powiadomiłem męża - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » powiadomiłem męża

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 654 ]

196

Odp: powiadomiłem męża

Jestem pod wrażeniem ilości zabiegów i zużytej przez Ciebie, Autorze wątku, energii do tego, by oszukiwać samego siebie.
Gdybyś tę energię przeznaczył na skonfrontowanie się z prawdą o sobie samym, odniósłbyś jakąś korzyść z tej sytuacji. A tak… .

Odwagi życzę.

Zobacz podobne tematy :

197

Odp: powiadomiłem męża
Piotr74 napisał/a:

Pewnie z jej opowiadań, bo osobiscie pewnie go nie poznales.
Powiem Ci tak, moja jż opowiadala wszystkim jaki to ja jestem zly mąż, wszystkie jej koleżanki wiedziały jaka to ona jest nieszczęśliwa w małżeńswie.
I wszystko by było tak jak sobie zaplaniwała, gdyby nie to, źe jak sie wszystko wydalo i kolezanki poznaly zdanie drugiej strony, to stwierdzily, ze na jej miejscu nie umialyby spojrzec prosto w oczy.
Masz nauczke na przyszlosc, ze te biedne, nie kochane i zaniedbywane mezatki, to tak naprawde w wiekszosci zwykle manipulatorki, bo nie chce uzywac dosadniejszych okreslen.

Wiem ze byla niezla manipulatorką, byla dość sprytna. Drugi telefon wyłączała i tlumaczyla tym że bateria sie szybko zużywa (w nocy...). No a tak poza tym telefon służył tylko do kontaktów ze mną,
miala tam ze 4 inne numery ale na 99.9% to byl tylko dla mnie. W weekendy go wyłączałą - bo przeciez nie mamy wtedy kontaktu. Wiem że dość dobrze sobie to wszystko poukladala - naprawde bylem
pewien podziwu ze ten mąż tak dlugo na nic nie wpadl - i dlatego ze postanowilem w koncu mu ulatwic wszystko. Naprawde 4 lata nic a nic nie zjarzyl - i bylem ciagle w szoku. bo liczylem ze to sie samo rozwiąże,
ale nawet jak nas ktoś widzial - to nic. Ona kamulflowala sie znakomicie, rachunki z mojego miasta ze sklepu niszczyla, kartą nigdy nie placila u mnie w miescie itp. A na koniec 2 tyg temu zaprosila tesciową
i tescia do mojego miasta - do restauracji. I powiem tylko tyle ze jak to uslyszalem to sobie pomyslalem ze to jest zacieranie sladow - zeby jej maz sobie pomyslal ze w koncu tu pracuje to zna restauracje.

Nie wiem. moze tak moze nie - ale byla niezla maniupulatorką, tylko ze ja to widzialem - ale nie moglem nic zrobic. Naprawdę presja na ukrywanie tego byla u niej tak duza, ze kiedys dla jaj powiedzialem ze wpadne o 19 na herbate - to rozwiazemy ten nasz wspolny problem - a ona ze jezeli bym takie cos zrobilk - to ona wyląduje z dzieckiem pod mostem i rozplakala sie

Kryla wszystko na potęge, wiem i to mnie też dobijało. Że nie moglo być normalnie

198

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
Piotr74 napisał/a:

Pewnie z jej opowiadań, bo osobiscie pewnie go nie poznales.
Powiem Ci tak, moja jż opowiadala wszystkim jaki to ja jestem zly mąż, wszystkie jej koleżanki wiedziały jaka to ona jest nieszczęśliwa w małżeńswie.
I wszystko by było tak jak sobie zaplaniwała, gdyby nie to, źe jak sie wszystko wydalo i kolezanki poznaly zdanie drugiej strony, to stwierdzily, ze na jej miejscu nie umialyby spojrzec prosto w oczy.
Masz nauczke na przyszlosc, ze te biedne, nie kochane i zaniedbywane mezatki, to tak naprawde w wiekszosci zwykle manipulatorki, bo nie chce uzywac dosadniejszych okreslen.

Wiem ze byla niezla manipulatorką, byla dość sprytna. Drugi telefon wyłączała i tlumaczyla tym że bateria sie szybko zużywa (w nocy...). No a tak poza tym telefon służył tylko do kontaktów ze mną,
miala tam ze 4 inne numery ale na 99.9% to byl tylko dla mnie. W weekendy go wyłączałą - bo przeciez nie mamy wtedy kontaktu. Wiem że dość dobrze sobie to wszystko poukladala - naprawde bylem
pewien podziwu ze ten mąż tak dlugo na nic nie wpadl - i dlatego ze postanowilem w koncu mu ulatwic wszystko. Naprawde 4 lata nic a nic nie zjarzyl - i bylem ciagle w szoku. bo liczylem ze to sie samo rozwiąże,
ale nawet jak nas ktoś widzial - to nic. Ona kamulflowala sie znakomicie, rachunki z mojego miasta ze sklepu niszczyla, kartą nigdy nie placila u mnie w miescie itp. A na koniec 2 tyg temu zaprosila tesciową
i tescia do mojego miasta - do restauracji. I powiem tylko tyle ze jak to uslyszalem to sobie pomyslalem ze to jest zacieranie sladow - zeby jej maz sobie pomyslal ze w koncu tu pracuje to zna restauracje.

Nie wiem. moze tak moze nie - ale byla niezla maniupulatorką, tylko ze ja to widzialem - ale nie moglem nic zrobic. Naprawdę presja na ukrywanie tego byla u niej tak duza, ze kiedys dla jaj powiedzialem ze wpadne o 19 na herbate - to rozwiazemy ten nasz wspolny problem - a ona ze jezeli bym takie cos zrobilk - to ona wyląduje z dzieckiem pod mostem i rozplakala sie

Kryla wszystko na potęge, wiem i to mnie też dobijało. Że nie moglo być normalnie

No ale jak moglo byc normalnie z kobieta, ktora byla perfekcyjna pania dupodajka? wink
No i ten tekst, ze z dzieckiem pod mostem, sory ale Ty w to wierzyles?
Ze ona tam wyladuje sama to bym sie nie zdziwil ale, ze z dzieckiem?
A tak na marginesie to ona nie pod mostem, ale pod latarnia powinna wyladowac.
Prace by zmienila, satysfakcje by miala no i pewnie kase lepsza wink

199 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-10-04 21:31:23)

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

Tak czy siak ja naprawde przez 4 lata probowalem. Ale w koncu i ja nie wytrzymalem ile mozna bezsilnie czekac i nie ma efektu - a są ciagle tlumaczenia i przeciaganie w czasie.........uznalem ze trzeba po prostu zdeaktywowac strach przed mężem i tyle. A jak bedzie potem to nie wiedzialem.  Wiedzialem tylko ze cos sie zmieni - albo ona zostanie z nim, albo ze mną (na co byly obiektywnie mniejsze szanse). Ale jezeli nic nie masz do stracenia - to co ja stracilem ta decyzja? Wydaje mi sie ze odzyskalem wbrew pozorom zycie swoje. A ona? Mam nadzieje ze juz nie bedzie klamala, ze uwolni sie od tego piętna, strach przeminie i za jakis czas bedzie normalnie miala życie - obojetnie z kim

Ojojoj...wiesz zarzucają mi stawanie w obronie kochanek ale jakoś do Ciebie współczucia nie mam.. (ale Piotr ma wink) Może i bym miała gdyby tu była historia niespełnionej miłości. Jednak w sytuacji jakiej piszesz "ile mozna bezsilnie czekac i nie ma efektu", odeszłabym urywając kontakt, bez możliwości powrotu na czcze słowa. W końcu sama w to weszłam i za to ponoszę odpowiedzialność. A nie mścić się "esemesem" do małżonka.
Sam narozrabiałeś wchodząc w małżeństwo jako te trzecin a wychodząc zostawiłeś jeszcze większy smród. No tak to wygląda. A mogłeś zachować honor i klasę i się wycofać wcześniej albo podejmując bardziej zdecydowane kroki, by być z lubą a nie pogrążający też ją, a może przede wszystkim ją, przez sms.

Naprawdę myślisz, że ona by chciała po tym z Tobą być? Czy po prostu chciałeś by mąż ją wyrzucił z domu? Tak ją kochałeś i tak ci na niej zależało?

200 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2015-10-04 21:47:35)

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

Ale w koncu i ja nie wytrzymalem

Zaczynasz gadać, jak człowiek. Zadziałałeś emocjonalnie a nie racjonalnie. A to zgoła coś innego niż wariant pierwotny, który próbowałeś nam wmówić:

bolek1980 napisał/a:

uznałem, że ma innego sposobu niż postawienie sprawy na ostrzu noża.

Powiem więcej - żałujesz tego smsa. Wiesz, że on niczego nie rozwiązał a tylko spowodował, że straciłeś twarz. Teraz dociera do Ciebie, że tak naprawdę nie było dla kogo jej tracić. Liczyłeś bowiem na to, że jak mleko się rozleje, to ona powie "Mężu, tak kocham Bolka, pakuję się i wyprowadzam do niego." Ale to się nie wydarzyło. Zaczynasz rozumieć, że najprawdopodobniej zainwestowałeś cztery w kogoś, dla kogo nie jesteś ważny i, co gorsza, kto wcale mógł być niewart ani tych lat, ani tych wysiłków.

Wiesz co jest najważniejsze w takich sytuacjach?  Bezwzględna uczciwość wobec samego siebie. Bez szukania winy w mężu i plucia jadem na kochankę. No, wobec nas też mógłbyś być szczery, ale forum nie jedne samooszukaństwa, pozy i kreacje już widziało. Wielu z nas wie, z czego to wynika. Nami się jednak możesz nie przejmować. Chodzi o Twoje życie i o to, żebyś sam siebie nie załgał w tej historii na śmierć. Mówiąc jak stara ciotka - źle czyniłeś ale może pora się od tego odciąć (i od żony i od męża) i zacząć żyć prawdziwie. Z kimś, kto obdarzy Cię autentycznym uczuciem a nie ze spadem z cudzego stołu.

201

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
Piotr74 napisał/a:

Pewnie z jej opowiadań, bo osobiscie pewnie go nie poznales.
Powiem Ci tak, moja jż opowiadala wszystkim jaki to ja jestem zly mąż, wszystkie jej koleżanki wiedziały jaka to ona jest nieszczęśliwa w małżeńswie.
I wszystko by było tak jak sobie zaplaniwała, gdyby nie to, źe jak sie wszystko wydalo i kolezanki poznaly zdanie drugiej strony, to stwierdzily, ze na jej miejscu nie umialyby spojrzec prosto w oczy.
Masz nauczke na przyszlosc, ze te biedne, nie kochane i zaniedbywane mezatki, to tak naprawde w wiekszosci zwykle manipulatorki, bo nie chce uzywac dosadniejszych okreslen.

Wiem ze byla niezla manipulatorką, byla dość sprytna. Drugi telefon wyłączała i tlumaczyla tym że bateria sie szybko zużywa (w nocy...). No a tak poza tym telefon służył tylko do kontaktów ze mną,
miala tam ze 4 inne numery ale na 99.9% to byl tylko dla mnie. W weekendy go wyłączałą - bo przeciez nie mamy wtedy kontaktu. Wiem że dość dobrze sobie to wszystko poukladala - naprawde bylem
pewien podziwu ze ten mąż tak dlugo na nic nie wpadl - i dlatego ze postanowilem w koncu mu ulatwic wszystko. Naprawde 4 lata nic a nic nie zjarzyl - i bylem ciagle w szoku. bo liczylem ze to sie samo rozwiąże,
ale nawet jak nas ktoś widzial - to nic. Ona kamulflowala sie znakomicie, rachunki z mojego miasta ze sklepu niszczyla, kartą nigdy nie placila u mnie w miescie itp. A na koniec 2 tyg temu zaprosila tesciową
i tescia do mojego miasta - do restauracji. I powiem tylko tyle ze jak to uslyszalem to sobie pomyslalem ze to jest zacieranie sladow - zeby jej maz sobie pomyslal ze w koncu tu pracuje to zna restauracje.

