powiadomiłem męża - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » powiadomiłem męża

Strony 1 2 3 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 654 ]

Temat: powiadomiłem męża

Czesc.a ja mam problem z drugiej strony. Po 4 latach ściemy i różnych obietnic mojej prawie-partnerki, uznałem, że ma innego sposobu niż postawienie sprawy na ostrzu noża. Ona obarczała mnie swoimi myslami - jak to on kocha mnie i jego. Jego jako ojca, mnie kocha jako partnera, kogoś z kim ma chemię, super seks, rozumienie.
Po którymś takim tekscie nie wytrzymałem. Powiadomiłem smsem męża, iż sypiam z nią 3 lata i oczekuje rozwiązania problemu. No koleś chyba jakąś akcje zrobił - dostałem smsa zwrotnego - że "jesli ona coś czuła do mnie to już tego nie czuje, i jeżeli będę nękał ich to on to zgłosi odpowiednim organom".

Śmiesznostka, bo co mu mam napisać - że 3 dni temu uprawiałem z nią seks i mi mówiła jak mnie kocha? Nie wiem co tam się stało - ale ona nie reaguje, albo jest wystraszona, raczej na pewno zagrała przed nim teatr życia. A on jako dumny rogacz odpisuje mi, że on i ona nie życzą sobie kontaktu ze mną...

Czy ktoś może mi powiedzieć - co o tym sądzić? czy ona oszukiwała także mnie tak samo jak jego? czy ona jest tylko teraz wystraszona bo on jej mógł grozić odebraniem dziecka? Na pewno bała się takiego rozwoju sytuacji - ale pomimo naszych licznych rozmów - nie była w stanie wybrać z kim chce żyć.

Co sądzicie o tym smsie od tego męża. Bo wydaje mi się że ona nie miałą w tym udziału - bo ja mam inny stały numer na który się kontaktujemy.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: powiadomiłem męża

Jeśli nie trollujesz, to jednak - cienki Bolek z Ciebie, sądząc po tej "akcji".

3

Odp: powiadomiłem męża
Excop napisał/a:

Jeśli nie trollujesz, to jednak - cienki Bolek z Ciebie, sądząc po tej "akcji".

. Hehehe dokładnie. Zachowanie 13 latka i tyle

4

Odp: powiadomiłem męża

Pytasz czy oszukiwała Cię po "4 latach ściemy"??????????
No proszę, miej jaja..

5 Ostatnio edytowany przez bolek1980 (2015-10-03 15:43:39)

Odp: powiadomiłem męża

nie pytam się o ocenę mojego postępowania. bo inaczej się nie dało. prosilem o komentarze na temat tego co ten koles sobie mysli i jakie bedzie jego postępowanie i ocenę tego co napisal do mnie.
poza tym powiadamiajac jego - mialem tez nadzieje - ze ona poczuje ulge, zrzuciła jakoś też to na męża (który był tyranem i straszyl odebraniem dzieck), przez te lata - ona sie kompletnie pogubila - depresja, naprawdę już jej zaczęło na głowe padać. raz mowi ze mnie chce, raz ze się boi. potem że kocha dwóch naraz. jak się pytam jak to możliwe - to że ona jego za to że on jest dobrym ojcem, albo że w domu wszystko dobrze robi, porządek trzyma itp. no paranoja. nie mialem innego wyjścia niż to przeciąć na brutala - bo już 5x się rozstawaliśmy

6 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-10-03 15:48:03)

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

nie pytam się o ocenę mojego postępowania. bo inaczej się nie dało. prosilem o komentarze na temat tego co ten koles sobie mysli i jakie bedzie jego postępowanie i ocenę tego co napisal do mnie

Hmm jeśli nie dasz im spokoju to może wnieść sprawę o nękanie..
Po co Ci to?
Po 4 latach nie zauważyłeś że jesteś odskocznią?
Inna rzecz, gdyby ona chciała być z Toba, ale jak widać nie chce, z róznych powodów.. to nie pól roku rok ale 4....
Zatem, odpuść.

7

Odp: powiadomiłem męża

Nie koleś, tylko mąż. Mądry mąż, bo nie rozbija małżeństwa z powodu zdrady, bo ona go kocha i mają swoje życie.

8

Odp: powiadomiłem męża

No to pomogłes jej wybrać i kolejnego rozstania raczej  nie będzie. Gościu zagroził jej, że w razie odejścia zrobi jej piekło i zabierze dziecko, to co miała wybrać? Za Tobą przemawia jedynie dobry seks. To za mało.

9 Ostatnio edytowany przez toorank (2015-10-03 16:04:26)

Odp: powiadomiłem męża

Jasne, że łgała Wam obu.
Sama to robię. Nie, że kocham, bo kocham chyba obu, ale kochankowi mówię, że nie sypiam z mężem, a mężowi, że z kochankiem to bardziej przyjaźń.
Czego się spodziewałeś po kobiecie, która zdradza męża? Że Ciebie potraktuje inaczej?
Biedaku...

Co Ty byś myślał i zrobił na jego miejscu?

10

Odp: powiadomiłem męża
Anastacjaa napisał/a:
bolek1980 napisał/a:

nie pytam się o ocenę mojego postępowania. bo inaczej się nie dało. prosilem o komentarze na temat tego co ten koles sobie mysli i jakie bedzie jego postępowanie i ocenę tego co napisal do mnie

Hmm jeśli nie dasz im spokoju to może wnieść sprawę o nękanie..
Po co Ci to?
Po 4 latach nie zauważyłeś że jesteś odskocznią?
Inna rzecz, gdyby ona chciała być z Toba, ale jak widać nie chce, z róznych powodów.. to nie pól roku rok ale 4....
Zatem, odpuść.

sorry ale nie rozumiem Twojego zbyt prostego rozumowania - jakie nękanie? 1 sms który odkryl jak ona oszukuje 2 naraz? to jest nękanie? przeciez to ona do mnie przyjezdzala, dzwonila kilka razy dziennie. on pracowal na innej zmianie i de facto oni tylko byli razem w sobote i niedziele. wiec ja mam troche inne zdanie - raczej ze to jest taki sms ktory niby pokazuje jakie to idealne malzenstwo. na tak wszyscy mysleli - łącznie z nim. a teraz co? dupa. rozsypala sie opowiastka. a on w to nie moze uwierzyc

11

Odp: powiadomiłem męża
gagatka0075 napisał/a:

No to pomogłes jej wybrać i kolejnego rozstania raczej  nie będzie. Gościu zagroził jej, że w razie odejścia zrobi jej piekło i zabierze dziecko, to co miała wybrać? Za Tobą przemawia jedynie dobry seks. To za mało.

wlasnie mysle - ze zdemaskowanie tego wszystkiego wywolalo mega szok. no 4 lata to ona juz zupelnie sie zapetlila w tych klamstwach. pytanie na ile mnie ona oklamywala. przynajmniej od maja kiedy wrocilismy do siebie po dluzszej przerwie - mielismy jasno ustalone reguly. weic jezeli mnie rowniez robila w bambo - to jak najbardziej mialem prawo do reakcji

12 Ostatnio edytowany przez Piotr74 (2015-10-03 16:05:45)

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

Czesc.a ja mam problem z drugiej strony. Po 4 latach ściemy i różnych obietnic mojej prawie-partnerki , uznałem, że ma innego sposobu niż postawienie sprawy na ostrzu noża.

Śmiesznostka, bo co mu mam napisać - że 3 dni temu uprawiałem z nią seks i mi mówiła jak mnie kocha? Nie wiem co tam się stało - ale ona nie reaguje, albo jest wystraszona, raczej na pewno zagrała przed nim teatr życia. A on jako dumny rogacz odpisuje mi, że on i ona nie życzą sobie kontaktu ze mną...

Rozbawiles mnie do lez, dzieki.
A tak na serio to powiedz mi, kim Ty w takim razie jestes, jesli Twoja ,,prawie partnerka" przez cztery lata regularnie zdradza Cie z wlasnym mezem, bo nie uwierze, ze ona z nim przez ten czas nie sypiala?
Jej maz jest ,,dumnym rogaczem". A Ty swiadomym rogaczem? big_smile

13

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

pytanie na ile mnie ona oklamywala. przynajmniej od maja kiedy wrocilismy do siebie po dluzszej przerwie - mielismy jasno ustalone reguly. weic jezeli mnie rowniez robila w bambo - to jak najbardziej mialem prawo do reakcji

Nie zgadzam się, że Cię okłamywala. Mówiła, że kocha Ciebie i jego. To była prawda. On ma dużo większe prawa do licha. Ma z nią ślub. Wdarłes się na trzeciego i jeszcze masz żądania? To jest niepoważne. Chyba na donosie do współmałżonka nikt jeszcze dobrze nie wyszedł. I słusznie.

14

Odp: powiadomiłem męża
Piotr74 napisał/a:
bolek1980 napisał/a:

Czesc.a ja mam problem z drugiej strony. [b ]Po 4 latach ściemy i różnych obietnic mojej prawie-partnerki[/b ], uznałem, że ma innego sposobu niż postawienie sprawy na ostrzu noża.

Śmiesznostka, bo co mu mam napisać - że 3 dni temu uprawiałem z nią seks i mi mówiła jak mnie kocha? Nie wiem co tam się stało - ale ona nie reaguje, albo jest wystraszona, raczej na pewno zagrała przed nim teatr życia.[b ] A on jako dumny rogacz[/b ] odpisuje mi, że on i ona nie życzą sobie kontaktu ze mną...

