powiadomiłem męża - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » powiadomiłem męża

Strony Poprzednia 1 5 6 7 8 9 10 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 391 do 455 z 654 ]

391

Odp: powiadomiłem męża

Ja,przyznaję się bez bicia,dawno temu związałem się z mężatką,jej małżeństwo przechodziło kryzys,rozwiedli się,a ja potem z nią byłem kilka lat,aż pewnego dnia ona mnie zostawiła.Czy to miało jakiś związek z tym,że zdradziła kiedyś męża ze mną,nie wiem.Ale po latach,na spokojnie rozważając ten romans,stwierdzam,że źle zrobiłem idąc w ten układ,dzisiaj bym tego nie zrobił,to było nie fair wobec jej męża,ale i w pewnym stopniu wobec niej też (mimo,że ona też w końcu zdradziła).Zdrada nikomu niczego dobrego nie przynosi.

Zobacz podobne tematy :

392 Ostatnio edytowany przez Paweło (2015-10-10 16:18:51)

Odp: powiadomiłem męża

To nie prawda że jak zdradza facet (nie mężczyzna) to nie ma uczuć bzdura. Jeśli nie było w tym uczuć to znaczy że dla żony nie było nigdy uczuć !! Tak samo jak bolek ma uczucia do niej tak samo by maił do swojej kochanki gdyby maił żonę !!! Z iloma osobami rozmawiałem po pijaku to uczucia zawsze były sam miałem przypadek podobny tyle że wtedy jeszcze się jej nie oświadczyłem byliśmy przyjaciółmi uczucie powoli w nas rosło ale ja przerwałem bo inna laska zawróciła mi w głowie o wszystkim powiedziałem i odszedłem. Co śmieszne w tym kłamliwym micie nie rzadko uczestniczą kobiety które boją się samotności jak ognia także z powodów finansowych a raczej głównie co wstyd im nie rzadko przyznać. Wiadomo wychowanie dziecka = duuża przerwa w pracy = większy problem ze znalezieniem pracy.

393

Odp: powiadomiłem męża

Jakie uczucie,przepraszam? Jak kogoś kocham,to chcę z nim być bez względu na wszystko,a nie zostaję z żoną (mężem),bo tak mi wygodnie (finansowo).Nikt dzisiaj nikogo fizycznie nie zmusi do pozostawania w związku bez swojej zgody.uczucia zdradzających należy między bajki włożyć.

394

Odp: powiadomiłem męża

bartas
przeczytałam wypowiedzi wielu facetów w sytuacji, w której pokochali kogoś innego, a w małżeństwie jest źle i nie wygląda to tak jak piszesz,
oni raczej nie mają odwagi, żeby odejść od żony , tłumaczą to odpowiedzialnością za rodzinę, dobrem dzieci, podziałem majątku, finansami, brakiem gwarancji, że w nowym związku będzie dobrze czyli najogólniej mówiąc strachem przed zmianami w życiu i sami piszą, że łatwiej poczekać aż wygasną uczucia
to raczej kobiety są jednak w takich sytuacjach bardziej zdeterminowane do zmian

395

Odp: powiadomiłem męża
Xymena napisał/a:

bartas
przeczytałam wypowiedzi wielu facetów w sytuacji, w której pokochali kogoś innego, a w małżeństwie jest źle i nie wygląda to tak jak piszesz,
oni raczej nie mają odwagi, żeby odejść od żony , tłumaczą to odpowiedzialnością za rodzinę, dobrem dzieci, podziałem majątku, finansami, brakiem gwarancji, że w nowym związku będzie dobrze czyli najogólniej mówiąc strachem przed zmianami w życiu i sami piszą, że łatwiej poczekać aż wygasną uczucia
to raczej kobiety są jednak w takich sytuacjach bardziej zdeterminowane do zmian

Zgadza się, bo faceci to egoiści, którzy patrzą głównie na siebie, swoje ego. Ja osobiście nie wierzę, że po zdradzie facet chcąc wrócić do partnerki szczerze mówi że wciąż kocha, nie nie kocha! Mówi to co ona chce usłyszeć. Może się nawet potem starać, ale z wygody, a nie miłości.

396

Odp: powiadomiłem męża
bartass72 napisał/a:

Jakie uczucie,przepraszam? Jak kogoś kocham,to chcę z nim być bez względu na wszystko,a nie zostaję z żoną (mężem),bo tak mi wygodnie (finansowo).Nikt dzisiaj nikogo fizycznie nie zmusi do pozostawania w związku bez swojej zgody.uczucia zdradzających należy między bajki włożyć.

A skąd wiesz, że to co rzekomo poczułeś do kogoś trzeciego to miłość a nie zwykłe zauroczenie czymś chwilowym?
opowiadasz trochę na wyrost.
Po pierwsze, jeżeli w twoim związku dzieje się źle, to przeważnie jest to wina dwóch osób, a nie jednej. Nawet jeżeli ktoś ma po swojej stronie więcej winy - zawsze wina leży po dwóch.
po drugie, nie zostajesz z żoną, mężem i przekreślasz wszystko? Tak, to egoizm w czystej postaci. Jestem facetem z odzysku i wiem, że nie ma czegoś takiego jak zerwanie ze starym bez żadnych konsekwencji.
Po trzecie, powody finansowe to mały pikuś.
Masz rację ze nikt nikogo nie zmusi do niczego, ale też jeżeli ktoś chce wyjść z małżeństwa, nich zrobi to z jajami - niech walczy o podział majątku, niech przyjmie na klatę konsekwencje swojej decyzji, że zaczynając od nowa - zaczyna od nowa.
Zgodzę się z ostatnim zdaniem. Osoba zdradzająca nie kieruje się uczuciami.
Najprościej dla łowcy jest złowić pokrzywdzoną przez życie żonę, która złapie się na każde miękkie slówka. Spróbuj wyrwać mężatkę spełnioną w małżeństwie, mającą męża który kocha... zyczę powodzenia.

397

Odp: powiadomiłem męża
Xymena napisał/a:

bartas
przeczytałam wypowiedzi wielu facetów w sytuacji, w której pokochali kogoś innego, a w małżeństwie jest źle i nie wygląda to tak jak piszesz,
oni raczej nie mają odwagi, żeby odejść od żony , tłumaczą to odpowiedzialnością za rodzinę, dobrem dzieci, podziałem majątku, finansami, brakiem gwarancji, że w nowym związku będzie dobrze czyli najogólniej mówiąc strachem przed zmianami w życiu i sami piszą, że łatwiej poczekać aż wygasną uczucia
to raczej kobiety są jednak w takich sytuacjach bardziej zdeterminowane do zmian

Dlatego też mówię,że to żadne uczucia.Jak strach może wygrać z prawdziwą miłością,hm? Jak kocham to zrobię wszystko,żeby być z Tą osobą,i nie powstrzyma mnie kasa (wszystko da się podzielić),dobro dzieci (mogę żyć osobno z matką dzieci,i być świetnym,kochającym "dochodzącym tatą),strach przed zmianą w życiu (życie to ciągłe zmiany,ta może być na lepsze tylko,bo naprawdę kocham).
Zdrada świadczy o braku uczuć,tylko i wyłącznie.
Kobiety równie często zdradzają,i siedzą w domu na 4 literach,do żadnego sądu po rozwód się nie wybierając.

398

Odp: powiadomiłem męża
facetJAKwielu napisał/a:
bartass72 napisał/a:

Jakie uczucie,przepraszam? Jak kogoś kocham,to chcę z nim być bez względu na wszystko,a nie zostaję z żoną (mężem),bo tak mi wygodnie (finansowo).Nikt dzisiaj nikogo fizycznie nie zmusi do pozostawania w związku bez swojej zgody.uczucia zdradzających należy między bajki włożyć.

A skąd wiesz, że to co rzekomo poczułeś do kogoś trzeciego to miłość a nie zwykłe zauroczenie czymś chwilowym?
opowiadasz trochę na wyrost.
Po pierwsze, jeżeli w twoim związku dzieje się źle, to przeważnie jest to wina dwóch osób, a nie jednej. Nawet jeżeli ktoś ma po swojej stronie więcej winy - zawsze wina leży po dwóch.
po drugie, nie zostajesz z żoną, mężem i przekreślasz wszystko? Tak, to egoizm w czystej postaci. Jestem facetem z odzysku i wiem, że nie ma czegoś takiego jak zerwanie ze starym bez żadnych konsekwencji.
Po trzecie, powody finansowe to mały pikuś.
Masz rację ze nikt nikogo nie zmusi do niczego, ale też jeżeli ktoś chce wyjść z małżeństwa, nich zrobi to z jajami - niech walczy o podział majątku, niech przyjmie na klatę konsekwencje swojej decyzji, że zaczynając od nowa - zaczyna od nowa.
Zgodzę się z ostatnim zdaniem. Osoba zdradzająca nie kieruje się uczuciami.
Najprościej dla łowcy jest złowić pokrzywdzoną przez życie żonę, która złapie się na każde miękkie slówka. Spróbuj wyrwać mężatkę spełnioną w małżeństwie, mającą męża który kocha... zyczę powodzenia.

Zauroczenie nie powoduje,że zostawiam rodzinę.Nie odchodzę od żony po 2 tygodniach od poznania kogoś twierdząc,że kogoś kocham (bo tego nie wiem,to chyba oczywiste).To raz.
Czy pójście za miłością i szczęściem to egoizm? A czy pozostawanie w małżeństwie unieszczęśliwiając żonę i samego siebie brakiem miłości do niej jest czymś lepszym? Jest czymś gorszym,odpowiem Ci.
Też jestem z odzysku,i też ponoszę konsekwencje rozwodu,bo takie muszą być,ale to nie ma nic do rzeczy.

399

Odp: powiadomiłem męża
bartass72 napisał/a:
facetJAKwielu napisał/a:
bartass72 napisał/a:

Jakie uczucie,przepraszam? Jak kogoś kocham,to chcę z nim być bez względu na wszystko,a nie zostaję z żoną (mężem),bo tak mi wygodnie (finansowo).Nikt dzisiaj nikogo fizycznie nie zmusi do pozostawania w związku bez swojej zgody.uczucia zdradzających należy między bajki włożyć.

A skąd wiesz, że to co rzekomo poczułeś do kogoś trzeciego to miłość a nie zwykłe zauroczenie czymś chwilowym?
opowiadasz trochę na wyrost.
Po pierwsze, jeżeli w twoim związku dzieje się źle, to przeważnie jest to wina dwóch osób, a nie jednej. Nawet jeżeli ktoś ma po swojej stronie więcej winy - zawsze wina leży po dwóch.
po drugie, nie zostajesz z żoną, mężem i przekreślasz wszystko? Tak, to egoizm w czystej postaci. Jestem facetem z odzysku i wiem, że nie ma czegoś takiego jak zerwanie ze starym bez żadnych konsekwencji.
Po trzecie, powody finansowe to mały pikuś.
Masz rację ze nikt nikogo nie zmusi do niczego, ale też jeżeli ktoś chce wyjść z małżeństwa, nich zrobi to z jajami - niech walczy o podział majątku, niech przyjmie na klatę konsekwencje swojej decyzji, że zaczynając od nowa - zaczyna od nowa.
Zgodzę się z ostatnim zdaniem. Osoba zdradzająca nie kieruje się uczuciami.
Najprościej dla łowcy jest złowić pokrzywdzoną przez życie żonę, która złapie się na każde miękkie slówka. Spróbuj wyrwać mężatkę spełnioną w małżeństwie, mającą męża który kocha... zyczę powodzenia.

Zauroczenie nie powoduje,że zostawiam rodzinę.Nie odchodzę od żony po 2 tygodniach od poznania kogoś twierdząc,że kogoś kocham (bo tego nie wiem,to chyba oczywiste).To raz.
Czy pójście za miłością i szczęściem to egoizm? A czy pozostawanie w małżeństwie unieszczęśliwiając żonę i samego siebie brakiem miłości do niej jest czymś lepszym? Jest czymś gorszym,odpowiem Ci.
Też jestem z odzysku,i też ponoszę konsekwencje rozwodu,bo takie muszą być,ale to nie ma nic do rzeczy.

to co napisałeś to akurat głupota, kompletny brak odpowiedzialności i niedojrzałość emocjonalna, a nie żaden dowód na miłość. Pozostawiając w małżeństwie, tzw. nieszczęśliwym należałby się zastanowić, co JA zrobiłem że ono się stało nieszczęśliwe. Ludzie wygodni, nie liczący się nawet ze sobą, nie są w stanie zbudować niczego stałego. Miłość, mój adwersarzu, to nie jest tylko branie. A kiedy branie się kończy idzie się brać od innego, a to właśnie napisałeś.
Pójście za miłością i szczęściem, to dużo na wyrost, szczególnie, że dla wielu, takie akcje kończą sie na samotności i oczywiście nie szukaniu winy w sobie. To że ty akurat nie chcesz uszczęśliwiać swojej żony, to jest twój problem. moje pierwsze małżeństwo było na życzenie rodziców, nie przetrwało roku. Dlatego nie napiszę tobie, że byłem wielce zakochany, bo nie byłem w ogóle, ale dostałem fajne auto od starych, miałem 20 lat - było cool.
Teraz jestem w małżeństwie, które miało wiele kryzysów, bardzo poważnych i równiez pojawiały się obok mnie różne kobiety. Z niektórymi nawet bliższe więzi, ale nie łóżkowe. Czy myślisz że nie rozważałem aby wszystko rzucić? Tak, i dzisiaj po latach wiem, że byłaby to największa moja klęska. Trwanie w miłości nie jest czymś gorszym. Trzeba tylko zrozumieć że miłość to coś co się daje i nie oczekuje nic w zamian. To jest prosta pawda, której wielu nie potrafi zrozumieć.

