Nic nie szkodzi to udanego spotkania życzę:-)
A dziekuje bardzo, a jak Tobie Anet dzień mija? ![]()
Stresc spotkanie:)! Może on chce byc blisko Was. Pamietaj ze on chce byc przy dziecku
Jutro może z malzem wyjde i z dzieckiem
.
199 2016-07-30 20:53:24 Ostatnio edytowany przez zakochana.w.nutach (2016-07-30 20:54:39)
Aga, no wiec spytał wcześniej i przyniósł mi jedzonko z maka ;p posiedzieliśmy, trochę pozartowalismy. Powiedziałam mu, że kolega się na mnie obrazil, żeby zobaczyć jego reakcje. Zadał mi pytanie czy chciałabym teraz kogoś mieć... Jak ja mogłabym mieć teraz kogoś skoro przechodzę piekło myśląc o nim caly czas i nie potrafie przestać... Powiedziałam mu tylko, że nie chciałabym, a on mi, ze tez nie chce mieć teraz nikogo... Czy on myśli, że mi już jest tak łatwo, że mogłabym mieć kogoś? Nosząc pod sercem nasze dziecko? Tak po prostu? Myślałam, że się rozplacze, ale dałam radę i tego nie zrobiłam...
Przydałby się wspólny spacer Wam ![]()
Mi to nudno bo też jestem sama. Ale byłam nad woda ze znajomymi choć i tak pływać nie umiem:-) ale było fajnie:-)
Anet, rozumiem Cie, każde wyjście z domu jest tu odskocznią od samotności. Mam to samo, chociaż nad wodę i w to słońce to bym się nie pchala w tym stanie ;p
Hm ale to jego pytanie bylo dziwne...ale ze on odpowiedzial ze wogole nie chce mieć kogos licząc i Ciebie?
Może on chciał usłyszeć że chcesz tylko jego.
I co wzielas z maka?? Ja najczęściej nuggetsy:D
No było mega dziwne... Nie wiem, mówił podczas jednego z wcześniejszych spotkań, że o nas już nie myśli no to raczej chodziło też o mnie...
Powiedział, że słyszał od kogoś, że kobieta w takiej sytuacji chce mieć faceta, ale nie każdemu to pasuje więc jest ciężko znaleźć, a facet mający dziecko nie chce dziewczyny, a jest mu łatwiej... nie mam pojęcia co chciał usłyszeć... Strasznie mi po tym, nie wiem skąd mu to się wzięło... Jak mogę po takim czasie, w takiej sytuacji myśleć o innym facecie? Nosz kurcze...
Mcwrapa
zawsze ;p
No Ty jesteś w ciąży to coś innego się pchać na taki upał.
Anet, no dokładnie, wole posiedzieć w domu, może zaprosić jakąś znajomą ;p na dwór to tak średnio chce mi się już wychodzić ;p
Ja dziś też nie wychodzę bo z 40 stopni jest. Chyba znów burza będzie.
A u mnie właśnie pada, nareszcie
U nas pada. Z jednej strony fajnie bo chłodno.
Moja corka strasznie marudzi...
Zakochana jak się czujesz? Masz kontakt z swoim chłopakiem czy się nie odzywa?
Dzisiaj w nocy mnie przewiało. Dodatkowo mam sińca pod okiem jakbym przegrała wojnę z kołdrą w nocy haha
a jak Tobie noc minęła?
Marudzi, bo źle się czuje czy ma taki dzień dzisiaj? A jak Ty się czujesz?
No ja się czuje średnio. Zimno mi, głowa mnie boli, także spróbuję to wyleżeć dzisiaj. No właśnie przedwczoraj mieliśmy długa rozmowę przez wiadomości. Przyznał się, że sam nie wie co czuje. Powiedział, że przeprasza, że nas zawiódł i, że zrobi co tylko się da żebyśmy miały jak najlepiej... Nie przekonuje mnie to do końca, ale zrobiło mi się lepiej. Na koniec napisał, że odezwie się jutro (wczoraj) i napisał "śpijcie słodko". Wczoraj napisał, ale spytał tylko jak się czuje i to było wszystko. Mam coraz bardziej mieszane uczucia, chyba muszę od tego odpocząć...
Jestem slabym doradca... Nie mialam sytuacji takiej ani podobnej
Wiesz wziac odpowiedzialnosc aa byc tylko od czasu do czasu to jednak duuuuza roznica.
Ale pamiętaj ze masz swojego Aniolka:).
U nas chyba ida ząbki bo jest strasznie marudna. Plus ciezka wazy prawie 10kg!!
Ja już nie wiem co o tym myśleć więc... Najlepiej nic nie będę robić,muszę to wszystko ie poukładać w głowie, za dużo sprzecznych informacji podaje.
