Dusza - co to takiego? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Dusza - co to takiego?

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 161 ]

66 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2015-10-21 08:15:31)

Odp: Dusza - co to takiego?

Wydaje mi się, ze blad dyskusji polega na tym, ze niektórzy uznają za materie (swiat materialny) to, co "widzimy" namacalnie - czyli przedmioty, ciala fizyczne, czyli obiekty majace mase, obj, itd.,i które możemy zbadac naszymi zmysłami, czyli detektorem, jakim jest nasz mozg,  tymczasem przecież nauka już odkryla, ze materia w potocznym rozumieniu, czyli to, co fizycznie możemy odkryc i zbadac naszymi zmysłami, to nie jest tak naprawdę materia, tylko polaczenie, czy tez wspolbyt materii i energii. Sama materia w przyrodzie nie istnieje, tylko zawsze jest to polaczenie materii i energii.

Ksiązka, która mam przed saba, nie jest przecież materia, jest zbudowana z atomow, a tomy, z kwarkow, a kwarki czy tez jeszcze mniejsze czastki, bardziej rozszczepialne wykazują dualizm - korp-falowy. Czyli dana ksiazka przede mna, również zlozona jest z energii, ale chyba nikt nie pokusi się o pogląd, ze ksiązka jest duchem.

Zobacz podobne tematy :

67 Ostatnio edytowany przez czytamlogi (2015-10-21 10:05:31)

Odp: Dusza - co to takiego?

Benita72 energia też jest materią. smile
Problem w tym wątku jest filozoficzny. To kwestia przyjęcia czy świat, w którym żyjemy jest jedynym prawdziwym, czy jest inkarnacją innego szerszego (duchowego?) świata. Mówiąc językiem filmowym czy jest matrixem, z którego przebudzimy się po śmierci ciała i zobaczymy kim jesteśmy i jaki jest cel naszego istnienia.

68

Odp: Dusza - co to takiego?

z tego, co wiem, to nauka utknela w punkcie - dualizmu. Korpuskolarno-falowego. Czyli nie można, moim zdaniem mowic, ze materia jest energia czy energia materią. Tylko - jest jednocześnie tym i tym, alo jakos tak.

69

Odp: Dusza - co to takiego?

Ale obie formy podlegają poznaniu naukowemu.

70

Odp: Dusza - co to takiego?
maniek_z_maniek napisał/a:

Mogę tylko odpowiedzieć tak: smile

Dziś wiadomo ze 100% pewnością ze świadomość człowieka składa się przede wszystkim ze składowej niematerialnej, duchowej a ciało (mózg) jest tylko interfejsem, przekaźnikiem dla świadomości. Ciało, mózg samo w sobie świadomości nie ma.

A co powiesz na taki eksperyment?
http://innemedium.pl/wiadomosc/czlowiek … zyc-w-boga

71

Odp: Dusza - co to takiego?
czytamlogi napisał/a:

Problem w tym wątku jest filozoficzny. .

Edytowalas, to i ja dopisze smile Wlasnie na tym polega chyba problem, ze niektórzy traktują problem filozoficznie, inni naukowo, jeszcze inni nadaja podloze religijne. Taki misz-masz, do woboru do koloru, w zaleznosci, co chce się udowodnić akurat wink

72 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-10-21 12:56:27)

Odp: Dusza - co to takiego?
czytamlogi napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

Mogę tylko odpowiedzieć tak: smile

Dziś wiadomo ze 100% pewnością ze świadomość człowieka składa się przede wszystkim ze składowej niematerialnej, duchowej a ciało (mózg) jest tylko interfejsem, przekaźnikiem dla świadomości. Ciało, mózg samo w sobie świadomości nie ma.

A co powiesz na taki eksperyment?
http://innemedium.pl/wiadomosc/czlowiek … zyc-w-boga

Wiesz, "boję" się tu dyskutować bo zaraz zostanę zje....ny za swoją opinię, tak jak to miało miejsce wiele razy w tym dziale. Dziś pana R. zastępuje pani F. Po prostu ten dział, na tym forum nie działa. Natomiast w kwestii przez Ciebie podanej mysle, ze oczywiście można wpływać na myslenie i osobowość człowieka przez rózne fale, oddziaływania. Nawet w tekstach sumeryjskich czytamy, że Annuna postawili w Mezopotami "wieżę" (było to przed potopem), która powodowała szczęśliwość u czarnogłowych ludzi (to my czyli homo sapiens). Także myślę, że to jest możliwe. Z tym, że wg. mnie wiara w Boga u wielu ludzi nie jest oparta na jakiś wysublimowanych wrażeniach ale na twardych wydarzeniach życiowych lub wieloletnich studiach postrzegania rzeczywistości, przynajmniej mam taką nadzieję.

73

Odp: Dusza - co to takiego?

Nie tylko niewiarę można wywołać laboratoryjnie, wiarę również. Spotkanie z wyższa istota i tak dalej, stany mistyczne - wszystko to można uzyskać w laboratorium.
Co najlepiej świadczy o tym ze to tylko wytwory naszego mózgu.
Jest nawet dziedzina zwana neuroteologia - zajmuje się powstawaniem takich stanów.
Ponieważ niektórzy nie życzą sobie linków - cytacik o powiązaniu doświadczeń religijnych z padaczką skroniową


W 1975 roku, neurolog Norman Geschwind z Bostonu jako pierwszy opisał klinicznie formę epilepsji, w której ataki związane są z wyładowaniami elektrycznymi w obrębie płatów skroniowych. Chorzy na padaczkę skroniową często mówią o doświadczeniach religijnych podczas napadu, co zasugerowało Geschwindowi oraz neuropsychiatrze Davidowi Bearowi z Uniwersytetu Vanderbilt, że wyładowania elektryczne w pewnych obszarach płatów skroniowych mogą czasami stanowić podłoże obsesyjnej religijności. Aby sprawdzić tę hipotezę, neuronaukowiec Vilayanur S. Ramachandran z Uniwersytetu Kalifornijskiego zbadał pobudzenie emocjonalne (mierzone zmianani oporu elektrycznego skóry) swoich pacjentów z padaczką skroniową kiedy słuchali oni słów związanych z religią, z seksem oraz słów neutralnych. Wykazał, że słowa religijne wywołują u takich osób niezwykle dużą odpowiedź emocjonalną, co świadczy, że chorzy na tą odmianę padaczki rzeczywiście mogą mieć większą skłonność do religijnych doznań. Według Ramachandrana doznania takie są wynikiem wzmocnienia połączeń między płatami skroniowymi a układem limbicznym – obszarem mózgu, który odpowiada za emocje. Michael Persinger z Uniwersytetu w Ontario, żeby przypieczętować udział płatów skroniowych w doświadczeniach religijnych, skonstruował „boski hełm”, który generował słabe pole elektromagnetyczne i skupiał je na wybranych obszarach mózgu, co powodowało ich aktywację. Badania na setkach ludzi pokazały, że u większości z nich trzyminutowa sztuczna aktywacja płatów skroniowych wywołuje uczucie, że ktoś (albo jakiś duch) jest w pokoju, mimo że badany jest sam, albo stan głębokiej rozkoszy. Badani tłumaczyli swoje doznania zgodnie ze swoimi wierzeniami – mówili o Bogu, Buddzie, cudzie wszechświata. Zdaniem Persingera doświadczenia religijne i wiara to nic innego, jak elektryczne anomalie w ludzkim mózgu.

74 Ostatnio edytowany przez Marajka (2015-10-21 23:21:48)

Odp: Dusza - co to takiego?

Femte, czytam z ciekawoscia ten watek.
Sama sie z takim pytaniem borykam, a moze borykalam.

Te teorie o duszy tez mnie nigdy nie przekonywaly i szukalam czegos sprawdzalnego,
Te nowsze odkrycia naukowe daja do myslenia.


Benita72 napisał/a:

z tego, co wiem, to nauka utknela w punkcie - dualizmu. Korpuskolarno-falowego. Czyli nie można, moim zdaniem mowic, ze materia jest energia czy energia materią. Tylko - jest jednocześnie tym i tym, alo jakos tak.

femte napisał/a:

Ale obie formy podlegają poznaniu naukowemu.

Nie jestem fizykiem ani nie potrafie z pewnoscia wglebic sie w te glebokie tajniki, niedawno sluchalam tylko wykladu dla laikow o fizyce kwantowej francuskiej fizyczki. Bylo to i tak wystarczajaco malo zrozumialne, wiec moge powtorzyc tylko glowne, bardziej zrozumiale (dla mnie) rzeczy.
Ta glowna przyczyna, dla ktorej nauka tu utknela, jest fakt, ze owszem, obie formy podlegaja poznaniu naukowemu, jednak co to dokladnie znaczy?

To znaczy nic innego, niz ze musi byc obecny obserwator, zeby stwierdzic jeden z tych stanow. Bez obserwatora stan nie jest zdefiniowany.

Tylko jesli obserwator (powiedzmy naukowiec, czy wykonany przez niego pomiar) ustala/definiuje stan czastki, a bez niego nic nie wiadomo, to wychodzi na to, ze niewiele mozna powiedziec o niezaleznym istnieniu tych czastek czy ich stanow (czyli niejako "zewnetrznym swiecie"), niezaleznym od tego obserwatora (to bardzo z grubsza powiedziane, ale w sumie podobno dokladnie o to chodzi)
I tu sie kolko zamyka, metoda badania materialnego swiata doszla (przynajmniej na razie) do slepego zaulka, z ktorego nie ma wyjscia przy stosowaniu dalej tych samych metod.

Czyli sprawa doszla do punktu, w ktorym trzeba zwrocic sie w strone obserwatora i zaczac badac to zjawisko - czym/kim jest swiadomy obserwator?

Nie jest to z pewnoscia mozg, bo i biologia nie znalazla tam zadnej swiadomosci, tylko zbiorowiska komorek sterowanych impulsami elektromagnetycznymi, czyli biologiczny komputer, ktory reaguje na bodzce zewnetrzne.
Wiadomo juz takze, ze to nie geny steruja organizmem, one sa tylko informacja na twardym dysku, ktora moze, ale nie musi byc wykorzystana (epigenetyka). Ale co/kto decyduje o tym, co i jak zostanie wykorzystane? Bo mechanizmy komorkowe (nie geny, tylko membrana) reaguja nie na kazdy impuls i nie zawsze tak samo. Skoro informacja o tym, jak reagowac, nie pochodzi ani z genow, ani nie z innych czesci komorki, bo ta jest tez tylko biologicznym komputerem, ktory musi dopiero byc uruchomiony przez cos, co nie jest w nim, to gdzie ona jest?
Istnieja juz dlatego takze i w biologii, ktora dotad bardzo utykala za fizyka, teorie pol, skad maja pochodzic sterujace impulse (morfogenetyczne pola, wczesniej wysmiewane). Oczywiscie nie udowodnione, ale nie ma poki co lepszego wytlumaczenia, skad sie biora informacje, ktore nie sa zawarte nigdzie w materialnej komorce. Ale tu tez zaczyna sie zmiana paradygmy w swietle wlasnie tych nowych badan w genetyce  i morfologii komorek.

Ciekawe jest jednak glownie to, ze nauka dotarla do punktu, gdzie zaczyna operowac pojeciami zbieznymi z duchowymi naukami, glownie wschodnimi. W innych religiach swiata tez to mozna znalezc, tylko w dosc zakamuflowanych, wypaczonych przez narosniete dogmaty formach.
Chodzi o swiadomosc, ktora ma byc jedynym istniejacym "materialem", z ktorego wszystko jest zrobione, czyli nie-dwoistosc. W tym modelu jednakowoz nie istnieje zadna indywidualna dusza.
Co moglibysmy wogole wiedziec o swiecie i sobie samych bez swiadomosci? No i czym ona jest?

75

Odp: Dusza - co to takiego?

Nie bardzo wiem jak doszłaś do wniosku ze nauka zabrnęła w ślepy zaułek. To, ze nasza świadomość przystosowana do życia w "średnim" świecie sobie nie radzi nie oznacza ze nie można budować modeli teoretycznych.
Człowiek nie potrafi wyobrażać sobie czegoś co wykracza poza świat zmysłów - bardzo małych czy dużych obiektów, praw nimi rządzących. Co nie znaczy, ze skoro się to nie zgadza z naszym "zdrowym rozsądkiem" to nie istnieje. Po prostu pewne prawa natury nie są do pojęcia właśnie tym "zdrowym rozsądkiem". Z czego niektórzy nieuczciwie lub nieświadomie wyciągają wniosek, ze są niepoznawalne.
Nie ma czegoś takiego jak jedna i niepodzielna świadomość, to jest właśnie takie dziecięce wyobrażenie, ze istnieje jakaś stała, niezmienna, nieśmiertelna "dusza".
Mozna przeciąć spoidło wielkie i otrzymujemy dwie świadomości, częściowo  tylko zależne. Teoretycznie możliwe jest całkowite rozłączenie obu półkul i utrzymywanie ich przy życiu.
Świadomość jest suma procesów, coraz bardziej poznawalnych. Sa rożne "elementy" świadomości takie jak np. świadomość położenia ciała. Na te procesy można wpływać, środkami materialnymi, wiec maja jak najbardziej materialny charakter.
Tutaj wypływa nierozwiązywalny problem wolnej woli, ale nie chce go poruszać - osobny obszerny temat.

76

Odp: Dusza - co to takiego?