Nie wiem. moze tak moze nie - ale byla niezla maniupulatorką, tylko ze ja to widzialem - ale nie moglem nic zrobic. Naprawdę presja na ukrywanie tego byla u niej tak duza, ze kiedys dla jaj powiedzialem ze wpadne o 19 na herbate - to rozwiazemy ten nasz wspolny problem - a ona ze jezeli bym takie cos zrobilk - to ona wyląduje z dzieckiem pod mostem i rozplakala sie

Kryla wszystko na potęge, wiem i to mnie też dobijało. Że nie moglo być normalnie

Nic mu nie ułatwiłeś...przynajmniej świadomie.Chciałeś się zemścić na niej i tyle.Gdybyś miał przysłowiowe "jaja" i chciałbyś mu cokolwiek "ułatwić", to spotkałbyś się z gościem i powiedział,że od trzech czy czterech lat, jesteś gościem jego sypialni.
Ale w sumie dobrze się stało,że gość już wie...powinien lafiryndę wykopać.Może jeszcze do Ciebie wróci...jesteście siebie warci.

202

Odp: powiadomiłem męża

Anastacjaa ja nie mam zadnego wspolczucia dla biednego Bolka.
Sam sobie zapracowal na obecna sytuacje, Tosia okazala sie zwykla zaklamana mezatka, a jej maz Lolek zamiast kopnac ja w doope, wysyla Bolkowi smsa, ze nie jest w stanie nic zepsuc.
Cala trojka jest siebie warta i tylko Reksia tam brakuje wink.

203

Odp: powiadomiłem męża
majkaszpilka napisał/a:

Ale w sumie dobrze się stało,że gość już wie...powinien lafiryndę wykopać.

Nie wykopie, bo on też ma teraz coś do udowodnienia smile
Ot, taka sobie trójstronnie toksyczna relacja.

204

Odp: powiadomiłem męża
Tarantella napisał/a:
majkaszpilka napisał/a:

Ale w sumie dobrze się stało,że gość już wie...powinien lafiryndę wykopać.

Nie wykopie, bo on też ma teraz coś do udowodnienia smile
Ot, taka sobie trójstronnie toksyczna relacja.

Racja...jak mogłam zapomnieć o tym aspekcie smile

205

Odp: powiadomiłem męża
Piotr74 napisał/a:

Anastacjaa ja nie mam zadnego wspolczucia dla biednego Bolka.
Sam sobie zapracowal na obecna sytuacje, Tosia okazala sie zwykla zaklamana mezatka, a jej maz Lolek zamiast kopnac ja w doope, wysyla Bolkowi smsa, ze nie jest w stanie nic zepsuc.
Cala trojka jest siebie warta i tylko Reksia tam brakuje wink.

Aha, to źle Cię zrozumiałam. Po tym smsie to w sumie nie wiadomo jak było w jej małżeństwie. Z jednej str można go odebrać jako dupa mąż, że ot tak wybaczył i nie chciał konfrontacji (autor chyba też się nie kwapił), a z drugiej że uznał że to jakiś debil pisze i skrócił fantazje. Tak naprawdę nie znamy wersji małżonków, tylko autora. A ten do facetów z "jajami" nie należy hmm

206 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2015-10-04 21:55:40)

Odp: powiadomiłem męża
Anastacjaa napisał/a:

Tak naprawdę nie znamy wersji małżonków, tylko autora. A ten do facetów z "jajami" nie należy hmm

Jedyna szansa na odrośnięcie jaj, to definitywne odcięcie się od tej historii, zamknięcie jej. Bez andronów o ratowaniu kogokolwiek. Wystarczy uczciwie powiedzieć - wdałem się w idiotyczną relację. Czułem, że podświadomie muszę rywalizować z innym facetem i to mnie pchnęło do różnych głupot, nawet jakiegoś tam smsa popełniłem do męża ale pora na Telesfora i znikam. Wtedy oooo takie jaja rosną.

207

Odp: powiadomiłem męża

A ja jestem zdania Bolku, że tym smsem odkryłeś prawdziwe oblicze kobiety, z którą zdaje się zamierzałeś ułożyć sobie życie. Może takie zagranie było w całej sytuacji nieuniknione. I jedyne byś wiedział na czym stoisz.

Żyłam z bardzo złym człowiekiem (nie chcę używać mocniejszych słów typu psychopata czy tyran- niech wystarczy pierwsze określenie),  mam z nim dzieci i wspólne zobowiązania. Nic jednak nie powstrzymało mnie przed tym, żeby od niego wreszcie po latach uciec.

I punktem zaczepienia był właśnie kochanek. Dosłownie liczyłam na to, że kiedy były dowie się ode mnie, że kogoś poznałam pozwoli mi odejść bo uzna, że jestem zwykłą dziwką.

Nie czekałam tyle. Kochanek był bodźcem. Kim byłeś dla niej? Obawiam się, że dociera do Ciebie prawda.

208

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
Piotr74 napisał/a:

Rozbawiles mnie do lez, dzieki.
A tak na serio to powiedz mi, kim Ty w takim razie jestes, jesli Twoja ,,prawie partnerka" przez cztery lata regularnie zdradza Cie z wlasnym mezem, bo nie uwierze, ze ona z nim przez ten czas nie sypiala?
Jej maz jest ,,dumnym rogaczem". A Ty swiadomym rogaczem? big_smile

Piotr czytalem Twoj wątek - rozumiem, że masz swoje spojrzenie. I jesteśmy po 2 stronach barykady....dlatego się w życiu nie zrozumiemy

Przewaznie punkt widzenia, zalezy od punktu siedzenia!

209

Odp: powiadomiłem męża
Tarantella napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Tak naprawdę nie znamy wersji małżonków, tylko autora. A ten do facetów z "jajami" nie należy hmm

Jedyna szansa na odrośnięcie jaj, to definitywne odcięcie się od tej historii, zamknięcie jej. Bez andronów o ratowaniu kogokolwiek. Wystarczy uczciwie powiedzieć - wdałem się w idiotyczną relację. Czułem, że podświadomie muszę rywalizować z innym facetem i to mnie pchnęło do różnych głupot, nawet jakiegoś tam smsa popełniłem do męża ale pora na Telesfora i znikam. Wtedy oooo takie jaja rosną.

Szkoda że nie urosły przed smesem, kolejnym daniem szansy, nie mówiąc w ogóle romansem.. ale nigdy nie jest za późno..

210

Odp: powiadomiłem męża
Ala1987 napisał/a:
bolek1980 napisał/a:
Piotr74 napisał/a:

Rozbawiles mnie do lez, dzieki.
A tak na serio to powiedz mi, kim Ty w takim razie jestes, jesli Twoja ,,prawie partnerka" przez cztery lata regularnie zdradza Cie z wlasnym mezem, bo nie uwierze, ze ona z nim przez ten czas nie sypiala?
Jej maz jest ,,dumnym rogaczem". A Ty swiadomym rogaczem? big_smile

Piotr czytalem Twoj wątek - rozumiem, że masz swoje spojrzenie. I jesteśmy po 2 stronach barykady....dlatego się w życiu nie zrozumiemy

Przewaznie punkt widzenia, zalezy od punktu siedzenia!

Albo...leżenia,jak kto woli tongue

211

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

nie bylo mi latwo przez te 4 lata to znosic. probowalem wszystkich mozliwych spokojnych rozwiazan. najczesciej rezygnowalem dla dobra jej czy jej dziecka.
ale to byly 4 lata - i nic sie nie zmienialo. ona sie do tego przyzwyczaila i bylo jej wygodnie to ciagnac tak dalej.

4 lata odciągałeś kobietę od jej rodziny, robiłeś jej wodę z mózgu a teraz jęczysz bo Ci sie nie udało.
Jeszcze masz czelność mówić, że to ona Tobie zmarnowała te lata.
To Ty zmarnowałeś 4 lata jej i je rodzinie.
4 lata rozpizdzielu w jej rodzinie to Twoja zasługa.

bolek1980 napisał/a:

. kochalem ją. mam pogardę może do sposobu w jaki mnie traktowala. i bronilem sie przed tym. natomiast co z tego ze tak zrobilem jak zrobilem? mialem do tego prawo - jako uczestnik tego 3-kacika. jezeli kobieta mowi mi ze mnie kocha, ze podejmie decyzje, rozstajemy sie bo nie mozemy sie normalnie spotykac, potem ona znowu obiecuje, jest powrot, jest super, a po chwili ona znowu zaczyna lawirowac - to uwierz mi - ja mialem prawo w koncu do tego zeby zrobic tak zeby juz byla sprawa jasna.

Mialeś tylko prawo tylko do jednego "
- siedzieć CICHO.
Ale akurat na to Twój egoizm Ci nie pozwolił.

W ten 3-kącik to się sam wepchnęłeś, pomiędzy Dwoje ludzi którzy mieli wobec SIEBIE zobowiązania, wobec SIEBEI prawo.
Ty nie masz prawa wpychać się miedzy nimi.
A kochanka nie ma wobec Ciebie ŻADNYCH zobowiązań.
Sam sobie uzurpowałeś prawa i zobowiązania.
Bezpodstawnie.

bolek1980 napisał/a:

Co do tego czy kochałem ją nie czy nie. To kochałem i kocham. Ale to nie zmienia faktu, że w końcu przestałem dawać robić się w konia. Kiedyś zmęczenie materiału musiał dać o sobie znać. Po prostu nie wytrzymałem, pogadalem z 2 koleżankami o wszystkim, które ją znają i one potwierdziły że mam prawo to zrobić. Zrobiłem to żeby uzyskać je***baną decyzję. Bo nic nie działało. Straciłem 4 lata życia, zawsze starałem się ją wspierać.

Kochałeś tylko siebie.
I dalej kochasz tylko siebie.
Gdybyś ją kochał, to :
- nie "pukał" byś ją przez 4 lata, nie odciągał jej, nie namawiał, naciskać na odejście do Ciebie od rodziny.
- nie nazywałbyś seksu z nią "pukanienem jej" - to wynik Twojego samczego egoizmu,
- nie traktowałbyś jej jak worek na spermę, nie dopuścił do tego żeby zaszła w ciąże z Tobą,
Znowu samczy egoizm, zero miłości dla kobiety.
Jesteś zdaje się tym z facetów, co to twierdzą ze facet okazuje miłość penisem a kobieta ma dawać uczucia.
Załosny egoista.

Przez 4 lata nie odciągnąłeś jej od rodziny,
a kiedy w końcu chciałeś się na niej zemścić i miałeś nadziejeże jej mąż ją wywali po tym jak doniesiesz na jej żonę,
On też dał Ci kosza, pokazał swoją miłość do niej, wybaczył i dałjej szansę.
A Ty ryczysz z bólu, że na nic zdały się Twoje egoistyczne podchody.

Naiwny, żałosny egoista.

Zajmij się lepiej tymi 2 koleżankami, są mentalnie blisko Ciebie.
Straciłeś 4 lata ?
Na co ?
Na kiepskie "pukanie" ( skoro nie wybrała takiego "pukacza" widać jednak byłeś za kiepski dla niej),
czy na nieudane mącenie w jej małżeństwie, czy na co niby straciłeś te lata ??

212

Odp: powiadomiłem męża
Secondo1 napisał/a:

Zajmij się lepiej tymi 2 koleżankami, są mentalnie blisko Ciebie.

Secondo, a może one takie gupie nie som te koleżanki. Może to prawdziwe przyjaciółki som. One może od początku wiedziały, że ten sms to koniec tej zabawy i chłopak się wreszcie uwolni big_smile

213

Odp: powiadomiłem męża
Tarantella napisał/a:
Secondo1 napisał/a:

Zajmij się lepiej tymi 2 koleżankami, są mentalnie blisko Ciebie.

Secondo, a może one takie gupie nie som te koleżanki. Może to prawdziwe przyjaciółki som. One może od początku wiedziały, że ten sms to koniec tej zabawy i chłopak się wreszcie uwolni big_smile

No przecież idealny kandydat na partnera, co nie ma własnego zdania a koleżanek pyta.. i na te podstawie ocenia słuszność decyzji.. big_smile

214

Odp: powiadomiłem męża

Jednak zmieniłam zdanie.. a właściwie skłaniam się za 2 opcją.. owszem może i kobieta miła depresję, ale autora traktowała jako odskocznię. Facet na partnera życiowego jak widać jeszcze nie dorósł, więc nawet jeśli myślała o zostawieniu męża to nie dla niego, dlatego tak zwlekała.
Facet chcąc w końcu nie być zauważony, ważny napisał sms do jej męża
i na forum

215

Odp: powiadomiłem męża

A ja ciągle zastanawiam się nad tym,po co zadawać sobie "trud", ładując nową kartę do telefonu, aby podpisać się imieniem i nazwiskiem pod meskiem.
Hmmm....

216

Odp: powiadomiłem męża
majkaszpilka napisał/a:

A ja ciągle zastanawiam się nad tym,po co zadawać sobie "trud", ładując nową kartę do telefonu, aby podpisać się imieniem i nazwiskiem pod meskiem.
Hmmm....

