Tak sie zastanawialem nad tym tematem bo "dyskusja" osiagnela poziom absrudu i tak sobie mysle, przypomne wszystkim znane prawdy, ze:
gdyby nic nie bylo poza zyciem fizycznym samo zycie nie mialo by sensu, zycie pojedynczego czlowieka nie mialo by sensu, powiem tez ze kiedys swego czasu wiele rozmawialem z osobami medytujacymi, moge powiedziec ze swiat poza swiatem materialnym jest bardzo ciekawy i roznorodny, zlozony a jednoczesnie "prosty"
Co mnie szokuje to nie za ludzie maja dziwne poglady (u mnie w klasie licealnej kiedys pamietam ze tylko jedna osoba na prawie 30cioro prezentowala poglady femte - ale przynajmniej umiala dyskutowac) ale to ze zatwardziali ateisci zmieniaja swoje swiatopolgady pod wplywem zdarzen
np. przytaczany przeze mnie, kilkukrotnie tutaj, amerykanski neurochirurg, a wiec osoba obeznana z wszelkimi "stanami" mozgu, Ebon Alexander, zmienil swoj swiatopoglad po spiaczce, w ktorej jego mozg byc zupelnie "martwy" w sensie nieaktywny, na co ma dowody w postaci badan (ale tez podaje wszelkie mozliwe inne wytlumaczenia, dowodzi jednoczesnie niemozliwosci halucynajcji, i innych wrazen generowanych przez mozg), kiedy podczas tej spiaczki nie tylko byl na tamtym swiecie ale rowniez uzyskal informacje na temat swojej niezyjacej siostry, ktorej nigdy nie znal bo byl adoptowany!
wiekszosc ludzie nie tylko nie neguje istnienia duszy ale raczej sie zastanawia co z tego wynika, niematerialnosc zycia czlowieka w sensie jego swiadomosci, ktora nie umiera po smierci, implikuje zupelnie inne spojrzenie na to co tutaj robimy, na skutki naszych dzialan, na zwiazki miedzy ludzkie
czasami jednak zdarza sie ze ktos usiluje wyprzec zakrzykujac niewygodne dla niego prawdy, ktore sa problemem poniewaz sie nad tym zastanawia a gdyby nie bylo to temat bylby dla takiej osoby obojetny, taka osoba czuje potrzebe udowadniania wszystkim naokolo ze wie lepiej, co jest zakrzykiwaniem wlasnych podswiadomych spostrzezen ze przeciez jest inaczej
ludzie na codzien doswiadczaja prekognicji, dziala intuicja, co wiecej, osobiscie spotkalem osobe, ktora rozmawiala ze zmarlym po smierci (kiedy jeszcze przez kilka dni dusza utrzymuje cialo eteryczne, ktore moze byc widoczne dla niektorych ludzi), ktory chcial sie pogodzic z ta osoba, jest tez olbrzymi obszar innych zdolnosci, ktore sa w posiadaniu wielu ludzi, i tak jak np. podczas snu umysl moze tworzyc swoje wlasne "obrazy" - tzw. swiadome snienie, ktore jest wytworem umyslu, to moze tez doswiadczac OBE i innych zjawisk gdzie niematerialna czesc czlowieka moze obserwowac odlegle dla nas zdarzenia w przestrzeni i czasie albo nawet najblizsze otoczenie
niestety w tym dziale nie da sie na takie tematy dyskutowac, osobom zainteresowanym takimi tematami sugeruje samodzielne studia czy poszukanie takich miejsc dyskusji, gdzie jest ona mozliwa, obserwujac bowiem dyskusje czy tutaj, czy w drugim dziale o religii w szkole, widze jedynie stawianie na swoim, chce powiedzenia ostatniego slowa
poszukiwania odnosnie naszej tozsamosci duchowej mozna wiazac bezposrednio z wiara, religia ale tez mozna opierac na wiedzy, przekazach roznych kultur, nawet w pierwszej lepszej z brzegu ksiazce Cejrowskiego mozna przeczytac o praktykach szamanskich (czego nie polecam) gdzie mozna sie wcielac w ciala zwierzat, widziec przez jakis czas i czuc co czuje zwierze, czego doswiadczaja ludy Amazonii o czym Cejrowski mogl sie przekonac zyjac tam z nimi, itd.
to oczywiscie nie sa zjawiska materialne, ale oczywisce ze dzisiejsz fizyka zaczyna zachaczas o takie zjawiska w sensie postrzegania innych, niematerialnych wymiarow posrednio, poprzez zjawiska przekazywania informacji z pominieciem wymiarow fizycznych
nie oszukujmy sie, cialo czlowieka porusza sie jedynie w swiecie materialnym, zeby czlowiek mogl przekazywac, odbierac, informacje np. od kogos na innym kontynecie, bez straty czasu, przeczuwac, przewidywac rozne wydarzenia, "dotykac" rzeczy niefizycznie, wplywac na odleglosc na wyniki doswiadczen, musi poza cialem posiadac taki element, takie cialo, ktore jest "zdolne" do poruszania sie, oddzialywania w przestrzeni niefizycznej, to jest oczywiste, my jedynie nie wiemy jak mozliwe jest polaczenie takiego cialo z cialem fizycznym, jak wyglada przekazywanie informacji do umyslu i vice versa
musi tutaj istniec jakies polaczenie z cialem i oczywiscie informacje na ten temat sa dostepne, nie sa to informacje calosciowe ale wystepuja takie i u sumerow i u ludzi, po np. przeszczepach serca
sama dusza (podswiadomosc) to nie koniec duchowosci czlowieka no ale niektorzy sa dopiero na poczatkowym etapie, jest to etap przyjmowania, dopuszczania, watpliwosci lub negacji istnienia rzeczywistosci duchowej,
dla mnie jest to "prymitywne" podejscie w sensie nie wymadrzania sie, ale negacji oczywistosci, ale rozumie skad sie to bierze, bierze sie to z kultu materialnego zycia, materialnych "sukcesow i osiagniec", z braku checi refklesji nad swoim zyciem, z niecheciom stawiania czola skutkom swoich wlasnych dzialan, itp.
takze moja rada to samodzielne poszukiwania, rozmowy z ludzmi ktorzy doswiadczaja takich rzeczy, przemysliwanie, obserwacja rowniez siebie, zdarzen w zyciu, ktore zadko sa przypadkowe, praca nad relacjami z innymi ludzmi, z Bogiem, oraz zycie swiadome, panowanie nad emocjami, itp.