Tak sie zastanawialem nad tym tematem bo "dyskusja" osiagnela poziom absrudu i tak sobie mysle, przypomne wszystkim znane prawdy, ze:

gdyby nic nie bylo poza zyciem fizycznym samo zycie nie mialo by sensu, zycie pojedynczego czlowieka nie mialo by sensu, powiem tez ze kiedys swego czasu wiele rozmawialem z osobami medytujacymi, moge powiedziec ze swiat poza swiatem materialnym jest bardzo ciekawy i roznorodny, zlozony a jednoczesnie "prosty"

Co mnie szokuje to nie za ludzie maja dziwne poglady (u mnie w klasie licealnej kiedys pamietam ze tylko jedna osoba na prawie 30cioro prezentowala poglady femte - ale przynajmniej umiala dyskutowac) ale to ze zatwardziali ateisci zmieniaja swoje swiatopolgady pod wplywem zdarzen

np. przytaczany przeze mnie, kilkukrotnie tutaj, amerykanski neurochirurg, a wiec osoba obeznana z wszelkimi "stanami" mozgu, Ebon Alexander, zmienil swoj swiatopoglad po spiaczce, w ktorej jego mozg byc zupelnie "martwy" w sensie nieaktywny, na co ma dowody w postaci badan (ale tez podaje wszelkie mozliwe inne wytlumaczenia, dowodzi jednoczesnie niemozliwosci halucynajcji, i innych wrazen generowanych przez mozg), kiedy podczas tej spiaczki nie tylko byl na tamtym swiecie ale rowniez uzyskal informacje na temat swojej niezyjacej siostry, ktorej nigdy nie znal bo byl adoptowany!

wiekszosc ludzie nie tylko nie neguje istnienia duszy ale raczej sie zastanawia co z tego wynika, niematerialnosc zycia czlowieka w sensie jego swiadomosci, ktora nie umiera po smierci, implikuje zupelnie inne spojrzenie na to co tutaj robimy, na skutki naszych dzialan, na zwiazki miedzy ludzkie

czasami jednak zdarza sie ze ktos usiluje wyprzec zakrzykujac niewygodne dla niego prawdy, ktore sa problemem poniewaz sie nad tym zastanawia a gdyby nie bylo to temat bylby dla takiej osoby obojetny, taka osoba czuje potrzebe udowadniania wszystkim naokolo ze wie lepiej, co jest zakrzykiwaniem wlasnych podswiadomych spostrzezen ze przeciez jest inaczej

ludzie na codzien doswiadczaja prekognicji, dziala intuicja, co wiecej, osobiscie spotkalem osobe, ktora rozmawiala ze zmarlym po smierci (kiedy jeszcze przez kilka dni dusza utrzymuje cialo eteryczne, ktore moze byc widoczne dla niektorych ludzi), ktory chcial sie pogodzic z ta osoba, jest tez olbrzymi obszar innych zdolnosci, ktore sa w posiadaniu wielu ludzi, i tak jak np. podczas snu umysl moze tworzyc swoje wlasne "obrazy" - tzw. swiadome snienie, ktore jest wytworem umyslu, to moze tez doswiadczac OBE i innych zjawisk gdzie niematerialna czesc czlowieka moze obserwowac odlegle dla nas zdarzenia w przestrzeni i czasie albo nawet najblizsze otoczenie

niestety w tym dziale nie da sie na takie tematy dyskutowac, osobom zainteresowanym takimi tematami sugeruje samodzielne studia czy poszukanie takich miejsc dyskusji, gdzie jest ona mozliwa, obserwujac bowiem dyskusje czy tutaj, czy w drugim dziale o religii w szkole, widze jedynie stawianie na swoim, chce powiedzenia ostatniego slowa

poszukiwania odnosnie naszej tozsamosci duchowej mozna wiazac bezposrednio z wiara, religia ale tez mozna opierac na wiedzy, przekazach roznych kultur, nawet w pierwszej lepszej z brzegu ksiazce Cejrowskiego mozna przeczytac o praktykach szamanskich (czego nie polecam) gdzie mozna sie wcielac w ciala zwierzat, widziec przez jakis czas i czuc co czuje zwierze, czego doswiadczaja ludy Amazonii o czym Cejrowski mogl sie przekonac zyjac tam z nimi, itd.

to oczywiscie nie sa zjawiska materialne, ale oczywisce ze dzisiejsz fizyka zaczyna zachaczas o takie zjawiska w sensie postrzegania innych, niematerialnych wymiarow posrednio, poprzez zjawiska przekazywania informacji z pominieciem wymiarow fizycznych

nie oszukujmy sie, cialo czlowieka porusza sie jedynie w swiecie materialnym, zeby czlowiek mogl przekazywac, odbierac, informacje np. od kogos na innym kontynecie, bez straty czasu, przeczuwac, przewidywac rozne wydarzenia, "dotykac" rzeczy niefizycznie, wplywac na odleglosc na wyniki doswiadczen, musi poza cialem posiadac taki element, takie cialo, ktore jest "zdolne" do poruszania sie, oddzialywania w przestrzeni niefizycznej, to jest oczywiste, my jedynie nie wiemy jak mozliwe jest polaczenie takiego cialo z cialem fizycznym, jak wyglada przekazywanie informacji do umyslu i vice versa

musi tutaj istniec jakies polaczenie z cialem i oczywiscie informacje na ten temat sa dostepne, nie sa to informacje calosciowe ale wystepuja takie i u sumerow i u ludzi, po np. przeszczepach serca

sama dusza (podswiadomosc) to nie koniec duchowosci czlowieka no ale niektorzy sa dopiero na poczatkowym etapie, jest to etap przyjmowania, dopuszczania, watpliwosci lub negacji istnienia rzeczywistosci duchowej,

dla mnie jest to "prymitywne" podejscie w sensie nie wymadrzania sie, ale negacji oczywistosci, ale rozumie skad sie to bierze, bierze sie to z kultu materialnego zycia, materialnych "sukcesow i osiagniec", z braku checi refklesji nad swoim zyciem, z niecheciom stawiania czola skutkom swoich wlasnych dzialan, itp.

takze moja rada to samodzielne poszukiwania, rozmowy z ludzmi ktorzy doswiadczaja takich rzeczy, przemysliwanie, obserwacja rowniez siebie, zdarzen w zyciu, ktore zadko sa przypadkowe, praca nad relacjami z innymi ludzmi, z Bogiem, oraz zycie swiadome, panowanie nad emocjami, itp.

77 Ostatnio edytowany przez Marajka (2015-10-22 10:08:26)

Odp: Dusza - co to takiego?

To nie ja doszlam do wniosku o slepym zaulku. To jest transkrypcja tego, co sobie czasem podczytuje (oczywiscie w formie przetrawionej dla laikow).
Poki co wytlumaczenia dla roli obserwatora, ani nie wiadomo, czym/kim on tak naprawde jest.
W dziedzinie fizyki kwantowej znane prawa fizyki mechanicznej traca swoja moc i nie znajduja tam zastosowania. Obserwowane zjawiska wrecz temu przecza.
A wiec ten rodzaj fizyki jest tu slepym zaulkiem. Potrzebne jest cos w rodzaju zmiany paradygmy.

Dotychczasowa paradygma jest zalozenie, ze swiat i wszystkie zjawiska opieraja sie na materii i to z niej sie wszystko wywodzi.
Fizyka kwantowa, a takze nowoczesna biologia zaczynaja odkrywac, ze byc moze nie jest to (do konca) poprawnym zalozeniem.

Przyjecie jako punkt wyjscia do badan stanowiska materialnego jest tylko jedna z mozliwosci.
Rownie dobrze mozna byloby przyjac jako punkt wyjscia zalozenie, ze to swiadomosc (nie mylic z naszym umyslem, ktory jest tylko ukondycjonowanym czyli zaprogramowanym biologicznym komputerem) jest materialem, z ktorego jest wszystko zrobione i badac to zalozenie odpowiednimi metodami, ktore w tym wypadku nie beda tymi materialistycznymi.

Nie przyszlo Ci nigdy do glowy, ze nasza wspolczesna nauka przejela role religii i takimi samymi metodami jak robia to religie postuluje pewne dogmaty?
A ci wierzacy w ta religie sa tak samo zaciekli w obronie wlasnych wierzen, jak wszyscy inni fanatyczni wyznawcy?
Mam wrazenie, ze jestes silnie wierzaca/cym....;)

78

Odp: Dusza - co to takiego?
Marajka napisał/a:

To nie ja doszlam do wniosku o slepym zaulku. To jest transkrypcja tego, co sobie czasem podczytuje (oczywiscie w formie przetrawionej dla laikow).
Poki co wytlumaczenia dla roli obserwatora, ani nie wiadomo, czym/kim on tak naprawde jest.
W dziedzinie fizyki kwantowej znane prawa fizyki mechanicznej traca swoja moc i nie znajduja tam zastosowania. Obserwowane zjawiska wrecz temu przecza.
A wiec ten rodzaj fizyki jest tu slepym zaulkiem. Potrzebne jest cos w rodzaju zmiany paradygmy.

Dotychczasowa paradygma jest zalozenie, ze swiat i wszystkie zjawiska opieraja sie na materii i to z niej sie wszystko wywodzi.
Fizyka kwantowa, a takze nowoczesna biologia zaczynaja odkrywac, ze byc moze nie jest to (do konca) poprawnym zalozeniem.

Przyjecie jako punkt wyjscia do badan stanowiska materialnego jest tylko jedna z mozliwosci.
Rownie dobrze mozna byloby przyjac jako punkt wyjscia zalozenie, ze to swiadomosc (nie mylic z naszym umyslem, ktory jest tylko ukondycjonowanym czyli zaprogramowanym biologicznym komputerem) jest materialem, z ktorego jest wszystko zrobione i badac to zalozenie odpowiednimi metodami, ktore w tym wypadku nie beda tymi materialistycznymi.

Nie przyszlo Ci nigdy do glowy, ze nasza wspolczesna nauka przejela role religii i takimi samymi metodami jak robia to religie postuluje pewne dogmaty?
A ci wierzacy w ta religie sa tak samo zaciekli w obronie wlasnych wierzen, jak wszyscy inni fanatyczni wyznawcy?
Mam wrazenie, ze jestes silnie wierzaca/cym....;)

Uważam podobnie. Podałem tutaj nawet temat odnośnie splatania. Co wiecej, jakis czas temu zapoznalem sie z wykladem, ktory sledzi rozwoj nauki od 100 lat i powiem Ci tyle, ze w trakcie przyjeto wiele zalozen jako dogmatow, ktore byly na tamten moment "najlepszym" wytlumaczeniem obserwowalnych zjawisk. Te zalozenia staly sie faktami, nad ktorymi dzis nikt nie dyskutuje bo sie je przyjmuje jako fakty ale to nie sa fakty. Dlatego nauka opierajac sie na takich faktach brnie w slepy zaulek, gdzyz zeby isc dalej mus sie "cofnac".

Taki zupelny kontrast z rzetelnoscia dowodzenia stanowi cala wspolczesna kosmologia. Sa to praktycznie same zalozenia, ktore z czestotliwoscia co 2 mies. sa obalane a teorie trzeba dostosowywac do nowych obserwacji. Co wiecej, oficjanie nie podaje sie faktow w postaci obserwacji galaktyk o roznym przesunieciu widmowym, ktore obalaja cala podstawe wspolczesnej kosmologii w postaci np. efektu Dooplera. Moze sie wiec okazac ze cala nasza wiedza o wszeswiecie jest bledna. Prof. to wiedza, tylko ze to jest tzw. tow. wzajemnej adoracji. Kazdy boi sie wychylic bo straci granty i prace.

Druga sprawa jest to, ze obserwowalne zjawiska moga byc wytlumaczone w rozny sposob. Np. podstawy materialnego swiata opisuje znana (wiekszosci malo znan) i uznana przez nauke teoria Heima. Jest ona uznana poniewaz tlumaczy cechy czastek elementarnych ale podaje 6 a nie 4 podstawowe sily oraz konkretne wymiary, np. 3 o przeciwnym kierunku entropii. Poniewaz ta teoria, jak i jeszcze 2, unifikacyjne nie sa wykladane w szkole, to ludzie sie wogole w tym nie orientuja. Ludzie potem dyskutuja o czyms co wogole nie ma miejsce albo nie istnieje albo ma znane lepsze lub alternatywne wytlumaczenia.

Jesli interesuje Cie zrodlo kwantonowsci zjawisk w sensie madrosci (inteligencji), ktora za tym stoi, to chyba teorie ingenezy sporo o tym mowila. Poszukaj w internecie.

Same opisy zjawisk "kwantowych" i zachowania sie czastem tez nie sa rzetelne. W jezyku popularnonaukowym stosuje sie rozne uproszczenia, ktore zupelnie zmieniaja zrozumienie obserwowalnych zjawisk.

Poza tym wszystko sie dzieje w jednej rzeczywistosci. Nie ma czegos takiego jak tracenie praw fizyki, itp. My tylko nie rozumiemy tego co obserwujemy. Poza tym trzeba tez wziasc pod uwage ze my "obserwujemy" niemal wszystko z
bardzo waskiego stanu wyjsciowego jakim jest przebywanie na Ziemi w takich a nie innych konkretnych warunkach. A to bardzo rzutuje na zdolnosc rozumienia i obserwacji.

Znany fizyk Harassimow pokazuje np. ze istotna kwestia tkwi w naszym postrzeganiu. Wspolczensa nauka idzie niejako na zewnatrz, gdzie znajduje duze obiekty, tworzy energie poprzez nisczenie wiezow miedzy czasteczkami.
Alternatywna droga (i zupelnie sprzeczna z obecna) jest droga do wewnatrz, zrozumienie energii, ktora powstaje z syntezy. Harassimow pokazuje, iz im nizej, glebiej, mniej tym wiecej, tym wiecej energii i tym
bogatszy wszeswiat. Jest on tez zwolennikiem fraktalowosci gdzie im wglebiej tym wieksza zlozonosc a nie odwrotnie. Pokazuje tez iz w idei fraktalowosci twki idea iz kazdy z nas moze byc centrum
swojego fraktalowego wrzeswiata. Ze nic nie ma konca i ze nie skonczonosc nie jest na zewnatrz ale jest tym wieksza im bardziej zaglebiamy sie do wewnatrz. I wlasnie to spojrzenie, ktore przyjmujemy, wg. niego
dzisiaj bledne, determinuje kierunek rozwoju nauki, poszukiwan dzisiaj bledny.

79

Odp: Dusza - co to takiego?
femte napisał/a:

Maniek, ale ja prosiłam o jakieś dane naukowe.
Z czym mam dyskutować, z gołosłownymi oświadczeniami Manka?
Wiec proszę, skup się i znajdź chociaż jeden dowód, maleńki dowodzik, proszę.

ja wklejałam linki do out of body experience (bo opowiadania ludzi którzy ich doświadczyli chyba uważasz za dowód), nie będę wklejać całych podręczników neurologii. Wiec linki do badan NAUKOWYCH. Z nawiedzeńcami nie będę dyskutować.

Czy dowody naukowe sa dla Ciebie wykladnikiem? bo ja juz w nic nie wierze tyle jest sprzecznosci w podawanych informacjach, korupcji w swiecie naukowym i manipulacji ludzmi. Pod jednym jednak sie podpisze i nie dlatego,ze tak potwierdzila nauka ale,ze sama to czuje w srodku od dawna a mianowiscie,ze Swiadomosc jest niematerialna i jest nia wypelniony caly Kosmos. Co jest materialne? czy powietrze jest  materialne? a uczucie jak milosc np. da sie zmierzyc? energia jest materialna? to sa tez umowne znaki, slowa by okreslic cos o czym tak naprawde nie mamy pojecia. Przekonana jestem ,ze przy intensywnej pracy nad soba, wsluchiwaniem sie w swoje Ja czlowiek wyczuwa, wylapuje to co jest naprawde chocby wszystko przeczylo temu. Czy  istnieje zycie po smierci? Z przekonanej niegdys katoliczki, potem poznajacej nowe rzeczy podrozniczki zycia wewnetrznego doszlam do wniosku,ze : nic nie wiem. I tego tez nauczylo mnie zycie, ze to co mam wiedziec, dla siebie, bedzie mi objawione tak,ze dla mnie bedzie prawda bez wzgledu na to co na zewnatrz i opinie noblistow. Nikt z cala pewnoscia nie moze nic powiedziec o tym co jest przed nami zakryte bo nawet hipnozy czy inne techniki nie daja pewnosci,ze tam nie uczestniczy umysl i podswiadomosc, ktora wylapala obrazy nienajace nic wspolnego z prawda. Tak ja to widze.