400

Odp: powiadomiłem męża

Zauroczenie nie powoduje,że zostawiam rodzinę.Nie odchodzę od żony po 2 tygodniach od poznania kogoś twierdząc,że kogoś kocham (bo tego nie wiem,to chyba oczywiste).To raz.
Czy pójście za miłością i szczęściem to egoizm? A czy pozostawanie w małżeństwie unieszczęśliwiając żonę i samego siebie brakiem miłości do niej jest czymś lepszym? Jest czymś gorszym,odpowiem Ci.
Też jestem z odzysku,i też ponoszę konsekwencje rozwodu,bo takie muszą być,ale to nie ma nic do rzeczy.

to co napisałeś to akurat głupota, kompletny brak odpowiedzialności i niedojrzałość emocjonalna, a nie żaden dowód na miłość. Pozostawiając w małżeństwie, tzw. nieszczęśliwym należałby się zastanowić, co JA zrobiłem że ono się stało nieszczęśliwe. Ludzie wygodni, nie liczący się nawet ze sobą, nie są w stanie zbudować niczego stałego. Miłość, mój adwersarzu, to nie jest tylko branie. A kiedy branie się kończy idzie się brać od innego, a to właśnie napisałeś.

Ja nie rozważam,kto jest winien,kto mógł co zrobić,a czego nie zrobił.Zakładam,że zrobiłem WSZYSTKO,żeby być w małżeństwie szczęśliwym i żeby żona była ze mną szczęśliwa.Po to wchodzę w małżeństwo i to jest moim priorytetem.Ale czasem WSZYSTKO nie wystarcza.Gdyby każdy małżonek(ka) w tym kraju zrobił to co powyżej i to byłoby GWARANCJĄ szczęścia w małżeństwie,to nie byłoby rozwodów.Ale życie to zmiany,wszystko się zmienia,ludzie też,ich uczucia itd.

Pójście za miłością i szczęściem, to dużo na wyrost, szczególnie, że dla wielu, takie akcje kończą sie na samotności i oczywiście nie szukaniu winy w sobie. To że ty akurat nie chcesz uszczęśliwiać swojej żony, to jest twój problem. moje pierwsze małżeństwo było na życzenie rodziców, nie przetrwało roku. Dlatego nie napiszę tobie, że byłem wielce zakochany, bo nie byłem w ogóle, ale dostałem fajne auto od starych, miałem 20 lat - było cool.

Nie,nie chcę uszczęśliwiać swojej żony,tylko nie chcę jej unieszczęśliwiać.

Teraz jestem w małżeństwie, które miało wiele kryzysów, bardzo poważnych i równiez pojawiały się obok mnie różne kobiety. Z niektórymi nawet bliższe więzi, ale nie łóżkowe. Czy myślisz że nie rozważałem aby wszystko rzucić? Tak, i dzisiaj po latach wiem, że byłaby to największa moja klęska. Trwanie w miłości nie jest czymś gorszym. Trzeba tylko zrozumieć że miłość to coś co się daje i nie oczekuje nic w zamian. To jest prosta pawda, której wielu nie potrafi zrozumieć.

Chyba się nie rozumiemy.Gdzieś już tutaj pisałem o tym,miłość gdzie nie oczekuję niczego w zamian to ja mam do swojego dziecka,i choćby mnie znienawidziło,to nie przestanę go kochać.Związek to coś innego.Dawanie,jak najbardziej,ale wybacz,nie będę tkwił do końca życia w związku z "Królową Lodu",tylko dlatego,że miłość to tylko dawanie i nie oczekiwanie niczego w zamian.G...prawda.Kocham i chcę być kochany,i takiego związku szukam dla siebie,i w takim chcę się realizować.Bez tej wzajemności nawet największa "miłość" prędzej czy później się wypali.

401 Ostatnio edytowany przez Nikt32 (2015-10-12 21:20:44)

Odp: powiadomiłem męża
bartass72 napisał/a:
Xymena napisał/a:

bartas
przeczytałam wypowiedzi wielu facetów w sytuacji, w której pokochali kogoś innego, a w małżeństwie jest źle i nie wygląda to tak jak piszesz,
oni raczej nie mają odwagi, żeby odejść od żony , tłumaczą to odpowiedzialnością za rodzinę, dobrem dzieci, podziałem majątku, finansami, brakiem gwarancji, że w nowym związku będzie dobrze czyli najogólniej mówiąc strachem przed zmianami w życiu i sami piszą, że łatwiej poczekać aż wygasną uczucia
to raczej kobiety są jednak w takich sytuacjach bardziej zdeterminowane do zmian

Dlatego też mówię,że to żadne uczucia.Jak strach może wygrać z prawdziwą miłością,hm? Jak kocham to zrobię wszystko,żeby być z Tą osobą,i nie powstrzyma mnie kasa (wszystko da się podzielić),dobro dzieci (mogę żyć osobno z matką dzieci,i być świetnym,kochającym "dochodzącym tatą),strach przed zmianą w życiu (życie to ciągłe zmiany,ta może być na lepsze tylko,bo naprawdę kocham).
Zdrada świadczy o braku uczuć,tylko i wyłącznie.
Kobiety równie często zdradzają,i siedzą w domu na 4 literach,do żadnego sądu po rozwód się nie wybierając.

Tu masz chyba racje kolego. Większość z Nas to jednak tchórze i egoiści.  Tkwią w związkach rzekomo beznadziejnych ,ale nic nie robią by z tego wyjść -zasłaniając się jakimiś,, przeszkodami"( podział,finanse i wiele innych) , które w większości są do pokonania- tylko trzeba chcieć je pokonać.

402

Odp: powiadomiłem męża

Bolku a co tam w ogóle u Ciebie ?

Jak się maja sprawy ?
Odezwała się w ogóle do Ciebie ?

403

Odp: powiadomiłem męża
Xymena napisał/a:

bartas
przeczytałam wypowiedzi wielu facetów w sytuacji, w której pokochali kogoś innego, a w małżeństwie jest źle i nie wygląda to tak jak piszesz,
oni raczej nie mają odwagi, żeby odejść od żony , tłumaczą to odpowiedzialnością za rodzinę, dobrem dzieci, podziałem majątku, finansami, brakiem gwarancji, że w nowym związku będzie dobrze czyli najogólniej mówiąc strachem przed zmianami w życiu i sami piszą, że łatwiej poczekać aż wygasną uczucia
to raczej kobiety są jednak w takich sytuacjach bardziej zdeterminowane do zmian


No właśnie Xymeno brak odwagi, strach.
Tak jak bartass72  napisał odrzuca rzekomo wielką miłość ze strachu przed zmianami - trochę w tym racji - co ? wink

W większości jednak chodzi o dzieci - i tutaj każdy ma swoje zdanie na ten temat.
Jedni uważają tak jak bartass72 ( zgadzam się tez ze można być świetnym ojcem dochodzącym, nie żyjąc z ich matką ),  inni znów mają poczucie obowiązku (,, dzieci wychowam, dorosną to odejdę")

404

Odp: powiadomiłem męża
Nikt32 napisał/a:

Bolku a co tam w ogóle u Ciebie ?

Jak się maja sprawy ?
Odezwała się w ogóle do Ciebie ?

Nie odezwala. Rowniez ten "nasz" telefon jest wyłączony. Zatem przyjmuje - że skończyła z szopką i udawaniem.
Są różne wersje tego:
- dogadała się z mężem - w różnych opcjach - albo się przyznała, albo nie całkiem - tak czy siak zapewne kazał jej wybierać - albo on i dziecko albo ja, więc wybrała dziecko
- nie dogaduje się z nim, ale wzięła winę na siebie i nie próbuje się kontaktować - bo wie, że to by oznaczało radykalne posunięcia z mojej strony - bo ja na pewno
więcej bajek nie zamierzam słuchać, i uważam, że cały czas grała na 2 fronty. To co zrobiłem nie było może eleganckie, ale przecięło te zaklęte koło i teraz sytuacja jest czysta.
On albo ja. Sama wybrała jego aktualnie, i pewnie rozumie, że powrotu do mnie nie ma - na pewno na poprzednich zasadach

405

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
Nikt32 napisał/a:

Bolku a co tam w ogóle u Ciebie ?

Jak się maja sprawy ?
Odezwała się w ogóle do Ciebie ?

Nie odezwala. Rowniez ten "nasz" telefon jest wyłączony. Zatem przyjmuje - że skończyła z szopką i udawaniem.
Są różne wersje tego:
- dogadała się z mężem - w różnych opcjach - albo się przyznała, albo nie całkiem - tak czy siak zapewne kazał jej wybierać - albo on i dziecko albo ja, więc wybrała dziecko
- nie dogaduje się z nim, ale wzięła winę na siebie i nie próbuje się kontaktować - bo wie, że to by oznaczało radykalne posunięcia z mojej strony - bo ja na pewno
więcej bajek nie zamierzam słuchać, i uważam, że cały czas grała na 2 fronty. To co zrobiłem nie było może eleganckie, ale przecięło te zaklęte koło i teraz sytuacja jest czysta.
On albo ja. Sama wybrała jego aktualnie, i pewnie rozumie, że powrotu do mnie nie ma - na pewno na poprzednich zasadach

Jedyną szopkę jaką tutaj widzę, to ty i tylko ty.
Nie ma żadnej wersji tego, którą teraz sobie próbujesz to tłumaczyć. Byłeś tym trzecim i z wszelkich twoich wpisów, albo innych historii, podobnych, nigdy nie miałeś być tym drugim. Wiele osób ci to tutaj pisało, a ty dalej swoje farmazony i opowieści.
Mało tego, jestem przekonany, że w momencie kiedy "bohatersko" wyznałeś coś tam swojemu mężowi, to on już przynajmniej od lat wiedział że jest ktoś taki jak ty. Tylko stronie zdradzającej wydaje się że zdradzany nie ma o tym pojęcia. No może w programie "zdrady" to tak nie działa. Ale w życiu zawsze. Romansu nie da się ukryć, nawet jak założycie sobie szyfrowane telefony.
O jakich radykalnych posunięcach z twojej strony dzieciaku ty piszesz? Skończyłoby się na tym że mąż z kumplami obili by ci mordę i tyle. Jak bys miał honor, to byś odpuścił i zrozumiał, ze twoje miejsce jest obecnie na śmietniku tej okoliczności.
Bajki sobie sam piszesz, jak wielu tych, którzy wychodzą z założenia że jak do nich się się uśmiechnie sprzedawczyni, pielęgniarka, konsultantka, sąsiadka, to musi na nich lecieć, a nie zauważają tego, że do innych uśmiecha się tak samo, a może nawet i szerzej.
Ona niczego nie wybrała teraz. Wybrała, kiedy ślubowała. W między czasie coś się popsuło i znalazł się łoś, co upolował zranioną sarnę - co wcale nie jest trudne - i dzisiaj wypisuje głupotę za głupotą. Ty byłeś przez chiwlę odskocznią, i nigdy nie miałeś być kimś więcej. Dotrze to do ciebie?
Również nie było żadnej gry na dwa fronty. Zwyczajnie, trafił się jej łosiek, to sobie pojeździła. Kiedy stanęła przed ważną decyzją, nie zamierzała ulegać niskiej jakości szantażom i wybrała mądrze.
Dorośnij, może kiedyś to zrozumiesz, że jedyną osobą, która tutaj nie ma żadnego prawa glosu, oczekiwania, czegokolwiek - jesteś ty. I tylko ty.

406

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
Nikt32 napisał/a:

Bolku a co tam w ogóle u Ciebie ?

Jak się maja sprawy ?
Odezwała się w ogóle do Ciebie ?

albo on i dziecko albo ja, więc wybrała dziecko


Oszukuj się dalej, że zrobiła to dla dziecka...
Zrobiła to, bo chce być z mężem. Obudź się.

