powiadomiłem męża - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » powiadomiłem męża

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 654 ]

131 Ostatnio edytowany przez bolek1980 (2015-10-04 13:31:03)

Odp: powiadomiłem męża
Zorija napisał/a:

Bolek,
jej mąż sądzi, że wyjdzie na większego durnia, gdy ona go opuści i pójdzie do Ciebie.

Dlatego będzie ją trzymał za wszelką cenę. Przymknie oko na jej wyskoki i wybaczy zdradę.
Byle tylko wygrać w rywalizacji z Tobą.

Tu mogłaby tylko i wyłącznie podjąć decyzję ONA.
Ale ona jej nie podejmie - bo - po pierwsze, gdyby chciała to zrobić, to zrobiłaby to już dawno
po drugie - teraz mąż dodatkowo będzie o nią zabiegał, starał się, i to jej będzie bardzo pasowało.

Wykorzystała Cię i tyle.
Ty masz nauczkę, by nie wchodzić w kapciorach w inne związki i nie słuchać narzekań, jaki to mąż niedobry, tyran, słaby w łóżku i beznadziejny. Bo to bajki, którymi zdradzający ZAWSZE karmi swojego kochanka. ZAWSZE Bolek. Teraz już to wiesz. I czy mają one wiele wspólnego z rzeczywistością czy tez niewiele - to dalej są bajki specjalnie opowiadana na Twój użytek.
Gdyby jej to bowiem faktycznie przeszkadzało - odeszłaby od męża jeszcze zanim poznała Ciebie.

Tak masz duzo racji w tym co piszesz. wlasciwie zgadzam się. Pozostaje tylko aspekt psychologiczny - jak taki mąż który w życiu mial 1 kobietę, zazdrosny, nieczuly zimny dran teraz sobie poradzi z tym piętnem. Uważasz że te 50% małżeństw ktore teraz sie rozchodzą w PL to tak bez niczego się dzieje? Dla mnie nie ma faceta ktory by wybaczyl 4 letnie pukanie żony, ciąże z innym facetem, to jest mega poniżenie jego honoru i nawet jak sobie teraz próbuje zrozumieć po kolei jak to było - to będzie go to trawilo do końca życia. A ją też bo będzie miala męża jeszcze bardziej zazdrosnego, ktory ją uważa za "dziwke", i szantażuje poczuciem winy. Mogla tego uniknąć, wyjść normalnie. Ja też, próbowałem. Zerwalem 5x - zawsze ona mielila smsy, mowila jak to teskni za wszystkim itp. Czas wszystko pokaze jak jest. Teraz pewnie jest tam "zimny rozpierdol" a ona odrętwila klei mysli co to narobila przez 4 lata.

Poza tym - zdrada zawsze jest spowodowana problemem w zwiazku, i nie jest winn temu 1 osoba. Tylko i mąż i żona. Ja nie rozwalilem im zwiazku, tylko ona chciala mnie kiedy juz bylo u nich zle

Zobacz podobne tematy :

132 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2015-10-04 13:35:49)

Odp: powiadomiłem męża

to jest takie samo poniżenie jak bycie kochankiem a moze ty masz gorzej bo oni w rezultacie sa razem a ty zostajesz z łatka kochanka
ja nie wiem to jedyna kobieta na swiecie? ze tak jej sie trzymasz?
zajmujesz sie nimi a twoj honor gdzie jest?
dlaczego czujesz sie lepszy od nich?
jestes ty z nimi po uszy w tym bagnie
ale trojka to już tłok
nie żal ci życia na to?

133

Odp: powiadomiłem męża

Witam wszystkich jestem tu nowy choć czytam to forum od dawna. Autorze wątku zachowanie Twoje jest poniźej pasa weszłeś w buciorach w cudze małźenstwo a teraz po smsie zastanawiasz się co się dzieje. Kpisz z wszystkich !!! mówiła Tobie to co chciała źebyś słyszał źe jest jej żle. Jak by chciała to i bez Ciebie by odeszła a tak Ciebie zwodziła 4 lata.Byłeś boczniakiem maź ma większe prawa wszak jest męźem ,a ty naciskałeś straszyłeś więc zakończyła romans.Jesli ma tyrana to jest coś takiego jak niebieska karta.Uwaźam źe piekłó to teraz ty rozpętałeś.I jeśli dojdzie do rozwodu to napewno nie przyjdzie do Ciebie na kolanach.Sorry ale jesteś lisem świnią szują w jednym.

134

Odp: powiadomiłem męża

Odnoszę wrażenie,że Bolek usiłuje postawić się w innej pozycji w tym układzie,niż rzeczywiście jest,tzn.tak jak gdyby on i mąż mieli równe "prawa" do tej kobiety,jak gdyby romans był równoważny małżeństwu,był jakby takim "drugim małżeństwem",równolegle biegnącym sobie w czasie.Bolek żyje tą iluzją ciągle,nie dociera do niego,że był "tylko" kochankiem bez żadnych praw,co najwyżej jego jedynym prawem było prawo do zakończenia tego romansu (co też uczynił,akurat w najbardziej perfidny sposób).Trochę mnie śmieszą te rozważania typu "5 x się rozchodziliśmy,nie odzywaliśmy się,ona mnie okłamała" itd.itp.,tak jak by to był normalny związek,a to przecież tylko romans,czyli z założenia po prostu dupczenie na boku.Normalny związek to jest dwojga wolnych od zobowiązań ludzi,a nie romans.

135

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
Zorija napisał/a:

Bolek,
jej mąż sądzi, że wyjdzie na większego durnia, gdy ona go opuści i pójdzie do Ciebie.

Dlatego będzie ją trzymał za wszelką cenę. Przymknie oko na jej wyskoki i wybaczy zdradę.
Byle tylko wygrać w rywalizacji z Tobą.

Tu mogłaby tylko i wyłącznie podjąć decyzję ONA.
Ale ona jej nie podejmie - bo - po pierwsze, gdyby chciała to zrobić, to zrobiłaby to już dawno
po drugie - teraz mąż dodatkowo będzie o nią zabiegał, starał się, i to jej będzie bardzo pasowało.

Wykorzystała Cię i tyle.
Ty masz nauczkę, by nie wchodzić w kapciorach w inne związki i nie słuchać narzekań, jaki to mąż niedobry, tyran, słaby w łóżku i beznadziejny. Bo to bajki, którymi zdradzający ZAWSZE karmi swojego kochanka. ZAWSZE Bolek. Teraz już to wiesz. I czy mają one wiele wspólnego z rzeczywistością czy tez niewiele - to dalej są bajki specjalnie opowiadana na Twój użytek.
Gdyby jej to bowiem faktycznie przeszkadzało - odeszłaby od męża jeszcze zanim poznała Ciebie.

Tak masz duzo racji w tym co piszesz. wlasciwie zgadzam się. Pozostaje tylko aspekt psychologiczny - jak taki mąż który w życiu mial 1 kobietę, zazdrosny, nieczuly zimny dran teraz sobie poradzi z tym piętnem. Uważasz że te 50% małżeństw ktore teraz sie rozchodzą w PL to tak bez niczego się dzieje? Dla mnie nie ma faceta ktory by wybaczyl 4 letnie pukanie żony, ciąże z innym facetem, to jest mega poniżenie jego honoru i nawet jak sobie teraz próbuje zrozumieć po kolei jak to było - to będzie go to trawilo do końca życia. A ją też bo będzie miala męża jeszcze bardziej zazdrosnego, ktory ją uważa za "dziwke", i szantażuje poczuciem winy. Mogla tego uniknąć, wyjść normalnie. Ja też, próbowałem. Zerwalem 5x - zawsze ona mielila smsy, mowila jak to teskni za wszystkim itp. Czas wszystko pokaze jak jest. Teraz pewnie jest tam "zimny rozpierdol" a ona odrętwila klei mysli co to narobila przez 4 lata.

Poza tym - zdrada zawsze jest spowodowana problemem w zwiazku, i nie jest winn temu 1 osoba. Tylko i mąż i żona. Ja nie rozwalilem im zwiazku, tylko ona chciala mnie kiedy juz bylo u nich zle


Bolek,nie analizuj ich małżeństwa,bo nie jesteś psychologiem w poradni małżeńskiej.Po co Ci to teraz,przecież sam napisałeś,że jak odejdzie teraz od męża i do Ciebie wróci,to Ją olejesz.Ty Ją chcesz,czy nie,bo już się gubię.

136

Odp: powiadomiłem męża

oczywiście ze ja chce
po to ten sms zeby maz zostawil ja a wtedy do kogo ona przyjdzie do niego?

137

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
Zorija napisał/a:

Bolek,
jej mąż sądzi, że wyjdzie na większego durnia, gdy ona go opuści i pójdzie do Ciebie.

Dlatego będzie ją trzymał za wszelką cenę. Przymknie oko na jej wyskoki i wybaczy zdradę.
Byle tylko wygrać w rywalizacji z Tobą.

Tu mogłaby tylko i wyłącznie podjąć decyzję ONA.
Ale ona jej nie podejmie - bo - po pierwsze, gdyby chciała to zrobić, to zrobiłaby to już dawno
po drugie - teraz mąż dodatkowo będzie o nią zabiegał, starał się, i to jej będzie bardzo pasowało.

