powiadomiłem męża - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » powiadomiłem męża

Strony Poprzednia 1 7 8 9 10 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 521 do 585 z 654 ]

521

Odp: powiadomiłem męża
toorank napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
toorank napisał/a:

Postawienie jej pod ścianą to był strzał w kolano.


Strzałem w kolano był jego sms do męża. No ale może dzięki temu się z niej (tej sytuacji) wyzwolił..

To miałam na myśli.
Dla mnie to zdrada, jakkolwiek śmiesznie to brzmi w kontekście kochanków. Stanął przeciwko niej.
Ja bym czegoś takiego kochankowi nie wybaczyła.

Oczywiście zgadzam się że tak to wygląda. Zdradziłem jej sekret. To co ją niszczyło. To co spowodowało, że wylądowałą u psychiatry. Suma sumarum - ja mam teraz spokój, i ona pewnie też.
A kwestia kosztów po drodze - trudno - już je poniosłem. I teraz nie zawróce czasu. Mam tylko pewno - że ona już nie będzie mi wciskać kitu. I taki też był mój cel. jak będzie cos ewentualnie ode mnie chciałą - to musi się 10x bardziej zastanowić,
czy tego naprawdę chce. Bo ja nie zamierzam już wysłuchiwać następnych bajek i obietnic

Zobacz podobne tematy :

522

Odp: powiadomiłem męża

I masz rację,idę z tego wątku w cholerę,bo ile można bić pianę z kimś kto jest chory na głowę.

523

Odp: powiadomiłem męża

bartass72, Autor zwyczajnie odreagowywuje. On w tym momencie wie, że to czego chce jest najmniej istotne, bo i tak na ten moment może sobie pomarzyć - kochanki (ludzie ogólnie) "głosują nogami" - tzn. jeśli przy kimś ich nie ma fizycznie to najpewniej dlatego, że za nim nie głosowały albo głosowały za kimś innym. wink

Też nie pochwalam tej całej akcji z wbijaniem na krzywy ryj, wiadomo, ale mam litość dla tego faceta, bo został już i tak dość mocno przeczołgany przez sytuację. Pytanie czy wyciągnął jakieś wnioski poza tym, że "źle to rozegrał".

Co do tej kobiety.. Wszystkie 'epitety' jakich można by użyć do jej ew. opisu już zostały użyte. Powtórzę tylko za czyimś poprzednim wpisem: Autorze, co Ty masz w głowie, że zawróciła ci w głowie taka nieogarnięta baba?

Byłeś na skraju takiej desperacji czy tez - klasycznie - była to love od pierwszego wejrzenia? wink

524

Odp: powiadomiłem męża
bartass72 napisał/a:

I jeszcze jedno przemyślenie Bolek,Ty wchodząc w ten romans,tak naprawdę nie zdałeś sobie sprawy,że jest to tylko romans.Dla Ciebie to normalny związek,tylko ona raz jest z mężem,a raz z Tobą.A propos,skoro to jej małżenstwo nie ma dla Ciebie żadnego znaczenia,to krótkie techniczne pytanie: Gdzie Twoja luba mieszkała cale 4 lata? Z mężem,z Tobą ,a może sama? Domyślam się,że z mężem,hmm,a dlaczego nie chciała z Tobą? Wszyscy tu wiemy dlaczego,Ty oczywiście tego nie rozumiesz.

to ci wniosek. wynika z Twojej opowiastki, że po magicznym pstryknięciu palcami wszystkie problemy tego świata się nagle rozwiązują. nie fantazjuj i nie inputuj kto u kogo mieszkał. bo to nic nie zmienia - w obecnej sytuacji

525

Odp: powiadomiłem męża

Bolek no zakochałeś się w niej. Chciałeś ją zdobyć. W końcu nie wytrzymałeś. Tłumaczysz ją, okoliczności. Bardzo chcesz, żeby ktoś przyznał ci rację.
Ok, jeśli tak tego potrzebujesz to ja ci tę rację przyznaję. Ona wybrała dziecko.
Tylko co dalej? Podejrzewam, że czekasz na nią. Masz nadzieję, że za jakiś czas ona podejmie decyzję. Przyjedzie do ciebie i powie, że złożyła papiery rozwodowe.
Bolek ile jesteś gotów na nią czekać? Jaki masz plan w stosunku do siebie? Co dalej z twoim życiem?
Teraz jesteś nieszczęśliwie zakochany. Jakoś się trzymasz, ale przecież pewnie cierpisz. Kochałeś ją, chciałeś z nią być. To normalne, że nie chciałeś się nią dzielić z innym mężczyzną. Widzisz tylko ona niestety mimo, że miała ciebie do niego wracała.
To trwało za długo. Rok można się tak miotać, może trochę dłużej. Ale to było nie fair w stosunku do ciebie i do męża.
Nie potępiam tego w jaki sposób to rozwiązałeś. Ona cię w sumie krzywdziła przez te 4 lata. Zaspokajała swoje potrzeby. Wykorzystywała ciebie i swojego męża. Nic dziwnego, że odbijało się to na jej psychice.
Bywają małżeństwa nieudane. Jednego nie potrafię zrozumieć. Miała ciebie, twoje wsparcie. Nie ufała ci? Bała się, że ją wystawisz, że nie będziesz chciał jej z dzieckiem?
Każdy z nas chce tak mi się wydaje ( mimo że czasem to ukrywamy) miękko wylądować. Chyba każda kobieta chce zapewnić swojemu dziecku jak najbezpieczniejszy dom i najlepsze warunki. Uważała, że nie sprostasz temu?

526

Odp: powiadomiłem męża

Wierzę Bolkowi, że się zakochał. Uważam, że tamta kobieta też się zakochała.
Tylko, co to za miłość z jej strony? Czy o taką miłość w życiu nam chodzi?
Z prawdziwa, dojrzałą miłością wiąże się też poczucie obowiązku, troska o drugiego człowieka,
lojalność, odpowiedzialność za życie ukochanej osoby ...... Ty chyba jej to dałeś, a co dostałeś w zamian?
Z tego co piszesz to seks, czułość, atmosferę.
A czy czułeś, że ona troszczy się o Twoją przyszłość, że możesz na niej polegać?

Chyba dobrze się stało, że to już koniec.

527

Odp: powiadomiłem męża
bet napisał/a:

Bolek no zakochałeś się w niej. Chciałeś ją zdobyć. W końcu nie wytrzymałeś. Tłumaczysz ją, okoliczności. Bardzo chcesz, żeby ktoś przyznał ci rację.
Ok, jeśli tak tego potrzebujesz to ja ci tę rację przyznaję. Ona wybrała dziecko.
Tylko co dalej? Podejrzewam, że czekasz na nią. Masz nadzieję, że za jakiś czas ona podejmie decyzję. Przyjedzie do ciebie i powie, że złożyła papiery rozwodowe.
Bolek ile jesteś gotów na nią czekać? Jaki masz plan w stosunku do siebie? Co dalej z twoim życiem?
Teraz jesteś nieszczęśliwie zakochany. Jakoś się trzymasz, ale przecież pewnie cierpisz. Kochałeś ją, chciałeś z nią być. To normalne, że nie chciałeś się nią dzielić z innym mężczyzną. Widzisz tylko ona niestety mimo, że miała ciebie do niego wracała.
To trwało za długo. Rok można się tak miotać, może trochę dłużej. Ale to było nie fair w stosunku do ciebie i do męża.
Nie potępiam tego w jaki sposób to rozwiązałeś. Ona cię w sumie krzywdziła przez te 4 lata. Zaspokajała swoje potrzeby. Wykorzystywała ciebie i swojego męża. Nic dziwnego, że odbijało się to na jej psychice.
Bywają małżeństwa nieudane. Jednego nie potrafię zrozumieć. Miała ciebie, twoje wsparcie. Nie ufała ci? Bała się, że ją wystawisz, że nie będziesz chciał jej z dzieckiem?
Każdy z nas chce tak mi się wydaje ( mimo że czasem to ukrywamy) miękko wylądować. Chyba każda kobieta chce zapewnić swojemu dziecku jak najbezpieczniejszy dom i najlepsze warunki. Uważała, że nie sprostasz temu?

Co do dziecka - miala absolutną pewność że włos mu z głowy nie spadnie. Podkreślalem to wielokrotnie, bylo wiele rozmow na ten temat i ona mowila caly czas "ze co do dziecka, to ona jest pewna ze bedzie tak jak powinno". Wiec nie mozna powiedziec zebym ja z czyms wystawil. Ja jestem obowiazkowy,slowny. Jak powiem to tak robie. Tu bardziej chodzilo o globalną wygodę, ona ma z nim kredyt, rodzina jego i jej jest nieliczna, i wszyscy uwazają jego za ideał itp.

528

Odp: powiadomiłem męża

Bolek kto teraz nie ma kredytu. Kredyt nie jest powodem. Rodzina i jego opinia w rodzinie też nie. Każdy bliski potrafi zrozumieć, że kocha się kogoś innego. Ludzie się rozstają.
Piszę ci jako kobieta. Nie rozumiem twojej partnerki. Ty też mogłeś jej przecież zapewnić  wygodę a do tego uczucie i spełnienie. Z tego co piszesz to nie chodziło jej o dziecko. 
Zdrada nie jest lepsza od rozwodu. Jesteśmy dorośli i zdajemy sobie sprawę z konsekwencji.
Odnoszę wrażenie, że tłumaczysz sobie to wszystko tak, aby cię jak najmniej bolało to co się stało. Taki mechanizm obronny. Może i słusznie.
Co dalej Bolek? Głupio się rozstaliście. Czekasz na nią? Jak długo chcesz czekać?

529

Odp: powiadomiłem męża

Tu już chyba wszyystko zostało powiedziane...  Bolek, musisz to przeżyć, przeboleć i zacząć myśleć o przyszłości, o ułożeniu sobie życia ( wierzę, że Ci się uda). BEZ NIEJ. Koniec tematu. Masz teraz czystą kartę, nie wygląda żeby były jakieś konsekwencje tego smsa, oprócz Twojego złamanego serca. Idź do przodu. Możesz w końcu zacząć źyć...

