Bolek
ja miałem / mam podobny problem do Twojego
tez poznałem w pracy mężatkę, która mnie poderwała i z która wszedłem w romans. wiedziałem od początku ze ma męża a do ego dwójkę dzieci.
dlaczego się zdecydowałem ?
przede wszystkim dlatego , ze nie raz nie dwa słyszałem jak w rozmowach z kolezankami w pracy, mówiła ,że ich małzeństwo już umarło, ze go nie kocha, myśli o odejściu.
tak wiem, dla wielu to nie byłby powód...
to działo się kilka miesięcy , nim zaczął się romans, ktory zaczął się po jednej z kameralnych imprez firmowych, po ktorej zaczęła pisać do mnie smsy i tak się zaczęło
od początku mówiła ze odchodzi od niego, że to nie przeze mnie, ze odchodzi po komuni starszej córki, tak wiem naiwny byłem, że to lyknąłem...
i tak romans trwał ponad dwa lata , co kilka miesięcy były sceny płaczu, ze nie wie co ma robić, nie chce krzywdzic dzieci, ze sie wyprowadzi od niego, ze mu powie wtedy i wtedy, i tak
schodziło a ja nie potrafilem postawić sprawy na ostrzu noza. dlaczego ? nie wiem, bałem sie byc sam, choć naprawde to bylem sam cały czas.
to też nie był zwykły romans, widywaliśmy sie często , po za weekendami i wieczorami choc pojedyncze sie zdarzaly. ale czesto spedzaliśmy czas razem, dzięki pracy...
sprawy pogorszyły sie gdy dzieci coraz czaesciej zaczeły chorowac, doszła jej jeszcze opieka nad psem i babcia, i tak nasze spotkania stały się rzadzsze choc o wszystkich problemach wiedziałem, mowiła mi o nich.
któregoś dnia, umówilismy sie na moje urodziny, dzwoniła dzień przed i umowilismy sie na nastepny dzień.
nie odezwała się i od tego momentu co kilka tygodni , miesisięcy dostawałem od niej smsy ze ma problemy, depreesje, nie chce sie jej zyć...
po tych kilku miesiącach spotkalismy sie i zachowywała sie jak gdyby nic, przeprosiła za wszystko i obiecała ze wpadnie za kilka dni, wroci do pracy. oczywiscie nie przyszła, tylko pisze co jakiś czas smsy o swej depresji, problemach . a trwa to juz półtora roku , nie wiem po co to pisze, dlaczego nie potrafi przyjsc, spotkac sie, choc to obiecuje...
a ja nie wiem co z jej zdrowiem, ze zdrowiem dzieci ( starsza byla w szpitalu gdy sie jeszcze regularnie widywalismy ), martwie sie o jej zdrowie, zawsze sie martwilem bo bywała chorowita
czy coś z tego jeszcze bedzie ?
jasne ze nie , po prostu chciałbym wiedziec co sie dzieje, czy ona w ogole zyje.....