407

Odp: powiadomiłem męża
Cynicznahipo napisał/a:
bolek1980 napisał/a:
Nikt32 napisał/a:

Bolku a co tam w ogóle u Ciebie ?

Jak się maja sprawy ?
Odezwała się w ogóle do Ciebie ?

albo on i dziecko albo ja, więc wybrała dziecko


Oszukuj się dalej, że zrobiła to dla dziecka...
Zrobiła to, bo chce być z mężem. Obudź się.

Dokładnie tak, zrobiła to  bo tak chciała. Bolek jest mega toksyczny i nie chce tego zauważyć. Współczuję jego następnej partnerce, jak się nie obudzi.

408 Ostatnio edytowany przez toorank (2015-10-13 07:25:31)

Odp: powiadomiłem męża
facetJAKwielu napisał/a:

Ona niczego nie wybrała teraz. Wybrała, kiedy ślubowała. W między czasie coś się popsuło i znalazł się łoś, co upolował zranioną sarnę - co wcale nie jest trudne - i dzisiaj wypisuje głupotę za głupotą. Ty byłeś przez chiwlę odskocznią, i nigdy nie miałeś być kimś więcej. Dotrze to do ciebie?
Również nie było żadnej gry na dwa fronty. Zwyczajnie, trafił się jej łosiek, to sobie pojeździła. Kiedy stanęła przed ważną decyzją, nie zamierzała ulegać niskiej jakości szantażom i wybrała mądrze.

Jak wybrała? Mądrze?
Wg. jakiej skali mądrości?

To nie mądrość, to nie wybór. Z dużym prawdopodobieństwem to lęk.
Irracjonalny lęk i racjonalny strach.

Ja zostałam z mężem i gówno z tego będzie.
Bo gówno było dużo wcześniej. I tamta tez zostanie, a strachu żeby siedzieć spokojnie na tyłku wystarczy jej na kila miesięcy.
sad

Źle to rozegrałeś Bolek...
sama jestem ciekawa czy to do naprawienia
ja chyba nie wybaczyłabym...
kochankowie to zbrodniarze, oszukują wszystkich, ale nawet bandziory mają swój kodeks
kochankowie muszą sobie ufać i muszą byc lojalni w obec siebie, tylko wtedy sie udaje

409

Odp: powiadomiłem męża
toorank napisał/a:
facetJAKwielu napisał/a:

Ona niczego nie wybrała teraz. Wybrała, kiedy ślubowała. W między czasie coś się popsuło i znalazł się łoś, co upolował zranioną sarnę - co wcale nie jest trudne - i dzisiaj wypisuje głupotę za głupotą. Ty byłeś przez chiwlę odskocznią, i nigdy nie miałeś być kimś więcej. Dotrze to do ciebie?
Również nie było żadnej gry na dwa fronty. Zwyczajnie, trafił się jej łosiek, to sobie pojeździła. Kiedy stanęła przed ważną decyzją, nie zamierzała ulegać niskiej jakości szantażom i wybrała mądrze.

Jak wybrała? Mądrze?
Wg. jakiej skali mądrości?

To nie mądrość, to nie wybór. Z dużym prawdopodobieństwem to lęk.
Irracjonalny lęk i racjonalny strach.

Ja zostałam z mężem i gówno z tego będzie.
Bo gówno było dużo wcześniej. I tamta tez zostanie, a strachu żeby siedzieć spokojnie na tyłku wystarczy jej na kila miesięcy.
sad

A skąd ty to wiesz? Bo tak ty zrobiłaś? Znamy relacje tylko jednej ze stron. Widzę za to że Bolo, jest bardzo toksyczny, wyobraził sobie nie wiadomo co. Widać w jego postach że to ONA miała dość tego układu i to nie z mężem, ale z nim. To że ty wybrałaś inaczej, i dzisiaj żałujesz, wcale nie oznacza że ona żałuje. A to czy tamta zostanie w strachu, albo jest w strachu, tego nie wiemy. Wiemy co pisze autor, i to co pisze, nie jest korzystne dla niego.

410 Ostatnio edytowany przez toorank (2015-10-13 07:28:23)

Odp: powiadomiłem męża
facetJAKwielu napisał/a:

A skąd ty to wiesz? Bo tak ty zrobiłaś? Znamy relacje tylko jednej ze stron. Widzę za to że Bolo, jest bardzo toksyczny, wyobraził sobie nie wiadomo co. Widać w jego postach że to ONA miała dość tego układu i to nie z mężem, ale z nim. To że ty wybrałaś inaczej, i dzisiaj żałujesz, wcale nie oznacza że ona żałuje. A to czy tamta zostanie w strachu, albo jest w strachu, tego nie wiemy. Wiemy co pisze autor, i to co pisze, nie jest korzystne dla niego.

Bo my kobiety jesteśmy do siebie bardzo podobne.
smile kochamy tych z którymi uprawiamy seks.
I nie kochamy mężów, dlatego idziemy z innymi.

411

Odp: powiadomiłem męża
toorank napisał/a:

Jak wybrała? Mądrze?
Wg. jakiej skali mądrości?

To nie mądrość, to nie wybór. Z dużym prawdopodobieństwem to lęk.
Irracjonalny lęk i racjonalny strach.

... a strachu żeby siedzieć spokojnie na tyłku wystarczy jej na kila miesięcy.
sad

Nie wtrącałam się. Tylko czytałam.
Poddaję w wątpliwość tyranię jej męża. Choć wiem, że można długo to znosić. Oj bardzo długo, pod warunkiem, że znosi się to w pojedynkę. Gdy jednak ktoś nam mówi: spójrz, możesz inaczej podejmujemy próbę wyjścia z impasu.

Bolku, współczuję, bo nadal na nią czekasz.

412

Odp: powiadomiłem męża
toorank napisał/a:
facetJAKwielu napisał/a:

A skąd ty to wiesz? Bo tak ty zrobiłaś? Znamy relacje tylko jednej ze stron. Widzę za to że Bolo, jest bardzo toksyczny, wyobraził sobie nie wiadomo co. Widać w jego postach że to ONA miała dość tego układu i to nie z mężem, ale z nim. To że ty wybrałaś inaczej, i dzisiaj żałujesz, wcale nie oznacza że ona żałuje. A to czy tamta zostanie w strachu, albo jest w strachu, tego nie wiemy. Wiemy co pisze autor, i to co pisze, nie jest korzystne dla niego.

Bo my kobiety jesteśmy do siebie bardzo podobne.
smile kochamy tych z którymi uprawiamy seks.
I nie kochamy mężów, dlatego idziemy z innymi.

Nie jesteście takie same, tak samo jak nie ma takich samych facetów na świecie. To o czym teraz piszesz, nie jest prawdą. Może nie do końca prawdą.
A autor napisał w kilku miejscach, że ta która wybrała męża, nie przestała go kochać. Zauważyłaś? Ja tak. Widać przez cały wątek, wpisów autora, że nie on był miłością życia jego partnerki. Byl tylko odskocznią. A to zasadnicza różnica.
Sam fakt, do czego sie posunął, pokazuje że to ONA miała go dość, zerwała z nim kontakt, a nie odwrotnie.
Zauważyłaś? A jeżeli robisz tak jak mówisz, to tylko współczuję.

413

Odp: powiadomiłem męża
Sponi napisał/a:

Nie wtrącałam się. Tylko czytałam.
Poddaję w wątpliwość tyranię jej męża. Choć wiem, że można długo to znosić. Oj bardzo długo, pod warunkiem, że znosi się to w pojedynkę. Gdy jednak ktoś nam mówi: spójrz, możesz inaczej podejmujemy próbę wyjścia z impasu.

Bolku, współczuję, bo nadal na nią czekasz.

Sponi, pisząc o strachu i leku nie miałam na myśli jej strachu przed mężem.
Raczej tchórzostwo jako cechę.

414 Ostatnio edytowany przez toorank (2015-10-13 07:43:24)

Odp: powiadomiłem męża
facetJAKwielu napisał/a:

Sam fakt, do czego sie posunął, pokazuje że to ONA miała go dość, zerwała z nim kontakt, a nie odwrotnie.
Zauważyłaś? A jeżeli robisz tak jak mówisz, to tylko współczuję.

Nie jestem w stanie nawet zliczyć ile razy zrywałam z kochankiem. Ja zrywałam kontakt. Ja znikałam.
Próbowałam wszystkiego. Tez mam dość. To nie musi oznaczać, ze nie jest miłością mojego życia.
Nie wiem tego. pewnie dowiem się jak będę umierać, nie wczesniej

Nie współczuj mi, nie zasługuję. Jestem tchórzem, a chyba mogłabym nie być.

415

Odp: powiadomiłem męża
toorank napisał/a:

Sponi, pisząc o strachu i leku nie miałam na myśli jej strachu przed mężem.
Raczej tchórzostwo jako cechę.

Oczywiście. Z opisywanych przez Bolka sytuacji nie wynika, że bała się męża. Raczej tego, że się wyda ta znajomość.

Bolek był tylko odskocznią.

416

Odp: powiadomiłem męża

Naprawde nie wierzycie, ze ona moze go kochac?

417

Odp: powiadomiłem męża
toorank napisał/a:

Naprawde nie wierzycie, ze ona moze go kochac?

Nie wiem jak inni Toorank, ale ja nie wierzę. Pewnie patrzysz na ten przypadek przez pryzmat swojej sytuacji. I dopatrujesz się podobieństw w zachowaniu swoim i jej. Ale nie tak działa mózg gdy mowa o przemocy.

418 Ostatnio edytowany przez bartass72 (2015-10-13 08:32:40)

Odp: powiadomiłem męża
toorank napisał/a:

Naprawde nie wierzycie, ze ona moze go kochac?

Kochać? To dlaczego nie odeszła od męża do tej swojej wielkiej miłości? No,dlaczego? Więził ją w domu,szantażował,bił,co jej zrobił,że nie mogła go zostawić dla swojego ukochanego Bolka? To nie jest żadna miłość,weźcie to zrozumcie w końcu.

419

Odp: powiadomiłem męża
toorank napisał/a:
facetJAKwielu napisał/a:

Sam fakt, do czego sie posunął, pokazuje że to ONA miała go dość, zerwała z nim kontakt, a nie odwrotnie.
Zauważyłaś? A jeżeli robisz tak jak mówisz, to tylko współczuję.

Nie jestem w stanie nawet zliczyć ile razy zrywałam z kochankiem. Ja zrywałam kontakt. Ja znikałam.
Próbowałam wszystkiego. Tez mam dość. To nie musi oznaczać, ze nie jest miłością mojego życia.
Nie wiem tego. pewnie dowiem się jak będę umierać, nie wczesniej

Nie współczuj mi, nie zasługuję. Jestem tchórzem, a chyba mogłabym nie być.

Tak,on NIE jest miłością Twojego życia,i to mogę Ci powiedzieć już teraz,nie musisz czekać do śmierci.
Tak,jesteś tchórzem,ale to już sama wiesz teraz.

420

Odp: powiadomiłem męża
toorank napisał/a:

Naprawde nie wierzycie, ze ona moze go kochac?

Tak, nie wierzę. On jest wolny, nie stała jej na drodze żadna przeszkoda,  na decyzję miała kilka lat. Mogła odejść i się z nim związać, nie zrobiła tego. To nie była miłość.
I nie zgadzam się z Twoją teorią,  że ona  nie da  rady być z mężem i to szczęśliwie. Wiem z doświadczenia,  że nawet, jeśli wydawało  Ci się, że kochasz kochanka, możesz na nowo odbudować związek z mężem,  poczuć do niego miłość równie mocną,  a nawet mocniejszą, bo udowodniona jego wybaczeniem i chęcią bycia z Tobą mimo wszystko.
Zwłaszcza, jeśli kochanek zrobi coś przeciwko Tobie. Lub okaże się, że byłaś dla niego tym czym Bolek dla swojej- zabawką,  odskocznią,  niczym ważnym.

421

Odp: powiadomiłem męża
gagatka0075 napisał/a:
toorank napisał/a:

Naprawde nie wierzycie, ze ona moze go kochac?

Tak, nie wierzę. On jest wolny, nie stała jej na drodze żadna przeszkoda,  na decyzję miała kilka lat. Mogła odejść i się z nim związać, nie zrobiła tego. To nie była miłość.
I nie zgadzam się z Twoją teorią,  że ona  nie da  rady być z mężem i to szczęśliwie. Wiem z doświadczenia,  że nawet, jeśli wydawało  Ci się, że kochasz kochanka, możesz na nowo odbudować związek z mężem,  poczuć do niego miłość równie mocną,  a nawet mocniejszą, bo udowodniona jego wybaczeniem i chęcią bycia z Tobą mimo wszystko.
Zwłaszcza, jeśli kochanek zrobi coś przeciwko Tobie. Lub okaże się, że byłaś dla niego tym czym Bolek dla swojej- zabawką,  odskocznią,  niczym ważnym.

