Porzucona w ciąży - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » CIĄŻA I PORÓD » Porzucona w ciąży

Strony Poprzednia 1 10 11 12 13 14 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 716 do 780 z 881 ]

716

Odp: Porzucona w ciąży
zakochana.w.nutach napisał/a:

Wiem... Czas zrobić ten wielki krok wbrew sobie... Nie widze innego wyjścia, bo inaczej się już chyba nie przełamie. Powiedzieć swoje i urwać temat, nie dać się zmanipulować. Ech... To normalne, że mam ochote taką wielką po prostu stąd uciec? Zachować się jak największy tchórz i po prostu zwiać jak najdalej?

Nie bardzo. Problemy należy rozwiązywać, choć masz święte prawo być skołowana.

Zobacz podobne tematy :
Odp: Porzucona w ciąży

Po prostu chciałam wiedzieć czy to normalne. Na ucieczke nie mam środków, a poza tym szkołe mam do skończenia także trzyma mnie tutaj smile Więc skoro ucieczka odpada to czas się przełamać czego okropnie się boje, ale wiem, że to konieczne.

718

Odp: Porzucona w ciąży
zakochana.w.nutach napisał/a:

Więc skoro ucieczka odpada to czas się przełamać czego okropnie się boje, ale wiem, że to konieczne.

Czego, Mycha? Najgorsze już się stało - odszedł.

Teraz będzie już tylko lepiej.

Odp: Porzucona w ciąży

Tego co będzie, co jeszcze mnie czeka. Musze stoczyć ciężką walkę sama za sobą i odebrać sobie nadzieje, która zawsze umiera ostatnia. Musze przebrnąć przez to, zaraz zaczyna się rok szkolny więc w miedzy czasie musze poradzić sobie ze szkołą, a potem ze sobą, ze szkołą i z dzieckiem. A on niczego nie będzie mi ułatwiał.. sad

720

Odp: Porzucona w ciąży

Na moje oko, masz już z górki smile Może nieraz zapłaczesz, wpadniesz w dołek ale przyjdzie moment, że poczujesz ulgę, tak myślę.
Wiesz, Twoi rodzice też powinni głośno i wyraźnie oznajmić jego rodzicom, że kontakt tylko w sprawie dziecka. Bo jego rodziciele uzurpują sobie do Ciebie jakieś prawa jakbyś była, przepraszam za określenie, inkubatorem, oprócz tego, że nosisz dziecko, jesteś też odrębnym człowiekiem, kobietą.
Co za bezduszni ludzie. Nie powinni mieć uwag, bo to ON ZAWINIŁ, więc on i jego rodzina, są ostatnimi, którzy powinni tutaj psioczyć. Gdybyś była bardziej złośliwą osobą, mogłabyś pozbawić ich kontaktów. Niejasne to jak dla mnie i wydaje mi się, że oni to tez nieźli manipulanci ich reakcja zbyt różowo wygląda jak dla mnie.

Jedno jest pewne, TO TY MUSISZ USTALIĆ SOBIE GRANICE, i EGZEKWOWAĆ tak żeby nikt ich nie przekraczał. Choćby nie wiem co i kto Ci powiedział, znając je, spłynie to po Tobie jak po kaczuszce:) Mówić głośno nie i tyle, nawet się nie tłumacząc dlaczego, jak Ci coś nie pasuje. Jesteś ostatnią osobą, która powinna czuć się winna i do czegokolwiek zobligowana wobec nich. Jesteś ostatnią osobą, która powinna się tłumaczyć. Jak nie chcesz go w szpitalu (nie urodziłaś jeszcze, możesz sobie nie życzyć jego obecności, powiedz po prostu "spadaj".
Ja jestem nerwuską, jeszcze pewnie rzuciłabym przedmiotem:) Tobie przydałoby się troszkę gniewu, dla zdrowotności.

721 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2016-08-28 19:57:51)

Odp: Porzucona w ciąży
allure napisał/a:

Wiesz, Twoi rodzice też powinni głośno i wyraźnie oznajmić jego rodzicom, że kontakt tylko w sprawie dziecka.

Racja.
Tyle, że akurat mogli myśleć, że Zakochana na porodówce i dlatego nie odbiera telefonu, nie wiadomo, czy było w tym drugie dno smile

722

Odp: Porzucona w ciąży
santapietruszka napisał/a:
allure napisał/a:

Wiesz, Twoi rodzice też powinni głośno i wyraźnie oznajmić jego rodzicom, że kontakt tylko w sprawie dziecka.

Racja.
Tyle, że akurat mogli myśleć, że Zakochana na porodówce i dlatego nie odbiera telefonu, nie wiadomo, czy było w tym drugie dno smile


Ojoj, doprawdy, jacy troskliwi, wzruszyłam się, może jeszcze chcieliby rodzić razem z nią.
Jak zaborczy rodzice pięciolatki.
Złośliwość skierowana do rodziców delikwenta:)

723

Odp: Porzucona w ciąży

Chyba trochę przesadzasz, w końcu to ich wnuczka smile Mają pełne prawo się interesować bez względu na stosunki panujące między mamą i tatą smile

Odp: Porzucona w ciąży

Jezu tyle prawdy... Moi rodzice nie chcą się mieszać w moje życie, ale mi w nim pomóc dlatego nic nie robią. W sumie dobrze, bo to czas abym sama sobie z tym poradziła. Nie zauważałam tego, ale podczas rozmowy z rodzicami użyłam identycznego stwierdzenia, że czuje się jak chodzący inkubator, który prawie, że nie ma praw. Nie ma mnie prze dwa dni dostępnej na facebooku i już telefony. No, a co jakbym urodziła i poinformowała ich dopiero po powrocie do domu? To jakiś grzech przepraszam, że zwijajać się od skurczy nie myślałabym w tym momencie o nich? Jezu... Jestem wściekła, że daje sobą tak pomiatać, że nie potrafie być asertywna, stanowcza. Nie potrafie, bo nigdy nie musiałam taka być... A co do jego mamy mam coraz to większe wątpliwości, niby złota kobieta, ale to dziwne, że podczas całej tej sytuacji usłyszałam od niej "przykro mi, ale to gówniarz, co zrobisz" i "on nie chce z nami rozmawiać". Czy to załatwia sprawę, że tak powie? Z jednej strony ją rozumiem bo przecież na siłe na niego nie wpłynie, ale jakoś gładko jej to przeszło... Jego ojciec czuje, że już bardziej jest za mną, ale też jakby ugięty pod jego mamą... Syneczek jedynak... Coraz mniej mi się to wszystko podoba i tak okropnie się męczę...

