Iceni nie mogę cały czas siedzieć mu na głowie, ma swoją rodzinę a wiadomo ja tez nie czuję się tam w 100% jak w domu. Dom to jednak dom. Mimo, że źle tam nie mam to jednak nie mogę przesiadywać tam cały czas.
Chloe choć my mamy kryzysy wiary, Bóg nie ma ich nigdy w stosunku do nas ![]()
Zadzwoń, chociaż spróbuj, nieraz jedna rozmowa z odpowiednią osobą da więcej niż tysiące przemyśleń.Łap pomoc, żeby nie było jak w tym kawale : Na bezludnej wyspie siedzi facet i czeka aż Bóg go uratuje. W międzyczasie trzykrotnie podpływają do niego statki i chcą go ratować, ale on nic, czeka na cud. W końcu umiera z głodu i mówi do Boga - czemuś mnie nie uratował? A Bóg na to - przecież trzy razy posyłałem po ciebie statki
Tak, że nie czekaj na cud, bo nie wiadomo, co jest tym cudem, rób coś.
A tak właściwie czy ten numer jest darmowy? ![]()
A tak właściwie czy ten numer jest darmowy?
darmowy ![]()
70 2016-02-12 16:13:33 Ostatnio edytowany przez chloe2 (2016-02-12 16:13:58)
ok zadzwonię jeśli nie dziś to jutro. O ile starczy mi odwagi
ok zadzwonię jeśli nie dziś to jutro. O ile starczy mi odwagi
Przed rozpoczęciem rozmowy pomyśl sobie, że przecież w każdej chwili możesz się rozłączyć. Jeśli poczucjesz, że to nie jest to, o co Ci chodzi, że soba po drugiej stronie męczy Cię, nie pomaga albo cokolwiek innego - możesz to po prostu przerwać. Z takim nastawieniem będzie Ci znacznie łatwiej zdobyć się na odwagę.
Nie mają na tyle odwagi, by to zrobić czy mają odwagę, by żyć? .
Odwaga, czy tchórzostwo to jest błędne rozróżnienie, moim zdaniem. Samobójstwo to ani jedno ani drugie. Myśli samobójcze pojawiają się, gdy nie widzisz innego wyjścia, nie widzisz rozwiązania, żadnych perspektyw, gdy myślisz, że nikt by nie zauważył, albo, że byłoby im lepiej bez Ciebie. To jest tzw. myślenie tunelowe - ktoś o tym książkę napisał, niestety nie pamietam, kto.
Niektórzy nie wiedza gdzie zgłosić się po pomoc albo wstydzą się problemów e.
Ja też miałam taki etap w życiu, że chciałam się zabić. Nie szukałam pomocy. Głównie dlatego, że obawiałam się, że przyjdę do psychiatry, on spojrzy na mnie i powie: i czemu chce się pani zabić, młoda (to było podczas studiów), ładna, zdrowa. Że powie mi, że nie mam prawa mieć depresji i myśli samobójczych, ze powie, ee tam, jest pani na studiach, życie przed panią, studia - najlepszy czas w życiu, czym tu się martwić. Bałam się, tego, że nie zostanę zrozumiana. Tego zdania, że co ja mam za powód, że inni to dopiero mają problemy. Sama nie rozumiałam, co się ze mną dzieje, czemu się tak czuję. Byłam przerażona i nie wiedziałam, czego się boję. Bałam się, że moi rodzice się dowiedzą, że to ich złamie, lub, że usłyszę to samo: a jaki Ty możesz mieć powód?
Ktoś, kto gada, że sobie coś zrobi, nie robi tego, by szantażować, straszyć - to jest właśnie wołanie o pomoc, gdy nie umie się znaleźć innej bądź o nią poprosić.
Chloe. To czekamy na to, jak dasz nam znać, że zapisałaś się gdzieś na terapię ! ![]()
Jeśli w domu masz źle, to właśnie dlatego musisz dążyć do tego, by nie musieć tam mieszkać. Bo naprawdę nie musisz. ![]()
Na szczęście moja mama zawsze chętnie mnie wysłucha kiedy cos jest nie tak i to mnie pociesza. Niestety nie umiem jej powiedzieć za bardzo o wszystkim i tym bardziej o leczeniu.