Wykorzystała Cię i tyle.
Ty masz nauczkę, by nie wchodzić w kapciorach w inne związki i nie słuchać narzekań, jaki to mąż niedobry, tyran, słaby w łóżku i beznadziejny. Bo to bajki, którymi zdradzający ZAWSZE karmi swojego kochanka. ZAWSZE Bolek. Teraz już to wiesz. I czy mają one wiele wspólnego z rzeczywistością czy tez niewiele - to dalej są bajki specjalnie opowiadana na Twój użytek.
Gdyby jej to bowiem faktycznie przeszkadzało - odeszłaby od męża jeszcze zanim poznała Ciebie.

Tak masz duzo racji w tym co piszesz. wlasciwie zgadzam się. Pozostaje tylko aspekt psychologiczny - jak taki mąż który w życiu mial 1 kobietę, zazdrosny, nieczuly zimny dran teraz sobie poradzi z tym piętnem. Uważasz że te 50% małżeństw ktore teraz sie rozchodzą w PL to tak bez niczego się dzieje? Dla mnie nie ma faceta ktory by wybaczyl 4 letnie pukanie żony, ciąże z innym facetem, to jest mega poniżenie jego honoru i nawet jak sobie teraz próbuje zrozumieć po kolei jak to było - to będzie go to trawilo do końca życia. A ją też bo będzie miala męża jeszcze bardziej zazdrosnego, ktory ją uważa za "dziwke", i szantażuje poczuciem winy. Mogla tego uniknąć, wyjść normalnie. Ja też, próbowałem. Zerwalem 5x - zawsze ona mielila smsy, mowila jak to teskni za wszystkim itp. Czas wszystko pokaze jak jest. Teraz pewnie jest tam "zimny rozpierdol" a ona odrętwila klei mysli co to narobila przez 4 lata.

Poza tym - zdrada zawsze jest spowodowana problemem w zwiazku, i nie jest winn temu 1 osoba. Tylko i mąż i żona. Ja nie rozwalilem im zwiazku, tylko ona chciala mnie kiedy juz bylo u nich zle

Bolek, to Ty tak rozumujesz.
On może myśleć zupełnie inaczej.
Dla niego jej romans może nie mieć żadnego znaczenia - albo nawet on to może wykorzystać dla swoich celów! Sam zacząć się puszczać (bo już będzie usprawiedliwiony)...
albo wymagać od niej więcej (do roboty jednym słowem...) - skąd wiesz, czy on ją kocha, czy tylko "chce mieć"?
on może mieć i na nią i na Ciebie, i na to co zrobiliście całkowicie wywalone... może mu chodzić tylko o pozory... i o to, by jej nie dać nikomu innemu, a Tobie udowodnić, że jesteś przegranym dupkiem...

To oczywiście tylko takie sobie rozważania... ale tak naprawdę nie wiesz, co inni ludzie myślą, czym się kierują w życiu, o co im chodzi.
Więc przestań zakładać, że będzie tak jak sobie zaplanowałeś.

Bartass - on ją chce od samego początku. Ale chce, by wróciła do niego już wolna od męża i na warunkach, które on teraz będzie dyktował.

138

Odp: powiadomiłem męża

A dlaczego ma przyjść do niego? Przecież do niego nie przyjdzie,bo ją zdradził,a chyba masochistką nie jest.

139 Ostatnio edytowany przez bolek1980 (2015-10-04 15:12:00)

Odp: powiadomiłem męża
bartass72 napisał/a:

Odnoszę wrażenie,że Bolek usiłuje postawić się w innej pozycji w tym układzie,niż rzeczywiście jest,tzn.tak jak gdyby on i mąż mieli równe "prawa" do tej kobiety,jak gdyby romans był równoważny małżeństwu,był jakby takim "drugim małżeństwem",równolegle biegnącym sobie w czasie.Bolek żyje tą iluzją ciągle,nie dociera do niego,że był "tylko" kochankiem bez żadnych praw,co najwyżej jego jedynym prawem było prawo do zakończenia tego romansu (co też uczynił,akurat w najbardziej perfidny sposób).Trochę mnie śmieszą te rozważania typu "5 x się rozchodziliśmy,nie odzywaliśmy się,ona mnie okłamała" itd.itp.,tak jak by to był normalny związek,a to przecież tylko romans,czyli z założenia po prostu dupczenie na boku.Normalny związek to jest dwojga wolnych od zobowiązań ludzi,a nie romans.

Wiesz nie bede ocenial czy prawa byly rowne czy nie. Czy papier jest wazniejszy od prawdziego uczucia itp. Tak naprawde nikt nie wie co siedzi jej w glowie.

Przedstawie tylko jak to bylo w 2 waznych aspektach:

- emocjonalna więź - rozumielismy sie, rozmawialismy x razy dziennie, na samym telefonie ok 3000 minut miesiecznie na moim bilingu jest, poruszalismy rozne problemy zyciowe, z pracy, mowila mi co tam u dziecka, jak w przedszkolu itp. naprawde to nie bylo tylko takie sobie. Moze nie mielismy szans mieszkac ze sobą, ale widzielismy sie prawie codziennie, z wyjatkiem weekendow i "wakacji z mężem" czy świat. Wieź emocjonalna była, poza tym wydawala mi sie szczera, gdyż jak sama mowila - mnie nie potrafi oklamywac bo to widać po niej, dlatego mowi mi wszystko, czasem mialem wrazenie ze wrecz mnie obciaza "wiedzą o tamtym życiu". Dodatkowo w srodku tygodnia to ze mna prowadzila życie a nie z nim. Bo oni sie widywali tylko rano przed wyjsciem do pracy. Wiec wiecej wszystkiego łączyło ją ze mną w ciągu dnia niż z nim.

- fizyczna więź - byla rownież bardzo silna, potrafilismy na siebie naskoczyc od razu, czasem bylo tak ze 4x w tygodniu kochalismy sie po pracy u mnie lub nawet (niestety...) w jej sypialni kiedy dziecko już spało a on był w pracy (wiem glupia sprawa, ale co mialem zrobic).
Wlasciwie ona powiedziala ze moglaby zawsze ze mną, ze pasujemy do siebie pod tym względem, że czuje się ze mną wspaniale.Ze ma takie czucie mnie jakiego nie miala z nim. Poza tym wywnioskowalem ze on jest cienki w te klocki i dopiero ze mną ona ma taki seks na jaki liczy. Mowila ze wystarczy ze ją dotknę albo jestem przy niej - i juz jest mokra. A on ją wogóle nie pociąga mimo ze niby był przystojny. Wyjeżdżalismy też czasem wspolnie na firmowe spotkania - wtedy ja wynajmowalem hotel obok i ona spała u mnie, urywała się z imprez firmowych.

Wiem możecie mowic ze to nie byl "prawdziwy zwiazek" albo gorszy, ze malzenstwo ma swoje prawa. Ok, ale to wynika wszystko z sytuacji -  nie ja wybieralem jak ma byc. Ja jasno jej komunikowalem swoje zamiary od dluzszego czasu i ze interesuje mnie normalne spotykanie sie, a nie ukradkiem. Wydawalo sie ze ona to rozumie. Kiedy mnie nie bylo, jej brakowalo mnie, z drugiej strony bylo dziecko - dla ktorego żyje. I tym sobie tłumaczyla bycie w tamtym zwiazku

140

Odp: powiadomiłem męża

zabawne ze ktos komus innemu wypomina brak honoru a sam robi to samo
wy zyliscie w trojkacie 4 lata