725 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2016-08-28 20:25:15)

Odp: Porzucona w ciąży
zakochana.w.nutach napisał/a:

A co do jego mamy mam coraz to większe wątpliwości, niby złota kobieta, ale to dziwne, że podczas całej tej sytuacji usłyszałam od niej "przykro mi, ale to gówniarz, co zrobisz" i "on nie chce z nami rozmawiać". Czy to załatwia sprawę, że tak powie? Z jednej strony ją rozumiem bo przecież na siłe na niego nie wpłynie, ale jakoś gładko jej to przeszło... Jego ojciec czuje, że już bardziej jest za mną, ale też jakby ugięty pod jego mamą... Syneczek jedynak... Coraz mniej mi się to wszystko podoba i tak okropnie się męczę...

Zakochana, a jeśli faktycznie tak jest? Co ma ta jego mama zrobić? Przecież nie wyrzuci go z domu za to, że on nie chce z Tobą być, to już nie te czasy, co się ślub brało natychmiast, jak lekarz stwierdził ciążę... Może Ci się tylko wydaje, że jej to gładko przeszło - a co właściwie miałaby Ci powiedzieć? Jedyne, co ona może, to interesować się wnuczką...

Nie wiem, jak naprawdę jest u Was, ale mam koleżankę, która przechodziła podobną sytuację. Tzn. jest mamą taty, który się wziął wypiął na mamę jego dziecka. Nie i już. Też w ogóle gadać na ten temat nie chciał. Krzyczała, płakała, groziła... co jeszcze miała zrobić, zlać go? Zmusić przystawieniem pistoletu do łba?

Odp: Porzucona w ciąży

Ale ona nic nie robi i tylko chcą żebym ich informowała o wszystkim, a jak się nie odezwe akurat jak ona chce to widzisz, wydzwanianie... Ja już sama nie wiem. Oni przez cztery miesiące najpierw nas zwodzili czy będziemy mieli mieszkanie czy nie, potem nie proponowali nic, że do czegoś chociaż się dołożą, a jak moi rodzice zorganizowali spotkanie to jego mama mówiła coś, że nie chce być babcią i niczego nie była pewna. Jak przestał się do mnie odzywać to nawet nie pomyśleli żeby się ze mną skontaktować, a potem też żeby wspomóc finansowo to musiałam się praktycznie prosić... Bo jego to też nie bardzo interesowało. Ja się ze wszystkim gryzłam, a oni tak jak on " jak będziesz czegoś potrzebować to pisz". Od niego słyszałam to samo. Właściwie już sama nie wiem co o tym myśleć, mam mieszane uczucia co do jego rodziców, staram się na to spojrzeć obiektywnie jeszcze po tej sytuacji z wydzwanianiem co ze mną

727

Odp: Porzucona w ciąży

A no widzisz, to jednak inaczej, przedtem nie było tylu szczegółów smile

No to faktycznie zakaz kontaktu, wyłącznie w sprawach dziecka i nie Ty się masz meldować, tylko oni sobie mają zadzwonić, a Ty porozmawiasz, jak będziesz miała ochotę - a jak nie, to nie. I Twoi Rodzice tak samo powinni zrobić.

Tylko uważajcie, żebyście w drugą stronę nie przegięli, że niby kontaktu z dzieckiem zabraniacie czy coś smile

Odp: Porzucona w ciąży

moi rodzice odpisali jego mamie tylko tyle, że jesteśmy na urlopie i odpoczywam bez telefonu. Nie było tyle szczegółów, bo to nie z nimi miałam problem, a z nim i nie pisałam. No, ale nie chce tak już dłużej, czuje sie okropnie, naprawdę. Nawet nie wiedziałam jak przez to jestem ograniczona. Wszystko sprowadzało się do meldunku jego rodzicom i jemu gdy tylko napiszą. Czas to ukrócić, bo krzywdze sama siebie. Skoro uważacie, że nie przesadzam, to nie przesadzam i musze zacząć działać nim całkiem wpadne w jakieś chore.. Nie wiem nawet jak to nazwać...

729 Ostatnio edytowany przez allure (2016-08-28 21:51:34)

Odp: Porzucona w ciąży

Nie chciałam namieszać ale to mi jakoś tak rzuciło się w oczy.
Nie zmuszą go, jest dorosły.
Jednak nie wierzę, że z dnia na dzień tak się zmienił, bez niczyjej pomocy. Ktoś musiał na niego wpłynąć, co go absolutnie nie tłumaczy.
Tak jak zakochana mówiłaś, kiepscy doradcy (po co Ci chłopak, który słucha się idiotów), rodzice mogli mu nagadać, co jak co ale jesteście bardzo młodzi i na pewno zadowoleni to oni nie byli.
Nie zwalam oczywiście na nich winy, ale mogą być kropką nad i, coś o tym wiem.

Podziękuj za troskę i powiedz, że jak urodzisz/ będziesz rodzić, to dasz znać. Ba, nawet jak urodzisz, nie musisz od razu chcieć ich widzieć, TWOJE PRAWO. To tylko dziadkowie, TY JESTEŚ MATKĄ.

Jesteś jeszcze bardzo młoda, ja sama kiedyś byłam taka szlachetna i pozbawiona zazdrości/nienawiści/wścibstwa, więc nie wyobrażałam sobie, że inni mogliby tacy być a tu kuku.

Zbuduj pancerz, jak jego rodzice są jacy są, to może okazać się, że do wszystkiego będą się wtrącać.
Ja rozumiem, że za bardzo nie potupiesz, bo nie jesteś niezależna, nie zarabiasz ale masz wielki atut, że rodzice są za Tobą.

