Obowiązek szkolny - tak czy nie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Obowiązek szkolny - tak czy nie?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 109 z 109 ]

66

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?
cslady napisał/a:

Tzn. akurat kwestię przebywania z obcymi dziećmi uważam za dobrą. Gdybym była przyzwyczajona do nauki w grupie rodzinnej, gdzie wszyscy mnie lubią, to chyba nie byłabym za bardzo przystosowana do funkcjonowania w społeczeństwie. Potem takie dziecko pójdzie do pracy i jeszcze bardziej się załamie, że ktoś się z niego śmieje, wymaga, nie lubi itp.

Takie dzieci oprocztego,ze ucza sie w wiekszej grupie (jak male klasy) to normalnie uczeszczaja na zajecia pozalekcyjne wiec to nie jest zadna izolacja a przynajmniej najwrazliwsze lata spedzaja w srodowisku przyjaznym, bez jakichs traum. Tez kiedys bylam za dyscyplina i zimnym prysznicem by potem w zyciu bylo latwiej ale doswiadczenie mnie nauczylo,ze jesli najwczesniejsze lata przezywamy w srodowisku gdzie nas akceptuja to potem latwiej jest mimo przeciwnosci bo nie walcze sama ze soba, ze swoimi kompleksami, niewiara w siebie itp. Tak to widze.

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?

Być może, nie znam się na tym. Po prostu obawiałabym się, że zadziała tutaj zasada "klosza". A niestety świat dorosłych jest bezlitosny i nikt nie będzie się z nami pieścił.

68

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?
in_ka napisał/a:

czy też nie jest tak, że model wychowania dzieci się zmienił, my dorośli "zgłupieliśmy" ?

Model wychowania się zmienia in_ka jak wszystko, na bardziej luźne i liberalne. Czy to dobrze czy to źle? Dorosłe życie obecnych dzieciaków zweryfikuje to.

69 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-10-29 23:23:29)

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?

zmianę już szakisz widać wink

70

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?

O, ciekawy temat. Ja miałam w podstawówce przez jeden semestr nauczanie indywidualne z powodów zdrowotnych.
I na dobre mi to wyszło. Byłam wyspana, wszystko ogarniałam dużo szybciej, miałam dużo czasu dla siebie. I zdrowie poprawiłam - mniej kontaktu z zarazkami.
Nie od dziś i nie bez podstaw twierdzę, że szkoła marnuje czas. Zwlaszcza w przypadku tych, którzy mają silniej rozwiniętą pamięć wzrokową (ja tak miałam). I tak jak z zajęć nie wynoszę nic - ewentualnie notatki - tak z książką i zakreślaczem potrafię w tym samym czasie zrobić 2 razy tyle.
Szkoła była dla mnie stratą czasu. Nic nie pamiętałam z lekcji, a wracałam zmęczona.
Żadna wiedza z liceum ani nie została w głowie, ani się nie przydała, poza podstawami przedsiębiorczości genialnie prowadzonymi.
Obowiązek nauki - ok. Ale obowiązek chodzenia do szkoły - niekoniecznie.

71

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?
cslady napisał/a:

Tzn. akurat kwestię przebywania z obcymi dziećmi uważam za dobrą. Gdybym była przyzwyczajona do nauki w grupie rodzinnej, gdzie wszyscy mnie lubią, to chyba nie byłabym za bardzo przystosowana do funkcjonowania w społeczeństwie. Potem takie dziecko pójdzie do pracy i jeszcze bardziej się załamie, że ktoś się z niego śmieje, wymaga, nie lubi itp.

Wiesz, studenci czy potem współpracownicy nie są tacy pierwsi do wyśmiewania jak dzieci. Nikt już na studiach ani w pracy nie śmieje się z nikogo że jest gruby, że nosi okulary, że się jąka czy cholera wie co. Dzieci w szkole są o wiele bardziej bezpośrednie i brutalne.

72

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?
kammiś napisał/a:

Wiesz, studenci czy potem współpracownicy nie są tacy pierwsi do wyśmiewania jak dzieci. Nikt już na studiach ani w pracy nie śmieje się z nikogo że jest gruby, że nosi okulary, że się jąka czy cholera wie co. Dzieci w szkole są o wiele bardziej bezpośrednie i brutalne.