Pamiętam i staram się myśleć już tylko o niej
Aaa... Ząbki, bardzo możliwe
w sumie to ja nawet nie wiem ile dziecko w takim wieku powinno ważyć więc nie wiem jak zareagować
no ale dalej nie powiedziałaś jak Ty się czujesz? ![]()
zakochana, taka mała rada: nie patrz na słowa, tylko na czyny
Dziękuję _v_, taki mam zamiar. Po prostu zaczynam mieć już wodę z mózgu więc muszę się trochę zdystansować.
zakochana, kibicuję Ci bardzo.
jesteś taka mlodziutka... naprawdę bym chciała, żebyś nie musiała przeżywać tego, co ja i w wieku 33 lat zorientować się, że Twoje życie to było jedno wielkie oszustwo.
ja już wiem, że nie warto rezygnować z własnej godności i obniżać wlasnych standardów dla żadnej miłości, bo coś, co każe Ci robic takie rzeczy nie jest żadną miłością.
sporo lat mi zajęło odkrycie tego.
Też bym bardzo chciała, ale nie wiem co mnie czeka. Nie chce popełniać błędów, podejmować złych decyzji... Ale bardzo mi zależy. Z drugiej strony nie chce nic na siłę. Wiem, że jeszcze dużo będę musiała przeżyć ze swojej własnej głupoty przez rzeczy robione pod wpływem emocji... Ale to co przeżyję to moje. Każdy kolejny dzień czegoś mnie uczy i jestem w takim punkcie, że nie wiem co robić, ale chyba muszę odpocząć, po prostu. Za dużo się dzieje, za bardzo boli, za dużo kosztuje mnie to nerwów i zdrowia. Dzisiaj jest takie moje nastawienie, ale nie wiem co przyniesie jutro. Jestem tak rozwalona, że zmienna jak chorągiewka. Raz w jedną, raz w drugą...
Aa ja się poklocilam rano z mężem....zly dzien mam jakis.
Jest ciezka:) ii ciagle cos zjada z podłogi to czego ja nie widzę
.
A
Taki chyba jest po prostu... Ale jutro będzie lepiej ![]()
No to spryciula Ci rośnie widzę ;p
Jak się czujesz?
Przemyslalas sobie wszystko czy narazie wylaczasz sobie myślenie o nim..
A jak masz na imie??
Czuję się okropnie.. Przeplakalam dzisiaj parę godzin. Wmawiać sobie, że jestem silna i jakoś to idzie, ale jak przychodzi co do czego to czuje się słaba, tak bardzo słaba, że nie potrafię poradzić sobie sama ze sobą. Gdy jestem w jego towarzystwie widzę, że dba o siebie, a ja? A ja czuję się strasznie... Gruba, Wielka, ciężka, mało atrakcyjna... To straszne uczucie... On chodzi na siłownię, ma według mnie świetną sylwetkę, zawsze mi się podobał, a ja? A ja z moim słomianym zapałem nigdy nie potrafiłam tego osiągnąć... Cały czas myślę nad tym wszystkim, ale jestem tak rozbita, że poddaje się wszystkiemu co się dzieje... A chyba powinnam już się zaprzeć i powiedzieć "dosyć". Skończyć mu odpisywać, podziękować za pomoc i nie wspominac nic o mnie i o moim życiu... A nawet jeśli to powiedzieć mu tylko "to dla mnie zbyt ciężkie, żeby się z Tobą widywac". Tylko kurcze... Boję się, że jak zacznę to nie wytrwam w tym postanowieniu... On zadzwoni, a ja głupia rozpuszcze się w jego głosie... Jestem już tak rozbita, że już sobie nie radzę... Tak bardzo potrzebuje jego i jego opieki... I nie mogę tego dostać... Wiem, że jestem strasznie rozchwiana, raz mówię jedno, za chwilę drugie. Ja tak bardzo staram się stanąć na nogi... Tak bardzo bym chciała móc wyrzucić go ze swojego życia tak jak on to zrobił mnie... Ale ja nie potrafię... Po prostu... Przepraszam, ale musiałam się wyżalić, po prostu nie mam siły na bycie silną.. Nie teraz...
Angelika
Naprawdę szczerze Ci współczuje ale ciężko już w tej sytuacji coś więcej na to poradzić, Czytając to co napisałaś mam wrażanie jakbym to była ja 10 lat temu. Po prostu kochasz go i to za bardzo a zwłaszcza jak się nie układa to miłość boli. Też tak miałam płakałam nawet z tego powodu ,że nie mogę o nim zapomnieć ,że tęsknie i że głupia jestem przez to. Pamiętam wszystkie szczegóły naszej znajomości od podstawy i też był takim psem ogrodnika raz nie dawał spokoju a zaraz potem się nie odzywał długo. To jest bardzo trudna sytuacja.Niedawno napisał do mnie przyjaciel z technikum i jak mu napisałam co u mnie z kim jestem jak żyje cytuje tutaj:"W końcu jesteś z hydrantem (przezwisko mojego narzeczonego) a tyle przez niego płakałaś"no to nawet moi dawni znajomi pamiętają jak mi wtedy było ciężko. Nie martw się wszystko przetrwasz
Myślisz, że dam radę? Ja już powoli tracę wiarę... Myślę sobie tylko w ten sposób "mała się urodzi to wszystko się zmieni, bo zajmę się tylko nią" ale zaczynam wątpić w to, że to będzie takie piękne, cudowne ozdrowienie... Też pamiętam każdy szczegół naszej znajomości.. Od tego jak nazywał mnie swoją siostrą jak się przyjaznilismy, jak sie poznaliśmy, jak się w nim zakochałam, jak poznał mnie ze zdjęcia z przedszkola i okazało się, że bawił się ze mną kiedyś na podwórku i nie mógł o mnie zapomnieć.. Ja myślałam, że te historie, ze to wszystko co nas łączy jest już zbyt mocne żeby to przerwać. Zaczęłam kochać jego wady, kocham go całego... Uważam, że przez nie jest wyjątkowy i nie miałam mu ich za złe... Tak bardzo mi go brakuje...