141

Odp: powiadomiłem męża

bolek1980, przeczytałam Twój wątek i przyznam szczerze, że ręce mi opadły. Zachowałeś się jak gnojek, obrażone dziecko, któremu ktoś odebrał zabawkę, którą się trochę pobawiłeś i uznałeś, że jest Twoja, pomimo że należy do kogoś innego. Piszesz tu o emocjonalnej i fizycznej więzi, uczuciu, a ja tu widzę z Twojej strony czysty egoizm i chęć posiadania tej kobiety na wyłączność, głównie w kontekście seksu... a z jej strony chęć ucieczki, zapomnienia przed mężem despotą, może też innymi trudnościami, problemami. Sam wielokrotnie zwracałeś uwagę, że dziewczyna ma problemy, że jest w depresji itd. A Ty co zrobiłeś? Podobno dla osoby którą kochasz i na której Ci zależy? Podrzuciłeś jej jeszcze większą świnię, z pewnością mają świadomość, że to przyspoży jej jeszcze więcej problemów. Piszesz, że "Teraz pewnie jest tam "zimny rozpierdol" a ona odrętwila klei mysli co to narobila przez 4 lata." Masz naprawdę aż taką satysfakcję, że się odegrałeś, zemściłeś? Że to niby ona zmarnowała Ci te 4 lata? Wziąłeś choć raz pod uwagę jej stan psychiczny, problemy jakie miała ze sobą? Bo odnoszę wrażenie, że guzik Cię obchodziły, skoro w łóżku dawała radę.
Powiem Ci tak, gdyby czuła, że może na Tobie polegać, i że udźwigniesz, razem udźwigniecie to jej rozstanie, że jesteś odpowiedzialnym, godnym zaufania facetem, to by odeszła od męża, nie bojąc się konsekwencji. Jak widać jej wątpliwości były słuszne. Nawet to ostatnie Twoje zagranie świadczy o tym, że jesteś niedojrzałym emocjonalnie egoistą. I proszę, nie pisz, że ją kochałeś, gdyby tak było zaakceptowałbyś to, że odeszła do męża i życzył jej jak najlepiej. Myślałeś tylko o sobie o swoich potrzebach seksualnych, natomiast ją wykorzystałeś.. a właściwie jej problemy psychiczne. Niby piszesz, że chciałeś jej pomóc, że mówiłeś, żeby zmieniła pracę, poszła do lekarza itd. Polecenia to każdy może wydawać. Ta kobieta z tego co piszesz miała poważne problemy... a Ty z tego skorzystałeś, udając przyjaciela, pocieszyciela itd. by na koniec jeszcze większe bagno jej zafundować. Że niby szybciej się ocknie i przybiegnie z podkulonym ogonem z papierami rozwodowymi.
Gdyby Ci na niej zależało najpierw byś zadbał o jej psychikę, pomógł stanąć na nogi, uwierzyć w siebie, był wsparciem a nie tylko kochankiem. Owszem seks rozładowuje napięcie, pomaga się odciąć od rzeczywistości, ale w sytuacji kiedy widziałeś, że z nią źle się dzieje, najpierw powinieneś, powinniście się skoncentrować na czymś innym i na tym zbudować więź. Ja tu widzę obraz kobiety kompletnie zagubionej, w depresji potrzebującej pomocy.. a nie wyrachowanej laski, która perfidnie wykorzystała kochanka.
To drugie bardziej pasuje do Ciebie. Piszesz o jej chorobie jak o czymś kompletnie nie istotnym, jak o problemie kobiecym która nie może się zdecydować czy wybrać sukienkę czerwoną czy czarną. Bez żadnej empatii, zrozumienia, wsparcia.. ważny jesteś Ty, twoje potrzeby i.. ego? I to co jeszcze razi - to ta twoja zawiść - nie może się na mnie zdecydować, to jej uprzykrzę życie, niech wie że ze mną się nie gra. OKROPNE!!!!!!!

142

Odp: powiadomiłem męża
mariola856 napisał/a:

zabawne ze ktos komus innemu wypomina brak honoru a sam robi to samo

Ależ on pokazał swój "honor" wysyłając anonimowego smsa do jej męża..

143

Odp: powiadomiłem męża
Anastacjaa napisał/a:

bolek1980, przeczytałam Twój wątek i przyznam szczerze, że ręce mi opadły. Zachowałeś się jak gnojek, obrażone dziecko, któremu ktoś odebrał zabawkę, którą się trochę pobawiłeś i uznałeś, że jest Twoja, pomimo że należy do kogoś innego. Piszesz tu o emocjonalnej i fizycznej więzi, uczuciu, a ja tu widzę z Twojej strony czysty egoizm i chęć posiadania tej kobiety na wyłączność, głównie w kontekście seksu... a z jej strony chęć ucieczki, zapomnienia przed mężem despotą, może też innymi trudnościami, problemami. Sam wielokrotnie zwracałeś uwagę, że dziewczyna ma problemy, że jest w depresji itd. A Ty co zrobiłeś? Podobno dla osoby którą kochasz i na której Ci zależy? Podrzuciłeś jej jeszcze większą świnię, z pewnością mają świadomość, że to przyspoży jej jeszcze więcej problemów. Piszesz, że "Teraz pewnie jest tam "zimny rozpierdol" a ona odrętwila klei mysli co to narobila przez 4 lata." Masz naprawdę aż taką satysfakcję, że się odegrałeś, zemściłeś? Że to niby ona zmarnowała Ci te 4 lata? Wziąłeś choć raz pod uwagę jej stan psychiczny, problemy jakie miała ze sobą? Bo odnoszę wrażenie, że guzik Cię obchodziły, skoro w łóżku dawała radę.
Powiem Ci tak, gdyby czuła, że może na Tobie polegać, i że udźwigniesz, razem udźwigniecie to jej rozstanie, że jesteś odpowiedzialnym, godnym zaufania facetem, to by odeszła od męża, nie bojąc się konsekwencji. Jak widać jej wątpliwości były słuszne. Nawet to ostatnie Twoje zagranie świadczy o tym, że jesteś niedojrzałym emocjonalnie egoistą. I proszę, nie pisz, że ją kochałeś, gdyby tak było zaakceptowałbyś to, że odeszła do męża i życzył jej jak najlepiej. Myślałeś tylko o sobie o swoich potrzebach seksualnych, natomiast ją wykorzystałeś.. a właściwie jej problemy psychiczne. Niby piszesz, że chciałeś jej pomóc, że mówiłeś, żeby zmieniła pracę, poszła do lekarza itd. Polecenia to każdy może wydawać. Ta kobieta z tego co piszesz miała poważne problemy... a Ty z tego skorzystałeś, udając przyjaciela, pocieszyciela itd. by na koniec jeszcze większe bagno jej zafundować. Że niby szybciej się ocknie i przybiegnie z podkulonym ogonem z papierami rozwodowymi.
Gdyby Ci na niej zależało najpierw byś zadbał o jej psychikę, pomógł stanąć na nogi, uwierzyć w siebie, był wsparciem a nie tylko kochankiem. Owszem seks rozładowuje napięcie, pomaga się odciąć od rzeczywistości, ale w sytuacji kiedy widziałeś, że z nią źle się dzieje, najpierw powinieneś, powinniście się skoncentrować na czymś innym i na tym zbudować więź. Ja tu widzę obraz kobiety kompletnie zagubionej, w depresji potrzebującej pomocy.. a nie wyrachowanej laski, która perfidnie wykorzystała kochanka.
To drugie bardziej pasuje do Ciebie. Piszesz o jej chorobie jak o czymś kompletnie nie istotnym, jak o problemie kobiecym która nie może się zdecydować czy wybrać sukienkę czerwoną czy czarną. Bez żadnej empatii, zrozumienia, wsparcia.. ważny jesteś Ty, twoje potrzeby i.. ego? I to co jeszcze razi - to ta twoja zawiść - nie może się na mnie zdecydować, to jej uprzykrzę życie, niech wie że ze mną się nie gra. OKROPNE!!!!!!!

Twoje dywagacje powyżej są kompletnie pozbawione podstaw. To ja wyprowadzalem ją z tego złego stanu i to ze mną było jej lepiej - kiedy wrócilismy do siebie - od razu jej sie poprawilo. To nie ja ją wpędziłem w ten stan - tylko jej mąż + szefostwo w pracy. Ja próbowalem z wszystkich sił jej pomóc. Proponowalem terapie razem, osobno, rózne inne formy. To do mnie ona dzwonila z problemami i to ja staralem sie je rozwiązywac. Dlatego to co piszesz powyżej - co najwyżej mnie kompletnie obraża - bo nie masz podstaw do tego i co więcej tylko powierzchownie coś Ci sie wydaje. Nie wykorzystalem ją nigdy, zawsze staralem sie brać jej stronę. Co więcej to ona mówiła w ostatnim tygodniu że czuje że mnie i jego wykorzystuje. Więc nie dywaguj bez kompletnie rozeznania w sytuacji. To co zrobilem (sms) to nie jest absolutnie podstawą do tej oceny całej sytuacji. Depresję miala wywołaną rok temu po wypadku! i były też inne czynniki - typu gnój szef + to co robił w miedzyczasie jej mąż - ale to znam tylko z jej opowieści więc tylko na to reagujowałem tak jak moglem. Więc mnie nie obarczaj - jeżeli nie wiesz OK ?

144

Odp: powiadomiłem męża
Anastacjaa napisał/a:
mariola856 napisał/a:

zabawne ze ktos komus innemu wypomina brak honoru a sam robi to samo

Ależ on pokazał swój "honor" wysyłając anonimowego smsa do jej męża..

Ten sms nie byl anonimowy - byl podpisany imieniem i nazwiskiem!!!!!!!!!!!! Dzięki temu mial szanse wszystko sobie sprawdzic i porównać z rzeczywistością.

145

Odp: powiadomiłem męża

A  może wystarczyło porozmawiać z mężem face to face i wszystkie Twoje rozważania były by niepotrzebne bo widziałbyś od razu jego reakcję. Teraz Ciebie zżera niepewność i ciekawość.
Mąż zawsze będzie miał przewagę.

146 Ostatnio edytowany przez bolek1980 (2015-10-04 16:52:43)

Odp: powiadomiłem męża
Nigdy napisał/a:

A  może wystarczyło porozmawiać z mężem face to face i wszystkie Twoje rozważania były by niepotrzebne bo widziałbyś od razu jego reakcję. Teraz Ciebie zżera niepewność i ciekawość.
Mąż zawsze będzie miał przewagę.

tak faceci umawiaja się na kawe i sobie plotkują jak gdyby nigdy nic o żonie. co niby mialbym mu opowiadac jak to bzykalem ją w jej sypialni i rozpraszalo mnie ich zdjecie slubne na scianie(dobrze ze juz go nie ma od roku)???