Rozbawiles mnie do lez, dzieki.
A tak na serio to powiedz mi, kim Ty w takim razie jestes, jesli Twoja ,,prawie partnerka" przez cztery lata regularnie zdradza Cie z wlasnym mezem, bo nie uwierze, ze ona z nim przez ten czas nie sypiala?
Jej maz jest ,,dumnym rogaczem". A Ty swiadomym rogaczem? big_smile

po pierwsze 3 pierwsze lata - byl uklad bez zobowiazan i jasna sprawa. w tym roku ustalilismy ze jednak nas laczy cos wiecej niz tylko spotykania sie bez zobowiazan w pracy. no wiec skoro tak ustalilismy to byly i zasady przedstawione. oczywiscie ze sypiala z nim i ze mna - i wiem to. ale po to byla rozmowa pol roku temu - po ktorej wyjasnione zostaly wszystkie okolicznosci i ze od teraz skoro ja jej nie zdradzam to ona tez nie. z mezem to raczej nie bylo wesolo. klocili sie. on robil jej pretensje. ona spala na sofie, albo z dzieckiem itp

15

Odp: powiadomiłem męża

Ja uwazam,ze kobietabyla miedzy mlotem a kowadlem i rzeczywiscie nie umiala wybrac. Ty jej pomogles-nie zmaartwialabym sie na Twoim miejscu czy jest zastraszana czy nie bo znalazlaby sposob by sie z Toba skontaktowac. Nie widze tu szans na zycie z nia bo za duzo ja laczy z mezem i mysle,ze strach tez jakis jest przed nim. Ale nie usprawiedliwiaj jej. Ty zrobiles co uwazales a teraz czekaj i zyj-idz w wir zycia a co z tego wyniknie to czas pokaze.

16 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-10-03 17:09:43)

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

męża (który był tyranem i straszyl odebraniem dzieck),

kolejny tyran? łał
świat schodzi na psy...

17

Odp: powiadomiłem męża
Piotr74 napisał/a:

Rozbawiles mnie do lez, dzieki.
A tak na serio to powiedz mi, kim Ty w takim razie jestes, jesli Twoja ,,prawie partnerka" przez cztery lata regularnie zdradza Cie z wlasnym mezem, bo nie uwierze, ze ona z nim przez ten czas nie sypiala?
Jej maz jest ,,dumnym rogaczem". A Ty swiadomym rogaczem? big_smile

Piotr czytalem Twoj wątek - rozumiem, że masz swoje spojrzenie. I jesteśmy po 2 stronach barykady....dlatego się w życiu nie zrozumiemy

18

Odp: powiadomiłem męża
grinta napisał/a:

Ja uwazam,ze kobietabyla miedzy mlotem a kowadlem i rzeczywiscie nie umiala wybrac. Ty jej pomogles-nie zmaartwialabym sie na Twoim miejscu czy jest zastraszana czy nie bo znalazlaby sposob by sie z Toba skontaktowac. Nie widze tu szans na zycie z nia bo za duzo ja laczy z mezem i mysle,ze strach tez jakis jest przed nim. Ale nie usprawiedliwiaj jej. Ty zrobiles co uwazales a teraz czekaj i zyj-idz w wir zycia a co z tego wyniknie to czas pokaze.

Dzięki za wyważoną opinię. Ja też to tak mniej więcej widzę - zastanawia mnie tylko głęboko - fakt reakcji jej męża. Rozumiem, że sms zwrotny wynikał z urażonej dumy, i że w zasadzie miał na celu przestrasznie mnie. Wynika z niej na 99% niedowierzanie w fakty. Cyt "że nie jestem w stanie nic zepsuć". Zabawne bo ich małżeństwo wg niej było już dawno zepsute zanim się poznaliśmy. To akurat jest jego opinia. Skoro ona z nim o rozwodzie rozmawiała, stawiała mu ultimatum do końca wakacji itp. Tylko że to niejako go wystraszyło i zaczał sie zachowywać poprawnie. A ona jak to w znanym cyklu - jak jej było dobrze z nim to ochładzała ze mną, jak znowu z nim miała pod górkę, to latała do mnie.
Pytanie zasadnicze - czy ona przed nim się totalnie wyłgała i np. powiedziała - że coś tam kiedyś było, ale jej juz przeszło, albo że ja ją nachodzę itp. celowo żeby sie usprawiedliwić.
Oraz pytanie o psychiczne skutki tego odkrycia - jej 4 letniego kłamstwa. Co on będzie teraz sądził o niej, co ona o mnie - jako ujawniającym jej zakazany sekret, oraz co ona teraz zrobi - bo to że nie wie, i zdeczko sie zamroziła jest jasne. Nie kontaktuje się ze mną. Może albo być totalnie zła, albo mieć totalny zakaz, może być monitorowana itp.

19

Odp: powiadomiłem męża

Wiesz tu nie chodzi o to, ze ja jestem po tej drugiej stronie, ze to ja jestem ten zdradzony, bo w odroznieniu od wielu osob na tym forum nie palam do kochankow i kochanek jakas wielka nienawiscia.
Duzo sie w tym temacie moje myslenie zmienilo na przestrzeni ostatnich miesiecy. I tak jak na poczatku za cala sytuacje obwinialem przydupasa mojej jz, tak teraz wiem, ze on byl tylko swego rodzaju katalizatorem, ktory wyzwolil w tej kobiecie pewne zachowania, natomiast ona sama zadecydowala o tym co zrobila.
Uwazam, ze dobrze zrobiles informujac jej meza o calej sytuacji, bo nie ma nic gorszego niz zycie w nieswiadomosci i zaklamaniu.
Tylko musisz sobie zdac sprawe, ze w takim samym zaklamaniu i w takiej samej nieswiadomosci zyjesz rowniez Ty.
Jestem przekonany, ze Twoja biedna, zastraszana przez meza prawie partnerka, doskonale wiedziala o smsie jej meza do Ciebie. Wcale bym sie nie zdziwil, gdyby ona uczestniczyla w jego pisaniu. A to, ze on go wyslal na Twoj dodatkowy numer a nie na ten staly, ktory ona zna, to tylko dlatego, ze przeciez mu nie poda Twojego prawdziwego numeru.
Pisales, ze on ja zastrasza, ze jest zly dla niej, a jednoczesnie przytaczales jej slowa, ze jest dobrym czlowiekiem, dobrym ojcem, ze wygodnie jej sie z nim zyje.
Nie dostrzegasz pewnych sprzecznosci w tym co ona mowi.
Jak dla mnie ta kobieta jest nic nie warta, gra uczuciami dwoch mezczyzn, zachowuje sie jak rozkapryszone dziecko, ktore samo nie wie czego chce.
Jesli moglbym Ci cos radzic to to, zebys kopnal ja w przyslowiowe cztery litery i to samo poradz jej mezowi.
Jak ksiezniczka zostanie sama, to moze zrozumie co w zyciu powinno sie liczyc najbardziej.

20

Odp: powiadomiłem męża

Bolku, właśnie zaliczyłeś skutki wchodzenia w romans z zamężną kobietą.
A nie wiedziałeś, że tego się robi?
I teraz siedzisz i płaczesz?

21

Odp: powiadomiłem męża

Bolek, a co miał ci odpisać? Że dziękuje za informacje, bo nie wiedział? A ona na pewno stwierdziła, że coś było, ale się skończyło, a teraz ty się mścisz. Tak czy inaczej, na pewno teraz jest sajgon w ich relacjach.

22

Odp: powiadomiłem męża
Piotr74 napisał/a:

Wiesz tu nie chodzi o to, ze ja jestem po tej drugiej stronie, ze to ja jestem ten zdradzony, bo w odroznieniu od wielu osob na tym forum nie palam do kochankow i kochanek jakas wielka nienawiscia.
Duzo sie w tym temacie moje myslenie zmienilo na przestrzeni ostatnich miesiecy. I tak jak na poczatku za cala sytuacje obwinialem przydupasa mojej jz, tak teraz wiem, ze on byl tylko swego rodzaju katalizatorem, ktory wyzwolil w tej kobiecie pewne zachowania, natomiast ona sama zadecydowala o tym co zrobila.
Uwazam, ze dobrze zrobiles informujac jej meza o calej sytuacji, bo nie ma nic gorszego niz zycie w nieswiadomosci i zaklamaniu.
Tylko musisz sobie zdac sprawe, ze w takim samym zaklamaniu i w takiej samej nieswiadomosci zyjesz rowniez Ty.
Jestem przekonany, ze Twoja biedna, zastraszana przez meza prawie partnerka, doskonale wiedziala o smsie jej meza do Ciebie. Wcale bym sie nie zdziwil, gdyby ona uczestniczyla w jego pisaniu. A to, ze on go wyslal na Twoj dodatkowy numer a nie na ten staly, ktory ona zna, to tylko dlatego, ze przeciez mu nie poda Twojego prawdziwego numeru.
Pisales, ze on ja zastrasza, ze jest zly dla niej, a jednoczesnie przytaczales jej slowa, ze jest dobrym czlowiekiem, dobrym ojcem, ze wygodnie jej sie z nim zyje.
Nie dostrzegasz pewnych sprzecznosci w tym co ona mowi.
Jak dla mnie ta kobieta jest nic nie warta, gra uczuciami dwoch mezczyzn, zachowuje sie jak rozkapryszone dziecko, ktore samo nie wie czego chce.
Jesli moglbym Ci cos radzic to to, zebys kopnal ja w przyslowiowe cztery litery i to samo poradz jej mezowi.
Jak ksiezniczka zostanie sama, to moze zrozumie co w zyciu powinno sie liczyc najbardziej.