Jak to? Dla zmyły. Żeby żona się zorientowała, że mąż się nie zorientował, że Bolek taki sprytny jest.
... albo na odwrót.
A może nie doszukujmy się logiki.

217 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-10-04 22:53:22)

Odp: powiadomiłem męża
majkaszpilka napisał/a:

A ja ciągle zastanawiam się nad tym,po co zadawać sobie "trud", ładując nową kartę do telefonu, aby podpisać się imieniem i nazwiskiem pod meskiem.
Hmmm....

Bo Bolek to taki macho jest

a tak naprawdę tylko w sypialni pod nieobecność męża bo konfrontacji się boi .. ach Ci "mężczyźni" wink
haha w sumie pisał że ma znajomego o takim nazwisku co u nich był.. najwyżej pójdzie na niego big_smile wink:):):)

218

Odp: powiadomiłem męża
Tarantella napisał/a:
majkaszpilka napisał/a:

A ja ciągle zastanawiam się nad tym,po co zadawać sobie "trud", ładując nową kartę do telefonu, aby podpisać się imieniem i nazwiskiem pod meskiem.
Hmmm....

Jak to? Dla zmyły. Żeby żona się zorientowała, że mąż się nie zorientował, że Bolek taki sprytny jest.
... albo na odwrót.
A może nie doszukujmy się logiki.

Zdecydowanie muszę się napić,bo ni hu,hu nie "rozumim" tongue

219

Odp: powiadomiłem męża
majkaszpilka napisał/a:
Tarantella napisał/a:
majkaszpilka napisał/a:

A ja ciągle zastanawiam się nad tym,po co zadawać sobie "trud", ładując nową kartę do telefonu, aby podpisać się imieniem i nazwiskiem pod meskiem.
Hmmm....

Jak to? Dla zmyły. Żeby żona się zorientowała, że mąż się nie zorientował, że Bolek taki sprytny jest.
... albo na odwrót.
A może nie doszukujmy się logiki.

Zdecydowanie muszę się napić,bo ni hu,hu nie "rozumim" tongue

Nie martw się. Ja też nie. big_smile Ale w takich sprawach to już tylko poczucie humoru zostaje.

220 Ostatnio edytowany przez Nigdy (2015-10-04 23:11:49)

Odp: powiadomiłem męża

Ogólnie bardzo przykra sprawa, ja się Bolkowi nie dziwię, w takiej sytuacji każdy mógłby się hmm zdenerwować. 4 lata, szmat czasu a efektów ni ma. Przecież on też chce mieć rodzinę, żonę, dzieci. Jak każda z nas:)

221

Odp: powiadomiłem męża

Drogie Panie jaki macho? przecież on nie ma jaj bo jak by miał to stanoł by twarzą w twarz z mężem w realu i skonfrontował sytuacje! A on zachował sie jak tchurz pisząc smsa podszywając sie pod kogoś ! I wydaje mi bie że manipulatorem to on jest! ale kiepskim taki cienki Bolek!

222

Odp: powiadomiłem męża
Nigdy napisał/a:

Ogólnie bardzo przykra sprawa, ja się Bolkowi nie dziwię, w takiej sytuacji każdy mógłby się hmm zdenerwować. 4 lata, szmat czasu a efektów ni ma. Przecież on też chce mieć rodzinę, żonę, dzieci. Jak każda z nas:)

Tiaaa...nic tylko współczuć...prawie partnerce też smile

223

Odp: powiadomiłem męża
Nigdy napisał/a:

Ogólnie bardzo przykra sprawa, ja się Bolkowi nie dziwię, w takiej sytuacji każdy mógłby się hmm zdenerwować. 4 lata, szmat czasu a efektów ni ma.

Jak to ni ma? Som przeciez.
Dumny rogacz wie, ze nim jest.
A korewna wreszcie moze czuc sie wybawiona z tej zlej bajki.
I wszyscy zyli dlugo i szczesliwie za siedmioma gorami i siedmioma rzekami smile.

224 Ostatnio edytowany przez Nigdy (2015-10-04 23:20:49)

Odp: powiadomiłem męża

Jakie szczęście, gdzie, u kogo? Tam na razie jeden wielki bajzel.

Marius, przecież na kawę i ploty nie będzie chodził:(

225

Odp: powiadomiłem męża
Nigdy napisał/a:

Jakie szczęście, gdzie, u kogo? Tam na razie jeden wielki bajzel.

Marius, przecież na kawę i ploty nie będzie chodził:(

Oj to taka mala ironia byla z tym szczesciem wink

226

Odp: powiadomiłem męża

Nigdy bo na ploty to on chodzi do kolerzanek ;]

227

Odp: powiadomiłem męża
Piotr74 napisał/a:
Nigdy napisał/a:

Ogólnie bardzo przykra sprawa, ja się Bolkowi nie dziwię, w takiej sytuacji każdy mógłby się hmm zdenerwować. 4 lata, szmat czasu a efektów ni ma.

Jak to ni ma? Som przeciez.
Dumny rogacz wie, ze nim jest.
A korewna wreszcie moze czuc sie wybawiona z tej zlej bajki.
I wszyscy zyli dlugo i szczesliwie za siedmioma gorami i siedmioma rzekami smile.

Nie...pełnią szczęścia byłoby,gdyby mąż pozbył się niuni, a Bolek ja wspaniałomyślnie przygarnął.
Oooo

228 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2015-10-05 01:18:54)

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
zahir2603 napisał/a:

No właśnie.. Ty ją w ogóle kochasz? Ja w to watpie.
Wpiepszyles się w małżeństwo a teraz grasz bohatera!

Nie wpieprzylem sie w żadne małżeństwo. Bylismy kolegami z firmy. Dlugo rozmawialismy przed. Ona nie byla szcześliwa. Dawala mi znaki - że jej małżenstwo powinno się zakończyć.
Jezeli slyszysz ze tak jest - to co bedziesz czekac az sie rozwiedzie? Sama mi weszla do lóżka, ja sie nikomu nie wpierdzielałem na sile. i dodatkowo od poczatku to byla sprawa uczuciowa a nie samo bzykanie. Wiec mozna chyba uwierzyc kobiecie - ktora Cie zapewnia o tym ze Ciebie kocha, a z tamtym jest. tydzien temu powiedziala jeszcze - ze poznalismy sie chyba w zlym czasie. bo gdyby nie to ze ma dziecko to bysmy byli  razem od poczatku

samo sedno ,,no przecież co mogłeś zrobić tylko wdac sie w romans
wyjścia nie bylo,,

nie przewidziałes jednego tylko ze to obroci się przeciw tobie

229

Odp: powiadomiłem męża

Ale naklepaliście od wczoraj! Ciężko się do wszystkiego odnieść...

Aczkolwiek podzielam zdanie Secondo. Poza aspektem biednej żonki.
Nie jest mi jej żal ani trochę. Razem z Bolkiem podjęli decyzję o romansie.
Są tak samo winni.

Natomiast Bolek sam się wykastrował tym smsem. Nic głupszego się zrobić nie dało.

230 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-10-05 09:45:19)

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
Zorija napisał/a:

Bolek,
jej mąż sądzi, że wyjdzie na większego durnia, gdy ona go opuści i pójdzie do Ciebie.

Dlatego będzie ją trzymał za wszelką cenę. Przymknie oko na jej wyskoki i wybaczy zdradę.
Byle tylko wygrać w rywalizacji z Tobą.

Tu mogłaby tylko i wyłącznie podjąć decyzję ONA.
Ale ona jej nie podejmie - bo - po pierwsze, gdyby chciała to zrobić, to zrobiłaby to już dawno
po drugie - teraz mąż dodatkowo będzie o nią zabiegał, starał się, i to jej będzie bardzo pasowało.

Wykorzystała Cię i tyle.
Ty masz nauczkę, by nie wchodzić w kapciorach w inne związki i nie słuchać narzekań, jaki to mąż niedobry, tyran, słaby w łóżku i beznadziejny. Bo to bajki, którymi zdradzający ZAWSZE karmi swojego kochanka. ZAWSZE Bolek. Teraz już to wiesz. I czy mają one wiele wspólnego z rzeczywistością czy tez niewiele - to dalej są bajki specjalnie opowiadana na Twój użytek.
Gdyby jej to bowiem faktycznie przeszkadzało - odeszłaby od męża jeszcze zanim poznała Ciebie.

Tak masz duzo racji w tym co piszesz. wlasciwie zgadzam się. Pozostaje tylko aspekt psychologiczny - jak taki mąż który w życiu mial 1 kobietę, zazdrosny, nieczuly zimny dran teraz sobie poradzi z tym piętnem. Uważasz że te 50% małżeństw ktore teraz sie rozchodzą w PL to tak bez niczego się dzieje? Dla mnie nie ma faceta ktory by wybaczyl 4 letnie pukanie żony, ciąże z innym facetem, to jest mega poniżenie jego honoru i nawet jak sobie teraz próbuje zrozumieć po kolei jak to było - to będzie go to trawilo do końca życia. A ją też bo będzie miala męża jeszcze bardziej zazdrosnego, ktory ją uważa za "dziwke", i szantażuje poczuciem winy. Mogla tego uniknąć, wyjść normalnie. Ja też, próbowałem. Zerwalem 5x - zawsze ona mielila smsy, mowila jak to teskni za wszystkim itp. Czas wszystko pokaze jak jest. Teraz pewnie jest tam "zimny rozpierdol" a ona odrętwila klei mysli co to narobila przez 4 lata.

Poza tym - zdrada zawsze jest spowodowana problemem w zwiazku, i nie jest winn temu 1 osoba. Tylko i mąż i żona. Ja nie rozwalilem im zwiazku, tylko ona chciala mnie kiedy juz bylo u nich zle

Jestes kolejnym przykladem lansacza (w sensie lansowanie) falszywej tezy ze zdrada spowodowana problemem w zwiazku jest usprawiedliwiona (w domysle). Otoz nie jest w zadnym razie poniewaz problem mozna rozwiazywac w roznyc sposob a zdrada nie tylko nie rozwiazuje problemy alb go poglebia. Oczywiscie sama zdrada jak najbardziej moze byc wyznacznikiem poziomu, jakosci wiezi miedzy ludzmi ale raz, ze to znowu nie usprawiedliwia zdrady ale rowniez nie pokazuje kto za te jakosc wiezi odpowiada. W niemalze 100% za jakosc tej wiezi odpowiadaja obie osoby i tutaj teze ze zdrada jest usprawiedliwiona obala fakt ze w takiej sytuacji czesto sie zdarza ze zdradza tylko jedna ze stron albo moga nie zdradac sie wcale (na pewno 1/5 malzenstw ale nie bede przytaczal bo to nie sa uwiarygodnione dane, sa wziete posrednio z innej statystyki).

I teraz:

a nie rozwalilem im zwiazku, tylko ona chciala mnie kiedy juz bylo u nich zle

POWYŻSZE TO JEST NIE TYLKO ZAKŁAMANA TEZA ALE RÓWNIEŻ Z GRUNTU FAŁSZYWA. Gdyż każda zdrada, działa przeciwko związkowi (z wyjątkiem nielicznych ludzi, którzy mają inaczEj ułożone w głowie - ale tego nie zrozumiemy). ZAWSZE. Nie ma mozliwosci zeby zdrada w trakcie pomagala w zwiazku gdyz oslabia ona wiez z mezem, zona w sposob oczywisty. Rowniez uwaga w takiej sytuacji jest przekierunkowana gdzie indziej. Oczywiscie zdrada "pomaga" w sensie zapewnienia jakis tam potrzeb ale jest to egosityczne i kosztem zwiazku. Osoba, która w tym uczestniczy, równiez ta druga osoba, jak najbardziej jest współodpowiedzialna, ponosi winę, za zdradą tamtej osoby, uczestnicząc w tym, w ciągłe niszczenie tamtego związku tamtej osoby. TRZEBA MIEĆ TEGO ŚWIADOMOŚĆ.

Wogóle dla mnie to niesamowite jak ludzie sobie przekłamują rzeczywistość. Równie dobrze można powiedzieć np. ze jak ktoś daje łapówkę to jest usprawiedliwiony bo nie bierze, ponieważ bierze ktoś inny. I naprawdę, wiele osób tak mysli.

[EDIT] NatOMiaSt tragikomiczne jest to, że autor przypisuje innym niewiedze, nieznajomosc tematu a sobie wszelka wiedze na podstawie jedynie wlasnych dosmyslow i jednego smsa, ktory raczej byl zrozumiamy, tak jak to opisalem na 4 stronie tego wątku. Apelowałem, bądż powązny i podejdź z głową do kontaktu i informacji ale jest tu negacja tego i dziecinne podejscie do problemu. A ogolne wyglada to tak, autor zauwazyl ze dzialo sie cos zlego, chce z gowna zrobic cos dobrego ale nie umie tego zrobic jak nalezy a podjeście jest takie, że przecież moja ręka w tym udziału nie brała. W takim razie czyja?