147 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-10-04 16:53:38)

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

Twoje dywagacje powyżej są kompletnie pozbawione podstaw. To ja wyprowadzalem ją z tego złego stanu i to ze mną było jej lepiej - kiedy wrócilismy do siebie - od razu jej sie poprawilo. To nie ja ją wpędziłem w ten stan - tylko jej mąż + szefostwo w pracy. Ja próbowalem z wszystkich sił jej pomóc. Proponowalem terapie razem, osobno, rózne inne formy. To do mnie ona dzwonila z problemami i to ja staralem sie je rozwiązywac. Dlatego to co piszesz powyżej - co najwyżej mnie kompletnie obraża - bo nie masz podstaw do tego i co więcej tylko powierzchownie coś Ci sie wydaje. Nie wykorzystalem ją nigdy, zawsze staralem sie brać jej stronę. Co więcej to ona mówiła w ostatnim tygodniu że czuje że mnie i jego wykorzystuje. Więc nie dywaguj bez kompletnie rozeznania w sytuacji. To co zrobilem (sms) to nie jest absolutnie podstawą do tej oceny całej sytuacji. Depresję miala wywołaną rok temu po wypadku! i były też inne czynniki - typu gnój szef + to co robił w miedzyczasie jej mąż - ale to znam tylko z jej opowieści więc tylko na to reagujowałem tak jak moglem. Więc mnie nie obarczaj - jeżeli nie wiesz OK ?

Nie mówię, że Ty wprowadziłeś ją w ten stan.. ale Twoje egoistyczne nastawienie przypieczętowanie podłością z smsem  dało się wyczytać z twoich postów, tyle.. Zachowałeś się jak ostatni... nie będę kończyć bo znów uznasz, że Cię obrażam

148

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
Nigdy napisał/a:

A  może wystarczyło porozmawiać z mężem face to face i wszystkie Twoje rozważania były by niepotrzebne bo widziałbyś od razu jego reakcję. Teraz Ciebie zżera niepewność i ciekawość.
Mąż zawsze będzie miał przewagę.

tak faceci umawiaja się na kawe i sobie plotkują jak gdyby nigdy nic o żonie. co niby mialbym mu opowiadac jak to bzykalem ją w jej sypialni i rozpraszalo mnie ich zdjecie slubne na scianie(dobrze ze juz go nie ma od roku)???

Wybacz, że to powiem, może i byłeś super kochankiem.. ale z powyższych wypowiedzi wynika, że "jaj" to Ci brak..

149

Odp: powiadomiłem męża

Ale nikt nie mówi o plotach przy kawie ani mordobiciu przy czystej załatwiłeś sprawę w najgorszy z możliwych sposobów, a teraz zastanawiasz się co tam się dzieje, no wybacz.

150

Odp: powiadomiłem męża
Nigdy napisał/a:

Ale nikt nie mówi o plotach przy kawie ani mordobiciu przy czystej załatwiłeś sprawę w najgorszy z możliwych sposobów, a teraz zastanawiasz się co tam się dzieje, no wybacz.

Ależ autor nie ma nic do zarzucenia sobie - bronił honoru wysyłając do jej męża smsa z podpisem. Co go obchodzi, że z tego powodu ta jego ukochana przez to ma piekło jeszcze większe? Przecież może przyjść do niego - zwycięzcy! Nie ważne że i tak miła problemy psychiczne, że jest jeszcze dziecko.. liczy się tylko jego urażone wątpliwe ego.

151 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2015-10-04 17:34:54)

Odp: powiadomiłem męża

Jesteś, Boluś, albo trollem albo zwykłym chłoptasiem z gimbazy. Na dodatek tchórzliwym. I nikt tu nie jest w stanie obrazić ciebie bardziej, niż ty sam to robisz. Nie zmienia to faktu, że wyrastasz na niezłego manipulanta relatywizującego każde świństwo, które w życiu robisz. Najpierw zrelatywizowałeś sobie relację z zamężną kobietą, teraz relatywizujesz swoją podłość wobec niej. Usprawiedliwiasz określeniem „chirurgiczne cięcie”, "powiadmienie" tę szczeniacką formę donosu, a swoje tchórzostwo wobec okłamywanego człowieka tłumaczysz tym, że mogłaby się z tego wywiązać bijatyka. Oszczędziłeś go pisząc tego smsa, co? No ty to ludzki pan jesteś!

No cóż. Wszystko wraca. Jej nielojalność wobec męża obróciła się przeciwko niej i wróciła w postaci wyjątkowo podłej nielojalności kochanka. Wiedząc, w jakim ona jest (rzekomo) stanie psychicznym oraz że mąż jest (rzekomo) tyranem, wystawiasz ją na wypicie w pojedynkę piwa, które do spółki z nią nawarzyłeś. Zadbałeś tylko o siebie. I teraz jedyne, co cię niepokoi to ew. reakcja męża (sam to podkreślałeś w pierwszych postach). Słowami to ty szastasz nieźle, ale czyny mówią za ciebie same.

Sama panna jest gdzieś daleko na drugim, trzecim planie. Nawet piszesz o niej, Boluś, z pogardą (cytuję: ona nie bylaby w stanie sie latwo wyłgać / oczywiście talent aktorski przed nim mogla ujawnic na miare Oscara / raczej na pewno zagrała przed nim teatr życia / naprawdę już jej zaczęło na głowe padać / jak z nim miała pod górkę, to latała do mnie, itd., itd.)
Tak nie pisze kochający mężczyzna o kobiecie, którą chce otoczyć troską, którą chce wyrwać z łap oprawcy, dla której chce być równorzędnym partnerem. Taki mężczyzna ALBO poczekałby na to, aż kobieta podejmie świadomą decyzję, ALBO z godnością zrezygnowałby z takiej relacji. Natomiast ty zorientowałeś się już, że jedyną twoją szansą jest dostanie ochłapu, który ew. wykopie z domu mąż. I o to zadbałeś, skrobnąłeś esemesiaka, ale zaraz po tym narobiłeś w portki, że mąż to być może wyższa liga niż twoja kochanka i może ci narobić koło pióra. Jedyna twoja motywacja, to nie szczęście tej kobiety, tylko obsikanie terenu z jednoczesnym uniknięciem konsekwencji.

Ten wątek, to świetna przestroga dla pań, które chcą sobie uciąć biurowy romans. Chłopina ze niezobowiązującego kochanka przeradzający się w obsesora. Horror. Jak w „Fatalnym zauroczeniu”. Nawet zaczynam jej współczuć. Trzeba mieć naprawdę mikroskopijne poczucie własnej wartości, żeby sobie znaleźć takiego kochanka.

152 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-10-04 18:41:34)

Odp: powiadomiłem męża

Zabawne to jest to jak kochanka Anastacjaa poucza kochanka Bolka...
Może jakiś kodeks kochanków powstanie.

A tak serio..
I chyba nigdy nie zrozumiem jak to się dzieje, że jest tyle osób wartościowych niestety samotnych, a takie karły moralne jak bohaterka wątku mają takie branie...?

Poważnie chciałbyś być jeszcze z tą kobieta?
Która 4 lata zdradzała męża?
Która wpuszczała Cie nawet do ich własnej małżeńskiej sypialni?
Która, jak sam mówisz, wyolbrzymia wszystko a mimo to ani razu nie pomyślałeś że może opowieści o mężu i jaka to ona biedna także przekoloryzowuje??
Która jest tak dobrą matką, że [wulgaryzm] się z kochankiem gdy za ścianą śpi jej dziecko????

153

Odp: powiadomiłem męża
edziak napisał/a:

Zabawne to jest to jak kochanka Anastacjaa poucza kochanka Bolka...
Może jakiś kodeks kochanków powstanie.

A tak serio..
I chyba nigdy nie zrozumiem jak to się dzieje, że jest tyle osób wartościowych niestety samotnych, a takie karły moralne jak bohaterka wątku mają takie branie...?

Poważnie chciałbyś być jeszcze z tą kobieta?
Która 4 lata zdradzała męża?
Która wpuszczała Cie nawet do ich własnej małżeńskiej sypialni?
Która, jak sam mówisz, wyolbrzymia wszystko a mimo to ani razu nie pomyślałeś że może opowieści o mężu i jaka to ona biedna także przekoloryzowuje??
Która jest tak dobrą matką, że pieprzy się z kochankiem gdy za ścianą śpi jej dziecko????

nie bylo mi latwo przez te 4 lata to znosic. probowalem wszystkich mozliwych spokojnych rozwiazan. najczesciej rezygnowalem dla dobra jej czy jej dziecka.
ale to byly 4 lata - i nic sie nie zmienialo. ona sie do tego przyzwyczaila i bylo jej wygodnie to ciagnac tak dalej.

154

Odp: powiadomiłem męża
Tarantella napisał/a:

Jesteś, Boluś, albo trollem albo zwykłym chłoptasiem z gimbazy. Na dodatek tchórzliwym. I nikt tu nie jest w stanie obrazić ciebie bardziej, niż ty sam to robisz. Nie zmienia to faktu, że wyrastasz na niezłego manipulanta relatywizującego każde świństwo, które w życiu robisz. Najpierw zrelatywizowałeś sobie relację z zamężną kobietą, teraz relatywizujesz swoją podłość wobec niej. Usprawiedliwiasz określeniem „chirurgiczne cięcie”, "powiadmienie" tę szczeniacką formę donosu, a swoje tchórzostwo wobec okłamywanego człowieka tłumaczysz tym, że mogłaby się z tego wywiązać bijatyka. Oszczędziłeś go pisząc tego smsa, co? No ty to ludzki pan jesteś!