Niby tak, ale ja wolę bezpośredniość i brutalność, bo to jest przynajmniej szczere. Dużo więcej szkód wyrządza bycie powierzchownie miłym, a za plecami podkładanie świń. Są branże czy zawody, gdzie coś takiego jest rzadkim zjawiskiem, bo w końcu mówimy o dorosłych ludziach, ale w takiej przeciętnej, byle jakiej korporacji ludzie często narzekają na atmosferę w pracy, mobbing itp. Chodziło mi tylko o to, że jeśli w szkole nauczymy się radzić sobie z dziećmi, które nas nie lubią, to w dorosłym życiu jesteśmy może trochę lepiej przygotowani. Chociaż to, co nieraz dzieje się obecnie w szkołach, jest już grubą przesadą, bo dzieci potrafią być dużo bardziej okrutne niż dorośli. No ale przecież mamy bezstresowe wychowanie, które pozwala czuć się bezkarnym.

73

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?
cslady napisał/a:
kammiś napisał/a:

Wiesz, studenci czy potem współpracownicy nie są tacy pierwsi do wyśmiewania jak dzieci. Nikt już na studiach ani w pracy nie śmieje się z nikogo że jest gruby, że nosi okulary, że się jąka czy cholera wie co. Dzieci w szkole są o wiele bardziej bezpośrednie i brutalne.

Niby tak, ale ja wolę bezpośredniość i brutalność, bo to jest przynajmniej szczere. Dużo więcej szkód wyrządza bycie powierzchownie miłym, a za plecami podkładanie świń. Są branże czy zawody, gdzie coś takiego jest rzadkim zjawiskiem, bo w końcu mówimy o dorosłych ludziach, ale w takiej przeciętnej, byle jakiej korporacji ludzie często narzekają na atmosferę w pracy, mobbing itp. Chodziło mi tylko o to, że jeśli w szkole nauczymy się radzić sobie z dziećmi, które nas nie lubią, to w dorosłym życiu jesteśmy może trochę lepiej przygotowani. Chociaż to, co nieraz dzieje się obecnie w szkołach, jest już grubą przesadą, bo dzieci potrafią być dużo bardziej okrutne niż dorośli. No ale przecież mamy bezstresowe wychowanie, które pozwala czuć się bezkarnym.

Z tym, że dorośli mają zwykle uzasadnione powody, w miarę racjonalne, dla których kogoś "prześladują". Zwykle chodzi o rywalizację. To widać i na studiach i w pracy i widziałam jak się udzielałam politycznie. Nikt nie zajmuje się kopaniem najsłabszego. Przykład - wisi mi to, że ktoś kto jedzie na trójach dostanie 5 bo uczył się z moich notatek. Ale już temu, kto również się stara o stypendium ministra w życiu ich nie dam, bo to rywalizacja o 14 tysięcy złotych. Tak samo nikt nie pomoże nikomu w walce o grant, jeśli sam walczy, a wręcz przeciwnie - dokopie. W pracy jest tak samo. Co kogo interesuje kopanie najsłabszego aplikanta (jak zauważyłam) - nic. Za to ci lepsi koszą się równo. Z tym że mają mniej więcej równe szanse. Tak samo było w polityce samorządowej - ludzie koszą się na mniej więcej równych poziomach a słabszym pomagają, bo się mogą przydać.

A dzieci? Dzieci kopią najsłabszych. I z zupełnie IRRACJONALNYCH pobudek. Bo ten ma zeza, bo ten się jąka, bo ten ma okulary, bo ten jest gruby, bo ten ma brzydkie ciuchy, bo ten nie ma markowego piórnika. Widziałaś tak irracjonalne pobudki u dorosłych? Ja nie.
Dzieci nie "koszą" z powodów rywalizacji, dzieci są okrutne tylko po to, żeby być okrutne.
Takie jest moje zdanie.

74

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?

Kammiś, 100% prawda widuje takie przypadki "niewinnych dzieci" dzień w dzień.

75

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?

Nie zgodzę się z tym do końca. Czy szefowa w korporacji traktuje podwładnych jak śmieci, bo z nimi rywalizuje? No proszę Cię. O co niby? Jaki tu jest racjonalny powód poza zwykłą chęcią odbicia sobie własnych frustracji? Traktuje ich tak, bo może. Czy profesor na uniwersytecie traktuje słabszych studentów jak śmieci, bo boi się, że są lepsi od niego? Tak, nawet na uniwersytetach potrafi pracować mentalna patologia z tytułem profesora. Dlaczego w firmach ofiarą znęcania też padają ludzie słabi? Nikt sobie nie wybiera do tego osoby mocnej, która odda. A o co rywalizują kobiety, które wyśmiewają się i dokuczają słabym psychicznie mężczyznom tylko dlatego, że ośmielili się do nich podejść? Dla mnie złośliwości związane z rywalizacją to coś innego niż wyżywanie się na innych, bo np. mieliśmy gorszy dzień, a oni są słabsi od nas z różnych względów, więc możemy sobie na to pozwolić. W moim poprzednim poście chyba źle napisałam o co mi chodziło, bo za dużo było skrótów myślowych.