80 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-10-22 13:07:11)

Odp: Dusza - co to takiego?
Marajka napisał/a:

To nie ja doszlam do wniosku o slepym zaulku. To jest transkrypcja tego, co sobie czasem podczytuje (oczywiscie w formie przetrawionej dla laikow).
Poki co wytlumaczenia dla roli obserwatora, ani nie wiadomo, czym/kim on tak naprawde jest.
W dziedzinie fizyki kwantowej znane prawa fizyki mechanicznej traca swoja moc i nie znajduja tam zastosowania. Obserwowane zjawiska wrecz temu przecza.
A wiec ten rodzaj fizyki jest tu slepym zaulkiem. Potrzebne jest cos w rodzaju zmiany paradygmy.

Dotychczasowa paradygma jest zalozenie, ze swiat i wszystkie zjawiska opieraja sie na materii i to z niej sie wszystko wywodzi.
Fizyka kwantowa, a takze nowoczesna biologia zaczynaja odkrywac, ze byc moze nie jest to (do konca) poprawnym zalozeniem.

Przyjecie jako punkt wyjscia do badan stanowiska materialnego jest tylko jedna z mozliwosci.
Rownie dobrze mozna byloby przyjac jako punkt wyjscia zalozenie, ze to swiadomosc (nie mylic z naszym umyslem, ktory jest tylko ukondycjonowanym czyli zaprogramowanym biologicznym komputerem) jest materialem, z ktorego jest wszystko zrobione i badac to zalozenie odpowiednimi metodami, ktore w tym wypadku nie beda tymi materialistycznymi.

Nie przyszlo Ci nigdy do glowy, ze nasza wspolczesna nauka przejela role religii i takimi samymi metodami jak robia to religie postuluje pewne dogmaty?
A ci wierzacy w ta religie sa tak samo zaciekli w obronie wlasnych wierzen, jak wszyscy inni fanatyczni wyznawcy?
Mam wrazenie, ze jestes silnie wierzaca/cym....;)

Dokladnie. Czasami rola nauki to rola religii. Z tym ze prozaicznie na samym szczycie nauki odbywaja sie dyskusje a zdania sa podzielone. Nie ma tez konsensusu co do podwalin wielu zjawisk ale moga to byc dyskusje kuluarowe. Na zewnatrz wszystko wydaje sie ok. (powod - granty, finansowanie badan).

To jest wiara bo najpierw ktos stawia sobie teze i szuka "dowodow" pod jej katem, jednoczesnie odrzucajac cale bogactwo wszechobecnych faktów, które pokazują co innego.

Tutaj trudno sie "dyskutuje" jak ktos nie szanuje Twojego zdania. Ale zawsze mozesz powiedziec ze masz swoje, inne (to czasami trudne bez narazania sie na bezsensowna krytyke fanatykow nauki) albo szukac samemu,samej.

grinta napisał/a:

Czy dowody naukowe sa dla Ciebie wykladnikiem? bo ja juz w nic nie wierze tyle jest sprzecznosci w podawanych informacjach, korupcji w swiecie naukowym i manipulacji ludzmi. Pod jednym jednak sie podpisze i nie dlatego,ze tak potwierdzila nauka ale,ze sama to czuje w srodku od dawna a mianowiscie,ze Swiadomosc jest niematerialna i jest nia wypelniony caly Kosmos. Co jest materialne? czy powietrze jest  materialne? a uczucie jak milosc np. da sie zmierzyc? energia jest materialna? to sa tez umowne znaki, slowa by okreslic cos o czym tak naprawde nie mamy pojecia. Przekonana jestem ,ze przy intensywnej pracy nad soba, wsluchiwaniem sie w swoje Ja czlowiek wyczuwa, wylapuje to co jest naprawde chocby wszystko przeczylo temu. Czy  istnieje zycie po smierci? Z przekonanej niegdys katoliczki, potem poznajacej nowe rzeczy podrozniczki zycia wewnetrznego doszlam do wniosku,ze : nic nie wiem. I tego tez nauczylo mnie zycie, ze to co mam wiedziec, dla siebie, bedzie mi objawione tak,ze dla mnie bedzie prawda bez wzgledu na to co na zewnatrz i opinie noblistow. Nikt z cala pewnoscia nie moze nic powiedziec o tym co jest przed nami zakryte bo nawet hipnozy czy inne techniki nie daja pewnosci,ze tam nie uczestniczy umysl i podswiadomosc, ktora wylapala obrazy nienajace nic wspolnego z prawda. Tak ja to widze.

"Dowody naukowe" można róznie interpretować. Ponieważ są to interpretacje obserwacji. A te moga być rózne. Czasami dochodzi do kuriozum w postaci sprzecznych ze sobą teorii naukowych, które się jednocześnie wykorzystuje do opisu zjawiska i praktycznie, w tej samej dziedzinie.

Jesli natomiast mowimy o duchowosci, o tym co moze byc "po tamtej stronie" to musimy wziasc pod uwage mozliwosc, ze to jest cos bardziej egzotycznego niz najbardziej znana nam egzotyczna kultura na Ziemi. Po prostu cos z niestego świata. Rózne opisy próbują nas do tego przybliżyć. Bo jak np. wyobrazić sobie dzielenie świadomości z kimś czy wymianę myśli, albo osobowość złożoną z np. dwóch osobowości? Normalnie nie można.

Wiele osób doświadcza tej wszechobecnej świadomości i wiele osób w doświadczeniu z tamtej strony mówi o Wszechobecności. Jednocześnie nasze miejsce jest porównywane do bagna, gęstej, nieprzyjaznej "materii" gdzie obecnie znajdują się nasze dusze w celu uzyskania doświadczenia. Natomiast jeśli chodzi o rózne zjawiska fizyczne "kwantowe" to "kierują się" one jakąś celowością, co już widać, co można nazwać mądrością a nawet intelignecją, i chyba teoria ingenezy coś o tym mówi.

W przypadku technik hipnozy o których czytałem w terapii, jeśli to było możliwe to zawsze wydarzenie będące źródłem lęku, jeśli można było to zweryfikować je przez kogoś, które miało mieć miejsce w dzieciństwie, rzeczywiście miało miejsce. Dlatego raczej nikt nie kwestionuje prawdziwośći wspomnien z hipnozy, natomiast inna kwestią jest jak dany człowiek je nabywa. Bo dopuszczam możliwość, że mogą one wynikać z przeżyć danej duszy, ale mogą one również wynikać z nabycia wspomnien od innej duszy. Poza tym dusza w ujęciu wieloduchowości jest tylko "naczyniem" dla ducha i przechodzi z zycia do zycia jako element zycia kolejnego czlowieka, kiedy to swiadomosc, czyli duch, wraca do "krainy przodków". I teraz spróbuj sobie wyobrazic, ze jako człowiek składasz sie z dwóch swiadomosci (podswiadomosci - duszy, i swiadomosci - ducha). Duzo do myslenia daja tutaj np. wywiady po przeszczepach serca. Czesto biorca przejmuje wiele przyzwyczajen dawcy wogole go nie znajac. Zmieniaja sie jego skłonnosci, smaki, hobby. Tak jakby dusza byla "przyczepiona" jakoś do serca.

Dużo jest takich "tajemnic". Ale i też wiele zastanawiana nad tym nas wszystkich.

81

Odp: Dusza - co to takiego?
maniek_z_maniek napisał/a:

"Dowody naukowe" można róznie interpretować. Ponieważ są to interpretacje obserwacji. A te moga być rózne. Czasami dochodzi do kuriozum w postaci sprzecznych ze sobą teorii naukowych, które się jednocześnie wykorzystuje do opisu zjawiska i praktycznie, w tej samej dziedzinie.

Jesli natomiast mowimy o duchowosci, o tym co moze byc "po tamtej stronie" to musimy wziasc pod uwage mozliwosc, ze to jest cos bardziej egzotycznego niz najbardziej znana nam egzotyczna kultura na Ziemi. Po prostu cos z niestego świata. Rózne opisy próbują nas do tego przybliżyć. Bo jak np. wyobrazić sobie dzielenie świadomości z kimś czy wymianę myśli, albo osobowość złożoną z np. dwóch osobowości? Normalnie nie można.

Wiele osób doświadcza tej wszechobecnej świadomości i wiele osób w doświadczeniu z tamtej strony mówi o Wszechobecności. Jednocześnie nasze miejsce jest porównywane do bagna, gęstej, nieprzyjaznej "materii" gdzie obecnie znajdują się nasze dusze w celu uzyskania doświadczenia. Natomiast jeśli chodzi o rózne zjawiska fizyczne "kwantowe" to "kierują się" one jakąś celowością, co już widać, co można nazwać mądrością a nawet intelignecją, i chyba teoria ingenezy coś o tym mówi.

W przypadku technik hipnozy o których czytałem w terapii, jeśli to było możliwe to zawsze wydarzenie będące źródłem lęku, jeśli można było to zweryfikować je przez kogoś, które miało mieć miejsce w dzieciństwie, rzeczywiście miało miejsce. Dlatego raczej nikt nie kwestionuje prawdziwośći wspomnien z hipnozy, natomiast inna kwestią jest jak dany człowiek je nabywa. Bo dopuszczam możliwość, że mogą one wynikać z przeżyć danej duszy, ale mogą one również wynikać z nabycia wspomnien od innej duszy. Poza tym dusza w ujęciu wieloduchowości jest tylko "naczyniem" dla ducha i przechodzi z zycia do zycia jako element zycia kolejnego czlowieka, kiedy to swiadomosc, czyli duch, wraca do "krainy przodków". I teraz spróbuj sobie wyobrazic, ze jako człowiek składasz sie z dwóch swiadomosci (podswiadomosci - duszy, i swiadomosci - ducha). Duzo do myslenia daja tutaj np. wywiady po przeszczepach serca. Czesto biorca przejmuje wiele przyzwyczajen dawcy wogole go nie znajac. Zmieniaja sie jego skłonnosci, smaki, hobby. Tak jakby dusza byla "przyczepiona" jakoś do serca.

Dużo jest takich "tajemnic". Ale i też wiele zastanawiana nad tym nas wszystkich.


Z tymi sercami slyszalam. Przypomina mi sie film "7 dusz" ze Smith'em. Zgadzam sie co do tajemnic i do tego,ze jest calamasa Czegos o czym pojecia nie mamy, spekulujemy, dociekamy, tworzymy teorie,wierzymy ale tak naprawde -ja osobiscie- nie wiem nic tak na 100%. Odkrycia fizyki kwantowej sa bardzo ciekawe, chocby z tym Obserwatorem -  ile tlumaczy. Poza tym jezeli tak niewiele zdazylismy odkryc i nas to wprawia w podziw to ile jest poza tym? Albo takie pole serca, ktore na razie udalo sie zmierzyc do jakiegos rozmiaru choc naukowcy uwazaja,ze jest ono wieksze tylko jeszcze nie ma takich instrumentow by moc zobaczyc jego rzeczywista wielkosc. Wplyw pola serca na otoczenie, wplyw energii na otoczenie- jest tyle zagadek. Wiem,ze hipnozy i inne techniki odslaniaja niewidoczne swiaty ale czy nie uwazasz,ze to jest wciaz kwestia wiary w to albo nie?

82

Odp: Dusza - co to takiego?

Mysle ze nie do konca jest to kwestia wiary. Raczej wiary w to czy to co mowia inni ludzie jest czyms realnym do przyjecia faktem, byc moze subiektywnie postrzeganym ale jednak faktem. Przeciez analogicznie, gdybysmy my sami cos takiego jak ktos opisuje przezyli, to byloby to dla nas rzeczywiste, czyz nie? Dlatego tez ja w pewnym momencie przechodzilem przez taka swoja weryfikacje tego, czy i jak moge przyjmowac za wiarygodne to co ludzie mowia i tutaj zastosowalem razkryterium ilosci i powtarzalnosci ale tez i logicznosci. Nie oznacza to ze wierze we wszystko, a czesto sa to rzeczy z kategorii to jest mozliwe ale nie jestem w stanie tego zweryfikowac. Po prostu nie odrzucam tez tego czego nie rozumiem. Z reguly, po czasie to ma jednak jakies elementy wspolne z innymi rzeczami i tworzy spojny obraz, obraz ktory nie jest w 100% staly i zmienia sie z czasem. Wiem ze nic nie wiem ale to wcale nie powoduje ze nie mam prawa zaglebiac sie w poszczegolne problemy istnienia czy swiadomosci.

Hipnozy sam nie przezylem ale uwazam ze nie mam prawa nie wierzyc w uzana i stosowana technike wyciagania wspomnien. Dla tych ludzi jest to rzeczywiste. Inna kwestia jest to skad sie to bierze. Nie biore tego doslownie. Rozumiem ze umysl czlowieka jest ograniczeniem postrzegania i jesli ktos cos opisuje spoza tego swiata, to jakby opisywal rzeczywistosc widziana przez dziurke od kucza, okaleczona przez nasze pojecia i definicje. Wydaje mi sie ze nie przeceniam tych roznych opisow, one pokazuja mi zasadnicze sprawy takie jak doswiadczenie wszechobecnosci, mozliwosc interakcji z bliskimi duszami czy kwestia refleksji nad wlasnym zyciem, niesmiertelnosc tego zycia (w sensie swiadomosci). A reszta, to szczególy "literackie" co do ktorych prawdziwości i tak nie dojde jak tylko poprzez własne doświadczenie, a więc dopiero po śmierci.

83

Odp: Dusza - co to takiego?

Mam dokladnie tak samo jak i Ty-nie neguje tego co ktos doswiadczyl bo on to przezyl naprawde. Ja prawdodopobnie zastanawialabym sie czy to co przezylam (jesli to ja bym byla) jest wytworem wyobrazni czy rzeczywistego swiata, niedostepnego inaczej. Napisalam wczesniej,ze idac wlasna droga zaczynamy wyczuwac pewne rzeczy jako nasze, jako prawdziwe. Zawsze powtarzam,ze jesli ktos mi powie,ze widzial ducha nie oznacza,ze mam uwierzyc w duchy ale nie neguje,ze tamta osoba naprawde go widziala-w swoim swiecie (?) bo moze byc ,ze nie nalezymy do  tych samych wymiarow-wiesz co mam na mysli? jest tyle mozliwosci, roznic, tego nie wiemy. I wlasnie dlatego wiem,ze nic nie wiem smile

84 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-10-22 15:05:05)

Odp: Dusza - co to takiego?

Chyba wiem. Co do wymiarów nie wiem ale na pewno różnimy się doświadczeniem (jako ludzie) z tym, że komunikacja pozwala nam te doświadczenia wymieniać na jakimś poziomie. Widzisz jeśli o mnie chodzi to potrzeba dużo czasu, żeby coś stało się dogmatem. Zwykle przemysliwuję dużo jak już coś nowego znajdę, zapoznaje się z tematem, daję sobie czas do wyrobienia swojego zdania. Tak np. było z trescia tekstów sumeryjskich. Dzis czytam juz tylko "oryginały" bo interpretacje, które znałem wczesnej moze zachowywały sens tego co autor chcial przekazac ale dzis mam wrazenie ze bylo tam troche "subiektywnych" nalecialosci. Dlatego najwazniejsze sa dla mnie zrodla, suche relacje, gdzie sam moge wyciagac wnioski.