[EDIT] "Mnie bylo mi latwo przez te 4 lata to znosic. probowalem wszystkich mozliwych spokojnych rozwiazan. najczesciej rezygnowalem dla dobra jej czy jej dziecka.
ale to byly 4 lata - i nic sie nie zmienialo. ona sie do tego przyzwyczaila i bylo jej wygodnie to ciagnac tak dalej."

Powyższe jest niesamowite. Przypomina to trochę opowieść złodziei, miej więcej tak to by wyglądało. Obaj kradli przez 4 lata ale przez 3 lata nie mieli żadnych wyrzutów sumienia. Po 3 latach jeden z nich zaczął doszukiwać się usprawiedliwienia swojego stałego postępowania więc powstała kwestia podstawowa dlaczego to robił. Padło na sytuacje materialną w domu jednego z nich. Od tej pory było więc inaczej, po 3 latach można było dalej tak samo kraść ale tylko z powodu podanego nowego usprawiedliwienia. Nastepnie jeden z nich zaczyna obarczac drugiego i jeszcze kogos innego (jakiegos "zleceniodawce") wina za proceder zlodziejstwa, ktory obaj uprawiali. Nagle zły staje sie kamrat, który nie chce zaprzestać tego procederu dla samego złodziejstwa samego w sobie jak to miało miejsce przez wiekszosc czasu. Kamrat musi bezwglednie zerwac ze swoim zleceniodawca zeby obaj mogli nadal swoj proceder uprawiac. Dodatkowy problem jest jeszcze taki, ze zleceniodawca zapewnia kamratowi cos czego nie umie, nie moze zapewnic drugi kamrat zlodziej. Ogolnie to troche smieszne, bo pojawily sie dylematy moralne i koniecznosc wytlumaczenia (chocby przed samym soba) sensu procederu, ktory samemu sie z kamratem prowadzilo przez 4 lata, w tym 3 lata bez jakichkolwiek dylematów moralnych, dla własnej przyjemności.

Ale jeśli ktoś był egoistą kiedyś, to nagle stanie się altruistą i osobą zdolną do zrozumienia problemu w szerszym kontekscie, albo choćby w koniecznym minimum w kontekscie sytuacji i cierpienia innych ludzi, nie tylko siebie, kochanki ale rowniez jej meza, jej dzieci? Raczej nie.

TO JEST WRĘCZ NIESAMOWITE DLATEGO POGRUBIĘ:

"mam pogardę może do sposobu w jaki mnie traktowala. i bronilem sie przed tym. natomiast co z tego ze tak zrobilem jak zrobilem? mialem do tego prawo - jako uczestnik tego 3-kacika

Niesamowite! Niesamowite! Niesamowite!

Czy ty człowieku masz wogóle jakiś nawet taki minimalny poziom autokrytycyzmu, wogóle jakąś zdolnosć do samooceny czy jakiegoś takiego choćby połowicznego a miare obiektywne spojrzenia na cała sytuację?!!!?

Miałes pogardę dla niej, jednoczesnie robiles to samo, biedny broniles sie przed tym co robiles i tak, i przypisujesz sobie prawo do tego jako uczestnika....

Naprawdę nie rzadko dziś spotyka się już taką sytuację gdzie ktoś (chyba pozbawiony elementarnego altruizmu) wychodzi ze swoim "problemem" na forum.

Cóż, w tej sytuacji MEDNA spotkała MEDNĘ. I tę swoje mendowstwo uprawiali przez 4 lata. Ktos mial prawo, ktos nie mial prawa. Szkoda tylko, ze z tego nikt nie wyciagnie poprawnych i koniecznych wnioskow. Bo jak nie, to tak jak menda byl tak menda zostanie.

231 Ostatnio edytowany przez grinta (2015-10-05 09:17:57)

Odp: powiadomiłem męża

Strasznie wisicie na nim, powiedzieliscie raz i wystarczy , po co tak grzebac w tym? kara za grzech? poza tym nie dla wszystkich zycie jest takie proste,ze tu trzeba tak, a tu tak.Jak sie za maz wychodzi to najpierw trzeba sie  dogadac a potem wiazac sie z kims innym itp. Wyglada to tak jakby byla instrukcja obskugi zycia i ikazdy kto postepuje inaczej jest kamienowany. Kazda relacja poza zwiazkiem nie jest sobie rowna. Jedno robia to dla sportu inni z innych pobudek, czasami sie uklada tak,ze czlowiek sam nie wie jak to sie stalo, czasami uciekamy przed okropnym zyciem, cierpieniem, zaglada wrecz. Dlaczego pietnujecie kazda relacje pozamalzenska skoro jedna drugiej nierowna? Rozumiem zdradzone kobiety, ktore wciaz cierpia po zdradzie meza choc tez nie zawsze to tylko jego wina ale trzeba miec odwage by sie do tego przyznac.  Ale mozliwe by tutaj 80% kobiet bylo tak zranionych, ze wyskakuja z pazurami, zebami, torturujac wrecz Autorow? I mam wrazenie jakby mialy w tym nielada przyjemnosc, jakby sie wyzywaly za swoje niepowodzenia nie patrzac na bol czlowieka, ktory cos przezyl i nie przychodzi tu chwalic sie ale szukac porady. Nie mowie o pocieszaniu ale o zwyklej odpowiedzi bez tego cholernego kamienowania. Wiem, wiem co sie teraz bedzie dzialo:grinta to , grinta tamto-mam to gdzies bo inaczej bym  nie wkladala tego kija w mrowisko. Jestem za merytorycznym pisaniem a nie ocenianiem kazdego Autora,ze jest taki a taki- postapil tak albo tak jak najbardziej.  Rozumiem,ze w wielu watkach odnajdujemy siebie z wlasnymi przezyciami ale, na Boga, nie czyims kosztem ta terapia! sam fakt,ze ktos otwiera sie w taki sposob wymaga szacunku do Autorow. Jesli jest nieswiadomy swoich czynow to uswiadomic ale bez wieszania go. Tak latwo oceniac innych.

232

Odp: powiadomiłem męża
grinta napisał/a:

Jestem za merytorycznym pisaniem a nie ocenianiem kazdego Autora,ze jest taki a taki- postapil tak albo tak jak najbardziej.  Rozumiem,ze w wielu watkach odnajdujemy siebie z wlasnymi przezyciami ale, na Boga, nie czyims kosztem ta terapia! sam fakt,ze ktos otwiera sie w taki sposob wymaga szacunku do Autorow. Jesli jest nieswiadomy swoich czynow to uswiadomic ale bez wieszania go. Tak latwo oceniac innych.

Jestem tego samego zdania Grinta. Za każdym razem, kiedy otwieram stronę Netkobiety bije po oczach tekst:

Forum Kobiet
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Tyle, ze on nie ma nic wspólnego  z treścią. To jest straszne. I zastanawia mnie gdzie gdzie spokój i autorefleksja tych osób w ich związkach.

233

Odp: powiadomiłem męża
maniek_z_maniek napisał/a:

...

Maniek mnie serdecznie pierd...oli co ten koles sobie mysli. Ja przez 4 lata mialem ją na głowie i jej obiecanki i gadki o nim, stres, ciesnienie i wszystko. A on? On żył jak pączek w masle, zona przed nim tak udawala ze nie moglem w to uwierzyc. Koles przez 4 lata nie wiedzial nic. Wiec nic go nie bolalo. W przeciwienstwie do mnie - gdzie bylem obciazany calym tym gownem - ktore ona miala w glowie. i tyle.
teraz sie moze dowiedzial i ma jakis tam stres - ale zaloże się że to przerobila po swojemu i sie z tego wywinela. bo po smsie zwrotnym to widze ze koles cos tam uwierzyl ale bardziej skupil sie na napisaniu ze  "ja nic nie zepsuje i mam sie z tym pogodzic". mam to w dupie. ja sie uwolnilem do tego stresu ktory ona mi 4 lata serwowala. bo oszukiwala mnie tak samo jak jego. tylko ze on o tym nie wiedzial, a ja cale gowno dostawalem kazdego dni i musialem sie z nim mierzyc

234

Odp: powiadomiłem męża

Oj , Bolek dużo w Tobie złości i żalu, za długo to ciągnęliście. Nauczka dla Ciebie - nidy więcej mężatek.

235

Odp: powiadomiłem męża

Co więcej w tej całej sytuacji prozaicznie to ta kochanka jest bardziej uczciwa. Ona nie zmieniła zdania a pod wpływem "uczucia" powiedziałą tak:

" Potem zacząłem drążyć - no i ona na to - że ona kocha i mnie i męża. I że mnie tak normalnie za bycie partnerem, wsparcie, chemie, super seks, rozmowy, empatie, zrozumienie. a jego kocha za to że jest dobrym ojcem i w domu ma porządek, i zapewnia jej dostatek."

Ona nie zmieniła warunków, zmienił je autor. To człowiek, ktory bez zobowiązań chciał pukać mężatkę, przypisywał sobie do tego prawo i nagle widzi w tym jakiś problem, bo jego własne podejście się zmieniło i nagle chce mieć tę kobietę na własność? Czyli przez 4 lata niszczył jej małzenstwo a teraz stawia nowe warunki?

Dla mnie to autor wątku jest o wiele wiekszą mendą niż jego kochanka, niewspółmniernie większą. Śmiem też twierdzić, że gdyby nie "aktywność" autora wcześniej to może nawet ta kobieta nie miała by kochanka wogóle, co w żadnym stopniu niczego nie usprawiedliwia.

Oczywiście, obecna sytuacja, to co było wpłyneło i wpływa na przyszłość, na patrzenie, na refleksje meza, jego zony. Z tym ze jakos nie widze zeby to autor wyciagal z tego wnioski w szczegolnosci odnosnie swojego wlasnego postepowania. A to ze mezatka ktora nie chcial wczesniej odejsc od meza nadal nie chce - to zeby to zobaczyc nie potrzeba jakiejs wielkiej spostrzegawczosci czy inteligencji.

236 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-10-05 10:12:17)

Odp: powiadomiłem męża

bolek
Skoro czytałeś historię Piotra74, to wiesz, jak zdradzony facet nie może i nie chce uwierzyć, że żona może nie chcieć z nim być, nie kocha go, a za zdradę nie obwinia jej, tylko ZŁEGO kochanka, który ją perfidnie uwiódł. Jeśli do tego ona taką wersję podtrzymuje, to nie ma szans, aby facet pognał ją z domu.
Zapewniam cię, że w tamtym domu teraz wcale nie będzie wielkiego piekła, ale miodowy miesiąc - ona będzie starała się poprzez wszelkie możliwe sposoby w łóżku i poza łóżkiem pokazać mężowi, jak bardzo go kocha. Ty jesteś na straconej pozycji. Na razie. Za jakiś czas mąż zacznie widzieć jaśniej a twoja qurewna zacznie tęsknić za dreszczykiem emocji, który jej dawałeś.
Wtedy możesz wrócić do gry.
Poczekasz?

237 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2015-10-05 10:06:59)

Odp: powiadomiłem męża
grinta napisał/a:

Jestem za merytorycznym pisaniem a nie ocenianiem kazdego Autora,ze jest taki a taki- postapil tak albo tak jak najbardziej. (...) sam fakt,ze ktos otwiera sie w taki sposob wymaga szacunku do Autorow

Jako uczestnik forum mam prawo nie kryć oburzenia faktem, że próbuje się mną manipulować.

Problem polega na tym, że autor się nie otworzył tylko stworzył kreację, która pozwoliłaby mu siebie usprawiedliwić oraz uzyskać na tym forum (jedyną słuszną) odpowiedź, po którą tu przyszedł – Świetnie, chłopie, zrobiłeś. Trzymaj tak dalej!
Samej merytorycznej zawartości nie starcza w sytuacji, kiedy autorowi KOMPLETNIE brak obiektywizmu i pokory, neguje każdy zdroworozsądkowy przekaz i racjonalizuje każdy swój postępek. To nie jest grunt do merytorycznej wymiany zdań. Uświadomienie człowiekowi, że jest w swojej ocenie sytuacji arogancki i nieuczciwy czasem musi wykraczać poza ramy merytoryki.