76

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?

Powiem tak, tzw. bullying w szkole zawsze był i zawsze będzie. Tego się nie zlikwiduje nieważne jaką ustawą, nieważne jakimi przepisami. Nie wiem jak było u dziewczyn, ale u chłopaków zasady były i są wciąż te same. Jest jakaś grupa rówieśników, albo jesteś w grupie i robisz to co wszyscy, albo się wyłamujesz i wszyscy po tobie jadą. Myślicie, że dlaczego część osób ma swój pierwszy kontakt z papierosami czy alkoholem właśnie w szkole? "Wszyscy idą jarać to i ja muszę, bo będę lamusem". Zwykła zasada stada, sposób na pozyskanie akceptacji w grupie.

77 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-11-01 13:29:49)

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?

A nie z ciekawości? big_smile Ja wypiłam i zapaliłam pierwszy raz właśnie z ciekawości, a nie dlatego, że grupa tego oczekiwała. Potem stwierdziłam, że to nie dla mnie. Czegoś mocniejszego do palenia spróbowałam dopiero w dorosłym życiu, gdzie nawet nie obracam się w takim towarzystwie. Ot, byłam ciekawa.

78 Ostatnio edytowany przez szakisz (2015-11-01 14:54:46)

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?

Oczywiście też. Ciekawość, najpopularniejszy czynnik wewnętrzny, presja rówieśników - zewnętrzny. U chłopaków często się słyszy: "Chodzisz z nami a nie zajarasz? No dalej, nie bądź ci*ą." I niektórzy najzwyczajniej pękają. Nie wiem jak to jest z tym dziewczyn. Choć np moja babcia opowiedziała mi po latach jej przygodę z paleniem big_smile Chodziła do średniej, klasa żeńska. Pewnego dnia jedna laska przyniosła na w-f paczkę papierosów, którą skubnęła ojcu. Cała akcja rozgrywa się oczywiście w szatni przed zajęciami. Ona tak wyjmuje te papierosy, zapala jednego, pyta: "Chcecie?". Stoją te dziewczyny, każda patrzy jedna na drugą, żadna nie wie czy wziąć pierwsza (trzeba pamiętać że to były lata 60-te. Obyczaje nie były tak luźne jak dziś. Wyczucie papierosów, zwłaszcza od dziewczyny, skutkowało masakrą w domu). W końcu, jedna wzięła, potem druga, trzecia i w końcu wszystkie się odważyły. Później papierosek przed w-f stał się normą big_smile

79

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?

Z próbowania papierosów i alkoholu zwykle bardzo szybko się wyrasta. Gorzej jest teraz z tymi wszystkimi słoneczkami i ogólnie podejściem do seksu. A tutaj też często jest presja rówieśników. Niestety takie rzeczy zostawiają już blizny na całe życie.

80 Ostatnio edytowany przez szakisz (2015-11-01 15:26:52)

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?
cslady napisał/a:

Z próbowania papierosów i alkoholu zwykle bardzo szybko się wyrasta. Gorzej jest teraz z tymi wszystkimi słoneczkami i ogólnie podejściem do seksu. A tutaj też często jest presja rówieśników. Niestety takie rzeczy zostawiają już blizny na całe życie.

Wiesz, nie powiedziałbym. Z rzucaniem jest tak jak z próbowaniem. Wszystko zależy od osobowości i umiejętności bycia asertywnym. Moja babcia zaczęła palić w wieku 17 lat, dziś ma 66 i pali dalej big_smile Jednak masz rację, że z tymi słoneczkami i innymi to po prostu masakra. Młodzi traktują seks jak zabawę, tylko czy coś z tym da się zrobić? Edukacji seksualnej dobrej nie ma, a nawet jakby była to liberalizacja obyczajów robi swoje.

81 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-11-01 15:33:56)

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?