530

Odp: powiadomiłem męża
Nigdy napisał/a:

Tu już chyba wszyystko zostało powiedziane...  Bolek, musisz to przeżyć, przeboleć i zacząć myśleć o przyszłości, o ułożeniu sobie życia ( wierzę, że Ci się uda). BEZ NIEJ. Koniec tematu. Masz teraz czystą kartę, nie wygląda żeby były jakieś konsekwencje tego smsa, oprócz Twojego złamanego serca. Idź do przodu. Możesz w końcu zacząć źyć...

Spokojnie. Ja chcialem przede wszystkim mieć spokój, żeby ciągle mi nie próbowała jęczeć i obiecywać. I konsekwencją tego sms - jest to - że mam spokój. Co ona ma to nie wiem. Może się wykręciła, że nic mnie już z nią nie łączy, może zrobiła ze mnie wariata. Nie odzywa się więc wnioskuje że jej wszystko odpowiada i tyle.

531

Odp: powiadomiłem męża
bet napisał/a:

Bolek kto teraz nie ma kredytu. Kredyt nie jest powodem. Rodzina i jego opinia w rodzinie też nie. Każdy bliski potrafi zrozumieć, że kocha się kogoś innego. Ludzie się rozstają.
Piszę ci jako kobieta. Nie rozumiem twojej partnerki. Ty też mogłeś jej przecież zapewnić  wygodę a do tego uczucie i spełnienie. Z tego co piszesz to nie chodziło jej o dziecko. 
Zdrada nie jest lepsza od rozwodu. Jesteśmy dorośli i zdajemy sobie sprawę z konsekwencji.
Odnoszę wrażenie, że tłumaczysz sobie to wszystko tak, aby cię jak najmniej bolało to co się stało. Taki mechanizm obronny. Może i słusznie.
Co dalej Bolek? Głupio się rozstaliście. Czekasz na nią? Jak długo chcesz czekać?

Piszesz to jako osoba mocno stąpająca po ziemi, ja też taki jestem. I do mnie te wszystkie jej "tłumaczenia" nie trafiały. Ale ona nie do końca stąpa po ziemi. Czego efektem były jej zachowania. Jeden tydzień tak, drugi tak. Raz ona chce mieć dziecko bo widziała dziewczynkę z oczami podobnymi do moich. No to co koleś sobie może pomyśleć? Po co takie coś mówić. Tak czy siak - wkręcała mnie w tą grę tak długo jak się dało. Dopóki tego nie przeciąłem. I moi znajomi, którzy ją znają też osobiście - mowią że dobrze zrobiłem. Co do kredytów, co do rodziny. To uwierz mi - ja widziałem rozwiązanie. Ona nie. Może kredyt nie był jakimś problemem - ale zawsze trzeba było się wysilić - bo samo się nie rozwiąże. A że nie doszło nigdy do rozejścia się ich - to przecież nie było mowy o załatwieniu sprawy kredytu. Natomiast co do rodziny - to uwierz mi - powaleni na całości. Jeszcze nie wiedziałem, żeby babcie sobie tak wnuka wyrywały spod bramy przedszkola. I to było chore. Oczywiście ona wiedziała, że w mojej rodzinie takiego problemu nie będzie. Wolała trwać w tym co ma i jest jej wygodnie. Tak to nazwała w ostatnich 2 tygodniach - że ona widzi, że jest jej wygodnie, a nawet bardzo wygodnie. Zobaczymy czy uczucia nie bedą uwierać tej wygody. Ale to już nie moja sprawa w tym momencie

532 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-10-14 13:40:23)

Odp: powiadomiłem męża

bolek1980, zignorowałeś moje pytanie, to powtórzę: Co widzi mężczyzna 'twardo stąpający po ziemi', jak sam o sobie napisałeś, niegłupi (tak mi się jawisz ze stylu swoich wypowiedzi) w kobiecie , która nie ma kontaktu z rzeczywistością, której trzeba niemal paluszkiem pokazywać co powinna zrobić, która w momentach kryzysowych zachowuje się jak dziecko, albo gorzej - wystraszony piesek, zostawia Ciebie przy stoliku w kawiarni czy gdzie tam nie siedzieliście i ucieka do "norki"?

Naprawdę tak nisko siebie cenisz i oprócz miłej aparycji i umiejętności podnoszenia Tobie ego jakimiś bełkotliwymi komplementami rzuconymi mimochodem (jak ten o dziecku, co miałoby oczka jak Twoje) czy obiecanki o tym, że "już za 4 lata Polska będzie mistrzem świata", nie masz żadnych wymagań co do swojej potencjalnej partnerki?

Bo z opisu tej kobiety jawi się nieco podstarzała, durnowata amantka, która zachęcona naiwnością mężczyzn nauczyła się nieźle lawirować i manipulować.

533

Odp: powiadomiłem męża
Elle88 napisał/a:

bolek1980, zignorowałeś moje pytanie, to powtórzę: Co widzi mężczyzna 'twardo stąpający po ziemi', jak sam o sobie napisałeś, niegłupi (tak mi się jawisz ze stylu swoich wypowiedzi) w kobiecie , która nie ma kontaktu z rzeczywistością, której trzeba niemal paluszkiem pokazywać co powinna zrobić, która w momentach kryzysowych zachowuje się jak dziecko, albo gorzej - wystraszony piesek, zostawia Ciebie przy stoliku w kawiarni czy gdzie tam nie siedzieliście i ucieka do "norki"?

Naprawdę tak nisko siebie cenisz i oprócz miłej aparycji i umiejętności podnoszenia Tobie ego jakimiś bełkotliwymi komplementami rzuconymi mimochodem (jak ten o dziecku, co miałoby oczka jak Twoje) czy obiecanki o tym, że "już za 4 lata Polska będzie mistrzem świata", nie masz żadnych wymagań co do swojej potencjalnej partnerki?

Bo z opisu tej kobiety jawi się nieco podstarzała, durnowata amantka, która zachęcona naiwnością mężczyzn nauczyła się nieźle lawirować i manipulować.

Chodziło o ruchanie.

534

Odp: powiadomiłem męża

Elle88

nie wiem jak w przypadku Bolka, bo jego sytuacja trochę różni się od mojej ale postaram Ci wyjaśnić, co spowodowało, że ja, zaangażowałem się w taki układ


przede wszystkim brak doświadczenia w związkach, obycia z kobietami, mimo, że jak to się mówi, niczego mi nie brakuje.

wszedłem w swój romans mając 30 lat a przed nim miałem tylko jedną dziewczynę, przez kilka miesięcy i mając dopiero 28 lat.

zresztą był to związek na odległość a do tej kobiety, nieszczególnie mnie ciągnęło.


to co powyżej, miało oczywiście wpływ na niską samoocenę, choć w sumie sam byłem zawsze sobie "winien" tego, jak się sprawy mają.

po prostu wolałem swoje towarzystwo, kumpli, niż randki, itp.

aż do pewnego momentu.

tym momentem, był fakt, że ta dziewczyna , ze związku na odległość, mnie rzuciła.

tu nawet nie chodzi konkretnie o nią, tylko o fakt, że ktoś, pierwszy raz w moim życiu, mnie rzucił.

to wtedy eksplodowała we mnie potężna chęć bliskości, bycia z kimś.

i przez kilkanaście miesięcy miotałem się, próbowałem umawiać "na siłę". z czasem mi trochę przeszło ale ciągle pragnąłem z kimś być.

i gdy pojawiła się "moja" mężatka, w mojej pracy, owszem, na początku w ogóle nie zawracałem sobie nią głowy,

ot kolejna pracownica, co najwyżej z urodą, trochę ponad przeciętną, w dodatku z rodziną, co wtedy całkowicie kogoś w moich oczach, skreślało

( tak wiem, trudno w to uwierzyć, wiedząc , co  działo się póżniej ).

jednak gdy to ona zainicjowała kontakt i zaczęła mnie podrywać, "złapałem się".

głównie z powodu tej wielkiej chęci bliskości drugiej osoby.

to mnie głównie zaślepiło i spowodowało że wierzyłem / łudziłem się / przymykałem oko, na to, że ona nie jest słowna

że ciągle od męża nie odchodzi, co 2 -3 miesiące urządzając sceny płaczu, że nie wie co robić, że nie chce krzywdzić dzieci.

tak wiem, naiwne z mojej strony to było ale byłem niemal całkowicie zielony, w sprawach damsko - męskich.

i mimo, że ona ciągle z nim była, ja wykluczałem ślepo możliwość kolejnej porażki, że kolejny ( a przecież dopiero drugi raz ) , ktoś mnie rzuci.


nie raz dusiłem w sobie wszystko, także ze względu na jej dzieci, tłumaczyłem sobie naiwnie, że skoro już długo jesteśmy razem, to coś znaczy.

tym bardziej, że świetnie nam razem było, niezależnie od tego czy był seks czy nie...



tak więc w moim przypadku, brak doświadczenia, strach przed samotnością, który włączył się w stosunkowo pózniejszym wieku.

czym to spowodowane ?

nie wiem, może faktem, że w domu nigdy nie było przesadnie rodzinnej atmosfery, okazywania uczuć, może coś w tym jest.

najdziwniejsze jest to, że podobam się kobietom, często dają mi to do zrozumienia.

nawet, po tym , jak ona napisała o depresji i urwała / przerwała kontakt, próbowałem się umawiać z kobietami i nie było z tym problemu

ale każde takie spotkanie było fajne na chwilę a potem miałem każdej z nich dość, mimo, że nic złego nie robiły.

a myśli wracały do niej....

535

Odp: powiadomiłem męża

miracleman33 : Ok, dzięki za szczerą odpowiedź.

A to co opisujesz, ta pozorna "niemożność" zaangażowania się z kimś nowym to bardzo typowe dla ludzi, którzy mają niska samoocenę i boją się odrzucenia

Trzeba wiedzieć, że to odrzucenie rodzi obsesję , nigdy nie chodzi o konkretną osobę, tylko o to czego się podświadomie boisz.