W przypadku nauki bardzo trudno jest dotrzec do takich suchych "faktów" gdyz w opisach znajduja się juz interpretacje. Np. atom, elektron, jadro atomu itp. sa to pojecia, ktore traktujemy jako fakty, ktorych obraz mamy, jak to wyglada, itp. A przeciez to nie jest obraz prawdziwy tylko teoretyczny. Np. wiemy ze poruszajacy sie ladunek emituje pole elektromagnetyczne. W atomie dla elektronu tego sie nie obserwuje wiec przyjeto ad hoc, ze w atomie jest wyjatek i poruszajacy sie elektron nie emituje pola (bo tego nie zaobserwowano). Ale w fizyce nie ma wyjatkow. Po prostu nie wiadomo jak jest dlatego zastosowano kaleka proteze (tutaj bardzo kaleka) do opisu atomu, stworzono model orbitalny o ktorym naucza sie w szkolach, na uczelni, nikt tego nie neguje a przeciez to bzdura. Z tym ze tak powszechna ze ogolnie przyjeta. Ok. Jest to jakis model, ale sa inne, dajace elektronowi jednak to pole (ale jako fala stojaca), jest model atomu swobodnego spadku, sa inne modele. A to jest tylko najprostrzy przyklad tego ze to co sie wydaje oczywiste wcale oczywistym nie jest. My korzystamy z takiego opisu, daje to poglad i jest skuteczne w praktyce. Kierunki, sily wiazan, to wszystko sie zgadza ale nie wiemy jak to sie dzieje naprawde. Np. do dzis stosuje sie pojecie takie jak bezpromieniste przekazanie energii. Obserwuje sie to w niektorych reakcjach ale nikt nie wie co sie dzieje. I to jest wlasnie ta nasza wspaniala nauka ktora wie wszystko.

Mało też ludzi rozumie "dualizm korpuskularno-falowy". Nie ma czegos takiego jak fala sama w sobie. Czastki zawsze pozostaja czastkami jedynie statystycznie zachowuja sie jak fala. Kiedy robi sie doswiadczenia na pojedynczej czastce to jest ona nadal czastka pojedyncza zachowujaca sie raz tak a raz tak czyli statystycznie. Samo pojecie fali powstalo w wyniku obserwacji powierzchni wody. Fala wiec zeby powstala potrzebuje osrodka. Ale potrzebuje tez kamienia czyli sily sprawczej, przyczyny ktora ja wywoluje. Jesli wiec np. zbior czastek zachowuje sie jak fala to co te fale wywoluje? Pojecie tego na pewno wychodzi poza nasze wymiary ale zaczyna miec sens kiedy postrzegamy identycznosc czastek. Tak samo jak fala na wodzie jest "jedna woda". Ta dualnosc opisu nie oznacza ze mamy do czynienia z dwoma jakosciami ale to tylko taka pomoc w zrozumieniu i wykorzystaniu roznych zjawisk z roznych punktow widzenia.

A to ze jest 7 stanów skupienia materii a nie 3, też mało ludzi wie. To, że na ziemi zyło przynajmnej 3-4 gatunki ludzi, też. Czasami są to ciekawostki a czasami zmienia to spojrzenie na nasza rzeczywistosc.

Sztandarowym wrecz przeklamaniem jest np. opis teorii ewolucji z punktu widzenia genetyki i zmian genowych. Bowiem mowi sie tylko o tym ze one zachodza ale nie mowi sie ze one statystycznie zachodza w okreslonym czasie. A to juz zmienia drastycznie poglad na rozne procesy, ktore odbywaly sie w okreslonym czasie. Dyskutujac o tym zauwazylem dziwna rzecz. Nikt nie wiedzial, ze mechanizm roznicowania genetycznego opiera sie na dwoch filarach a nie na jednym. Ze sa one nierozlaczne ze soba, tak jak prad i magnetyzm. Ze jedno nie wystepuje bez drugiego. Ludzie o tym jednak nie wiedzieli.

Ludziom podaje sie ulamki wiedzy ale i ta calosciowa wcale nie jest pelniejsza. Bardzo malo wiemy, obrazowo, moze rozumiemy z 1% wlasciwosci materii bo nie znamy prawd podstawowych, sama materia to 4-5 % calosci energii, ktorej nie bedziemy nigdy mogli mierzyc narzędziami fizycznymi. Do czego to prowadzi. Ano wg. mnie do pokory. Pokory w poszukiwaniu i przed zlozonoscia swiata, ktory nas otacza.

85 Ostatnio edytowany przez grinta (2015-10-22 15:07:29)

Odp: Dusza - co to takiego?

Dlatego wlasnie nie uwazam nauki  za wyrocznie zwlaszcza,ze wyryfikowala nie raz swoje tezy istniejace przez dziesieciolecia. Tak jak matematyk wyliczy ,ze cos jest, cos istnieje ale nie wie co i jak istnieje. Przyjmowalam swojego czasu bardzo duzo informacji, ciekawych, potrzebnych ale w pewnym momencie pogubilam sie bo jedne zaprzeczaly drugim a summa summarum nie pomogly mi tak jak powinny. Wiesz,ze dzwoni ale nie wiesz gdzie. Dla mnie zyc opierajac sie jedynie na teorii nie pasuje. Chce znac moje prawdy ( co nie znaczy,ze beda one tez czyjes) moje pewniki ale z czasem zauwazam,ze wlasciwie ciezko o jakiekolwiek pewniki i ,ze kazdy ma swoj "wszechswiat" , ktory nie musi pasowac do mojego. Co do oryginalnych zapisow. Sluchalam dwa dni temu Mauro Biglino "Biblia nie jest Ksiega Swieta"-nie wiem czy znasz goscia ale swietnie przedstawia wlasnie oryginalne opisy bez teologicznych interpretacji,  ktore skrzywily calkowicie znaczenie tresci. Ile jest takich interpretacji wszelakich? ja tym rzygam dlatego nie chce juz przyjmowac bezkrytycznie czegos co jest uznane naukowo owszem-moze byc przydatne , ciekawe ale nie bedzie dla mnie pewnikiem dopoki w  moim zyciu nie objawi sie jako moja prawda.

86

Odp: Dusza - co to takiego?

Wystarczy raz do Kalundborga pojechac...Trudno znowu z poezjami dyskutowac. Jezeli Maniek czegos nie rozumie to sa to duchy lub dusze. Dlaczego akurat? Bo go tak nauczyli jak byl maly.
To ze nauka nie zna odpowiedzi na wszystkie pytanie nie jest powodem zeby dziury zatylac cudownosciami. Dla mnie wystarczajace jest to ze posrod najwybitniejszych umyslow zdecydowana wiekszsc jest ateistami.
Ten Harassimow to kto zacz? bardzo bym byla wdzieczna o jakies namiary.

87

Odp: Dusza - co to takiego?
femte napisał/a:

Wystarczy raz do Kalundborga pojechac...Trudno znowu z poezjami dyskutowac. Jezeli Maniek czegos nie rozumie to sa to duchy lub dusze. Dlaczego akurat? Bo go tak nauczyli jak byl maly.
To ze nauka nie zna odpowiedzi na wszystkie pytanie nie jest powodem zeby dziury zatylac cudownosciami. Dla mnie wystarczajace jest to ze posrod najwybitniejszych umyslow zdecydowana wiekszsc jest ateistami.
Ten Harassimow to kto zacz? bardzo bym byla wdzieczna o jakies namiary.

Nie odbieram wpisow manka jako zatykanie dziur, rozumiem co ma na mysli bo podobne mam odczucia. Moze po prostu Ty postrzegajac z calkiem innej perspektywy widzisz zupelnie co innego? kazdy ma prawo do wlasnych opinii, dlaczego krytykowac nawet jesli komus wydaja sie bzdurne? kazdy ma swoje filtry, swoja droge i doswiadczenia,ktore wplywaja na postrzeganie. Jesli ktos wierzy w duchy ok-ma prawo i wlasne przeslanki by wierzyc. Moze widzial? i nie umie nazwac ich inaczej niz duchy podczas gdy moga byc to byty z innego swiata na przyklad. W zyciu czesto potrzebna jest pokora by umiec przyznac,ze czegos po prostu nie znamy.

88 Ostatnio edytowany przez Marajka (2015-10-22 21:43:49)

Odp: Dusza - co to takiego?

Tak Grinta, ona postrzega inaczej i widzi co innego, bo nosi okulary z silnym filtrem wlasnych wierzen, nie przepuszczajace innych czestotliwosci.
Ale tu nie chodzi wcale o jakas dyskusje. Nie po to temat zostal zalozony.
Tu chodzi o agresywne proby narzucania wlasnej ideologii metodami, ktore stosuja wszyscy fanatycy. A to w celu udowodnienia glownie sobie, ze wszyscy inni sa glupcami, a ten fanatyk jedynym WIEDZACYM sad

To ja juz chyba wole swiadkow Jehowy. Ci maja co prawda rownie ciasne swiatopoglady nie dopuszczajace cienia innych mozliwosci, ale przynajmniej sa pod wzgledem merytorycznym dobrze przygotowani i nie sa tacy agresywni. wink

89 Ostatnio edytowany przez Paweło (2015-10-22 23:07:42)

Odp: Dusza - co to takiego?

Ateizm to nie wiara o ile ateizm opiera się tylko i wyłącznie na nauce. Nauka nie jest demokratyczna przetrzymuje co nie jest udowodnione odrzuca co zostało obalone.  Wiara opiera się na dogmatach bez nauki nie było by wiary. Wszyscy byśmy nie wyszli z jaskiń i nie przekroczyliśmy by poziomu szympansa wink

90 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2015-10-23 08:17:20)

Odp: Dusza - co to takiego?

2x

91 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2015-10-23 08:24:27)

Odp: Dusza - co to takiego?
Marajka napisał/a:

Ale tu nie chodzi wcale o jakas dyskusje. Nie po to temat zostal zalozony.
Tu chodzi o agresywne proby narzucania wlasnej ideologii metodami, ktore stosuja wszyscy fanatycy. A to w celu udowodnienia glownie sobie, ze wszyscy inni sa glupcami, a ten fanatyk jedynym WIEDZACYM sad

wink

marajka, zgodze się z Tobą - tak wygląda większość tematow. Tak jakby każdemu chodzilo o obrone swojej własnej religii, pt." to co ja mowie jest prawdą". Tymczasem ani nauka ani wiara nie opisują swiata w sposób wytłumaczalny, czy tez wystarczający. Wiec każdy ma pole do poszukiwan i wymiany myśli, także tu, na forum, - ale fajnie by było, gdyby to odbywalo się w przyjaznej atmosferze.

maniek, dla mnie nie jesteś do końca wiarygodny - widać, ze masz duzą i rozlegla wiedzę, masz zapal do szukania i to mi, musze powiedzieć, imponuje (te teksty zrodlowe, itd. wink, ale czasem robisz blędy na poziomie szkoły podst w rozumieniu pewnych zagadnień, piszę to bez zlosliwosci.

92

Odp: Dusza - co to takiego?

Po pierwsze -hipnoza nie jest jakimś "cudem" -hipnotyzowałam kury na zajęciach z fizjologii.
A to ze ktoś mówi ze coś przeżył to znaczy, ze ktoś coś mówi. Nic więcej.
Pytam się kto to ten Harassimow?

93

Odp: Dusza - co to takiego?
Benita72 napisał/a:

Tymczasem ani nauka ani wiara nie opisują swiata w sposób wytłumaczalny, czy tez wystarczający.

Może to nie jest wina nauki czy wiary, tylko natury człowieka i świata, w którym żyjemy. smile

Odnośnie dywagacji koleżanek o fanatyźmie. Wg mnie umiejetność przyjęcia postawy "wiem, że nic nie wiem" jest bardzo przydatna. Pozwala dostrzec rzeczy, których fanatyczny ateista czy wierzący dostrzec już nie umie. Pozwala się uczyć, postrzegać na nowo, więcej widzieć.

94

Odp: Dusza - co to takiego?

To prawda. Ale tez jest jeszcze jedna sprawa - warto korzystać jednak z odkryc nauki, i tam gdzie jest wytłumaczenie racjonalne, nie uciekać się do "magii". Pisano tu o pokorze - człowiekowi najbardziej mysle, przydalaby się pokora w "filtrowaniu" tego, co odbiera zmysłami - po prostu mozg czy tez nasze zmysły bywaja zawodne - wiec to, co widzimy (np. owe "widziane" duchy) mogly być iluzją, wywolana przez wiele czynnikow.  Jeśli dane zdarzenie ma więcej niż jedno wytłumaczenie - brac pod uwagę wytłumaczenie najprostsze. Istnienia duchow jeszcze nikt nie udowodnil, natomiast to, ze mozg ludzki lubi robic czasem psikusy, jest faktem raczej znanym.

95

Odp: Dusza - co to takiego?

To kwestia wiary... Napiszę w co ja wierzę i nię będę tego udowadniał.

Zacznijmy od przykładu, aby przez analogię wytłumaczyć czym jest dusza. Weźmy odbiornik radiowy, odpowiednik ciała. Ma on antenę, odpowiednik mózgu. Gdzieś-tam jest stacja nadawcza, odpowiednik duszy. Do stacji nadawczej możemy podłączyć się przez odbiornik. Jak zniszczy się odbiornik, to można podłączyć nowy (reinkarnacja). Naukowcy, którzy nie uznają istnienia stacji nadawczej gdzieś-tam, mogą badać radio i twierdzić, że wszystko zaczyna się od anteny, bo jak podłączą prąd do anteny, to radio wydaje takie lub inne dźwięki. Są w błędzie -- sensem odbiornika jest wygrywanie melodii, które płyną ze stacji nadawczej. Można potłuc odbiornik siekierą, ale nie spowoduje to zniszczenia stacji nadawczej, ona jest jakby nieśmiertelna.    Oprócz odbiorników, które są odpowiednio podpięte do stacji nadawczej istnieją też rzeczy fizyczne, które nie mają nic podpiętego -- np. kamień, drzewo, pies, skrzynka -- nie grają muzyki.

Człowiek to jest dusza, jego świadomość. Dusza ma swoje życie, być może wieczne, być może jest niezniszczalna. Jak człowiek przychodzi na świat to dusza się pod ciało "podpina". Od tej pory ciało, które jest tylko jakby kukiełką marionetką, jest sterowane przez duszę. W duszy jest osobowość, skłonność do czynienia dobra i zła, z duszą jest związana karma -- czyli jakby dług uczuć do spłacenia. Dusze podłączają się pod ciała, bo tylko przez ciało można przeżywać emocje, uczucia. Jak ciało znika, to znikają emocje. Dusze dążą do doskonałości duchowej i jeśli nie przeżyły życia dobrze, to po śmierci na  nowo wchodzą w ciało, zaczynają nowe życie. I tak w kółko... aż do czasu, gdy dusza nie musi już przybierać ciała.

Dusza jest spięta z ciałem jak odbiornik radiowy ze stacją radiową. Anteną jest mózg, to z mózgu idą sygnały do innych części ciała. Odłączenie duszy od ciała może następować w czasie snu, podróży OOBE, albo np. po wypadku. Człowiek wtedy jest jak milczące radio. Jest ciało, bije serce, ale w oczach pustka, cisza.