No mnie w sumie nigdy papierosy nie smakowały, podobnie alkohol. Może nie mam tendencji do uzależniania się akurat od tego, nie wiem. A może po prostu za mało "próbowałam", by się uzależnić. Moi rodzice też palili od momentu, gdy spróbowali w szkole. Rzucili przed moim urodzeniem i od tego czasu już nigdy nie wrócili do papierosów, ani nie popalali po kątach. Mnie ogólnie ten smród przeszkadza, bo potem muszę wszystko prać i myć siebie kilka razy, żeby pachnieć jak człowiek.

82

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?

Ja nie nienawidzę widoku ładnej dziewczyny, ze szlugiem, za przeproszeniem, w ryju. Ani to fajne, ani estetyczne. A weź potem taką pocałuj, fuj. Jakbyś wsadził twarz do popielniczki z popiołem. Sam nie palę, wiem, że w drugą stronę to działa podobnie.

83

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?

Dla mnie też palący facet byłby skreślony. Nieważne, że paliłby tylko na balkonie, bo i tak cały by śmierdział. big_smile

84

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?
in_ka napisał/a:

zdecydowanie jestem za obowiązkiem szkolnym ale ...
"nie każdy musi zostać Mickiewiczem"- jak mawia moja koleżanka
wielkim błędem było zlikwidowanie w naszym kraju szkolnictwa zawodowego
mieliśmy je ustawione na dobrym poziomie, teraz próbują odbudować ale już nie ma ani takiej kadry ani bazy


dokladnie tak. Komu to przeszkadzalo? Czy szkoly mialy problem z brakiem chetnych?

85

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?
adiaphora napisał/a:
in_ka napisał/a:

zdecydowanie jestem za obowiązkiem szkolnym ale ...
"nie każdy musi zostać Mickiewiczem"- jak mawia moja koleżanka
wielkim błędem było zlikwidowanie w naszym kraju szkolnictwa zawodowego
mieliśmy je ustawione na dobrym poziomie, teraz próbują odbudować ale już nie ma ani takiej kadry ani bazy


dokladnie tak. Komu to przeszkadzalo? Czy szkoly mialy problem z brakiem chetnych?

wtedy nie, teraz są szkoły zawodowe gdzie jest problem z naborem
ale może zwyczajnie profil jest kiepski

86

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?
Małpa69 napisał/a:
Paweło napisał/a:

Drugi podobny przykład rodzic ze względu na talent chce go tam posłać uczeń nie chce w tym momencie uczeń nie ma nic do gadania.

No świetne, nie uważasz że człowiek ma prawo decydować o tym co chce robić w życiu? To że ktoś ma talent nie oznacza że ma ochotę robić akurat to, a nie ma nic gorszego niż robienie czegoś "bo rodzice tak sobie wymyślili". Przy wypaleniu zawodowym ( a do tego prowadzi robienie czegoś na siłę) żaden talent nie pomoże.

Ale od tego sa rodzice ja chcę pewien minimalny kompromis. Co innego jak ktoś ma skończone 18 lat.

87

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?
in_ka napisał/a:
Snake napisał/a:

Czy to taki czasy, że nastolatkom mniej ujmy przynosi zrobienie loda staruchowi za stówkę niż umycie okien za tą samą stówkę? Może i tak, to pierwsze zajmuje mniej czasu i tak nie męczy...

coś w tym jest Snake i na dodatek bardzo smutne...

Ja nam takie osoby co czytają do rzeczy w sieci i inne tp czasopisma robią się na moralne a oficjalnie uprawiają sponsoring. W twoim wieku raczej nie ma takich osób tyczy to osób do 37 roku życia.

88 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-11-02 23:30:00)

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?

Paweło Ty to jesteś taki śmieszny, że przebijasz tym nawet swoją żałosność lol
w moim wieku to dopiero uprawia się kochanieńki sponsoring
ale jak dożyjesz, to się ... dowiesz wink

89 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-12-04 02:40:29)

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?

A może skończymy off top?
Cslady, ganiałaś za to niektóre dziewczyny, a sama w wątku o obowiązku szkolnym piszesz o tym że palący facet byłby dla Ciebie skreślony.
Coś mi tu nie gra.

Akurat ostatnio na konferencji mówiłam - z braku laku, bo konferencja interdyscyplinarna o nauce, a lepszego tematu nie było (nie leży to w kręgu moich zainteresowań) - o obowiązku szkolnym, więc sądzę, że z tego grona mam największą wiedzę na ten temat.
Otóż moi drodzy - obowiązek szkolny kończy się wraz z ukończeniem gimnazjum. Potem mamy już tylko obowiązek nauki - który jest pojęciem zakresowo szerszym od obowiązku szkolnego.
Poza tym obowiązek szkolny =/= chodzenie do szkoły. Może być również realizowany również w formach pozaszkolnych - np. przez nauczanie domowe.
Pytając "obowiązek szkolny - tak czy nie?" pytacie de facto o to czy dzieci wieku lat 6-13 (do skończenia gimnazjum) powinny się W OGÓLE uczyć - nieważne czy w szkole, czy w domu.