536

Odp: powiadomiłem męża
Elle88 napisał/a:

bolek1980, zignorowałeś moje pytanie, to powtórzę: Co widzi mężczyzna 'twardo stąpający po ziemi', jak sam o sobie napisałeś, niegłupi (tak mi się jawisz ze stylu swoich wypowiedzi) w kobiecie , która nie ma kontaktu z rzeczywistością, której trzeba niemal paluszkiem pokazywać co powinna zrobić, która w momentach kryzysowych zachowuje się jak dziecko, albo gorzej - wystraszony piesek, zostawia Ciebie przy stoliku w kawiarni czy gdzie tam nie siedzieliście i ucieka do "norki"?

Naprawdę tak nisko siebie cenisz i oprócz miłej aparycji i umiejętności podnoszenia Tobie ego jakimiś bełkotliwymi komplementami rzuconymi mimochodem (jak ten o dziecku, co miałoby oczka jak Twoje) czy obiecanki o tym, że "już za 4 lata Polska będzie mistrzem świata", nie masz żadnych wymagań co do swojej potencjalnej partnerki?

Bo z opisu tej kobiety jawi się nieco podstarzała, durnowata amantka, która zachęcona naiwnością mężczyzn nauczyła się nieźle lawirować i manipulować.

Dobrze wiesz ze to nie jest takie proste. Zakochaliśmy sie w sobie, rozmawialismy dlugo, poruszalismy wazne sprawy, bylo nam w lozku dobrze. Niestety z jej strony - bylo to ze tak powiem "fragmentaryczne" bo miala wybor - wiec teraz po 4 latach widze ze ona sie po prostu dobrze nauczyla ukrywac wszystko, praktyka czyni mistrza. Doszla do perfekcji, tylko jakos wlasne sumienie i glowa nie pozwalaly juz tak dalej lawirowac. Wiec sam juz nie wiem - czy to co mowila to byly tylko takie gadki zeby odsunac wszystko do przodu i nie decydowac. czy po prostu urojenia.
Dalem sie zlapac na gadki o dzieciach, wspolnym zyciu, historyjki o jej dziecku itp. byla dobra, w sensie uczuciowa, naprawde na siebie dzialalismy jak klucz do zamka. pasowalismy do seibie pod wzgledem seksualnym. to nei ulega wątpliwosci. pod wzgledem emocjonalnym rowniez. natomiast ona miala tam wygode, i nie musiala nic zmieniac. tlumaczyla ciagle sie tym - ze ona w zyciu takie decyzje podejmuje dlugo. bo z nim do lozka poszla po 3-4 latach....a ze mna po miesiacu. wiec i tak powinienem sie cieszyc..no mowie Ci zwiodla mnie kompletnie na te teksty i zachowanie jej wskazywalo ze jej zalezy. placz, rozterki. teraz wiem ze to byly takie mechanizmy obronne, kiedy pojawial sie strach. a w jej przypadku strach - to byla totalna panika. łącznie do zablokowania sie i lezenia w lozku na 2 dni bez kontaktu ze swiatem. niestety nie mialem na to wplywu - byla otoczona kordonem zyczliwych z rodziny, a ja bylem obcym i nieznanym i nie moglem sie wpier...lac
czy moglem szybciej to zakonczyc? moglem i robilem to. ale za kazdym razem ona wracala i mowila ze juz nie wytrzymuje - ze ciagle mysli o mnie itp. no to dawalem jej szanse, byla rozmowa po ostatnim powrocie - ktora dla mnie byla konkretna, i zawierala warunki i przedstawione wzajemnie stanowisko. co zaakceptowalismy - ze ten powrot jest juz ostatnim. a ona z tego zrobila nastepne 7 miesiecy - wiadomo ciaza, poronienie to nie jest bez wplywu na psychike kobiety. nic nie jest latwe. i tu bylo wybitnie skomplikowane.

537

Odp: powiadomiłem męża

Elle88

a jak widzisz "mój" romans ?

tak jak Bolka, czy może coś innego rzuciło Ci się w oczy ?



myślę, że ta moja "niemożność" zaangażowania wynika z faktu, że ciągle myślę o tamtej, co się dzieje

pisałem tu już parę razy, że jakbym miał możliwość spotkania się z nią i powiedzenia wszystkiego,

co powinienem już wcześniej powiedzieć, to bardzo by mi pomogło

niestety nie mam takiej możliwości a wolałbym wiedzieć kawa na ławę , co jest grane a nie żyć domysłami

538

Odp: powiadomiłem męża

moja, gdy napisała mi, że ma depresję, napisała takie jedno zdanie:

"mam depresję i nie mogę dojść do siebie, czasem tak mam, nigdy nie byłam normalna"

ciekawym, ile w tym prawdy i czy miewała już problemy z psychiką. i czy z tego powodu postanowiła uciec w romans,

maskując swój stan psychiczny, dopóki się dało

539

Odp: powiadomiłem męża
miracleman33 napisał/a:

Elle88

a jak widzisz "mój" romans ?

tak jak Bolka, czy może coś innego rzuciło Ci się w oczy ?



myślę, że ta moja "niemożność" zaangażowania wynika z faktu, że ciągle myślę o tamtej, co się dzieje

pisałem tu już parę razy, że jakbym miał możliwość spotkania się z nią i powiedzenia wszystkiego,

co powinienem już wcześniej powiedzieć, to bardzo by mi pomogło

niestety nie mam takiej możliwości a wolałbym wiedzieć kawa na ławę , co jest grane a nie żyć domysłami

TO moze ja Ci powiem, daj se spokoj. Bo Twoja panna dawno temu opuscila Twoj poklad i nie rozumiem czemu po tak dlugim czasie drazysz temat. I piszesz ze chcialbys wiedziec co u niej ze zdrowiem. A co Cie to obchodzi. To nie Twoja bajka do dluzszego czasu. Ona cie zlala kompletnie dawno temu. nie rozumiem Twoich pytan - bo Twoja sytuacja diametralnie odbiega od mojej. Ja mialem kilkanascie zwiazkow w zyciu, wiem jak to jest odchodzic, zaczynac, jak to jest byc zradzonym, zdradzac. Itp.
Jezeli masz taki problem - ze piszesz ze "po prostu chcialbys wiedziec co u niej ze zdrowiem itp" to ja bym Ci poradzil conajmniej psychoterapeute, jezeli nie psychiatre. Bo ze tak powiem tworzysz pusty przebieg i nic z tego nie wynika.
Ja zalozylem ten watek kilka dni po "zalatwieniu sprawy" chcialem poznac opinie ludzie - czy podzielaja moj poglad, itp. objechali mnie tu - ale mnie to wali. Bo ja swoj cel osiagnalem - nie bedzie mi juz ona wracac i sciemniac bajek. I taki byl moj cel. Nasze sytuacje roznia sie tak jak napisalem powyzej. Skutek moze jest ten sam. Bo ja z nia nie jestem, ani Ty z nia nie jestes. tylko roznica jest w dojsciu do tego. Najwyrazniej masz dosc glębokie problemy psychologiczne - a zatem juz Ci poradzilem co powinienes zrobic - zamiast pisac "ze chcialbym po prostu wiedziec co u niej, ze zdrowiem". Włącz sobie plyte - ze jej juz nie ma, umarla, zapadla sie pod ziemie, nie bedzie i tyle. i tak jak mowie to forum srednio ci pomoze i nie posilkuj sie moim watkiem - bo to są kompletnie 2 różne historie

540

Odp: powiadomiłem męża

wrzuć na luz Bolek

problemów psychologicznych nie mam ,wiec daruj sobie takie teksty

pisze tutaj , bo nasze romanse są w wielu aspektach podobne i ani ja ani Ty, nie decydujemy, gdzie można pisać a gdzie nie

541 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-10-14 15:17:05)

Odp: powiadomiłem męża

Ja zalozylem ten watek kilka dni po "zalatwieniu sprawy" chcialem poznac opinie ludzie - czy podzielaja moj poglad, itp. objechali mnie tu - ale mnie to wali. Bo ja swoj cel osiagnalem - nie bedzie mi juz ona wracac i sciemniac bajek.

Żeby było jasne - ja nie podzielam opinii większości w tym wątku, którzy twierdza, że "postąpiłeś jak zdrajca" (Ludzie, come on.. wink Jak można 'zdradzić zdradzającą kobitę? Nie, ja tego nie kupuję. Ona w momencie wejścia w romans utraciła wszelkie prawa do wymagania bycia traktowaną 100% fair.) czy, że powinieneś wycofac sie możliwie po cichutku, żeby pani czasami i tak ciężkiego (na własne życzenie) życia nie komplikować.

Zagrałeś va banque, wiesz na czym stoisz i git. Ona nie miała sentymentów, dlaczego miałbyś mieć je Ty. Zrobiłeś coś, czego nie pochwalam - sama nie zdecydowałabym się na wejście między wódkę a zakąskę, choćby nie wiem jaki makaron mi facet na uszy nawijał. Wiadomo, zdarzały się jednorazowe sytuacje w młodości, człowiek dopiero uczył się ludzi, ale żebym kiedykolwiek traktowała to w kategoriach potencjału na ew. związek? nigdy w życiu.
Ale wybrałeś po swojemu, zgodnie ze stanem wiedzy i świadomości, jakim wtedy dysponowałeś. Ważne, że to się wreszcie skończyło.

Potrafię sobie wyobrazić, że się zakochałeś, ale patrząc 'na chłodno' powinieneś widzieć, że ta kobieta kompletnie nie ma zadatków na życiową partnerkę: ma zdradę we krwi, jest jak chorągiewka. Jak ma problemy emocjonalne i nie ogarnia, to niech się leczy. Ty nie rób za terapeutę.
Pamiętaj, że krętacze zawsze spadają na 4 łapy i tak tez jest w jej przypadku, dlatego tak Cię szlag trafia.

Dostałeś od losu ostrzeżenie i SZANSĘ  żeby się z tego szamba wydostać. Skorzystasz czy będziesz czekał w gotowości na kolejny ruch "princessy" ?

542

Odp: powiadomiłem męża

miracleman33: Przykro mi, sądzę podobnie do autora wątku - Twój problem polega na niskiej samoocenie i tendencjach autodestrukcyjnych. Stąd obsesja, która trwa.