Zobaczysz, on jeszcze pożałuje jaki skarb stracił. Ale jak ktoś pisał, Ty już nie będziesz chciała.

Mieszkanie razem na siłę, to nie jest dobry pomysł.

730

Odp: Porzucona w ciąży

Przypomniał mi się tekst piosenki Miał być ślub:" Kto z miłości jeszcze nie umarł nie potrafi żyć.
Moje serce kiedyś złamane mocniej kocha dziś".

Dziś jeszcze w to nie uwierzysz ale taka jest prawda.

Odp: Porzucona w ciąży

Oni to swoją drogą mogli coś tam powiedzieć, ale wątpie, że to oni mu poprzestawiali w głowie. Pokłóciliśmy się, a podczas tego czasu kiedy się nie kontaktowaliśmy miał porąbanych doradców, którzy nie mają pojęcia jeszcze o życiu. Tylko o takim nastoletnim, gdzie jak coś mi się nie podoba to zostawiam i szukam następnego, a to, że dziecko.. No przecież będzie mi pomagał... Ech... Coś czuje, że to jeszcze jego wujek, który z pozoru idealny, poukładany, a okazało się, że bił i poniżał swoją rodzine przez co się w końcu rozeszli. Niby nie słucha innych ludzi, ale ja wiem po prostu, że ktoś mu nieźle poprzestawiał w głowie, wykorzystał moment w którym był zmieszany no i mu tak zostało. Napchany nowymi przekonaniami stara się postawić na swoim. Przykre, ale jak już mówiłam, mam dość takiego traktowania. Jestem tym zmęczona, skoro chce się pobawić to droga wolna, byle zdala ode mnie. Najbardziej tylko boli nie to, że ja nie mam jego bliskości tylko, że może mieć ktoś inny, to najbardziej mnie rani, a reszta mnie mało interesuje...

732

Odp: Porzucona w ciąży

Ale za to zrobił u Ciebie miejsce na bliskość kogoś znacznie lepszego smile Z tej strony na to patrz smile

733

Odp: Porzucona w ciąży
zakochana.w.nutach napisał/a:

Oni to swoją drogą mogli coś tam powiedzieć, ale wątpie, że to oni mu poprzestawiali w głowie. Pokłóciliśmy się, a podczas tego czasu kiedy się nie kontaktowaliśmy miał porąbanych doradców, którzy nie mają pojęcia jeszcze o życiu. Tylko o takim nastoletnim, gdzie jak coś mi się nie podoba to zostawiam i szukam następnego, a to, że dziecko.. No przecież będzie mi pomagał... Ech... Coś czuje, że to jeszcze jego wujek, który z pozoru idealny, poukładany, a okazało się, że bił i poniżał swoją rodzine przez co się w końcu rozeszli. Niby nie słucha innych ludzi, ale ja wiem po prostu, że ktoś mu nieźle poprzestawiał w głowie, wykorzystał moment w którym był zmieszany no i mu tak zostało. Napchany nowymi przekonaniami stara się postawić na swoim. Przykre, ale jak już mówiłam, mam dość takiego traktowania. Jestem tym zmęczona, skoro chce się pobawić to droga wolna, byle zdala ode mnie. Najbardziej tylko boli nie to, że ja nie mam jego bliskości tylko, że może mieć ktoś inny, to najbardziej mnie rani, a reszta mnie mało interesuje...

Możliwe, ale naprawdę są mężczyźni, którzy wiedzą na kim się wzorować i nie słuchają zakompleksionych idiotów.
I dobrze, masz prawo być zmęczona. Wszystko działa w dwie strony, nie tylko on może mieć bliskość ale Ty też jak zapragniesz, on jest tak pewny siebie, że nawet mu to do głowy nie przychodzi. Kij z tym.

Powinniście Ty i Twoi rodzice ustalić zasady kontaktów z dzieckiem, jesteście dobrzy ludzie ale jego rodzice mogą Wam wejść na głowę.
Wiesz teraz jesteś w ciąży, hormony te sprawy, masz nawet prawo być niemiła.
Ja jak byłam w ciąży gadałam takie głupoty, że wstyd:) Jakby dziecko zabrało mi pół mózgu:)

734

Odp: Porzucona w ciąży
santapietruszka napisał/a:

Ale za to zrobił u Ciebie miejsce na bliskość kogoś znacznie lepszego smile Z tej strony na to patrz smile

Tak, to prawda. A człowiek musi umrzeć z miłości, bo i tak ból go dopadnie. Nawet jak ludzie będą ze sobą to musi mieć siły na kłótnie, mieszkanie razem, czynniki ryzyka, słowa innych osób. Rozstanie to skok na głęboką wodę, po tym już wszystko jest łatwiej w następnych związkach. Łatwiej znosić ból. Chyba każdy kiedyś to przechodzi, nie martw się i jego dopadnie:)

735

Odp: Porzucona w ciąży

Zakochana, przeczytałam jeszcze pierwszy post i dla mnie czarno na białym jest, że ingerowali oni albo Ci "koledzy".
Jejku, jakbym siebie kiedyś widziała. Ja byłam zrozpaczona, trzęsłam się ciągle i nie mogłam uwierzyć, bo to było z dnia na dzień. U mnie doszły jeszcze nowe znajomości w pracy i...pewnie kobieta/y.
Powtarzam się trochę, jeśli tak to mnie przywołaj do porządku:)
Absolutnie nic go nie usprawiedliwia, to chłopak chorągiewka.

Odp: Porzucona w ciąży

Niby tak, ale w dalszym ciągu myślę, że w jego objęciach jest idealnie i z nim miałam pierwszy raz... I nie chciałam jego i jego ciała oddać nikomu. Ciężko mi strasznie przez to, wiem, że to też przejdzie. Tęsknota za jego ciałem nie jest tu najważniejsza, tylko to, że przestaje tęsknić za jego charakterem i obecnością, bo mam już tak dosyć. Nie dlatego, że przestałam go kochać tylko dlatego, że czuje jak wysiadam już, moje baterie działają na wyczerpaniu, a mam jeszcze tylko troche czasu żeby się pozbierać przed narodzinami małej i mam szkołe i to jest teraz najważniejsze.