Jeśli ktoś ma wątpliwości, czy mam rację:
Podstawa prawna: ustawa o systemie oświaty (daty uchwalenia i Dziennika Ustaw szukać mi się nie chce, późno jest, wybaczcie, ale zakładam że isap każdy debil umie obsłużyć).

90 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-12-04 11:35:25)

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?
kammiś napisał/a:

Akurat ostatnio na konferencji mówiłam - z braku laku, bo konferencja interdyscyplinarna o nauce, a lepszego tematu nie było (nie leży to w kręgu moich zainteresowań) - o obowiązku szkolnym, więc sądzę, że z tego grona mam największą wiedzę na ten temat.

Kammiś, ty przyszły prawnik i takie błędne założenie?
mówienie na temat obowiązku na jednej konferencji wiosny nie czyni, że tak powiem wink
może więcej pokory i skromności ...

kammiś napisał/a:

Może być również realizowany również w formach pozaszkolnych - np. przez nauczanie domowe.

może być realizowany jeszcze w innych formach na terenie szkoły jak i poza nią

91 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-12-04 14:52:17)

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?
in_ka napisał/a:
kammiś napisał/a:

Akurat ostatnio na konferencji mówiłam - z braku laku, bo konferencja interdyscyplinarna o nauce, a lepszego tematu nie było (nie leży to w kręgu moich zainteresowań) - o obowiązku szkolnym, więc sądzę, że z tego grona mam największą wiedzę na ten temat.

Kammiś, ty przyszły prawnik i takie błędne założenie?
mówienie na temat obowiązku na jednej konferencji wiosny nie czyni, że tak powiem wink
może więcej pokory i skromności ...

kammiś napisał/a:

Może być również realizowany również w formach pozaszkolnych - np. przez nauczanie domowe.

może być realizowany jeszcze w innych formach na terenie szkoły jak i poza nią

O czym swiadczy zwrot "rowniez".
W sensie prawnym - wiem duzo. Moze i nauczyciel wie wiecej o praktyce, ale o egzekucji administracyjnej juz nie.

Slowo pokora do mnie nie przemawia wink ludzie bez pokory wyzej dochodza wink
Patrzac chocby na naszego obecnego Prezydenta big_smile

92

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?
kammiś napisał/a:

O czym swiadczy zwrot "rowniez".
W sensie prawnym - wiem duzo. Moze i nauczyciel wie wiecej o praktyce, ale o egzekucji administracyjnej juz nie.
Slowo pokora do mnie nie przemawia wink ludzie bez pokory wyzej dochodza wink
Patrzac chocby na naszego obecnego Prezydenta big_smile

może kammiś i o egzekucji administracyjnej coś tam wiesz ale o prawie oświatowym to raczej nic a nic,
a pokora to kammiś  świadomość własnej niedoskonałość i rzeczywiście raczej do ciebie nie przemawia wink

93 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-12-04 16:20:31)

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?
in_ka napisał/a:
kammiś napisał/a:

O czym swiadczy zwrot "rowniez".
W sensie prawnym - wiem duzo. Moze i nauczyciel wie wiecej o praktyce, ale o egzekucji administracyjnej juz nie.
Slowo pokora do mnie nie przemawia wink ludzie bez pokory wyzej dochodza wink
Patrzac chocby na naszego obecnego Prezydenta big_smile

może kammiś i o egzekucji administracyjnej coś tam wiesz ale o prawie oświatowym to raczej nic a nic,
a pokora to kammiś  świadomość własnej niedoskonałość i rzeczywiście raczej do ciebie nie przemawia wink

Alez ja jestem swiadoma wlasnej niedoskonalosci wink pokora to dla mnie unizanie sie.
Nie wiem nic systemie oswiaty? No... to pytaj wink
Gdybys wiedziala cokolwiek to zorientowalabys sie ze egzekucja administracyjna jest scisle zwiazana z systemem oswiaty...bo obowiazek szkolny podlega egzekucji administracyjnej.
"Profesorow" (cudzyslow celowy, bo profesor to stopien naukowy) szkolnych nie uczyli? wink
Prawo oswiatowe jest dzialem prawa administracyjnego. Stad egzekucja administracyjna. Nie da sie mowic o prawie osiwatowym w oderwaniu od calej galezi prawa administracyjnego i po czesci procesowego.