A merytorycznie? Proszę bardzo. Tu się wydarzyło, co następuje. Ta para jedynie wyśmienicie odegrała swoje role w czymś, co się mądrze nazywa dramatycznym trójkątem Karpmana (ofiara-wybawca-kat). Ona robiła na sierotkę/ofiarę, on – ją zbawiał, a potem role się zamieniły – on stał się poszkodowanym, żeby ostatecznie wystąpić w roli karzącego ramienia sprawiedliwości. Te zmiany trwały już  zapewne od dłuższej chwili. On ją wysyłał do terapeutów, chociaż sam ze sobą powinien się do nich zgłosić. Ona czyniła jakieś pozorowane ruchy, które jego doprowadzały do wściekłości i chęci zemsty za brak decyzyjności i tak się kręciło. A gdzieś w całej tej toksynie jest jej mąż i zdezorientowane dziecko.

Przed autorem jeszcze ogrom MERYTORYCZNEJ samouświadamiającej roboty skoro nie dostrzega niestosowności w uprawianiu seksu z kochanką w łóżku jej męża i z jego dzieckiem za ścianą. Zdaje się nie zauważa też tego, jak żenujące widowisko stanowią zapewne dla całej firmy i że to głównie jej wizerunek na tym cierpi. To bardzo typowa reakcja społeczna w małych środowiskach. Dla otoczenia on jest wolnym człowiekiem, któremu wolno z kim chce, a ona tam robi za tę gorszą. I chociaż przecież oboje zachowują się niemoralnie, to jego „szwagrowanie” z mężem zostanie łagodniej ocenione, niż to co robi ona. Nie można wykluczyć, że jej problemy w pracy biorą się właśnie z tego, że jej wiarygodność i szacunek w zespole sięgnęły dna. Takie historie z kochankami wymykającymi się na integracjach do sąsiedniego hoteliku są elementem lokalnej rozrywki.

238 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-10-05 10:18:17)

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

...

Maniek mnie serdecznie pierd...oli co ten koles sobie mysli. Ja przez 4 lata mialem ją na głowie i jej obiecanki i gadki o nim, stres, ciesnienie i wszystko. A on? On żył jak pączek w masle, zona przed nim tak udawala ze nie moglem w to uwierzyc. Koles przez 4 lata nie wiedzial nic. Wiec nic go nie bolalo. W przeciwienstwie do mnie - gdzie bylem obciazany calym tym gownem - ktore ona miala w glowie. i tyle.
teraz sie moze dowiedzial i ma jakis tam stres - ale zaloże się że to przerobila po swojemu i sie z tego wywinela. bo po smsie zwrotnym to widze ze koles cos tam uwierzyl ale bardziej skupil sie na napisaniu ze  "ja nic nie zepsuje i mam sie z tym pogodzic". mam to w dupie. ja sie uwolnilem do tego stresu ktory ona mi 4 lata serwowala. bo oszukiwala mnie tak samo jak jego. tylko ze on o tym nie wiedzial, a ja cale gowno dostawalem kazdego dni i musialem sie z nim mierzyc

Tak samo kazdy tutaj ma prawo, jak to to powiedziales pierd...oli Ciebie, to co myslisz i czujesz. I mam nadzieje ze tak sie stanie. Przede wszystkim dlatego ze masz az tak jasny, zlewajacy stosunek do kogos innego (kto w sumie powinien byc Ci bliski bo duzo o nim wiesz i slyszales - mowa o mezu Twojej kochanki) ze na tej samej zasadzie kazdy inny, wrecz powinien taki stosunek do Ciebie wyrazac.

Osobiscie, dla mnie jestes zwykła szumowiną meską poniewaz raz ze niewiele sobą reprezentujesz w kwestii zyciowej i moralnej, dwa ze nie umiesz sprawy zalatwic powaznie, zachowujesz sie jak dzieciuch, trzy wymagasz od innych czegos czego nie wymagasz od siebie, nie masz szacunku ani do siebie ani do innych osob. Egoizmem i zapatrzeniem w siebie wieje na kilometr. Niestety pisze to tylko po to zeby Ci uswiadomic, ze z takim podejsciem daleko nie zajedziesz. Jesli nie wyciagniesz wnioskow w tej sytuacji to w zyciu bedziesz stal w miejscu, nie bedziesz zdolny do stworzenia zwiazku od siebie, jedynie jesli trafisz na kogos wyjatkowego to mozesz miec szanse nauczyc sie czegos od tej osoby. Masz malo refleksji nad tym co sam robisz i nie podobaja sie Ci posty, ktory to pokazuja. Niestety ludziom tutaj, nie bedzie sie chcialo walczyc z taka retoryka, bo juz taka sytuacja miala miejsce kilka razy i to sie potem obraca przeciwko (ludzie nie lubia sie mylic choc to rzecz ludzka i nie lubia sie przebijac przez mur, nie powiem juz czego) bo nie kazdy ma na to czas czy mu sie chce (tak jak mi) uzywac mocnych i adekwatnych słów.

Ogólnie ja to widze tak:

Maz autorki rzeczywiscie ma problem ale i duza szanse na udane dalsze malzenstwo ale i problemy. Bo wg. mnie to co jest problemem to jego kwestie charakterologiczne i rzeczy, ktorych nie umie bo nie mial przykładu, czego sobie nie uswiadamial i musi sie nauczyc. Pewnie to jest silny facet, ktory potrafi stawic czolo problemowi a jednoczesnie dzieki "smsowi" autora tak naprawde nie wie co sie dzialo miedzy nim a jego zona. On zapewnia zonie to co jest dla niej wazne i jesli tyko poprawi swoje zachowanie to ma szanse na docenienie tego. Jedyna obecnie przeszkodą jest menda w postaci kochanka jego zony, kogos kto przez 4 lata rozwalal jego zwiazek, najpierw pier..... ja dla przyjemnosci a potem wymagajac odejscia od meza. Nic jednak nie oferujacy poza dalsza mozliwoscia pier....nia jej. Byc moze kochanek przecenil tutaj swoja atrakcyjnosc, moze pier....nie dla niego tak wazne, dla niej juz tak wazne nie jest. Wazne moze sa dla niej inne aspekty takie jak rodzina, poczucie bezpieczenstwa, umiejscowienie, itp. Kochanek tego nie rozumie i dalej przeszkadza. Nie rozumie bo nie szanował tych wartosci u kogos innego, nie umie wiec ich szanowac u siebie, nie umie ich zapewnic. Nie rozumie ze pier....nie to nie wszystko co nawet zrozumiała kroteczka. Jedyna nadzieja jest w tym ze medna-kochanek zaczela wysnuwac zadania, ktore sa niemozliwe do realizacji przy wiedzy meza. Pozostaje pytanie czy potrafi on zrezygnowac z pier....nia, czy dalej bedzie usilowal niszczyc to malzenstwo jak to robil przez 4 dlugie lata.

239

Odp: powiadomiłem męża
Tarantella napisał/a:
grinta napisał/a:

Jestem za merytorycznym pisaniem a nie ocenianiem kazdego Autora,ze jest taki a taki- postapil tak albo tak jak najbardziej. (...) sam fakt,ze ktos otwiera sie w taki sposob wymaga szacunku do Autorow

Jako uczestnik forum mam prawo nie kryć oburzenia faktem, że próbuje się mną manipulować.

Problem polega na tym, że autor się nie otworzył tylko stworzył kreację, która pozwoliłaby mu siebie usprawiedliwić oraz uzyskać na tym forum (jedyną słuszną) odpowiedź, po którą tu przyszedł – Świetnie, chłopie, zrobiłeś. Trzymaj tak dalej!
Samej merytorycznej zawartości nie starcza w sytuacji, kiedy autorowi KOMPLETNIE brak obiektywizmu i pokory, neguje każdy zdroworozsądkowy przekaz i racjonalizuje każdy swój postępek. To nie jest grunt do merytorycznej wymiany zdań. Uświadomienie człowiekowi, że jest w swojej ocenie sytuacji arogancki i nieuczciwy czasem musi wykraczać poza ramy merytoryki.

A merytorycznie? Proszę bardzo. Tu się wydarzyło, co następuje. Ta para jedynie wyśmienicie odegrała swoje role w czymś, co się mądrze nazywa dramatycznym trójkątem Karpmana (ofiara-wybawca-kat). Ona robiła na sierotkę/ofiarę, on – ją zbawiał, a potem role się zamieniły – on stał się poszkodowanym, żeby ostatecznie wystąpić w roli karzącego ramienia sprawiedliwości. Te zmiany trwały już  zapewne od dłuższej chwili. On ją wysyłał do terapeutów, chociaż sam ze sobą powinien się do nich zgłosić. Ona czyniła jakieś pozorowane ruchy, które jego doprowadzały do wściekłości i chęci zemsty za brak decyzyjności i tak się kręciło. A gdzieś w całej tej toksynie jest jej mąż i zdezorientowane dziecko.

Przed autorem jeszcze ogrom MERYTORYCZNEJ samouświadamiającej roboty skoro nie dostrzega niestosowności w uprawianiu seksu z kochanką w łóżku jej męża i z jego dzieckiem za ścianą. Zdaje się nie zauważa też tego, jak żenujące widowisko stanowią zapewne dla całej firmy i że to głównie jej wizerunek na tym cierpi. To bardzo typowa reakcja społeczna w małych środowiskach. Dla otoczenia on jest wolnym człowiekiem, któremu wolno z kim chce, a ona tam robi za tę gorszą. I chociaż przecież oboje zachowują się niemoralnie, to jego „szwagrowanie” z mężem zostanie łagodniej ocenione, niż to co robi ona. Nie można wykluczyć, że jej problemy w pracy biorą się właśnie z tego, że jej wiarygodność i szacunek w zespole sięgnęły dna. Takie historie z kochankami wymykającymi się na integracjach do sąsiedniego hoteliku są elementem lokalnej rozrywki.

Krótko,zwięźle i na temat.
Pytanie,czy będzie to do przyswojenia przez autora?

240 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2015-10-05 10:16:00)

Odp: powiadomiłem męża

grinta, sponi

grinta napisał/a:

Jestem za merytorycznym pisaniem a nie ocenianiem kazdego Autora,ze jest taki a taki- postapil tak albo tak jak najbardziej.  Rozumiem,ze w wielu watkach odnajdujemy siebie z wlasnymi przezyciami ale, na Boga, nie czyims kosztem ta terapia! sam fakt,ze ktos otwiera sie w taki sposob wymaga szacunku do Autorow. Jesli jest nieswiadomy swoich czynow to uswiadomic ale bez wieszania go. Tak latwo oceniac innych.

No to powiedzcie to bolkowi :

bolek1980 napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

...

Maniek mnie serdecznie pierd...oli co ten koles sobie mysli. Ja przez 4 lata mialem ją na głowie i jej obiecanki i gadki o nim, stres, ciesnienie i wszystko. A on? On żył jak pączek w masle, .......

Żądacie, żeby głaskać po główce faceta,
który arogancko żali się , ze jego egoizm nie został zaspokojony.

Z arogancją wypowiada się tych których krzywdził,
i z pozycja kata stawia siebie w pozycji niewinnej ofiary.

Głaskać po główce, mówić "nic się nie stało",
jeszcze znajdziesz sobie następna ofiarę i Ci się uda ???

Tego oczekujecie ?
poprawności politycznej, nie bacząc na szkodę jaką może wyrządzić pobłażanie
braku samozastanowienia, niepohamowanego, po trupach dążenia do realizacji swoich zachcianek ??

Piszecie, czy nie wystarczy napisać raz...
Ten gostek jest nieprzemakalny,
nie docierają do niego inne poglądy, niż te które potwierdzają jego zakłamana wizję świata.

Mamy hodować następną istotę nie dostrzegająca nic, poza czubkiem swojego nosa ?
Narobił niesamowitego bagna w zyciu innych i mamy go za to głaskać ?

A gdyby na tym forum pojawiła się ta jego kochanka, albo jej mąż,
czy nakłaniałybyście nas uprawiania trójkącika hipokryzji,
każąc każdemu przyznać rację,
zakazując postawienia muru rzeczywistości i moralnej oceny ich postępowań ??

bolek1980 napisał/a:

ze koles cos tam uwierzyl ale bardziej skupil sie na napisaniu ze  "ja nic nie zepsuje i mam sie z tym pogodzic". mam to w dupie. ja sie uwolnilem do tego stresu ktory ona mi 4 lata serwowala. bo oszukiwala mnie tak samo jak jego. tylko ze on o tym nie wiedzial, a ja cale gowno dostawalem kazdego dni i musialem sie z nim mierzyc

taak , bolo, tyś taki bieedny, oszukiwała Ciebie, to zla kobieta była,
oszukiwała męża,  a że z Tobą ??
no przecież gdyby nie ty to by sobie innego znalazła,
a tak przynajmniej nie trafiła na jakiegoś podłego typa,

Jaki, żal że oszukiwała ciebie,
to ze za twoją nawową oszukiwała męża to normalne, to nie twoja wina, żadnej twoje winy nie ma,
biedny, biedny bolo...

grinta, sponi
takich wpisów oczekujecie ?

