moje cudowne życie po rozwodzie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » moje cudowne życie po rozwodzie

Strony Poprzednia 1 … 207 208 209 210 211 … 232 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13,521 do 13,585 z 15,029 ]

13,521

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
wilczysko napisał/a:
Snake napisał/a:

No tego to nie wiem, tak gdybam, że może w tak sprzyjających okolicznościach coś by mi się odmieniło. Bo tak w normalnych okolicznościach, to nie wiem czy to wina niesprzyjających okoliczności czy jednak charakteru wink Gorzej, że jestem przeklęty, bo normalny facet jak wypije, to zaczyna go ciągnąć do innych, a mnie wtedy ciągnie do żony.

Przyszło mi do głowy, że w przypadku niemal 90% facetów są teoretycznie możliwe takie okoliczności w których pozwoliliby sobie na skok w bok. Ja sam np. mam o sobie mniemanie, że jestem w tej kwestii zasadniczy, ale..... smile tego tak naprawdę się nie wie dopóki się nie sprawdzi.

Ja jak byłam mężatką, czasem się zastanawiałam jak to byłoby mi z kimś innym, czy to zdrada?

Zobacz podobne tematy :

13,522

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:
wilczysko napisał/a:
Snake napisał/a:

No tego to nie wiem, tak gdybam, że może w tak sprzyjających okolicznościach coś by mi się odmieniło. Bo tak w normalnych okolicznościach, to nie wiem czy to wina niesprzyjających okoliczności czy jednak charakteru wink Gorzej, że jestem przeklęty, bo normalny facet jak wypije, to zaczyna go ciągnąć do innych, a mnie wtedy ciągnie do żony.

Przyszło mi do głowy, że w przypadku niemal 90% facetów są teoretycznie możliwe takie okoliczności w których pozwoliliby sobie na skok w bok. Ja sam np. mam o sobie mniemanie, że jestem w tej kwestii zasadniczy, ale..... smile tego tak naprawdę się nie wie dopóki się nie sprawdzi.

Ja jak byłam mężatką, czasem się zastanawiałam jak to byłoby mi z kimś innym, czy to zdrada?

Bez przesady. Każdy sobie czasem fantazjuje smile Nawet ci co się do tego nie przyznają.

13,523

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:

Uważam, że po alkoholu wychodzi prawda z człowieka, skoro po pijaku ciągnie cię do żony, to znaczy, że naprawdę cię do niej ciągnie, a nie jesteś tylko z poczucia obowiązku.

Pocieszające, muszę tylko ustalić dla kogo wink


Symbi napisał/a:

UNa marginesie, dla mnie kto nie pije w ogóle alko (za wyjątkiem niepijących alkoholików) jest dla mnie podejrzany. Po pijaku wychodzi z człowieka prawda.

Stara prawda mówi - kto nie pije, ten donosi wink A ja choroba po pijaku nic, nigdy głupiego nie zrobiłem. Wygłupów jak mnie żona odwoziła do domu nie liczę, ponoć dzieci miały ubaw, no może poza tym, że próbowałem wychodzić z auta w czasie jazdy. No i raz, czego małżonka nie chce mi darować, ponoć próbowałem się wysikać do jej torebki. Wiem, straszne... Tyle, że tak wziąć i się narąbać pozwalam sobie tylko w jej towarzystwie. Znaczy wiem, że jest ktoś zaufany i w razie czego nie da zrobić krzywdy smile A jak baluję sam, to niestety się pilnuję. Jak czuję, że to już granica za którą jest zjazd, to robię przerwę, wietrzenie i takie tam żeby zachować kontrolę. Nie dopuszczam innej sytuacji jak świadomy powrót o własnych siłach, a zawsze w końcu uruchamia mi się program "powrót" i wtedy zazwyczaj po angielsku wymykam się z imprezy. Do własnego łóżka wink

13,524

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Snake napisał/a:

Symbi napisał/a:

UNa marginesie, dla mnie kto nie pije w ogóle alko (za wyjątkiem niepijących alkoholików) jest dla mnie podejrzany. Po pijaku wychodzi z człowieka prawda.

Stara prawda mówi - kto nie pije, ten donosi wink)

Otóż to!

13,525 Ostatnio edytowany przez Bland44 (2018-03-06 18:39:08)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
rampampam napisał/a:
Lou71.71 napisał/a:

Witam,
Czasem chciałabym poczytać o cudownym życiu po rozwodzie (jak w temacie). A tu tylko szczęśliwi małżonkowie tongue

Jak ja tak kiedyś napisałam, to mnie zakrzyczeli wink

Ram,
Już nieraz mnie zakrzyczeli ... przeżyję tongue

Chyba już mnie trochę poznałaś, nie piszę "pod innych", ale to co uważam.
Miłego dnia smile

13,526 Ostatnio edytowany przez Bland44 (2018-03-06 18:48:20)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Lilka,
Pewnie cię rozczaruję, ale w te dni, kiedy nie byłam na tym wątku (po tym jak pojechałyście po mnie) nie przeczytałam ani jednego posta aż do wczoraj, kiedy to weszłam wieczorem i napisałam, co napisałam.
Nie czytam postów z poprzednich dni (wolno czytam, a brak mi czasu big_smile )

Aha, powiem jeszcze tak - niektórzy piszący tu wprowadzają czytających w błąd w odniesieniu do tematu wątku.

13,527 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2018-03-06 20:29:12)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Lou, to może napisz nam coś o cudownym życiu po rozwodzie smile

A ja dzisiaj cudownie pogadałam sobie z moją Mamą przez Messengera z opcją videorozmowy. Mamuśka zaprzyjaźnia się z techniką. Ale fajnie! smile
A poza tym to niewyspana jestem, bo wczoraj odbyłam istną forumową orgię. Ale nic to.

Odgryzę sobie kiedyś mój jęzor niewyparzony albo takież paluchy wink

A teraz idę do kuchni eksperymentować. Zblendowałam razem mięso i tę odrobinę (bo głównie na obierkach gotowałam) warzyw z pamiętnego rosołu (przechowywałam w zamrażalniku) i będę kombinować, co z tym fantem zrobić. Może jakieś fajne kotleciki, może zapiekę w mniejszym naczyniu, może jeszcze coś innego wymyślę - zobaczymy. Właśnie wpadłam na internet doedukować się kulinarnie.
Jak Piegowata kombinuje w kuchni, to znaczy, że ma dobry dzień smile I cudowne życie po rozwodzie! big_smile

13,528

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Piegowata,
Haha ...nie jestem po rozwodzie. Swego czasu zostałam stąd wyproszona, ale poczytywałam dla pokrzepienia duszy ... niestety z marnym efektem. Wątek mało przekonujący tongue

13,529

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Wątek nie ma za zadanie nikogo przekonywać. Kto chce pisze lub czyta, a kto nie chce - omija. Nie pamiętam, żeby Cię ktoś wypraszał. Aż zobaczę, ale w dyskusje dzisiaj nie wchodzę. Trochę umiaru muszę zachować.
Pozdrawiam.