No cóż. Wszystko wraca. Jej nielojalność wobec męża obróciła się przeciwko niej i wróciła w postaci wyjątkowo podłej nielojalności kochanka. Wiedząc, w jakim ona jest (rzekomo) stanie psychicznym oraz że mąż jest (rzekomo) tyranem, wystawiasz ją na wypicie w pojedynkę piwa, które do spółki z nią nawarzyłeś. Zadbałeś tylko o siebie. I teraz jedyne, co cię niepokoi to ew. reakcja męża (sam to podkreślałeś w pierwszych postach). Słowami to ty szastasz nieźle, ale czyny mówią za ciebie same.

Sama panna jest gdzieś daleko na drugim, trzecim planie. Nawet piszesz o niej, Boluś, z pogardą (cytuję: ona nie bylaby w stanie sie latwo wyłgać / oczywiście talent aktorski przed nim mogla ujawnic na miare Oscara / raczej na pewno zagrała przed nim teatr życia / naprawdę już jej zaczęło na głowe padać / jak z nim miała pod górkę, to latała do mnie, itd., itd.)
Tak nie pisze kochający mężczyzna o kobiecie, którą chce otoczyć troską, którą chce wyrwać z łap oprawcy, dla której chce być równorzędnym partnerem. Taki mężczyzna ALBO poczekałby na to, aż kobieta podejmie świadomą decyzję, ALBO z godnością zrezygnowałby z takiej relacji. Natomiast ty zorientowałeś się już, że jedyną twoją szansą jest dostanie ochłapu, który ew. wykopie z domu mąż. I o to zadbałeś, skrobnąłeś esemesiaka, ale zaraz po tym narobiłeś w portki, że mąż to być może wyższa liga niż twoja kochanka i może ci narobić koło pióra. Jedyna twoja motywacja, to nie szczęście tej kobiety, tylko obsikanie terenu z jednoczesnym uniknięciem konsekwencji.

Ten wątek, to świetna przestroga dla pań, które chcą sobie uciąć biurowy romans. Chłopina ze niezobowiązującego kochanka przeradzający się w obsesora. Horror. Jak w „Fatalnym zauroczeniu”. Nawet zaczynam jej współczuć. Trzeba mieć naprawdę mikroskopijne poczucie własnej wartości, żeby sobie znaleźć takiego kochanka.

nie znasz nawet 1/20 tego tematu a wyrażasz poglądy jakbyś wszystkie rozumy pozjadala. to jest życie. nie mam do niej pogardy. kochalem ją. mam pogardę może do sposobu w jaki mnie traktowala. i bronilem sie przed tym. natomiast co z tego ze tak zrobilem jak zrobilem? mialem do tego prawo - jako uczestnik tego 3-kacika. jezeli kobieta mowi mi ze mnie kocha, ze podejmie decyzje, rozstajemy sie bo nie mozemy sie normalnie spotykac, potem ona znowu obiecuje, jest powrot, jest super, a po chwili ona znowu zaczyna lawirowac - to uwierz mi - ja mialem prawo w koncu do tego zeby zrobic tak zeby juz byla sprawa jasna. i nie mowie o nim ze on byl jakims tam "choooojem", po prostu w jej slowach byl zimny, nieczuly, ignorowal jej potrzeby, byl dobry ale dla dziecka, oczywiscie domowe tematy robil. ale widocznie jej brakowalo to czego szukala u mnie. stan psychiczny w jakim jest ona obecnie - wywolalem nie ja, ja go za kazdym razem polepszalem, ale nie moglem nie wiadomo jak na nią wplynąć skoro ciagle byly zdarzenia w zyciu ktore pogarszaly wszystko (praca, skrywanie tego ze mna mialo dewastujacy wplyw na nią) itp. ja chcialem zeby bylo dobrze. ale 4 lata to tez byly moje 4 lata - kiedy w zyciu przez jej "strach" tracilem wszystko. przeciez ja chodzilem tez w depresji, ciagle myslalem, ciagle probowalem rozwiazac ta sytuacje normalnie

155 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-10-04 18:03:44)

Odp: powiadomiłem męża
edziak napisał/a:

Zabawne to jest to jak kochanka Anastacjaa poucza kochanka Bolka...
Może jakiś kodeks kochanków powstanie.

Jakbyś przeoczyła to mój Z się rozwiódł i teraz jesteśmy razem, więc kochanką może byłam ale rok temu. Dlatego tym bardziej wiem o czym mówię, bo ja swego Z kochałam i szanowałam i chciałam i chcę dla niego jak najlepiej.
Jakbyś nie zauważyła nie osądzam samego romansu ale podejścia do niej do jej męża. Uważam, że gdyby ją kochał i mu na niej zależało naprawdę, poza tym był odpowiedzialnym i zdecydowanym facetem to udźwignęliby jej rozstanie a ona by się uwolniła od męża despoty.
Autor jednak zachowuje się jak rozkapryszone dziecko. A ta kobieta ma nie tylko męża ale i dziecko, po co jej drugie? Nie pomyślała wcześniej i ma przez to jeszcze więcej problemów.
Nie wiem jaką musiałabym być desperatką, gdyby w momencie kiedy mój Z dałby mi kosza, lecieć na skargę czy wysyłać donosy o naszym romansie jego żonie.
Już sam romans wieże się z dużą odpowiedzialnością i ryzykiem.. że może nie wyjść i ktoś będzie stratny..
nie wyszło.. powinieneś odejść z honorem.. a nie.. wysyłać jakieś smsy..

156

Odp: powiadomiłem męża
Anastacjaa napisał/a:
edziak napisał/a:

Zabawne to jest to jak kochanka Anastacjaa poucza kochanka Bolka...
Może jakiś kodeks kochanków powstanie.

Jakbyś przeoczyła to mój Z się rozwiódł i teraz jesteśmy razem, więc kochanką może byłam ale rok temu. Dlatego tym bardziej wiem o czym mówię, bo ja swego Z kochałam i szanowałam i chciałam i chcę dla niego jak najlepiej.
Jakbyś nie zauważyła nie osądzam samego romansu ale podejścia do niej do jej męża. Uważam, że gdyby ją kochał i mu na niej zależało naprawdę poza tym był odpowiedzialnym i zdecydowanym facetem to udźwignęliby jej rozstanie a ona by się uwolniła od męża despoty.
Autor jednak zachowuje się jak rozkapryszone dziecko. a kobieta ma nie tylko męża ale i dziecko, po co jej drugie? Nie pomyślała wcześniej i ma przez to jeszcze więcej problemów.
Nie wiem jaką musiałabym być desperatką, gdyby w momencie kiedy mój z dałby mi kosza, pobiegłabym na skargę czy doniosła o naszym romansie jego żonie.
Już sam romans wieże się z dużą odpowiedzialnością i ryzykiem.. że może nie wyjść i ktoś będzie stratny..
nie wyszło.. powinieneś odejść z honorem.. a nie.. wysyłać jakieś smsy..

kompletnie masz skrzywionie spojrzenie. i nie bede tego komentowal

157

Odp: powiadomiłem męża

Było co było.. zrobiłeś jak zrobiłeś.

Ale poważnie nadal ją chcesz? Kogoś takiego?
Niebywałe.
Nie szanujesz sam siebie.

158 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-10-04 18:09:21)

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

kompletnie masz skrzywionie spojrzenie. i nie bede tego komentowal

Czy oby na pewno? A może nie masz argumentów?
Widzisz, tez byłam przez kilka msc kochanką a mój Z był żonaty i miał dziecko.
Więc nie wiem czy mam skrzywione spojrzenie.. może właśnie o to chodzi że nie (jeśli chodzi  Twoją sytuację).. bo byłam w podobnej .. większość osób tu ocenia z boku.
ed. a też byłam wolna i sądząc po Twoim nicku trochę choć niewiele lat młodsza od Ciebie

159 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-10-04 18:45:39)

Odp: powiadomiłem męża
Anastacjaa napisał/a:
edziak napisał/a:

Zabawne to jest to jak kochanka Anastacjaa poucza kochanka Bolka...
Może jakiś kodeks kochanków powstanie.

Jakbyś przeoczyła to mój Z się rozwiódł i teraz jesteśmy razem, więc kochanką może byłam ale rok temu. Dlatego tym bardziej wiem o czym mówię, bo ja swego Z kochałam i szanowałam i chciałam i chcę dla niego jak najlepiej.

Nie przeoczyłam, napisałam to z pełną świadomością bo historię znam. Tu zdrada, tam zdrada.

Anastacjaa napisał/a:

Jakbyś nie zauważyła nie osądzam samego romansu ale podejścia do niej do jej męża. Uważam, że gdyby ją kochał i mu na niej zależało naprawdę, poza tym był odpowiedzialnym i zdecydowanym facetem to udźwignęliby jej rozstanie a ona by się uwolniła od męża despoty.

A skąd Ty wiesz że ten mąż to faktycznie taki despota co? Z opowiadań kochanka.. faktycznie wiarygodne.

Anastacjaa napisał/a:

Już sam romans wieże się z dużą odpowiedzialnością i ryzykiem.. że może nie wyjść i ktoś będzie stratny..

Niesamowite romans wiąże się z odpowiedzialnością...
A stratny zawsze ktoś jest, nieważne jak ten romans się kończy.