241

Odp: powiadomiłem męża
Tarantella napisał/a:
grinta napisał/a:

Jestem za merytorycznym pisaniem a nie ocenianiem kazdego Autora,ze jest taki a taki- postapil tak albo tak jak najbardziej. (...) sam fakt,ze ktos otwiera sie w taki sposob wymaga szacunku do Autorow

Jako uczestnik forum mam prawo nie kryć oburzenia faktem, że próbuje się mną manipulować.

Problem polega na tym, że autor się nie otworzył tylko stworzył kreację, która pozwoliłaby mu siebie usprawiedliwić oraz uzyskać na tym forum (jedyną słuszną) odpowiedź, po którą tu przyszedł – Świetnie, chłopie, zrobiłeś. Trzymaj tak dalej!
Samej merytorycznej zawartości nie starcza w sytuacji, kiedy autorowi KOMPLETNIE brak obiektywizmu i pokory, neguje każdy zdroworozsądkowy przekaz i racjonalizuje każdy swój postępek. To nie jest grunt do merytorycznej wymiany zdań. Uświadomienie człowiekowi, że jest w swojej ocenie sytuacji arogancki i nieuczciwy czasem musi wykraczać poza ramy merytoryki.

A merytorycznie? Proszę bardzo. Tu się wydarzyło, co następuje. Ta para jedynie wyśmienicie odegrała swoje role w czymś, co się mądrze nazywa dramatycznym trójkątem Karpmana (ofiara-wybawca-kat). Ona robiła na sierotkę/ofiarę, on – ją zbawiał, a potem role się zamieniły – on stał się poszkodowanym, żeby ostatecznie wystąpić w roli karzącego ramienia sprawiedliwości. Te zmiany trwały już  zapewne od dłuższej chwili. On ją wysyłał do terapeutów, chociaż sam ze sobą powinien się do nich zgłosić. Ona czyniła jakieś pozorowane ruchy, które jego doprowadzały do wściekłości i chęci zemsty za brak decyzyjności i tak się kręciło. A gdzieś w całej tej toksynie jest jej mąż i zdezorientowane dziecko.

Przed autorem jeszcze ogrom MERYTORYCZNEJ samouświadamiającej roboty skoro nie dostrzega niestosowności w uprawianiu seksu z kochanką w łóżku jej męża i z jego dzieckiem za ścianą. Zdaje się nie zauważa też tego, jak żenujące widowisko stanowią zapewne dla całej firmy i że to głównie jej wizerunek na tym cierpi. To bardzo typowa reakcja społeczna w małych środowiskach. Dla otoczenia on jest wolnym człowiekiem, któremu wolno z kim chce, a ona tam robi za tę gorszą. I chociaż przecież oboje zachowują się niemoralnie, to jego „szwagrowanie” z mężem zostanie łagodniej ocenione, niż to co robi ona. Nie można wykluczyć, że jej problemy w pracy biorą się właśnie z tego, że jej wiarygodność i szacunek w zespole sięgnęły dna. Takie historie z kochankami wymykającymi się na integracjach do sąsiedniego hoteliku są elementem lokalnej rozrywki.

Jak zwykle tworzysz bajki, ja nie pracuje z nią od 3 lat. Pracowalem na poczatku. wiec sobie daruj te wszystkie wymysly. i swoje katolickie wywody co kto moze, a co nie. Zrobilismy razem to co chcielismy. i nie Twoja sprawa zeby to dopisywac do tego tresci ktore sa tylko w twojej glowie

242

Odp: powiadomiłem męża
Tarantella napisał/a:
grinta napisał/a:

Jestem za merytorycznym pisaniem a nie ocenianiem kazdego Autora,ze jest taki a taki- postapil tak albo tak jak najbardziej. (...) sam fakt,ze ktos otwiera sie w taki sposob wymaga szacunku do Autorow

Jako uczestnik forum mam prawo nie kryć oburzenia faktem, że próbuje się mną manipulować.

Problem polega na tym, że autor się nie otworzył tylko stworzył kreację, która pozwoliłaby mu siebie usprawiedliwić oraz uzyskać na tym forum (jedyną słuszną) odpowiedź, po którą tu przyszedł – Świetnie, chłopie, zrobiłeś. Trzymaj tak dalej!
Samej merytorycznej zawartości nie starcza w sytuacji, kiedy autorowi KOMPLETNIE brak obiektywizmu i pokory, neguje każdy zdroworozsądkowy przekaz i racjonalizuje każdy swój postępek. To nie jest grunt do merytorycznej wymiany zdań. Uświadomienie człowiekowi, że jest w swojej ocenie sytuacji arogancki i nieuczciwy czasem musi wykraczać poza ramy merytoryki.

A merytorycznie? Proszę bardzo. Tu się wydarzyło, co następuje. Ta para jedynie wyśmienicie odegrała swoje role w czymś, co się mądrze nazywa dramatycznym trójkątem Karpmana (ofiara-wybawca-kat). Ona robiła na sierotkę/ofiarę, on – ją zbawiał, a potem role się zamieniły – on stał się poszkodowanym, żeby ostatecznie wystąpić w roli karzącego ramienia sprawiedliwości. Te zmiany trwały już  zapewne od dłuższej chwili. On ją wysyłał do terapeutów, chociaż sam ze sobą powinien się do nich zgłosić. Ona czyniła jakieś pozorowane ruchy, które jego doprowadzały do wściekłości i chęci zemsty za brak decyzyjności i tak się kręciło. A gdzieś w całej tej toksynie jest jej mąż i zdezorientowane dziecko.

Przed autorem jeszcze ogrom MERYTORYCZNEJ samouświadamiającej roboty skoro nie dostrzega niestosowności w uprawianiu seksu z kochanką w łóżku jej męża i z jego dzieckiem za ścianą. Zdaje się nie zauważa też tego, jak żenujące widowisko stanowią zapewne dla całej firmy i że to głównie jej wizerunek na tym cierpi. To bardzo typowa reakcja społeczna w małych środowiskach. Dla otoczenia on jest wolnym człowiekiem, któremu wolno z kim chce, a ona tam robi za tę gorszą. I chociaż przecież oboje zachowują się niemoralnie, to jego „szwagrowanie” z mężem zostanie łagodniej ocenione, niż to co robi ona. Nie można wykluczyć, że jej problemy w pracy biorą się właśnie z tego, że jej wiarygodność i szacunek w zespole sięgnęły dna. Takie historie z kochankami wymykającymi się na integracjach do sąsiedniego hoteliku są elementem lokalnej rozrywki.

Tarantella,
brawo za wpis,
samo sedno, trafione w10'ke.

rzecz w tym, ze bolo, jakby to powiedzieć ..
nie za bardzo kumaty jakiś....

243

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
Tarantella napisał/a:
grinta napisał/a:

Jestem za merytorycznym pisaniem a nie ocenianiem kazdego Autora,ze jest taki a taki- postapil tak albo tak jak najbardziej. (...) sam fakt,ze ktos otwiera sie w taki sposob wymaga szacunku do Autorow

Jako uczestnik forum mam prawo nie kryć oburzenia faktem, że próbuje się mną manipulować.

Problem polega na tym, że autor się nie otworzył tylko stworzył kreację, która pozwoliłaby mu siebie usprawiedliwić oraz uzyskać na tym forum (jedyną słuszną) odpowiedź, po którą tu przyszedł – Świetnie, chłopie, zrobiłeś. Trzymaj tak dalej!
Samej merytorycznej zawartości nie starcza w sytuacji, kiedy autorowi KOMPLETNIE brak obiektywizmu i pokory, neguje każdy zdroworozsądkowy przekaz i racjonalizuje każdy swój postępek. To nie jest grunt do merytorycznej wymiany zdań. Uświadomienie człowiekowi, że jest w swojej ocenie sytuacji arogancki i nieuczciwy czasem musi wykraczać poza ramy merytoryki.

A merytorycznie? Proszę bardzo. Tu się wydarzyło, co następuje. Ta para jedynie wyśmienicie odegrała swoje role w czymś, co się mądrze nazywa dramatycznym trójkątem Karpmana (ofiara-wybawca-kat). Ona robiła na sierotkę/ofiarę, on – ją zbawiał, a potem role się zamieniły – on stał się poszkodowanym, żeby ostatecznie wystąpić w roli karzącego ramienia sprawiedliwości. Te zmiany trwały już  zapewne od dłuższej chwili. On ją wysyłał do terapeutów, chociaż sam ze sobą powinien się do nich zgłosić. Ona czyniła jakieś pozorowane ruchy, które jego doprowadzały do wściekłości i chęci zemsty za brak decyzyjności i tak się kręciło. A gdzieś w całej tej toksynie jest jej mąż i zdezorientowane dziecko.

Przed autorem jeszcze ogrom MERYTORYCZNEJ samouświadamiającej roboty skoro nie dostrzega niestosowności w uprawianiu seksu z kochanką w łóżku jej męża i z jego dzieckiem za ścianą. Zdaje się nie zauważa też tego, jak żenujące widowisko stanowią zapewne dla całej firmy i że to głównie jej wizerunek na tym cierpi. To bardzo typowa reakcja społeczna w małych środowiskach. Dla otoczenia on jest wolnym człowiekiem, któremu wolno z kim chce, a ona tam robi za tę gorszą. I chociaż przecież oboje zachowują się niemoralnie, to jego „szwagrowanie” z mężem zostanie łagodniej ocenione, niż to co robi ona. Nie można wykluczyć, że jej problemy w pracy biorą się właśnie z tego, że jej wiarygodność i szacunek w zespole sięgnęły dna. Takie historie z kochankami wymykającymi się na integracjach do sąsiedniego hoteliku są elementem lokalnej rozrywki.

Jak zwykle tworzysz bajki, ja nie pracuje z nią od 3 lat. Pracowalem na poczatku. wiec sobie daruj te wszystkie wymysly. i swoje katolickie wywody co kto moze, a co nie. Zrobilismy razem to co chcielismy. i nie Twoja sprawa zeby to dopisywac do tego tresci ktore sa tylko w twojej glowie

A mi jest zal mi tej rodziny, nieuswiadomionego meza i kobiety, ktora uwiklales w swoje kochanstwo. Nie wiem co masz z tym katolicyzmem bo dla Ciebie to chyba taka jakas pseudo-latka-szufladka do ktorej wzucasz ludzi, zamiast argumentów, jak juz nie umiesz dyskutowac. Co ma do Twojej sytucji czy ktos jest ateista, katolikiem czy nawet muzulmanimem (a sa tu tacy) jesli pisze do rzeczy?

Co do pracy, to tylko potwierdzilasz swoje zarzuty odnosnie grinty gdzie to sie wszystko zaczelo, he, he co pokazuje rowniez jak patrzysz wybiorczo na aspekty rzeczywistosci. Chłopie, czy ty kopiesz rowy?

244

Odp: powiadomiłem męża

Maniek, Secondo i reszta skamlaczy - macie ograniczone horyzonty. NIe wypowiadacie sie merytorycznie tylko siejecie jadem jak to w katolickim kraju przystalo. Nie rozumiecie wogole sytuacji jaka byla i bronicie biednego meza. Dla mnie on jest pomijalny, żałuje tylko że przez 4 lata nie pofatygował się dowiedzieć co u żony. Przez jego zachowanie ja musiałem słuchać jej ciągłych obietnic. I nie ja rozwalilem to małżeństwo. Bo to ona świadomie przyszła do mnie i bardzo dlugo mówila zanim cokolwiek ze mną się zaczęło że nie jest szcześliwa i chce się rozwieść. Doskonale się rozumielismy i moja wina jest tylko taka - że 4 lata na to pozwalalem. Ale nie mialem innego wyboru - bo cokolwiek bym oczekiwał to ona w strachu kompletnie nie radziła sobie z niczym. Nie bede wiecej pisal tego - bo macie ograniczone postrzeganie tego jak było. Myslicie ze to jest tak zero-jedynkowo. Czarno-bialo. To ona mogla zrobic wszystko i nic - zeby to sie zakonczylo tak albo inaczej. Nie robila tego. Ciagnela w nieskonczonosc obietnice, przy okazji dokarmiala mnie tym czego potrzebowalem - czyli gadkami o wspolnym domu, dziecku, itp dlatego nie bede wiecej komentowal waszych jednostronnych skrajnie ograniczonych wywodow wynikajacych z waszego skrzywionego swiatopogladu.