13,530

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Przekonywać kogoś a być przekonującym to dwa różne znaczenia wink
Ja jednak obstaję przy swoim. Wchodzę do wątku po tytule. Chcę o zdrowiu wchodzę na takie wątki, chcę o rozwodach, to inny wątek itd. Regulamin mówi, aby tytuł zapowiadał co się znajdzie w danym wątku.
Ale oczywiście "piszta co chceta" wink

13,531

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Lou, często wątki powstają w odpowiedzi na konkretne zapotrzebowanie, a potem zaczynają żyć własnym życiem. Zawiązują się sympatie, jakieś wirtualne znajomości i więzi, ludzie chcą sobie po prostu pogadać o wszystkim.
Ten wątek rozumiem jako coś w rodzaju kafejki, do której rozwodnicy wpadają na pogaduchy. A gdy się trafi nierozwodnik, to też nikt go nie wygania.
Dobranoc, miłego wieczoru. Idę pożyć realem smile

13,532

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Lou, zawsze możesz założyć własną kafejkę dla kobiet w trakcie rozwodu cierpiących z powodu mieszkania z byłym mężem in spe. Mnie się podoba, że nie jest to ghetto dla rozwodników.

13,533

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

U mnie raz małżonka latała po sądzie próbując złożyć pozew więc się czuję jak po wink

13,534

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:

Lou, zawsze możesz założyć własną kafejkę dla kobiet w trakcie rozwodu cierpiących z powodu mieszkania z byłym mężem in spe. Mnie się podoba, że nie jest to ghetto dla rozwodników.

Jak zwykle nadinterpretacja tongue

13,535

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Snake napisał/a:

U mnie raz małżonka latała po sądzie próbując złożyć pozew więc się czuję jak po wink

Jak to próbując ... po sądzie ... hmmm
czy pisma nie wysyła się pocztą ...

13,536 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2018-03-06 22:09:56)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Nie wysyłałam pozwu rozwodowego pocztą. Złożyłam bezpośrednio w sądzie w punkcie do tego przeznaczonym.
Lou, Symbi napisała Ci rzeczowo i spokojnie, zaproponowała Ci całkiem sensowny pomysł.
Ja miałam ochotę wątek o mojej chorobie założyć, ale i tak mnie tu pełno, chyba nie schodziłabym z forum smile

P.S. Nie, przepraszam, pozew musiałam wysłać, bo sąd okręgowy jest w innym mieście. Sorry. Ale wiem, że jakieś pismo składałam bezpośrednio w rejonowym.

13,537

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lou71.71 napisał/a:

Jak to próbując ... po sądzie ... hmmm
czy pisma nie wysyła się pocztą ...

A przewaga poczty wynika z...?

13,538

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień dobry! Ale mi dzisiaj pięknie ptaszki ćwierkały, jak wychodziłam z domu. Wiosna, wiosna już w powietrzu. Co prawda, ma ponoc jeszcze zmrozić powietrze koło 15, ale może to będzie ostatni podryg zimy. Kawkę poranną wypiłam  w domu, ale na druga nóżkę w pracy sobie nie odpuszczę.

Snake napisał/a:
Lou71.71 napisał/a:

Jak to próbując ... po sądzie ... hmmm
czy pisma nie wysyła się pocztą ...

A przewaga poczty wynika z...?

Oczywiście, że jak tylko można to wybiorę czerwoną pieczątkę na osobiście złożonym piśmie niż wysyłanie pocztą. Sama się przekonałam, że do koperty można włożyć wszystko, nawet wysłać pustą, a nawet urząd czy sąd może udawać, że nic w kopercie nie było.

Lou71.71 napisał/a:
Symbi napisał/a:

Lou, zawsze możesz założyć własną kafejkę dla kobiet w trakcie rozwodu cierpiących z powodu mieszkania z byłym mężem in spe. Mnie się podoba, że nie jest to ghetto dla rozwodników.

Jak zwykle nadinterpretacja tongue

Myślę, że dobrze Cię zinterpretowałam. Poza tym to tylko propozycja.

13,539 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2018-03-07 11:26:50)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień dobry Ekipo przy porannej kawie. smile

Melduję, że założyłam dziś wydekoltowany obcisły sweterek i zaliczyłam kilka tęsknych męskich spojrzeń. big_smile A wszystko to po wczorajszej lekturze pt. grillowanie Piegowatej.
Wiem, że nasza Pieguska ma poczucie humoru więc nie zgorszy Jej taki mój żarcik. smile

A na poważnie to powiem, że jak dla mnie Piegowata jesteś w swoim pojmowaniu siebie, a więc i swojej seksualności bardzo świadoma i uczciwa. To znaczy wsłuchujesz się w siebie. Masz określone wartości, których się trzymasz. Jak widać jest to dla Ciebie dobre ponieważ w efekcie jesteś szczęśliwa. Potrafiłaś odnaleźć się w trudnej porozwodowej rzeczywistości. Masz przyjaciół i liczne grono znajomych, stworzyłaś emocjonalną, żywą więź ze swoim synem. Potrafisz docenić to co masz, potrafisz zachwycić się światem. Nie widzę w czym Twoje życie w tym również seksualne miałoby być gorsze od kogokolwiek innego. Ludzie to nie papierowe laleczki, wycinane od jednego szablonu. To co dobre dla jednych niekoniecznie da spełnienie innym. Seksualność człowieka to skomplikowana i delikatna dziedzina. Piegowata wspomniałaś o traumach. Pisałaś też, że byłaś u psychologa. Co do ewentualnych kolejnych wizyt, to moim zdaniem wtedy kiedy poczujesz taką potrzebę. Jednak nie sądzę żeby znalazł się taki terapeuta który powie - niech pani stanie się taka i tak bo to będzie dla pani dobre. Raczej zapyta o odczucia, o poglądy, o przeżycia, będzie tak prowadził pacjenta, żeby mógł odnaleźć własną tożsamość. Terapeuta nie podaje pigułki na szczęście. On tylko pokazuje rzeczywistość z różnych perspektyw, pozwala się otworzyć i uwolnić emocje. Moim zdaniem lekarstwem na seksualne spełnienie byłoby dla Ciebie Piegowata, gdybyś pokochała kogoś ze wzajemnością. Kogoś ciepłego w obejściu, delikatnego w seksie. Taki ktoś pozwalając Tobie być sobą, dając czas, czułość, troskę, bez trudu sprawiłby, że otworzyłabyś się na nowe doznania i wtedy mogłabyś czerpać z nich satysfakcję pełnymi garściami. Czego bardzo życzę. smile

13,540

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lou71.71 napisał/a:

Lilka,
Pewnie cię rozczaruję, ale w te dni, kiedy nie byłam na tym wątku (po tym jak pojechałyście po mnie) nie przeczytałam ani jednego posta aż do wczoraj, kiedy to weszłam wieczorem i napisałam, co napisałam.
Nie czytam postów z poprzednich dni (wolno czytam, a brak mi czasu big_smile )

Aha, powiem jeszcze tak - niektórzy piszący tu wprowadzają czytających w błąd w odniesieniu do tematu wątku.