Na terapie musze się zapisać i chce to zrobić wiec będę do tego dążyć.
Osoby które mówią ze się zabiją wołają o pomoc to nie jest tak ze zdrowa osoba mówi o tym i to jest żart. Czasami to siedzi głęboko w nas i na zewnątrz jestesmy szczęśliwi zadowoleni a otoczenie nie domyśla sie nawet ze coś może być nie tak.
No trzymaj się Chloe, ja na razie znikam z forum,jestem pewna, że dasz sobie radę
czego tobie i wszystkim nerwicowcom i depresyjnym życzę ![]()
Na szczęście moja mama zawsze chętnie mnie wysłucha kiedy cos jest nie tak i to mnie pociesza. Niestety nie umiem jej powiedzieć za bardzo o wszystkim i tym bardziej o leczeniu.
Na terapie musze się zapisać i chce to zrobić wiec będę do tego dążyć.
Osoby które mówią ze się zabiją wołają o pomoc to nie jest tak ze zdrowa osoba mówi o tym i to jest żart. Czasami to siedzi głęboko w nas i na zewnątrz jestesmy szczęśliwi zadowoleni a otoczenie nie domyśla sie nawet ze coś może być nie tak.
Fajnie, że mama Cię chętnie słucha, ale wydaje mi się, że dlatego boisz się jej powiedzieć o wszystkim, bo nieświadomie lub świadomie czujesz, że ona jest winna w jakiś sposób tej sytuacji w domu, pozwala na to.
A myślisz o indywidualnej terapii, czy grupowej ?
wolałabym chyba terapie indywidualną, przynajmniej na początek. Mama po części na pewno jest winna ale boje się jej mówić nie wiem dlaczego. nie umiem o takich sprawach rozmawiać
Bo nie musisz z nią o tym rozmawiać. Ciężko rozmawiać z kimś o czymś, co tą osobę też dotyczy. Czasami o wiele łatwiej zwierzyć się komuś obcemu, kto patrzy na sytuację obiektywnie.
Miesiąc temu powiesił się mój 23 letni szwagier.nikt do dziś nie zna powodu.ubolewamy.skrzywdził tyle osób, nikt nie podejrzewał nic...był śmiał się ,spokojny,nie wadzil nikomu nie mial wrogow,nałogów, a kilka godz później był martwy.SZOKta pustka która zostawił rodzinie jest straszna i niewyobrażalnie. To nie jest wyjście. ...nie rób tego...każde życie jest cenne i warte,jeśli nie dla ciebie to napewno dla kogoś kto cię kocha....
W mojej rodzinie tez jedna osoba sie powiesila. Bliska rodzina. Podobno często jesli w rodzinie ktos ma problemy psychiczne albo popelni samobójstwo to większa szansa ze dotknie to inną osobę z rodziny. Jakby dziedziczne.
I tak łatwiej z obcą osoba rozmawiać o takich sprawach dlatego chce tej terapii.
Dzisiaj rozmawiałam z koleżanką na podobny temat. Wszystko zależy od konkretnej osoby i przypadku. Ciężko tak ogólnie generalizować...
Ja uważam, że to odwaga, jednak trzeba mieć odwagę, żeby się zabić, podziwiam Kurta Cobaina za to, że się zabił, był bardzo mądrym człowiekiem i może nie wytrzymał życia w samotności, czasem tak bardzo człowiek siebie nienawidzi, że marzy o śmierci.
84 2016-02-21 01:33:45 Ostatnio edytowany przez Iceni (2016-02-21 01:34:37)
Ja uważam, że to odwaga, jednak trzeba mieć odwagę, żeby się zabić, podziwiam Kurta Cobaina za to, że się zabił, był bardzo mądrym człowiekiem i może nie wytrzymał życia w samotności, czasem tak bardzo człowiek siebie nienawidzi, że marzy o śmierci.
Podziwiać przećpanego pijaka za to, że mu psychika wysiadła?
Czytałaś kiedykolwiek jego biografie?