On jest tak pewny siebie, bo większego zbliżenia mieć teraz z nikim nie mogę, on dobrze o tym wie. Poza tym jeszcze później kwestia połogu  tego,że faceci nie rzucą się na dziewczyne z wózkiem. On dobrze o tym wie, jeżeli chodzi o to to on jest na "wygranej" pozycji. To czuć, że jest tego pewny. A ja zakompleksiona już w tym momencie i to też czuć ode mnie.

Jak będzie mi pasowało to się z nimi spotkam,o widzenia sie nie martwie, bo jego mama pracuje od rana do nocy cały tydzień, a jego tata sam nie przyjdzie więc o to jestem spokojna. Bardziej teraz martwi mnie to, że to on mówił, że na początku chce przychodzić codziennie zobaczyć małą, a ja tego nie zniose. Poza tym musze ukrócić jego dotykanie mnie (przytulanie na powitanie i głaskanie brzucha póki jestem w ciąży, musze wprowadzić swoją strefe osobistą do której on nie może mieć dostępu, bo on czuje sie bezkarny. W szpitalu to nawet do toalety za mną wchodził jak mi "pomagał" do niej przejść... I dziwne, że miałam mieszane uczucia po jego wizytach?

737 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2016-08-28 22:19:37)

Odp: Porzucona w ciąży
zakochana.w.nutach napisał/a:

Bardziej teraz martwi mnie to, że to on mówił, że na początku chce przychodzić codziennie zobaczyć małą, a ja tego nie zniose.

On sobie chcieć może. To jest do ustalenia sądownie, tak, jak alimenty.

Ja się dziwę, że Ty to w ogóle tolerujesz. Ode mnie by w pysk dostał i kolejne spotkanie byłoby w sądzie.
On nie jest godny zaufania jako facet, więc jakim cudem miałby być dobrym ojcem? Za duże ryzyko.

Odp: Porzucona w ciąży

Tolerowanie tego to kwestia charakteru, mam bardzo spokojny. W pysk nie dostanie, bo nigdy nikogo nie uderzyłam ;p Najgorsze, że ja sama tego chciałam. Na początku sama chciałam, żeby on do mnie pisał częściej,żeby więcej się interesował, jak najbardziej mi pasowało to,że on chce jak najczesciej przychodzić i nie miałam nic przeciwko przytuleniu czy czymkolwiek, bo było to wypełnione nadzieją, że on wróci. Teraz z czasem to zaczęło męczyć, ale skąd mogłam to wiedzieć, że tak będe czuć? Sama musze to teraz jakoś odkręcić...

Odp: Porzucona w ciąży

Właśnie się dowiedziałam, że kolejna koleżanka, która niedawno urodziła miała zaręczyny.... Ja w to nie wierze... Wszystkim się układa, WSZYSTKIM dookoła, tylko nie mi.... Jakbym była jakaś upośledzona, albo nie wiem co... Co jest ze mną nie tak, że ja też nie mogę być szczęśliwa? Co jest ze mną nie tak, w jaki sposób sobie na to zasłużyłam... Pomóżcie, bo zaraz eksploduje...

740

Odp: Porzucona w ciąży
zakochana.w.nutach napisał/a:

Właśnie się dowiedziałam, że kolejna koleżanka, która niedawno urodziła miała zaręczyny.... Ja w to nie wierze... Wszystkim się układa, WSZYSTKIM dookoła, tylko nie mi.... Jakbym była jakaś upośledzona, albo nie wiem co... Co jest ze mną nie tak, że ja też nie mogę być szczęśliwa? Co jest ze mną nie tak, w jaki sposób sobie na to zasłużyłam... Pomóżcie, bo zaraz eksploduje...

Widzę, że mamy powrót do punktu wyjścia...
No, sorrki, ale ja nie będę po raz kolejny gadać, jak bardzo potrzebujesz specjalisty i dlaczego.

Wiesz, że masz moje pełne poparcie, wsparcie, możesz do mnie zadzwonić o każdej porze - ale zła jestem na Ciebie, że nie robisz, póki co, NIC, by sytuację polepszyć. Czekasz, nie wiem, na co.

741

Odp: Porzucona w ciąży
Cyngli napisał/a:
zakochana.w.nutach napisał/a:

Właśnie się dowiedziałam, że kolejna koleżanka, która niedawno urodziła miała zaręczyny.... Ja w to nie wierze... Wszystkim się układa, WSZYSTKIM dookoła, tylko nie mi.... Jakbym była jakaś upośledzona, albo nie wiem co... Co jest ze mną nie tak, że ja też nie mogę być szczęśliwa? Co jest ze mną nie tak, w jaki sposób sobie na to zasłużyłam... Pomóżcie, bo zaraz eksploduje...

Widzę, że mamy powrót do punktu wyjścia...
No, sorrki, ale ja nie będę po raz kolejny gadać, jak bardzo potrzebujesz specjalisty i dlaczego.

Wiesz, że masz moje pełne poparcie, wsparcie, możesz do mnie zadzwonić o każdej porze - ale zła jestem na Ciebie, że nie robisz, póki co, NIC, by sytuację polepszyć. Czekasz, nie wiem, na co.

Daj dziewczynie czas, nie od razu Rzym zbudowano...
Każdy ma swoje tempo, nawet dziecko.
Lepiej żeby to PORZĄDNIE przetrawiła i wypluła, niż potem jej się odbijało. Ma oszukiwać samą siebie, że już jej to zwisa i dryndze, jak tak nie jest?
I tak będzie musiała sobie poradzić i poradzi.
Jak z dzieckiem, jedno chodzi wcześniej, drugie później.
Czas. Co nagle to po diable.

Odp: Porzucona w ciąży

nie punkt wyjścia tylko chwile słabości, zaskoczyła mnie... Nie rozumiem czemu wszyscy mają to czego ja tak bardzo pragnęlam, a ja dostałam zamiast za to kopa od losu i fige z makiem... sad Nie rozumiem

743 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2016-08-28 23:12:04)

Odp: Porzucona w ciąży
allure napisał/a:
Cyngli napisał/a:
zakochana.w.nutach napisał/a:

Właśnie się dowiedziałam, że kolejna koleżanka, która niedawno urodziła miała zaręczyny.... Ja w to nie wierze... Wszystkim się układa, WSZYSTKIM dookoła, tylko nie mi.... Jakbym była jakaś upośledzona, albo nie wiem co... Co jest ze mną nie tak, że ja też nie mogę być szczęśliwa? Co jest ze mną nie tak, w jaki sposób sobie na to zasłużyłam... Pomóżcie, bo zaraz eksploduje...