Dzięki za zrozumienie. Uwierz mi, że tydzien 2 tygodnie temu mielismy konkretną rozmowę gdzie jasno powiedzialem jej jak ja to widze, czego oczekuje w koncu i ze powinna wybrać.
Oczywiscie zaczalem sie dowiadywac ze ona kocha 2 naraz... No ok. czemu mi ta wiedza miala sluzyc? Jakos jego nie tresowala tego typu "obciążeniami".
Tydzien temu w nastepnej rozmowie - przedstawilem jej inne rozwiazania - nie nalegalem, dalem jej palete do wyboru. Wskazalem ze jezeli nie wie kogo kocha to byc moze powinna pobyc sama? Wyprowadzic sie (zaproponowalem ze oczywiscie pomoge we wszystkim), bo te rozwiazanie mialo byc najbardziej sprawiedliwe, ze wtedy by po jakims czasie wiedziala czego chce, z kim. Poza tym w dowolnym momencie mogla wrocic do niego. Tak wiec uwazam ze zachowalem sie fair na kazdym kroku. Aż do samego konca kiedy wszystkie rozwiazania wyczerpaly sie - i uznalem ze powiadomienie jej meża spowoduje wreszcze ulge nas wszystkich. A przede wszystkim wydobędzie ją ostatecznie z kłamstwa, da jej wiecej luzu, ulgę psychiczną itp.
Do teraz nie wiem - czy sie wyparła czy to tylko on sobie tak smsa napisal w takim tonie. Jezeli sie wyparla znajomosci ze mną  no to stracila szanse na wyjscie z klamstwa. Bo przeciez przyczyny pozostaly, a mnie juz nie bedzie. Z nia nie mam kontaktu - i jezeli sie do mnie odezwie - jak juz wyjdzie z szoku - bo byc moze nawet za jakis czas bedzie chciala - to postawie sprawę jasno - chcesz ze mna gadac - wyprowadzasz sie od męża jeszcze dziś i tyle. Ona zna moje zdanie na temat kłamstwa, wierności, zdrady i jak powinno wyglądać partnerstwo. Nie akceptuje. To trudno. Ja zrobilem to co uznalem za stosowne - I mialem do tego prawo - w koncu pomyslalem o sobie. Bo 4 lata nie myslalem o sobie tylko jak uniknac konsekwencji - zeby jej dziecko nie cierpialo i nawet zastanawialem sie jak to powinno sie odbyc - rozstanie - zeby on nie dostal po dupie za bardzo. Tylko ze ja bardziej sie martwielm o niego, jej dziecko i o nią. Niz o samego siebie.
Ale powiedzialem sobie dość - przegięcia z jej strony byly zbyt duże, nagle zaczela mowic - ze jej jest tak naprawdę wygodnie itp. No i prawdopodobnie zaczęła mnie okłamywać w strategicznych sprawach. Dlatego moja reakcja była chirurgiczna - tak jak trzeba. Wyrównałem dostęp do informacji w tym trójkącie i teraz to już jest ich sprawa - jak sobie poradzą. A co do niej to ja wiem że ona nie rokuje - bo siadła jej psychika przez te zagrywki.

23

Odp: powiadomiłem męża
zbytdelikatna napisał/a:

Bolek, a co miał ci odpisać? Że dziękuje za informacje, bo nie wiedział? A ona na pewno stwierdziła, że coś było, ale się skończyło, a teraz ty się mścisz. Tak czy inaczej, na pewno teraz jest sajgon w ich relacjach.

nie wiem czy jest sajgon. moze sie wyparła. chociaz to totalnie trudne. bo to nie ktos z boku - tylko ja pod imieniem i nazwiskiem plus w sms byly 2 istotne fakty - po ktorych szczęka opada.wiec koles naprawde doznal szoku. i ona tez. moze po jakims czasie zrozumie co robila. i ze zasady zostaly przywrocone ktore nagiela dla swojej bajki. Bo to wyglada tak ze ona miala rownoleglą rzeczywistosc i w nia wierzyla. Zapetliła się w tym

24

Odp: powiadomiłem męża

Kochałeś ją?
Dlaczego to zrobiłeś?
Teraz jesteś spalony...

25 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2015-10-03 21:02:47)

Odp: powiadomiłem męża

To I

bolek1980 napisał/a:

Oczywiscie zaczalem sie dowiadywac ze ona kocha 2 naraz... No ok. czemu mi ta wiedza miala sluzyc? Jakos jego nie tresowala tego typu "obciążeniami".

Nie tresowala go bo nie miała zamiaru z niego rezygnować, raczej zależało jej, by "zjeść ciastko i mieć ciastko". Gdyby powiedziała Ci,  że go nie kocha, to byłoby oklamanie. Skoro oświadczyła, że jego również kocha, nie rozumiem Twojej pewności, że od niego odejdzie, że to ty będziesz wybranym. Szanse były wyrównane, ale za nim przemawiał papierek, spokój i szczeście  dziecka,  wiele przezytych lat, sprawdzenie jego zachowań w każdej życiowej sytuacji, i przede wszystkim podobno jednak jego niezły charakter.

bolek1980 napisał/a:

Tak wiec uwazam ze zachowalem sie fair na kazdym kroku. Aż do samego konca kiedy wszystkie rozwiazania wyczerpaly sie - i uznalem ze powiadomienie jej meża spowoduje wreszcze ulge nas wszystkich. A przede wszystkim wydobędzie ją ostatecznie z kłamstwa, da jej wiecej luzu, ulgę psychiczną itp.
Do teraz nie wiem - czy sie wyparła czy to tylko on sobie tak smsa napisal w takim tonie. Jezeli sie wyparla znajomosci ze mną  no to stracila szanse na wyjscie z klamstwa. Bo przeciez przyczyny pozostaly, a mnie juz nie bedzie. Z nia nie mam kontaktu - i jezeli sie do mnie odezwie - jak juz wyjdzie z szoku - bo byc moze nawet za jakis czas bedzie chciala - to postawie sprawę jasno - chcesz ze mna gadac - wyprowadzasz sie od męża jeszcze dziś i tyle. Ona zna moje zdanie na temat kłamstwa, wierności, zdrady i jak powinno wyglądać partnerstwo. Nie akceptuje. To trudno. Ja zrobilem to co uznalem za stosowne - I mialem do tego prawo - w koncu pomyslalem o sobie. Bo 4 lata nie myslalem o sobie tylko jak uniknac konsekwencji - zeby jej dziecko nie cierpialo i nawet zastanawialem sie jak to powinno sie odbyc - rozstanie - zeby on nie dostal po dupie za bardzo.

Bolek, Ty mówisz o wierności, zdradzie? Że zna Twoje zdanie na ten temat, czyli jakie? Że to be?  Zabawne...:/   Uważasz, że zachowałes się fair. Nie, moim zdaniem od wejścia do tego związku nie byłeś fair. Przyczyniłes się do krzywdy swojej, jej męża i dziecka. A jej tym esemesem oddałeś przysługę. Ona już chyba wybrała. Będzie pod nadzorem męża na pewno, ale raczej chce z nim zostać. Inaczej odezwałaby się do Ciebie.
Ja Cię naprawdę nie piętnuje, sama mam za sobą lewiznę,  zostałam ze swoim, bo to. najporządniejszy facet. Żałuję, że musiałam go skrzywdzić,  by do tego dojść.
Gdyby mi kochas wyciął numer z donosem,  byłby spalony po wsze czasy. To manipulacja jest.
I mój mąż też skupiał złość na nim, to ja uparłam się, że winna jestem tylko ja. Jego ma zostawić w spokoju. Ale to, że walczy o mnie i mimo to mnie chciał, przemówiło zdecydowanie na jego korzyść. Bo to oznaczało, że mu jednak zależy, a w  to już bardzo zwatpilam.
Mnie uderza Twoja ogromna naiwność w połączeniu z arogancja i egoizmem. Gdybyś był przez te lata oszukiwany,  że ona jest wolna, albo że ten mąż to faktycznie kanalia, zrozumiałabym Twoje pretensje. Ale sorki - widziały gały co brały. Ona jest winna, ale Ty jesteś dorosły, powinieneś wiedzieć, czym może się skończyć taki romans.

26

Odp: powiadomiłem męża

Dziewczyna znalazła sobie kolesia,który ją dobrze przeleciał na boku,i dała radę to ciągnąć przez 4 lata.Bolek,nie wierz w bzdury,które ona Ci opowiada.W życiu męża nie zostawi,co najwyżej teraz już jej nie przelecisz,bo dałeś cynk mężowi,który jej założy smycz (na pewno na Ciebie).Nie wiem jakie są między nimi relacje,ale widocznie bardzo silne,skoro nie potrafiła go zostawić przez 4 lata,a nawet jak on się dowiedział (jeżeli wcześniej się nie domyślał),to i tak nie chce ją kopnąć w d...(w Twoją stronę,na co zapewne liczyłeś).
Ad rem,dziewczyna zrobiła sobie dobrze Twoim kosztem.

27

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

Tak wiec uwazam ze zachowalem sie fair na kazdym kroku. Aż do samego konca kiedy wszystkie rozwiazania wyczerpaly sie - i uznalem ze powiadomienie jej meża spowoduje wreszcze ulge nas wszystkich. A przede wszystkim wydobędzie ją ostatecznie z kłamstwa, da jej wiecej luzu, ulgę psychiczną itp.