Myślisz, że dla jego córki on jest bohaterem? Ty byś podziwiała swojego ojca gdyby palnął sobie w łeb nie przejmując się twoim losem?
Moim zdaniem powinny być dla samobójców wytypowane jednostki wojskowe gdzie mogą przyjśc i przynajmniej zginać dla jakiejs sprawy tzn. zostać wysłani na jakąś straceńcza misje. Dla wojska ktos kto nie dba o wlasne życie to skarb i moznaby sie zabic w jakis przydatny sposób a nie np. rzucajac sie z mostu. Ja bym tak zrobił tzn jak juz chcialbym sie zabic to przynajmniej w jakiejs misji wojskowej. Szkoda, ze nie ma takiej mozliwosci, ze wchodzisz do jakiejs jednostki i znikasz dla świata.
Moim zdaniem powinny być dla samobójców wytypowane jednostki wojskowe gdzie mogą przyjśc i przynajmniej zginać dla jakiejs sprawy tzn. zostać wysłani na jakąś straceńcza misje. Dla wojska ktos kto nie dba o wlasne życie to skarb i moznaby sie zabic w jakis przydatny sposób a nie np. rzucajac sie z mostu. Ja bym tak zrobił tzn jak juz chcialbym sie zabic to przynajmniej w jakiejs misji wojskowej. Szkoda, ze nie ma takiej mozliwosci, ze wchodzisz do jakiejs jednostki i znikasz dla świata.
Ja bym do tego jeszcze dorzuciłem możliwość oddania się na części zamienne. Prawda jaki to zysk dla społeczeństwa?...
Ja bym do tego jeszcze dorzuciłem możliwość oddania się na części zamienne. Prawda jaki to zysk dla społeczeństwa?...
A to już jest niezalezne od tego czy ktos jest samobójca. Od ofiar wypadków te je biorą.
Iceni napisał/a:Ja bym do tego jeszcze dorzuciłem możliwość oddania się na części zamienne. Prawda jaki to zysk dla społeczeństwa?...
A to już jest niezalezne od tego czy ktos jest samobójca. Od ofiar wypadków te je biorą.
Niby tak, ale samobójstwo z reguły dyskwalifikuje - odpadają wszystkie zabawy z truciznami, odpadają wisielcy, odpadają wszyscy, którym się udało, bo zwykle zostają znalezienie za późno na pobranie narządów.
Właściwie jedyny samobójca, od którego można pobrać narządy, to żywy samobójca ![]()
Mi się wydaje, że samobójca to nie jest osoba, która wstaje sobie rano, je śniadanie, myje buzię, siada wygodnie na fotelu i rozmyśla: ,,planuję się dzisiaj zabić... hmm.... ciekawe czy będą mówili o mnie, że byłem odważny/tchórzliwy"
Samobójcy to raczej ludzie, którzy otwierają oczy o 03:00 i myślą, że muszą wyskoczyć przez okno bo nie mogą już tego dalej ciągnąć.
myśli samobójcze pojawiają się wcześniej, często. dopiero gdy człowiek już naprawdę nie może sobie poradzić, decyduje się na to.
Ja mysle ze sa ludzie ktorzy zostali sami ze swoimi problemami i nie widza juz zadnej mozliwosci wyjscia z sytuacji, np. prosili o pomoc ale jej nie otrzymali.
W takim przypadku rozumie ich decyzje taki czlowiek tak naprawde nie wie juz co ma robic.
Jednoczesnie mysle ze jesli jest jakies swiateko w tunelu to warto sprobowac zyc dalej zawsze mozna sie zabic czy nawet zgniac przez przypadek.
myśli samobójcze pojawiają się wcześniej, często. dopiero gdy człowiek już naprawdę nie może sobie poradzić, decyduje się na to.
a Ty się tam trzymaj, pamiętaj co Ci pisałem
trzymam kciuki.
Jestem na dobrej drodze, w przyszłym tygodniu będę miała okazje pogadać z psychologiem, zobaczymy czy będzie mi się dobrze z nia gadac. psychiatra tez tuz tuz wiec mysle, że pora powiedzieć mu o myślach samobójczych. boje się trochę o tym mówić, mimo, że lubie tego lekarza i dobrze mi się z nim gada.
