Nie chciałam namieszać ale to mi jakoś tak rzuciło się w oczy.
Nie zmuszą go, jest dorosły.
Jednak nie wierzę, że z dnia na dzień tak się zmienił, bez niczyjej pomocy. Ktoś musiał na niego wpłynąć, co go absolutnie nie tłumaczy.
Tak jak zakochana mówiłaś, kiepscy doradcy (po co Ci chłopak, który słucha się idiotów), rodzice mogli mu nagadać, co jak co ale jesteście bardzo młodzi i na pewno zadowoleni to oni nie byli.
Nie zwalam oczywiście na nich winy, ale mogą być kropką nad i, coś o tym wiem.
Podziękuj za troskę i powiedz, że jak urodzisz/ będziesz rodzić, to dasz znać. Ba, nawet jak urodzisz, nie musisz od razu chcieć ich widzieć, TWOJE PRAWO. To tylko dziadkowie, TY JESTEŚ MATKĄ.
Jesteś jeszcze bardzo młoda, ja sama kiedyś byłam taka szlachetna i pozbawiona zazdrości/nienawiści/wścibstwa, więc nie wyobrażałam sobie, że inni mogliby tacy być a tu kuku.
Zbuduj pancerz, jak jego rodzice są jacy są, to może okazać się, że do wszystkiego będą się wtrącać.
Ja rozumiem, że za bardzo nie potupiesz, bo nie jesteś niezależna, nie zarabiasz ale masz wielki atut, że rodzice są za Tobą.
Zobaczysz, on jeszcze pożałuje jaki skarb stracił. Ale jak ktoś pisał, Ty już nie będziesz chciała.
Mieszkanie razem na siłę, to nie jest dobry pomysł.