Bolku, jakichkolwiek tłumaczeń i usprawiedliwień nie użyjesz - przykra prawda jest taka, że nie byłeś fair od samego początku aż do samiutkiego końca.
Począwszy od nawiązania z nią romansu, przez okres jego trwania, gdy wraz z nią oszukiwaliście jej męża, aż do finału w postaci "szlachetnego" smsa, którym to pokazałeś czym tak naprawdę jesteś.
To co zrobiłeś na zakończenie, poza swoim wątpliwym moralnie wymiarem, jest po prostu niemęskie. Co to za facet, który robi takie rzeczy.

28

Odp: powiadomiłem męża

Gagatka, ja rozumiem Twoje zdanie. OK. ale przed tym zanim mnie poznała im się nie układało. Wiem to od wspólnej koleżanki. W tym roku on naprawdę zachowywał się źle. Szpiegował ją, skarżył się matce i teściowej, jakieś szantażyki itp. Ona dała mu ultimatum - i chłop się tak zesrał ze strachu, że mamusia jeszcze mu przemówiła do rozumu i zaczał niby być takie dobry - ostatnie 2 miesiące. Na zawołanie. Ale 2 tyg. temu zaproponował że się wyprowadzi - no to chyba nie było dalej dobrze między nimi prawda? A między nami? Naprawdę było dobrze, dlugie rozmowy, wsparcie wzajemne, problemem było tylko to, ze nie moglismy sie spotykać wieczorami i w towarzystwie jej dziecka. Bo się bała że on się dowie - i że jak się dowie to zacznie się walka o dziecko. I że teściowa to menda i będzie wyrywać dziecko i mu do głowy wbijać jaka matka jest zła. Tego sie bała. Paranoicznie. Natomiast ze mną było dobrze, i sprzeczaliśmy się tylko czasem z 1 powodu - niemożności normalnego spotykania się. Zapropnowałem, żeby pomieszkała sama, że może wtedy będzie łatwiej mogła zdecydować czego chce od życia.
Niestety do niej jak do ściany - miała swoje urojenia, stresy w pracy. Więc w końcu nie wytrzymałem i zdecydowałem, że powiadomienie go będzie najlepszym rozwiązaniem - po prostu rozpierdzieli ten jej sekret, to że tak sie boi żeby się to nie wydało. Bo jeżeli nie będzie tego ciśnienia, tego stresu, tego wiecznego ukrywania się - to wtedy ona moze zacznie normalnie żyć, a nie bać się wszystkiego.

29

Odp: powiadomiłem męża
bartass72 napisał/a:

Dziewczyna znalazła sobie kolesia,który ją dobrze przeleciał na boku,i dała radę to ciągnąć przez 4 lata.Bolek,nie wierz w bzdury,które ona Ci opowiada.W życiu męża nie zostawi,co najwyżej teraz już jej nie przelecisz,bo dałeś cynk mężowi,który jej założy smycz (na pewno na Ciebie).Nie wiem jakie są między nimi relacje,ale widocznie bardzo silne,skoro nie potrafiła go zostawić przez 4 lata,a nawet jak on się dowiedział (jeżeli wcześniej się nie domyślał),to i tak nie chce ją kopnąć w d...(w Twoją stronę,na co zapewne liczyłeś).
Ad rem,dziewczyna zrobiła sobie dobrze Twoim kosztem.

Ok, może te 4 lata to była strata. Ale już mnie nie będzie kiwać. A poza tym kto powiedział - że jak mąż się dowiedział że  żona go w ciul robi 4 lata to tak będzie mił sielanka do końca życia teraz? Wg mnie to teraz dopiera u niego pojawi się sraka - jak sobie zda sprawę jak to wszystko wyglądało.
A fair byłem - bo to ja byłem tym kto próbował ten temat rozwiązać - wszystkimi możliwymi sposobami - rozmowa, terapia psychologiczna, wsparcie by nabrała pewności siebie, ona ma naprawde niskie poczucie własnej wartości - stąd tak trudno było jej podjąc decyzję. Nie upsrawiedliwiam jej. Ale wyczerpałem wszystkie drogi. I czuje żę byłem fair - bo chciałem rozwiązać to jak najmniej inwazyjnie. Jeżeli ktoś mówi że Cię kocha, jest chemia i są perpektywy że będzie OK - to każdy próbuje do tego dążyć. Inna kwestia że ona tak ściemniała - czy była bezsilna czy celowo tego nie wiem do końca. Raczej jej sie w głowie popierdzieliło od tego stresu który se sama narobiła

Odp: powiadomiłem męża

Smutne i  żałosne.
Ludzie czy teraz już nie istnieje coś takiego jak moralność i  zasady etyczne...

4 lata....  Łał...
Mnie by zeżarły wyrzuty sumienia.

31

Odp: powiadomiłem męża

Oj Bolek, jak czytam opis jej osoby, to tak jak by to moja jź byla smile
Szczerze wspolczuje obiektu westchnien.
Powiem Ci tak, ona bedzie z Toba, jak jej maz pojdzie po rozum do glowy i wywali ja z wlasnego zycia.
Tylko czy Ty naprawde kogos takiego chcesz?
Ja bym nie chciał.

32

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
bartass72 napisał/a:

Dziewczyna znalazła sobie kolesia,który ją dobrze przeleciał na boku,i dała radę to ciągnąć przez 4 lata.Bolek,nie wierz w bzdury,które ona Ci opowiada.W życiu męża nie zostawi,co najwyżej teraz już jej nie przelecisz,bo dałeś cynk mężowi,który jej założy smycz (na pewno na Ciebie).Nie wiem jakie są między nimi relacje,ale widocznie bardzo silne,skoro nie potrafiła go zostawić przez 4 lata,a nawet jak on się dowiedział (jeżeli wcześniej się nie domyślał),to i tak nie chce ją kopnąć w d...(w Twoją stronę,na co zapewne liczyłeś).
Ad rem,dziewczyna zrobiła sobie dobrze Twoim kosztem.

Ok, może te 4 lata to była strata. Ale już mnie nie będzie kiwać. A poza tym kto powiedział - że jak mąż się dowiedział że  żona go w ciul robi 4 lata to tak będzie mił sielanka do końca życia teraz? Wg mnie to teraz dopiera u niego pojawi się sraka - jak sobie zda sprawę jak to wszystko wyglądało.
A fair byłem - bo to ja byłem tym kto próbował ten temat rozwiązać - wszystkimi możliwymi sposobami - rozmowa, terapia psychologiczna, wsparcie by nabrała pewności siebie, ona ma naprawde niskie poczucie własnej wartości - stąd tak trudno było jej podjąc decyzję. Nie upsrawiedliwiam jej. Ale wyczerpałem wszystkie drogi. I czuje żę byłem fair - bo chciałem rozwiązać to jak najmniej inwazyjnie. Jeżeli ktoś mówi że Cię kocha, jest chemia i są perpektywy że będzie OK - to każdy próbuje do tego dążyć. Inna kwestia że ona tak ściemniała - czy była bezsilna czy celowo tego nie wiem do końca. Raczej jej sie w głowie popierdzieliło od tego stresu który se sama narobiła

Sielanka czy nie,a co to ma za znaczenie dla Ciebie? Ona jest z mężem,i to jest fakt.Zostawiając wszystkie moralne aspekty tej sprawy,człowieku,4 lata masz wyjęte z życiorysu,w tym czasie mogłeś poznać zajebistą laskę bez zobowiązań,zakochać się,wziąć ślub,i nawet zostać szczęśliwym ojcem.A co masz,g...masz.I tak się w większości kończą romanse,zdrady i tym podobne.

33

Odp: powiadomiłem męża
Ogniu krocz ze mną napisał/a:

Smutne i  żałosne.
Ludzie czy teraz już nie istnieje coś takiego jak moralność i  zasady etyczne...

4 lata....  Łał...
Mnie by zeżarły wyrzuty sumienia.

Moralność i zasady etyczne istnieją w książkach i filmach wink

Odp: powiadomiłem męża

To  straszne co piszesz. Zastanawiam się co by się musiało stać bym zdradziła męża i  w cholerę nic  nie  przychodzi mi do głowy.

35

Odp: powiadomiłem męża

Ogniu,w życiu nic nie trwa wiecznie,i wszystko ma gdzieś tam swój kres.To raz.Dwa,expect the unexpected.Trzy,nigdy nie wiesz co przyniesie nowy dzień.

36

Odp: powiadomiłem męża

Mnie się jednak wydaje - że mąż nie uwierzył w smsa. Że ona przed nim dość dobrze udawała. A teraz nawet złapana - zagrała role życia. powiedziala, że ją nachodzę, szantażuje, że ona ze mną już skończyła. Tak wnioskuje po tresci smsa zwrotnego. "jeśli nawet cie kochała, to już nie kocha teraz".no sam to koles wymyslił? chyba raczej ona mu to wmówiła jako tłumaczenie. Co nie zmienia faktu - że teraz pewnie zadaje sobie pytania - jak te ostatnie 4 lata wyglądały. Przypomina sobie po kolei wszystkie sytuacji i porządkuje wiedzę. Na pewno minął dopiero 1 dzień, więc myśle, że dopiero po kilku dniach człowiek zaczyna racjonalnie podchodzić do tematu i zdawać sobie sprawę z tego co to wszystko oznacza. On jest typem psycho, zadrosny, nieczuły, sprawdza ją, więc nie wydaje mi się żeby tak łatwo łyknął od niej to wszystko - z drugiej strony - ona przed nim teraz będzie już się pilnowac na 100%, raczej nie będzie się do mnie odzywać. zawsze wisi nad nią strach - że on odbierze jej dziecko, albo będzie pod to zagrywał.
A co wy sądzicie? Czy on uwierzy że nic nie było. Czy powie OK, stało się, 4 lata to nic, i wybaczy?