I nie trać czasu na odpowiedź, ja zdania nie zmienię w kwestii zdrad i [wulgaryzm] się w czyjeś życie, choćby nie wiem jak wysokiego lotu były rzekome ku zdradzie pobudki.

160

Odp: powiadomiłem męża

Ja rozumiem to tak - Bolek chciał być z tą panią, która mówiła mu, że z mężem jest nieszczęśliwa i on ( mąż ) i ona chcą od siebie odejść, a właściwie mąż już się wyprowadził. Bolek więc miał cały czas nadzieję, że to tylko kwestia niedługiego czasu i oni się rozwiodą, a wtedy Bolek będzie mógł żyć z tą panią już jawnie. Ona jednak sama nie wiedziała, co chce zrobić z tym wszystkim i zwodziła Bolka, że nie kocha męża, nie chce z nim być, no, ale to czy tamto i na razie odejść nie może. W końcu Bolkowi puściły nerwy, skończyła się cierpliwość i wysłał wiadomość do jej męża, po to żeby "pomóc" jej w podjęciu decyzji. Faktycznie to mogło zadziałać, czyli - gdyby kobieta naprawdę była zdecydowana resztę życia przeżyć z Bolkiem, dało by jej to pretekst do "wyłuszczenia" mężowi zamiaru opuszczenia go. Ale pewnie wyszło jak wyszło, ona wszystkiego się wyparła, ponieważ z mężem jest jej wygodnie żyć, a przyszłości z Bolkiem nie była pewna. Tym bardziej, że do zdecydowanych kobiet raczej nie należy.Czy mam rację Bolku?

161

Odp: powiadomiłem męża
edziak napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
edziak napisał/a:

Zabawne to jest to jak kochanka Anastacjaa poucza kochanka Bolka...
Może jakiś kodeks kochanków powstanie.

Jakbyś przeoczyła to mój Z się rozwiódł i teraz jesteśmy razem, więc kochanką może byłam ale rok temu. Dlatego tym bardziej wiem o czym mówię, bo ja swego Z kochałam i szanowałam i chciałam i chcę dla niego jak najlepiej.

Nie przeoczyłam, napisałam to z pełną świadomością bo historię znam. Tu zdrada, tam zdrada.

Anastacjaa napisał/a:

Jakbyś nie zauważyła nie osądzam samego romansu ale podejścia do niej do jej męża. Uważam, że gdyby ją kochał i mu na niej zależało naprawdę, poza tym był odpowiedzialnym i zdecydowanym facetem to udźwignęliby jej rozstanie a ona by się uwolniła od męża despoty.

A skąd Ty wiesz że ten mąż to faktycznie taki despota co? Z opowiadań kochanka.. faktycznie wiarygodne.

Anastacjaa napisał/a:

Już sam romans wieże się z dużą odpowiedzialnością i ryzykiem.. że może nie wyjść i ktoś będzie stratny..

Niesamowite romans wiąże się z odpowiedzialnością...
A stratny zawsze ktoś jest, nieważne jak ten romans się kończy.

I nie trać czasu na odpowiedź, ja zdania nie zmienię w kwestii zdrad i wpieprzania się w czyjeś życie, choćby nie wiem jak wysokiego lotu były rzekome ku zdradzie pobudki.

edziak, ok. nie zachęcam nikogo do zdrad, nie zamierzam się wybielać, odniosłam się tylko do wątku autora, który nie zastanawia się czy wejść w romans, bo on jest już faktem dokonanym..
nie zamierzam nikogo umoralniać, zwróciłam tylko uwagę na brak odpowiedzialności i dojrzałości autora w podejściu do tematu a szczególnie jego zakończeniu.. tyle..
Gdyby inaczej to rozegrali, mogliby oboje na tym zyskać. Gdyby rzeczywiście prawdziwe uczucie ich łączyło a ona tak sie męczyła w małżeństwie. A nie pogrążać jeszcze bardziej.

162 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2015-10-04 18:19:25)

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

nie znasz nawet 1/20 tego tematu a wyrażasz poglądy jakbyś wszystkie rozumy pozjadala. to jest życie.

Znam 20/20 tego, co sam napisałeś. A napisałeś wystarczająco, żebym mogła mieć własne zdanie na twój temat.
A to, co opisałeś to nie jest życie. To jest banalna farsa i brazyliada.

bolek1980 napisał/a:

nie mam do niej pogardy.

To, jak o niej piszesz, mówi samo za siebie. Najwyraźniej sam sobie z własnego stosunku do niej nie zdajesz sprawy. Ale być może ona sobie z tego zdawała sprawę i dlatego przez cztery lata nie podjęła decyzji uwzględniającej ciebie w jej życiu.

bolek1980 napisał/a:

nie mowie o nim ze on byl jakims tam "choooojem", po prostu w jej slowach byl zimny, nieczuly, ignorowal jej potrzeby, byl dobry ale dla dziecka, oczywiscie domowe tematy robil

Nie manipuluj. Nie napisałam, że nazwałeś go choooojem. Konkretnie nazwałeś go tyranem (wczorajszy post z godz. 15:43:39). I tego określenia użyłam. A ty na pastwę reakcji, wg. twoich słów, tyrana wydałeś tę kobietę. Pogratulować rycerstwa.

163

Odp: powiadomiłem męża

Jeszcze dopowiem coś z własnego życia - ja też zostałam poinformowana przez kochankę mojego męża smsem o ich romansie. I serio - byłam jej wdzięczna za tę wiadomość. Wysłała go również po to żeby on się zdecydował, z którą chce być. Ja już wiedziałam co jest grane, więc mogłam zadziałać, przestałam być okłamywana, jakby na to nie patrzeć. A małżonek musiał podjąć wiążącą decyzję. Kochankę faktycznie kopnął w cztery litery po tym numerze, ale gdyby chciał naprawdę z nią żyć - miał "szansę" przez to, że się wydało, powiedzieć mi o tym. Moim zdaniem Bolek postąpił słusznie.

164 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-10-04 18:34:49)

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
Tarantella napisał/a:

Jesteś, Boluś, albo trollem albo zwykłym chłoptasiem z gimbazy. Na dodatek tchórzliwym. I nikt tu nie jest w stanie obrazić ciebie bardziej, niż ty sam to robisz. Nie zmienia to faktu, że wyrastasz na niezłego manipulanta relatywizującego każde świństwo, które w życiu robisz. Najpierw zrelatywizowałeś sobie relację z zamężną kobietą, teraz relatywizujesz swoją podłość wobec niej. Usprawiedliwiasz określeniem „chirurgiczne cięcie”, "powiadmienie" tę szczeniacką formę donosu, a swoje tchórzostwo wobec okłamywanego człowieka tłumaczysz tym, że mogłaby się z tego wywiązać bijatyka. Oszczędziłeś go pisząc tego smsa, co? No ty to ludzki pan jesteś!

No cóż. Wszystko wraca. Jej nielojalność wobec męża obróciła się przeciwko niej i wróciła w postaci wyjątkowo podłej nielojalności kochanka. Wiedząc, w jakim ona jest (rzekomo) stanie psychicznym oraz że mąż jest (rzekomo) tyranem, wystawiasz ją na wypicie w pojedynkę piwa, które do spółki z nią nawarzyłeś. Zadbałeś tylko o siebie. I teraz jedyne, co cię niepokoi to ew. reakcja męża (sam to podkreślałeś w pierwszych postach). Słowami to ty szastasz nieźle, ale czyny mówią za ciebie same.

Sama panna jest gdzieś daleko na drugim, trzecim planie. Nawet piszesz o niej, Boluś, z pogardą (cytuję: ona nie bylaby w stanie sie latwo wyłgać / oczywiście talent aktorski przed nim mogla ujawnic na miare Oscara / raczej na pewno zagrała przed nim teatr życia / naprawdę już jej zaczęło na głowe padać / jak z nim miała pod górkę, to latała do mnie, itd., itd.)
Tak nie pisze kochający mężczyzna o kobiecie, którą chce otoczyć troską, którą chce wyrwać z łap oprawcy, dla której chce być równorzędnym partnerem. Taki mężczyzna ALBO poczekałby na to, aż kobieta podejmie świadomą decyzję, ALBO z godnością zrezygnowałby z takiej relacji. Natomiast ty zorientowałeś się już, że jedyną twoją szansą jest dostanie ochłapu, który ew. wykopie z domu mąż. I o to zadbałeś, skrobnąłeś esemesiaka, ale zaraz po tym narobiłeś w portki, że mąż to być może wyższa liga niż twoja kochanka i może ci narobić koło pióra. Jedyna twoja motywacja, to nie szczęście tej kobiety, tylko obsikanie terenu z jednoczesnym uniknięciem konsekwencji.