Może poszukaj sobie na chwile obecną jakiegoś zajęcia: spacery, gotowanie, pieczenie spotkania z koleżankami ,żeby tyle nie myśleć o nim. Kochać go raczej tak szybko nie przestaniesz no chyba ,że zrobi więcej głupot i zrazi Cię bardziej do siebie wtedy się od niego uwolnisz bo na chwile obecną czego Ci ,życzę jeżeli przyjdzie będzie przepraszać zmieni zachowanie to pogodzicie się. Młody jest może dorośnie
Ale to tez odzywaja się w robie hormony.
Wiesz inaczej jest jak.masz oparcie w ojcu dziecka... Tutaj jest pol na pol.. Nie dziwie się ze chcesz jego i stabilizacj poprostu gdy powiedzialas o ciąży wszystko się skończyło...
Zauwaz to ze on nie potrafi podolac zadaniu. Jezeli jest zawsze to co innego aaa on pisze kiedy chce lub tak wypada..
Pamietaj o tym Małym cudzie. Dla swojego dziecka i bliskich zawsze bedziesz super mama i kobieta...
Chyba kazda by tak mowila. Poprostu kazdy oceni szybko twoje zachowanie bo jest w innej sytuacji niz ty.
Mylisz się Aga2016 dużo jest takich dziewczyn , których faceci to gówniarze a po latach sami się przyznają ,że nie dorośli. Jak wspomniałam w poprzednim poście miałam podobnie i faktem jest ,że nie zrozumie tego nikt kto ma oparcie w mężu czy partnerze. Mnie się wydawało ,że jestem jedyna taka w okolicy sama i zadawałam sobie pytanie dlaczego mnie to spotkało i dlaczego ja jestem sama?jeżeli raz na jakiś czas się odzywa bo tak wypada chociażby to prawdopodobnie mu się odmieni jak dorośnie lub jak dziecko się urodzi.Jak malutka się urodzi to wtedy ona będzie całym światem i nie będziesz mieć tyle czasu o nim myśleć.
Mogę Ci tylko podpowiedzieć ,żeby tak długo i dużo nie myśleć spotykaj się z znajomymi po porodzie też w miarę rozsądku i możliwości zostawiaj dziecko rodzicom . Lepiej jest też słuchać problemów innych niż dużo rozmyślać o sobie, mnie to pozwalało oderwać się trochę od myśli. To jest moja rada. Życzę powodzenia pozdrawiam!
Mysle ze rodzice jednak maja swoje zycie czy obowiazki..
Mozna podrzucic dziecko na godzinke, ale chyba dziecko pragnie miłości matki.
Przez miesiac tez.mialam nie zaciekawa.sytuacje z mężem akurat wyjechal...Ale to dluzsza historia. I jakos mimo zeby duzo o tym nie myśleć nie dawalam.moim rodzicom córki Zeby wyjsc ze znajomymi..
Poprostu nie zdajemy sobie sprawy jacy potrafimy byc silni dopoki tego nie doświadczamy..
Dziewczyny dziękuję Wam bardzo, obu... Każda sytuacja jest inna i potrzebuje indywidualnego podejścia. Po części obie mnie rozumiecie, ale nikt nie jest w stanie pojąć co czuje do końca. To kwestia charakterów. Przez pierwsze miesiące raczej będę chciała mieć dziecko przy sobie jak najbliżej... Oczywiście zostawić na chwilę to nie problem, ale jestem zdania, że wszystko można zrobić z dzieckiem. Nie wiem czy mu się odmieni, bo wydaje mi się, że jemu się podoba takie życie... Ciężko to dochodzi, ale taka jest prawda. U rodziców mu dobrze, ma prace to będzie miał na swoje potrzeby, a do dziecka przyjdzie nawet codziennie, kupi coś i będzie myślał, że sprawa załatwiona, bo przecież się interesuje... Nie wiem gdzie jest prawda, wiem że się pogubił, ale zachowuje się inaczej niż kiedyś i ciężko pojąć co siedzi mu w głowie tym bardziej że otwarcie mówi, że niektórych rzeczy sam nie rozumie. Problem teraz tkwi w tym, że nie wiem jak mam się zachowywać wobec niego żeby mi było jak najbardziej na rękę, nie jemu. Żeby nie było mi tak ciężko, żebym jakoś z tego wyszła. Jeżeli mamy być razem to będziemy, ale ja musze się nauczyć żyć bez niego! Muszę, po prostu...
Nie pisałam wcześniej, bo sprzatalam kuchnie... Chyba w każdym miejscu jakim można... Musiałam się wyładować.
Zobacz jaki plus kuchnia czysta:)
Ty tez masz prawo się pogubic nie tylko on.