Widzę, że mamy powrót do punktu wyjścia...
No, sorrki, ale ja nie będę po raz kolejny gadać, jak bardzo potrzebujesz specjalisty i dlaczego.

Wiesz, że masz moje pełne poparcie, wsparcie, możesz do mnie zadzwonić o każdej porze - ale zła jestem na Ciebie, że nie robisz, póki co, NIC, by sytuację polepszyć. Czekasz, nie wiem, na co.

Daj dziewczynie czas, nie od razu Rzym zbudowano...
Każdy ma swoje tempo, nawet dziecko.
Lepiej żeby to PORZĄDNIE przetrawiła i wypluła, niż potem jej się odbijało. Ma oszukiwać samą siebie, że już jej to zwisa i dryndze, jak tak nie jest?
I tak będzie musiała sobie poradzić i poradzi.
Jak z dzieckiem, jedno chodzi wcześniej, drugie później.
Czas. Co nagle to po diable.

Ona nie ma czasu.
Za chwilę zostanie matką.
Na chwilę obecną rozwaloną psychicznie i niestabilną emocjonalnie.

Obawiam się, że to się jeszcze obróci przeciwko niej, jeśli facet okaże się większą świnią, niż do tej pory..


Angel, ta chwila słabości trwa od jego odejścia. Idź po pomoc dla siebie, zamiast szukać kolejnych wykrętów.
I na tym zakończę, rozmawiałyśmy już o tym.

744

Odp: Porzucona w ciąży
zakochana.w.nutach napisał/a:

Właśnie się dowiedziałam, że kolejna koleżanka, która niedawno urodziła miała zaręczyny.... Ja w to nie wierze... Wszystkim się układa, WSZYSTKIM dookoła, tylko nie mi.... Jakbym była jakaś upośledzona, albo nie wiem co... Co jest ze mną nie tak, że ja też nie mogę być szczęśliwa? Co jest ze mną nie tak, w jaki sposób sobie na to zasłużyłam... Pomóżcie, bo zaraz eksploduje...

Nie myśl tak, bo to bez sensu, Każdy ma coś. Nikt nie ma idealnie.
Może zaręczyli się, bo rodzice nalegali, może on ją zdradza, może wpadli, może ona go nie do końca kocha, może udają a może naprawdę się kochają, no i co z tego? Nie zazdrość bo nie ma czego.
Masz dopiero 19 lat. Jeszcze Bogu podziękujesz, że stało się, jak się stało.

745

Odp: Porzucona w ciąży
Cyngli napisał/a:
allure napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Widzę, że mamy powrót do punktu wyjścia...
No, sorrki, ale ja nie będę po raz kolejny gadać, jak bardzo potrzebujesz specjalisty i dlaczego.

Wiesz, że masz moje pełne poparcie, wsparcie, możesz do mnie zadzwonić o każdej porze - ale zła jestem na Ciebie, że nie robisz, póki co, NIC, by sytuację polepszyć. Czekasz, nie wiem, na co.

Daj dziewczynie czas, nie od razu Rzym zbudowano...
Każdy ma swoje tempo, nawet dziecko.
Lepiej żeby to PORZĄDNIE przetrawiła i wypluła, niż potem jej się odbijało. Ma oszukiwać samą siebie, że już jej to zwisa i dryndze, jak tak nie jest?
I tak będzie musiała sobie poradzić i poradzi.
Jak z dzieckiem, jedno chodzi wcześniej, drugie później.
Czas. Co nagle to po diable.

Ona nie ma czasu.
Za chwilę zostanie matką.
Na chwilę obecną rozwaloną psychicznie i niestabilną emocjonalnie.

Obawiam się, że to się jeszcze obróci przeciwko niej, jeśli facet okaże się większą świnią, niż do tej pory..

Nie ma czasu przetrawić i przecierpieć?
Dziecko to odrębna istota i sprawa.
Zajmie się dzieckiem najlepiej jak umie, da mu miłość a w stosunku do chłopaka będzie emocjonalna, dopóki nie przyjdzie czas, że będzie miała go w poważaniu.
O ile będzie postępować konsekwentnie, wyznaczać granice, cierpienie da jej oczyszczenie a koleś będzie mógł sobie być świnią, co ją to będzie obchodziło? Niech się inni z nim użerają.
Niech dziewczyna postanowi siebie nie krzywdzić więcej, ale to nie znaczy, że ma nie płakać w skryciu, gdy przyjdzie jej ochota.

Odp: Porzucona w ciąży

Nie wiem co napisać,bo nie wiem już co myśleć... Czuje się okropnie, że dałam się zdołować... Ale to wydaje się nieuniknione. Są takie sytuacje, w których do mnie wszystko wraca, ale i tak postaram sie odkręcić o wszystko. Przecież daje z siebie tyle ile mogę, staram się.. Chcę robić nawet wbrew sobie dla własnego dobra... Ale to po prostu wszystko przynosi tyle bólu. Nie mogę inaczej.

Wiem, że rozmawiałyśmy o psychologu tylko w tym momencie to ,że mam sie do niego wybrać w niczym mi nie pomoże... Dopiero wróciłam, w środe ide na konsultacje, w czwartek mam rozpoczęcie roku... Jest wiele spraw z którymi musze se uporać w najbliższym czasie

747 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2016-08-28 23:30:52)

Odp: Porzucona w ciąży

Chodzi mi o coś innego, ale dziś juz nie mam czasu obszernie tego tłumaczyć. Jutro skrobnę rano.