Lou, to jedno zdanie które do Ciebie napisałam ostatnio, to było moje szczere ucieszenie się, że zajrzałaś do nas.
Twoja odpowiedź jest bardzo wymowna.
Jestem ostatnią osobą, której mogłabyś zarzucić, że po Tobie pojechała. W moich wypowiedziach nie było nie tylko ataków, ale nawet cienia niechęci do Ciebie.
No cóż, na koniec powiem tylko tyle, że przejrzałam i ja na oczy.

13,541 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2018-03-07 12:19:46)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzięki, Lilko, za wspierający post.
Wiesz, ostatnie wydarzenia i spotkani ludzie sprawili, że zaczęłam czuć się ze swoim podejściem dziwnie. W realu ludzie rzadko rozmawiają otwarcie o takich sprawach i tak bardzo tych różnic nie widać.
Wyrosłam w środowisku i rodzinie, gdzie wartości były tradycyjne: wierność, uczciwość, jeden solidny związek... Dużym zaskoczeniem dorosłego życia było, że można postępować inaczej.
Dziś wiem, że to nierzadkie, ale nic nie poradzę, że dla mnie ma mniejszą wartość. Nie gardzę nikim, kto nie podziela mojego podejścia, jedna z moich dwóch najbliższych przyjaciółek to bardzo otwarta seksualnie kobieta (druga, dla odmiany niezwykle skromna), a mimo to przyjaźnimy się, bo jest wiele innych wartości, które nas łączą.

Gdy się nad tym zastanawiam, uspokajam emocje i odzyskuję rozsądek, dochodzę to takiego oto wniosku:

"Każdego dnia spójrz rano w lustro, zrób przedziałek i odpier... się od siebie" (Wiktor Osiatyński)

smile

U mnie się bardzo wiele złożyło na to, że jestem jaka jestem, ale nie chcę się już powtarzać. W sumie nieźle już podreperowałam swoje poczucie wartości, choć jeszcze wciąż coś można zrobić, ale bywa, że czuję się niedopasowana do świata i że tak powiem - grilowana smile

Swoją drogą określenie użyte przez Wilka - super! smile

13,542 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2018-03-07 13:16:11)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

Lou, to jedno zdanie które do Ciebie napisałam ostatnio, to było moje szczere ucieszenie się, że zajrzałaś do nas.
Twoja odpowiedź jest bardzo wymowna.
Jestem ostatnią osobą, której mogłabyś zarzucić, że po Tobie pojechała. W moich wypowiedziach nie było nie tylko ataków, ale nawet cienia niechęci do Ciebie.
No cóż, na koniec powiem tylko tyle, że przejrzałam i ja na oczy.

No, właśnie!
Chciałam wczoraj odezwać się na ten temat, ale już nie miałam czasu - ani chęci.
Lilko, ja też do Lou, odniosłam się życzliwie, wzięłam poprawkę na jej kiepski okołorozwodowy nastrój (i na moją zapalczywość), ale szkoda było mojego zachodu. Nie dogodzi babie.
Zaraz mi się za "babę" dostanie, no trudno sad

13,543

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

P.S. Lubię sobie czasem pochodzić w czymś wydekoltowanym smile

13,544 Ostatnio edytowany przez Symbi (2018-03-07 14:30:35)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piegowata'76 napisał/a:
Lilka787 napisał/a:

Lou, to jedno zdanie które do Ciebie napisałam ostatnio, to było moje szczere ucieszenie się, że zajrzałaś do nas.
Twoja odpowiedź jest bardzo wymowna.
Jestem ostatnią osobą, której mogłabyś zarzucić, że po Tobie pojechała. W moich wypowiedziach nie było nie tylko ataków, ale nawet cienia niechęci do Ciebie.
No cóż, na koniec powiem tylko tyle, że przejrzałam i ja na oczy.

No, właśnie!
Chciałam wczoraj odezwać się na ten temat, ale już nie miałam czasu - ani chęci.
Lilko, ja też do Lou, odniosłam się życzliwie, wzięłam poprawkę na jej kiepski okołorozwodowy nastrój (i na moją zapalczywość), ale szkoda było mojego zachodu. Nie dogodzi babie.
Zaraz mi się za "babę" dostanie, no trudno sad

Myślę, że coś jest na rzeczy, ponieważ Lou nawet na "Błędzie" potyczkowała się słownie z dziewczynami, później jedna z moderatorek napisała mi na maila, że miała do czynienia z konfliktową stroną jej osobowości. Rozumiem, że Lou w swojej sytuacji może oczekiwać współczucia i uważam, że niejedna osoba jej to okazała, ale im więcej Lou pisze na forum, tym bardziej rozumiem jej męża, dlaczego nie chce z nią być.

13,545

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piegowata'76 napisał/a:

P.S. Lubię sobie czasem pochodzić w czymś wydekoltowanym smile

Wolę bez dekoltów, ale za to lubię mieć na sobie ładną bieliznę, staram się upolować na jakieś cudeńka w tym zakresie na wyprzedażach. Wychodzę z założenia, że nawet jeśli przy jakimś zadaniu wypadnę jak idiotka, to przynajmniej będę miała na sobie ładne majtki. Tak na marginesie, na kolejny sezon będę musiała w końcu sprawić sobie kostium kąpielowy, bo aktualny mam sprzed 10 lat i mocno się zamortyzował.