Moim zdaniem powinny być dla samobójców wytypowane jednostki wojskowe gdzie mogą przyjśc i przynajmniej zginać dla jakiejs sprawy tzn. zostać wysłani na jakąś straceńcza misje. Dla wojska ktos kto nie dba o wlasne życie to skarb i moznaby sie zabic w jakis przydatny sposób a nie np. rzucajac sie z mostu. Ja bym tak zrobił tzn jak juz chcialbym sie zabic to przynajmniej w jakiejs misji wojskowej. Szkoda, ze nie ma takiej mozliwosci, ze wchodzisz do jakiejs jednostki i znikasz dla świata.
A moim zdaniem powinna istniec mozliwosc bycia zabitym przez inna osobe na wlasne zyczenie (za przyzwoleniem prawa). Wielu ludzi przeciez chcialo by mordowac, i wielu pragnie byc zabitymi.
A moim zdaniem powinna istniec mozliwosc bycia zabitym przez inna osobe na wlasne zyczenie (za przyzwoleniem prawa). Wielu ludzi przeciez chcialo by mordowac, i wielu pragnie byc zabitymi.
Lilly25, jak Ty to sobie wyobrażasz - prawo miałoby przyzwalać na mordowanie chorego człowieka, bo on w chwili swojego załamania ma taką wolę, a po drugiej stronie stoi ktoś, kto chętnie by sobie go zamordował??? Czy Ty w ogóle czytasz, co piszesz? Depresję i innego rodzaju zaburzenia związane z niewłaściwym postrzeganiem rzeczywistości należy leczyć, chorych ewentualnie izolować, a nie likwidować.
Nawet nie wiem czy jest sens, aby to dalej komentować.
Oczywiscie ze osoby chore na depresje (i wyrazajace chec leczenia) nalezy leczyc, ale jesli czlowiek chce popelnic samobojstwo, ale nie potrafi sie sam na to odwazyc to jednak powinien miec mozliwosc zeby legalnie ktos mu w tym pomogl. Skoro czlowiek zostaje na swiat sprowadzony nie ze swojej woli, to dlaczego przynajmniej nie pozwolic mu odejsc w sposob mozliwie jak najmniej bezbolesny, skuteczny, humanitarny? Sama chcialabym zeby ktos (w przyszlosci, na razie nie zamierzam jeszcze odchodzic) zrobil to (tj. usuniecie ze swiata) za mnie. Czasami jest tak ze czlowiek bardzo sie meczy, lecz mimo ze jego swiadomy umysl dokonal juz wyboru ("chce odejsc") jego cialo sprzeciwia sie temu, stad problemy z dokonaniem samobojstwa. Dzieki zalegalizowaniu mozliwosci usuniecia sie z tego swiata przez posrednikow wybor tego co chce jego SWIADOMY UMYSL a nie CIALO zostalby wreszcie uszanowany.
Skoro czlowiek zostaje na swiat sprowadzony nie ze swojej woli, to dlaczego przynajmniej nie pozwolic mu odejsc w sposob mozliwie jak najmniej bezbolesny, skuteczny, humanitarny? Sama chcialabym zeby ktos (w przyszlosci, na razie nie zamierzam jeszcze odchodzic) zrobil to (tj. usuniecie ze swiata) za mnie. Czasami jest tak ze czlowiek bardzo sie meczy, lecz mimo ze jego swiadomy umysl dokonal juz wyboru ("chce odejsc") jego cialo sprzeciwia sie temu, stad problemy z dokonaniem samobojstwa. Dzieki zalegalizowaniu mozliwosci usuniecia sie z tego swiata przez posrednikow wybor tego co chce jego SWIADOMY UMYSL a nie CIALO zostalby wreszcie uszanowany.