245 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-10-05 10:29:55)

Odp: powiadomiłem męża

bolek1980, współczuję (jednak).

Wyrzygujesz (wreszcie) tutaj na forum to, co zbierałeś i chomikowałeś przez te cztery lata. Rzygasz na wszystkich wokół bez opamiętania, bez zauważenie tego, że większość postów jest deską ratunkową dla Ciebie, bez chwili refleksji nad tym, że masz wielką szansę na oprzytomnienie. Smród wielki niesie się.
Gdy już wyrzygasz wszystko, ale faktycznie wszystko, nie będziesz miał sił na oszukiwanie siebie i usprawiedliwianie się. Wówczas może podejmiesz decyzję o przyjrzeniu się własnej (faktycznej) roli w tym romansie, swej hierarchii wartości, swoim motywom, swojemu myśleniu o sobie, innych ludziach oraz relacjach. Skorzystasz, wygrasz. Nie skorzystasz - też dobrze.

246 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2015-10-05 10:32:45)

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

Jak zwykle tworzysz bajki, ja nie pracuje z nią od 3 lat. Pracowalem na poczatku. wiec sobie daruj te wszystkie wymysly. i swoje katolickie wywody co kto moze, a co nie. Zrobilismy razem to co chcielismy. i nie Twoja sprawa zeby to dopisywac do tego tresci ktore sa tylko w twojej glowie

Ale o hoteliku na integracji to już nie była bajeczka, prawda? Myślisz, że to umknęło opinii publicznej? Macie wspólnych znajomych, w tym również z życia zawodowego. Wasza wielka tajemnica obiegła więc już nie jedną a dwie firmy. ZAPEWNIAM CIĘ.

A w temacie tworzonych bajek. Nie jestem w najmniejszym stopniu katoliczką i nigdy nie byłam. Nie posiadam żadnego innego sakramentu poza chrztem, do którego zostałam zmuszona nieświadomym dziecięciem będąc. Jestem za to zagorzała antyklerykałką. A wiesz dlaczego? Bo nie znoszę obłudy. Tej samej, którą ty również reprezentujesz. I dopóki tego u siebie nie zwalczysz i nie nauczysz się doceniać informacji zwrotnej, którą otrzymujesz, będziesz nadal wchodzić w takie same felerne związki, a raczej relacje, jak ta, w której jesteś.

247 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2015-10-05 10:47:17)

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

Maniek, Secondo i reszta skamlaczy - macie ograniczone horyzonty. NIe wypowiadacie sie merytorycznie tylko siejecie jadem jak to w katolickim kraju przystalo.

To modne, bo łatwe wytłumaczenie dla zrzucenia zasad choćby asertywności - nie wchodzenia na czyjeś terytorium
- zrzucić winę za swoje przestępstwa, na głupi katolicki kraj,

bolek1980 napisał/a:

Nie rozumiecie wogole sytuacji jaka byla i bronicie biednego meza. Dla mnie on jest pomijalny, żałuje tylko że przez 4 lata nie pofatygował się dowiedzieć co u żony. Przez jego zachowanie ja musiałem słuchać jej ciągłych obietnic. I nie ja rozwalilem to małżeństwo. Bo to ona świadomie przyszła do mnie i bardzo dlugo mówila zanim cokolwiek ze mną się zaczęło że nie jest szcześliwa i chce się rozwieść. Doskonale się rozumielismy i moja wina jest tylko taka - że 4 lata na to pozwalalem. Ale nie mialem innego wyboru - bo cokolwiek bym oczekiwał to ona w strachu kompletnie nie radziła sobie z niczym. Nie bede wiecej pisal tego - bo macie ograniczone postrzeganie tego jak było. Myslicie ze to jest tak zero-jedynkowo. Czarno-bialo. To ona mogla zrobic wszystko i nic - zeby to sie zakonczylo tak albo inaczej. Nie robila tego. Ciagnela w nieskonczonosc obietnice, przy okazji dokarmiala mnie tym czego potrzebowalem - czyli gadkami o wspolnym domu, dziecku, itp dlatego nie bede wiecej komentowal waszych jednostronnych skrajnie ograniczonych wywodow wynikajacych z waszego skrzywionego swiatopogladu.

A dlaczego ty jesteś taki agresywny wobec męża ?
Dlaczego Ty, który nie odważyłeś się ani razu stanąć z nim oko w oko, tak go poniżasz, atakujesz ?

Taki jesteś "święty bolo od pukania", a stchórzyłeś przed nim, jedynie sms odwazyłes sie wysłac.

Kobieta do Ciebie przychodzi, jak twierdzisz po pomoc, chce odejść, krzywda jej sie dzieje a ty zamiast sie nią zaopiekować, wstawić za nią u męża, zorganizowac jej mozliwość zycia bez męża, to ty .....ją sobie sobie "pukasz"....
Taki z Ciebie hojny przyjaciel ??

Co do ograniczoności postrzegania :
-  noooo tak te 90% wypowiadających się  w tym wątku myli się.
ma ograniczoną zdolności pojmowania.
Za to TY, jako jedyny masz pełną przejrzystość sytuacji, wszechwiedze i monopol na obiektywność,
szczególnie co do spraw dotyczących Ciebie osobiście.

248

Odp: powiadomiłem męża

Bolek, wystawiając swoją historię/ czy jedynie jej zarys na forum publicznym nie możesz oczekiwać jedynie głaskania po główce.
Sam pisząc dajesz przyzwolenie, że odpisać może każdy i nie wszystko musi Ci się podobać, ale nie wszystko też musisz przyjąć do siebie.

Co do Twojej postawy. 4 lata zajęło Ci rozkminianie tego jaka ona jest nieszczęśliwa w małżeństwie.... ?

Takie naprawdę mamy szaleńczo dłuuuugie życie żeby rozwalać je na tego typu związki, układy ? obłudę, fałsz...

Echhh ..

249 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-10-05 11:08:07)

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

Maniek, Secondo i reszta skamlaczy - macie ograniczone horyzonty. NIe wypowiadacie sie merytorycznie tylko siejecie jadem jak to w katolickim kraju przystalo. Nie rozumiecie wogole sytuacji jaka byla i bronicie biednego meza. Dla mnie on jest pomijalny, żałuje tylko że przez 4 lata nie pofatygował się dowiedzieć co u żony. Przez jego zachowanie ja musiałem słuchać jej ciągłych obietnic. I nie ja rozwalilem to małżeństwo. Bo to ona świadomie przyszła do mnie i bardzo dlugo mówila zanim cokolwiek ze mną się zaczęło że nie jest szcześliwa i chce się rozwieść. Doskonale się rozumielismy i moja wina jest tylko taka - że 4 lata na to pozwalalem. Ale nie mialem innego wyboru - bo cokolwiek bym oczekiwał to ona w strachu kompletnie nie radziła sobie z niczym. Nie bede wiecej pisal tego - bo macie ograniczone postrzeganie tego jak było. Myslicie ze to jest tak zero-jedynkowo. Czarno-bialo. To ona mogla zrobic wszystko i nic - zeby to sie zakonczylo tak albo inaczej. Nie robila tego. Ciagnela w nieskonczonosc obietnice, przy okazji dokarmiala mnie tym czego potrzebowalem - czyli gadkami o wspolnym domu, dziecku, itp dlatego nie bede wiecej komentowal waszych jednostronnych skrajnie ograniczonych wywodow wynikajacych z waszego skrzywionego swiatopogladu.

He, he wrzucileś kilka osób do jednego worka. Nie wiem np. co mam wspólnego z osobami, które wymieniłeś, czasami je spotykam tutaj, zdarza sie ze z niektorymi od czasu do czasu podyskutuje. Ale to ze skamle to jeszcze nie slyszalem. Chlopie to raczej ty sklamlesz o jakies zrozumienie sytuacji pie.....nia mezatki, ktora woli chyba byc z mezem, bo widzi w nim silniejszego od ciebie i powazniejszego mezczyzne. Masz problem skoro tego nie dostrzegasz. Np. teraz piszesz, ze
"ja musiałem słuchać jej ciągłych obietnic", ze przyszla do Ciebie, bo, bo... ale to BO-BO (prosze nie czytac jak bobo, w sensie bobo to co jest na puszkach z mlekiem dla dzieci) ale to "bo" ciebie nie obchodzilo bo sam napisales  ze chodzilo tylko o pier....nie chetnej mezatki przez 3 lata bez zadnych zobowian. Twoje rozkminy dzisiaj sa, przede wszystkim, bardzo ale to bardzo niemeskie. Moze bede zarozumialy (oberwie mi sie za to na liscie, to moze nie napisze tego) ale pewnym mezczyznom po prostu chlopie nie dorastasz do piet. Pukanie mezatki, wiekszosc z nas moze to robic ale z reguly robimy to co wybieramy i nie mamy z tym wiekszych problemow (chociaz kazdy jakies ma od czasu do czasu).

Ogólnie w tej sytuacji zastanawia mnie sytuacje tego malzenstwa, ktorego nie znam ale mi go zal. Facet - maz, pewnie nie byl zlym mezem ale mial zle wzrorce. Zobaczcie w sytuacji zdrady zony walczy o rodzine, nie zdradza, stara sie zmienic. A to juz jest bardzo, bardzo, duzo. Przypomina mi sie tutaj sytuacja mojego kolegi, ktory w takiej samej sytuacji tez walczyl (ale polegl bo zona zamieszkala z kochankiem). Roznie sie wiec to uklada. Mysle ze oni oboje nie umieli tego wypowiedziec wobec siebie. Ale zamiast isc na terapie i ratowac zwiazek, ktory dla nich obojga jest nadal wartoscia, facet zyl dalej jak zyl a zona znalazla sobie kochanka, czyli wyjscie najgorsze z mozliwych. Co wiecej, taka osobe, ktora przy swojej niskiej moralnosc zamiast pomagac, tylko te sytuacje malzenska pogorszala, godzila, utrwalala bo w malzenstwie nie bylo zmian, za to zarazala zone swoimi myslami, spojrzeniami na to jak mozna bezmoralnie bezproblemowo zyc. I co sie stalo. Kto z kim przestaje taki sam sie staje. I rowniez zona zarazila kochanka swoim mysleniem i nagle po 3 latach to przestalo byc takie bezproblemowe. Ironia? Nie raczej dowod na to ze przyslowia niosa w sobie jakas taka madrosc albo mowia o czyms, co jest przed nami ukryte a jest rezultatem dzialania jakis praw postepowania, czy tez karmy.

To malzenstwo mozna uratowac ale pod warunkiem ze kochanek nie bedzie sie tam mieszal. Wogole co to za pomysl ze zdrada miala w czymkolwiek pomoc. Nawet jesli czegos szukala to trafila na kogos kto jej pokazal bezkarnosc zlego postepowania (przez jakis czas). Zobaczcie, nawet krotka ma wieksza zdolnosc do refleksji niz autor poniewaz nie musiala zmieniac swojego zycia a jednak zobaczyla ze cos jest nie halo w tym wszystkim. Nawet jakos zobaczyla meza. Zobaczyla tez (czesciowo) ze jej kochanek to zwykla menda. I kazdy, ale to kazdy kto wchodzi w sytuacje romansu z kims kto ma zone, meza, jest zwyka menda i nic tego nie usprawiedliwia.

Co do kochanki to znajac kobiety, ma ona przemieszane w glowie obraz meza i kochanka. Jestem jednak na 100% pewien ze wybierze meza poniewaz maz reprezentuje nie tylko wiekszosc meskich cech, ktorych kobieta pragnie (dobry seks nie jest wyznacznikiem meskosci) dla siebie, rodziny i swojego potomstwa. Autor jej tego nie jest wstanie zapewnic o ona nie zaryzykuje wszystkiego. To ona dzis ma najwiekszy problem z poskladaniem tego wszystkiego do kupy, bo niezaleznie od tego co ona sama soba reprezentuje, to nie rozumie co tak naprawde soba reprezentuje autor, jej kochanek. I mozliwe ze nikt jej tego nie wytlumaczy, nie pokaze, bo taka osoba musialaby znas szczegoly jej znajomosci zeby pokazac jej tzw. celowość czyli co kto i po co robił. Zniszczenie obrazu kochanka jest bowiem bardzo ważne, ponieważ inaczej dalej bedą jakieś rozkminy u jego żony.