Oczywiście, że można odbudować uśpioną miłość do męża - nawet jest tu kilka tematów obecnie na forum, gdzie zdradzający kończą swoje romanse i chcą naprawić swoje małżeństwa. Romanse, zakochania się zdarzają, ale jeśli kogoś naprawdę strzeliło to po pewnym czasie (w zależności ile jest spraw do uporządkowania w starym związku) zrobi wszystko żeby być z tą osobą. Tutaj autor naprodukował się o jakimś wielkim uczuciu pomiędzy nimi, ale nie widzi tego, że przez te lata był tylko jej kochankiem, odskocznią. Ona wybrała męża.

422 Ostatnio edytowany przez bartass72 (2015-10-13 09:06:14)

Odp: powiadomiłem męża
gagatka0075 napisał/a:
toorank napisał/a:

Naprawde nie wierzycie, ze ona moze go kochac?

Tak, nie wierzę. On jest wolny, nie stała jej na drodze żadna przeszkoda,  na decyzję miała kilka lat. Mogła odejść i się z nim związać, nie zrobiła tego. To nie była miłość.
I nie zgadzam się z Twoją teorią,  że ona  nie da  rady być z mężem i to szczęśliwie. Wiem z doświadczenia,  że nawet, jeśli wydawało  Ci się, że kochasz kochanka, możesz na nowo odbudować związek z mężem,  poczuć do niego miłość równie mocną,  a nawet mocniejszą, bo udowodniona jego wybaczeniem i chęcią bycia z Tobą mimo wszystko.
Zwłaszcza, jeśli kochanek zrobi coś przeciwko Tobie. Lub okaże się, że byłaś dla niego tym czym Bolek dla swojej- zabawką,  odskocznią,  niczym ważnym.

Co prawda,ja nigdy bym kochanki nie przyjął z powrotem,bo nie wierzę w powrót utraconego zaufania u męża,ale mogę uwierzyć w to,że jego przebaczenie i poświęcenie dalszego życia dla takiego "ułomnego" już związku,może spowodować to,że była kochanka i żona poczuje umocnienie swoich uczuć do męża.Czy to jest Miłość,tu bym polemizował.

423 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2015-10-13 09:34:21)

Odp: powiadomiłem męża
bartass72 napisał/a:

Co prawda,ja nigdy bym kochanki nie przyjął z powrotem,bo nie wierzę w powrót utraconego zaufania u męża,ale mogę uwierzyć w to,że jego przebaczenie i poświęcenie dalszego życia dla takiego "ułomnego" już związku,może spowodować to,że była kochanka i żona poczuje umocnienie swoich uczuć do męża.Czy to jest Miłość,tu bym polemizował.

Bo to zależy, jaką te definicję miłości mamy. I zależy to,  według mnie, od wieku i stażu związku.  Dla mnie to nie jest infantylne, idealistyczne zaślepienie z motylkami w brzuchu, tylko świadomy wybór, ze wszystkimi konsekwencjami, wadami i zaletami, złymi i dobrymi chwilami. Ważne jest, byśmy się nawzajem pożądali. Byśmy nie czuli się w swoim towarzystwie niezręcznie, skrępowani, zawstydzeni. Żeby wzajemne ranienie siebie nie przekraczalo dopuszczalnych granic, a jeśli się zdarzy, był żal i postanowienie poprawy.
My w krytycznym momencie dzieci mieliśmy już w połowie dorosłe, własne dochody, dalibysmy sobie radę osobno i tak się wydawało,  że będzie. A jednak bez siebie było nam źle i oboje chcieliśmy dalszych, wspólnych lat, choć gwarancji,, czy damy rade, nie mieliśmy. Na mój gust,  to musi być miłość smile
Zaufanie, masz rację,  nadszarpniete już nie bedzie takie samo. I tego szkoda najbardziej...ale po szkodzie, mam nadzieję, człowiek mądrzejszy.

424

Odp: powiadomiłem męża
gagatka0075 napisał/a:
toorank napisał/a:

Naprawde nie wierzycie, ze ona moze go kochac?

Tak, nie wierzę. On jest wolny, nie stała jej na drodze żadna przeszkoda,  na decyzję miała kilka lat. Mogła odejść i się z nim związać, nie zrobiła tego. To nie była miłość.
I nie zgadzam się z Twoją teorią,  że ona  nie da  rady być z mężem i to szczęśliwie. Wiem z doświadczenia,  że nawet, jeśli wydawało  Ci się, że kochasz kochanka, możesz na nowo odbudować związek z mężem,  poczuć do niego miłość równie mocną,  a nawet mocniejszą, bo udowodniona jego wybaczeniem i chęcią bycia z Tobą mimo wszystko.
Zwłaszcza, jeśli kochanek zrobi coś przeciwko Tobie. Lub okaże się, że byłaś dla niego tym czym Bolek dla swojej- zabawką,  odskocznią,  niczym ważnym.

A ja myślę, że ona "ugłaska" to swoje małżeństwo... będzie teraz grać dobrą żonę i matkę... przyzna się do błędów, obieca poprawę i będzie bardzo ciężko pracować...

a potem...

któregoś pięknego dnia...
jakiegoś kolejnego upojnego lata...

pozna sobie kolejnego bolka tongue
który zaspokoi ją w sferze, w której mąż już jej od dawna nie zaspokaja: podbuduje jej ego wyznaniami, szaleńczym zakochaniem, tajemnicą, wszystkim tym co wiąże się z zakazaną miłością, flirtem w ukryciu, pseudo-miłością między kochankami....

Dziewczyny - Toorank i inne w takim samym położeniu -->> Wy robicie dokładnie to samo... nazywacie "miłością" to ekscytujące, zakazane, robione w ukryciu i z doskoku działanie, które z założenia "nigdy się nie uda" - ono nie ma nic wspólnego z normalnym, prawdziwym, codziennym życiem i prawdziwą miłością między dwojgiem ludzi, którzy zwyczajnie chcą ze sobą być. I chcą być RAZEM szczęśliwi.
Toorank - Ty to już jesteś tu mega-wyjątkiem tongue Tobie potrzeba właśnie NIESZCZĘŚCIA... poczucia jakiegoś niespełnienia... wiecznego dążenia i szukania czegoś, co z góry wiadomo, że będzie niemożliwe... Ty potrzebujesz jakiejś.... nieszczęśliwej i niespełnionej miłości?? do szczęścia?? Zdaje się, że niektórzy tak mają... to ich zadowala i tylko takie nieszczęście daje im spełnienie... pewnie psychologia ma na to jakieś definicje tongue

425 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2015-10-13 10:58:51)

Odp: powiadomiłem męża
Zorija napisał/a:

A ja myślę, że ona "ugłaska" to swoje małżeństwo... będzie teraz grać dobrą żonę i matkę... przyzna się do błędów, obieca poprawę i będzie bardzo ciężko pracować...

a potem...

któregoś pięknego dnia...
jakiegoś kolejnego upojnego lata...

pozna sobie kolejnego bolka tongue
który zaspokoi ją w sferze, w której mąż już jej od dawna nie zaspokaja: podbuduje jej ego wyznaniami, szaleńczym zakochaniem, tajemnicą, wszystkim tym co wiąże się z zakazaną miłością, flirtem w ukryciu, pseudo-miłością między kochankami....

Może się to tak skończyć, choć wcale nie musi. Scenariuszy może być wiele. Mąż wie, więc łatwo nie będzie. Może jest mądrym człowiekiem, który stanowczo zapowie, że daje jej tylko jedną szansę. Może zrozumie, że musi coś zmienić w ich stosunkach, by nie szukała seksu, ciepła i bliskości na bokach. Bo nie musiało jej zależeć tylko na adrenalince.
Może jednak nie wytrzyma i odejdzie albo wypirzy ją.
Albo któregoś pięknego dnia przeczytamy,  że uciekła od męża,  stanęła w drzwiach Bolka, a on ją przyjął,  i żyli sobie długo i szczęśliwie. Albo przyjął ją,  ale za wahanie urządził jej podobne piekło jakie niby miała w domu.
Wszystko zależy od tego, jakimi są ludźmi i jak bardzo zależało im na sobie kiedyś, jak ważne są dla nich wartości typu rodzina, dzieci, małżeństwo. Tu nie decyduje tylko serce i doopa, a jeśli tak jest, to na mądrą decyzję nie ma co liczyć.

426 Ostatnio edytowany przez toorank (2015-10-13 12:02:19)

Odp: powiadomiłem męża
Zorija napisał/a:

[:P Tobie potrzeba właśnie NIESZCZĘŚCIA... poczucia jakiegoś niespełnienia... wiecznego dążenia i szukania czegoś, co z góry wiadomo, że będzie niemożliwe... Ty potrzebujesz jakiejś.... nieszczęśliwej i niespełnionej miłości?? do szczęścia?? Zdaje się, że niektórzy tak mają... to ich zadowala i tylko takie nieszczęście daje im spełnienie... pewnie psychologia ma na to jakieś definicje tongue

Zorija jest dokladnie tak jak napisalas.
Najlepiej czuje sie w momentach "odrzucenia"...moge cieprpiec, plakac i to, ze mysle, ze juz nie moze byc gorzej, ze juz nic nie moge starcic daje mi cos w rodzaju spokoju.

Co do historii tej kobiety tez mam podobne odczucia. Ona znowu wybuchnie wczesniej czy pozniej.

427

Odp: powiadomiłem męża

Zorija dobrze napisała - niektórym ludziom się wydaje, że tylko niespełniona miłość jest romantyczna.
To bzdura, miraż. Najczęściej nie doceniamy tego, co mamy na wyciągnięcie ręki.

Ja uważam, że nie ma żadnego męża tyrana. Jest babka manipulantka, której się zaczął grunt pod nogami palić, bała się stracić swoją stabilizację i z podkulonym ogonem wróciła do męża, bo jej wybaczył. Lepszy gołąb w garści niż wróbel na dachu...

Co do miłości - ona nie kocha ani męża, ani Bolka. Ukochanej osoby się nie zdradza i nie okłamuje. Myślę, że najbardziej kocha samą siebie.

428

Odp: powiadomiłem męża
facetJAKwielu napisał/a:
toorank napisał/a:
facetJAKwielu napisał/a:

Ona niczego nie wybrała teraz. Wybrała, kiedy ślubowała. W między czasie coś się popsuło i znalazł się łoś, co upolował zranioną sarnę - co wcale nie jest trudne - i dzisiaj wypisuje głupotę za głupotą. Ty byłeś przez chiwlę odskocznią, i nigdy nie miałeś być kimś więcej. Dotrze to do ciebie?
Również nie było żadnej gry na dwa fronty. Zwyczajnie, trafił się jej łosiek, to sobie pojeździła. Kiedy stanęła przed ważną decyzją, nie zamierzała ulegać niskiej jakości szantażom i wybrała mądrze.

Jak wybrała? Mądrze?
Wg. jakiej skali mądrości?

To nie mądrość, to nie wybór. Z dużym prawdopodobieństwem to lęk.
Irracjonalny lęk i racjonalny strach.

Ja zostałam z mężem i gówno z tego będzie.
Bo gówno było dużo wcześniej. I tamta tez zostanie, a strachu żeby siedzieć spokojnie na tyłku wystarczy jej na kila miesięcy.
sad

A skąd ty to wiesz? Bo tak ty zrobiłaś? Znamy relacje tylko jednej ze stron. Widzę za to że Bolo, jest bardzo toksyczny, wyobraził sobie nie wiadomo co. Widać w jego postach że to ONA miała dość tego układu i to nie z mężem, ale z nim. To że ty wybrałaś inaczej, i dzisiaj żałujesz, wcale nie oznacza że ona żałuje. A to czy tamta zostanie w strachu, albo jest w strachu, tego nie wiemy. Wiemy co pisze autor, i to co pisze, nie jest korzystne dla niego.

A skąd ty wiesz? Można to samo powiedzieć o Tobie. wrzuciles swoje teksty i myslisz ze masz 100% racji. to jak jestes taki przewidywalny to zacznij za wróżke robić albo numery w totolotka sprzedawać. żałosne. niezrozumienie

429

Odp: powiadomiłem męża
Sponi napisał/a:
toorank napisał/a:

Jak wybrała? Mądrze?
Wg. jakiej skali mądrości?

To nie mądrość, to nie wybór. Z dużym prawdopodobieństwem to lęk.
Irracjonalny lęk i racjonalny strach.

... a strachu żeby siedzieć spokojnie na tyłku wystarczy jej na kila miesięcy.
sad

Nie wtrącałam się. Tylko czytałam.
Poddaję w wątpliwość tyranię jej męża. Choć wiem, że można długo to znosić. Oj bardzo długo, pod warunkiem, że znosi się to w pojedynkę. Gdy jednak ktoś nam mówi: spójrz, możesz inaczej podejmujemy próbę wyjścia z impasu.