Ten wątek, to świetna przestroga dla pań, które chcą sobie uciąć biurowy romans. Chłopina ze niezobowiązującego kochanka przeradzający się w obsesora. Horror. Jak w „Fatalnym zauroczeniu”. Nawet zaczynam jej współczuć. Trzeba mieć naprawdę mikroskopijne poczucie własnej wartości, żeby sobie znaleźć takiego kochanka.

nie znasz nawet 1/20 tego tematu a wyrażasz poglądy jakbyś wszystkie rozumy pozjadala. to jest życie. nie mam do niej pogardy. kochalem ją. mam pogardę może do sposobu w jaki mnie traktowala. i bronilem sie przed tym. natomiast co z tego ze tak zrobilem jak zrobilem? mialem do tego prawo - jako uczestnik tego 3-kacika. jezeli kobieta mowi mi ze mnie kocha, ze podejmie decyzje, rozstajemy sie bo nie mozemy sie normalnie spotykac, potem ona znowu obiecuje, jest powrot, jest super, a po chwili ona znowu zaczyna lawirowac - to uwierz mi - ja mialem prawo w koncu do tego zeby zrobic tak zeby juz byla sprawa jasna. i nie mowie o nim ze on byl jakims tam "choooojem", po prostu w jej slowach byl zimny, nieczuly, ignorowal jej potrzeby, byl dobry ale dla dziecka, oczywiscie domowe tematy robil. ale widocznie jej brakowalo to czego szukala u mnie. stan psychiczny w jakim jest ona obecnie - wywolalem nie ja, ja go za kazdym razem polepszalem, ale nie moglem nie wiadomo jak na nią wplynąć skoro ciagle byly zdarzenia w zyciu ktore pogarszaly wszystko (praca, skrywanie tego ze mna mialo dewastujacy wplyw na nią) itp. ja chcialem zeby bylo dobrze. ale 4 lata to tez byly moje 4 lata - kiedy w zyciu przez jej "strach" tracilem wszystko. przeciez ja chodzilem tez w depresji, ciagle myslalem, ciagle probowalem rozwiazac ta sytuacje normalnie

Och, kochałeś? To szybko przestałeś...

Anastacja dobrze uchwyciła sedno tematu, mimo, że ją co niektórzy próbowali tutaj zdyskredytować.

Ty tej kobiety NIGDY nie kochałeś.  Kochałeś wyobrażenie o niej.
A teraz się zemściłeś, bo czułeś się wykorzystywany.
Takie życie. Schemat.

Wyciągnij wnioski i następnym razem zwiąż się z kimś stanu wolnego.

165

Odp: powiadomiłem męża
zbytdelikatna napisał/a:

Ja rozumiem to tak - Bolek chciał być z tą panią, która mówiła mu, że z mężem jest nieszczęśliwa i on ( mąż ) i ona chcą od siebie odejść, a właściwie mąż już się wyprowadził. Bolek więc miał cały czas nadzieję, że to tylko kwestia niedługiego czasu i oni się rozwiodą, a wtedy Bolek będzie mógł żyć z tą panią już jawnie. Ona jednak sama nie wiedziała, co chce zrobić z tym wszystkim i zwodziła Bolka, że nie kocha męża, nie chce z nim być, no, ale to czy tamto i na razie odejść nie może. W końcu Bolkowi puściły nerwy, skończyła się cierpliwość i wysłał wiadomość do jej męża, po to żeby "pomóc" jej w podjęciu decyzji. Faktycznie to mogło zadziałać, czyli - gdyby kobieta naprawdę była zdecydowana resztę życia przeżyć z Bolkiem, dało by jej to pretekst do "wyłuszczenia" mężowi zamiaru opuszczenia go. Ale pewnie wyszło jak wyszło, ona wszystkiego się wyparła, ponieważ z mężem jest jej wygodnie żyć, a przyszłości z Bolkiem nie była pewna. Tym bardziej, że do zdecydowanych kobiet raczej nie należy.Czy mam rację Bolku?

Nie do konca - oni mieszkaja razem. I to jest podstawowy problem - że on na nią oddziałuje. Faktycznie nie bylo miedzy nimi dobrze. On wg tego co ona mi mowi nie jest taki dobry - za jakiego go uważa środowisko. Rodzinka go wielbi. Ona z tego powodu ze wszyscy tak go wielbili nie mogla tego zrozumiec - bo dla niej w domu on byl inny. nie wazne jaki. nie bil jej, kase dawal. byl tylko zimny, nieczuly, obchodzil sie z nią z buta. czy to jest powód zeby żona znalazła sobie kochanka? wg mnie jest. czy to jest powód żeby odejśc. jest. ale tego kroku nie umiała wykonać. próbowała go separować, spała z dzieckiem, mnie obiecała że nie sypia z nim. OK, wiem, że tu mogłem mieć lipne nadzieje, ale na to wychodziło że jednak na 99% jest uczciwa wobec mnie. Zreszta nieważne.
Ważne jest że ogłosiła mężowi ultimatum - że sie zastanowi nad nim do konca wakacji. Koles po tym ultimatum zmienił zachowanie, przestraszył się. No można to zrozumieć, że pomyślał żę przegina i że zostanie sam. Cisneła go nawet jego matka - że przystopować. No OK, koleś się coś tam zmienił. Teraz termin mijał - a on coraz bardziej był nerwowy, ja też, i ona też. Powiedziałem jej że źle zrobiła że taki jawny termin dała - bo teraz wszyscy żyją w napięciu. No i to spowodowało, że pomyślała, że bezpiecznie jest jak znowu nie podjemie decyzji i przeciągnie - wiec powiedziała że podejmie decyzje, ale nie powie kiedy.... no to z kolei ja sobie pomyślałem - że ktoś mnie tu robi w ciula.
Zapytałem grzecznie czy tak zamierza dalej? Bo widze co się z nią dzieje. Potem zacząłem drążyć - no i ona na to - że ona kocha i mnie i męża. I że mnie tak normalnie za bycie partnerem, wsparcie, chemie, super seks, rozmowy, empatie, zrozumienie. a jego kocha za to że jest dobrym ojcem i w domu ma porządek, i zapewnia jej dostatek.

No i tyle czas leciał - ona dalej lawirowała - więc uznałem, że coś musi w końcu zostać zmienione w tym układzie - bo ona wręcz powiedziała, że tak jej jest wygodnie.

166

Odp: powiadomiłem męża
zbytdelikatna napisał/a:

Jeszcze dopowiem coś z własnego życia - ja też zostałam poinformowana przez kochankę mojego męża smsem o ich romansie. I serio - byłam jej wdzięczna za tę wiadomość. Wysłała go również po to żeby on się zdecydował, z którą chce być. Ja już wiedziałam co jest grane, więc mogłam zadziałać, przestałam być okłamywana, jakby na to nie patrzeć. A małżonek musiał podjąć wiążącą decyzję. Kochankę faktycznie kopnął w cztery litery po tym numerze, ale gdyby chciał naprawdę z nią żyć - miał "szansę" przez to, że się wydało, powiedzieć mi o tym. Moim zdaniem Bolek postąpił słusznie.

Dzięki za głos kogoś kto sam to przeżył. Ja chciałem po prostu normalności - albo związku pełnego z nią, albo mieć wolność i znaleźć sobie kogoś innego. Ale był ciągłe obietnice, ciągle coś było przeciwko, ciągle coś przeszkadzało w podjeciu decyzji. Cześć byłą poważna typu choroba itp. ale w końcu uznałem że jeżęli ja czegoś nie zrobie to będzie tak kolejny rok, dwa, 5. Ja byłem w coraz gorszym rozstroju, praca mi sie nie kleiła, ona też to samo, czekanie odsuwanie - ona patologicznie miała problemy z decyzją. Mówiła, że boi się że źle wybierze, że potem nawet jak mnei zostawi to będzie tesknić itp. A potem że kocha 2 naraz. Że z nim ma dziecko a ze mną uczucie, namietność, pociąg seksulany i zrozumienie potrzeb, rozmowe, itp

167

Odp: powiadomiłem męża
Anastacjaa napisał/a:

edziak, ok. nie zachęcam nikogo do zdrad, nie zamierzam się wybielać, odniosłam się tylko do wątku autora, który nie zastanawia się czy wejść w romans, bo on jest już faktem dokonanym..
nie zamierzam nikogo umoralniać, zwróciłam tylko uwagę na brak odpowiedzialności i dojrzałości autora w podejściu do tematu a szczególnie jego zakończeniu.. tyle..
Gdyby inaczej to rozegrali, mogliby oboje na tym zyskać. Gdyby rzeczywiście prawdziwe uczucie ich łączyło a ona tak sie męczyła w małżeństwie. A nie pogrążać jeszcze bardziej.

Anastacjaa
miałam juz nie wchodzić w polemikę bo nie chodzi mi o to by komuś dopiec czy się kłócić, ale denerwuje mnie ten relatywizm.
Jestem w 90% przekonana że gdyby to opowiadała kochanka, która zwodzona nie wytrzymała i po latach romansu i zapewnień o miłości zawiadomiłaby żonę to otrzymałaby tu wsparcie. Natomiast osoby które ważyłyby się ją skrytykować za sam romans, pal licho że tak żałośnie się kończy, znowu byłyby odsądzone do czci i wiary, bo na pewno współmałżonek zdradzacza sobie na tą zdradę zasłużył.
Generalnie, wy kochanki, zawsze jesli jest mowa o romansie to bierzecie w obrone kobiete. Przypominam, że z reguły te biedne kobiety same się dobrowolnie w rolę kochanki żonatego gościa wpisują.
Tutaj  taką "biedną kochanką" jest Bolek. W tym przypadku koleś nie wytrzymał. Zrobił to w słaby sposób - ok. Ale.. znowu bronicie kobity która sama sobie to wszystko zaplanowała i zrealizowała, wykorzystując latami dwóch naiwnych gości. Nie rozumiem więc na jakiej podstawie te lamenty nad nią, że teraz to ona w domu będzie miała piekło i zmarnował to uczucie jakim ona zapewne go darzyła.
Nie ona nie darzyła miłością żadnego z nich na tyle by cokolwiek zrobić. Ona jedynie dbała o własny ciepły q..rwi dołek.
Nie macie pojęcia co się działo w tym małżeństwie. Dobrze wiadomo, że taka księżniczka może przerysowywać schematy. Wywalczając w ten sposób uwagę i współczucie. I to jak widać skutecznie. Bo Bolek się złapał.
Była na tyle perfidna by się pieprzyć z kochankiem przy własnym dziecku śpiącym obok w pokoju, w małżeńskiej sypialni... to niech teraz poniesie konsekwencje. Przecież to był jej wybór. I to sprawa tylko i wyłącznie jej męża co z tym zrobi.