Tez jestem zdania że z dzieckiem wszystko można zrobic czy nawet wyjsc..
Kiedyś dotrze..ale to nie zmienia faktu że ty o tym zapomnisz.
Pamiętaj zrob tak zebys ty nie zalowala.
A może teraz twoja kolej na potrzymanie go w niepewności? Sprobuj nie odpisać na wiadomosc..zobacz po jakim czasie znowu napisze ( może to dziecinne) . Ewentualnie odpisuj pol slowkami..
229 2016-08-02 22:29:42 Ostatnio edytowany przez zakochana.w.nutach (2016-08-02 22:31:41)
Nie wiem już co jest dziecinne... W momencie w którym jestem tak rozchwiana nie myślę czy coś jest dziecinne czy nie. Pod koniec miesiąca wyjeżdżam na 5dni i mam zamiar mu nie mówić, wyjechać i wyłączyć telefon. Zobaczę wtedy czy w ogóle się przejmie. Ale póki co, jutro rodzice wracają i chyba ogranicze z nim kontakt. Ponoć będę już miała w razie czego, a każde spotkanie z nim kończy się dla mnie ciężko... Chyba tak będzie po prostu lepiej...
A jeżeli kiedyś do niego dotrze to nie będę zalowala tego że nauczyłam się żyć bez niego. Tego już mi nikt nie zabierze i nie będę wtedy uzależniona od niego. To bardzo ważna umiejętność której mi bardzo brakowało.
A nie pomyślałaś o tym żeby może wybrać się do psychologa?? Wydaje mi się że czasami to pomaga. A może nawet poprosić jego żebyście poszli tam razem. To pozwoliłoby Wam oczyścić atmosferę i "zacząć od nowa" w troszkę innej sytuacji.
Pamiętaj nic na siłę i nie powinno się wchodzić dwa razy do tej samej rzeki. Jak już teraz ma wątpliwości to później też one będą. Jeśli nawet zmieni zdanie, wrócisz, będzie pięknie ładnie, a on nagle stwierdzi że jednak nie chce tego na co się zgodził będzie jeszcze gorzej. Jak już teraz dał znać że to nie dla niego to może czas się z tym pogodzić i zrozumieć że teraz łączą Was tylko stosunki wspólnego oczekiwania na dziecko a później opieki nad nim.
Szkoda tracić czas i życie. Jak już teraz się załamujesz to co będzie jak urodzisz....dojdą obowiązki nad dzieckiem. Ono wyczuje Twój niepokój i będzie jeszcze gorzej.
Najlepiej weź się w garść nie tylko dla siebie ale i dla córki. Pomaluj się ładnie, ubierz wyjdź gdzieś. To że jesteś w ciąży nie znaczy że jesteś brzydka czy nieatrakcyjna. Nie mówię że masz kogoś podrywać, zrób po prostu coś dla siebie a jego olej. Szkoda zachodu i energii.
Myślałam nad psychologiem, ale ostatecznie dałam sobie spokój. Z reguły miałam raczej dni w których byłam twarda... A tu taki mi się trafił niestety... On raczej nie byłby chętny na coś takiego. Skoro on już nie chce ze mną być to po co ma walczyć o relacje.. Jasne, ze byłoby najłatwiej się z tym pogodzic i zacząć żyć dla Siebie. Tak bardzo bym chciała... Tylko po prostu cały czas o nim myślę i nawet jak próbuje się skupić na dziecku to on siedzi mi w głowie, pojawiają się myśli "jak fajnie by było gdyby był teraz ze mną", "o jakie śliczne skarpetki, szkoda, że ich nie widzi" itd... Wiem właśnie, że może być mi ciężko ze względu na kolejne obowiązki dlatego się boję. Niby będą mi pomagać rodzice, ale to nie to samo. Staram się wychodzić do ludzi jak najczęściej, ale w momencie kiedy źle się czuję, a zdarza się to często, to nie mam siły się malować, albo układać włosów. Po prostu o tym wtedy nie myślę.
232 2016-08-02 23:23:08 Ostatnio edytowany przez Paartolcia (2016-08-02 23:24:54)
Chodzi mi o to żeby oczyścić atmosferę i być na stopie rodziców wspólnego dziecka.
Ty tak na niego nie patrzysz. Sama napisałaś że on nie chce z Tobą być. Ale Ty ciągle się łudzisz że się to zmieni. Z takim podejściem nigdy nie ruszysz do przodu. Może po prostu czas zamknąć tamten rozdział, i zacząć nowy bez niego jako Twojego partnera.
Po co się spotykać i gadać z nim o byle czym?? Spotykaj się z nim tylko po to żeby powiedzieć co z dzieckiem i tyle. Ty dajesz mu sygnały że chcesz z nim być a on się normalnie Tobą bawi. Wie że będziesz na niego czekać. Ma koło ratunkowe. Wie że jak będzie chciał wrócić Ty przywitasz go z otwartymi rękoma.
Czas zająć się sobą i dzieckiem a jego olać totalnie.