Tak wiele uwagi poświęca się zagadnieniu eutanazji w kontekście etyki, a Ty piszesz, że zdrowy na umyśle (w domyśle także na ciele) człowiek powinien mieć prawo (legalne i zagwarantowane) do dokonania samobójstwa z użyciem innej osoby. Innymi słowy Twoim zdaniem prawo powinno dawać przyzwolenie na załatwienie cudzymi rękami czegoś, na co nie pozwala nam własne tchórzostwo.
Wybacz, ale dla mnie ten pomysł jest absolutnie chory.
Ja szczerze mówiąc jestem za eutanazją na własne życzenie. wtedy samobójcy byliby uśmiercani szybko i legalnie a nikt nie zawracałby sobie głowy ratowaniem ich.
Ja szczerze mówiąc jestem za eutanazją na własne życzenie. wtedy samobójcy byliby uśmiercani szybko i legalnie a nikt nie zawracałby sobie głowy ratowaniem ich.
Wybacz, ale to jest bardzo egoistyczne podejście. Jeśli samobójcy chcą się uśmiercać, to mogą to zrobić szybko i bezboleśnie, wcale nie trzeba w to mieszać osób trzecich. Spokojnie mogą też zrobić to w taki sposób i w takim miejscu, żeby przypadkiem ktoś się nie napatoczył i nie chciał ratować. Jeśli kogoś ogarnia tchórz, to wręcz nieludzkim jest zrzucanie odpowiedzialności na innych, wyręczanie się czyimiś rękami, a potem skazanie na życie ze świadomością tego, co się wydarzyło.
Niestety nie jestem w stanie zrozumieć takiego toku myślenia i niestety mam ku temu także bardzo osobiste powody.
Lilly25, poprzednio zapomniałam dopisać, że wszyscy, którzy myślą o samobójstwie, wymagają leczenia.
Chloe, przeczytałam Twoje wypowiedzi tutaj. I jakbym widziała siebie samą w lustrze i swoja sytuacje też. Powiem Ci tak - z tego co widzę, jesteś jeszcze młoda.
Wcale nie jest powiedziane, że Twoje relacje z bratem zawsze takie będą. Jeśli nie możesz nic zmienić w sytuacji/osobie, która Cie niszczy - spróbuj się od tego odciąć psychicznie. Wiem, że to bardzo trudne i długotrwałe, bo sama to przerabiałam. Jak? Na początek nie pozwól, by zachowania brata czy innych osób, które Cię ranią - niszczyły Cię. Coś na zasadzie - jeśli nie możesz żyć razem, to zacznij żyć obok. I najtrudniejsze - wszystkie trudne sytuacje trzeba spróbować przebaczyć. Ale nie na tip top - bo to może trwać latami nawet. Pomyśl, że masz jedno życie, tylko jedno.
Mi osobiście dużo pomogła wiara w Boga, mówiąc prościej - jak nie wytrzymywałam - gryzłam poduszkę i gadałam z Nim o wszystkim, o tym, czego chcę i z czym kompletnie nie radzę. O terapii w tamtym czasie mogłam sobie pomarzyć - mała miejscowość, etc. Jeszcze jedna ważna rzecz - nie wolno dopuścić do tego, by zacząć kogoś nienawidzić, bo wtedy to już prosta droga w dół. Pozdrawiam Cię serdecznie.
Ja szczerze mówiąc jestem za eutanazją na własne życzenie. wtedy samobójcy byliby uśmiercani szybko i legalnie a nikt nie zawracałby sobie głowy ratowaniem ich.
Tez jestem za eutanazja na zyczenie.
Leki mi nie pomagają. Lekarz przepisał mi inne, mocniejsze. jutro tez będę rozmawiać z psychologiem. nic mnie już nie cieszy. nie mam siły walczyc o siebie bo tez nie a o kogo
103 2016-03-04 14:44:49 Ostatnio edytowany przez Iwona40 (2016-03-04 14:46:20)
Niestety niewłaściwe odżywianie ma ogromny wpływ na samopoczucie. Brak witamin z grupy B ma negatywne skutki na organizm ludzki.
http://neuropsychologia.org/neurologicz … -z-grupy-b
Nikt z nas nie wie co siedzi w głowie
drugiego człowieka,dlatego nie
powinniśmy oceniać innych i ich wyborów.