Bolku, współczuję, bo nadal na nią czekasz.

nie wiem jaki koleś do końca jest. wiem tylko jedno - szpiegował ją, założył kamerkę w jej aucie (w celu ochrony przed wypadkami), zaproponował że wgra jej nagrywanie rozmów w telefonie (bo przecież gniębi ją szef), wysyłał smsy seriami jak to ją kocha, posuwał się jezcze dalej - ale nie będę podawał szczegółow. bo normalny tak nie robi. jak nie odebrała od niego telefonu - to skarżył się swojej mamusce i tesciowej - ze ona go ignoruje. jak byla ze mna to potrafil dzwonic jak powalony po kilka razy i ciagnac  tak 5 minut. jak wracala z pracy - to celowo aranżował odebranie dziecka od niego - bo wiedział że wtedy ona przyjedzie szybciej do domu - bo dla dziecka zrobi wszystko. to jest wg Was normalne zachowanie? wg mnie nie. siostra jej - powiedziała że boi się o nią - bo jakby on się dowiedział - to będzie robił wszystko żeby wyszarpać dziecko. i tyle. tylko tyle wiem i tym się kieruje. niewykluczone że on jest dobrym, czuły kochającym mężem, dobrze zarabia, dobrze się opiekuje dzieckiem. ale czegoś jej było najwyraźniej brak - aż 4 lata. i to nie ja zniszczyłem jej małżeństwo. tylko nawet mojej koleżance 4 lata temu mówiła - że im się nie układa. a ja byłem po to - żeby ona mogła grać mną na nim i tak sobie falowała raz do mnie, raz do niego

430

Odp: powiadomiłem męża
toorank napisał/a:
facetJAKwielu napisał/a:

Ona niczego nie wybrała teraz. Wybrała, kiedy ślubowała. W między czasie coś się popsuło i znalazł się łoś, co upolował zranioną sarnę - co wcale nie jest trudne - i dzisiaj wypisuje głupotę za głupotą. Ty byłeś przez chiwlę odskocznią, i nigdy nie miałeś być kimś więcej. Dotrze to do ciebie?
Również nie było żadnej gry na dwa fronty. Zwyczajnie, trafił się jej łosiek, to sobie pojeździła. Kiedy stanęła przed ważną decyzją, nie zamierzała ulegać niskiej jakości szantażom i wybrała mądrze.

Jak wybrała? Mądrze?
Wg. jakiej skali mądrości?

To nie mądrość, to nie wybór. Z dużym prawdopodobieństwem to lęk.
Irracjonalny lęk i racjonalny strach.

Ja zostałam z mężem i gówno z tego będzie.
Bo gówno było dużo wcześniej. I tamta tez zostanie, a strachu żeby siedzieć spokojnie na tyłku wystarczy jej na kila miesięcy.
sad

Źle to rozegrałeś Bolek...
sama jestem ciekawa czy to do naprawienia
ja chyba nie wybaczyłabym...
kochankowie to zbrodniarze, oszukują wszystkich, ale nawet bandziory mają swój kodeks
kochankowie muszą sobie ufać i muszą byc lojalni w obec siebie, tylko wtedy sie udaje

A jak wg Ciebie to można było inaczej rozegrać. Skoro ja chciałem rozwiązać sytuację tak - żeby mną wiecej sobie nie pogrywała? Po wielu namyśleniach uznałem - że problem jest w tym - że ona prawie już zwariowała, bo tak się zapetiła w tym oszukiwaniu jego i mnie. I tyle - uznałem - że trzeba przywrócić równowagę i że ona powinna przejąć odpowiedzialność za to co robi. A on - powinien zmierzyć się z problemem realnie bo przecież sam w jakiejś części jest odpowiedzialny za to co ona wyrabia

431 Ostatnio edytowany przez facetJAKwielu (2015-10-13 13:16:23)

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
Sponi napisał/a:
toorank napisał/a:

Jak wybrała? Mądrze?
Wg. jakiej skali mądrości?

To nie mądrość, to nie wybór. Z dużym prawdopodobieństwem to lęk.
Irracjonalny lęk i racjonalny strach.

... a strachu żeby siedzieć spokojnie na tyłku wystarczy jej na kila miesięcy.
sad

Nie wtrącałam się. Tylko czytałam.
Poddaję w wątpliwość tyranię jej męża. Choć wiem, że można długo to znosić. Oj bardzo długo, pod warunkiem, że znosi się to w pojedynkę. Gdy jednak ktoś nam mówi: spójrz, możesz inaczej podejmujemy próbę wyjścia z impasu.

Bolku, współczuję, bo nadal na nią czekasz.

nie wiem jaki koleś do końca jest. wiem tylko jedno - szpiegował ją, założył kamerkę w jej aucie (w celu ochrony przed wypadkami), zaproponował że wgra jej nagrywanie rozmów w telefonie (bo przecież gniębi ją szef), wysyłał smsy seriami jak to ją kocha, posuwał się jezcze dalej - ale nie będę podawał szczegółow. bo normalny tak nie robi. jak nie odebrała od niego telefonu - to skarżył się swojej mamusce i tesciowej - ze ona go ignoruje. jak byla ze mna to potrafil dzwonic jak powalony po kilka razy i ciagnac  tak 5 minut. jak wracala z pracy - to celowo aranżował odebranie dziecka od niego - bo wiedział że wtedy ona przyjedzie szybciej do domu - bo dla dziecka zrobi wszystko. to jest wg Was normalne zachowanie? wg mnie nie. siostra jej - powiedziała że boi się o nią - bo jakby on się dowiedział - to będzie robił wszystko żeby wyszarpać dziecko. i tyle. tylko tyle wiem i tym się kieruje. niewykluczone że on jest dobrym, czuły kochającym mężem, dobrze zarabia, dobrze się opiekuje dzieckiem. ale czegoś jej było najwyraźniej brak - aż 4 lata. i to nie ja zniszczyłem jej małżeństwo. tylko nawet mojej koleżance 4 lata temu mówiła - że im się nie układa. a ja byłem po to - żeby ona mogła grać mną na nim i tak sobie falowała raz do mnie, raz do niego

ty jesteś naprawdę chory!!!! Skoro to był jej MĄŻ, to logiczne że o nią walczył. Teraz widać ewidentnie, że to TY jesteś tym, który słusznie został kopnięty w tyłek. Tak, to TY zniszczyłeś małżeństwo, i ona słusznie ciebie zaczęła izolować od siebie. Widocznie zaczęła dostrzegać z kim się zabawiła i że TYRANEM nie jest mąż. Tak, to wg. mnie jest normalne zachowanie - zachowanie męża. Jedynym, który słusznie został wykopany, jesteś ty. I powiem tobie, że mąż powinien już dawno ci mordę obić.
Kto tak robi, aby powiadamiać męża? Ktoś mściwy, zawistny, cham i prostak. ktoś, kto nie potrafi zrozumieć że jest nikim i ze jest nie mile widziany w otoczeniu kobiety, która sobie tego nie życzy. Ktoś, kto nie tyko moim zdaniem, osaczył kobietę i zapewne nie raz usłyszał że ma spadać...
"niewykluczone że on jest dobrym, czuły kochającym mężem, dobrze zarabia, dobrze się opiekuje dzieckiem. ale czegoś jej było najwyraźniej brak" - niczego jej nie było brak. A ty jesteś frajerem. Czas to zrozumieć. Skończ chłopie, bo zaczynasz naprawdę wychodzić na kogoś, kto zasługuje tylko na lincz.
rozumiem, że wg. twojego toku myślenia, jak pomiędzy mną a żoną, lata temu się nie układało, to oznacza że każde z nas miało prawo szukać szczęścia gdzie indziej? A dzisiaj sie układa.. no i? Sorry, ale to jest jak rozmowa z gówniarzem z piaskownicy.

432

Odp: powiadomiłem męża
Sponi napisał/a:
toorank napisał/a:

Naprawde nie wierzycie, ze ona moze go kochac?

Nie wiem jak inni Toorank, ale ja nie wierzę. Pewnie patrzysz na ten przypadek przez pryzmat swojej sytuacji. I dopatrujesz się podobieństw w zachowaniu swoim i jej. Ale nie tak działa mózg gdy mowa o przemocy.

Jakiej przemocy???? Jesteś tak ograniczona że nie zauważasz cały czas żę pod pojęciem "bania się" ja piszę - że bałą się zmiany, rozpierdzielenia wszystkiego, odebrania dziecka, naznaczenia piętnem dziwki w rodzinie.
Tak - tego się można bać, panicznie. I widziałem jej panie pare razy - i też nie mogłem uwierzyć. Ciągle próbujesz forsować swoje tezy - tu nikt nie bije, nikt się nie znęca. Ale bać się można w inny sposób. zreszta opisałem jego zagrywki w poście powyżej (które wg przynajmniej mnie - nie są do końca normalne). Też dzwonisz do mamusi i tesciowej - ze żona od Ciebie telefonu nie odbiera kiedy jest 10h na szkoleniu w hotelu i ma czas tylko 30 minut na launch? Chyba nie wiesz jak to jest w korporacjach. Taki wyjazd to cały dzien patrzenia się na debili i tabelki - od 8.30 do 18.00 a potem jeszcze team buidling i motywacyjne kretynstwa itp

433

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
toorank napisał/a:
facetJAKwielu napisał/a:

Ona niczego nie wybrała teraz. Wybrała, kiedy ślubowała. W między czasie coś się popsuło i znalazł się łoś, co upolował zranioną sarnę - co wcale nie jest trudne - i dzisiaj wypisuje głupotę za głupotą. Ty byłeś przez chiwlę odskocznią, i nigdy nie miałeś być kimś więcej. Dotrze to do ciebie?
Również nie było żadnej gry na dwa fronty. Zwyczajnie, trafił się jej łosiek, to sobie pojeździła. Kiedy stanęła przed ważną decyzją, nie zamierzała ulegać niskiej jakości szantażom i wybrała mądrze.

Jak wybrała? Mądrze?
Wg. jakiej skali mądrości?

To nie mądrość, to nie wybór. Z dużym prawdopodobieństwem to lęk.
Irracjonalny lęk i racjonalny strach.

Ja zostałam z mężem i gówno z tego będzie.
Bo gówno było dużo wcześniej. I tamta tez zostanie, a strachu żeby siedzieć spokojnie na tyłku wystarczy jej na kila miesięcy.
sad

Źle to rozegrałeś Bolek...
sama jestem ciekawa czy to do naprawienia
ja chyba nie wybaczyłabym...
kochankowie to zbrodniarze, oszukują wszystkich, ale nawet bandziory mają swój kodeks
kochankowie muszą sobie ufać i muszą byc lojalni w obec siebie, tylko wtedy sie udaje

A jak wg Ciebie to można było inaczej rozegrać. Skoro ja chciałem rozwiązać sytuację tak - żeby mną wiecej sobie nie pogrywała? Po wielu namyśleniach uznałem - że problem jest w tym - że ona prawie już zwariowała, bo tak się zapetiła w tym oszukiwaniu jego i mnie. I tyle - uznałem - że trzeba przywrócić równowagę i że ona powinna przejąć odpowiedzialność za to co robi. A on - powinien zmierzyć się z problemem realnie bo przecież sam w jakiejś części jest odpowiedzialny za to co ona wyrabia

Bolek,odchodząc od Niej dałbyś Jej pole do wyboru.Dobrowolnego wyboru.Trzeba było Jej powiedzieć,już nie mogę,odchodzę,wybieraj.A nie Ty się mścisz,za co się mścisz,za to,że przez lata nie mogła się zdecydować.Tak Ją niby kochasz,g...Ją kochasz,chcesz Ją poniżyć,i upokorzyć,co Ci się z resztą udało.Weź już naprawdę odpuść i zakończmy ten wątek wszyscy.Ona nigdy do Ciebie nie wróci.Nikt z Waszej feralnej trójki tego nie chce,łącznie z Tobą.

434 Ostatnio edytowany przez bolek1980 (2015-10-13 13:21:31)

Odp: powiadomiłem męża
bartass72 napisał/a:
gagatka0075 napisał/a:
toorank napisał/a:

Naprawde nie wierzycie, ze ona moze go kochac?

Tak, nie wierzę. On jest wolny, nie stała jej na drodze żadna przeszkoda,  na decyzję miała kilka lat. Mogła odejść i się z nim związać, nie zrobiła tego. To nie była miłość.
I nie zgadzam się z Twoją teorią,  że ona  nie da  rady być z mężem i to szczęśliwie. Wiem z doświadczenia,  że nawet, jeśli wydawało  Ci się, że kochasz kochanka, możesz na nowo odbudować związek z mężem,  poczuć do niego miłość równie mocną,  a nawet mocniejszą, bo udowodniona jego wybaczeniem i chęcią bycia z Tobą mimo wszystko.
Zwłaszcza, jeśli kochanek zrobi coś przeciwko Tobie. Lub okaże się, że byłaś dla niego tym czym Bolek dla swojej- zabawką,  odskocznią,  niczym ważnym.