To z tym powinieneś się uporać, zamiast szukać sposobów by dowiedzieć się co u niej.

543

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

TO moze ja Ci powiem, daj se spokoj. Bo Twoja panna dawno temu opuscila Twoj poklad i nie rozumiem czemu po tak dlugim czasie drazysz temat.......
ja bym Ci poradzil conajmniej psychoterapeute, jezeli nie psychiatre. Bo ze tak powiem tworzysz pusty przebieg i nic z tego nie wynika.
........
Bo ja z nia nie jestem, ani Ty z nia nie jestes. .....
Najwyrazniej masz dosc glębokie problemy psychologiczne .......
. Włącz sobie plyte - ze jej juz nie ma, umarla, zapadla sie pod ziemie, nie bedzie i tyle.......

Bolo... ty już piszesz sam do siebie ??
nareszcie coś zrozumiałeś.....

544

Odp: powiadomiłem męża

Elle88

"miracleman33: Przykro mi, sądzę podobnie do autora wątku - Twój problem polega na niskiej samoocenie i tendencjach autodestrukcyjnych. Stąd obsesja, która trwa.

To z tym powinieneś się uporać, zamiast szukać sposobów by dowiedzieć się co u niej."


i tyle ? nic więcej nie napiszesz ?

545

Odp: powiadomiłem męża
miracleman33 napisał/a:

Elle88

"miracleman33: Przykro mi, sądzę podobnie do autora wątku - Twój problem polega na niskiej samoocenie i tendencjach autodestrukcyjnych. Stąd obsesja, która trwa.

To z tym powinieneś się uporać, zamiast szukać sposobów by dowiedzieć się co u niej."


i tyle ? nic więcej nie napiszesz ?

A co chciałbyś przeczytać?

546

Odp: powiadomiłem męża

czytałaś moja historię ?

547

Odp: powiadomiłem męża

przeczytaj, a potem spróbuj się odnieść do tego, co się w niej działo, jak to widzisz, co myślisz o tym jak się skończyło, itp

możesz napisać na priv jeśli wygodniej

pozdrawiam Elle88 wink

548 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2015-10-14 15:39:15)

Odp: powiadomiłem męża
Elle88 napisał/a:

Żeby było jasne - ja nie podzielam opinii większości w tym wątku, którzy twierdza, że "postąpiłeś jak zdrajca" (Ludzie, come on.. wink Jak można 'zdradzić zdradzającą kobitę? Nie, ja tego nie kupuję. Ona w momencie wejścia w romans utraciła wszelkie prawa do wymagania bycia traktowaną 100% fair.)

Elle88, come on... nie jak zdrajca,
ale jak przedszkolak któremu zabrano łopatkę do piasku podprowadzoną innemu dziecku,
i jeszcze z płaczem biegnie poskarżyć się przedszkolance....

wchodzi w czyjś związek,
wierzy we wciskane mu brednie przez 4 lata,
nazywa czyjąś żonę - "swoją partnerką", nazywa "związkiem" spotykanie się po kryjomu,
a potem skarży się do męża, że chce zostać z nim a bolo przecież ją "pukał" i również zapładniał ( podobno ?).

Miraclemann, jest zupełnie inny.
On wie, że wybrała to co jej odpowiadało, nie żali się na cały świat, czuje tą odrobinę pokory wiedząc, ze wszedł między "wódkę a zakąske".

I zasadnicza różnica w pojmowaniu miłości :
- Miraclemann, w odróżnieniu od bola, nie życzy jej cierpienia, wszystkiego złego, nie stara z zemsty się rozwalić jej życie,
ale tak po ludzku martwi się jak co z nią, jak sobie radzi, czy u niej wszystko w porządku.
Nie uzurpuje sobie "prawa" do czegokolwiek związanego z nią, z jej rodziną.

549

Odp: powiadomiłem męża
miracleman33 napisał/a:

przeczytaj, a potem spróbuj się odnieść do tego, co się w niej działo, jak to widzisz, co myślisz o tym jak się skończyło, itp

możesz napisać na priv jeśli wygodniej

pozdrawiam Elle88 wink


Nie, dzięki wink wystarczyło mi co napisałeś tutaj. Skończ z ta obsesją..

550

Odp: powiadomiłem męża
Secondo1 napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Żeby było jasne - ja nie podzielam opinii większości w tym wątku, którzy twierdza, że "postąpiłeś jak zdrajca" (Ludzie, come on.. wink Jak można 'zdradzić zdradzającą kobitę? Nie, ja tego nie kupuję. Ona w momencie wejścia w romans utraciła wszelkie prawa do wymagania bycia traktowaną 100% fair.)

Elle88, come on... nie jak zdrajca,
ale jak przedszkolak któremu zabrano łopatkę do piasku podprowadzoną innemu dziecku,
i jeszcze z płaczem biegnie poskarżyć się przedszkolance....

wchodzi w czyjś związek,
wierzy we wciskane mu brednie przez 4 lata,
nazywa czyjąś żonę - "swoją partnerką", nazywa "związkiem" spotykanie się po kryjomu,
a potem skarży się do męża, że chce zostać z nim a bolo przecież ją "pukał" i również zapładniał ( podobno ?).

Miraclemann, jest zupełnie inny.
On wie, że wybrała to co jej odpowiadało, nie żali się na cały świat, czuje tą odrobinę pokory wiedząc, ze wszedł między "wódkę a zakąske".

I zasadnicza różnica w pojmowaniu miłości :
- Miraclemann, w odróżnieniu od bola, nie życzy jej cierpienia, wszystkiego złego, nie stara z zemsty się rozwalić jej życie,
ale tak po ludzku martwi się jak co z nią, jak sobie radzi, czy u niej wszystko w porządku.
Nie uzurpuje sobie "prawa" do czegokolwiek związanego z nią, z jej rodziną.

Tak, zgadzam się. Tylko, że ja nie mam ani sentymentów ani litości dla takich bab. Stoję wtedy po stronie 'szowinistów' wink i nie mam żadnych wyrzutów sumienia.
Skoro ciągnęła romans przez 4 lata (!!) i myślała tylko o własnej dupie, to dla mnie nie ma żadnej taryfy ulgowej.
"Solidarności jajników" w takich wypadkach nie uznaję. wink

Jasne, że Bolek zachował się jak dzieciak, któremu zabrano zabawkę. Ale to był 1 sms, a ona pogrywała sobie 4 lata - to troszkę inna skala, nie uważasz?

Uważam, że po tym nieszczęsnym smsie, skoro już doszedł do tego, że nerwy mu puściły i trudno, powinien już zamknąć ten rozdział i "zapaść się pod ziemię", nawet gdyby ona kiedyś - a raczej TYM BARDZIEJ WTEDY - się odezwała.

To tez nie jest chyba tak, że "on sobie uzurpował prawa", tylko ona mu składała obietnice bez pokrycia. Sorry, ale nie mam grama współczucia dla takich ludzi. nieważne facet czy baba. Krętactwa nie dzierżę.

Miraclemann jest pogubionym facetem i mu szczerze współczuję, bo jego pobudki wynikały z czego innego. Co nie zmienia faktu, że ma obsesję, a to się leczy, a nie pielęgnuje.

551

Odp: powiadomiłem męża

Elle, a ja z tym się nie zgodzę (choć zgadzam się z Tobą w całej reszcie), że Bolek miał prawo tak się zachować, skoro panna go tak źle potraktowała.

Po pierwsze - robili ten syf razem - on jest raczej świadomym, dorosłym człowiekiem i odpowiada za cały ten chory układ na równi z nią...

Po drugie - owszem, trafił na mega-krętaczkę, został przez nią obity... co wcale nie znaczy, że ma od tego momentu prawo zachowywać się jak jakiś dupek - bo tak się zachował... i to już działa tylko na jego niekorzyść i obciąża mu jego konto... Jak poczuł, że kobita gra nie fair, to w zasadzie jedyne co mu pozostawało, to wycofać się z tego... a nie bawić się jej metodami...

552 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-10-14 16:23:20)

Odp: powiadomiłem męża

Co do użalania sie nad biednym Bolkiem - ja go tam wcale nie żałuję...
Wiadomo, źe kochanka / kochanek zawsze opowiada historie z dupy na swojego męża / żonę...
i oszukuje - albo ślubnego... albo, tak jak w tym wypadku - kochanka...

Tym razem trafiło na kochanka.
A gdyby zostawiła męża, który tam tak o nią cały czas walczył, to Bolo byłby zadowolony i byłoby ok?? Nie miałby żadnych wyrzutów sumienia i babsztyla nie nazywałby oszustką, krętaczką i manipulatorką? To dopiero jest fałsz i zakłamanie...
jak mnie wykiwała - to się popłaczę i ją wyzywam...
jak jego ze mną - to jest dobra i kochana...

To jest dno. Dno, które zaczyna się w momencie, gdy zamężna kobieta rozpoczyna romans. Cała reszta to już tylko konsekwencje.

I to nie ma nic wspólnego z normalnymi związkami, normalnymi ludźmi, partnerami, układami... to po prostu jakaś patologia!

553

Odp: powiadomiłem męża
Zorija napisał/a:

Co do użalania sie nad biednym Bolkiem - ja go tam wcale nie żałuję...
Wiadomo, źe kochanka / kochanek zawsze opowiada historie z dupy na swojego męża / żonę...
i oszukuje - albo ślubnego... albo, tak jak w tym wypadku - kochanka...

Tym razem trafiło na kochanka.
A gdyby zostawiła męża, który tam tak o nią cały czas walczył, to Bolo byłby zadowolony i byłoby ok?? Nie miałby żadnych wyrzutów sumienia i babsztyla nie nazywałby oszustką, krętaczką i manipulatorką? To dopiero jest fałsz i zakłamanie...
jak mnie wykiwała - to się popłaczę i ją wyzywam...
jak jego ze mną - to jest dobra i kochana...


To jest dno. Dno, które zaczyna się w momencie, gdy zamężna kobieta rozpoczyna romans. Cała reszta to już tylko konsekwencje.