13,546 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2018-03-07 15:26:08)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

A to Cię, Lilko zainspirowałam z tym dekoltem. Grillowanie nie poszło na marne smile
Jak przystało na osobę z poczuciem humoru, coś Wam fajnego opowiem o bieliźnie osobistej:
Otóż wybrałam się piękną złotą i bardzo jeszcze ciepłą jesienią do mojej pani reumatolog. Pojechałam rowerem, bo to trochę daleko. Jechałam chodnikiem, choć za to grożą mandaty (z dwojga złego wolę mandat niż kwaterę na naszym cmentarzu).
Obok pewnej szkoły średniej mijałam dwie dziewczyny. Jedna z nich na mój widok wydała jakiś nieartykułowany okrzyk, że omal nie spadłam z mojego wehikułu. Tak się zdenerwowałam, że powiedziałam dziewczynie kilka słów na temat przyprawiania ludzi o zawały i wypadki rowerowe - po czym ruszyłam dalej.
Minęłam jakiegoś pana, który na mój widok szeroko się uśmiechnął. "Dobra, nasza, ma się jeszcze trochę tego uroku osobistego!" - pomyślałam zadowolona.
Dojechałam wreszcie do celu, zaparkowałam swoją maszynę - aż tu nagle zerknęłam na swoją białą koszulę... Rozpięły się podczas jazdy guziki i całe miasto mogło podziwiać bieliznę Piegowatej!

Nie dziwię się panu, że się tak uśmiechał big_smile

13,547

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piegowata'76 napisał/a:

P.S. Lubię sobie czasem pochodzić w czymś wydekoltowanym smile

Piegowata'76 napisał/a:

Dojechałam wreszcie do celu, zaparkowałam swoją maszynę - aż tu nagle zerknęłam na swoją białą koszulę... Rozpięły się guziki i całe miasto mogło podziwiać bieliznę Piegowatej!

Myślę, że śmialo mogę się wypowiedzieć w imieniu męskiej społeczności - 3xTAK!

13,548

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Snake już mnie trochę wyręczył, ale dodam takiego drobnego gdybyka. Piegowata, a gdyby to był akurat Dzień Bez Biustonosza?;)

13,549

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Ja rowniez jak dziewczyny lubie jak sie nosza wydekoltowane -Symbi bierz dobry przyklad! Coz nam po niewidocznej (no prawie) bieliznie ? tongue

13,550

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piotr Introwertyk napisał/a:

Ja rowniez jak dziewczyny lubie jak sie nosza wydekoltowane -Symbi bierz dobry przyklad! Coz nam po niewidocznej (no prawie) bieliznie ? :p

Zza monitora niewiele mojego cycka zobaczysz, a poza tym chciałbyś oglądać dekolt 150-letniej starej baby?

13,551 Ostatnio edytowany przez Piotr Introwertyk (2018-03-07 17:31:05)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

150 to moze nie ale te dzisiejsze 40-stki to są no no no
https://goo.gl/images/MxEd4U

Ps cos mi z komy nie wchodzi wstawianie..
Edit
Ja nie zobacze ale " nam" dotyczylo polowy ludzkosci w ogólności

13,552 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2018-03-07 20:10:09)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
dżdżownick napisał/a:

Snake już mnie trochę wyręczył, ale dodam takiego drobnego gdybyka. Piegowata, a gdyby to był akurat Dzień Bez Biustonosza?;)

Oj, nie wiesz, o czym marzysz! Mogłoby się skończyć tak:

Tańcowała Małgorzatka z Wickiem! Z Wickiem!
Wybiła mu 4 zęby, cyckiem! Cyckiem!
Czemużeś Ty nie uciekał Wicek?! Wicek!
Kiedyś widział rozbujany cycek! Cycek!


Śpiewał mi to kiedyś mój Tatuś-prześmiewca smile

13,553

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Snake napisał/a:
Lou71.71 napisał/a:

Jak to próbując ... po sądzie ... hmmm
czy pisma nie wysyła się pocztą ...

A przewaga poczty wynika z...?

...że się nie lata po sądzie ...:D

13,554

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:
Lou71.71 napisał/a:

Lilka,
Pewnie cię rozczaruję, ale w te dni, kiedy nie byłam na tym wątku (po tym jak pojechałyście po mnie) nie przeczytałam ani jednego posta aż do wczoraj, kiedy to weszłam wieczorem i napisałam, co napisałam.
Nie czytam postów z poprzednich dni (wolno czytam, a brak mi czasu big_smile )

Aha, powiem jeszcze tak - niektórzy piszący tu wprowadzają czytających w błąd w odniesieniu do tematu wątku.


Lou, to jedno zdanie które do Ciebie napisałam ostatnio, to było moje szczere ucieszenie się, że zajrzałaś do nas.
Twoja odpowiedź jest bardzo wymowna.
Jestem ostatnią osobą, której mogłabyś zarzucić, że po Tobie pojechała. W moich wypowiedziach nie było nie tylko ataków, ale nawet cienia niechęci do Ciebie.
No cóż, na koniec powiem tylko tyle, że przejrzałam i ja na oczy.

Przepraszam, że napisałam - "wy" i tytułując do ciebie. Miałam na myśli ogólnie osoby tu piszące. A po tym jak pojechały po mnie, to nie czytałam już nic.

13,555

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Symbi,
Nie masz prawa oceniać kogoś kogo nie znasz...no chyba, że poznałaś mojego męża i wiesz, czemu się rozwodzimy.
Symbi, jesteś ostatnią osobą, od której oczekuję rad i pomysłów. Nie masz za grosz taktu. A takich ludzi unikam. Tylko czasami ciągną się za człowiekiem jak s.... big_smile
Dobrze, że moderatorka usunęła twoje wywody.

13,556

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piegowata'76 napisał/a:

Oj, nie wiesz, o czym marzysz! Mogłoby się skończyć tak:

Tańcowała Małgorzatka z Wickiem! Z Wickiem!
Wybiła mu 4 zęby, cyckiem! Cyckiem!
Czemużeś Ty nie uciekał Wicek?! Wicek!
Kiedyś widział rozbujany, cycek! Cycek!

Śpiewał mi to kiedyś mój Tatuś-prześmiewca smile

Ech, trafić na taką dentystkę wink

Poczytałem wcześniejsze posty i zastanowiły mnie słowa Rampampam i Lou. Poniekąd mają rację a ja nie mam usprawiedliwienia dla swojej tu pisaniny. Więc...

13,557

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Piegusko,
Nie wysilaj się, nie oczekuję "dogadzania" ... ani od ciebie, ani od innej kobiety tongue
A babę przeżyję ... skoro to słowo było wówczas wg.ciebie najbardziej odpowiednie ... hmmm
Miłego dnia smile

13,558 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2018-03-07 20:07:12)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lou71.71 napisał/a:

Piegusko,
Nie wysilaj się, nie oczekuję "dogadzania" ... ani od ciebie, ani od innej kobiety tongue
A babę przeżyję ... skoro to słowo było wówczas wg.ciebie najbardziej odpowiednie ... hmmm
Miłego dnia smile

Lou,  a tak bez cienia ironii -  czego oczekiwałaś na tym wątku?