37

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
grinta napisał/a:

Ja uwazam,ze kobietabyla miedzy mlotem a kowadlem i rzeczywiscie nie umiala wybrac. Ty jej pomogles-nie zmaartwialabym sie na Twoim miejscu czy jest zastraszana czy nie bo znalazlaby sposob by sie z Toba skontaktowac. Nie widze tu szans na zycie z nia bo za duzo ja laczy z mezem i mysle,ze strach tez jakis jest przed nim. Ale nie usprawiedliwiaj jej. Ty zrobiles co uwazales a teraz czekaj i zyj-idz w wir zycia a co z tego wyniknie to czas pokaze.

Dzięki za wyważoną opinię. Ja też to tak mniej więcej widzę - zastanawia mnie tylko głęboko - fakt reakcji jej męża. Rozumiem, że sms zwrotny wynikał z urażonej dumy, i że w zasadzie miał na celu przestrasznie mnie. Wynika z niej na 99% niedowierzanie w fakty. Cyt "że nie jestem w stanie nic zepsuć". Zabawne bo ich małżeństwo wg niej było już dawno zepsute zanim się poznaliśmy. To akurat jest jego opinia. Skoro ona z nim o rozwodzie rozmawiała, stawiała mu ultimatum do końca wakacji itp. Tylko że to niejako go wystraszyło i zaczał sie zachowywać poprawnie. A ona jak to w znanym cyklu - jak jej było dobrze z nim to ochładzała ze mną, jak znowu z nim miała pod górkę, to latała do mnie.
Pytanie zasadnicze - czy ona przed nim się totalnie wyłgała i np. powiedziała - że coś tam kiedyś było, ale jej juz przeszło, albo że ja ją nachodzę itp. celowo żeby sie usprawiedliwić.
Oraz pytanie o psychiczne skutki tego odkrycia - jej 4 letniego kłamstwa. Co on będzie teraz sądził o niej, co ona o mnie - jako ujawniającym jej zakazany sekret, oraz co ona teraz zrobi - bo to że nie wie, i zdeczko sie zamroziła jest jasne. Nie kontaktuje się ze mną. Może albo być totalnie zła, albo mieć totalny zakaz, może być monitorowana itp.

Bardzo trudno tutaj dojsc prawdy bo sam, jak widzisz, jest pare mozliwosci.Kazda wersja przez Ciebie opisana moze byc prawdziwa i ciezko mi przy jakiejs szczegolniej obstawac. Jednak jest jedna rzecz, ktora dla mnie daje nieco swiatla:Fakt lawirowania miedzy Toba a nim. Powiem Ci z doswiadczenia,ze bardzo trudno jest odejsc od meza zwlaszcza  kiedy jest dobrze. To jest wspolna historia, wspolne wspomnienia, przezycia, dzieci....i chocby byl kochanek nie wiemjak wspanialy to nie zastapi on nawet czasami nie do zniesienia malzonka. Mam wrazenie,ze kobieta Cie wykorzystala mniej lub bardziej swiadomie. Chyba tak naprawde w sercu nie byla gotowa na odejscie od niego mimo,ze Tobie to mowila. Jego odpowiedz moze wskazywac na to,ze nie odpusci, nie odda jej a jak jest miedzy nimi tego nie wie nikt. Nie draz tego bo zwariujesz a prawdy nie dojdziesz. I nie ufaj tak bezgranicznie kazdemu jej zapewnieniu.

38

Odp: powiadomiłem męża

Bolek tak sie kończą zazwyczaj romanse. Oni sa razem maja dziecko a ty co masz po 4 latach? Warto bylo?
Ale możesz isc dalej albo stracic kolejne lata. Wybierz sam.

39

Odp: powiadomiłem męża
grinta napisał/a:

Bardzo trudno tutaj dojsc prawdy bo sam, jak widzisz, jest pare mozliwosci.Kazda wersja przez Ciebie opisana moze byc prawdziwa i ciezko mi przy jakiejs szczegolniej obstawac. Jednak jest jedna rzecz, ktora dla mnie daje nieco swiatla:Fakt lawirowania miedzy Toba a nim. Powiem Ci z doswiadczenia,ze bardzo trudno jest odejsc od meza zwlaszcza  kiedy jest dobrze. To jest wspolna historia, wspolne wspomnienia, przezycia, dzieci....i chocby byl kochanek nie wiemjak wspanialy to nie zastapi on nawet czasami nie do zniesienia malzonka. Mam wrazenie,ze kobieta Cie wykorzystala mniej lub bardziej swiadomie. Chyba tak naprawde w sercu nie byla gotowa na odejscie od niego mimo,ze Tobie to mowila. Jego odpowiedz moze wskazywac na to,ze nie odpusci, nie odda jej a jak jest miedzy nimi tego nie wie nikt. Nie draz tego bo zwariujesz a prawdy nie dojdziesz. I nie ufaj tak bezgranicznie kazdemu jej zapewnieniu.

Wiem, ten etap uważam za zakończony. Natomiast wiem, że przy mnie ona po prostu czuła się kobietą, powiem szczerze ze wystarczylo zebym ją dotknał i już była mokra. Sama powtarzała, że z nim czegos takiego nie ma, że on jej nie pociąga. Za to ja bardzo. Od razu. I to nie tylko fizycznie ale ogolnie, atmosfera, zrozumienie itp. Wiadomo z nim ma dziecko, rodziny sie znaja od 30 lat, mieszkanie na kredyt, wiele zależności. A jaka ostatecznie wyniknie z tego sprawa - nie wiem. Wiem, ze ona czula sie przy nim wygodnie, mowila że ze mną nie może być pewna jak jest, ale że czuje przy mnie pożądanie, zrozumienie, partnerstwo, empatie, dobrze nam sie rozmawialo, pracowalismy w tej samej branzy, wiec wiele tematow bylo wspolnych. A on ja nie rozumial, nie sluchal, byl w stanie powiedziec ze ma sie odwalic, ona wiele rzeczy musiala robic sama, za to opieke nad dzieckiem traktowal powaznie. Wiadomo taki typ - ze jak poczul ze jest konkurent to sie teraz uniosl. I tyle.
A co bedzie to nie wiem - on musi życ z tym że żona nie tylko dawala dupy przez dlugi czas, ze to nie byl numerek na szkoleniu, tylko zwiazek, cos nas łączyło. On moze sobie wyobrażać żę juz nic nie jest. A nawet ona mogla mu to obiecac ze strachu. Ale jak go znam - to bedzie mial paranoje i urojenia jak tylko ona wyjdzie z domu. W tym sensie uważam, że nie ma szans zeby oni zaczeli po tej zdradzie normalnie zyc jak 10 lat temu. Po prostu wypalilo sie cos. A to co ich laczy to interes rodzinny, dziecko - ale nie jest to tak ze to jest milosc. Ona wogole mysle ze nie rozumie co to jest milosc. Mowila ze kocha 2. Ale jak mozna kochac 2? Na pewno nie tak samo. O nim mowil ze zapewnia jej byt, pewnosc, stalosc, wygode. A u mnie ona to samo by miala - ale musialaby sie wysilic i zerwac z nim wiezy,a tu rodzina jest powalona, tesciowe konkuruja, wydzieraja sobie dziecko nawzajem itp. Tego sie ona bala - tych wszystkich nastepstw. Jestem w stanie wyobrazic sobie ze kleczala przed nim i blagala zeby nic nie robil - a tydzien temu mi mowila ze absolutnie nie zaluje tego co mamy ze soba. Ale niby kocha 2...... i ze musi zdecydowac bo juz tego nie wytrzyma...

Zatem pytanie - czy jezeli ma z nim naprawde slabe przezyca, seks naprawde slaby bo wiem, a przy mnie i zrozumienie i super seks i wszystko, i ja spelnim sie zyciowo, mam ciekawsza prace, lepsze perpektywy rozwoju niz on. Realizowalismy wspolnie fantazje, a tam jest rutyna, ona mowi ze on wrecz nudny byl. Mijali sie w domu - na roznych zmianach....
To jak to teraz rozumiec - ze ona niby wybiera jego? Czy tylko z powodu presji, albo ultimatum ktore jej dal?

40

Odp: powiadomiłem męża
mariola856 napisał/a:

Bolek tak sie kończą zazwyczaj romanse. Oni sa razem maja dziecko a ty co masz po 4 latach? Warto bylo?
Ale możesz isc dalej albo stracic kolejne lata. Wybierz sam.

That's it!

41

Odp: powiadomiłem męża

A dlaczego w ogóle nie bierzesz pod uwagę, że on wiedział wcześniej? A przynajmniej się skutecznie domyślał? Przecież nie szpiegował jej z nudów...

42

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
grinta napisał/a:

Bardzo trudno tutaj dojsc prawdy bo sam, jak widzisz, jest pare mozliwosci.Kazda wersja przez Ciebie opisana moze byc prawdziwa i ciezko mi przy jakiejs szczegolniej obstawac. Jednak jest jedna rzecz, ktora dla mnie daje nieco swiatla:Fakt lawirowania miedzy Toba a nim. Powiem Ci z doswiadczenia,ze bardzo trudno jest odejsc od meza zwlaszcza  kiedy jest dobrze. To jest wspolna historia, wspolne wspomnienia, przezycia, dzieci....i chocby byl kochanek nie wiemjak wspanialy to nie zastapi on nawet czasami nie do zniesienia malzonka. Mam wrazenie,ze kobieta Cie wykorzystala mniej lub bardziej swiadomie. Chyba tak naprawde w sercu nie byla gotowa na odejscie od niego mimo,ze Tobie to mowila. Jego odpowiedz moze wskazywac na to,ze nie odpusci, nie odda jej a jak jest miedzy nimi tego nie wie nikt. Nie draz tego bo zwariujesz a prawdy nie dojdziesz. I nie ufaj tak bezgranicznie kazdemu jej zapewnieniu.