I to nie ma nic wspólnego z normalnymi związkami, normalnymi ludźmi, partnerami, układami... to po prostu jakaś patologia!

Jasne, to taka schizofrenia w myśleniu o kochance, ale to typowe, dlatego na tym się nie skupiałam wink
Nie twierdzę tez, że on miał prawo tak się zachować, mówię tylko, że w ogóle mi nie żal tej baby. Zrobił jak zrobił i tyle. Kompletnie mi jest to co się z takimi osobami dzieje i czy ktoś je potraktował fair obojętne.

554 Ostatnio edytowany przez bolek1980 (2015-10-14 16:36:16)

Odp: powiadomiłem męża
Elle88 napisał/a:
Secondo1 napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Żeby było jasne - ja nie podzielam opinii większości w tym wątku, którzy twierdza, że "postąpiłeś jak zdrajca" (Ludzie, come on.. wink Jak można 'zdradzić zdradzającą kobitę? Nie, ja tego nie kupuję. Ona w momencie wejścia w romans utraciła wszelkie prawa do wymagania bycia traktowaną 100% fair.)

Elle88, come on... nie jak zdrajca,
ale jak przedszkolak któremu zabrano łopatkę do piasku podprowadzoną innemu dziecku,
i jeszcze z płaczem biegnie poskarżyć się przedszkolance....

wchodzi w czyjś związek,
wierzy we wciskane mu brednie przez 4 lata,
nazywa czyjąś żonę - "swoją partnerką", nazywa "związkiem" spotykanie się po kryjomu,
a potem skarży się do męża, że chce zostać z nim a bolo przecież ją "pukał" i również zapładniał ( podobno ?).

Miraclemann, jest zupełnie inny.
On wie, że wybrała to co jej odpowiadało, nie żali się na cały świat, czuje tą odrobinę pokory wiedząc, ze wszedł między "wódkę a zakąske".

I zasadnicza różnica w pojmowaniu miłości :
- Miraclemann, w odróżnieniu od bola, nie życzy jej cierpienia, wszystkiego złego, nie stara z zemsty się rozwalić jej życie,
ale tak po ludzku martwi się jak co z nią, jak sobie radzi, czy u niej wszystko w porządku.
Nie uzurpuje sobie "prawa" do czegokolwiek związanego z nią, z jej rodziną.

Tak, zgadzam się. Tylko, że ja nie mam ani sentymentów ani litości dla takich bab. Stoję wtedy po stronie 'szowinistów' wink i nie mam żadnych wyrzutów sumienia.
Skoro ciągnęła romans przez 4 lata (!!) i myślała tylko o własnej dupie, to dla mnie nie ma żadnej taryfy ulgowej.
"Solidarności jajników" w takich wypadkach nie uznaję. wink

Jasne, że Bolek zachował się jak dzieciak, któremu zabrano zabawkę. Ale to był 1 sms, a ona pogrywała sobie 4 lata - to troszkę inna skala, nie uważasz?

Uważam, że po tym nieszczęsnym smsie, skoro już doszedł do tego, że nerwy mu puściły i trudno, powinien już zamknąć ten rozdział i "zapaść się pod ziemię", nawet gdyby ona kiedyś - a raczej TYM BARDZIEJ WTEDY - się odezwała.

To tez nie jest chyba tak, że "on sobie uzurpował prawa", tylko ona mu składała obietnice bez pokrycia. Sorry, ale nie mam grama współczucia dla takich ludzi. nieważne facet czy baba. Krętactwa nie dzierżę.

Miraclemann jest pogubionym facetem i mu szczerze współczuję, bo jego pobudki wynikały z czego innego. Co nie zmienia faktu, że ma obsesję, a to się leczy, a nie pielęgnuje.

dla wyjaśnienia - ja nie uważałem tego za związek, tylko co najwyżej za "pseudo-związek". tak też jej to powiedziałem kiedy - ONA > powiedziała, że "my jesteśmy razem", "nasz związek". i bylem w niezlym szoku - ze takie slowa użyła. bo mi to grubo nie pasowalo do tego co bylo i jak wygląda rzeczywistość
to ona tak uważała i tak to nazywała. tylko cały czas opieram się pisząc na tym co ona mówiła. dla mnie to nie był związek - to było coś PRZED ZWIĄZKIEM - tylko, że rociągnięte w czasie do granic cierpliwości.
Co więcej dodam - że własnie tak to traktuje - mój 1 sms vs 4 lata sciemy. i to jest bez porówniania. ja zrobiłem jedno chirurgiczne cięcie, a ona rozdrapywała to 4 lata - jak jej pasowała - to skakała do niego, ja nie to do mnie. Ja doskonale te momenty mogłem odesparować - kiedy była chlodniejsza dla mnie, a kiedy była dla niego. Widziałem to - i potem dowiadywałem sie tylko ukradkiem - "jaką on to niespodzianke jej zrobił" itp. po prostu balansowała ile mogła. Miałem prawo dokonać przywrócenia punktu równowagi. Co więcej - konsultowałem się z psychologiem w tej sprawie. I zgodnie uznaliśmy, że mogę to zrobić - jeżeli czuje, że tak dla mnie będzie lepiej. Mój błąd na początku polegał na tym - że zbytnio się rozczulałem nad losem biednego męża. Przez to wiele zatraciłem swoją konkretność. Plus dodatkowo ona mnie zwiodła - mówiąc mi teksty - żę ona lubi jak jestem taki dobry i czuły i wyrozumiały, empatyczny. Prawda jest taka - że lepiej jest by choooooooooooooojem. I mieć dzięki temu lepsze życie - nie musisz wtedy słuchać jęków osób niezrównoważonych. Bo to zostawia jednak ślad - zwłaszcza gdy Ci zależy.

555

Odp: powiadomiłem męża

Bolek, powtórzę Ci jeszcze raz to, co wiele osób Ci tu już wiele razy powtarzało...

Zostałeś zrobiony w ch...ja...
nie Ty pierwszy i nie ostatni...
Poczytaj forum, to zobaczysz, że tu w 99% tacy piszą - wyrolowani, oszukani, zdradzeni, porzuceni... fakt, że głównie kobiety, ale facetów też nie brakuje...

Skoro wiesz już kim ta pani była, a dodatkowo wiesz, że Twój udział we własnym mordobiciu był niemały -->> to nie pozostaje Ci nic innego niż wziąć się w garść, nauczyć czegoś na własnych błędach (kilometr dystansu od mężatek), i działać dalej - a o tym co było zapomnieć najszybciej jak się da. I tyle.

556

Odp: powiadomiłem męża
Zorija napisał/a:

Bolek, powtórzę Ci jeszcze raz to, co wiele osób Ci tu już wiele razy powtarzało...

Zostałeś zrobiony w ch...ja...
nie Ty pierwszy i nie ostatni...
Poczytaj forum, to zobaczysz, że tu w 99% tacy piszą - wyrolowani, oszukani, zdradzeni, porzuceni... fakt, że głównie kobiety, ale facetów też nie brakuje...

Skoro wiesz już kim ta pani była, a dodatkowo wiesz, że Twój udział we własnym mordobiciu był niemały -->> to nie pozostaje Ci nic innego niż wziąć się w garść, nauczyć czegoś na własnych błędach (kilometr dystansu od mężatek), i działać dalej - a o tym co było zapomnieć najszybciej jak się da. I tyle.

Zorija, bolo został zrobiony w choo..ja na swoje życzenie.
on się dziwi, żali , bo kobieta która z nim robiła w choo..ja swojego męża, teraz zrobiła tak samo z nim.

Mentalność Kalego :
- jak zdradza męża ze mną - to OK,
- jak zdradza mnie z mężem - to "robienie mnie w choo..ja".

Zawsze mnie śmieszą takie oburzone osobniki, kochanki/kochankowie którzy dziwią się że osoby które z nimi zdradzają, pewnego dnia dorabiają im rogi wink

557

Odp: powiadomiłem męża

Elle88

Nie mam żadnej obsesji,  po prostu, po ludzku się o nią martwię i tyle

Szkoda, że prawie nikt tutaj, tego nie rozumie

558

Odp: powiadomiłem męża
miracleman33 napisał/a:

Elle88

Nie mam żadnej obsesji,  po prostu, po ludzku się o nią martwię i tyle

Szkoda, że prawie nikt tutaj, tego nie rozumie

to odpowiedz sobie na pytanie,:
-  co Ci z tego martwienie się przyjdzie ?

Nie masz wpływu na to, czy będzie jej dobrze czy źle.
To dlaczego martwisz się o coś na co nie masz wpływu ?

OK, kochasz, marzysz, ale to nie jest racjonalne wytłumaczenie.
Wróć do życia, zacznij cieszyć się swoim życiem, układać je,
a nie zamartwiaj się czymś na co nie masz wpływu.

559

Odp: powiadomiłem męża
miracleman33 napisał/a:

Elle88

Nie mam żadnej obsesji,  po prostu, po ludzku się o nią martwię i tyle

Szkoda, że prawie nikt tutaj, tego nie rozumie

Masz obsesję, bo żyjesz życiem jakiejś mężatki, która zmarnowała Ci kupę czasu - fakt, na Twoje wyraźne życzenie, ale jednak..

Ona ma Cię w nosie, olała Cię a Ty trzęsiesz się nad jej zdrówkiem. Proszę Cię..

Ja tego nie jestem w stanie czytać.

Masz skłonności autodestrukcyjne, podświadomie podoba Ci się trwanie w niespełnionym uczuciu i pielęgnujesz to, zamiast robić wszystko by o tej kobicie zapomnieć.
Twój wybór. Nie licz, że ludzie 'zdrowo' myślący będa Ci kibicować czy rozumieć te skłonności.

560

Odp: powiadomiłem męża
miracleman33 napisał/a:

Elle88

Nie mam żadnej obsesji,  po prostu, po ludzku się o nią martwię i tyle

Szkoda, że prawie nikt tutaj, tego nie rozumie

W Twoim wątku dostawałeś podobne odpowiedzi, wiele osób Cię rozumie. Ale z naszej strony ekranu wygląda na to, że masz problem...