13,559

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piegowata'76 napisał/a:
Lou71.71 napisał/a:

Piegusko,
Nie wysilaj się, nie oczekuję "dogadzania" ... ani od ciebie, ani od innej kobiety tongue
A babę przeżyję ... skoro to słowo było wówczas wg.ciebie najbardziej odpowiednie ... hmmm
Miłego dnia smile

Lou,  a tak bez cienia ironii -  czego oczekiwałaś na tym wątku?

Napisałam ci kiedyś na priv (pierwsza wiadomość). Kolejne poszły w złym kierunku.

13,560 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2018-03-07 20:52:56)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lou71.71 napisał/a:

Napisałam ci kiedyś na priv (pierwsza wiadomość). Kolejne poszły w złym kierunku.

Z pierwszego Twojego listu wywnioskowałam że masz przed sobą rozwód i przeżywasz wielki stres.  Sądziłam, jak chyba większość, że oczekujesz wsparcia i dobrego słowa.  Niestety według określenia Ram, które mi się bardzo podoba, rozdeptałaś ludzką życzliwość.  Na mnie się wielce obraziłaś, bo napisałam że kumasz matmę.  Rzekomo ujawniłam w ten sposób ważne szczegóły z Twojej prywatności, a przecież sama pisałaś  wszem i wobec, że masz ścisły umysł.

13,561 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2018-03-07 20:45:04)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

A swoją drogą na stare lata matma mnie dopadła. Moje dziecko ma coraz bardziej skomplikowany materiał w szkole.  Przedwczoraj “mordowaliśmy“ wyrażenia algebraiczne oraz  redukcję wyrazów podobnych.

13,562

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lou71.71 napisał/a:
Snake napisał/a:
Lou71.71 napisał/a:

Jak to próbując ... po sądzie ... hmmm
czy pisma nie wysyła się pocztą ...

A przewaga poczty wynika z...?

...że się nie lata po sądzie ...:D

Jak się wie czego się chce i poczta jest bliżej. Zresztą ja również wszystko co mogę urzędowo składam osobiście z potwierdzeniem na kopii.

A propos tematów męsko - damskich. Mój małoletni syn kupił sobie wczoraj ze swoich zaskórniaków czekoladę, a dziś musiałem go zawieźć po szkole, dałem mu kasę i kupił sobie kwiatka. Otóż obwieścił, że ma dziewczynę i jutro da jej tą czekoladę i kwiatka w szkole. Żona się wścieka, że syn jeleń zaczyna od rozpuszczania "dziewuchy" - weź mu coś powiedz! No to mówię - niech rozpuszcza, może romantyczny chłopak, byle nie tą jedną na całe życie lol Dziś tą, za pół roku inną... 13 lat ma. Pytam się go - a skąd ten pomysł, żeby dać jej tego kwiatka? Dajecie jakoś zbiorowo dziewczynom? No nie, tylko ja chyba mam zamiar tej "swojej" (w ogóle z innej klasy). A dlaczego? Ty przynosisz mamie kwiatki..., no masz ci los... A co z koleżankami z klasy? Z X i z Y? Przecież żenić się z nimi miałeś? Dzieci mieć? Eee, one są dziecinne...

A propos biustów i Halle Berry na zdjęciu. Są dziewczynki na siłowni co przychodzą z takim sprzętem i takim dekoltem, no i działa, to wybitnie zakłócająco wink

13,563

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Pierwszy!
Kobiety życzę wam abyście miały o sobie jak najlepsze zdanie, lubiły siebie, dbały o siebie i miały w sobie najlepszego przyjaciela. Wtedy wyglądacie i jesteście cudowne po prostu więc to trochę egoistyczne zyczenia no ale dla każdego coś miłego sie dziś należy
http://www.kwiaciarnia.olkusz.pl/wp-content/uploads/2013/09/bukiet-anemony-zwiastuny-wiosny1.jpg

13,564

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzięń dobry smile

Piotrze jakie cudowne życzenia i jaki piękny bukiet. Bardzo dziękuję. smile

13,565

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

No dobra. To kwiaty już są. A wiecie drogie kobiety jak należy przyjmować kwiaty ?
Tutaj taki szybki instruktaż smile

13,566 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2018-03-08 11:35:46)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dziękuję za mądre życzenia. Uwielbiam maki i w ogóle kwiaty w żywych kolorach.
Instruktaż po południu zobaczę smile Na pewno fajny
Dzień Kobiet obchodzę bez dekoltu wprawdzie, ale za to przeprosiłam się z rozwodową sukienką smile
W pracy mam środowisko mocno sfeminizowane, ale dwóch naszych rodzynków postarało się o kawę i ciasto.

Serdeczności dla Pań i Panów! Zmykam do roboty smile

13,567

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
dżdżownick napisał/a:

Poczytałem wcześniejsze posty i zastanowiły mnie słowa Rampampam i Lou. Poniekąd mają rację a ja nie mam usprawiedliwienia dla swojej tu pisaniny. Więc...

Zaczekaj Dżo, zaczekaj dla mnie. smile

Kochani mam nawał zajęć teraz, ale ja napiszą o wielu sprawach. I filmik od Wilczka obejrzę. smile

13,568 Ostatnio edytowany przez Symbi (2018-03-08 16:49:26)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień dobry!

Piotr Introwertyk napisał/a:

Pierwszy!
Kobiety życzę wam abyście miały o sobie jak najlepsze zdanie, lubiły siebie, dbały o siebie i miały w sobie najlepszego przyjaciela. Wtedy wyglądacie i jesteście cudowne po prostu więc to trochę egoistyczne zyczenia no ale dla każdego coś miłego sie dziś należy

Panowie, dziękuję za życzenia, kwiaty i filmik, naprawdę miło. Piotrze, melduję posłusznie, że co prawda dekoltu u mnie tradycyjnie nie było, ale za to dzisiaj oprócz oczu pomalowałam usta.
Cały mój zespół dzisiaj w pracy świętował Dzień Kobiet za pozwoleniem szefa, tak więc z pracowych obowiązków niewiele dziś zrobiłam, same najpilniejsze rzeczy. Męskie rodzynki w pracy świetnie się spisali, dostałyśmy wszystkie fajniutkie prezenty. Ciekawe jak tam moi chłopcy w szkole, młodszy na tę okazję zakładał dzisiaj rano białą koszulę, choć twierdził uparcie, że koleżankom z klasy życzeń nie będzie składał, że koszula jest tak sobie, bo przecież w normalnym dniu też można założyć koszulę z kołnierzykiem. Starszy nie ma jeszcze ulubionej koleżanki, ale generalnie chłopcy w jego klasie robili składkę na Dzień Kobiet, wiem bo byłam jej sponsorem cha cha.
Dzisiaj na Dzien  Kobiet w domu urządzę sobie kąpiel przy świecach, może lampka szampana, bo dostałam butelkę od współpracowników.