Może na szybko - koleżankę najbliższą zostawił facet jak tylko się dowiedział, że jest w ciąży. Dodam, ze to nie była wpadka.
Poszła do sądu po alimenty. On na początku sie do dziecka w ogóle nie przyznawał. Zrobili wiec testy DNA. Oczywiście sąd poparł koleżankę, zarządził, ze ma płacić 500zl. Oczywiście nie płaci. Jak sie kapnął, ze sie nie wyślizgnie, to wniósł o ustalenie miejsca pobytu przy nim, ze niby matka dziecka sie źle dzieckiem opiekuje. Sąd niby tego nie łyka, ale ona życia nie ma. Nie może sobie ciucha kupić, bo zaraz gadanie, ze dziecko chodzi w szmatach, a ona w markowych. Nie może wyjść bez dziecka gdziekolwiek, bo zaraz gadka w sądzie, ze nie zapewnia dziecku odpowiedniej opieki. Poznała faceta, z którym nie może sie normalnie spotykać, bo zdjęcia juz sa w sądzie i gadka, ze sie puszcza...

Dlatego uważam, ze Angel musi być teraz silna, bo jak jemu coś odbije, to bedzie Meksyk...

Angel, rób jak chcesz. Nie chcesz iść do lekarza, to nie idź. Ale bądź konsekwentna i nie biadol, ze łapiesz doły, masz wahania nastroju, etc. My juz nie damy rady bardziej pomóc. Nie porozmawiamy za Ciebie.

W sumie, to ja Ci sie dziwie, bo ja bym nie mogła tkwić w takim marazmie. Męczyłabym sie okropnie.

748 Ostatnio edytowany przez zakochana.w.nutach (2016-08-28 23:35:21)

Odp: Porzucona w ciąży

wiem, że to może być głupie, ale moi rodzice by mu nie darowali takiego zachowania. Mój tata myśle, że jak go spotka i będzie okazja to mu wygarnie wszystko i sobie z nim porozmawia łącznie z tym jak mu mowił, że mnie bardzo kocha i jak będzie coś nie tak to, żeby on mu mówił, bo jemu na mnie bardzo zależy. Gdyby zaczął robić coś takiego to już by mu nie odpuścili. Poza tym wątpie, że będzie mu się chciało bawić w coś takiego tym bardziej, że on stroni od sądu, ale do jednego masz racje...  Nie wiadomo co mu odbije...

Uwierz mi, że ja też się bardzo męcze... Nie wiem, może pójde do szkolnego póki co, chociaż też nie jestem przekonana. Nie wiem po postu czy znajde czas, a tak jak Ci mówiłam, mama nie jest za tym, żebym poszła więc mam trudniej. No, ale dobrze... Myślałam, że moge napisać gdy mam taki spadek, że właśnie o to chodzi..

749

Odp: Porzucona w ciąży

Lameczko, pamiętaj, że w takich sytuacjach zawsze obowiązuje zasada ograniczonego zaufania smile

A co do dołów i płaczów to ja się już wypowiedziałam Tobie dawno temu na fejsie wink dlatego się teraz nie odzywam, zawsze sobie możesz moje zdanie tam przeczytać smile

750

Odp: Porzucona w ciąży

Możesz, tylko to nic nie zmieni.
Twoja sytuacja nie poprawi sie od tego i Ty to wiesz. Dla mnie brak czasu to jest zwykła wymówka. Kolejna.

A co do Twoich rodziców, uwierz mi - nikogo nie obchodzi ich zdanie, tylko Ciebie. Jego na pewno nie. Nie zmusisz nikogo do bycia dobrym człowiekiem.

Odp: Porzucona w ciąży

Dół był chwilowy, ale intensywny. Wszystko wróciło do normy, wiem, że jestem teraz trudna. Wy i tak wiele już dla mnie zrobiłyście... Ech... Nie wiem na co ja liczę jeszcze. Tak jakbym czekała na coś co doda mi więcej odwagi, albo chociaż wiary. Ja nie wiem..

752

Odp: Porzucona w ciąży
Cyngli napisał/a:

Chodzi mi o coś innego, ale dziś juz nie mam czasu obszernie tego tłumaczyć. Jutro skrobnę rano.

Może na szybko - koleżankę najbliższą zostawił facet jak tylko się dowiedział, że jest w ciąży. Dodam, ze to nie była wpadka.
Poszła do sądu po alimenty. On na początku sie do dziecka w ogóle nie przyznawał. Zrobili wiec testy DNA. Oczywiście sąd poparł koleżankę, zarządził, ze ma płacić 500zl. Oczywiście nie płaci. Jak sie kapnął, ze sie nie wyślizgnie, to wniósł o ustalenie miejsca pobytu przy nim, ze niby matka dziecka sie źle dzieckiem opiekuje. Sąd niby tego nie łyka, ale ona życia nie ma. Nie może sobie ciucha kupić, bo zaraz gadanie, ze dziecko chodzi w szmatach, a ona w markowych. Nie może wyjść bez dziecka gdziekolwiek, bo zaraz gadka w sądzie, ze nie zapewnia dziecku odpowiedniej opieki. Poznała faceta, z którym nie może sie normalnie spotykać, bo zdjęcia juz sa w sądzie i gadka, ze sie puszcza...

Dlatego uważam, ze Angel musi być teraz silna, bo jak jemu coś odbije, to bedzie Meksyk...

Angel, rób jak chcesz. Nie chcesz iść do lekarza, to nie idź. Ale bądź konsekwentna i nie biadol, ze łapiesz doły, masz wahania nastroju, etc. My juz nie damy rady bardziej pomóc. Nie porozmawiamy za Ciebie.

W sumie, to ja Ci sie dziwie, bo ja bym nie mogła tkwić w takim marazmie. Męczyłabym sie okropnie.

Ale ja się z Tobą zgadzam i rozumiem. Pisałam już, że konkretne działania, wyznaczanie granic, odpowiedzialnośc za dziecko.
To jednak nie wyklucza tego, że parę minutek dziennie ma prawo sobie pochlipać, jeśli jej to pomaga.
Bo czy ma sens, to już inna kwestia ale...każdy ma swoje tempo.