Dusza powoduje, że mamy wolną wolę. Możemy czynić dobro lub zło. Nie działamy automatycznie jak zwierzęta -- np. niedźwiedź nie czyni ani dobra ani zła, ani  nie ponosi za to konsekwencji. Dusza podejmuje decyzje, w wyniku których ona sama jak również inni wokół przeżywają pozytywne lub negatywne emocje. Te uczicia, emocje obciążają duszę. Jeśli generuje ona wiele negatywnych uczuć, to w przyszłości sama będize musiała takich doświadczyć. Dlatego jeśli następuje śmierć, to ktoś zaczyna nowe życie i ma wiele nieszczęść. Żyjemy, robimy błędy, płacimy za błędy, umieramy, rodzimy się, płacimy za błędy, uczymy się -- i tak w kółko aż ktoś zacznie poprawnie żyć. Po osiągnięciu pewnego progu doskonałości dusza już nie musi przybierać ciała -- rozwija się bez tego, ale czasem zdarza się, że "przyjdzie na świat" taki doskonały moralnie człowiek.

Oprócz ciała fizycznego jest jeszcze "duch", czyli "przeciwciało". To się zalicza do fizycznej strony świata. To jest jakby nasz cień. Ducha czujemy jak komuś obetną nogę -- wciąż tę nogę czuć. Uczucia to przepływanie energii z ciała fizycznego do ducha, albo na odwrót. Negatywne uczucia, to przepływ energii z ducha do ciała fizycznego. Dlatego jak mamy wiele zła w życiu, to czujemy się "wypompowani", bo duch jest jakby balonem na energię. Pozytywne emocje, jak na przykład zauroczenie, miłość, radość powodują,  że energia przepływa z ciała fizycznego do ducha. Mówimy,  że "rozpiera nas radość". Gdy w duchu uzbiera się zbyt dużo energii, to ciśnienie jest takie duże,  że następuje "przebicie" i czakrami gwałtownie do ciała wlewa się energia -- mówią na to "nirwana".

Podsumowując -- mamy duszę i ciało fizyczne. A ciało fizyczne jest złożone z tego co dostrzegamy zmysłami  oraz ducha. Dusza i duch to nie to samo. Np. niedźwiedź ma ciało i ducha, ale nie ma duszy. Człowiek to dusza, dusza ma wolną wolę i karmę.

96 Ostatnio edytowany przez grinta (2015-10-23 11:33:23)

Odp: Dusza - co to takiego?
Benita72 napisał/a:

To prawda. Ale tez jest jeszcze jedna sprawa - warto korzystać jednak z odkryc nauki, i tam gdzie jest wytłumaczenie racjonalne, nie uciekać się do "magii". Pisano tu o pokorze - człowiekowi najbardziej mysle, przydalaby się pokora w "filtrowaniu" tego, co odbiera zmysłami - po prostu mozg czy tez nasze zmysły bywaja zawodne - wiec to, co widzimy (np. owe "widziane" duchy) mogly być iluzją, wywolana przez wiele czynnikow.  Jeśli dane zdarzenie ma więcej niż jedno wytłumaczenie - brac pod uwagę wytłumaczenie najprostsze. Istnienia duchow jeszcze nikt nie udowodnil, natomiast to, ze mozg ludzki lubi robic czasem psikusy, jest faktem raczej znanym.

Dokladnie i o tym mysle-jesli jest wiele wytlumaczen nie wybieram zadnego bo to byloby subiektywne wybrac to co mi najbardziej pasuje chyba,ze rzeczywiscie czuje to soba i czasem zastanawiam sie nad tym czy, wg. jednej z teorii fizyki kwantowej, nie tworzymy wlasnej rzeczywistosci, wlasnego swiata poprzez przyjecie takich a nie innych przekonan. Ale to znow teoria smile

Gary-podoba mi sie Twoj sposob postrzegania i wytlumaczenia    smile

97

Odp: Dusza - co to takiego?
Benita72 napisał/a:

To prawda. Ale tez jest jeszcze jedna sprawa - warto korzystać jednak z odkryc nauki, i tam gdzie jest wytłumaczenie racjonalne, nie uciekać się do "magii". Pisano tu o pokorze - człowiekowi najbardziej mysle, przydalaby się pokora w "filtrowaniu" tego, co odbiera zmysłami - po prostu mozg czy tez nasze zmysły bywaja zawodne - wiec to, co widzimy (np. owe "widziane" duchy) mogly być iluzją, wywolana przez wiele czynnikow.  Jeśli dane zdarzenie ma więcej niż jedno wytłumaczenie - brac pod uwagę wytłumaczenie najprostsze. Istnienia duchow jeszcze nikt nie udowodnil, natomiast to, ze mozg ludzki lubi robic czasem psikusy, jest faktem raczej znanym.

Zaleznosć nauki i religii musi być ścisła, bo badają jedną rzeczywistość. Mimo, że nauka bada ciało rzeczywistosci, a religia jej dusze. Jedno bez drugiego potrafi być ślepe i tak jak mówisz, potrafi zwodzić. Samo już rozdzielenie ciała od duszy i wnioskowanie na ich podstawie, z reguły prowadzi do błednych wniosków.

98

Odp: Dusza - co to takiego?

Gary
po obcięciu nogi to są bóle fantomowe, dobrze znane i wiadomo jak powstają. Nic nadprzyrodzonego.

Nadprzyrodzona dusza podatna na pole magnetyczne?


Wtedy się okazało, że u osób potraktowanych mocnymi impulsami TMS religijność spadła o jedną trzecią (dokładnie o 32,8 proc.). W tej samej grupie spadła również niechęć wobec uchodźców – o 25,8 proc.

najwyżej mi linka wytną
http://www4.rp.pl/Medycyna-i-zdrowie/31 … nesem.html

Proszę o namiary na Harrasimowa - wg wyszukiwarki ktoś taki nie istnieje.:D

99 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-10-23 13:00:07)

Odp: Dusza - co to takiego?
Benita72 napisał/a:
Marajka napisał/a:

Ale tu nie chodzi wcale o jakas dyskusje. Nie po to temat zostal zalozony.
Tu chodzi o agresywne proby narzucania wlasnej ideologii metodami, ktore stosuja wszyscy fanatycy. A to w celu udowodnienia glownie sobie, ze wszyscy inni sa glupcami, a ten fanatyk jedynym WIEDZACYM sad

wink

marajka, zgodze się z Tobą - tak wygląda większość tematow. Tak jakby każdemu chodzilo o obrone swojej własnej religii, pt." to co ja mowie jest prawdą". Tymczasem ani nauka ani wiara nie opisują swiata w sposób wytłumaczalny, czy tez wystarczający. Wiec każdy ma pole do poszukiwan i wymiany myśli, także tu, na forum, - ale fajnie by było, gdyby to odbywalo się w przyjaznej atmosferze.

maniek, dla mnie nie jesteś do końca wiarygodny - widać, ze masz duzą i rozlegla wiedzę, masz zapal do szukania i to mi, musze powiedzieć, imponuje (te teksty zrodlowe, itd. wink, ale czasem robisz blędy na poziomie szkoły podst w rozumieniu pewnych zagadnień, piszę to bez zlosliwosci.

smile Bardzo chętnie się dowiem o jakie błędy chodzi smile

pozdrawiam

femte o Harassimowa moze sobie prosic i prosic bo polenilem szkolny blad, gdyz chodzi o Nassima Harameina i wyklady pt. horyzont zdarzen

na tym sie jednak konczy dyskusja miedzy nami z powodu twojego fanatyzmu, widzialem tez Twoj post w kierunku inki na pierwszej stronie listy, ktory pokazuje nie umiesz zastopowac emocji i przenosisz dyskusje na
inne tematy, oczerniajac kogos przed wszystkimi - po prostu brakuje Ci elementarnej kultury co plus twój fanatyzm daje raczej niemiły obraz

czytamlogi napisał/a:
Benita72 napisał/a:

To prawda. Ale tez jest jeszcze jedna sprawa - warto korzystać jednak z odkryc nauki, i tam gdzie jest wytłumaczenie racjonalne, nie uciekać się do "magii". Pisano tu o pokorze - człowiekowi najbardziej mysle, przydalaby się pokora w "filtrowaniu" tego, co odbiera zmysłami - po prostu mozg czy tez nasze zmysły bywaja zawodne - wiec to, co widzimy (np. owe "widziane" duchy) mogly być iluzją, wywolana przez wiele czynnikow.  Jeśli dane zdarzenie ma więcej niż jedno wytłumaczenie - brac pod uwagę wytłumaczenie najprostsze. Istnienia duchow jeszcze nikt nie udowodnil, natomiast to, ze mozg ludzki lubi robic czasem psikusy, jest faktem raczej znanym.

Zaleznosć nauki i religii musi być ścisła, bo badają jedną rzeczywistość. Mimo, że nauka bada ciało rzeczywistosci, a religia jej dusze. Jedno bez drugiego potrafi być ślepe i tak jak mówisz, potrafi zwodzić. Samo już rozdzielenie ciała od duszy i wnioskowanie na ich podstawie, z reguły prowadzi do błednych wniosków.

Również uważam, że zgodność musi być we wszystkim. Na pewnym etapie rózne sposoby opisu pozwalaja nam zrozumiec rozne aspekty zjawiska, albo z roznej strony, ale w efekcie koncowym jest to to samo zjawiska i koncowy opis, zrozumienie powinno byc komplementarne i zgodne.

100

Odp: Dusza - co to takiego?

Maniek nie ma żadnych tekstów źródłowych, tylko bajkopisarzy i nieistniejących naukowców. Nie każda książka jest publikacja naukowa, wydawcom wszystko jedno czy zawarte są w niej brednie czy bajki, jak w wypadku Newtona, michaela.
Maniek, nie rozpisuj się obficie o nadprzyrodzonościach, tylko podaj choć JEDEN dowód.

101

Odp: Dusza - co to takiego?
femte napisał/a:

Gary
po obcięciu nogi to są bóle fantomowe, dobrze znane i wiadomo jak powstają. Nic nadprzyrodzonego.
Nadprzyrodzona dusza podatna na pole magnetyczne?

Bardzo możliwe. Tak samo można np. przykładać prąd do mózgu i wywoływać różne emocje.

102 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-10-23 12:23:54)

Odp: Dusza - co to takiego?
Gary napisał/a:
femte napisał/a:

Gary
po obcięciu nogi to są bóle fantomowe, dobrze znane i wiadomo jak powstają. Nic nadprzyrodzonego.
Nadprzyrodzona dusza podatna na pole magnetyczne?

Bardzo możliwe. Tak samo można np. przykładać prąd do mózgu i wywoływać różne emocje.

Hej, widzisz piszesz calkiem ciekawe teorie ale wg. tego co jest juz jakby w roznych miejscach opisane i wg. tego co opisywalem w watku Elle, to po prostu mowimy o pewnych rzeczach, ktore czasami inaczej nazywamy, np.

twoja dusza to wg. innych jest dusza albo duchem

to co nazywasz tutaj duchem jest tzw. cialem eterycznym

to co nazywasz dusza bez emocji ale tez posiadajaca osobowosc jest duchem ale bez duszy

wg. mnie, czlowiek sklada sie z kilku cial: fizycznego, eterycznego, duszy oraz ducha

rzeczy posiadaja cialo fizyczne

rosliny, fizyczne i eteryczne (objawiajace sie w postaci biopola)

zwierzeta dodatkowo dusze (podswiadomosc, czyli cialo astralne) siedzibe emocji i posiadaja swoja osobowosc (stad te zjawiska po przeszczepach serca)

ludzie powyzsze plus ducha, ktory po smierci wraca do krainy przodkow

moga tez byc inne, "wyzsze" ciala duchowe "wspolne" dla nizszych ale wiedzy na ten temat nie ma

w jednej z kultur pierwotnych (nie podam odnosnika bo po prostu nie pamietam) definiowali oni to tak:

po smierci ciala, jedno sie rozplywa - to cialo eteryczne, drugie przechodzi do kolejnego zycia - to cialo astralne (dusza, emocje, podswiadomosc) a trzecie (duch, osobowosc, swiadomosc) wraca do krainy przodkow

gdzies tez slyszalem (co ma raczej mala wiarygodnosc) ze tzw. pelny czlowiek, doskonaly czlowiek, takich cial duchowym posiada siedem, ale czy to prawda nie wiem, na razie, wiemy cos o czterech

103

Odp: Dusza - co to takiego?

po smierci ciala, jedno sie rozplywa - to cialo eteryczne, drugie przechodzi do kolejnego zycia - to cialo astralne (dusza, emocje, podswiadomosc) a trzecie (duch, osobowosc, swiadomosc) wraca do krainy przodkow

No mniej więcej to samo. Tak mniej-więcej wierzę, choć prościej:

-- ciało fizyczne + przeciwciało -- to w naszym świecie fizycznym
-- dusza to nasza świadomość, karma, osobowość


gdzies tez slyszalem (co ma raczej mala wiarygodnosc) ze tzw. pelny czlowiek, doskonaly czlowiek, takich cial duchowym posiada siedem, ale czy to prawda nie wiem, na razie, wiemy cos o czterech

Osho "Siedem ciał człowieka".

104

Odp: Dusza - co to takiego?

No, coś Ty? Co najmniej dwadzieścia...

105 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2015-10-24 15:28:18)

Odp: Dusza - co to takiego?

Tylko, ze warto pamietac o tym, ze to co tu piszecie o ciałach eterycznych, astralnych, itd. to sa na razie teorie, które nie maja twardych dowodow. Nie twierdze, ze nie wolno tworzyć takich zalozen, które pomagają nam zrozumieć rzeczywistosc, bo w  jakiś sposób okreslaja/opisują te sfere, i pewnie pozwalają się nam odnaleźć w tym wszystkim, ale nie można traktować tego jako pewnik, czyli zamykac sie na inne interpretacje (rzeczywistości).

Moje postrzeganie duszy w dużej części naklada się z tym, o czym pisal Gary, ale jednak gdyby jego post nie zawieral pierwszego zdania, to wzbudzilby mój sprzeciw. A tak jest w miare ok, tzn dużo mi się potwierdza w tym, co sama doswiadczam.

maniek, - wezmy Twój przykład fali - przedstawiasz model z woda, kamieniem i ośrodkiem, - przecież w kwantowosci chodzi wlasnie o to, ze owe "fale" wykazują nature korpuskul(cial) i fal niejako jednocześnie i, co ważne, rozchodzą się w próżni, czyli nie potrzebują osrodka ani (chyba) kamienia, - wiec porównanie do fali mechanicznej nie jest dobre. Wydaje mi się, ze to ma znaczenie w rozumieniu. Ja to rozumiem oczywiście po laicku, ale chyba chodzi o to, by to sobie wszystko jakos probowac wyobrazić (jeśli oczywiście kogos to interesuje).

106

Odp: Dusza - co to takiego?

Zgodnie z moją wiarą...

Dusza to jest coś poza światem fizycznym. Natomiast świat fizyczny to jest to co widzimy, jakby "po naszej stronie" lustra, tutaj są nasze ciała, oraz to co jest "po drugiej stronie lustra", czyli nasze duchy, wg innych nazywane ciałami eterycznymi, a przeze mnie nazywane przeciwciałami. Świat fizyczny jest jakby złożony z dwóch części istniejących jednocześnie -- tej naszej, oraz przeciwnej -- ciało + duch. Po tej przeciwnej stronie, tam nie jest próżnia, ale przeciwmateria, taka substancja jednolita, doskonale sprężysta, w której rozchodzą się fale bez zakłóceń. Ruchy przeciwmaterii, falowanie jej, powoduje, że w naszym świecie coś ma postać fizyczną.