Piegowata'76 napisał/a:

A swoją drogą na stare lata matma mnie dopadła. Moje dziecko ma coraz bardziej skomplikowany materiał w szkole.  Przedwczoraj “mordowaliśmy“ wyrażenia algebraiczne oraz  redukcję wyrazów podobnych.

Ja po kolei różne przedmioty przerabiam z dziećmi, ostatnio miło się zdziwiłam, że uczą się dzieci o zbrodni katyńskiej, o napaści ZSRR z 17 września 1939, Armii Krajowej; ja o takich rzeczach dowiadywałam się jako dorosła osoba, niestety pamiętam jeszcze chodzenie do szkoły w fartuszkach i z obowiązkową tarczą na rękawie. Z kolei na polskim ostatnio syn pisał pracę domową z tekstu o fake newsie, zastosowaniu Wikipedii i Facebooka , uważam, że to było bardzo pożyteczne zadanie.

Piegowata'76 napisał/a:
Lou71.71 napisał/a:

Napisałam ci kiedyś na priv (pierwsza wiadomość). Kolejne poszły w złym kierunku.

Z pierwszego Twojego listu wywnioskowałam że masz przed sobą rozwód i przeżywasz wielki stres.  Sądziłam, jak chyba większość, że oczekujesz wsparcia i dobrego słowa. .

Ja też tak sądziłam, ale teraz nie wiem czego Lou chce oprócz rozstawiania obcych ludzi po kątach.

Piegowata'76 napisał/a:

Niestety według określenia Ram, które mi się bardzo podoba, rozdeptałaś ludzką życzliwość. .

Ja też tak czuję.

Piegowata'76 napisał/a:

Na mnie się wielce obraziłaś, bo napisałam że kumasz matmę.  Rzekomo ujawniłam w ten sposób ważne szczegóły z Twojej prywatności, a przecież sama pisałaś  wszem i wobec, że masz ścisły umysł.

Ja już po pierwszym mailu miałam wrażenie, że Lou jest obrażona, napisała mi że się tu i na "Błędzie" wymądrzamy. Po pierwszym jej mailu odechciało mi sie z nią korespondować, nigdy tego uczucia nie miałam do jakiejkolwiek osoby z forum tego, a ani innego. Lou pisze na forum różne informacje o sobie,  a potem ma pretensje do ludzi, w tym do mnie że zapamiętują te informacje i je powtarzają.  Nie znam wersji rozstania ze strony męża Lou, ale myślę, że  skoro jak ona twierdzi, nie stoi za tym żadna kobieta, to sądząc na podstawie wypowiedzi Lou na forum i jej zachowania w stosunku do innych użytkownikow , charakter Lou mógł być jedną z przyczyn sprawczych.

13,569 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2018-03-08 16:53:34)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Symbi, spłoniesz na stosie! Albo na grillu big_smile
Gdy mi Lou na forum zarzuciła, że powtarzam o niej jakieś informacje, zbaraniałam. Wskazała mi w mailu post, więc zajrzałam, a tam jedyna prywatna wzmianka o niej, to ta, że "kuma matmę". I cóż to za doniosły szczegół?!
Szkoda fatygi na udowadnianie, że się nie jest wielbłądem. Jeśli wiem, o co chodzi, mogę przeprosić, ale tu - pojęcia nie mam, czym się jaśnie pani naraziłam.
A wiesz, zaskoczona jestem, że nie uczyłaś się o Katyniu i sowieckiej napaści. Wydawało mi się, że jesteśmy w podobnym wieku (aż sprawdżę wink ), a za moich czasów było już o tym w podręcznikach. W podstawówce mówiono  o tym całkiem jawnie, choć już nie pamiętam, czy omawialiśmy oficjalnie na lekcjach, ale w liceum - głowę daję.
Ja z matematyki jestem słaba, bo zanim dojdę do końca dzialania, zapominam jego początku wink, ale przymusowe powtórki z synem mają posmak łamigłówki, wyzwania i nawet dają satysfakcję. Niektórych rzeczy uczę się od nowa. Pamiętam, jak obdzwaniałam rodzinę, a nawet kolege z Warszawy, aby mi przypomnieli sprowadzanie ulamków do wspólnego mianownika wink

13,570

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Wiecie co, właśnie przeczytałam wiadomość, że kanadyjscy lekarze protestują, bo zarabiają zbyt dużo.., chcą nawet zwrócić wynagrodzenia do systemu zdrowia.

13,571 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2018-03-08 17:05:35)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Snake, a mój syn to chyba jakiś nietypowy (po mamusi!) smile Zdecydowanie antydziewczyński, a spróbuj mu coś na temat jakiejś powiedzieć - peszy się i denerwuje, więc nie poruszam tematu.
Raz biedakowi obciach zrobiłam. Miał w poprzedniej klasie dobrą koleżankę. Kiedyś przy wszystkich dzieciach z klasy zapytałam, która to ta X., o której tak często slyszę. Podobno zrobiłam obojgu straszną "siarę". Naprawdę tego żałowalam i teraz jestem ostrożniejsza. Strasznie serio są ci młodzi...

13,572

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:

Wiecie co, właśnie przeczytałam wiadomość, że kanadyjscy lekarze protestują, bo zarabiają zbyt dużo.., chcą nawet zwrócić wynagrodzenia do systemu zdrowia.