94 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-12-04 17:06:04)

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?
kammiś napisał/a:

Alez ja jestem swiadoma wlasnej niedoskonalosci wink pokora to dla mnie unizanie sie.
Nie wiem nic systemie oswiaty? No... to pytaj wink
Gdybys wiedziala cokolwiek to zorientowalabys sie ze egzekucja administracyjna jest scisle zwiazana z systemem oswiaty...bo obowiazek szkolny podlega egzekucji administracyjnej.
"Profesorow" (cudzyslow celowy, bo profesor to stopien naukowy) szkolnych nie uczyli? wink
Prawo oswiatowe jest dzialem prawa administracyjnego. Stad egzekucja administracyjna. Nie da sie mowic o prawie osiwatowym w oderwaniu od calej galezi prawa administracyjnego i po czesci procesowego.

no widzisz kammiś najważniejsze czym jest co dla ciebie, a nie czym jest w ogóle czy w rzeczywistości, tę pokorę mam na myśli, czyli cnotę moralną polegającą również na nie wywyższaniu się ponad innych
co do reszty to nawet nie skomentuję, bo nie warto Droga Studentko z "największa wiedzą w temacie" lol

95

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?
in_ka napisał/a:
kammiś napisał/a:

Alez ja jestem swiadoma wlasnej niedoskonalosci wink pokora to dla mnie unizanie sie.
Nie wiem nic systemie oswiaty? No... to pytaj wink
Gdybys wiedziala cokolwiek to zorientowalabys sie ze egzekucja administracyjna jest scisle zwiazana z systemem oswiaty...bo obowiazek szkolny podlega egzekucji administracyjnej.
"Profesorow" (cudzyslow celowy, bo profesor to stopien naukowy) szkolnych nie uczyli? wink
Prawo oswiatowe jest dzialem prawa administracyjnego. Stad egzekucja administracyjna. Nie da sie mowic o prawie osiwatowym w oderwaniu od calej galezi prawa administracyjnego i po czesci procesowego.

no widzisz kammiś najważniejsze czym jest co dla ciebie, a nie czym jest w ogóle czy w rzeczywistości, tę pokorę mam na myśli, czyli cnotę moralną polegającą również na nie wywyższaniu się ponad innych
co do reszty to nawet nie skomentuję, bo nie warto Droga Studentko z "największa wiedzą w temacie" lol

Oceniałam po całokształcie dyskusji wink
Jeśli ktoś ową wielką wiedzę posiada, to nie chciał jej ujawnić

96

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?
kammiś napisał/a:

Akurat ostatnio na konferencji mówiłam - z braku laku, bo konferencja interdyscyplinarna o nauce, a lepszego tematu nie było (nie leży to w kręgu moich zainteresowań) - o obowiązku szkolnym, więc sądzę, że z tego grona mam największą wiedzę na ten temat.


ale w paru innych zakresach prawa smile Wziąłbym taką chętną studentkę i prowadzałbym w różne miejsca, i gremia. Tam jako argument na wagę zmasowanego uderzenia nuklearnego mówiłbym "sami chcieliście, koleżanka była ostatnio na konferencji, to wam zaraz wszystko wyłuszczy..."

97

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?
Snake napisał/a:
kammiś napisał/a:

Akurat ostatnio na konferencji mówiłam - z braku laku, bo konferencja interdyscyplinarna o nauce, a lepszego tematu nie było (nie leży to w kręgu moich zainteresowań) - o obowiązku szkolnym, więc sądzę, że z tego grona mam największą wiedzę na ten temat.


ale w paru innych zakresach prawa smile Wziąłbym taką chętną studentkę i prowadzałbym w różne miejsca, i gremia. Tam jako argument na wagę zmasowanego uderzenia nuklearnego mówiłbym "sami chcieliście, koleżanka była ostatnio na konferencji, to wam zaraz wszystko wyłuszczy..."