Wiem, ten etap uważam za zakończony. Natomiast wiem, że przy mnie ona po prostu czuła się kobietą, powiem szczerze ze wystarczylo zebym ją dotknał i już była mokra. Sama powtarzała, że z nim czegos takiego nie ma, że on jej nie pociąga. Za to ja bardzo. Od razu. I to nie tylko fizycznie ale ogolnie, atmosfera, zrozumienie itp. Wiadomo z nim ma dziecko, rodziny sie znaja od 30 lat, mieszkanie na kredyt, wiele zależności. A jaka ostatecznie wyniknie z tego sprawa - nie wiem. Wiem, ze ona czula sie przy nim wygodnie, mowila że ze mną nie może być pewna jak jest, ale że czuje przy mnie pożądanie, zrozumienie, partnerstwo, empatie, dobrze nam sie rozmawialo, pracowalismy w tej samej branzy, wiec wiele tematow bylo wspolnych. A on ja nie rozumial, nie sluchal, byl w stanie powiedziec ze ma sie odwalic, ona wiele rzeczy musiala robic sama, za to opieke nad dzieckiem traktowal powaznie. Wiadomo taki typ - ze jak poczul ze jest konkurent to sie teraz uniosl. I tyle.
A co bedzie to nie wiem - on musi życ z tym że żona nie tylko dawala dupy przez dlugi czas, ze to nie byl numerek na szkoleniu, tylko zwiazek, cos nas łączyło. On moze sobie wyobrażać żę juz nic nie jest. A nawet ona mogla mu to obiecac ze strachu. Ale jak go znam - to bedzie mial paranoje i urojenia jak tylko ona wyjdzie z domu. W tym sensie uważam, że nie ma szans zeby oni zaczeli po tej zdradzie normalnie zyc jak 10 lat temu. Po prostu wypalilo sie cos. A to co ich laczy to interes rodzinny, dziecko - ale nie jest to tak ze to jest milosc. Ona wogole mysle ze nie rozumie co to jest milosc. Mowila ze kocha 2. Ale jak mozna kochac 2? Na pewno nie tak samo. O nim mowil ze zapewnia jej byt, pewnosc, stalosc, wygode. A u mnie ona to samo by miala - ale musialaby sie wysilic i zerwac z nim wiezy,a tu rodzina jest powalona, tesciowe konkuruja, wydzieraja sobie dziecko nawzajem itp. Tego sie ona bala - tych wszystkich nastepstw. Jestem w stanie wyobrazic sobie ze kleczala przed nim i blagala zeby nic nie robil - a tydzien temu mi mowila ze absolutnie nie zaluje tego co mamy ze soba. Ale niby kocha 2...... i ze musi zdecydowac bo juz tego nie wytrzyma...

Zatem pytanie - czy jezeli ma z nim naprawde slabe przezyca, seks naprawde slaby bo wiem, a przy mnie i zrozumienie i super seks i wszystko, i ja spelnim sie zyciowo, mam ciekawsza prace, lepsze perpektywy rozwoju niz on. Realizowalismy wspolnie fantazje, a tam jest rutyna, ona mowi ze on wrecz nudny byl. Mijali sie w domu - na roznych zmianach....
To jak to teraz rozumiec - ze ona niby wybiera jego? Czy tylko z powodu presji, albo ultimatum ktore jej dal?

Bolek,powtarzam,to nie ma znaczenia dla Ciebie i nie możesz nic z tym zrobić.To co mogłeś już zrobiłeś (dałeś cynk mężowi).Ale pomyśl sam,4 lata dawałeś jej szansę na odejście od męża,na "miękkie lądowanie".i co,i g...Zostaw ten shit,to się nie zmieni.

43

Odp: powiadomiłem męża

To nie tak do konca. Dla Ciebie sprawa jest duzo bardziej prosta niz dla niej. Ty masz z nia historie 4-roletenia a ona z nim 30-stoletnia. Chocbys stawal na czubu nosa to nie masz pewnosci,ze ona Ciebie wybierze bo jest tu masa zlozonych elementow przede wszystkim psychicznych. Ona nie odejdzie od niego bo boi sie teraz o dziecko i tym smsem mogles niezle nabroic w tej kwestii. Poza tym dla faceta seks jest najwazniejszy i mysli,ze dla kobiety tez. Nie jest tak. Ona jest gotowa zrezygnowac z tej przyjemnosci dla innych celow a nie odwrotnie. Ona siedzi jakby w sieci, z ktorej nie miala sily czy odwagi czy w ogole zamiaru wydostac sie. Dobrze bylo jak bylo i tak by ciagnela przez nastepne lata.
Ona wybiera jego ze strachu, przyzwyczajenia, braku odwagi, sily, zamiaru....bo wlasnie teraz byl moment, w ktorym mogla smialo odejsc gdybys byl dla niej wazniejszy. Bolesne ale prawdziwe i chyba trzeba sie z tym pogodzic.

44

Odp: powiadomiłem męża
grinta napisał/a:

To nie tak do konca. Dla Ciebie sprawa jest duzo bardziej prosta niz dla niej. Ty masz z nia historie 4-roletenia a ona z nim 30-stoletnia. Chocbys stawal na czubu nosa to nie masz pewnosci,ze ona Ciebie wybierze bo jest tu masa zlozonych elementow przede wszystkim psychicznych. Ona nie odejdzie od niego bo boi sie teraz o dziecko i tym smsem mogles niezle nabroic w tej kwestii. Poza tym dla faceta seks jest najwazniejszy i mysli,ze dla kobiety tez. Nie jest tak. Ona jest gotowa zrezygnowac z tej przyjemnosci dla innych celow a nie odwrotnie. Ona siedzi jakby w sieci, z ktorej nie miala sily czy odwagi czy w ogole zamiaru wydostac sie. Dobrze bylo jak bylo i tak by ciagnela przez nastepne lata.
Ona wybiera jego ze strachu, przyzwyczajenia, braku odwagi, sily, zamiaru....bo wlasnie teraz byl moment, w ktorym mogla smialo odejsc gdybys byl dla niej wazniejszy. Bolesne ale prawdziwe i chyba trzeba sie z tym pogodzic.

Narazie to jest 2 dzien PO. wiec niema co oceniać. faza szoku, potem będzie faza myslenia.U niego to samo - bedzie sprawdzal, analizowal itp.
Tak czy siak - jezeli on jej to pusci to ona poczuje ze nie ma konsekwencji tak naprawdę. A ja np. gdyby ona do mnie przyleciala nagle - tez postawie warunki od razu. Ona musi odczuć, że w życiu trzeba wybierać i są jasne zasady. Do tej pory lawirowala - bo on nie wiedział, a ja nic nie mogłem. Kamuflowała wszystko. Teraz on wie, ja też pokazalem że żarty się skończyły w wykorzystywanie tej sytuacji. Moja wina, ze nie moglem inaczje i nieswiadomie kryłem jej zagrywki. Ale co mialem zrobic? Każde moje postawienie sprawy jasno - wybieraj - kończyło się jękami - że odbierze jej dziecko

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

. Ona musi odczuć, że w życiu trzeba wybierać i są jasne zasady. Do tej pory lawirowala

To się ubawiłam

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

. Ona musi odczuć, że w życiu trzeba wybierać i są jasne zasady. Do tej pory lawirowala

To się ubawiłam

47

Odp: powiadomiłem męża

A Ty w te jęki wierzyłeś? Wystarczyło pomyśleć logicznie, komu w Polsce sądy przyznają opiekę nad dzieckiem? Jak patologiczną osobą musiałaby być kobieta, żeby odebrać jej dziecko? Ech, wy faceci:)

48

Odp: powiadomiłem męża

Jak ja slysze teksty, ze on odbierze jej dziecko to mnie normalnie skreca.
Czy dziecko to przedmiot, zabawka, ze mozna je sobie odbierać?
Dla mnie to glupia kobieca wymowka i stereotyp, ze jak sa dzieci, to musza byc z matka, chociaz ta matka ma serdecznie w d...e co one czuja i mysla.
Dzis zabieralem chlopcow po obiedzie do parku, moja jz powiedzala starszemu synowi ,, powiedz tacie, ze hie chcesz isc", nie patrzac na to, ze on 7 godzin siedzi na kompie.
To jest madre podejscie do spraw wychowania dzieci? To jest argument dla przekazywania wladzy rodzicielskiej matkom?
Bo co, bo nosily pod sercem 9 miesiecy wiec maja wieksze prawa?
Chory kraj, chore prawo i chorzy ludzie.
Spokojnej nocy zycze.