O kurde, przyjmę nadwyżkę! smile

13,573 Ostatnio edytowany przez Symbi (2018-03-08 17:09:26)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piegowata'76 napisał/a:

Symbi, spłoniesz na stosie! Albo na grillu big_smile
Gdy mi Lou na forum zarzuciła, że powtarzam o niej jakieś informacje, zbaraniałam. Wskazała mi w mailu post, więc zajrzałam, a tam jedyna prywatna wzmianka o niej, to ta, że "kuma matmę". I cóż to za doniosły szczegół?!
Szkoda fatygi na udowadnianie, że się nie jest wielbłądem. Jeśli wiem, o co chodzi, mogę przeprosić, ale tu - pojęcia nie mam, czym się jaśnie pani naraziłam.
A wiesz, zaskoczona jestem, że nie uczyłaś się o Katyniu i sowieckiej napaści. Wydawało mi się, że jesteśmy w podobnym wieku (aż sprawdżę wink ), a za moich czasów było już o tym w podręcznikach. W podstawówce mówiono  o tym całkiem jawnie, choć już nie pamiętam, czy omawialiśmy oficjalnie na lekcjach, ale w liceum - głowę daję.
Ja z matematyki jestem słaba, bo zanim dojdę do końca dzialania, zapominam jego początku wink, ale przymusowe powtórki z synem mają posmak łamigłówki, wyzwania i nawet dają satysfakcję. Niektórych rzeczy uczę się od nowa. Pamiętam, jak obdzwaniałam rodzinę, a nawet kolege z Warszawy, aby mi przypomnieli sprowadzanie ulamków do wspólnego mianownika wink

W liceum cos miałam z tej wspólczesnej historii, ale w podstawówce to nie bardzo. Za to pamiętam, że chodziłam do szkoły imienia generała Berlinga, a potem do Jurija Gagarina. Dziś te szkoły mają innych patronów.
Co do stosu czy grilla - mam to w nosie, ja raczej jestem zgodnym człowiekiem, ale skoro nawet do Lilki Lou miala pretensje, to już jej nie rozumiem  (Lou znaczy)
EDIT: Moje posty na temat Lou skonfrontowała z postami Lou jedna z moderatorek i znalazła dosłownie tylko jedną informację o której Lou nie napisała na forum. Myślę, że opinia obiektywnej osoby coś na ten temat świadczy.

13,574

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piegowata'76 napisał/a:
Symbi napisał/a:

Wiecie co, właśnie przeczytałam wiadomość, że kanadyjscy lekarze protestują, bo zarabiają zbyt dużo.., chcą nawet zwrócić wynagrodzenia do systemu zdrowia.

O kurde, przyjmę nadwyżkę! :)

Ja bym się też nie obraziła ;)

13,575

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

To fakt: jak już Lilka podpadła... yikes

13,576

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piegowata'76 napisał/a:

Ja z matematyki jestem słaba, bo zanim dojdę do końca dzialania, zapominam jego początku wink, ale przymusowe powtórki z synem mają posmak łamigłówki, wyzwania i nawet dają satysfakcję. Niektórych rzeczy uczę się od nowa. Pamiętam, jak obdzwaniałam rodzinę, a nawet kolege z Warszawy, aby mi przypomnieli sprowadzanie ulamków do wspólnego mianownika wink

W zakresie podstawówki nie mam z matematyką problemów, jakkolwiek nie jestem geniuszem matematycznym. Ale nie umiem synowi tłumaczyć, bo oni jakimiś innymi metodami rozwiązują zadania teraz niż ja się w szkole uczyłam,np. w ogóle nie mieli układania równań z niewiadomymi do tej pory i układania proporcji, jak przerabiał wzór na prędkość, to pani nie uczyła jak przekształcać wzór, tylko kuł gotowe wzorki na prędkość, czas i drogę, wszystkie trzy. Dziwne to jakoś, ja nie umiem sobie wzoru w głowie przestawić, ale jak sobie rozpiszę, to mi zawsze wychodzi.

13,577 Ostatnio edytowany przez Symbi (2018-03-08 17:31:53)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piegowata'76 napisał/a:

To fakt: jak już Lilka podpadła... yikes

Zresztą co to za problem z pupy wzięty, kto pisze na tym forum. Kto ma ochotę ten pisze. Lekarze nie chorują na wszystkie znane im choroby, a potrafią leczyć z tych chorób. Ograniczanie się w dostępności to tak jakby wymagać tego, by geje zadawali sie tylko z gejami, kobiety z kobietami, tylko w obrębie tej samej kasty i zawodu. Życie jest od tego, by ludzie sie rozwijali, miedzy innymi wymieniając poglądy w różnych miejscach. Kiedyś popularne były blogi, dziś sie kreci filmiki na youtube, życie to ciągła zmiana i tylko stałość zmian w życiu jest pewna. Netkafejka była dwa lata temu taka, a dzisiaj jest inna, komu to przeszkadza, bo mnie nie. Zresztą prawda jest taka, że jak żonaci i mężatki przestaną tu pisać, to już się nikt nie odezwie i temat umrze.  bo ja jak mam rozmawiać z Piegowatą tylko to wolę to uczynić na priv, a wtedy Lou znajdzie matematyczny dowód, że wraz z rozwodem zanika dobre życie. Może to jest celem jej działania?
Ok, spadam do domku, może jeszcze zajrzę dzisiaj.

13,578

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Same widzicie czemu Apator tyle lat walczyl z Polonią i walka ciagle trwa big_smile

13,579 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2018-03-08 17:41:57)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Też spadam.
Ja tam nie narzekam na porozwodowe życie, choć może to niektórych kole w oczy.
Dziś wieczorem mam dwie propozycje (a raczej jeden pomysł i jedną propozycję) spędzenia czasu poza domem i jeszcze nie wiem, którą wybiorę - to od syna zależy smile

13,580 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2018-03-08 18:39:04)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Pamiętam jak dziś, jak przeczytałam post Symbi na temat Lou i byłam zszokowana.
Serio zszokowana.
Pomyślałam sobie, skąd do cholera Ona wie takie rzeczy, przecież Lou nic o nich nie wspominała na forum.
Oczywiście od razu chciałam napisać posta, ale stwierdziłam, że nie warto, bo znowu będzie na mnie, że ja tylko się kłócę więc dałam spokój.

Ale kuźwa nie mogę tego zdzierżyć, że Symbi tak jedzie po Lou.
Jak dla mnie pod swoim nickiem, Symbi powinnaś mieć napisane, że upubliczniasz prywatne informacje na temat Użytkowników i żeby każdy kto do Ciebie napisze prywatną wiadomość miał na uwadze, że nie jesteś godna zaufania.

Ja nie bronię Lou, jest Ona specyficzną Kobietą, ale nie godzę się na takie traktowanie i upublicznianie prywatnych danych.

P.S. OK. Jest w tym temacie kółko wzajemnej adoracji, ale miejcie kuźwa jaja i może skrytykujcie jedna z drugą, jak ktoś pisze:
"Rozumiem, że Lou w swojej sytuacji może oczekiwać współczucia i uważam, że niejedna osoba jej to okazała, ale im więcej Lou pisze na forum, tym bardziej rozumiem jej męża, dlaczego nie chce z nią być."

" Nie znam wersji rozstania ze strony męża Lou, ale myślę, że  skoro jak ona twierdzi, nie stoi za tym żadna kobieta, to sądząc na podstawie wypowiedzi Lou na forum i jej zachowania w stosunku do innych użytkownikow , charakter Lou mógł być jedną z przyczyn sprawczych."