561

Odp: powiadomiłem męża
miracleman33 napisał/a:

Elle88

Nie mam żadnej obsesji,  po prostu, po ludzku się o nią martwię i tyle

Szkoda, że prawie nikt tutaj, tego nie rozumie

fajnie to sobie tłumaczysz. i fajnie się nakręcasz. może pójdź jednak do specjalisty, tak z pół roku i nie będziesz takich tekstów produkował o tym "ze sie martwisz". albo zacznij się martwić losem uchodźców, dzieci z Afryki. właściwie to powiem Ci jedną prawde - kobiety nie lubią takich mazgajów i smętów. więc na kilometr to wyczuła, a ze akurat potrzebowała w pewnym okresie takiego smęta no to się że tak powiem zsynchronizowaliście. tylko że ta bajka już dawno się skończyła, ona ma Cie kompletnie w dupie. totalnie. kompletnie. A Ty sobie tworzysz historyjki i sam je sobie uzasadniasz. fajna zabawa. to jak picie do lustra

562

Odp: powiadomiłem męża

Bolek

Nie znasz  mnie,  nie wiesz jak było, więc daruj sobie teksty typu mazgaj i smet. W necie to każdy jest mądry by komuś nawrzucac, na żywo niekoniecznie, czego jesteś najlepszym przykładem

potrzebuje by się odezwała, po to, by powiedzieć jej wszystko, co powinienem wcześniej, bo wiem ze mi to sporo da , tak jak tobie dało święty spokój. A nie zamierzam robić tego przez sms

563 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-10-14 20:35:46)

Odp: powiadomiłem męża
miracleman33 napisał/a:

Elle88

Nie mam żadnej obsesji,  po prostu, po ludzku się o nią martwię i tyle

Szkoda, że prawie nikt tutaj, tego nie rozumie

Znam Twoja historie pobieżnie, ale co do martwienia się.. ja też tak miałam z moim kochankiem, który dużo wyjeżdża.. a jeśli coś się stanie? Jak się o tym dowiem? Czy jak się znajdzie w szpitalu będę mogła przyjechać itd. U Ciebie jednak powód braku kontaktu jest inny. Ona go nie chce. Więc o czym tu rozkminiać?

564 Ostatnio edytowany przez bolek1980 (2015-10-14 20:43:55)

Odp: powiadomiłem męża
miracleman33 napisał/a:

Bolek

Nie znasz  mnie,  nie wiesz jak było, więc daruj sobie teksty typu mazgaj i smet. W necie to każdy jest mądry by komuś nawrzucac, na żywo niekoniecznie, czego jesteś najlepszym przykładem

potrzebuje by się odezwała, po to, by powiedzieć jej wszystko, co powinienem wcześniej, bo wiem ze mi to sporo da , tak jak tobie dało święty spokój. A nie zamierzam robić tego przez sms

idz do psychiatry dobrze ci radze. tekst "potrzebuje by sie odezwala, po to by powiedziec jej wszystko" mnie juz kompletnie rozsmieszyl. to potrzebuj. popłacz się. napisz ballade. pomódl. obojetnie. nazwałbym to po imieniu ale jeszcze mnie zbanują.

565

Odp: powiadomiłem męża
miracleman33 napisał/a:

Elle88

Nie mam żadnej obsesji,  po prostu, po ludzku się o nią martwię i tyle

Szkoda, że prawie nikt tutaj, tego nie rozumie

Miracleman, gdybym ja znalazła sobie kochanka (będą mężatką)...
a potem już miała dość tego romansu...
i chciałabym się z tego wycofać, jednocześnie chcąc oszczędzić kochanka... a może bojąc się też jego reakcji...
to własnie to bym mu powiedziała - że mam coś z głową... i że mam depresję...

nooooo, jednym słowem - dałabym mu do zrozumienia -->> dobrze się stało koleś, że już nie musisz się ze mną męczyć, bo nawet nie wiesz na co się narażałeś...

to też jest znakomite wytłumaczenie, dlaczego w ogóle weszłam w romans... a później dlaczego go bez powodu (teoretycznie) przerwałam...

A prawda jest taka, że ona chciała już to skończyć, uciec od Ciebie, zniknąć z Twojego życia. Przestało już jej się to podobać / interesować ją to / kręcić / być może poznała kogoś nowego / być może znudziłeś jej się... itd itp.

Więc dobrze Ci tu radzą - odpuść.
Zapomnij.
Zajmij się swoim życiem.

566 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-10-14 20:48:40)

Odp: powiadomiłem męża

Matko, Boluś.. ależ ona Ci wodę z mózgu zrobiła.

Ileż można przyglądać się tej babie z każdej możliwej strony i analizować każde pierdnięcie.. Przecież Ty ją postawiłeś na piedestał i dalej walisz czółkiem o ziemię, w międzyczasie robiąc te analizy: a co mówiła, a co czuła (a raczej co Tobie mówiła, że czuje), a że się bała, a że ona taka wrażliwa (taa.. wrażliwa jak  skóra niedźwiedzia ;P) A to wszystko, bo głaskała po brzuszku (i poniżej) i mówiła to swoje gagagugu.

Chłopie..Ocknij się! Baba miała na Tobie używanie i ujeżdżała jak łysą kobyłę. Kobyła się buntowała, to trzeba było jej kulkę między oczy zapodać. I tak też zrobiła.
Tylko "nasza szkapa" zamiast paść odrazu, to nóżka jej chodzi i oczko - ostatnie odruchy nerwowe i nie chce zdechnąć.. "robi problemy".

Za kim Ty, psia jego mać, tęsknisz?

Czy wszystkim kochankom płci męskiej urywa jaja???

567

Odp: powiadomiłem męża
Elle88 napisał/a:

Matko, Boluś.. ależ ona Ci wodę z mózgu zrobiła.

Ileż można przyglądać się tej babie z każdej możliwej strony i analizować każde pierdnięcie.. Przecież Ty ją postawiłeś na piedestał i dalej walisz czółkiem o ziemię, w międzyczasie robiąc te analizy: a co mówiła, a co czuła (a raczej co Tobie mówiła, że czuje), a że się bała, a że ona taka wrażliwa (taa.. wrażliwa jak  skóra niedźwiedzia ;P) A to wszystko, bo głaskała po brzuszku (i poniżej) i mówiła to swoje gagagugu.

Chłopie..Ocknij się! Baba miała na Tobie używanie i ujeżdżała jak łysą kobyłę. Kobyła się buntowała, to trzeba było jej kulkę między oczy zapodać. I tak też zrobiła.
Tylko "nasza szkapa" zamiast paść odrazu, to nóżka jej chodzi i oczko - ostatnie odruchy nerwowe i nie chce zdechnąć.. "robi problemy".

Za kim Ty, psia jego mać, tęsknisz?

Czy wszystkim kochankom płci męskiej urywa jaja???

chwila, przeinterpretowalas. ja z a nikim juz nie tesknie. ten watek na forum - to jest tylko analiza historyczna. i tyle

568

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
miracleman33 napisał/a:

Bolek

Nie znasz  mnie,  nie wiesz jak było, więc daruj sobie teksty typu mazgaj i smet. W necie to każdy jest mądry by komuś nawrzucac, na żywo niekoniecznie, czego jesteś najlepszym przykładem

potrzebuje by się odezwała, po to, by powiedzieć jej wszystko, co powinienem wcześniej, bo wiem ze mi to sporo da , tak jak tobie dało święty spokój. A nie zamierzam robić tego przez sms

idz do psychiatry dobrze ci radze. tekst "potrzebuje by sie odezwala, po to by powiedziec jej wszystko" mnie juz kompletnie rozsmieszyl. to potrzebuj. popłacz się. napisz ballade. pomódl. obojetnie. nazwałbym to po imieniu ale jeszcze mnie zbanują.

Bolek, skąd w Tobie taka arogancja i agresja??
Weź Ty siebie najpierw poczytaj...

bo dopiero co chłopie pisałeś:

Z drugiej strony to ja nawet nie wiem - czy my zakończyliśmy. Ona nie zareagowałą na mój telefon. Byłoby śmiesznie gdyby za 2 miesiące przyleciala i twierdziła ze była w szoku - ale nadal kocha, a nie odebrałą telefonu bo się bała...itp

Ktoś już tu płakał duuuużo wcześniej....
tylko zapomniał?

569

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
miracleman33 napisał/a:

Bolek

Nie znasz  mnie,  nie wiesz jak było, więc daruj sobie teksty typu mazgaj i smet. W necie to każdy jest mądry by komuś nawrzucac, na żywo niekoniecznie, czego jesteś najlepszym przykładem

potrzebuje by się odezwała, po to, by powiedzieć jej wszystko, co powinienem wcześniej, bo wiem ze mi to sporo da , tak jak tobie dało święty spokój. A nie zamierzam robić tego przez sms

idz do psychiatry dobrze ci radze. tekst "potrzebuje by sie odezwala, po to by powiedziec jej wszystko" mnie juz kompletnie rozsmieszyl. to potrzebuj. popłacz się. napisz ballade. pomódl. obojetnie. nazwałbym to po imieniu ale jeszcze mnie zbanują.

Ciekawie się czyta spięcia 2 kochanków smile jeden mądrzejszy od drugiego wink

570

Odp: powiadomiłem męża

Miracleman to co robisz jest niezdrowe dla ciebie. Niezdrowe jest też to, że tego nie czujesz.
Martw się o mnie np:) a nie zawracaj głowy kobiecie o którą ma się kto martwić. Jakby chciała, żebyś wiedział co u niej to by się do ciebie odezwała.
Trudno ci będzie ułożyć sobie życie jeśli będziesz żył czymś czego już nie ma. Zdziwaczejesz i żadnej normalnej kobiety nie poznasz. Będą się bały kawalera ze znikomym doświadczeniem z kobietami i jeszcze jakiegoś "byłego kochanka".

571 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-10-14 21:00:59)

Odp: powiadomiłem męża

chwila, przeinterpretowalas. ja z a nikim juz nie tesknie. ten watek na forum - to jest tylko analiza historyczna. i tyle

Analiza historyczna.. Pierdolicie, Hipolicie.