49

Odp: powiadomiłem męża
Nigdy napisał/a:

A Ty w te jęki wierzyłeś? Wystarczyło pomyśleć logicznie, komu w Polsce sądy przyznają opiekę nad dzieckiem? Jak patologiczną osobą musiałaby być kobieta, żeby odebrać jej dziecko? Ech, wy faceci:)

przeciez wiem ze kobieta w 99% dostaje dziecko. ale sproboj przetlumaczyc to takiej ktora sobie paranoje wymysla. sory ale wiem dobrze jak kazdy pierdol ktory ona sobie wymyslila urastal 100x w jej oczach. fobie, strach przed nie wiadomo czym. Co z tego ze ja wiem jak jest z przyznawaniem dzieci - jak on ja postraszyl, a ona dostala paranoi ze tak bedzie. Nie bylem w stanie tego przegadac. to nic nie dawalo. nawet proponowalem wizyte u prawnika z konsultacja i co? Sama mysl szarpania sie o dziecko - a jej meza rodzina - na serio jest powalona - ja przerazala. ona sobie wyolbrzymiala i wyobrazla - ze babcia bedzie jej dziecko ustawiac, ze bedzie pod nieobecnosc wciskac dziecko do glowy - ze matka jest zla bo zostawila syna itp. WIem ze to smieszne tak sobie to ubzdurac, ale nie bylem w stanie jej psychicznego stanu podreperowac, probowalem zachecic ja do konsultacji psychologicznej itp. i miedzy innymi dlatego ze ona nie podejmowala tych prob - tylko kolejne przeszkody mi wymyslala - dokonalem ostatecznego cięcia. bo jezeli ktos ci wrzuca coraz to wieksze przeszkody, wymowki, obiecanki. no to w koncu bierzesz sam sprawy w swoje rece. i te powiadominie bylo tego wyrazem. nie moglem liczyc na to ze ona sie przelamie - wiec zrobilem co uznalem za stosowne. teoretycznie mam teraz spokoj

50

Odp: powiadomiłem męża

Bolku, czy Ty naprawdę chcesz z nią być? Piszesz o niej z ironią, chwilami lekką pogardą - tak nie pisze facet, który kocha. To nie jest przypadkiem tak, że najbardziej ucierpiała tutaj Twoja duma?

bolek1980 napisał/a:

Zatem pytanie - czy jezeli ma z nim naprawde slabe przezyca, seks naprawde slaby bo wiem, a przy mnie i zrozumienie i super seks i wszystko, i ja spelnim sie zyciowo, mam ciekawsza prace, lepsze perpektywy rozwoju niz on. Realizowalismy wspolnie fantazje, a tam jest rutyna, ona mowi ze on wrecz nudny byl. Mijali sie w domu - na roznych zmianach....
To jak to teraz rozumiec - ze ona niby wybiera jego? Czy tylko z powodu presji, albo ultimatum ktore jej dal?

Będąc z nim i równocześnie z Tobą, miała tak zwaną pełnię - z nim wspólną przeszłość, przywiązanie, poczucie bezpieczeństwa, ojca dla dziecka, a z Tobą dobry seks i zrozumienie. Kiedy kazałeś jej wybierać, być może dotarło do niej, co straci, potem dodatkowo postawiłeś ją pod ścianą, stworzyłeś w małżeństwie piekło, jednym słowem zawiodłeś - to niewątpliwie zadziałało na Twoją niekorzyść.
Tak, moim zdaniem pomimo jego - jak napisałeś - słabszej pozycji, pomimo rutyny, marnego seksu - ona jak najbardziej mogła dokonać wyboru na jego korzyść.

I jeszcze coś - znam taką sytuację: on i ona mieli romans, oboje byli z kimś związani, oboje romans ukrywali, kiedy jednak jej mąż się o wszystkim dowiedział, to nie tylko odczuła wielką ulgę, ale też poczuła się wolna i chciała być z kochankiem.
Nie komentuję, bo chyba nie ma takiej potrzeby.

51

Odp: powiadomiłem męża

Piotr, wybacz jeżeli tknęłam wrażliwą strunę. Chodziło mi raczej o to, że to była wymówka tamtej pani a autor w to wierzył. A prawo rodzinne mamy takie jakie mamy.

52

Odp: powiadomiłem męża

Bolek, zrobiłeś "ostateczne cięcie" - to czego teraz jeszcze chcesz? o co Ci chodzi tak dokładniej... mógłbyś napisać?

53

Odp: powiadomiłem męża
Olinka napisał/a:

Bolku, czy Ty naprawdę chcesz z nią być? Piszesz o niej z ironią, chwilami lekką pogardą - tak nie pisze facet, który kocha. To nie jest przypadkiem tak, że najbardziej ucierpiała tutaj Twoja duma?

bolek1980 napisał/a:

Zatem pytanie - czy jezeli ma z nim naprawde slabe przezyca, seks naprawde slaby bo wiem, a przy mnie i zrozumienie i super seks i wszystko, i ja spelnim sie zyciowo, mam ciekawsza prace, lepsze perpektywy rozwoju niz on. Realizowalismy wspolnie fantazje, a tam jest rutyna, ona mowi ze on wrecz nudny byl. Mijali sie w domu - na roznych zmianach....
To jak to teraz rozumiec - ze ona niby wybiera jego? Czy tylko z powodu presji, albo ultimatum ktore jej dal?

Będąc z nim i równocześnie z Tobą miała tak zwaną pełnię - z nim wspólną przeszłość, przywiązanie, poczucie bezpieczeństwa, ojca dla dziecka, a z Tobą dobry seks i zrozumienie. Kiedy kazałeś jej wybierać, być może dotarło do niej, co straci, potem dodatkowo postawiłeś ją pod ścianą, stworzyłeś w małżeństwie piekło, jednym słowem zawiodłeś - to niewątpliwie zadziałało na Twoją niekorzyść.
Tak, moim zdaniem pomimo jego - jak napisałeś - słabszej pozycji, pomimo rutyny, marnego seksu - ona jak najbardziej mogła dokonać wyboru na jego korzyść.

I jeszcze - znam taką sytuację: on i ona mieli romans, oboje byli z kimś związani, oboje romans ukrywali, kiedy jednak jej mąż dowiedział się o wszystkim, to nie tylko poczuła ulgę, ale też poczuła się wolna i chciała być z kochankiem. Nie komentuję, bo chyba nie ma takiej potrzeby.

Tak jak napisalem - ona jeszcze nic nie dala znac. Tylko on wrzucil smsa - co mozna bylo sie spodziewac jako ze ma urażoną dume. wiesci nie byly dla niego przyjemne. A ona prawdopodobnie ma teraz duzo do myslenia. To 2 dni. Wiec zobaczymy za jakis czas - jak sobie to kazdy z nich przemieli.
Tak czy siak jak tu wielu pisze na forum - zdrada tak latwo nie przechodzi. Pytanie tylko czy ona zdolala go urobic, i co on zrobi - bo narazie jest urażony, ale potem spojrzy na nią tak, i wyobrazi sobie co ona wyprawiala.....a wtedy jako ktos kto jest mega zazdrosny to moze tego nie uniesc.
Tak byscie przeszli do porzadku dziennego nad tym ze zona dymala was 4 lata? I udawala piękne życie?

54

Odp: powiadomiłem męża
Zorija napisał/a:

Bolek, zrobiłeś "ostateczne cięcie" - to czego teraz jeszcze chcesz? o co Ci chodzi tak dokładniej... mógłbyś napisać?

A co mam napisać. Zależy mi na niej, to chyba jasne. Ale nie na zasadach jak dotychczas, że mialbym wiecznie czekać na spotkania ukradkiem. Jasno jej powiedzialem przed - ze czekam no zeby normalnie sie ze mna spotykala. Normalnie

55 Ostatnio edytowany przez Nigdy (2015-10-03 22:41:39)

Odp: powiadomiłem męża

Tak byscie przeszli do porzadku dziennego nad tym ze zona dymala was 4 lata? I udawala piękne życie?

Jak napisała kiedyś jedna z forumowiczek ,,wszystko zależy od kultury osobistej męża":)

56

Odp: powiadomiłem męża

Bolek,zostaw to g...Dziecko dla matki jest najważniejsze,nie Ty z twoim k...em.Choćby tylko z tego powodu ona nigdy nie odejdzie od męża.On wystapi o o rozwód z jej winy (zdrada jak byk),o opiekę,jak dziecko jest w miarę duże i ojciec ma dobry kontakt,warunki mieszkaniowe ok,to nie powinno być problemu.Tysiące mężczyzn po rozwodach są w takiej sytuacji,kobiety sobie tego nie wyobrażają.Tyle.

57 Ostatnio edytowany przez bolek1980 (2015-10-03 22:45:41)

Odp: powiadomiłem męża
bartass72 napisał/a:

Bolek,zostaw to g...Dziecko dla matki jest najważniejsze,nie Ty z twoim k...em.Choćby tylko z tego powodu ona nigdy nie odejdzie od męża.On wystapi o o rozwód z jej winy (zdrada jak byk),o opiekę,jak dziecko jest w miarę duże i ojciec ma dobry kontakt,warunki mieszkaniowe ok,to nie powinno być problemu.Tysiące mężczyzn po rozwodach są w takiej sytuacji,kobiety sobie tego nie wyobrażają.Tyle.

Mistrzu, powiem ci tak - mnie to rybka, ale nie ma powodów do rozwodu z jej winy - gdyż wcześniej przez kilka lat on ją źle traktował. I ona mowila wprost - ze nie żaluje tego ze mną nawet tydzien temu. Bo jego wina jest większa. Wiec na rozprawie sądowej - byłaby wina wspólna, niezależnie od tego że zdrada moze i jest mocniejsza w wydzwięku.

Poza tym - jak wg was kobieta postapi - gdy ma zjebane życie dalej, mąż ja będzie mial teraz w garści. To co po jakims czasie da sie dalej napierdzielać?

58

Odp: powiadomiłem męża
Nigdy napisał/a:

Piotr, wybacz jeżeli tknęłam wrażliwą strunę. Chodziło mi raczej o to, że to była wymówka tamtej pani a autor w to wierzył. A prawo rodzinne mamy takie jakie mamy.

