cslady napisał/a:kammiś napisał/a:Wiesz, studenci czy potem współpracownicy nie są tacy pierwsi do wyśmiewania jak dzieci. Nikt już na studiach ani w pracy nie śmieje się z nikogo że jest gruby, że nosi okulary, że się jąka czy cholera wie co. Dzieci w szkole są o wiele bardziej bezpośrednie i brutalne.
Niby tak, ale ja wolę bezpośredniość i brutalność, bo to jest przynajmniej szczere. Dużo więcej szkód wyrządza bycie powierzchownie miłym, a za plecami podkładanie świń. Są branże czy zawody, gdzie coś takiego jest rzadkim zjawiskiem, bo w końcu mówimy o dorosłych ludziach, ale w takiej przeciętnej, byle jakiej korporacji ludzie często narzekają na atmosferę w pracy, mobbing itp. Chodziło mi tylko o to, że jeśli w szkole nauczymy się radzić sobie z dziećmi, które nas nie lubią, to w dorosłym życiu jesteśmy może trochę lepiej przygotowani. Chociaż to, co nieraz dzieje się obecnie w szkołach, jest już grubą przesadą, bo dzieci potrafią być dużo bardziej okrutne niż dorośli. No ale przecież mamy bezstresowe wychowanie, które pozwala czuć się bezkarnym.
Z tym, że dorośli mają zwykle uzasadnione powody, w miarę racjonalne, dla których kogoś "prześladują". Zwykle chodzi o rywalizację. To widać i na studiach i w pracy i widziałam jak się udzielałam politycznie. Nikt nie zajmuje się kopaniem najsłabszego. Przykład - wisi mi to, że ktoś kto jedzie na trójach dostanie 5 bo uczył się z moich notatek. Ale już temu, kto również się stara o stypendium ministra w życiu ich nie dam, bo to rywalizacja o 14 tysięcy złotych. Tak samo nikt nie pomoże nikomu w walce o grant, jeśli sam walczy, a wręcz przeciwnie - dokopie. W pracy jest tak samo. Co kogo interesuje kopanie najsłabszego aplikanta (jak zauważyłam) - nic. Za to ci lepsi koszą się równo. Z tym że mają mniej więcej równe szanse. Tak samo było w polityce samorządowej - ludzie koszą się na mniej więcej równych poziomach a słabszym pomagają, bo się mogą przydać.
A dzieci? Dzieci kopią najsłabszych. I z zupełnie IRRACJONALNYCH pobudek. Bo ten ma zeza, bo ten się jąka, bo ten ma okulary, bo ten jest gruby, bo ten ma brzydkie ciuchy, bo ten nie ma markowego piórnika. Widziałaś tak irracjonalne pobudki u dorosłych? Ja nie.
Dzieci nie "koszą" z powodów rywalizacji, dzieci są okrutne tylko po to, żeby być okrutne.
Takie jest moje zdanie.