslec o nim, jak o kims bliskim, bo na bliska osobe mozna liczyc. Umowilam sie z prawnikiem.
Dziekuje Josz. Tak tez zamierzam zrobic. Naprawde staram sie juz nie myslec o nim, jak o kims bliskim, bo na bliska osobe mozna liczyc. Umowilam sie z prawnikiem.
Bo on już dawno nie jest dla ciebie kimś bliskim. Pisałaś że możesz liczyć na pomoc swojej rodziny, na co czekasz, aż stanie się jakaś krzywda nieodwracalna tobie czy dziecku.
To dobrze ze umówiłaś się z prawnikiem, tylko co ty tam w tym domu jeszcze robisz? Wcześniej wyprowadź się i dopiero zacznij załatwiać sprawę od strony prawnej, bo w innym przypadku narażasz siebie i dzieci. Ten twój mąż to psychol od takich ludzi się ucieka, a ty mu jeszcze dziecko zostawiasz pod opieką. Nie zależy ci na dzieciach, nie zależy ci na ich bezpieczeństwie, ważniejsze dla ciebie jest to czy cie przytuli czy nie? Boisz się ze sama nie dasz rady? A teraz nie jesteś sama ? Jesteś sama już teraz.
Niestety obawiam się, że to pójście do prawnika, to tylko takie markowanie działania z twojej strony, oj stąpasz po kruchym lodzie.
Dziekuje Wam wszystkim za wsparcie i kopa w dupe. Dzisiaj bylam u prawnika, skladam wniosek o rozwod i w..dalam go z domu. Rano dorwalam jego tel, juz na wstepie znalazlam sms od szmaty, ktora dobrze wie ze bylam w ciazy jak sie zabawiali. A 10 dni orzed moim porodem moj moz do niej pisal czy ma ochote poswintuszyc bo ostatnio bylo fajnie.
Dobrze ze urodzilam wczesniej, emocje juz opadaja, zaczynam pozytywnie patrzec w przyszlosc. Wierze ze dam sobie rade. Mam dwoch wspanialych synow i tylko to sie liczy. Dzieki ze ze mna byliscie, szkoda ze wczesnie nie rozumialam co do mnie piszecie. Nie zycze nikomu takiej ciazy.
Ninka0, daleka jestem od dawania komuś rad typu - "rozwiedź się". To nie są proste wybory - szczególnie jak są dzieci.
Jednak zwróć uwagę na jedno -na tym wątku nikt nie ma wątpliwości co do Twojej sytuacji.
Trzymam kciuki za Ciebie!
Teraz i ja juz nie mam watpliwosci. Jestem teraz w domu a moj maz u swojej panny, dzisiaj z usmiechem na ustach powiedzial, ze jestem nic nie warta.
Naprawde dopiero teraz zaczynam rozumiec co sie wydazylo w moim zyciu. Ciaza to bardzo zly czas na takie doswiadczenia. Cale szczescie ze moj synek jest zdrowy, a mi udalo sie to przetrwac. Moze jeszcze kuedys spotkam kogos, ale narazie moje maluchy sa najwazniejsze.
Ninka0, przychodzi taki moment, kiedy mówi się "dość".
Wszyscy, którzy doświadczamy tego typu historii, przechodzimy przez tzw. fazę ZAPRZECZANIA rzeczywistości. Czas jej trwania jest różny u różnych ludzi i objawia się na różne sposoby.
Tobie potrzeba było tej ostatniej sytuacji. Już wiesz, co to za typ.
Tak, najważniejsze, że maluch urodził się zdrowy. ![]()
Na wszystko przyjdzie czas. Ninka0, odżyjesz za jakiś czas.
I niewykluczone, że będzie tak jak piszesz - spotkasz kogoś wartościowego.
Dzieki.
Witam. Dziekuje Wam, ze byliscie ze mna w najtrudniejszym momencie mojego zycia. Teraz juz wszystko (pewnie prawie wszystko) wiem. Zakladajac ten watek, moj maz byl juz po pierwszym romansie. Bardzo szybko sie pocieszyl, bo jakies 2-2,5 mca od kiedy zarzucil mi zdrady, sam znalazl sobie panne. Podobno to ona kopnela go w dupe, bo wiedziala ze ma zone i 2 dzieci. Jednak nie przeszkadzalo to zeby ok 2-3mce sie z nim gzdzila. W jego korespondencji znalazlam ze to on bardziej sie jej narzucal. Pozniej znalazlam kolejne "kolezanki". Jeszcze tydz temu romansowal z jedna przez tel. Teraz dopiero dowiaduje sie od znajomych ze bardzo duzo ludzi wie o jego wyskokach. Szkoda ze ja bylam taka slepa...a moze i lepiej, bo calkiem byl sie zalamala bedac w ciazy. Podjelam decyzje. Wystawiam dom na sprzedaz i skladam wniosek o rozwod. Łudze sie jeszcze ze moze mogloby byc dobrze, ale zrobie co trzeba, bo wiem ze to jedyna droga. Dziekuje ze powoli otwieraliscie mi oczy, choc ja nie chcialam w to wierzyc. Z boku zawsze wszystko inaczej wyglada. Dzieki za wsparcie.
A najlepsze jest to ze juz nie chce zrobic badan, bo wie ze to jego syn, choc tydz temu co innego pisal do swojej lali.