Ale to on do mnie pisze, on umawia się jak już na spotkania, nie ja... Sama do niego się nie odzywam, jak on nie napisze to ja też nie. Co mam robić jak już pisze? Po prostu mu odpisuje... Czuję się bezradna.jak nie pisał to miałam żal, a teraz jak się regularnie odzywa to jest mi z kolei mega ciężko i już nie wiem czego ja chcę w tej sytuacji. Mamy dobre relacje więc nie widzę potrzeby iść z nim do psychologa. Ja dam sobie jakoś radę, po prostu już nie wiem jak się zachowywać żeby było dobrze. Nie odpisywać? Czy dalej odpisywać na wiadomości i odbierać... Tak źle i tak nie dobrze...
Postawić sprawę jasno. Kontaktujemy się tylko i wyłącznie w kwestii dziecka. Nic więcej. Tak się od niego odetniesz. Odmawiaj jeśli chodzi o spotkanie. Idź na jedno, wszystko ustal i tyle. On się pali do spotkania jak jemu pasuje. Teraz Ty możesz nie mieć ochoty i czasu. Masz inne plany i potrzeby. On z Was zrezygnował to on ma pecha.
Czyli postawić sprawę tak, że albo jest na 100%, albo wcale? Nie wiem czy dam radę tak powiedzieć... Cholera... Zaraz będę miała uczucie, że go straciłam z własnej winy i zacznę do niego pisać. Nie, nie są rady tak zrobić na ten moment, nie jestem w stanie się odciąć w ten sposób... Muszę jakoś bardziej powoli, nie wiem jak, ale muszę to zrobić delikatniej dla siebie, bo wiem że to spierdziele i się tylko pogrąże
Nie rozumiesz mnie. On nie będzie na 100% bo z Wami nie mieszka. Prawda jest taka że on będzie przychodził do dziecka wtedy kiedy jemu się będzie chciało. Będzie chciał iść na siłownie to sobie pójdzie, jak będzie chciał przyjść to dziecka to wtedy ją odwiedzi.
Mam na myśli to że cały czas pokazujesz mu że Ci zależy i że czekasz a on to wykorzystuje. Wodzi Cię za nos. Bo on się pogubił...no proszę Cię. Co to małe dziecko jest. Wcześniej mógł o tym myśleć. Po prostu zaszłaś w ciąże i cykora dostał i najlepiej było się wycofać a wiesz dlaczego?? Bo jak bylibyście razem to tworzylibyście rodzinę a po tym co zrobił tak już nie będzie to Ty będziesz się głównie zajmować dzieckiem on będzie od doskoku, jak będzie miał ochotę to wtedy a nie cały czas (oczywiście nie mówię o czasie kiedy jest w pracy). Będzie zmęczony nie będzie musiał się martwić tym że ma dziecko w domu bo go nie będzie miał.
Po prostu spotykaj się z nim tylko wtedy kiedy macie rozmawiać o sprawach dziecka czyli np jak się czujesz, czy badania wyszły ok, nie wiem o porodzie, o wydatkach czy on na coś ma dać czy Ty sama to kupisz i tyle. Pokaż że radzisz sobie sama bez niego i że go już nie potrzebujesz że teraz on tylko istnieje jako ojciec Twojego dziecka i tyle.
Właśnie o to mi chodzi, że skoro nie chce być ze mną to żeby nie było go wcale. Próbowałam na początku w ten sposób, ale nie potrafię, nie wiem jak się zachowywać w jego towarzystwie. Nie mogę być sobą bo jak go widzę to się cały czas uśmiecham, jak mam być obojętna to okropnie się z tym czuje... No, a chce żeby to mi było łatwo, a co zrobię to się męczę... Nie wiem jak pokazać mu, ze mi nie zależy i, że na niego nie czekam... Nigdy nie oszukiwałam co do moich uczuć i boję się że nie potrafię udawać... Nie wiem jak
238 2016-08-03 21:39:41 Ostatnio edytowany przez Paartolcia (2016-08-03 21:39:51)
Nie ma czegoś takiego w tej sytuacji żeby nie było go wcale. Chcesz własne dziecko pozbawić ojca?? On ma do niego prawo.
to, że jest dawcą spermy, nie znaczy jeszcze, że jest ojcem
_v_ - Tak ale z tego co ona pisze on nie odciął się totalnie, ma jakieś poczucie obowiązku. Z tego co nam wiadomo nie bił jej, nie znęcał się nad nią psychicznie....to co uważasz że powinna własne dziecko ojca pozbawić?? To chyba nie w porządku w stosunku do dziecka. Kiedyś mogłaby córka mieć jej to za złe. Jakby odcięła dziecko od ojca tylko dlatego że on jej nie chce to chyba byłaby egoistką. Jest dorosła, chyba należy się pogodzić z tym że coś jest i czasami się to kończy. Nawiązać jedynie relację na stopię wychowania dziecka i tyle.