107

Odp: Dusza - co to takiego?

Mój kurdel w ogródku ma dusze astralna w... no.. w jelicie grubym.(per viscera ad astra)
Ducha (spiritus) miewa w weekendy.
Powiedział mi ze z eterem nie chce mieć nic wspólnego.

108

Odp: Dusza - co to takiego?
Gary napisał/a:

Zgodnie z moją wiarą...

Dusza to jest coś poza światem fizycznym. Natomiast świat fizyczny to jest to co widzimy, jakby "po naszej stronie" lustra, tutaj są nasze ciała, oraz to co jest "po drugiej stronie lustra", czyli nasze duchy, wg innych nazywane ciałami eterycznymi, a przeze mnie nazywane przeciwciałami. Świat fizyczny jest jakby złożony z dwóch części istniejących jednocześnie -- tej naszej, oraz przeciwnej -- ciało + duch. Po tej przeciwnej stronie, tam nie jest próżnia, ale przeciwmateria, taka substancja jednolita, doskonale sprężysta, w której rozchodzą się fale bez zakłóceń. Ruchy przeciwmaterii, falowanie jej, powoduje, że w naszym świecie coś ma postać fizyczną.

Być może blisko Ci do uznanej w nauce teorii Heima, który mówi o 3 wymiarach o przeciwnym kierunku entropii przeciwstawnych naszym 3 wymiarom?

109 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-10-26 09:13:26)

Odp: Dusza - co to takiego?
Gary napisał/a:

Zgodnie z moją wiarą...

Dusza to jest coś poza światem fizycznym. Natomiast świat fizyczny to jest to co widzimy, jakby "po naszej stronie" lustra, tutaj są nasze ciała, oraz to co jest "po drugiej stronie lustra", czyli nasze duchy, wg innych nazywane ciałami eterycznymi, a przeze mnie nazywane przeciwciałami. Świat fizyczny jest jakby złożony z dwóch części istniejących jednocześnie -- tej naszej, oraz przeciwnej -- ciało + duch. Po tej przeciwnej stronie, tam nie jest próżnia, ale przeciwmateria, taka substancja jednolita, doskonale sprężysta, w której rozchodzą się fale bez zakłóceń. Ruchy przeciwmaterii, falowanie jej, powoduje, że w naszym świecie coś ma postać fizyczną.

Być może blisko Ci do uznanej w nauce teorii Heima, który mówi o 3 wymiarach o przeciwnym kierunku entropii przeciwstawnych naszym 3 wymiarom?

Benita72 napisał/a:

maniek, - wezmy Twój przykład fali - przedstawiasz model z woda, kamieniem i ośrodkiem, - przecież w kwantowosci chodzi wlasnie o to, ze owe "fale" wykazują nature korpuskul(cial) i fal niejako jednocześnie i, co ważne, rozchodzą się w próżni, czyli nie potrzebują osrodka ani (chyba) kamienia, - wiec porównanie do fali mechanicznej nie jest dobre. Wydaje mi się, ze to ma znaczenie w rozumieniu. Ja to rozumiem oczywiście po laicku, ale chyba chodzi o to, by to sobie wszystko jakos probowac wyobrazić (jeśli oczywiście kogos to interesuje).

A o to Ci chodziło? O odwieczny dylemat czy tzw. eter istnieje. Otóż wg. mnie próżnia nie jest pusta i jest własnie takim ośrodkiem rozchodzenia się fal. Dla nas jest "pusta" bo nie widzimy tam cząstek fizycznych ale może to być własnie ośrodek "niefizyczny" widzialny właśnie przez tę naturę falową cząstek fizycznych. I własnie chyba Nassima Harameina zwraca uwagę, żeby nie zapominać iż normalnie fala wywoływana jest przez raz działanie a dwa przez "kamień". Być może właśnie braki w logicznosci opisu, stawianie sobie barier myslowych powodują, iż nie umiemy pewnych zjawisk wyjaśnić. Przeciez gdybys znała historie rozwoju nauki to bys wiedziała ze w pewnym momencie po prostu "zaadaptowano" rownania i pojecie fal na wodzie (ktore przeciez rozchodza sie w osrodku). Kwestia osrodka czyli eteru byla rozpatrywana przez najwiekszych fizykow XXw, i mieli oni na ten temat podzielone zdania, ba nawet sami je zmieniali w przeciagu zycia. Dla mnie wiec jest to kwestia otwarta i uwazam ze falowosc zwiazana jest z istnieniem osrodka na zasadzie analogii do "zjawisk falowych" na wodzie. Inna kwestia ze my tego osrodka nie mozemy zbadac z uwagi na jego prawdopodobną "niematerialną" strukturę.

110

Odp: Dusza - co to takiego?

Ach... nie rozczytuję się w teoriach, nie znam się na tym... ale zgodnie z moją wiarą (hihi... taaakk... tylko wiara...)...

Eter to jest ośrodek w przeciwświecie, tam gdzie jest duch (nie dusza, tylko duch, ciało eteryczne). Nie znajdziemy eteru tutaj, w naszym świecie, w naszej próżni. Eter jest "po tamtej stronie lustra", której  nie możemy zbadać zmysłowo, fizycznie, narzędziami, przyrządami. Grawitacja, pole dipolarne, ma drugi biegun po drugiej stronie lustra, w przeciwświecie, tam gdzie jest eter. Wszystko co istnieje w naszym świecie, jest odpowiednio uformowane w przeciwświecie -- poprzez ukształtowanie eteru, ukształtowanie, czyli fale, wibracje, wiry, zagęszczenia, drgania (??). Zniekształcenie eteru może się przemieszczać, wtedy obiekt fizyczny odpowiadający temu zniekształceniu też się przemieszcza. Wygaszenie zniekształcenia w jednym miejscu i wzniecenie go w innym miejscu (taki jakby rezonans, co bierze energię z jednej wibracji i przenosi gdzie indziej) to teleportacja -- można w ten sposób "uformowanie" eteru z jednego miejsca przenieść w inne, co skutkuje przeniesieniem efektu tego uformowania, czyli obiektu fizycznego w inne. Fale w eterze mogą służyć do komunikacji, natychmiastowej ze względu na doskonałą sprężystość eteru, to telepatia.

Naukowcy spierali się, czy wierzyć w eter, czy tę ideę odrzucić... Jeden z nich, Einstein, potwierdził, że eter NIE istnieje. Jak również udowodnił nam, że nigdy nie dotrzemy do odległych gwiazd. Kiedyś się to zmieni, podobnie jak dawniej oczywistością było, że cięższy od powietrza pojazd nie może się unosić w powietrzu, albo że z nieba nie mogą spadać kamienie. Inne cywilizacje swobodnie przemieszczają się we wszechświecie.

111 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-10-26 10:16:37)

Odp: Dusza - co to takiego?
Gary napisał/a:

Ach... nie rozczytuję się w teoriach, nie znam się na tym... ale zgodnie z moją wiarą (hihi... taaakk... tylko wiara...)...

Eter to jest ośrodek w przeciwświecie, tam gdzie jest duch (nie dusza, tylko duch, ciało eteryczne). Nie znajdziemy eteru tutaj, w naszym świecie, w naszej próżni. Eter jest "po tamtej stronie lustra", której  nie możemy zbadać zmysłowo, fizycznie, narzędziami, przyrządami. Grawitacja, pole dipolarne, ma drugi biegun po drugiej stronie lustra, w przeciwświecie, tam gdzie jest eter. Wszystko co istnieje w naszym świecie, jest odpowiednio uformowane w przeciwświecie -- poprzez ukształtowanie eteru, ukształtowanie, czyli fale, wibracje, wiry, zagęszczenia, drgania (??). Zniekształcenie eteru może się przemieszczać, wtedy obiekt fizyczny odpowiadający temu zniekształceniu też się przemieszcza. Wygaszenie zniekształcenia w jednym miejscu i wzniecenie go w innym miejscu (taki jakby rezonans, co bierze energię z jednej wibracji i przenosi gdzie indziej) to teleportacja -- można w ten sposób "uformowanie" eteru z jednego miejsca przenieść w inne, co skutkuje przeniesieniem efektu tego uformowania, czyli obiektu fizycznego w inne. Fale w eterze mogą służyć do komunikacji, natychmiastowej ze względu na doskonałą sprężystość eteru, to telepatia.

Naukowcy spierali się, czy wierzyć w eter, czy tę ideę odrzucić... Jeden z nich, Einstein, potwierdził, że eter NIE istnieje. Jak również udowodnił nam, że nigdy nie dotrzemy do odległych gwiazd. Kiedyś się to zmieni, podobnie jak dawniej oczywistością było, że cięższy od powietrza pojazd nie może się unosić w powietrzu, albo że z nieba nie mogą spadać kamienie. Inne cywilizacje swobodnie przemieszczają się we wszechświecie.

Widze, ze jestes podobnie jak ja, zwolennikiek dipolarnosci pol oddzialywan. Jednak kiedy piszesz o eterze w ujeciu wymiaru to mysle ze to ma sens o tyle ze to co ja nazywam cialem eterycznym, przeciez w jakies przestrzeni "fizycznej" musi przebywac. Inaczej jednak postrzegam kolejne wymiary, zgodnie z opisem ludzi, ktorzy doswiadczali tego podczas medytacji, a wiec ten "eter" to bardziej taka osobista przestrzen astralna (gdzie mozna tworzyc obiekty i ich obrazy z przestrzeni fizycznej, gdzie one pozostaja jakis czas po ich zniknieciu z realu) ale ta druga, wspolna przestrzen astralna (kolejny wymiar) jest tam gdzie "przebywa" dusza i inne dusze (ktore nie posiadaja wlasnego ciala fizycznego - potepione?). Potem jest biala prestrzen z mostem, ktory jak sie przechodzi to juz sie nie wraca do obecnego zycia. Dalej jest kraina przodkow i inne wymiary (nad wymiary).

A duch? Pewnie idzie tam gdzie jest mu blisko. Takze kazdy moze trafic w inne miejsce. Bardzo mi sie tu podobal opis, relacja Ebona Alexandra, amerykanskiego nerochirurga, ktory byl w spiaczce. Opisuje on ze duch (moze dusza?) uwolniony od wspomnien moze sie udac tak gdzie tylko chce. Mi to mowi ze duch (to cialo ktore trafia do krainy przodkow, ktore jest wg. mnie siedziba swiadomosci, decyzyjnosci) jesli nie zna jakiegos obszaru (bo nie wyksztalcil, nie poznal jakis cech) to jesli ktos mu nie pokaze, nie bedzie mu dane, to moze wielu obszarow nie znac, bedzie tam gdzie jemy podobni. Zeby byc gdzie indziej musialby sie sam zmienic lub byc przez kogos zaproszonym. Poznac inne - lepsze, doskonalsze duchy zeby samemu byc doskonalszym. I taki mechanizm, jesli istnieje, chyba jest najlepszy bo to sam duch determinuje gdzie sam moze przebywac. Ktos zly wiec raczej nie bedzie znal tych "wspanialszyc" wymiarow gdzie zyja, zupelnie nie przystajace do niego, doskonalsze duchy.

Mnie tylko zastanawia jedno Gary, idea, mysl, ktora mi przyszla do glowy po poscie, ktory napisales. Otoz ja do tej pory wyobrazalem sobie ze komunikacja zachodzi miedzy dwoma "centrami", ktore sie "widza". Jesli jest ona bez straty czasu to ich powiazanie musi byc w przestrzeni niefizycznej, bliskie, niemal namacalne, poprzez inny wymiar (co samo w sobie jest fascynujace ze i jak czastki sa ze soba zwiazane "bezposrednio" poza naszym, ponad naszym wymiarem). Gdyby jednak bylo tak jak to opisujesz ze w eterze fale rozchodza sie natychmiastowo, to wez pod uwage wielosc tych fal z roznych zrodel informacji. One by byly jednoczesnie, byly by setki, milardy miliardow takich fal jednoczesnie w "calym eterze". Kazdy by wiedzial wszystko o wszystkim na raz. A jaka by byla mozliwa interferencja tych fal miedzy soba? Przeciez ona zmieniała by sama informacje. Dlatego to mnie nie przekonuje o tyle, ze musialo by byc jakies "rozgraniczenie" miedzy roznymi falami z roznych zrodel, tak zeby ze soba nie interferowaly. Ale cos moze byc na rzeczy i na pewno kazde spojrzenie cos wnosi jak sklania do myslenia.

112

Odp: Dusza - co to takiego?

Żeby nadać temu wątkowi jakiś wymiar religijny i duchowy, to powtórze stwierdzenie z forum o duchowości.
Bóg ma dostęp do miejsca w naszej głowie, ale niestety nie każdemu człowiekowi dał mozliwość dostepu do tego miejsca. smile

113 Ostatnio edytowany przez Gary (2015-10-26 10:23:57)

Odp: Dusza - co to takiego?
maniek_z_maniek napisał/a:

Widze, ze jestes podobnie jak ja, zwolennikiek dipolarnosci pol oddzialywan.

Oczywiście. Wierzę, że grawitacja ma drugi biegun "po drugiej stronie lustra", w przeciwświecie.


Jednak kiedy piszesz o eterze w ujeciu wymiaru to mysle ze to ma sens o tyle ze to co ja nazywam cialem eterycznym, przeciez w jakies przestrzeni "fizycznej" musi przebywac.

Ja wierzę, że jest świat fizyczny, czyli nasze trzy wymiary. I jest przeciwświat, ten wypełniony eterem. I on nie jest w naszych trzech wymiarach. Jest równolegle jakby, albo "po drugiej stronie lustra", ma swoje wymiary, eteru tutaj nie ma -- tutaj widzimy tylko skutki jego ukształtowania, skutki = obiekty fizyczne, atomy, ciała. Wyobrażam sobie, że tam gdzie jest doskonała próżnia, to tam jest eter, który nie drga, nie wibruje, nie ma wirów, nieruchomy eter.

I teraz wazne -- świat fizyczny, to nasze trzy wymiary + cała przestrzeń gdzie jest eter. Czyli świat fizyczny to nasz świat + przeciwświat.... czyli nasz świat, tam gdzie jesteśmy przed lustrem, plus to co jest po drugiej stronie lustra.


...ale ta druga, wspolna przestrzen astralna (kolejny wymiar) jest tam gdzie "przebywa" dusza i inne dusze (ktore nie posiadaja wlasnego ciala fizycznego - potepione?). .... .... przestrzen astralna (kolejny wymiar) jest tam gdzie "przebywa" dusza i inne dusze (ktore nie posiadaja wlasnego ciala fizycznego - potepione?)