Ciągle rozbijasz na atomy co Ci mówiła, kondycję jej małżeństwa, co Ty dla niej robiłeś i jak ona to "doceniła". Dej pan spokój.


Ja rozumiem, że się zakochałeś i boli. Ale to nie było "Przeminęło z wiatrem", tylko zajęta, znudzona małżonka, matka dzieciom hmm
Dochodzi w ogóle do Ciebie taki argument, że ktoś kto nie ma oporów wskoczyć do wyra mając stałego partnera i powtarza ten numer 4 lata (!!), nie ma ŻADNYCH, ale to ŻADNYCH zasad? To tak jakbyś kurce, która dziobie ziarenka , tłumaczył zasady działania MsOffice i wkurzał się, że woli jeść sobie ziarenka..

EDIT: A już nie pojmę co w takiej mimozie, która nie wie czego chce, może dorosłego faceta pociągać.
Skąd taka skłonność u ciebie, do kobiet, którym musisz ojcować?

Chyba relacją partnerską byś tego nie nazwał?
bo jeśli tak to nie mam pytań i leżę do góry kopytami..

572

Odp: powiadomiłem męża
Anastacjaa napisał/a:
bolek1980 napisał/a:
miracleman33 napisał/a:

Bolek

Nie znasz  mnie,  nie wiesz jak było, więc daruj sobie teksty typu mazgaj i smet. W necie to każdy jest mądry by komuś nawrzucac, na żywo niekoniecznie, czego jesteś najlepszym przykładem

potrzebuje by się odezwała, po to, by powiedzieć jej wszystko, co powinienem wcześniej, bo wiem ze mi to sporo da , tak jak tobie dało święty spokój. A nie zamierzam robić tego przez sms

idz do psychiatry dobrze ci radze. tekst "potrzebuje by sie odezwala, po to by powiedziec jej wszystko" mnie juz kompletnie rozsmieszyl. to potrzebuj. popłacz się. napisz ballade. pomódl. obojetnie. nazwałbym to po imieniu ale jeszcze mnie zbanują.

Ciekawie się czyta spięcia 2 kochanków smile jeden mądrzejszy od drugiego wink

Anastacjia Ty to potrafisz dopiero szpilke wsadzic.
Moze powinnas zmienic nick na Anastacjiaszpilka wink.

573

Odp: powiadomiłem męża

Nie ma solidarności wśród kochanków. Nie zauważyłam jeszcze na forum, żeby kochanki się nawzajem wyzywały czy coś podobnego. Zawsze się wspierają, rozumieją. Ot, solidarność jajników:)

Podobnie jak Elle ja was chłopy nie rozumiem. Tyle fajnych lasek na świecie, a wy wielbicie jakieś resztki po innym facecie. Ona mu majty pierze a wy ją potem w te rączki całujecie. Nie stać was na normalną, wolną laskę?

Ty Bolek taki doświadczony koleś i co z tego? Sam jesteś tak jak i Miracleman.
Bredzisz o jej małżeństwie jakbyś żył z nimi.
W sumie to ty się jakby też z jej mężem przez 4 lata bzykałeś.
Ale raz pewnie resztki po nim zlizywałeś. No sorki za dosadność, ale może to cię wyleczy z tego syfu, w który się sam pakowałeś.
Nie wiem Bolek co to za bogini, że niby zdrowy, fajny facet dla takiej godzi się na rolę drugorzędną.
Co dalej Bolek?
Nie odpowiedziałeś. A to chyba jest w tej chwili ważniejsze niż analizowanie z każdej strony co "boginka" teraz porabia?

574 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-10-14 21:28:54)

Odp: powiadomiłem męża

Ale raz pewnie resztki po nim zlizywałeś. No sorki za dosadność, ale może to cię wyleczy z tego syfu, w który się sam pakowałeś.

Hahaha
Ja znam co najmniej kilku facetów, którzy marzą o takich "obiadkach". Ma to swoja nazwę i  nawet filmy dla dorosłych n/t powstają i mają swoich fanów wink

Także także.. nie byłabym 100% pewna, że to każdego faceta obrzydza.

Bolek, jak to jest z tym tematem..?

575

Odp: powiadomiłem męża

Ale raz pewnie resztki po nim zlizywałeś. No sorki za dosadność, ale może to cię wyleczy z tego syfu, w który się sam pakowałeś.

Bet, to najlepszy argument jaki przeczytałam tongue super smile

576

Odp: powiadomiłem męża
Anastacjaa napisał/a:
bolek1980 napisał/a:
miracleman33 napisał/a:

Bolek

Nie znasz  mnie,  nie wiesz jak było, więc daruj sobie teksty typu mazgaj i smet. W necie to każdy jest mądry by komuś nawrzucac, na żywo niekoniecznie, czego jesteś najlepszym przykładem

potrzebuje by się odezwała, po to, by powiedzieć jej wszystko, co powinienem wcześniej, bo wiem ze mi to sporo da , tak jak tobie dało święty spokój. A nie zamierzam robić tego przez sms

idz do psychiatry dobrze ci radze. tekst "potrzebuje by sie odezwala, po to by powiedziec jej wszystko" mnie juz kompletnie rozsmieszyl. to potrzebuj. popłacz się. napisz ballade. pomódl. obojetnie. nazwałbym to po imieniu ale jeszcze mnie zbanują.

Ciekawie się czyta spięcia 2 kochanków smile jeden mądrzejszy od drugiego wink

prosilbym mnie nie porównywać. bo jak powiedziałem, kolega usilnie próbuje reaktywować swoje nierozwiązane od dłuższego czasu problemy, posługując się rzekomą zbieżnością z moim wątkiem. sory ale ja temat zakończylem świadomie sam, tak jak zamierzałem. i bylo to przemyślane x razy. więc nie rozumiem, że ktoś próbuje porównywać to co ja zrobiłem/robię do jakiś "jęków" rozprowadzanych po różnych innych wątkach w celu - nie wiadomo jakim. poleciłem koledze pójście do specjalisty. najwyżej nie posłucha. i poza tym - ja delikatnie widzę różnice między moją osobowością a osobowością kolegi. przy okazji - wczorajsza randka była całkiem udana.

577

Odp: powiadomiłem męża
Elle88 napisał/a:

chwila, przeinterpretowalas. ja z a nikim juz nie tesknie. ten watek na forum - to jest tylko analiza historyczna. i tyle

Analiza historyczna.. Pierdolicie, Hipolicie.

Ciągle rozbijasz na atomy co Ci mówiła, kondycję jej małżeństwa, co Ty dla niej robiłeś i jak ona to "doceniła". Dej pan spokój.


Ja rozumiem, że się zakochałeś i boli. Ale to nie było "Przeminęło z wiatrem", tylko zajęta, znudzona małżonka, matka dzieciom hmm
Dochodzi w ogóle do Ciebie taki argument, że ktoś kto nie ma oporów wskoczyć do wyra mając stałego partnera i powtarza ten numer 4 lata (!!), nie ma ŻADNYCH, ale to ŻADNYCH zasad? To tak jakbyś kurce, która dziobie ziarenka , tłumaczył zasady działania MsOffice i wkurzał się, że woli jeść sobie ziarenka..

EDIT: A już nie pojmę co w takiej mimozie, która nie wie czego chce, może dorosłego faceta pociągać.
Skąd taka skłonność u ciebie, do kobiet, którym musisz ojcować?

Chyba relacją partnerską byś tego nie nazwał?
bo jeśli tak to nie mam pytań i leżę do góry kopytami..

ależ ja doskonale zdaje sobie sprawe - w jaki sposób sie bawiła. i zdawałem sobie przez cały czas. ale co innego wypierd..lić kogoś na zbity pysk,a co innego próbować coś zmienić. ostatecznie wybrałem rozwiązanie które wybralem. i tyle.

578 Ostatnio edytowany przez bolek1980 (2015-10-14 22:05:04)

Odp: powiadomiłem męża
bet napisał/a:

Nie ma solidarności wśród kochanków. Nie zauważyłam jeszcze na forum, żeby kochanki się nawzajem wyzywały czy coś podobnego. Zawsze się wspierają, rozumieją. Ot, solidarność jajników:)

Podobnie jak Elle ja was chłopy nie rozumiem. Tyle fajnych lasek na świecie, a wy wielbicie jakieś resztki po innym facecie. Ona mu majty pierze a wy ją potem w te rączki całujecie. Nie stać was na normalną, wolną laskę?

Ty Bolek taki doświadczony koleś i co z tego? Sam jesteś tak jak i Miracleman.
Bredzisz o jej małżeństwie jakbyś żył z nimi.
W sumie to ty się jakby też z jej mężem przez 4 lata bzykałeś.
Ale raz pewnie resztki po nim zlizywałeś. No sorki za dosadność, ale może to cię wyleczy z tego syfu, w który się sam pakowałeś.
Nie wiem Bolek co to za bogini, że niby zdrowy, fajny facet dla takiej godzi się na rolę drugorzędną.
Co dalej Bolek?
Nie odpowiedziałeś. A to chyba jest w tej chwili ważniejsze niż analizowanie z każdej strony co "boginka" teraz porabia?

chyba nie zjarzyłaś, że nie godziłem się z żadną drugorzędną rolą. a co do zlizywania resztek, to powiedziałbym że z tego co kojarze to raczej on zlizywał po mnie. ale nie chcialem takich textów tu pisać.bo wiadomo. ale skoro piszesz. to odpowiadam.

Co dalej? wczoraj bylem na udanej randce. i co z tego? nic. i to mnie odróżnia od kolegi Miracleman. ja sam decyduje o tym co robię, a nie jestem "cio..ą"
ja długo jestem cierpliwy i dużo daje "szans". ale kiedy ktoś doprowadzi mnie do ostateczności wtedy robie co uznaje za stosowne. i tak też zrobilem wtedy i tyle. nie musze sie tlumaczyc. sumienie mnie nie gryzie. ktos mnie 4 lata w bambo robil to zakończylem problem.

579

Odp: powiadomiłem męża

Boluś, po co Ci więc teraz ten wątek? Zobacz ile Tu się piany toczy. Chyba nie warto...