Źle mnie rozumiesz. Nie napisałam nigdzie, że odetne dziecko od ojca, ale póki jestem w ciąży to jego widzenia ze mną nie mają większego sensu tak jak sama zauważyłaś. Jasne, ze po porodzie będzie przychodził, ale już nie do mnie tylko do dziecka. Chodzi mi o to, że albo jest ze mną teraz na 100%, albo nie ma go przy mnie teraz wcale. O to mi chodzi, ze skoro nie chce związku to niech sie teraz ze mną nie spotyka skoro nie ma takiej potrzeby. Mówiłam, że próbowałam w ten sposób, ale mi nie wyszło. Nie mam zamiaru próbować pozbawić mojego dziecka ojca. On sam może się oddalić, ale ja nie chcę mu nic ułatwiać, ani utrudniać... Po prostu nie wiem jak ja mam się zachowywać przy nim teraz. To nie chodzi teraz o dziecko tylko o mnie. Nie jestem głupia, po prostu chciałabym się w końcu odnaleźć w tej sytuacji...
Może spróbuj isc do psychologa... Bo jeżeli pojawi się dziecko to będziesz miala nieraz chwile zalamania..
Macierzyństwo to nie wyglada tak jak w filmach, bilbordach. To jest wysilek. Trzeba nauczyc się potrzeb dziecka złapać wspolny rytm. A Twoj chłopak tego nie zrozumie bo nie doswiadczy na własnej skorze. Nie będzie zmeczony np kolkami, czy płaczem dziecka. Lulanie nocne zostaje Tobie, rano trzeba wstac do dziecka. Tak to sa obowiązki dzielone na pol.
Jak się czujesz zakochana?
Ja wiem, że dziecko wymaga i jestem na to przygotowana... Przynajmniej po części, bo bardzo chciałam być w normalnej rodzinie gdzie dzieckiem zajmuje się i ojciec i matka... Ech... Nie eiem czy ten psycholog to dobra opcja czy nie, cały czas mam wrażenie, że dam sobie radę i po prostu przesadzam. Każdy ma w życiu słabsze momenty i nie latają przecież z każdą pierdołą do psychologa... Nie wiem... Póki co odcielam się trochę, wczoraj napisał do mnie, ale ja nie odpisałam. Potrzebuję czasu i uzmysłowienia sobie nie tego, że on ze mną nie będzie tylko tego, że ja już nie powinnam tego chcieć... Tak chyba będzie najlepiej... Chciałabym urodzić naturalnie, ale z jego pomocą... Nie wyobrażam sobie teraz porodu na którym mam być sama... Nie wiem czemu, po prostu się tego boję, chciałam wsparcia i tego co wszyscy opisują, tego wspaniałego momentu we trójkę po porodzie... Ciężko...
Moi rodzice wrócili dwa dni temu, wróciła mi chęć walki o siebie, zaczęłam się zdrowiej odżywiać i wróciła pewność siebie której mi już tak bardzo brakowało. Także nie jest najgorzej, wróciło moje największe wsparcie
fizycznie jest okej, czeka mnie dzisiaj prasowanie kolejnych ubranek ;p może w końcu dopakuje torbę i zrobię listę rzeczy do dokupienia. Od nocy u nas leje, także pogoda nie pomaga
A jak u Ciebie Aga?
U nas za to duszno, Goraco. Wczoraj było ok..
A u mnie bez zmian:) wszystko dobrze. Mała rosnie:) powtarza trochę wiecej, ucze robic jakie ma kłopoty.
Widzisz to jest dobry krok nie odpisalas. On pisze kiedy chce...a jak ty napiszesz to chociaz otrzymujesz odpowiedz??
Moze skorzystaj z pomocy. To tylko dla twojego dobra. Dziecka wymaga duzo uwagi i opieki . A ty w pojedynkę jestes.
A z mama bys nie chciala rodzic?
Ooo... To całkiem inna pogoda. Super, że u Ciebie wszystko gra
to najważniejsze ![]()
Jak juz pisze to odpisuje, ale zdarzyło mi się to może z trzy razy, bo ja sama do niego nie pisze.
A sama już nie wiem. Nie chce żeby wyszło, że się nad sobą rozczulam czy coś... Napisałam na forum i nie wiem, może już starczy? Stąd otrzymuje jakieś tam wsparcie, mam od rodziców... Może dam sobie radę
Mama nie chce rodzic ze mną. Mówi, że swoje porody już przeżyła haha ![]()
A może w dzien porodu się zmieni:).
Zawsze pamiętaj jakbys sobie nie radziła ze jest taka możliwość
.
A nie wiem. Muszę się nastawić na samowystarczalność w tym przypadku. Kupię sobie sztuczną rękę i będę ją ściskać haha
Możliwość jest zawsze, ale wydaje mi się że sobie jakoś poradzę. Potrzebny jest czas, dużo czasu.
Krocze mnie już boli, teraz leżę bo podbrzusze zaczęło, chyba umowie się na wtorek na wizytę żeby sprawdzić czy wszystko dobrze, bo mam już obawy teraz pod koniec.