Co prawda,ja nigdy bym kochanki nie przyjął z powrotem,bo nie wierzę w powrót utraconego zaufania u męża,ale mogę uwierzyć w to,że jego przebaczenie i poświęcenie dalszego życia dla takiego "ułomnego" już związku,może spowodować to,że była kochanka i żona poczuje umocnienie swoich uczuć do męża.Czy to jest Miłość,tu bym polemizował.

A jak określisz to że ona mówiłą - że ona nie czuje pożądania do męża, że on ją nie pociąa, że może kiedys tak bylo ale już dawno nie jest. Za to do mnie to czuje. Bo wiem jak reagowała na mnie. I uwierz mi - nazywałą swojego męża że jest przystojny i wszystko miał wg mnie na miejscu. Tylko nie czuła do niego mięty. Był słaby w łóżku itp. Nie bedę się rozwodził - są pewne różnice które mają znaczenie. I możesz pisać co jest miłością a co nie. Ona powiedziała że kocha 2 naraz. I tyle. Ja uważam, że tak nie można. No ale w takim razie teraz ma wszystko - męża itp a czy nagle spadnie na nią łaska "pożądania" to ja bym wątpił....skoro nie spadłą przez ostatnie 4 lata

435

Odp: powiadomiłem męża
bartass72 napisał/a:
bolek1980 napisał/a:
toorank napisał/a:

Jak wybrała? Mądrze?
Wg. jakiej skali mądrości?

To nie mądrość, to nie wybór. Z dużym prawdopodobieństwem to lęk.
Irracjonalny lęk i racjonalny strach.

Ja zostałam z mężem i gówno z tego będzie.
Bo gówno było dużo wcześniej. I tamta tez zostanie, a strachu żeby siedzieć spokojnie na tyłku wystarczy jej na kila miesięcy.
sad

Źle to rozegrałeś Bolek...
sama jestem ciekawa czy to do naprawienia
ja chyba nie wybaczyłabym...
kochankowie to zbrodniarze, oszukują wszystkich, ale nawet bandziory mają swój kodeks
kochankowie muszą sobie ufać i muszą byc lojalni w obec siebie, tylko wtedy sie udaje

A jak wg Ciebie to można było inaczej rozegrać. Skoro ja chciałem rozwiązać sytuację tak - żeby mną wiecej sobie nie pogrywała? Po wielu namyśleniach uznałem - że problem jest w tym - że ona prawie już zwariowała, bo tak się zapetiła w tym oszukiwaniu jego i mnie. I tyle - uznałem - że trzeba przywrócić równowagę i że ona powinna przejąć odpowiedzialność za to co robi. A on - powinien zmierzyć się z problemem realnie bo przecież sam w jakiejś części jest odpowiedzialny za to co ona wyrabia

Bolek,odchodząc od Niej dałbyś Jej pole do wyboru.Dobrowolnego wyboru.Trzeba było Jej powiedzieć,już nie mogę,odchodzę,wybieraj.A nie Ty się mścisz,za co się mścisz,za to,że przez lata nie mogła się zdecydować.Tak Ją niby kochasz,g...Ją kochasz,chcesz Ją poniżyć,i upokorzyć,co Ci się z resztą udało.Weź już naprawdę odpuść i zakończmy ten wątek wszyscy.Ona nigdy do Ciebie nie wróci.Nikt z Waszej feralnej trójki tego nie chce,łącznie z Tobą.

Uważam że przede wszystkim autor, ma najmniej w tym temacie do powiedzenia.

436

Odp: powiadomiłem męża
gagatka0075 napisał/a:
bartass72 napisał/a:

Co prawda,ja nigdy bym kochanki nie przyjął z powrotem,bo nie wierzę w powrót utraconego zaufania u męża,ale mogę uwierzyć w to,że jego przebaczenie i poświęcenie dalszego życia dla takiego "ułomnego" już związku,może spowodować to,że była kochanka i żona poczuje umocnienie swoich uczuć do męża.Czy to jest Miłość,tu bym polemizował.

Bo to zależy, jaką te definicję miłości mamy. I zależy to,  według mnie, od wieku i stażu związku.  Dla mnie to nie jest infantylne, idealistyczne zaślepienie z motylkami w brzuchu, tylko świadomy wybór, ze wszystkimi konsekwencjami, wadami i zaletami, złymi i dobrymi chwilami. Ważne jest, byśmy się nawzajem pożądali. Byśmy nie czuli się w swoim towarzystwie niezręcznie, skrępowani, zawstydzeni. Żeby wzajemne ranienie siebie nie przekraczalo dopuszczalnych granic, a jeśli się zdarzy, był żal i postanowienie poprawy.
My w krytycznym momencie dzieci mieliśmy już w połowie dorosłe, własne dochody, dalibysmy sobie radę osobno i tak się wydawało,  że będzie. A jednak bez siebie było nam źle i oboje chcieliśmy dalszych, wspólnych lat, choć gwarancji,, czy damy rade, nie mieliśmy. Na mój gust,  to musi być miłość smile
Zaufanie, masz rację,  nadszarpniete już nie bedzie takie samo. I tego szkoda najbardziej...ale po szkodzie, mam nadzieję, człowiek mądrzejszy.

Czy uważasz, że jeżęli Twoj mąż nie pociągałby Cię, nie miałabyś do niego pożądania to jest to ta pełna miłość o której piszesz powyżej? Umiałabyś w dłuższym czasie udawać? może nawet do końca życia?

437

Odp: powiadomiłem męża
bartass72 napisał/a:
bolek1980 napisał/a:
toorank napisał/a:

Jak wybrała? Mądrze?
Wg. jakiej skali mądrości?

To nie mądrość, to nie wybór. Z dużym prawdopodobieństwem to lęk.
Irracjonalny lęk i racjonalny strach.

Ja zostałam z mężem i gówno z tego będzie.
Bo gówno było dużo wcześniej. I tamta tez zostanie, a strachu żeby siedzieć spokojnie na tyłku wystarczy jej na kila miesięcy.
sad

Źle to rozegrałeś Bolek...
sama jestem ciekawa czy to do naprawienia
ja chyba nie wybaczyłabym...
kochankowie to zbrodniarze, oszukują wszystkich, ale nawet bandziory mają swój kodeks
kochankowie muszą sobie ufać i muszą byc lojalni w obec siebie, tylko wtedy sie udaje

A jak wg Ciebie to można było inaczej rozegrać. Skoro ja chciałem rozwiązać sytuację tak - żeby mną wiecej sobie nie pogrywała? Po wielu namyśleniach uznałem - że problem jest w tym - że ona prawie już zwariowała, bo tak się zapetiła w tym oszukiwaniu jego i mnie. I tyle - uznałem - że trzeba przywrócić równowagę i że ona powinna przejąć odpowiedzialność za to co robi. A on - powinien zmierzyć się z problemem realnie bo przecież sam w jakiejś części jest odpowiedzialny za to co ona wyrabia

Bolek,odchodząc od Niej dałbyś Jej pole do wyboru.Dobrowolnego wyboru.Trzeba było Jej powiedzieć,już nie mogę,odchodzę,wybieraj.A nie Ty się mścisz,za co się mścisz,za to,że przez lata nie mogła się zdecydować.Tak Ją niby kochasz,g...Ją kochasz,chcesz Ją poniżyć,i upokorzyć,co Ci się z resztą udało.Weź już naprawdę odpuść i zakończmy ten wątek wszyscy.Ona nigdy do Ciebie nie wróci.Nikt z Waszej feralnej trójki tego nie chce,łącznie z Tobą.

Mistrzu, 5x odchodziłem , i 5x wracała obiecując szybkie rozwiązanie problemu. Można miec granice prawda? ja je wyznaczyłem. I zrobiłem to - żeby odzyskać własne JA. I miałem do tego prawo. Nie musi do mnie wracać. Ma tylko ode mnie czytelny sygnał - że żarty i pogrywanie na moich uczuciach nie mogą mieć dalej miejsca. Jej wybór

438

Odp: powiadomiłem męża

Czysta zemsta na kochance,sedno sprawy,Bolek.Przypomnij mi,po 12 stronach tej pisaniny,jakiej rady chciałeś od tego forum?
Może jaką spluwę kupić,żeby załatwić temat do końca?

439

Odp: powiadomiłem męża
facetJAKwielu napisał/a:
bolek1980 napisał/a:
Sponi napisał/a:

Nie wtrącałam się. Tylko czytałam.
Poddaję w wątpliwość tyranię jej męża. Choć wiem, że można długo to znosić. Oj bardzo długo, pod warunkiem, że znosi się to w pojedynkę. Gdy jednak ktoś nam mówi: spójrz, możesz inaczej podejmujemy próbę wyjścia z impasu.

Bolku, współczuję, bo nadal na nią czekasz.

nie wiem jaki koleś do końca jest. wiem tylko jedno - szpiegował ją, założył kamerkę w jej aucie (w celu ochrony przed wypadkami), zaproponował że wgra jej nagrywanie rozmów w telefonie (bo przecież gniębi ją szef), wysyłał smsy seriami jak to ją kocha, posuwał się jezcze dalej - ale nie będę podawał szczegółow. bo normalny tak nie robi. jak nie odebrała od niego telefonu - to skarżył się swojej mamusce i tesciowej - ze ona go ignoruje. jak byla ze mna to potrafil dzwonic jak powalony po kilka razy i ciagnac  tak 5 minut. jak wracala z pracy - to celowo aranżował odebranie dziecka od niego - bo wiedział że wtedy ona przyjedzie szybciej do domu - bo dla dziecka zrobi wszystko. to jest wg Was normalne zachowanie? wg mnie nie. siostra jej - powiedziała że boi się o nią - bo jakby on się dowiedział - to będzie robił wszystko żeby wyszarpać dziecko. i tyle. tylko tyle wiem i tym się kieruje. niewykluczone że on jest dobrym, czuły kochającym mężem, dobrze zarabia, dobrze się opiekuje dzieckiem. ale czegoś jej było najwyraźniej brak - aż 4 lata. i to nie ja zniszczyłem jej małżeństwo. tylko nawet mojej koleżance 4 lata temu mówiła - że im się nie układa. a ja byłem po to - żeby ona mogła grać mną na nim i tak sobie falowała raz do mnie, raz do niego

ty jesteś naprawdę chory!!!! Skoro to był jej MĄŻ, to logiczne że o nią walczył. Teraz widać ewidentnie, że to TY jesteś tym, który słusznie został kopnięty w tyłek. Tak, to TY zniszczyłeś małżeństwo, i ona słusznie ciebie zaczęła izolować od siebie. Widocznie zaczęła dostrzegać z kim się zabawiła i że TYRANEM nie jest mąż. Tak, to wg. mnie jest normalne zachowanie - zachowanie męża. Jedynym, który słusznie został wykopany, jesteś ty. I powiem tobie, że mąż powinien już dawno ci mordę obić.
Kto tak robi, aby powiadamiać męża? Ktoś mściwy, zawistny, cham i prostak. ktoś, kto nie potrafi zrozumieć że jest nikim i ze jest nie mile widziany w otoczeniu kobiety, która sobie tego nie życzy. Ktoś, kto nie tyko moim zdaniem, osaczył kobietę i zapewne nie raz usłyszał że ma spadać...
"niewykluczone że on jest dobrym, czuły kochającym mężem, dobrze zarabia, dobrze się opiekuje dzieckiem. ale czegoś jej było najwyraźniej brak" - niczego jej nie było brak. A ty jesteś frajerem. Czas to zrozumieć. Skończ chłopie, bo zaczynasz naprawdę wychodzić na kogoś, kto zasługuje tylko na lincz.
rozumiem, że wg. twojego toku myślenia, jak pomiędzy mną a żoną, lata temu się nie układało, to oznacza że każde z nas miało prawo szukać szczęścia gdzie indziej? A dzisiaj sie układa.. no i? Sorry, ale to jest jak rozmowa z gówniarzem z piaskownicy.

Ogarnij się, wciskasz swoje chore tezy. Dla Twojej informacji - do samego końca ona ze mną się normalnie widywała, uprawialismy seks, rozmawialismy itp. Nawet w ten sam dzień kiedy wysłałem tego smsa - ona dzwonila do mnie rano - jak zwykle. Więc nie wmawiaj tu niestworzonych rzeczy - że ją osaczałem, albo zmuszałem, itp. Kto tak robi żeby powiadomić męża? Ktoś kto skończyć tą szopkę i grę. Proste. Są pewne granice po przekroczeniu których człowiek decyduje się bronić swojego JA.
Piszesz - że niczego jej nie było brak i jestem frajerem. No to po co 4 lata szwedała się do mnie - jak nie było jej niczego brak???? Zastanów się. Bo Twoje dywagacje są b.niskich lotów. Jesteś jednostronnie skrzywiony i wręcz chorobliwie zioniesz idotycznymi wnioskami

440

Odp: powiadomiłem męża
Cynicznahipo napisał/a:

Zorija dobrze napisała - niektórym ludziom się wydaje, że tylko niespełniona miłość jest romantyczna.
To bzdura, miraż. Najczęściej nie doceniamy tego, co mamy na wyciągnięcie ręki.