580

Odp: powiadomiłem męża
Nigdy napisał/a:

Boluś, po co Ci więc teraz ten wątek? Zobacz ile Tu się piany toczy. Chyba nie warto...

no tak, polowa ludzi tu siedzi tylko zeby podkrecac i sobie ulżyć. taka Polska cecha. ze 4 osoby normalnie pogadaly i za to im dziękuję

581

Odp: powiadomiłem męża

Tez uważam, że sposób reagowania kolegi Miracle i bolka są mimo wszystko inne. Dlatego napisałam, że za bardziej "jajeczny" sposób reakcji uważam ten bolka, pomimo, że może nie do końca elegancki i super wyważony wink niż autodestrukcja i zanoszenie się żalem i płaczem po kątach, żeby tylko księżniczce włos z głowy nie spadł, żeby jej nie urazić.. Nie. Zdecydowanie wolę mocniejsze 'pierdolnięcie w stół" od czasu do czasu.

Ale to pewnie dlatego, że mnie osobiście bliżej do tego rodzaju emocjonalnych reakcji niż popierdywanie o swojej niedoli bez wyrażania tego na zewnątrz, a najlepiej bezpośrednio do celu wink

bolek, nie za szybko na randki? Czujesz, że masz tym kobitkom coś do zaoferowania w tym stanie psychicznym?
Tylko nie wejdź w fazę "skrzywdziła mnie, to teraz myślę tylko o sobie i wykorzystuje kobiety jak leci".

Nie wymagaj od siebie odrazu, że po 2 tyg. o wszystkim zapomnisz i zbudujesz z kimś nowy związek, żeby ex kochance coś udowodnić. To nie tędy droga, znowu wybierasz skróty. To nie wypali.

582

Odp: powiadomiłem męża
Elle88 napisał/a:

Tez uważam, że sposób reagowania kolegi Miracle i bolka są mimo wszystko inne. Dlatego napisałam, że za bardziej "jajeczny" sposób reakcji uważam ten bolka, pomimo, że może nie do końca elegancki i super wyważony wink niż autodestrukcja i zanoszenie się żalem i płaczem po kątach, żeby tylko księżniczce włos z głowy nie spadł, żeby jej nie urazić.. Nie. Zdecydowanie wolę mocniejsze 'pierdolnięcie w stół" od czasu do czasu.

Ale to pewnie dlatego, że mnie osobiście bliżej do tego rodzaju emocjonalnych reakcji niż popierdywanie o swojej niedoli bez wyrażania tego na zewnątrz, a najlepiej bezpośrednio do celu wink

bolek, nie za szybko na randki? Czujesz, że masz tym kobitkom coś do zaoferowania w tym stanie psychicznym?
Tylko nie wejdź w fazę "skrzywdziła mnie, to teraz myślę tylko o sobie i wykorzystuje kobiety jak leci".

Nie wymagaj od siebie odrazu, że po 2 tyg. o wszystkim zapomnisz i zbudujesz z kimś nowy związek, żeby ex kochance coś udowodnić. To nie tędy droga, znowu wybierasz skróty. To nie wypali.

bzyku na luzie jest bardzo dobre. kto tu mowi o zwiazkach? napisalem "randkę" bo dużo kobiet na forum. tak czy siak 4 lata stracilem - to sobie moge robic co chce. z drugiej strony - moja ex.prawie-partnerka powiedziala nawet raz "ze mam prawo sobie kogos poznac, skoro ona nie umie podjac decyzji". no ale jak slyszysz taki tekst. to ogarnia cie wkur.w a na nastepny dzien ten ktos ci mowi ze Cie kocha. no i taka to byla zabawa - tak mowilem osobą z zaburzeniami osobowosci, bo inaczej teog nie mozna wytlumaczyc logicznie. chociaz dlugo sie ludzilem ze tak jednak nie jest

583 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-10-14 22:33:47)

Odp: powiadomiłem męża
miracleman33 napisał/a:

moja, gdy napisała mi, że ma depresję, napisała takie jedno zdanie:

"mam depresję i nie mogę dojść do siebie, czasem tak mam, nigdy nie byłam normalna"

ciekawym, ile w tym prawdy i czy miewała już problemy z psychiką. i czy z tego powodu postanowiła uciec w romans,

maskując swój stan psychiczny, dopóki się dało

Zwróć uwagę, że Ty sam poddajesz w wątpliwość jej stan.
Nie ignoruj swojej intuicji...

Gdy rozstawałam się kiedyś z bardzo fajnym gościem (wolnym człowiekiem) i posypałam się całkowicie, też mi się wydawało, że on "oczadział", że coś z nim jest "nie halo", że to musi być jakaś przedwczesna andropauza u trzydziestoparolatka , że się może "hormonalnie rozkraczył", bo to wszystko jest niemożliwe... W tej analizie doszłam niemal do absurdu. I tak, jak Ty autentycznie się martwiłam, co inteligentnemu chłopu pod tą jego kopułą styki poprzepalało, że w taki tenebryzm popadł... 

Ot takie: "jak chałupniczo w dwa tygodnie zrobić specjalizację z psychiatrii i neurologii"... ; -)


Nieważne, że sama w 15 dni  zeszłam do rozmiaru XXXS, wypadła mi połowa włosów, mogłabym wtedy  śmiało wystąpić w mistrzostwach świata w womitowaniu z nerwów, na czas, na odległość i na ilość, a zrobienie sobie herbaty, było wyczynem tak wielkim, niczym zdobycie dwóch biegunów przez Kamińskiego... Jednak cały czas miałam jeszcze siłę martwić się o to, co z nim i jak mu można pomóc...

Tyle, że on zupełnie nie martwił się mną. A gdy mnie przy jakiejś tam okazji zobaczył, to stwierdził, że nieźle się wylaszczyłam i że teraz w każdym fatałaszku będę wyglądać bossssssssssssssssssssssssko...

Kiedy ostatni raz Miracleman, Twoja Pani zapytała czy coś od dwu dni żarłeś i czemu jesteś taki zielony na twarzy? I dlaczego tak się pocisz, gdy rozmawiacie?
Zapytała Cię o cokolwiek związanego z Tobą od tamtego czasu?

Jest jeszcze jedno... Ludzie lubią się samooszukiwać. I robią to po mistrzowsku:

miracleman33 napisał/a:

Nie mam żadnej obsesji,  po prostu, po ludzku się o nią martwię i tyle
Szkoda, że prawie nikt tutaj, tego nie rozumie

Pomyśl. Jak już wyłączysz okienko tego Forum i jak będziesz całkiem sam, to odpowiedz sobie na pytanie: dlaczego potrzebny Ci ten kontakt z nią? Po co Ci wiedzieć jak się miewa? Co masz zamiar zrobić nawet i z ewentualnym faktem, że ma epizody depresyjne? Będziesz ją leczył? Jak masz zamiar ją wspierać?

Wiesz po co Ci naprawdę ten kontakt?
Bo jesteś "na haju", jeszcze przez cały czas...
Bo masz dziką nadzieję, że Ty znacznie lepiej będziesz się martwił o nią niż ten, z którym ona teraz dzieli łoże...
Bo liczysz na to, że, gdy ona usłyszy Twój miodowy głos, wybudzi się ze "snu", jak Królewna Śnieżka i powstanie z kryształowej trumienki swojej depresji i przyjdzie do Ciebie znowu i będzie jak dawniej, to znaczy ona, Ty i ... on w tle.

Ten kontakt, w rzeczywistości nie jest potrzebny jej, lecz Tobie, aby wysondować sytuację i sprawdzić moc działania "miłości" i troszkę Cię podkręcić w nadziei, że ona nadal, jeszcze ciut, ciut Cię kocha, bo nie wyrzuciła tego kraciastego misia - przytulaka, którego jej kiedyś podarowałeś...

584

Odp: powiadomiłem męża

Źle mnie oceniacie ale Wasza sprawa

Tu chodzi o to ze to ona pisze te smsy, sama z siebie i tyle.

To jak Ci ktoś pisze, ze żyć mu się nie chce, itp to się martwisz i tyle. A mogłaby napisac, mam depresję to koniec, zapomnij.  I po sprawie, zamiast tego są słowa typu potrzebuje czasu,zadzwonię, bede, nawet zadzwonię jutro o 12 było. Sama z siebie to pisze.
jak któregoś dnia napisze ze np. w szpitalu w ciężkim stanie jest to co, ma mi to zwisac?

Myślicie że ja co ? Siedzę i żyły sobie podcinam przez ten czas?

Zupełnie nie, mam dużo zajęć na głowie i musze normalnie funkcjonować, wiecie co się dzieje przez ten czas  ?

Dwie przeprowadzki firmy, kupno mieszkania, pomoc chorym członkom rodziny, wolontariat na rzecz chorych dzieci, itd

Nie jest ze mną tak źle jak to piszecie i nigdy nie było

585

Odp: powiadomiłem męża
miracleman33 napisał/a:

Źle mnie oceniacie ale Wasza sprawa

Tu chodzi o to ze to ona pisze te smsy, sama z siebie i tyle.

To jak Ci ktoś pisze, ze żyć mu się nie chce, itp to się martwisz i tyle. A mogłaby napisac, mam depresję to koniec, zapomnij.  I po sprawie, zamiast tego są słowa typu potrzebuje czasu,zadzwonię, bede, nawet zadzwonię jutro o 12 było. Sama z siebie to pisze.
jak któregoś dnia napisze ze np. w szpitalu w ciężkim stanie jest to co, ma mi to zwisac?

Myślicie że ja co ? Siedzę i żyły sobie podcinam przez ten czas?

Zupełnie nie, mam dużo zajęć na głowie i musze normalnie funkcjonować, wiecie co się dzieje przez ten czas  ?

Dwie przeprowadzki firmy, kupno mieszkania, pomoc chorym członkom rodziny, wolontariat na rzecz chorych dzieci, itd

Nie jest ze mną tak źle jak to piszecie i nigdy nie było

pisze? czy napisala pol roku temu ostatniego?

Posty [ 521 do 585 z 654 ]

Strony Poprzednia 1 7 8 9 10 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » powiadomiłem męża

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024