Hej, wczoraj do drugiej w nocy nie mogłam spać. Męczy mnie ta cała sytuacja potwornie. Napisałam do niego, że z małą wszystko w porządku (jako odpowiedź ma smsa którego wysłał mi przed wczoraj z rana). Wypytywał jak JA się czuję, czy czegoś JA potrzebuje, a gdy odpisywałem mu oschle to zapytał "dlaczego jesteś na mnie zła". Stwierdził, że on chce mi pomóc i mnie wesprzeć. Próbowałam mu dać do zrozumienia, że w tym czego potrzebuje mnie nie wesprze, ale gdy do niego nie docierało to napisałam mu prosto z mostu, że dał mi jasno do zrozumienia, że nie będzie tego robił, a ja potrzebuje miłości, czułości i bliskości, no i dlatego jest mi tak ciężko. Na to już mi nie odpisał. Nie wiem czy zrobiłam dobrze pisząc mu w ten sposób. Kurcze... Niby wszyscy mówią "przynajmniej się odzywa i interesuje", to prawda, też myślałam pod tym kątem, ale teraz? Czuję jak mi jest ciężko, moje serce jest rozdarte i już totalnie nie wiem co ze sobą zrobić. Gdy będzie dziecko na świecie to sytuacja będzie inaczej wyglądała, oczywiście, że nigdy nie zabiorę mu taty, nawet takie dochodzącego, ale teraz? Jak on może mi pomóc? Myślałam, że jego obecność mi coś pomoże, bo przecież tak bardzo mi na nim zależy, ale teraz wiem, że tylko wydłużam swoje męki łudząc się niepotrzebnie, że on wróci...
Musiałam to z siebie wyrzucić, pozdrawiam wszystkich ;*
Wiem ,że Ci ciężko ale w sumie to dobrze ,że się interesuje przynajmniej dzieckiem. Powinien Ci kupić niektóre rzeczy dla dziecka czy do szpitala dać pieniądze na witaminy. Nie obnoś się w tych sprawach honorem tylko mów co Ci potrzeba bo wychowanie dziecka kosztuje. Na czym obecnie polega wasza relacja? przyjeżdża do ciebie? raz na jakiś czas się odzywa tylko? może coś więcej buziaki i te sprawy, może daje Ci nadzieje?Z tego co ja zrozumiałam to on nie chce mieć z Tobą relacji ale w jakiś sposób z dzieckiem chce być i uczestniczyć w jego życiu. No niestety do miłości go nie zmusisz jak nic już nie czuje ale dzieckiem i finansami niech się interesuje.
przykre jest to, co ten człowiek Ci robi...
to nie jest troska. no nie jest. brak mu kompletnie empatii w stosunku do Ciebie.
trudno mi powiedzieć, jaki on ma w tym wszystkim cel, bo wróżką nie jestem.
ale dla mnie byłoby to niedopuszczalne.
niby się martwi Tobą, a nie przychodzi mu do głowy, że Tobie może być źle, kiedy daje Ci nadzieję.
niby nie chce z Tobą być, a jednak trzyma sie Ciebie jedną ręką i nie wypuszcza.
251 2016-08-06 09:46:02 Ostatnio edytowany przez zakochana.w.nutach (2016-08-06 09:49:10)
Ale on jeszcze nie poszedł do pracy i nie jest to kwestia finansów. Powiedział, że jak już po niego zadzwonią i dostanie pierwsza wypłatę to na pewno mi da pieniądze. Ostatnio odzywał się nawet codziennie, pytał jak się czuje, czy mi czegoś potrzeba, co robię. Co jakiś czas sam z siebie dzwoni. Staram sie zachowywać jakby nic się nie stało, ale tak się nie da, bo on tez zachowuje się tak... Normalnie... I ja już sama wtedy nie wiem, bo myśmy zawsze normalnie rozmawiali jak dobrzy przyjaciele o wszystkim. Wtedy przez chwilę się czuje jakby nic się nie stało... A zaraz do mnie dociera, że przecież nie mogę się w niego wtulic tak o, albo pocałować... Jak się widzimy to zawsze wita mnie czułam przytuleniem i tak samo się żegna. Nie wiem czy jest czuły dlatego, że ja bardzo chce i jak na chwilę go trzymam w ramionach to jest mi lepiej... Czy po prostu sam z siebie mnie tak przytula... Mi raz się wydaje, że to wszystko ze względu na dziecko, ze po prostu chce mieć dobre relacje, ale przecież ma swoje życie... No, ale częściowo mnie o nim też informuje, że np jego ciocia pojechała i u nich śpi, że jedzie po auto, czy dzwoni i mówi że nie chciało mu się siedzieć w domu, poszedł na spacer i pomyślał że zadzwoni... No i wtedy już całkiem mam rozwaloną głowę.. Nie to, że nie wiem co mam myśleć, bo wiem. Ja mam myśleć, że on już nic ode mnie nie chce... Ale głowa ze mną nie współpracuje i wymyśla różne rzeczy...
No, a jak jakis czas temu pytałam go czy on jeszcze cokolwiek czuje to stwierdził, że "nikt tego nie wie". W sumie cały czas podkreśla niekoniecznie wprost, że on sam pewnych rzeczy nie rozumie, że się w nim zakorzeniają i tak jakby on sam sobie z tym nie radził. Z drugiej strony zachowuje się jakby nigdy nic... Więc już nie wiem co jest kłamstwem, a co obłudą.
niby nie chce z Tobą być, a jednak trzyma sie Ciebie jedną ręką i nie wypuszcza.
To co napisałaś bardzo mi się podoba, bo właśnie tak się czuje... Niby powinnam dać sobie spokój, ale jednak czuje, że "coś mnie trzyma" i nie mogę...