Ja uważam, że nie ma żadnego męża tyrana. Jest babka manipulantka, której się zaczął grunt pod nogami palić, bała się stracić swoją stabilizację i z podkulonym ogonem wróciła do męża, bo jej wybaczył. Lepszy gołąb w garści niż wróbel na dachu...

Co do miłości - ona nie kocha ani męża, ani Bolka. Ukochanej osoby się nie zdradza i nie okłamuje. Myślę, że najbardziej kocha samą siebie.

a ja bym dodał - że ona nawet siebie nie kocha. wiem to - bo ktoś kto siebie nie kocha, nie potrafi innych

441

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

Czy uważasz, że jeżęli Twoj mąż nie pociągałby Cię, nie miałabyś do niego pożądania to jest to ta pełna miłość o której piszesz powyżej? Umiałabyś w dłuższym czasie udawać? może nawet do końca życia?

Nie, Bolek, nie uważam. Pożądanie musi być. I udawać absolutnie bym nie umiała i nie chciała, seks to ogromnie ważna dla mnie sprawa.
Ale Ty nie wiesz, czy ona go naprawdę nie pożądala,  materacem im nie byłeś. Mogła je mieć do Ciebie, i wtedy stracić do niego. Ale Ty ją skrzywdziłes, zdradziłes, to mogło zadziałac na korzyść męża. To, co ich przed laty połączylo, nie musiało zniknąć, i ma szansę wrócić.
Nie twierdzę, że tam jest teraz raj. Wszystko jest możliwe, i naprawa, i rozstanie,  i trwanie tylko dla dobra dziecka.

442

Odp: powiadomiłem męża

Co sie stało to juz sie nie odstanie .

Bolek załóżmy ze ona odejdzie od meza ( rozwód ) do Ciebie . Pierwszy rok sielanka. Cieszycie sie sobą i swoim szczęściem....moze wspólne dziecko . Potrafiłbyś jej tak na 100% zaufać wiedząc jak okłamywała meza i Ciebie przez 4 lata ?? Czy jak mówiłaby " Kocham Cie " zastanawiałabyś sie na ile to jest prawdziwe wyznanie miłości czy jednak kocha jak ojca własnego dziecka .... Czy miałbys z tylu głowy pytanie czy Ciebie tez tak potraktuje ( oszuka , zdradzi ) jak tego " tyrana" meza ( z którym jednak została )

Uwazasz ze ona jest dobrą kandydatka na Twoja żonę i matkę Twojego dziecka ???

443

Odp: powiadomiłem męża
ryba81 napisał/a:

Co sie stało to juz sie nie odstanie .

Bolek załóżmy ze ona odejdzie od meza ( rozwód ) do Ciebie . Pierwszy rok sielanka. Cieszycie sie sobą i swoim szczęściem....moze wspólne dziecko . Potrafiłbyś jej tak na 100% zaufać wiedząc jak okłamywała meza i Ciebie przez 4 lata ?? Czy jak mówiłaby " Kocham Cie " zastanawiałabyś sie na ile to jest prawdziwe wyznanie miłości czy jednak kocha jak ojca własnego dziecka .... Czy miałbys z tylu głowy pytanie czy Ciebie tez tak potraktuje ( oszuka , zdradzi ) jak tego " tyrana" meza ( z którym jednak została )

Uwazasz ze ona jest dobrą kandydatka na Twoja żonę i matkę Twojego dziecka ???

W tym momencie nie moge Ci odpowiedziec na to pytanie. Gdyż nie jestem wróżką. Może jakby podjęła psychoterapie, może jakby poprzebywała w czyśccu. Ja pronowałem jej, żeby pomieszkała sama i zrozumiala czego chce w życiu. Uważam, że to dobrze by jej zrobiło. I tyle. Nic na siłe

444 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-10-13 13:47:27)

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
Sponi napisał/a:
toorank napisał/a:

Naprawde nie wierzycie, ze ona moze go kochac?

Nie wiem jak inni Toorank, ale ja nie wierzę. Pewnie patrzysz na ten przypadek przez pryzmat swojej sytuacji. I dopatrujesz się podobieństw w zachowaniu swoim i jej. Ale nie tak działa mózg gdy mowa o przemocy.

Jakiej przemocy???? Jesteś tak ograniczona że nie zauważasz cały czas żę pod pojęciem "bania się" ja piszę - że bałą się zmiany, rozpierdzielenia wszystkiego, odebrania dziecka, naznaczenia piętnem dziwki w rodzinie.
Tak - tego się można bać, panicznie. I widziałem jej panie pare razy - i też nie mogłem uwierzyć. Ciągle próbujesz forsować swoje tezy - tu nikt nie bije, nikt się nie znęca. Ale bać się można w inny sposób. zreszta opisałem jego zagrywki w poście powyżej (które wg przynajmniej mnie - nie są do końca normalne). Też dzwonisz do mamusi i tesciowej - ze żona od Ciebie telefonu nie odbiera kiedy jest 10h na szkoleniu w hotelu i ma czas tylko 30 minut na launch? Chyba nie wiesz jak to jest w korporacjach. Taki wyjazd to cały dzien patrzenia się na debili i tabelki - od 8.30 do 18.00 a potem jeszcze team buidling i motywacyjne kretynstwa itp

Nie, nie wiem jak jest w korporacjach. I mnie nie musisz przekonywać do tezy, że bać się można w inny sposób. Czy Ty chcesz ją usprawiedliwiać? I czego się tak unosisz? bo jak słusznie zauważyłeś w wypowiedzi gdzieś powyżej, bała się faceta. Nie mówię już o tym, że takie zachowanie męża to część tyranizowania. Sam to wcześniej napisałeś. Tak ją broniłeś (3 października) )

bolek1980 napisał/a:

poza tym powiadamiajac jego - mialem tez nadzieje - ze ona poczuje ulge, zrzuciła jakoś też to na męża (który był tyranem i straszyl odebraniem dzieck), przez te lata - ona sie kompletnie pogubila - depresja, naprawdę już jej zaczęło na głowe padać. raz mowi ze mnie chce, raz ze się boi. potem że kocha dwóch naraz. jak się pytam jak to możliwe - to że ona jego za to że on jest dobrym ojcem, albo że w domu wszystko dobrze robi, porządek trzyma itp. no paranoja. nie mialem innego wyjścia niż to przeciąć na brutala - bo już 5x się rozstawaliśmy

Wiem jedno. Jeśli mi cholernie źle i boję się, a mam na tyle odwagi, żeby spotykać się z kimś za plecami takiego męża, stawie temu czoła. Ale co ja tam wiem...

445

Odp: powiadomiłem męża
toorank napisał/a:
facetJAKwielu napisał/a:

A skąd ty to wiesz? Bo tak ty zrobiłaś? Znamy relacje tylko jednej ze stron. Widzę za to że Bolo, jest bardzo toksyczny, wyobraził sobie nie wiadomo co. Widać w jego postach że to ONA miała dość tego układu i to nie z mężem, ale z nim. To że ty wybrałaś inaczej, i dzisiaj żałujesz, wcale nie oznacza że ona żałuje. A to czy tamta zostanie w strachu, albo jest w strachu, tego nie wiemy. Wiemy co pisze autor, i to co pisze, nie jest korzystne dla niego.

Bo my kobiety jesteśmy do siebie bardzo podobne.
smile kochamy tych z którymi uprawiamy seks.
I nie kochamy mężów, dlatego idziemy z innymi.

Jeżeli potem zdradzasz kochanka z mężem to co to za Miłość? Chyba oszukujesz sama siebie.

446

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Co sie stało to juz sie nie odstanie .

Bolek załóżmy ze ona odejdzie od meza ( rozwód ) do Ciebie . Pierwszy rok sielanka. Cieszycie sie sobą i swoim szczęściem....moze wspólne dziecko . Potrafiłbyś jej tak na 100% zaufać wiedząc jak okłamywała meza i Ciebie przez 4 lata ?? Czy jak mówiłaby " Kocham Cie " zastanawiałabyś sie na ile to jest prawdziwe wyznanie miłości czy jednak kocha jak ojca własnego dziecka .... Czy miałbys z tylu głowy pytanie czy Ciebie tez tak potraktuje ( oszuka , zdradzi ) jak tego " tyrana" meza ( z którym jednak została )

Uwazasz ze ona jest dobrą kandydatka na Twoja żonę i matkę Twojego dziecka ???

W tym momencie nie moge Ci odpowiedziec na to pytanie. Gdyż nie jestem wróżką. Może jakby podjęła psychoterapie, może jakby poprzebywała w czyśccu. Ja pronowałem jej, żeby pomieszkała sama i zrozumiala czego chce w życiu. Uważam, że to dobrze by jej zrobiło. I tyle. Nic na siłe

i co jeszcze zaproponujesz normalnej kobiecie, która wyzwoliła się od stręczyciela? Czytasz w ogóle, co ludzie do ciebie piszą? jedyna osoba chora w tym wątku, to ty. tylko ty. Uważam, że niczego jej nie brakowało, może mieli problemy małżeńskie, jakich miewa się wiele, aż tu nagle wyskoczyłeś ty ze swoją chorą wyobraźnią.
Jedyna osoba która powinna się udać do lekarza - to ty.
Kobiecie daj już spokój, bo z postu na post, widać co z ciebie za ziółko.

447

Odp: powiadomiłem męża

Bo my kobiety jesteśmy do siebie bardzo podobne.
smile kochamy tych z którymi uprawiamy seks.
I nie kochamy mężów, dlatego idziemy z innymi.
Nie obrażaj prawdziwych KOBIET!

448

Odp: powiadomiłem męża

facetJAKwielu

"W między czasie coś się popsuło i znalazł się łoś, co upolował zranioną sarnę - co wcale nie jest trudne"

a co , jeśli to zraniona sarna, zaczęła polowanie ?
niektórym z Was, romans , kojarzy się z ukrywanymi schadzkami w hotelu/mieszkaniu, w widomym celu...
a co, jeśli ludzie mający romans, maja częsty kontakt, widują się często, na spotkaniach nie jest tylko sex.
co więcej, są spotkania na których nie ma sexu a są inne, wartościowe rzeczy, rozmowy, wyjścia, wspólna praca, pomoc jej dzieciom

i nagle dnia na dzień, okazuje się , ze ona ma depresje.

oczywiście , pewnie początki tego stanu były wcześniej, ona to ukrywała, znosiła póki mogła, aż pękła...


i od czasu tej depresji, to ona pisze , jako pierwsza, pisze o swojej chorobie, o tym , że ma same problemy, gorzej być nie może

ale jednocześnie nie ma spotkań, kontaktu choć raz na czas, a ty nie wiesz o co chodzi, nic nie możesz zrobić.

zachodzisz w głowę co się dzieje, jak zdrowie jej i jej chorowitych dzieci.

ona cię przeprasza i prosi o czas, mówi , że go potrzebuje a ty, choć próbujesz się umawiać z innymi, zająć czymś,

to nic nie daje, bo masz ja w głowie, bo czujesz się odpowiedzialny za nią.

czujesz tak, bo nie raz z nią na ten temat rozmawiałeś, że musi zdecydować...

ale nigdy nie byleś na tyle twardy, by postawić sprawę na ostrzu noża, dlaczego ?

przede wszystkim przez wzgląd na jej dzieci, dla których bezpośrednio i pośrednio wiele zrobiłeś,

sam z siebie...

ona może być teraz w psychiatryku, szpitalu a nawet....

a Ty nic nie możesz zrobić

449 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-10-13 14:04:02)

Odp: powiadomiłem męża

Bolek
Bierzesz pod uwagę możliwość, że ta kobieta jest zręczną manipulantką, która "bawiąc" się ludźmi (tobą) wypełnia swoje emocjonalne braki?
Często rzeczywistość jest o wiele bardziej prozaiczna niż iluzja, w którą chcemy wierzyć.