Wracając do męża, nie myslę, że to jest jakiś potwór. Raczej człowiek oszukany, przez żonę i autora (chociaż go nie zna). Może zabrakło tu rzeczywiście spotkania i obicia mordy kochankowi zony, ale rzeczywiscie nie kazdy ucieka sie do przemocy. To również swiadczy o klasie meza. A zona, moze przeciez decydowac. Skoro maz taki zly moze od niego odejsc.

250

Odp: powiadomiłem męża
Secondo1 napisał/a:

A dlaczego ty jesteś taki agresywny wobec męża ?
Dlaczego Ty, który nie odważyłeś się ani razu stanąć z nim oko w oko, tak go poniżasz, atakujesz ?

Moim zdaniem to jest bardzo proste - bo mąż stanął na drodze do bolkowego szczęścia, jest mu największą przeszkodą, aby być z kochanką, a w dodatku w chwili decydującej prawdopodobnie (tego do końca jeszcze nie wiemy) z nim przegrał. No przecież takiego faceta nie sposób lubić i nie sposób wyrażać się o nim w innym tonie.

251

Odp: powiadomiłem męża
maniek_z_maniek napisał/a:

Dla mnie to autor wątku jest o wiele wiekszą mendą niż jego kochanka, niewspółmniernie większą. Śmiem też twierdzić, że gdyby nie "aktywność" autora wcześniej to może nawet ta kobieta nie miała by kochanka wogóle, co w żadnym stopniu niczego nie usprawiedliwia.

Oczywiście, obecna sytuacja, to co było wpłyneło i wpływa na przyszłość, na patrzenie, na refleksje meza, jego zony. Z tym ze jakos nie widze zeby to autor wyciagal z tego wnioski w szczegolnosci odnosnie swojego wlasnego postepowania. A to ze mezatka ktora nie chcial wczesniej odejsc od meza nadal nie chce - to zeby to zobaczyc nie potrzeba jakiejs wielkiej spostrzegawczosci czy inteligencji.

musisz byc krystalicznie moralnym czlowiekiem skoro nazywasz autora menda.
strasznie wszystko gmatwasz, twoja doglebna analiza bylabym zabawna gdyby nie fakt, ze slowami wplywasz na drugiego czlowieka.

obudz sie- po drugiej stronie jest CZLOWIEK, ktory "tylko" uwiklal sie w niezwykle trudna relacje i nie umie sobie sam pomoc!
sa miejsca na ziemi, w ktorych w imie zasad moralnych- nadrzednych wciaz sie kamieniuje- co z tego wynika poza ogromem bolu dla kazdego?
och wiem, ty rzucasz tylko slowami, przemocy fizycznej pewnie sie brzydzisz;)

zycie mnie nauczylo, ze najglosniej krzycza ci, ktorzy usiluja zagluszyc wlasne sumienie:(

252

Odp: powiadomiłem męża
Tarantella napisał/a:

Ale o hoteliku na integracji to już nie była bajeczka, prawda? Myślisz, że to umknęło opinii publicznej? Macie wspólnych znajomych, w tym również z życia zawodowego. Wasza wielka tajemnica obiegła więc już nie jedną a dwie firmy. ZAPEWNIAM CIĘ.

no wlasnie - ze nikt nie wie. rozumiesz? to jest firma handlowa. ludzie tu nie siedza w biurze. nie zajarzylas ze tak mozna? nawet jak mamy wspolnych znajomych to oni sie kompletnie nie domyslaja. bo ona tak dobrze to skrywala. gdyby sie ktos wogole domyslil to by to wyszlo w koncu. a nie wyszlo bo ona grala swoja gre - i to ją zaczela psychicznie wyniszczac. bo wiem jaka byla na poczatku a jaka teraz

253

Odp: powiadomiłem męża
Secondo1 napisał/a:

Kobieta do Ciebie przychodzi, jak twierdzisz po pomoc, chce odejść, krzywda jej sie dzieje a ty zamiast sie nią zaopiekować, wstawić za nią u męża, zorganizowac jej mozliwość zycia bez męża, to ty .....ją sobie sobie "pukasz"....
Taki z Ciebie hojny przyjaciel ??

Co do ograniczoności postrzegania :
-  noooo tak te 90% wypowiadających się  w tym wątku myli się.
ma ograniczoną zdolności pojmowania.
Za to TY, jako jedyny masz pełną przejrzystość sytuacji, wszechwiedze i monopol na obiektywność,
szczególnie co do spraw dotyczących Ciebie osobiście.

wyobraz sobie - ze wielokrotnie proponowalem rozwiazania, różne. wyprowadzka jej, zeby mogla sie namyslec kogo kocha i z kim chce zyc. proponowalem ze moze sie wprowadzic do mnie z dzieckiem. wszystko miala podane na tacy. i wlasnie to ze mogla ciagle wybierac - to powodowalo jej wygode. i to wszystko. wiec nie mow mi o jakims "wstawianiu sie u męża" bo to jest smieszne. a czy jej sie dziala krzywda - to tylko ona tak mowila. ja nie twierdze ze miala wielka krzywde. ostatecznie jedni ludzie umieja zyc w zwiazkach cale zycie - gdzie mąż jest malym-psychopatą. a inni od razu sie rozwodzą. gdybym wiedzial co ona ma w glowie to bym znalazl rozwiazanie wczesniej

254 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2015-10-05 11:24:40)

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
Tarantella napisał/a:

Ale o hoteliku na integracji to już nie była bajeczka, prawda? Myślisz, że to umknęło opinii publicznej? Macie wspólnych znajomych, w tym również z życia zawodowego. Wasza wielka tajemnica obiegła więc już nie jedną a dwie firmy. ZAPEWNIAM CIĘ.

no wlasnie - ze nikt nie wie. rozumiesz? to jest firma handlowa. ludzie tu nie siedza w biurze. nie zajarzylas ze tak mozna? nawet jak mamy wspolnych znajomych to oni sie kompletnie nie domyslaja. bo ona tak dobrze to skrywala. gdyby sie ktos wogole domyslil to by to wyszlo w koncu. a nie wyszlo bo ona grala swoja gre - i to ją zaczela psychicznie wyniszczac. bo wiem jaka byla na poczatku a jaka teraz

Zajarzyłam. a jakże. Sama w takiej pracuję. Trzysta głów i z tego połowa w terenie, a o potajemnych romansach WSZYSCY wiedzą WSZYSTKO. Nie doceniasz siły plotki i tego jak może zrujnować życie kobiecie. Powtarzam - to ona zostanie najgorzej wybabrana w waszym wspólnym bagnie. Dam sobie rękę na obcięcie (i z pewnością jutro znów się z nią obudzę), że cały zespół wie o was więcej nawet niż się w ogóle wydarzyło. To jest jak kula śniegowa i twoja kochanka o tym wie, podczas gdy ty to lekceważysz i marginalizujesz. Wypieranie faktu poinformowania opinii publicznej i wpływu ostracyzmu na stan psychiczny tej kobiety dowodzi tylko twojej bezrefleksyjnej postawy i tego, że jej dobro znaczy dla ciebie NIC.

255

Odp: powiadomiłem męża
Tarantella napisał/a:
bolek1980 napisał/a:
Tarantella napisał/a:

Ale o hoteliku na integracji to już nie była bajeczka, prawda? Myślisz, że to umknęło opinii publicznej? Macie wspólnych znajomych, w tym również z życia zawodowego. Wasza wielka tajemnica obiegła więc już nie jedną a dwie firmy. ZAPEWNIAM CIĘ.

no wlasnie - ze nikt nie wie. rozumiesz? to jest firma handlowa. ludzie tu nie siedza w biurze. nie zajarzylas ze tak mozna? nawet jak mamy wspolnych znajomych to oni sie kompletnie nie domyslaja. bo ona tak dobrze to skrywala. gdyby sie ktos wogole domyslil to by to wyszlo w koncu. a nie wyszlo bo ona grala swoja gre - i to ją zaczela psychicznie wyniszczac. bo wiem jaka byla na poczatku a jaka teraz

Zajarzyłam. a jakże. Sama w takiej pracuję. Trzysta głów i z tego połowa w terenie, a o potajemnych romansach WSZYSCY wiedzą WSZYSTKO. Nie doceniasz siły plotki i tego jak może zrujnować życie kobiecie. Powtarzam - to ona zostanie najgorzej wybabrana w waszym wspólnym bagnie. Dam sobie rękę na obcięcie (i z pewnością jutro znów się z nią obudzę), że cały zespół wie o was więcej nawet niż się w ogóle wydarzyło. To jest jak kula śniegowa i twoja kochanka o tym wie, podczas gdy ty to lekceważysz i marginalizujesz. Wypieranie faktu poinformowania opinii publicznej i wpływu ostracyzmu na stan psychiczny tej kobiety dowodzi tylko twojej bezrefleksyjnej postawy i tego, że jej dobro znaczy dla ciebie NIC.

wychodzi na to ze pozjadalas wszystkie rozumy swiata i wiesz. tylko żę gó..no wiesz. bo jest tak jak napisalem. gdyby nawet ktos sie dowiedzial - to bym sie ucieszyl - bo wtedy by to wyszlo. ale tak sie nie stalo. kumasz? bo tak to ukrywala. bo tak dbala zeby nic nigdy nie wyszlo. nasi wspolni znajomi jakby nas postawic obok ich - to by w zyciu nie zjarzyli ze cos nas łączy

256 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2015-10-05 11:32:29)

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

wyobraz sobie - ze wielokrotnie proponowalem rozwiazania, różne. wyprowadzka jej, zeby mogla sie namyslec kogo kocha i z kim chce zyc. proponowalem ze moze sie wprowadzic do mnie z dzieckiem. wszystko miala podane na tacy. i wlasnie to ze mogla ciagle wybierac

Ale nie wybrała. Nigdy. Za każdym razem wyraźnie dając ci do zrozumienia bez słów, że nie wchodzisz w rachubę. Postanowiłeś więc bez uzgodnienia z nią zmienić zasady gry i zagrać tylko pod siebie. Skoro ona nie chciała nadać ci, wg ciebie należnej ci rangi, to sam ją sobie wziąłeś.

bolek1980 napisał/a:

wychodzi na to ze pozjadalas wszystkie rozumy swiata i wiesz. tylko żę gó..no wiesz. bo jest tak jak napisalem. gdyby nawet ktos sie dowiedzial - to bym sie ucieszyl - bo wtedy by to wyszlo. ale tak sie nie stalo. kumasz? bo tak to ukrywala. bo tak dbala zeby nic nigdy nie wyszlo. nasi wspolni znajomi jakby nas postawic obok ich - to by w zyciu nie zjarzyli ze cos nas łączy

Bardzo mnie ubawiłeś. Wszyscy kochankowe świata tak właśnie myślą, a biurowe kuluary zanoszą się od śmiechu big_smile

Wypraszam sobie używanie w dyskusji ze mną słów wulganych. Być może tak dawała się traktować twoja kochanka ale ja nią nie jestem.

257

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

Gagatka, ja rozumiem Twoje zdanie. OK. ale przed tym zanim mnie poznała im się nie układało. Wiem to od wspólnej koleżanki. .

Tak, tak wszyscy zdradzacze jesteśmy pokrzywdzeni tak z natury, fabrycznie, taka nasza wspólna cecha.
Druga za to większa to tchórzostwo.

258

Odp: powiadomiłem męża
Tarantella napisał/a:

Wypraszam sobie używanie w dyskusji ze mną słów wulganych. Być może tak dawała się traktować twoja kochanka ale ja nią nie jestem.

to opusc wątek - bo i tak nic nie powiedzialas sensownego poza wmawianiem rzeczy ktore nie mialy miejsca

259

Odp: powiadomiłem męża
Tarantella napisał/a:

Ale nie wybrała. Nigdy. (...)

Ona wybrała.
Jeden z panów był od spraw bytowych, drugi - od seksu i terapii. I za nic ze swego wyboru nie chciała zrezygnować i mimo nacisku autora - nie zrezygnowała.

260

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
Tarantella napisał/a:

Wypraszam sobie używanie w dyskusji ze mną słów wulganych. Być może tak dawała się traktować twoja kochanka ale ja nią nie jestem.

to opusc wątek - bo i tak nic nie powiedzialas sensownego poza wmawianiem rzeczy ktore nie mialy miejsca

Tak z nią rozmawiałeś, kiedy próbowała stawiać swoje granice a ty nie chciałeś ich uszanować? Widzisz, jak czas i krótka dyskusja wszystko czynią jasnym? Oto prawdziwy Ty.

Posty [ 196 do 260 z 654 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » powiadomiłem męża

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024