753

Odp: Porzucona w ciąży

Zakochana, może to Cię pocieszy ale ja też zaczynam szkołę w czwartek a za miesiąc nową, dodatkową szkołę, gdzie nauczę się zawodu.
W dodatku w języku, w którym nie mówię najlepiej. Plus to, że muszę znaleźć nową pracę.
Dziś był ostatni dzień moich wakacji, jutro wracam do siebie za granicę i...jest mi smutno.
Mam mężczyznę i dziecko ale...tu jest moje serce, w Polsce i moja tożsamość.
Za każdym razem gdy wyjeżdżam, czuję, że tracę kawałek siebie, czasu i...niektórych bliskich.
Tu czuję się sobą a tam się duszę, ale muszę jeszcze tak poegzystować kilka lat. Co nie zmienia faktu, że czasem się posmucę, czy popłaczę, nawet jak sobie daję radę.
I to co Ci powiem, gdyby nie moje doświadczenia z przeszłości, także te związane z rozstaniem (szczególnie te bolesne), nie utrzymałabym tego związku co mam, nie doceniłabym, bo byłabym inna. Człowiek uczy się na błędach.

754

Odp: Porzucona w ciąży
Cyngli napisał/a:

Chodzi mi o coś innego, ale dziś juz nie mam czasu obszernie tego tłumaczyć. Jutro skrobnę rano.

Może na szybko - koleżankę najbliższą zostawił facet jak tylko się dowiedział, że jest w ciąży. Dodam, ze to nie była wpadka.
Poszła do sądu po alimenty. On na początku sie do dziecka w ogóle nie przyznawał. Zrobili wiec testy DNA. Oczywiście sąd poparł koleżankę, zarządził, ze ma płacić 500zl. Oczywiście nie płaci. Jak sie kapnął, ze sie nie wyślizgnie, to wniósł o ustalenie miejsca pobytu przy nim, ze niby matka dziecka sie źle dzieckiem opiekuje. Sąd niby tego nie łyka, ale ona życia nie ma. Nie może sobie ciucha kupić, bo zaraz gadanie, ze dziecko chodzi w szmatach, a ona w markowych. Nie może wyjść bez dziecka gdziekolwiek, bo zaraz gadka w sądzie, ze nie zapewnia dziecku odpowiedniej opieki. Poznała faceta, z którym nie może sie normalnie spotykać, bo zdjęcia juz sa w sądzie i gadka, ze sie puszcza...

Dlatego uważam, ze Angel musi być teraz silna, bo jak jemu coś odbije, to bedzie Meksyk...

Angel, rób jak chcesz. Nie chcesz iść do lekarza, to nie idź. Ale bądź konsekwentna i nie biadol, ze łapiesz doły, masz wahania nastroju, etc. My juz nie damy rady bardziej pomóc. Nie porozmawiamy za Ciebie.

W sumie, to ja Ci sie dziwie, bo ja bym nie mogła tkwić w takim marazmie. Męczyłabym sie okropnie.

Ja bym umiała, jestem baaaardzo cierpliwa ale DO CZASU. Wierzę, że u autorki też w końcu skończy się cierpliwość, nadejdzie wkurw... a potem błoga obojętność.

Odp: Porzucona w ciąży

Ide spać, nie mamiły już myśleć i nie przyswajam informacji. Jutro będzie nowy dzień. Dziękuje, że jesteście

Odp: Porzucona w ciąży

Zrobiłam to... Boli niemiłosiernie, ale napisałam mu, że chce kontaktu tylko w sprawach dziecka....

757

Odp: Porzucona w ciąży
zakochana.w.nutach napisał/a:

Zrobiłam to... Boli niemiłosiernie, ale napisałam mu, że chce kontaktu tylko w sprawach dziecka....

Poboli i przestanie.
Jesteś mądra i dzielna.
Stracił wielki skarb, mam nadzieję, że kiedyś to zrozumie i będzie choć miał odrobinę wyrzutów sumienia.


Była jakaś reakcja?

758

Odp: Porzucona w ciąży

Właśnie przyszłam i co ja czytam big_smile Brawo, lameczko smile

Odp: Porzucona w ciąży

Pisałam z nim jakiś czas. Uznałam, że muszę. Pytał dlaczego, napisał, że ma prawo wiedzieć dlaczego podejmuje taka decyzję. Na koniec napisał że byłoby nam łatwiej współpracować z taką relacja. Odpisałam mu, że ja i mała się wystarczająco nacierpiałyśmy i teraz myślę o tym, żeby nam było łatwiej. Napisałam, żeby to uszanował i zajął się swoim życiem, beze mnie.

760

Odp: Porzucona w ciąży
zakochana.w.nutach napisał/a:

Odpisałam mu, że ja i mała się wystarczająco nacierpiałyśmy i teraz myślę o tym, żeby nam było łatwiej. Napisałam, żeby to uszanował i zajął się swoim życiem, beze mnie.

I co on na to?

Ogólnie, to sorry, ale ten facet jest jakiś tępy. Zostawił Cię w ciąży samą jak palec i jeszcze się pyta, czemu nie chcesz z nim bliższego kontaktu??

Odp: Porzucona w ciąży

On naprawdę ma mnie w dupie... To jest okropne... Jestem załamana. Odpisał mi na ostatnią wiadomość "tak będzie, ale to nie znaczy, ze musimy być wrogami". Zajmie się swoim życiem... Mnie tam nie ma... Nie będzie... To tak boli...

762

Odp: Porzucona w ciąży

Mysza, dasz radę smile Już zrobiłaś duży krok naprzód smile

Wrogami nie musicie być. Wystarczy, jak będziecie sobie obojętni.

A Ty nie musisz być w jego życiu, bo swoje możesz mieć znacznie lepsze.

Odp: Porzucona w ciąży

A ja głupia tak go kocham. Chciałabym moc się do niego przytulić i nie wypuścić już nigdy. Nie wiem za co, nie wiem, ale kocham go jak nienormalna. Jeszcze w trakcie rozmowy zasugerował mi, że się mną interesuje i ze ale, że jest mi ciężko...  Jak można tak mieszać komuś w głowie. Wiem, że będzie mi łatwiej, ale teraz to jest nie do przegryzienia dla mnie. Pierwszy raz w życiu coś takiego zrobiłam...