Dusza zaś jest poza tym światem fizycznym. Dusza przybiera ciało, czyli ducha+ciałofizyczne -- takie combo, taki zestaw jakby dwóch biegunów... Dusza podejmuje decyzje, ma wolną wolę. W wyniku tego przeżywa emocje, uczucia -- czuje to gdy energia przechodzi z ducha do ciała, albo na odwrót. W wyniku działań też inni przeżywają uczucia. To wszystko gromadzi się postaci karmy. Dążymy do doskonałości duchowej, aby nie musieć już przybierać ciała, aby móc się doskonalić "w wyższych sferach". Zatem aby przeżywać uczucia, to dusza musi mieć ciało+ducha. Niektóre dusze nie  muszą mieć już tego ciała+ducha, bo są odpowiednio rozwinięte i idą dalej i dalej... Inne zaś się pogrążają, mają coraz więcej karmy do spłacenia, jakby spirala długów... Dlatego nie warto popełniać samobójstwa, bo za chwilę na nowo się rodzimy i z większą eskalacją problemów  niż przed śmiercią. W momencie śmierci dusza odłącza się od ciała -- wtedy znikają uczucia, a ludzie opisują to jako "spokój", "ciszę" -- po prostu nie ma uczuć... coś nieznanego w ciągu życia, aby nie mieć uczuć.

114

Odp: Dusza - co to takiego?
maniek_z_maniek napisał/a:

Mnie tylko zastanawia jedno Gary, idea, mysl, ktora mi przyszla do glowy po poscie, ktory napisales. Otoz ja do tej pory wyobrazalem sobie ze komunikacja zachodzi miedzy dwoma "centrami", ktore sie "widza". Jesli jest ona bez straty czasu to ich powiazanie musi byc w przestrzeni niefizycznej, bliskie, niemal namacalne, poprzez inny wymiar (co samo w sobie jest fascynujace ze i jak czastki sa ze soba zwiazane "bezposrednio" poza naszym, ponad naszym wymiarem).

Eter=przeciwmateria jest doskonale sprężysty, więc fale rozchodzą się natychmiast. Komunikacja pomiędzy dwoma ośrodkami zachodzi pewnie na zasadzie jakiegoś rezonansu. W innych cywilizacjach, gdzie komunikują się telepatycznie, nie muszą mieć imion -- wystarczy jakby znać z kim się chcesz skomunikować, wiedzieć z kim. Można słyszeć myśli innych (jeśli wiemy kogo słuchać), albo słyszymy myśli kogoś kto do nas mówi, ale możemy nie wiedzieć kto to. Są to cywilizacje, gdzie nie ma prywatności, bo słyszy się te myśli. Gdybyśmy się mogli komunikować telepatycznie, to mógłbyś polecieć na koniec galaktyki i moglibyśmy normalnie wymieniać myśli, bez opóźnień czasowych.



Gdyby jednak bylo tak jak to opisujesz ze w eterze fale rozchodza sie natychmiastowo, to wez pod uwage wielosc tych fal z roznych zrodel informacji. One by byly jednoczesnie, byly by setki, milardy miliardow takich fal jednoczesnie w "calym eterze". Kazdy by wiedzial wszystko o wszystkim na raz. A jaka by byla mozliwa interferencja tych fal miedzy soba? Przeciez ona zmieniała by sama informacje. Dlatego to mnie nie przekonuje o tyle, ze musialo by byc jakies "rozgraniczenie" miedzy roznymi falami z roznych zrodel, tak zeby ze soba nie interferowaly. Ale cos moze byc na rzeczy i na pewno kazde spojrzenie cos wnosi jak sklania do myslenia.

Spórz na swoje radio -- antena jest zanurzona w wielu falach z wielu stacji radiowych. Ale jak go "zrezonujesz", czyli jak go nastroisz, to słyszysz tylko jedną wybraną stację. Nie ma problemu z interferencją.

Fale w eterze się nakładają, interferują, znoszą, wzmacniają. Jak to fale... Ale atom niekoniecznie musi być falą... może jest tylko skupieniem, zagęszczeniem eteru? A może jest jakimś wirem? Pulsacją?

115 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-10-26 10:47:33)

Odp: Dusza - co to takiego?

Wydaje mi się że myslisz uczucia z emocjami. Wg. mnie bowiem uczucia wynikaja z wiezi, sa wyrazem i przejawem bliskosci, sa zobowiazaniem i decyzja, nie zanikaja kiedy to co ja nazywam duchem (w sensie siedziby swiadomosci) wraca do krainy przodkow i rozwija sie w innych wymiarach. Z tym ze po smierci uczucia nie sa skierowane na czlowieka (zlozenie ciala ducha i duszy) ale na drugiego znanego nam ducha (w tej prawdziwej postaci bez ciala) oraz Ojca. Natomiast dusza (siedziba podswiadomosci) cechuje sie emocjonalnoscia, ktora jest nieprzewidywalna i latwo nia manipulowac dlatego wlasnie jesli ktos zyje swiadomie umie nad tym panowac. Po smierci ciala dusza (ktora prawdopodobnie jest przyczepiona do serca - patrz zmiana przyzwyczajen ludzi po przeszczepach serca) wiaze sie z kolejnym cialem i dusza, ktoremu to czlowiekowi nadaje cechy w postaci niektorych dazen, emocji, przyzwyczajen, upodoban. Jest oddzielna, "prostsza" w stosunku do swiadomosci swiadomoscia. Niezalezna od naszej swiadomosci. Wiele osob odczuwa z tego powodu namacalny dualizm (pragnienia niezgodne z celami) co jest wlasnie prawodopodobnie przejawem takiej konstrukcji czlowieka.

Co do eteru w Twoim ujeciu. Przytaczasz tutaj przyklad radia. Ale zobacz, liczba stacji jest ograniczona. A w rzeczywistym eterze jest nieskonczona. Jak wiec moze nie dochodzic do interferencji. Eter musi wiec charakteryzowac podobne ograniczenie przestrzenne jak ma to miejsce dla naszej materii z tym ze moze samo polaczenie ze swiatem materialnym nie jest adekwatne. Moze sa to okreslone miejsca? I teraz wspominasz o zageszczeniach. Musialy by sie one rzadzic okreslonymi regulami gdzyz cechy takich samych czastek w swiecie fizycznym sa raczej takie same. Ale oczywiscie rowniez bada sie zaburzenia prozni i obserwuje pojawianie sie czastek wirtualnych "z nikad". Musza sie jednak one skads pojawiac. Tworzy je proznia czy eter? Wg. mnie to drugie z tym ze moze to byc cos zlozonego a nie jakas jednolita masa czegos blizej nieokreslonego.

O jakbysmy mogli poznac swoje mysli to by sie dzialo. Juz przyjecie, poznanie grzechow drugiego czlowieka, bliskiego nam, moze byc przygniatajacym ciezarem. A co dopiero mysli, dzialania innych ku sobie, czy przeciwko nam. Jesli juz cos takiego moze zachodzic to w bardziej dojrzalej emocjonalnie cywilizacji. Szczerze? Nie tak prymitywnej, pod tym wzgledem, jak nasza.

A tak na marginesie. Ostatnio, wczoraj byla dyskusja na temat nowego odkrycia jakis "struktur" naokolo jakiegos odleglego slonca, gdzie zmiany w jego jasnosci nie tlumaczyly w prosty sposob obecnosci wokol niego planet. Jednym z prawdopodobnych wyjasnien! bylo podanie tezy w postaci struktur sztucznych, zrobionych przez kogos. W sumie ciekawe bo w koncu ludzie jakby zaczynaja otwierac umysly na inne pomysly i spojrzenie. Podobalo mi sie tam tez adekwatne porownanie do jaskiniowcow ktorzy siedza sobie przed jaskinia i zastanawiaja sie jak porozumiec sie z plemieniem za lasem. Moze sygnaly dymne dac, moze poklaskac w rece. To oddaje miejsce w jakim my sie znajdujemy w kwestii komunikacji czy mozlwosci wogole zauwazenia takich sygnalow.

116

Odp: Dusza - co to takiego?

Tak... faktycznie mylę uczucia i emocje. Zatem wszędzie gdzie pisałem "uczucia" trzeba wstawić "emocje".
O Falach napisałem powyżej... -- chbya pisaliśmy równocześnie.

117

Odp: Dusza - co to takiego?
maniek_z_maniek napisał/a:

Co do eteru w Twoim ujeciu. Przytaczasz tutaj przyklad radia. Ale zobacz, liczba stacji jest ograniczona. A w rzeczywistym eterze jest nieskonczona. Jak wiec moze nie dochodzic do interferencji.

Chodzi o dokładność -- możesz mieć milion stacji radiowych, jeśli odbiorniki i nadajniki będziesz miał precyzyjne. W naturze można znaleźć przykłady niewiarygodnej doskonałości, precyzji. Niewykluczone, że zwierzęta, niektóre komunikują się telepatycznie.


Eter musi wiec charakteryzowac podobne ograniczenie przestrzenne jak ma to miejsce dla naszej materii z tym ze moze samo polaczenie ze swiatem materialnym nie jest adekwatne. Moze sa to okreslone miejsca? I teraz wspominasz o zageszczeniach. Musialy by sie one rzadzic okreslonymi regulami gdzyz cechy takich samych czastek w swiecie fizycznym sa raczej takie same. Ale oczywiscie rowniez bada sie zaburzenia prozni i obserwuje pojawianie sie czastek wirtualnych "z nikad". Musza sie jednak one skads pojawiac. Tworzy je proznia czy eter? Wg. mnie to drugie z tym ze moze to byc cos zlozonego a nie jakas jednolita masa czegos blizej nieokreslonego.

Cokolwiek jest u nas materialnego, to wynika z ukształtowania/zachowania eteru. Zatem jesli była próżnia, czyli nieruchomy eter,  to jak ten eter się znieszktałcił, to pojawiła się manifestacja w próżni w postaci czegoś fizycznego.

Tak -- dwa identyczne atomy pewnie wynikają z analogicznych zachowań eteru.



O jakbysmy mogli poznac swoje mysli to by sie dzialo. Juz przyjecie, poznanie grzechow drugiego czlowieka, bliskiego nam, moze byc przygniatajacym ciezarem. A co dopiero mysli, dzialania innych ku sobie, czy przeciwko nam. Jesli juz cos takiego moze zachodzic to w bardziej dojrzalej emocjonalnie cywilizacji. Szczerze? Nie tak prymitywnej, pod tym wzgledem, jak nasza.

Tak -- to są inne cywilizacje niż nasza.




A tak na marginesie. Ostatnio, wczoraj byla dyskusja na temat nowego odkrycia jakis "struktur" naokolo jakiegos odleglego slonca, gdzie zmiany w jego jasnosci nie tlumaczyly w prosty sposob obecnosci wokol niego planet. Jednym z prawdopodobnych wyjasnien! bylo podanie tezy w postaci struktur sztucznych, zrobionych przez kogos. W sumie ciekawe bo w koncu ludzie jakby zaczynaja otwierac umysly na inne pomysly i spojrzenie. Podobalo mi sie tam tez adekwatne porownanie do jaskiniowcow ktorzy siedza sobie przed jaskinia i zastanawiaja sie jak porozumiec sie z plemieniem za lasem. Moze sygnaly dymne dac, moze poklaskac w rece. To oddaje miejsce w jakim my sie znajdujemy w kwestii komunikacji czy mozlwosci wogole zauwazenia takich sygnalow.

Nasza cywilizacja została zainicjowana przez kogoś. Przed nami były inne cywilizacje na tej planecie, bardziej rozwinięte, zostały zlikwidowane. Ledwie 200 lat korzystamy z prądu, ledwie 40 lat z komputerów, a jesteśmy tak żałośnie dumni z naszych osiągnięć, że nie zauważmy gdzie jest nasze miejsce wśród innych.

118

Odp: Dusza - co to takiego?

Gary, Maniek może byście tak wrócili na ziemie? Co maja te poetyckie bajania do rzeczywistości? Może jakieś dowody? Wyniki badan?
Równie dobrze ja mogę opisywać jednorożce.
Maniek - pytam o tego Harrasimowa - wg, wyszukiwarki ktoś taki nie istnieje. Ładne masz "naukowe" autorytety -powieściopisarz i nieistniejący facet.

119

Odp: Dusza - co to takiego?
femte napisał/a:

Gary, Maniek może byście tak wrócili na ziemie? Co maja te poetyckie bajania do rzeczywistości? Może jakieś dowody? Wyniki badan?
Równie dobrze ja mogę opisywać jednorożce.
Maniek - pytam o tego Harrasimowa - wg, wyszukiwarki ktoś taki nie istnieje. Ładne masz "naukowe" autorytety -powieściopisarz i nieistniejący facet.

Ależ Femte smile Maniek odpowiedział w poscie nr 99, na poprzedniej stronie:

maniek_z_maniek napisał/a:

...femte o Harassimowa moze sobie prosic i prosic bo polenilem szkolny blad, gdyz chodzi o Nassima Harameina i wyklady pt. horyzont zdarzen(...)

Widzę, że - czytając Waszą dyskusję "zza kotary" -  tak jesteście juz zapętleni i nakręceni, iż zaślepieni żądzą trafnej riposty obalajacej argumenty interlokutora ...nie dopuszczacie do siebie tego, co czytacie big_smile

120 Ostatnio edytowany przez femte (2015-10-26 18:33:34)

Odp: Dusza - co to takiego?

To jeszcze lepiej niz Newton. "Fizyk-amator" nie uznawany za  naukowca, ma teorie odnośnie Arki Noego i kosmitów. Taki Daniken...

121 Ostatnio edytowany przez moni_traum (2015-10-26 20:07:34)

Odp: Dusza - co to takiego?
femte napisał/a:

To jeszcze lepiej niz Newton. "Fizyk-amator" nie uznawany za  naukowca, ma teorie odnośnie Arki Noego i kosmitów. Taki Daniken...

Chyba pozbędę się postawy neutralnej i przejdę do przeciwnego Tobie, Femte obozu big_smile
Znajac troche historię, a szczególnie świat nauki na przestrzeni wieków - mozna zauważyć, iż spore grono obecnie cenionych umysłów i  - jak na tamte czasy - szarlatanów wyklętych i odzegnanych "od czci i wiary" przez ówcześnie żyjace "autorytety" - to jednostki o ponadczasowej intuicji, wiedzy i inteligencji, które to przymioty dopiero kolejne pokolenia były w stanie docenić...
Giordano Bruno, Galileusz... Też byli przez współczesnych sobie nazywani "nie-naukowcami", wyśmiewani i prześladowani za poglądy, a w wielu przypadkach kończyli żywot na stosie...
"... Jego Świątobliwość nakazał Panu kardynałowi Bellarmino wezwać rzeczonego Galileo do siebie i upomnieć go, aby porzucił rzeczoną opinię; w przypadku odmowy posłuszeństwa, Komisarz ma mu nakazać, w obecności notariusza i świadków, aby powstrzymał się całkowicie od nauczania lub obrony tej opinii i doktryny, a nawet od dyskutowania jej; jeżeli nie zgodzi się on na to, należy go uwięzić."
— G. de Santillana, The crime of Galileo. Time Inc., New York 1962.
Wypada życzyć większej otwartosci na odmienne argumenty i odrobinę pokory...

122

Odp: Dusza - co to takiego?

Nie, oni byli przeciwni ogólnie uznanym prawdom, ale po stronie rzeczywistości/faktów

123

Odp: Dusza - co to takiego?