Ninka, trzymam kciuki za Ciebie i życzę konsekwencji - bo to będzie Ci potrzebne.
Ninka0, dobrze, że zdecydowałaś się tutaj kiedyś napisać.
Wiadomo, to forum, jednak jeśli ma się do niego właściwe podejście, ono może pomóc. Po to też zostało powołane.
Widzę, że od ostatniego wpisu nastąpiły radykalne zmiany u Ciebie, jednak chyba inaczej się nie da załatwić tej sprawy.
Ja również trzymam za Ciebie kciuki. _v ma rację - będzie teraz potrzebna Twoja ŻELAZNA KONSEKWENCJA. Mąż może pokazać jeszcze jedno ciemne oblicze - sprzedajesz dom, a więc jego "metę", do której wraca. Oby rozwód i podział majątku przebiegł spokojnie - tego Ci życzę.
I dużo siły! Trzymaj się! ![]()
Witam. Troche to trwalo, ale rozwod w toku. Mam 2 wspanialych dzieci i...poznalam swietnego faceta. Stary rozdzial zamykam i wyrzucam klucz...
Wkoncu moge zamknac ten watek;)
Dziekuje za rady i wsparcie ale niestety dopiero niedawno zrozumialam co do mnie pisaliscie. Dziekuje.
Pozdrawiam. Milego dnia i zycia;)
Witam. Troche to trwalo, ale rozwod w toku. Mam 2 wspanialych dzieci i...poznalam swietnego faceta. Stary rozdzial zamykam i wyrzucam klucz...
Wkoncu moge zamknac ten watek;)
Dziekuje za rady i wsparcie ale niestety dopiero niedawno zrozumialam co do mnie pisaliscie. Dziekuje.
Pozdrawiam. Milego dnia i zycia;)
Ninko życzę Ci powodzenia ale jakoś nie wierze w to co piszesz. Bardzo przezywałaś zachowanie męża, nie dało Ci się przemówić .Prawdopodobnie niedawno urodziłaś dziecko i nagle od razu się odkochałaś i znalazłaś kogoś innego?dziwne to co piszesz ale wiedz ,że życzę Ci jak najlepiej. Zajmij się przede wszystkim sobą i dziećmi dopiero potem myśl o nowym związku tym bardziej jeżeli jesteś w trakcie rozwodu to Ci nie pomoże .
Hmm..ale ja nie mowie ze sie zakochalam. Ja poprostu poznalam fajna osobe, dzieki ktorej smieje sie i usmiecham;) nie jest zastepstwem mojego meza. On wie o calej sprawie, wie ze mam male dzieci i nie ma z tym problemu;) poprostu wychodze do ludzi. A jesli chodzi o mojego meza.... Kropka "nad i" byl moment w ktorym odkrylam ze wynajal pokoj w hotelu... Teraz staram sie o nim wogole nie myslec i jest ok, jest mi dobrze;)jemu chyba tez. W ciazy naprawde nie wiedzialam co zrobic, nie wyobrazalam sobie zycia samej z 2 malych dzieciakow. Teraz wiem ze dam rade bo musze. I najlepsze jest to ze od kiedy tu nie mieszka oprocz noszenia drzewa i wynoszenia smieci nie czuje zadnej roznicy;)
Gratuluję postawy i jak się coś nam wydaję bez wyjścia to zawsze wyjście jest i sytuacja nie jest taka beznadziejna jak się nam wydaje. Napisz tylko jak możesz czy mąż uznał dziecko i nie dopominał się więcej badań DNA? jeszcze raz wszystkiego najlepszego i powodzenia. ![]()
Tak, oczywiscie jak urodzilam to powiedzial ze juz wie ze to jego i do dzis twierdzi ze nie chce badan. Ja natomiast w dalszym ciagu nie potrafie sobie poradzic z tym ze moj wlasny maz zrobil ze mnie dziw.. Dlatego zrobilam bad na wariografie i czekam na sprawozdanie, zeby mu wreczyc. Wiem to bardzo glupie, ale on odda mi kase. I nie, nie po to zeby laskawie go przekonac zeby do mnie wrocil. Po to zeby zrozumial ze nie mial racji i zeby zobaczyl co stracil, a jesli tego nie zrozumie to tylko kolejny argument ze postapilam wlasciwie.;)
Przynajmniej wiem ze zrobilam wdzystko,doslownie wdzystko zeby ratowac nasze malzenstwo
Tak, oczywiscie jak urodzilam to powiedzial ze juz wie ze to jego i do dzis twierdzi ze nie chce badan. Ja natomiast w dalszym ciagu nie potrafie sobie poradzic z tym ze moj wlasny maz zrobil ze mnie dziw.. Dlatego zrobilam bad na wariografie i czekam na sprawozdanie, zeby mu wreczyc. Wiem to bardzo glupie, ale on odda mi kase. I nie, nie po to zeby laskawie go przekonac zeby do mnie wrocil. Po to zeby zrozumial ze nie mial racji i zeby zobaczyl co stracil, a jesli tego nie zrozumie to tylko kolejny argument ze postapilam wlasciwie.;)
Ile taki wariograf kosztuje ?pytam z ciekawości bo zrobienie badań takich prywatnie dla siebie nie dla sądu 700 zł więc nie lepiej było rzucić mu w pysk badaniami?
Tak zrobilam. To nie sa bad dla sadu tylko dla niego do podusi;)