W praktyce się takimi pierdołami jak obowiązek szkolny nie zajmuję i nie zamierzam.
niedochodowe wink
A chadzam - w gremia, jak to mówisz - jedynie, jeśli mi się to opłaca.
Bez punktów do stypendium (i to za mniej niż 4 też nie ruszę szanownych 4 liter), nie chadzam.
Taki przywilej szefa koła naukowego, który sam sobie konfe machnąć, jak mu się chce.
Prawnik nie jest "od wszystkiego", Snake'u. I wziąłbyś radcę z 40-letnim stażem pracy, i też pewnie uznałbyś go za osła. A on nie ma powodów, żeby się niektórymi rzeczami zajmować, bo....nie wszystko się opłaca wink

98

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?
kammiś napisał/a:

I wziąłbyś radcę z 40-letnim stażem pracy, i też pewnie uznałbyś go za osła. A on nie ma powodów, żeby się niektórymi rzeczami zajmować, bo....nie wszystko się opłaca wink

Tam, gdzie bym cię wziął siedzą między innymi tacy radcy ale myślę, że twoje radosne podejście by się im spodobało smile "cześć chłopaki, nad czym się tak głowicie? Dajcie przeczytać..., a wiem, byłam na takiej jednej konferencji i wiecie..."

99

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?
Snake napisał/a:
kammiś napisał/a:

I wziąłbyś radcę z 40-letnim stażem pracy, i też pewnie uznałbyś go za osła. A on nie ma powodów, żeby się niektórymi rzeczami zajmować, bo....nie wszystko się opłaca wink

Tam, gdzie bym cię wziął siedzą między innymi tacy radcy ale myślę, że twoje radosne podejście by się im spodobało smile "cześć chłopaki, nad czym się tak głowicie? Dajcie przeczytać..., a wiem, byłam na takiej jednej konferencji i wiecie..."

Snake'u, Ty albo nie rozumiesz, albo udajesz że nie rozumiesz.
Nie, tak się nie rozmawia z praktykami, tylko z teoretykami.
Rozróżniać należy dwa światy. Jak ktoś łączy teorię z praktyka - większość teoretyków to również praktycy, odwrotnie nie - to wie o tym doskonale.
Nie, w pracy z praktykami o niczym takim nie rozmawiam.
Natomiast tutaj na forum się jedynie teoretyzuje.

100

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?

Masz rację smile w teorii jesteś dobra, w praktyce leżysz i niekoniecznie o prawie piszę lol

101

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?
Snake napisał/a:

Masz rację smile w teorii jesteś dobra, w praktyce leżysz i niekoniecznie o prawie piszę lol

Jeżeli chodzi o praktykę w prawie to nie leżę i to NIE jest moja opinia big_smile
A o jaką inna praktykę Ci może chodzić? Ja niczego innego praktykować nie muszę.

102

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?

Życie skarbie smile

103

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?

Chciałabym zauważyć, że temat wątku został jasno sprecyzowany, brzmi: "Obowiązek szkolny - tak czy nie?". Zgodnie z regulaminem off top stanowi jego naruszenie, dlatego bardzo proszę o powrót do tematu, dla którego wątek został założony. Osobie Kammiś można poświęcić oddzielny wink.
Z góry dziękuję i pozdrawiam, Olinka

104

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?

Jak będzie wyglądał edukacyjny krajobraz, jeśli zmiany wejdą w życie?

    Sześciolatki będą teraz obowiązkowo zostawać w zerówce. Te będą mogły działać zarówno w przedszkolach, jak i przy szkołach. Tu również szykuje się zmiana - od 2016 roku zerówki szkolne miały być objęte bardzo rygorystycznymi przepisami, które de facto uniemożliwiały tworzenie ich w większości szkół. Teraz takich rygorów ma już nie być.
    Rodzic nadal będzie mógł posłać sześciolatka do szkoły. Tu jednak tryb przyjęcia zależy od miesiąca, w którym dziecko przyszło na świat.
    Urodzeni w pierwszej połowie roku będą musieli przez rok chodzić do zerówki albo przedstawić opinię poradni psychologiczno-pedagogicznej.
    Urodzeni od września do grudnia będą musieli po prostu przynieść opinię z poradni, obojętnie czy wcześniej chodzili do przedszkola, czy nie.
    Pięciolatki będą mogły do przedszkola pójść, ale nie będą miały takiego obowiązku (dziś mają). W podobnej sytuacji będą czterolatki, a od września 2017 roku także dzieci trzyletnie. Oznacza to, że dla każdego chętnego dziecka w tym wieku gmina będzie musiała znaleźć miejsce w przedszkolu. Jak pisaliśmy już w "DGP", to może rodzić wiele problemów - niemal w każdym większym mieście zabrakłoby dla nich miejsc zarówno w publicznych, jak i niepublicznych przedszkolach
/źródło dziennik.pl/
dobra zmiana czy niekoniecznie ?