Jak Kobieta, która przechodziła gehennę rozstania, rozwodu może takie rzeczy pisać innej Kobiecie, w ogóle Jej nie znając?

Gdybym to ja napisała, że wcale się nie dziwię, że Mąż Symbi wolał inną Kobietę od Niej, to byście mnie tutaj dosłownie rozszarpali, a to, że Ona obraża Lou żadna z Was się nawet nie zająknęła.
Jeszcze raz zapytam, jak Kobieta Kobiecie może takie coś napisać, jak???


Symbi przypomnij sobie proszę, jak Ty się zachowywałaś, w jakim byłaś stanie, kiedy dowiedziałaś się o zdradzie Męża.
Naprawdę trudno Ci zrozumieć rozgoryczenie, frustracje Lou bo chociaż nie przeżyłam rozwodu, doskonalę Ją rozumiem.
A jak tak Was Ona wkurza to po co komentujecie Jej posty?
O ile pamiętam, nie raz Cię prosiła, abyś nie komentowała Jej postów, a Ty z uporem maniaka Ją obrażasz. Masakra.

Jestem tak zdegustowana postami Symbi, że pierwszy raz coś zaraportuję.

13,581

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Wiesz co Krejzi - ja np milczalem w sprawie Lou nie przez grzecznosc ale przez to ze spisalem ja na straty. To ze Symbi czy ktokolwiek sie  jeszcze do niej odzywał / odpisywal niezaleznie w jakim tonie traktuje jak mimo wszystko przejmowanie sie jej losem a to chyba lepsze niz moje podejscie. Ale do niej nic nie dociera- jak ktos sieje wiatr zbiera burzę. Tyle w temacie.

13,582 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2018-03-08 19:03:52)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piotr Introwertyk napisał/a:

Wiesz co Krejzi - ja np milczalem w sprawie Lou nie przez grzecznosc ale przez to ze spisalem ja na straty. To ze Symbi czy ktokolwiek sie  jeszcze do niej odzywał / odpisywal niezaleznie w jakim tonie traktuje jak mimo wszystko przejmowanie sie jej losem a to chyba lepsze niz moje podejscie. Ale do niej nic nie dociera- jak ktos sieje wiatr zbiera burzę. Tyle w temacie.

Nie.
Nie bronię Lou, nie znam Jej, nie mam potrzeby komentowania Jej postów.
I fakt, niektóre posty Lou są masakryczne.

Nie zrozumiałeś mojego posta.
Tutaj nie chodzi o Lou, bo szczerze jest mi obojętna, chociaż żal mi Jej, tak po ludzku żal.
Chodzi mi o poszanowanie prywatnej korespondencji jak i poszanowanie Kobiety przez Kobietę.

Poczytaj sobie wszystkie posty Symbi skierowane do Lou i może wtedy zrozumiesz o co mi chodzi.

Czy uważasz, że pisanie:
"Rozumiem, że Lou w swojej sytuacji może oczekiwać współczucia i uważam, że niejedna osoba jej to okazała, ale im więcej Lou pisze na forum, tym bardziej rozumiem jej męża, dlaczego nie chce z nią być."

" Nie znam wersji rozstania ze strony męża Lou, ale myślę, że  skoro jak ona twierdzi, nie stoi za tym żadna kobieta, to sądząc na podstawie wypowiedzi Lou na forum i jej zachowania w stosunku do innych użytkownikow , charakter Lou mógł być jedną z przyczyn sprawczych.", jest ok?

13,583

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Krejzi - tez mam takie odczucia jak Symbi a w detektywa  co kto zdradzil bawic sie nie będę bo nie jestesmy w gimbazie.
Skoro do Lou nie docieralo po dobroci to moze teraz dotrze? Nie ma sensu trzymac sie drogi ktora nie wiodla do celu. Kazda inna jest lepsza. Zreszta to juz chyba nawet nie inna droga tylko zamykanie sprawy konkluzja niestety.

13,584

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Krejzolka,
Dzięki chociaż za tyle ...
Szczerze ... nie wiedziałam jak się bronić. Cokolwiek napisałam, to zawsze było odwrócone przeciwko mnie. Tak - kółko wzajemnej adoracji-dobrze powiedziane.
Ja nie oczekiwałam żadnej pomocy ani wsparcia od Symbi (taka kobieca intuicja podpowiadała mi to po pierwszej wiadomości od niej na priv). I naprawdę pisząc tu cokolwiek "modliłam się", żeby tylko Symbi nie odpowiedziała ... Niestety, jak tylko odpisała, tak zaraz znajdowali się poplecznicy. Pieguska jej wtórowała. Obie miały niezły ubaw. Cóż, chcą? Niech mają.
Naprawdę, nie oczekuję współczucia. Liczyłam na trochę zrozumienia, choć nie każdy musi. Empatia to trudna cecha.
Piotr,
Wyczułam, że masz mnie w d... . Dobrze, że potraktowałeś mnie jak powietrze. Dzięki. I jeszcze coś, choć znowu będę w opozycji wink. Twoje życzenia z okazji Dnia Kobiet są tak naprawdę dla ciebie.
Wilczysko,
Uwielbiam twoje poczucie humoru. Nieraz jak mi smutno, poczytam i robi się weselej. Uwielbiam kabaret Hrabi smile
A do wszystkich kobitek,
Nie tylko zdrada lub przemoc fizyczna jest powodem do rozwodu.
Miłego świętowania:)

13,585

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piotr Introwertyk napisał/a:

Krejzi - tez mam takie odczucia jak Symbi a w detektywa  co kto zdradzil bawic sie nie będę bo nie jestesmy w gimbazie.
Skoro do Lou nie docieralo po dobroci to moze teraz dotrze? Nie ma sensu trzymac sie drogi ktora nie wiodla do celu. Kazda inna jest lepsza. Zreszta to juz chyba nawet nie inna droga tylko zamykanie sprawy konkluzja niestety.


Poddaję się.
Masakra.
Kółko wzajemnej adoracji, które ot tak potrafi zgnębić Człowieka.

P.S. Właśnie zachowujesz się jak w gimnazjum, bo ślepo zgadzasz się, nie mając nic konstruktywnego do dodania.
I proszę Cię nie udawaj, że nie wiesz o co mi chodziło.

Jedno wiem, każdy post obrażający będę raportować, może wtedy zastanowicie się zanim Kogoś będziecie obrażać.

Posty [ 13,521 do 13,585 z 15,029 ]

Strony Poprzednia 1 … 207 208 209 210 211 … 232 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » moje cudowne życie po rozwodzie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024