No, dokładnie, femte - owo slynne "a jednak się kręci.." wink

124 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-10-27 09:02:32)

Odp: Dusza - co to takiego?
moni_traum napisał/a:
femte napisał/a:

Gary, Maniek może byście tak wrócili na ziemie? Co maja te poetyckie bajania do rzeczywistości? Może jakieś dowody? Wyniki badan?
Równie dobrze ja mogę opisywać jednorożce.
Maniek - pytam o tego Harrasimowa - wg, wyszukiwarki ktoś taki nie istnieje. Ładne masz "naukowe" autorytety -powieściopisarz i nieistniejący facet.

Ależ Femte smile Maniek odpowiedział w poscie nr 99, na poprzedniej stronie:

maniek_z_maniek napisał/a:

...femte o Harassimowa moze sobie prosic i prosic bo polenilem szkolny blad, gdyz chodzi o Nassima Harameina i wyklady pt. horyzont zdarzen(...)

Widzę, że - czytając Waszą dyskusję "zza kotary" -  tak jesteście juz zapętleni i nakręceni, iż zaślepieni żądzą trafnej riposty obalajacej argumenty interlokutora ...nie dopuszczacie do siebie tego, co czytacie big_smile

Po prostu odpowiedzi nakręcają Trolla, dlatego z takimi ludzmi sie po prostu nie dyskutuje. Ale też zaczeliśmy sobie z tym jakos radzić, po to zeby cos z tej dyskusji wyniesc. Ja np. wynioslem, bo widze ze ludzie postrzegaja pewne rzeczy w sposob podobny a jednak rozny. To mi daje do myslenia i mysle ze vice versa tez. Po prostu kazdy z nas ma inne doswiadczenia, inna droge przeszedl w poszukiwaniu prawdy, ma inne skojarzenia, itp. Sam jednak ogolny poglad na rzeczywistosc mamy w gruncie podobny.

Oczywiscie to co powiedzial Gary odnosnie zaawansowania naszej nauki nalezy podkreslic. To dopiero poczatek czegokolwiek, jakiegos zrozumienia. Zauwazmy ze to co "rozumiemy" to sa najbardziej dostepne otaczajace nasz rzeczy i procesy w naszych specyficznych ziemskich warunkach. Natomiast tego co sie dzieje dalej zupelnie nie rozumiemy. Sa teorie, ktore sie zmieniaja dosc czesto, ktore wlasciwie niczego nie pokazuja, np. efekt Dooplera - uznane zalozenie ale istnieje galaktyka z dwoma kwazarami, ktora zupelnie obala te "zalozenie". A przeciez w fizyce wyjatkow nie ma. Czyli jedna obserwacja niepasujaca do teorii praktycznie obala cala teorie. Ale o tym nikt nie mowi. Kolejna metoda wykrywania planet przez przygasanie swiatla gwiazd. I nagle odkryto jakas "strukture", ktora nie pasuje. Takich wyjatkow jest wiecej. Wiec raczej nic nie wiemy naprawde niz cos wiemy. Raczej nauka przypuszcza niz bezwglednie wie.

Mnie np. zastanawia budowa atomu. Skad sie np. bierze sila wiazan oraz kierunek wiazan. Oczywiscie teoria kwantowa pokazuje nam to bo model zastosowany jest adekwatny na pewnym poziomie wykorzystania ale nie odpowiada na powyzsze pytania w wyczerpujacy sposob. Np. jadra atomów w czasteczce zwiazku chemicznego sa tak odlegle od siebie ze wiazanie poprzez jednakowo naladowane elektrony logicznie nie jest mozliwe. Model opisu dziala, jest wykorzystywany ale nie jest logiczny, jest bezsensowny. A to przeciez podstawy naszej nauki - budowa atomu. Do tej pory tez nikt nie wyjasnil zjawiska bezpromienistego przekazywania energii czy trwalosci niektorych jader. A przeciez juz miwimy o kolejnych czastkach "mniejszych" nie znajac wlasciwie skad sie biora niektore wlasciwosci tych wiekszych. Obserwujemy rozne efekty trwalosci, wykorzystujemy to ale nie wiemy dlaczego jest tak i tak.

To jest tak samo jak dziecko, ktore bawiac sie klockami buduje sie nich konstrukcje, opisuje ich kolory ale nie rozumie dlaczego one sie lacza tak a tak lepiej lub gorzej. Nie bedzie wiedzialo kto jest za kotara w drugim pokoju oraz kto zrobil te klocki i jak te kolory powstaly. Cos w tym sensie bedzie oddawalo wiedze wspolczesnej nauki.

125 Ostatnio edytowany przez Gary (2015-10-27 10:56:11)

Odp: Dusza - co to takiego?
femte napisał/a:

Może jakieś dowody? Wyniki badan?

Oooooo... żartujesz chyba... Mój komfort polega na tym, że nie muszę Tobie nic udowadniać. smile smile Jako filtr takich osób pisałem na początku swoich postów, że to tylko "moja wiara". Jakżesz mam Ci udowadniać wiarę? To jest moje wyznanie, przekonania, jakby mój kościół. Nie zależy mi na przekonaniu Ciebie ani kogokolwiek. Pisałem to dla "poszukiwaczy prawdy", którzy pytają innych "a Ty w co wierzysz?". Słowa są, jak Jezus porównywał, jak nasiona -- w zależności na jaką glebę trafią tak wyrosną.

126 Ostatnio edytowany przez Marajka (2015-10-27 16:47:23)

Odp: Dusza - co to takiego?
femte napisał/a:

Nie, oni byli przeciwni ogólnie uznanym prawdom, ale po stronie rzeczywistości/faktów

Nie femte, te "ogolnie" uznane prawdy wtedy jeszcze nie istnialy - w glowach tych inkwizytorow - po prostu im sie to nie miescilo w tych lepetynach, tak bardzo byli zamknieci w swoim wlasnym obrebie myslenia.
Z owczesnego punktu widzenia bylo to dla nich rownie nieprawdopodobne, jak dla Ciebie dzis istnienie przestrzeni swiadomosci jako tworczego elementu.
Te fakty, ktore Ty dzis uwazasz za calkowicie oczywista prawde, zaczely dopiero troche pozniej wnikac w systemy mysleniowe i tym samym zaczely byc przejmowane jako prawdy przez szersze rzesze.

Pozwole sobie zwrocic twoja uwage na calkiem oczywisty fakt, ze bardzo niewiele ludzi na Ziemi ma do dzis mozliwosc osobistego sprawdzenia, czy to co odkryl Kopernik, jest rzeczywiscie prawda. Mozliwosc sprawdzenia tego to przywilej tylko waskiej grupy naukowcow i pracownikow centrow badan kosmicznych.
Wszyscy inni tylko to slyszeli od kogos, lub czytali, albo widzieli jakies obrazy w telewizji.

Czyli wszyscy inni wcale tego nie wiedza, tylko w to WIERZA !!!
Wierza w to, co im powiedzieli inni i nawet nie probuja sprawdzic czy postawic tego pod znakiem zapytania.
Ze mna wlacznie, i podejrzewam, ze i Ty nie jestes zadnym wyjatkiem.
Na dodatek nie masz tych informacji nawet z pierwszej reki, od tych, ktorzy sami sprawdzili, tylko od kogos, kto sam to tylko czytal czy slyszal od innych, ktorzy tez slyszeli....a wiec zdecydowana masa ludzi na tej planecie tylko WIERZY w te "rzeczywiste" fakty, ale nigdy w swoim zyciu nie mieli okazji ich sprawdzic.
To dotyczy zdecydowanej wiekszosci tego, co glosi dzisiejsza nauka.
Czym rozni sie to w swojej istocie naszego przyjmowania czegos za prawde od religijnych dogmatow, ktore opieraja sie na tym, ze ktos gdzies kiedys podobno widzial boga albo jego wyslannika?
Ja twierdze, ze niczym!
Wierzymy w system teorii o swiecie, ktory wchlonelismy w ciagu zycia, bo wszyscy inni naokolo tez w niego wierza i uznaja za absolutna prawde i robimy to tak dlugo, jak dlugo tlumaczy on w sposob zadowalajacy i w sobie spojny otaczajacy nas swiat.
Gdy zaczynaja sie mnozyc przeslanki, ze system wierzen ignoruje jakies oczywiste fakty i odkrywamy jakies sprzecznosci, wtedy albo probuje sie go jakos latac, albo jak sie zupelnie juz nie da, wtedy trzeba zrobic miejsce na inny.


Niestety, tak dziala ludzki umysl. Nasze NABYTE systemy interpretacyjne determinuja nasz sposob postrzegania, bo kazdy odebrany sygnal przechodzi przez ta myslowa interpretacje, zanim zacznie byc odbierany swiadomie. To, co do systemu myslowego nie pasuje, jest eliminowane do kosza na smieci i swiadomy odbior dostaje juz tylko ta odpowiednio przygotowana papke, z ktora moze sobie poradzic. Mamy w glowach szuflady i wszystko musi do nich pasowac. Dopiero gdy filtry myslowe zaczynaja byc nieszczelne i "smieci" zamiast trafiac do kosza, wnikaja w pole widzenia swiadomosci, ktora na poczatku jest wtedy zdezorientowana, bo nie wie, co z nimi zrobic, system wierzen zaczyna miec pierwsze rysy i pierwsza reakcja wtedy jest impuls, zeby go bronic, wcisnac to nieznane w jakas istniejaca w systemie szuflade, nawet, jesli ona sie przez to nie domyka.

Tak bylo za czasow Kopernika i do dzis sie to nie zmienilo, bo ludzka biologia tez sie od tego czasu nie zmienila.
Zmienily sie tylko zawartosci i nazwy szuflad, czyli tzw. prawd na temat, co jest rzeczywistoscia, a co nie.

lol

127 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-10-27 16:57:23)

Odp: Dusza - co to takiego?

Przestrzeń świadomości jako twórczy element. Wspaniale ujęte.

A wiecie, że w ST jest wzmianka o "warstwowej" strukturze rzeczywistosci, taki urywek z zapomnianej wiedzy starozytnej. Bo przeciez kiedy widzimy ruch materii to cos ja w ten nieustanny ruch (jader, elektronow) wzbudza. Jest to proznia, czyli eter inaczej zwany w ST madroscia, natomiast przestrzeniem swiadomosci jest Duch Sw. Otoz jest tam wzmianka o Trojcy: Bogu, Duchu Sw. i Madrosci. Tak wiec, "leząca" pod materią Madrosc bedzie odpowiadala pojeciu eteru, Duch Sw. przestrzeni Swiadomosci a Bog - Bogu, pierwotnej sile stworczej ciagle nadajacej strukture, sily witalne calemu wszeswiatowi, wszelkiej swiadomosci i wszelkiej energii.

128 Ostatnio edytowany przez Marajka (2015-10-27 17:53:27)

Odp: Dusza - co to takiego?

Maniek, gdy juz sie w jakis sposob pojelo, ze to nie materia jest poczatkiem wszystkiego, tylko cos innego, to zaczyna sie to widziec w kazdej religii jako pierwotna idee.
Tyle, ze religie strasznie to wszystko obudowaly i zagmatwaly dogmatami, ktore zamiast tego glownego punktu stoja w centrum religii i go przyslaniaja.
Ja tego konceptu o trojcy w KK nigdy nie pojmowalam, strasznie jest to tam pogmatwane.
Ale jak sie przyjmie, ze bog jest pojeciem umownym i tylko okresleniem tego tworczego elementu wszechswiata, jakim jest swiadomosc, to zaczyna byc to bardziej zrozumiale i mozna w jakis sposob dopasowac do tego inne koncepty o rzeczywistosci.
Ja osobiscie jestem bardziej zwiazana z buddyzmem i adwaita, czyli mowie o swiadomosci w tym sensie, jak to tam jest ujmowane.
Ale tak ogolnie to nie nalezy zapominac, ze kazdy koncept jest tylko konceptem, a nie rzeczywistoscia wink

129

Odp: Dusza - co to takiego?
Marajka napisał/a:

Ja tego konceptu o trojcy w KK nigdy nie pojmowalam, strasznie jest to tam pogmatwane.

No ale jak inaczej rozumować i przyjmować metodologię badania rzeczywistości? Co do badania naukowego materia plus myśl = informacja.  Słowo (Jezus) plus Rozumienie (Duch Św.) = Bóg (Ojciec). Jak można inaczej  rozumować i cokolwiek poznać?

130

Odp: Dusza - co to takiego?

Marajka
prawdy były takie - Ziemia ma 4 tys. lat (obliczano wg. Biblii) Słońce krąży wokół niej, i tak dalej. I dobrze ze  ktoś to zakwestionował, nie liczył  się z mętnymi bajkami. Kształt Ziemi jest np. w Biblii określany rożnie, jest mowa nawet o rogach czy kątach.
Mówisz ze nie można się naocznie przekonać o słuszności odkrycia Kopernika? To chyba nigdy nie obserwowałaś Wenus - właśnie jej przemieszczanie się nasunęło tezę o heliocentrycznosci. Polecam, zamiast modłów - poranną lub wieczorną obserwacje.
Teraz można ja widzieć na porannym niebie, przed wschodem Słońca. Ponieważ jest wewnątrz układu w stosunku do Ziemi wiec jest zawsze widoczna w pobliżu Słońca. To jest właśnie ów mityczny dwugłowy, ognisty waz. Jest nazywana bratem/córka/ synem Słońca w rożnych kulturach. Gwiazda zaranna, Isis, co nam daje nawet fonetycznie Jezusa, bo izraelici tak nienawidzili kobiet ze nie ścierpieli bogini. Dopiero później dla innych ludów zaadaptowano boginie i zrobiła się niechciana czworca.
wenus okresowo chowa się pod horyzont - zstępuje do piekieł a potem zmartwychwstaje.
Matka boska zwana jest gwiazda zaranna i przedstawiana z półksiężycem. Jak Isztar. Półksiężyc ponieważ Wenus przybiera kształt sierpa. Kojarzona wiec tez z bydłem (rogi) i płodnością. Przypominam, trzeci element trójcy najpierw zmienił w chrześcijaństwie pleć, a potem został niejako rozdwojony -bo inne ludy były przyzwyczajone do bóstw żeńskich. Oczywiście tych wszystkich adaptacji dokonano niekoniecznie całkiem świadomie, przeinaczając stare mity.
I tu jest cala zagadka trzech osób boskich - dawne obserwacje astronomiczne, przeinaczone, z zapomniana treścią "naukowa". Legendy dawnych kultur, na wpół zapomniane, pewnie nie do końca zrozumiane przez przeinaczających.
Dwa pozostałe elementy chyba jasne - Bóg słonce, obecny we wszystkich kulturach i jego duch świecący odbitym światłem. Nawet w angielskim zwany ghost of the Sun. Trzy najważniejsze ciała niebieskie, istotne dla wyznaczania czasu i położenia.
Zamiast pseudometafizycznych mundrosci - lepiej sprawdzić kiedy i gdzie Słońce w naszej okolicy wstaje i o świcie spróbować zlokalizować piękną i tajemnicza Wenus. I przekonać się naocznie o słuszności teorii Kopernika.

Posty [ 66 do 130 z 161 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Dusza - co to takiego?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024