Spoko, nie ma sprawy.
Mi chodzilo o to, ze nie rozumiem tlumaczen kobiet, ktore dziecmi pruboja tlumaczyc swoim kochankom, ze nie odejda od meza, bo on zabierze im dzieci.
A kto dal im prawo do ich zawlaszczania?
Jesli stwierdzily, ze obecna rodzina, maz i dzieci, to nie jest to, czego oczekiwaly od zycia, to droga wolna.
Niech zaczynaja nowe zycie, z nowym partnerem, niech zachodza z nim w ciaze, niech rodza mu dzieci, niech je razem wychowuja.
Dlaczego to mezczyzna, ojciec ma tracic wszystko?
Kobiete ktora kochal, ktora byla calym jego swiatem i dzieci, ktore sa jeszcze wazniejsze?

59

Odp: powiadomiłem męża
Olinka napisał/a:

Bolku, czy Ty naprawdę chcesz z nią być? Piszesz o niej z ironią, chwilami lekką pogardą - tak nie pisze facet, który kocha. To nie jest przypadkiem tak, że najbardziej ucierpiała tutaj Twoja duma?

bolek1980 napisał/a:

Zatem pytanie - czy jezeli ma z nim naprawde slabe przezyca, seks naprawde slaby bo wiem, a przy mnie i zrozumienie i super seks i wszystko, i ja spelnim sie zyciowo, mam ciekawsza prace, lepsze perpektywy rozwoju niz on. Realizowalismy wspolnie fantazje, a tam jest rutyna, ona mowi ze on wrecz nudny byl. Mijali sie w domu - na roznych zmianach....
To jak to teraz rozumiec - ze ona niby wybiera jego? Czy tylko z powodu presji, albo ultimatum ktore jej dal?

Będąc z nim i równocześnie z Tobą, miała tak zwaną pełnię - z nim wspólną przeszłość, przywiązanie, poczucie bezpieczeństwa, ojca dla dziecka, a z Tobą dobry seks i zrozumienie. Kiedy kazałeś jej wybierać, być może dotarło do niej, co straci, potem dodatkowo postawiłeś ją pod ścianą, stworzyłeś w małżeństwie piekło, jednym słowem zawiodłeś - to niewątpliwie zadziałało na Twoją niekorzyść.
Tak, moim zdaniem pomimo jego - jak napisałeś - słabszej pozycji, pomimo rutyny, marnego seksu - ona jak najbardziej mogła dokonać wyboru na jego korzyść.

I jeszcze coś - znam taką sytuację: on i ona mieli romans, oboje byli z kimś związani, oboje romans ukrywali, kiedy jednak jej mąż sie o wszystkim dowiedział, to nie tylko odczuła wielką ulgę, ale też poczuła się wolna i chciała być z kochankiem.
Nie komentuję, bo chyba nie ma takiej potrzeby.

No właśnie.. Ty ją w ogóle kochasz? Ja w to watpie.
Wpiepszyles się w małżeństwo a teraz grasz bohatera!

60

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
Zorija napisał/a:

Bolek, zrobiłeś "ostateczne cięcie" - to czego teraz jeszcze chcesz? o co Ci chodzi tak dokładniej... mógłbyś napisać?

A co mam napisać. Zależy mi na niej, to chyba jasne. Ale nie na zasadach jak dotychczas, że mialbym wiecznie czekać na spotkania ukradkiem. Jasno jej powiedzialem przed - ze czekam no zeby normalnie sie ze mna spotykala. Normalnie

Bolek, "wziąłeś" sobie kobietę zamężną i dzieciatą. W ten sposób sam wybrałeś sposób kontaktów z nią - ukradkiem i potajemnie.
Rozumiem, że potem Ty chciałeś to zmienić.
Ale ona nie!
To co zrobiłeś (sms), zrobiłeś wbrew jej woli.
Teraz czekasz, że mąż ją wyrzuci, a ona nie będzie miała gdzie pójść, to przyjdzie do Ciebie.
Nie wiem jak to się skończy. Ale cała historia jest chora.

Mimo wszystko współczuję Ci. I radzę - daj sobie z nią spokój. Nie znalazłbyś sobie innej, normalnej, wolnej dziewczyny?

61

Odp: powiadomiłem męża
Piotr74 napisał/a:
Nigdy napisał/a:

Piotr, wybacz jeżeli tknęłam wrażliwą strunę. Chodziło mi raczej o to, że to była wymówka tamtej pani a autor w to wierzył. A prawo rodzinne mamy takie jakie mamy.

Spoko, nie ma sprawy.
Mi chodzilo o to, ze nie rozumiem tlumaczen kobiet, ktore dziecmi pruboja tlumaczyc swoim kochankom, ze nie odejda od meza, bo on zabierze im dzieci.
A kto dal im prawo do ich zawlaszczania?
Jesli stwierdzily, ze obecna rodzina, maz i dzieci, to nie jest to, czego oczekiwaly od zycia, to droga wolna.
Niech zaczynaja nowe zycie, z nowym partnerem, niech zachodza z nim w ciaze, niech rodza mu dzieci, niech je razem wychowuja.
Dlaczego to mezczyzna, ojciec ma tracic wszystko?
Kobiete ktora kochal, ktora byla calym jego swiatem i dzieci, ktore sa jeszcze wazniejsze?

Piotr sprawiedliwości nie było, nie ma i nie będzie!

62 Ostatnio edytowany przez bolek1980 (2015-10-03 22:49:56)

Odp: powiadomiłem męża
zahir2603 napisał/a:

No właśnie.. Ty ją w ogóle kochasz? Ja w to watpie.
Wpiepszyles się w małżeństwo a teraz grasz bohatera!

Nie wpieprzylem sie w żadne małżeństwo. Bylismy kolegami z firmy. Dlugo rozmawialismy przed. Ona nie byla szcześliwa. Dawala mi znaki - że jej małżenstwo powinno się zakończyć.
Jezeli slyszysz ze tak jest - to co bedziesz czekac az sie rozwiedzie? Sama mi weszla do lóżka, ja sie nikomu nie wpierdzielałem na sile. i dodatkowo od poczatku to byla sprawa uczuciowa a nie samo bzykanie. Wiec mozna chyba uwierzyc kobiecie - ktora Cie zapewnia o tym ze Ciebie kocha, a z tamtym jest. tydzien temu powiedziala jeszcze - ze poznalismy sie chyba w zlym czasie. bo gdyby nie to ze ma dziecko to bysmy byli razem od poczatku

63

Odp: powiadomiłem męża

O matko, jaki klasyk ,,spotkaliśmy się w złym czasie i gdyby nie dziecko".
Żal mi tego dziecka i to bardzo:(

64

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
bartass72 napisał/a:

Bolek,zostaw to g...Dziecko dla matki jest najważniejsze,nie Ty z twoim k...em.Choćby tylko z tego powodu ona nigdy nie odejdzie od męża.On wystapi o o rozwód z jej winy (zdrada jak byk),o opiekę,jak dziecko jest w miarę duże i ojciec ma dobry kontakt,warunki mieszkaniowe ok,to nie powinno być problemu.Tysiące mężczyzn po rozwodach są w takiej sytuacji,kobiety sobie tego nie wyobrażają.Tyle.

Mistrzu, powiem ci tak - mnie to rybka, ale nie ma powodów do rozwodu z jej winy - gdyż wcześniej przez kilka lat on ją źle traktował. I ona mowila wprost - ze nie żaluje tego ze mną nawet tydzien temu. Bo jego wina jest większa. Wiec na rozprawie sądowej - byłaby wina wspólna, niezależnie od tego że zdrada moze i jest mocniejsza w wydzwięku.

Poza tym - jak wg was kobieta postapi - gdy ma zjebane życie dalej, mąż ja będzie mial teraz w garści. To co po jakims czasie da sie dalej napierdzielać?

Bolek co Ty piszesz?
A jakie ona ma dowody tego, ze byla zle traktowana?
On ma 100% dzieki Tobie, a jak jest inteligentny to sie postara o nie podwazalne, bo jestem swiecie przekonany, ze ona sie do Ciebie odezwie, w ciagu kilku dni. smile
Moja jz pani kurator powiedziala, ze nasze malzenstwo nie uklada sie od 5 lat, ze jest zdecydowana na rozwod, ze chce ukladac sobie zycie z nowym partnerem.
A po tygodniu od jej wizyty zapytala, czy jest szansa na ratowanie naszego malzenstwa.
Chlopie oprzytomniej i kopnij ja w d..e poki czas.

65

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
zahir2603 napisał/a:

No właśnie.. Ty ją w ogóle kochasz? Ja w to watpie.
Wpiepszyles się w małżeństwo a teraz grasz bohatera!

Nie wpieprzylem sie w żadne małżeństwo. Bylismy kolegami z firmy. Dlugo rozmawialismy przed. Ona nie byla szcześliwa. Dawala mi znaki - że jej małżenstwo powinno się zakończyć.
Jezeli slyszysz ze tak jest - to co bedziesz czekac az sie rozwiedzie? Sama mi weszla do lóżka, ja sie nikomu nie wpierdzielałem na sile. i dodatkowo od poczatku to byla sprawa uczuciowa a nie samo bzykanie. Wiec mozna chyba uwierzyc kobiecie - ktora Cie zapewnia o tym ze Ciebie kocha, a z tamtym jest. tydzien temu powiedziala jeszcze - ze poznalismy sie chyba w zlym czasie. bo gdyby nie to ze ma dziecko to bysmy byli razem od poczatku

Gdyby chciała z tobą być to by była. Zrozum to- miales być tylko tym drugim.

Posty [ 1 do 65 z 654 ]

Strony 1 2 3 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » powiadomiłem męża

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024