A jak się widzicie to oprócz przytulenia jest coś więcej?pocałunki, sex?może tak naprawdę on Cie nie zostawił tylko trochę się miga i ma wątpliwości?
Żadnych pocałunków i żadnego seksu... Pocałować mam go ochotę, ale nie jestem w stanie tego zrobić. On przesunął jakby nasza relacje na koleżanki tor chyba... Nie wiem jak inaczej to wytłumaczyć.
Hejka:-) dawno mnie nie było. jakoś brak czasu.
Co u Was? Angelika moze warto iść do psychologa jak inni radzą.
Jak przebiega ciążą, bo coś pisalas że Cię krócej boli i podbrzusze? zapisalas się do ginekologa?
To niestety dziecko go jeszcze interesuje ale ty raczej nie . Musisz się z tym uporać i faktycznie iść gdzieś na konsultację . Ja jak byłam sama to byłam potem partner brał mnie na sylwestra byliśmy niby parą potem znowu się nie odzywał, migał się od lekarzy i w 7 ms ciąży już jak było widać dziecko to jeździł do mnie, była ta bliskość także nie koniecznie tak ,że dziecko tylko miało być bo do mnie też się zbliżał. Jak pojechałam na porodówkę to był w barze z kolegami przyjechał do mnie pijany to nie chciałam go wtedy widać . Całe te zachowania świadczyły o nie dojrzałości , braku odpowiedzialności ale jak się u mnie pojawiał to byliśmy tą parą a u ciebie wygląda to tak jakby faktycznie tylko dziecko jeszcze go obchodziło.
Hej Anet
fajnie Cie widzieć, co u Ciebie?
Echh.. Boję się, że trafie na nieodpowiedniego psychologa i nic mi nie pomoże. Może to jest powód dla którego sie nie wybrałam. Prywatnie nie mam pieniędzy, żeby iść.
Wczoraj jeszcze bolało mnie krocze i mala Napierała główką , ale dziś już jest lepiej. Mała cały czas się wierci w brzuchu więc nie panikuje. W poniedziałek będę dzwoniła chyba się umówić na wtorek, bo mój ginekolog przyjmuje tylko we wtorki i środy. Następna wizyta planowo dopiero 23 sierpnia a ja się niepokoje.
Ucieka niby od mojego dotyku, czasem czuje jakby bal się pokazać, że dalej coś do mnie czuje. Nie wiem, bo tu sobie niby żartuje, np. "patrz co znalazłem w torbie" i wyciąga gumki i tego typu żarty... Nie bardzo wiem jak to odbierać, ale wydaje mi się, że ma nowego znajomego, który stał się jego "doradcą" od siedmiu boleści... Wspominał coś o takiej osobie, ze powiedziala mu między innymi to, że "facetom z dzieckiem łatwiej jest znaleźć kobietę, ale nie koniecznie chcą, a kobiety odwrotnie" ![]()
A u mnie nudno. Pogoda dziś nie dopisuje. A tak poza tym to spokojnie jest. Fajnie tak chyba jak ktoś Ci się w brzuszku rusza:-) Lepiej zadzwoń i się umów tak dla świętego spokoju bo po co się martwić te ponad 2 tygodnie.
Hej, wczoraj do drugiej w nocy nie mogłam spać. Męczy mnie ta cała sytuacja potwornie. Napisałam do niego, że z małą wszystko w porządku (jako odpowiedź ma smsa którego wysłał mi przed wczoraj z rana). Wypytywał jak JA się czuję, czy czegoś JA potrzebuje, a gdy odpisywałem mu oschle to zapytał "dlaczego jesteś na mnie zła". Stwierdził, że on chce mi pomóc i mnie wesprzeć. Próbowałam mu dać do zrozumienia, że w tym czego potrzebuje mnie nie wesprze, ale gdy do niego nie docierało to napisałam mu prosto z mostu, że dał mi jasno do zrozumienia, że nie będzie tego robił, a ja potrzebuje miłości, czułości i bliskości, no i dlatego jest mi tak ciężko. Na to już mi nie odpisał. Nie wiem czy zrobiłam dobrze pisząc mu w ten sposób. Kurcze... Niby wszyscy mówią "przynajmniej się odzywa i interesuje", to prawda, też myślałam pod tym kątem, ale teraz? Czuję jak mi jest ciężko, moje serce jest rozdarte i już totalnie nie wiem co ze sobą zrobić. Gdy będzie dziecko na świecie to sytuacja będzie inaczej wyglądała, oczywiście, że nigdy nie zabiorę mu taty, nawet takie dochodzącego, ale teraz? Jak on może mi pomóc? Myślałam, że jego obecność mi coś pomoże, bo przecież tak bardzo mi na nim zależy, ale teraz wiem, że tylko wydłużam swoje męki łudząc się niepotrzebnie, że on wróci...
Musiałam to z siebie wyrzucić, pozdrawiam wszystkich ;*
Żebrzesz dalej o uczucie. Nic z tego nie będzie, a jeśli będzie to tylko z litości.
Szkoda, że dalej robisz to samo i nie chcesz zrozumieć, że nie tędy droga.