764

Odp: Porzucona w ciąży

Nie wiem, co Ci napisać. Uważam tego faceta za skończonego dupka i egoistę. Uważam też, że bardzo dobrze się stało, że nie jesteście razem.
Prędzej czy później i tak by coś odwalił, a tak przynajmniej Twoje dziecko tego nie odczuje.

Odp: Porzucona w ciąży

Jesteście pewne, że dobrze zrobiłam? Bo ja czuję się jakbym wykopała pod sobą dół, a nie popchała sprawę do przodu... Jest ni tak źle, to tak boli... Wszyscy zawsze mi mówili "nigdy nie rób nic wbrew sobie", a jednak czasem trzeba... Nie mogę funkcjonować, mam dość wszystkiego...

766

Odp: Porzucona w ciąży
zakochana.w.nutach napisał/a:

Jesteście pewne, że dobrze zrobiłam? Bo ja czuję się jakbym wykopała pod sobą dół, a nie popchała sprawę do przodu... Jest ni tak źle, to tak boli... Wszyscy zawsze mi mówili "nigdy nie rób nic wbrew sobie", a jednak czasem trzeba... Nie mogę funkcjonować, mam dość wszystkiego...

A czego Ty byś chciała?
Dalej pisać do niego, czytać smsy, potem godzinami płakać?
Karmić się okruchami i wmawiać sobie, że będzie lepiej?
Nie byłoby!

Ostre cięcie, to najlepsze, co mogłaś zrobić.
Mając go w pobliżu, utrwalając kontakt - zadajesz sobie tylko więcej bólu.
Potrzebujesz odetchnąć, odpocząć od tego. Regularny kontakt w tym nie pomaga, a tylko przeszkadza.

767

Odp: Porzucona w ciąży
zakochana.w.nutach napisał/a:

Jesteście pewne, że dobrze zrobiłam?

Ja jestem pewna i możesz mnie nawet obudzić w nocy (o ile Ci się uda), gdyby naszła Cię jakaś niepewność co do mojej pewności.

Odp: Porzucona w ciąży

Jeżeli tak, to na pewno zrobiłam dobrze. Gryzę się strasznie. Powiedziałam mamie jak wyglądał przebieg naszej rozmowy to go podsumowała, że jest tępy gowniarzem i nic kompletnie nie rozumie skoro nie jest w stanie pojąć tak po prostu dlaczego ja nie chcę z nim kontaktu. Poza tym był moment w którym napisałam mu, że nie wiem jak to będzie wyglądać jak mała się urodzi (w kwestii naszych relacji), a on zacząłnie atakować, że co mam na myśli, że chyba nie chce mu ograniczyć kontaktów z małą...

769

Odp: Porzucona w ciąży
zakochana.w.nutach napisał/a:

a on zacząłnie atakować, że co mam na myśli, że chyba nie chce mu ograniczyć kontaktów z małą...

Ja bym spokojnie odpisała, że częstotliwość kontaktów wyznaczy sąd. Oraz wysokość alimentów.

770 Ostatnio edytowany przez zakochana.w.nutach (2016-08-29 20:41:20)

Odp: Porzucona w ciąży

Ja mu odpisałam, że przecież nie rozmawiamy teraz o małej. Chciałam odciągnąć temat do końca. Tym razem nie chciałam rozmawiać o nim i o małej tylko o mnie. Bo przecież też jestem, nie jestem inkubatorem tylko człowiekiem i też bym chciała mieć cokolwiek do powiedzenia na temat mojego życia...

771

Odp: Porzucona w ciąży
zakochana.w.nutach napisał/a:

Powiedziałam mamie jak wyglądał przebieg naszej rozmowy to go podsumowała, że jest tępy gowniarzem i nic kompletnie nie rozumie skoro nie jest w stanie pojąć tak po prostu dlaczego ja nie chcę z nim kontaktu.

Lubię Twoją Mamę big_smile

A co do reszty tamtej wypowiedzi, to wygląda mi na mały szantażyk emocjonalny, więc powinnaś to zdecydowanie olać smile

Odp: Porzucona w ciąży

Powinnam to olać, a emocje robią ze mną swoje.. Jakaś masakra po prostu... Przepraszam Was za błędy, ale piszę z telefonu i po prostu mną miota... Jak może brakować mi kogoś kto zrobił mi tyle krzywdy...

773 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2016-08-29 20:48:08)

Odp: Porzucona w ciąży

Bo Tobie nie brakuje konkretnie już tego korniszona, tylko hormony powodują, że potrzebujesz przytulenia i ogólnie bliskości, a on akurat jest jakby "pod ręką". W sensie, że to do niego się przytulałaś i takie tam.
Ale to dobry objaw pod koniec ciąży, to oznacza, że z hormonami u Ciebie w porządku. Tzw. wicie gniazdka smile

Będzie dobrze, maleńka smile

Odp: Porzucona w ciąży

Może masz rację...ja już sama nie wiem czego ja chcę. Może właśnie po prostu potrzebuje bliskości, a niekoniecznie od niego? Nie wiem, naprawdę... Chciałabym się jakoś ogarnąć, mam dosyć mojej bezsilności...

775

Odp: Porzucona w ciąży

Pietrucha dobrze gada, polać jej o ile warzywa przyswajają alkohol big_smile

776

Odp: Porzucona w ciąży

Chwilowo nie przyswajam, bo faszeruję się nawozem na lepszy rozwój, ale możesz polać później tongue

Widzisz, Zakochana? Mam rację !!!! big_smile

777

Odp: Porzucona w ciąży

100 % z was co pisze ma rację, ale nie mam takiej ilości alkoholu żeby każdej polac big_smile

778 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2016-08-29 21:24:16)

Odp: Porzucona w ciąży

Ooooo, to przynajmniej ja jedna się załapałam big_smile Pietruszka w spirytusie big_smile

779

Odp: Porzucona w ciąży

Bardziej na zagryche pietruszka big_smile

780

Odp: Porzucona w ciąży

Na zagrychę to korniszon bardziej, ja się jeszcze przydam tongue

Posty [ 716 do 780 z 881 ]

Strony Poprzednia 1 10 11 12 13 14 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » CIĄŻA I PORÓD » Porzucona w ciąży

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024