105

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?

Kammiś może mogłabyś pomóc...  W dziale  studia, sesja i życie studenckie dziewczyna prosi o małe wsparcie. Ma napisać plan pracy licencjackiej na temat "Status prawny dziecka na przykładzie RP" z uwzględnieniem prawa międzynarodowego. Dziewczyna chyba nie bardzo wie, jak się do tego zabrać. Może mogłabyś nią trochę pokierować, odesłać do odpowiednich źródeł ? smile

106

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?
Volver napisał/a:

Kammiś może mogłabyś pomóc...  W dziale  studia, sesja i życie studenckie dziewczyna prosi o małe wsparcie. Ma napisać plan pracy licencjackiej na temat "Status prawny dziecka na przykładzie RP" z uwzględnieniem prawa międzynarodowego. Dziewczyna chyba nie bardzo wie, jak się do tego zabrać. Może mogłabyś nią trochę pokierować, odesłać do odpowiednich źródeł ? smile

A trafilas bo konsta to moja pasja big_smile a miedzynarodowe - z racji powiazania -  rowniez lubie.
Moja kolezanka bronila sie z Rzecznika Praw Dziecka smile
Nie, nie moge. Mi nikt licencjatu z ekonomii i teraz mgr z prawa (lezy moja piekna) nie napisal.
A sam tytul zmienilabym na status prawny dziecka w porzadku prawnym RP na przykladzie (idt).... Tyle moge pomoc.
A jak sie nic nie wie na dany temat, to sie za niego nie zabiera. To tak jakbym ja pisala - nie wiem...o uboju rytualnym - a nie miala pojecia jak reguluje sie wolnosc religii w RP.
Nie lubie studentow, ktorzy nic soba nie reprezentuja a tak prosty problem zbyt dobrze o niej nie swiadczy. Nie wybrala tematu - na przyklad - problematyka izolacji postpenalnej na przykladzie "Lex Trynkiewicz" w systemie prawnym rp na tle powszechnym zeby miec Bog-wie-jakie problemy ze znalezieniem zrodel jak w tym temacie.
Podejrzewam nawet ze sama nie wie o czym chce pisac - czy bardziej w konste, czy bardziej w kro.

107

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?

Pisząc, że może mogłabyś miałam na myśli, że może zechciałabyś... Przepraszam za niestosowne pytanie smile

108 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-12-05 16:36:11)

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?
Volver napisał/a:

Pisząc, że może mogłabyś miałam na myśli, że może zechciałabyś... Przepraszam za niestosowne pytanie smile

Nie o to chodzi.
Po prostu mam alergie na studentow-idiotow i to jako studentka to widze a przeciez rzekomo nie powinnam byc po "stronie przeciwnej" - prowadzacych big_smile
Wiesz co potrafia napisac na kolokwium? Byly mi to pokazywal. Pytanie o traktat lizbonski. I odpowiedz studenta: traktat lizbonski zostal zawarty w Lizbonie. Koniec odpowiedzi.
Wstydu nie maja. Jak nie umiem, to nie przychodze (mialam taka sytuacje - chory kot - nie zdazylam) i umawiam sie na konsultacje. Ale do tego miec trzeba choc troche szacunku do siebie i do prowadzacego.
Tak samo z pracami lic/mgr... Zenada.

109 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2015-12-11 15:40:40)

Odp: Obowiązek szkolny - tak czy nie?
cslady napisał/a:

Kontynuując dyskusję z innego tematu: co sądzicie o wymogu edukacji do określonego przez państwo roku życia? Czy zgadzacie się, że obowiązek szkolny jest potrzebny? A gdybyście Wy sami mieli wybór w okresie tych nastu lat, to jaka byłaby Wasza decyzja?

Mam mieszane uczucia co do tego wymogu, ale gdyby chodziło tylko o mnie to wybrałabym możliwość nauki w domu. Uważam czas spędzony w szkole za zmarnowany.W szkole średniej przebywałam poza domem od rana do samego wieczora, ledwo starczało mi czasu na odrobienie zadania, co dopiero mówić o jakichś zainteresowaniach/poszerzaniu wiedzy z wybranych przedmiotów. Najwięcej czasu marnowały mi dojazdy, i patologicznie długie przerwy w mojej szkole. Odkąd zaczęłam pracować, mam zdecydowanie o wiele, wiele czasu więcej.

Posty [ 66 do 109 z 109 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Obowiązek szkolny - tak czy nie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024