W moim otoczeniu zdarzyła się bardzo podobna do twojej historia. Z tym, że to mąż i ojciec rodziny zakochał się w zamężnej kobiecie, ciemiężonej przez swojego męża. Ten ponoć brutalny mąż znęcał się nad żoną psychicznie, z premedytacją nie okazywał czułości, której ona tak pragnęła i potrzebowała, szantażował ją odebraniem dziecka, jeśli nie będzie "grzeczna" i stosował wiele drobnych aktów agresji wobec niej.
Zakochany w niej kochanek wierzył w każde jej słowo do czasu aż mąż się dowiedział o ich romansie. Wówczas okazało się, że wg jej wersji dla męża, to kochanek był tym złym, który uwiódł ją w chwili słabości a potem szantażował, że zniszczy jej rodzinę i zmuszał do potajemnych spotkań.

450

Odp: powiadomiłem męża
miracleman33 napisał/a:

facetJAKwielu

"W między czasie coś się popsuło i znalazł się łoś, co upolował zranioną sarnę - co wcale nie jest trudne"

a co , jeśli to zraniona sarna, zaczęła polowanie ?
niektórym z Was, romans , kojarzy się z ukrywanymi schadzkami w hotelu/mieszkaniu, w widomym celu...
a co, jeśli ludzie mający romans, maja częsty kontakt, widują się często, na spotkaniach nie jest tylko sex.
co więcej, są spotkania na których nie ma sexu a są inne, wartościowe rzeczy, rozmowy, wyjścia, wspólna praca, pomoc jej dzieciom

i nagle dnia na dzień, okazuje się , ze ona ma depresje.

oczywiście , pewnie początki tego stanu były wcześniej, ona to ukrywała, znosiła póki mogła, aż pękła...


i od czasu tej depresji, to ona pisze , jako pierwsza, pisze o swojej chorobie, o tym , że ma same problemy, gorzej być nie może

ale jednocześnie nie ma spotkań, kontaktu choć raz na czas, a ty nie wiesz o co chodzi, nic nie możesz zrobić.

zachodzisz w głowę co się dzieje, jak zdrowie jej i jej chorowitych dzieci.

ona cię przeprasza i prosi o czas, mówi , że go potrzebuje a ty, choć próbujesz się umawiać z innymi, zająć czymś,

to nic nie daje, bo masz ja w głowie, bo czujesz się odpowiedzialny za nią.

czujesz tak, bo nie raz z nią na ten temat rozmawiałeś, że musi zdecydować...

ale nigdy nie byleś na tyle twardy, by postawić sprawę na ostrzu noża, dlaczego ?

przede wszystkim przez wzgląd na jej dzieci, dla których bezpośrednio i pośrednio wiele zrobiłeś,

sam z siebie...

ona może być teraz w psychiatryku, szpitalu a nawet....

a Ty nic nie możesz zrobić

Jest tylko jedna małe ALE - nie wiesz jak jest, a Bolek nie jeden raz plącze się w zeznaniach. Szczególnie gubi się, jak się go dociśnie do ściany. Zaczyna pisać zbyt wiele, co zaprzecza jego wersji. autor jest kompletnie więc niewiarygodny.

451

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

nie wiem jaki koleś do końca jest. wiem tylko jedno - szpiegował ją, założył kamerkę w jej aucie (w celu ochrony przed wypadkami), zaproponował że wgra jej nagrywanie rozmów w telefonie (bo przecież gniębi ją szef), wysyłał smsy seriami jak to ją kocha,posuwał się jezcze dalej - ale nie będę podawał szczegółow. bo normalny tak nie robi. jak nie odebrała od niego telefonu - to skarżył się swojej mamusce i tesciowej - ze ona go ignoruje. jak byla ze mna to potrafil dzwonic jak powalony po kilka razy i ciagnac  tak 5 minut. jak wracala z pracy - to celowo aranżował odebranie dziecka od niego - bo wiedział że wtedy ona przyjedzie szybciej do domu - bo dla dziecka zrobi wszystko. to jest wg Was normalne zachowanie?

Czy to jest normalne zachowanie ?? Nie , tak zachowuje sie osoba ktora czuje ze cos złego dzieje sie w małzeństwie i szuka prawdy ktorej zdradzacz jej nie daje .  Mąż pisał ze ją kocha , uwazasz ze gdyby było az tak zle w ich małzeństwie to padały by takie słowa ??
On czuł ze cos jest na rzeczy ale nie wiedział o co chodzi bo ona była sprytniejsza w tych kłamstwach i oszustwach i podwójnym zyciu .

452

Odp: powiadomiłem męża
zmierzch napisał/a:

Bolek
Bierzesz pod uwagę możliwość, że ta kobieta jest zręczną manipulantką, która "bawiąc" się ludźmi (tobą) wypełnia swoje emocjonalne braki?
Często rzeczywistość jest o wiele bardziej prozaiczna niż iluzja, w którą chcemy wierzyć.

W moim otoczeniu zdarzyła się bardzo podobna do twojej historia. Z tym, że to mąż i ojciec rodziny zakochał się w zamężnej kobiecie, ciemiężonej przez swojego męża. Ten ponoć brutalny mąż znęcał się nad żoną psychicznie, z premedytacją nie okazywał czułości, której ona tak pragnęła i potrzebowała, szantażował ją odebraniem dziecka, jeśli nie będzie "grzeczna" i stosował wiele drobnych aktów agresji wobec niej.
Zakochany w niej kochanek wierzył w każde jej słowo do czasu aż mąż się dowiedział o ich romansie. Wówczas okazało się, że wg jej wersji dla męża, to kochanek był tym złym, który uwiódł ją w chwili słabości a potem szantażował, że zniszczy jej rodzinę i zmuszał do potajemnych spotkań.

Tak biorę to pod uwagę, nawet o tym pisalem. Jej o tym powiedzałem - żeby przestała już manipulować. Niestety ona stwierdziła że to ja chyba manipuluje. Zresztą odwracanie kota ogonem to była jej specjalność + dodanie do tego "mam dziecko". Wiem, że grałą mną i nim. Dlatego tą grę przerwałem. Niestety tacy ograniczeni ludzie jak FacetJakWielu tego nie kumają. No ale cóż nie każdy rodzi się z umiejętnościami wzniesienia się ponad swój grajdołek który ma w głowie

453

Odp: powiadomiłem męża
ryba81 napisał/a:
bolek1980 napisał/a:

nie wiem jaki koleś do końca jest. wiem tylko jedno - szpiegował ją, założył kamerkę w jej aucie (w celu ochrony przed wypadkami), zaproponował że wgra jej nagrywanie rozmów w telefonie (bo przecież gniębi ją szef), wysyłał smsy seriami jak to ją kocha,posuwał się jezcze dalej - ale nie będę podawał szczegółow. bo normalny tak nie robi. jak nie odebrała od niego telefonu - to skarżył się swojej mamusce i tesciowej - ze ona go ignoruje. jak byla ze mna to potrafil dzwonic jak powalony po kilka razy i ciagnac  tak 5 minut. jak wracala z pracy - to celowo aranżował odebranie dziecka od niego - bo wiedział że wtedy ona przyjedzie szybciej do domu - bo dla dziecka zrobi wszystko. to jest wg Was normalne zachowanie?

Czy to jest normalne zachowanie ?? Nie , tak zachowuje sie osoba ktora czuje ze cos złego dzieje sie w małzeństwie i szuka prawdy ktorej zdradzacz jej nie daje .  Mąż pisał ze ją kocha , uwazasz ze gdyby było az tak zle w ich małzeństwie to padały by takie słowa ??
On czuł ze cos jest na rzeczy ale nie wiedział o co chodzi bo ona była sprytniejsza w tych kłamstwach i oszustwach i podwójnym zyciu .

Tak wiem, ona była sprytniejsza od niego. Mimo że jego nazywała takim mądrym. Miałą być możę z tego nawet fun - że jej się udaje 4 lata wszystkich wodzić. Problem był tylko taki - że mnie ta gra nie odpowiadała i jak sobie przypominam już 3 lata temu powiedziałem jej - że dla mnie 1 facet + 1 kobieta. Powiedziałem jej też - przypowiastkę o ośle - który postawiony miedzy 2 kopcami siana. Zdechł z głodu. Bo nie potrafił wybrać.
Ona była zręczną manipulantką - bo ubierała maskę ucisnionej i dlatego to działało aż 4 lata. ale przestało

454

Odp: powiadomiłem męża
ryba81 napisał/a:
bolek1980 napisał/a:

nie wiem jaki koleś do końca jest. wiem tylko jedno - szpiegował ją, założył kamerkę w jej aucie (w celu ochrony przed wypadkami), zaproponował że wgra jej nagrywanie rozmów w telefonie (bo przecież gniębi ją szef), wysyłał smsy seriami jak to ją kocha,posuwał się jezcze dalej - ale nie będę podawał szczegółow. bo normalny tak nie robi. jak nie odebrała od niego telefonu - to skarżył się swojej mamusce i tesciowej - ze ona go ignoruje. jak byla ze mna to potrafil dzwonic jak powalony po kilka razy i ciagnac  tak 5 minut. jak wracala z pracy - to celowo aranżował odebranie dziecka od niego - bo wiedział że wtedy ona przyjedzie szybciej do domu - bo dla dziecka zrobi wszystko. to jest wg Was normalne zachowanie?

Czy to jest normalne zachowanie ?? Nie , tak zachowuje sie osoba ktora czuje ze cos złego dzieje sie w małzeństwie i szuka prawdy ktorej zdradzacz jej nie daje .  Mąż pisał ze ją kocha , uwazasz ze gdyby było az tak zle w ich małzeństwie to padały by takie słowa ??
On czuł ze cos jest na rzeczy ale nie wiedział o co chodzi bo ona była sprytniejsza w tych kłamstwach i oszustwach i podwójnym zyciu .

Bolku, masz przechlapane...
skoro mąż tak się zachowywał już wcześniej...
tzn. że Twoje nadzieje, że ją wykopie są płonne...

jemu na niej chyba zależało / zależy...

a ona to wie... i dlatego jest jeszcze większą manipulatorką - wykorzystała i Ciebie i chłopa... sad
Ty - dostałeś to na własne życzenie.
Męża mi szkoda. Ale może tak lubi? Kto to wie?

455

Odp: powiadomiłem męża
facetJAKwielu napisał/a:
miracleman33 napisał/a:

facetJAKwielu

"W między czasie coś się popsuło i znalazł się łoś, co upolował zranioną sarnę - co wcale nie jest trudne"

a co , jeśli to zraniona sarna, zaczęła polowanie ?
niektórym z Was, romans , kojarzy się z ukrywanymi schadzkami w hotelu/mieszkaniu, w widomym celu...
a co, jeśli ludzie mający romans, maja częsty kontakt, widują się często, na spotkaniach nie jest tylko sex.
co więcej, są spotkania na których nie ma sexu a są inne, wartościowe rzeczy, rozmowy, wyjścia, wspólna praca, pomoc jej dzieciom

i nagle dnia na dzień, okazuje się , ze ona ma depresje.

oczywiście , pewnie początki tego stanu były wcześniej, ona to ukrywała, znosiła póki mogła, aż pękła...


i od czasu tej depresji, to ona pisze , jako pierwsza, pisze o swojej chorobie, o tym , że ma same problemy, gorzej być nie może

ale jednocześnie nie ma spotkań, kontaktu choć raz na czas, a ty nie wiesz o co chodzi, nic nie możesz zrobić.

zachodzisz w głowę co się dzieje, jak zdrowie jej i jej chorowitych dzieci.

ona cię przeprasza i prosi o czas, mówi , że go potrzebuje a ty, choć próbujesz się umawiać z innymi, zająć czymś,

to nic nie daje, bo masz ja w głowie, bo czujesz się odpowiedzialny za nią.

czujesz tak, bo nie raz z nią na ten temat rozmawiałeś, że musi zdecydować...

ale nigdy nie byleś na tyle twardy, by postawić sprawę na ostrzu noża, dlaczego ?

przede wszystkim przez wzgląd na jej dzieci, dla których bezpośrednio i pośrednio wiele zrobiłeś,

sam z siebie...

ona może być teraz w psychiatryku, szpitalu a nawet....

a Ty nic nie możesz zrobić

Jest tylko jedna małe ALE - nie wiesz jak jest, a Bolek nie jeden raz plącze się w zeznaniach. Szczególnie gubi się, jak się go dociśnie do ściany. Zaczyna pisać zbyt wiele, co zaprzecza jego wersji. autor jest kompletnie więc niewiarygodny.

Plątać? Masz ograniczenia intelektualne i tyle. Ja się w niczmy nie plątam, nie muszę. Mam swoje zdanie, mam swoją ocenę rzeczystości, i mam do tego prawo. A Ty nie masz prawa - wmawiać swojej chorej wersji - bo nie jesteś częscią tej historii. I nie masz prawa dopowiadać swoich chorych textów i traktować tego jakby to byłą moja historia. Jesteś zajadłym ograniczonym człowieczkiem. I wszystko wiesz najlepiej.

Posty [ 391 do 455 z 654 ]

Strony Poprzednia 1 5 6 7 8 9 10 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » powiadomiłem męża

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024