168

Odp: powiadomiłem męża
Tarantella napisał/a:
bolek1980 napisał/a:

nie znasz nawet 1/20 tego tematu a wyrażasz poglądy jakbyś wszystkie rozumy pozjadala. to jest życie.

Znam 20/20 tego, co sam napisałeś. A napisałeś wystarczająco, żebym mogła mieć własne zdanie na twój temat.
A to, co opisałeś to nie jest życie. To jest banalna farsa i brazyliada.

bolek1980 napisał/a:

nie mam do niej pogardy.

To, jak o niej piszesz, mówi samo za siebie. Najwyraźniej sam sobie z własnego stosunku do niej nie zdajesz sprawy. Ale być może ona sobie z tego zdawała sprawę i dlatego przez cztery lata nie podjęła decyzji uwzględniającej ciebie w jej życiu.

bolek1980 napisał/a:

nie mowie o nim ze on byl jakims tam "choooojem", po prostu w jej slowach byl zimny, nieczuly, ignorowal jej potrzeby, byl dobry ale dla dziecka, oczywiscie domowe tematy robil

Nie manipuluj. Nie napisałam, że nazwałeś go choooojem. Konkretnie nazwałeś go tyranem (wczorajszy post z godz. 15:43:39). I tego określenia użyłam. A ty na pastwę reakcji, wg. twoich słów, tyrana wydałeś tę kobietę. Pogratulować rycerstwa.

trolujesz i tyle. zero wartości dla wątku. piszesz swoje jakieś wynaturzenia i masz skrzywienie w jedną stronę

169

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

trolujesz i tyle. zero wartości dla wątku. piszesz swoje jakieś wynaturzenia i masz skrzywienie w jedną stronę

Znaczy się trafiłam w punkt. Co było do udowodnienia smile

170

Odp: powiadomiłem męża
edziak napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

edziak, ok. nie zachęcam nikogo do zdrad, nie zamierzam się wybielać, odniosłam się tylko do wątku autora, który nie zastanawia się czy wejść w romans, bo on jest już faktem dokonanym..
nie zamierzam nikogo umoralniać, zwróciłam tylko uwagę na brak odpowiedzialności i dojrzałości autora w podejściu do tematu a szczególnie jego zakończeniu.. tyle..
Gdyby inaczej to rozegrali, mogliby oboje na tym zyskać. Gdyby rzeczywiście prawdziwe uczucie ich łączyło a ona tak sie męczyła w małżeństwie. A nie pogrążać jeszcze bardziej.

Anastacjaa
miałam juz nie wchodzić w polemikę bo nie chodzi mi o to by komuś dopiec czy się kłócić, ale denerwuje mnie ten relatywizm.
Jestem w 90% przekonana że gdyby to opowiadała kochanka, która zwodzona nie wytrzymała i po latach romansu i zapewnień o miłości zawiadomiłaby żonę to otrzymałaby tu wsparcie. Natomiast osoby które ważyłyby się ją skrytykować za sam romans, pal licho że tak żałośnie się kończy, znowu byłyby odsądzone do czci i wiary, bo na pewno współmałżonek zdradzacza sobie na tą zdradę zasłużył.
Generalnie, wy kochanki, zawsze jesli jest mowa o romansie to bierzecie w obrone kobiete. Przypominam, że z reguły te biedne kobiety same się dobrowolnie w rolę kochanki żonatego gościa wpisują.
Tutaj  taką "biedną kochanką" jest Bolek. W tym przypadku koleś nie wytrzymał. Zrobił to w słaby sposób - ok. Ale.. znowu bronicie kobity która sama sobie to wszystko zaplanowała i zrealizowała, wykorzystując latami dwóch naiwnych gości. Nie rozumiem więc na jakiej podstawie te lamenty nad nią, że teraz to ona w domu będzie miała piekło i zmarnował to uczucie jakim ona zapewne go darzyła.
Nie ona nie darzyła miłością żadnego z nich na tyle by cokolwiek zrobić. Ona jedynie dbała o własny ciepły q..rwi dołek.
Nie macie pojęcia co się działo w tym małżeństwie. Dobrze wiadomo, że taka księżniczka może przerysowywać schematy. Wywalczając w ten sposób uwagę i współczucie. I to jak widać skutecznie. Bo Bolek się złapał.
Była na tyle perfidna by się pieprzyć z kochankiem przy własnym dziecku śpiącym obok w pokoju, w małżeńskiej sypialni... to niech teraz poniesie konsekwencje. Przecież to był jej wybór. I to sprawa tylko i wyłącznie jej męża co z tym zrobi.

Dużo prawdy w tym co piszesz, ja nie mialem wyboru. Ja nie moglem nic. Ja musialem tylko czekać, zgadzać się na jej warunki, wersje, patrzeć jak wszystko ukrywa. Dzwonić tylko na zasrany 2 telefon. To było wspieranie w tym kłamstwie, które ona budowała tak długo. Myślę, że ona po prostu przestała postrzegać rzeczywistość taką jaka jest. Jej sie kompletnie już pogmatwało wszystko. co jest dobre, a co złe. A ja wiele dla niej wytrzymałem. Ale w końcu koleżanki ktore znają nas oboje - powiedziały mi żebym zrobił co uważam za stosowne, bo tego się dalej tak nie da ciągnąć i nic dalej się nie zmienia

171 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-10-04 18:47:54)

Odp: powiadomiłem męża
edziak napisał/a:

(...) Jestem w 90% przekonana że gdyby to opowiadała kochanka, która zwodzona nie wytrzymała i po latach romansu i zapewnień o miłości zawiadomiłaby żonę to otrzymałaby tu wsparcie. Natomiast osoby które ważyłyby się ją skrytykować za sam romans, pal licho że tak żałośnie się kończy, znowu byłyby odsądzone do czci i wiary, bo na pewno współmałżonek zdradzacza sobie na tą zdradę zasłużył. (...)

Moja opinia dotyczy zachowania autora i jest niezależna od jego płci. Gdyby wątek założyła kobieta i napisała to samo co on, moje posty miałyby identyczną treść.

172

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

Dużo prawdy w tym co piszesz, ja nie mialem wyboru. Ja nie moglem nic. Ja musialem tylko czekać, zgadzać się na jej warunki, wersje, patrzeć jak wszystko ukrywa. Dzwonić tylko na zasrany 2 telefon. To było wspieranie w tym kłamstwie, które ona budowała tak długo. Myślę, że ona po prostu przestała postrzegać rzeczywistość taką jaka jest. Jej sie kompletnie już pogmatwało wszystko. co jest dobre, a co złe. A ja wiele dla niej wytrzymałem. Ale w końcu koleżanki ktore znają nas oboje - powiedziały mi żebym zrobił co uważam za stosowne, bo tego się dalej tak nie da ciągnąć i nic dalej się nie zmienia

Bolek
NIE MANIPULUJ MOJĄ WYPOWIEDZIĄ!

WYBÓR MIAŁEŚ.
Zawsze wybór mamy.
Mogłeś się nie brać za cudzą żonę.
Mogłeś nie dzwonić, nie czekać itd.

Wpieprzyłeś się komuś w rodzinę, myślałeś że jesteś wybawcą biednej uciśnionej to teraz masz.
Ponoś konsekwencje.

173

Odp: powiadomiłem męża
zbytdelikatna napisał/a:

Jeszcze dopowiem coś z własnego życia - ja też zostałam poinformowana przez kochankę mojego męża smsem o ich romansie. I serio - byłam jej wdzięczna za tę wiadomość. Wysłała go również po to żeby on się zdecydował, z którą chce być. Ja już wiedziałam co jest grane, więc mogłam zadziałać, przestałam być okłamywana, jakby na to nie patrzeć. A małżonek musiał podjąć wiążącą decyzję. Kochankę faktycznie kopnął w cztery litery po tym numerze, ale gdyby chciał naprawdę z nią żyć - miał "szansę" przez to, że się wydało, powiedzieć mi o tym. Moim zdaniem Bolek postąpił słusznie.

Jest tylko drobny niuans. Ja jestem facetem, a ona kobietą. Zdrada kobiety jedna zwykle jest inna. Kobieta angążuje sie długo, w grę wchodzą w uczucia, wiecej zaleznosci.
Twoj maż mial kochanke - mogl miec wiele. Faceci to zaliczacze. Wiec moze i bylo mu latwiej wybrac. Poza tym facet i testosteron. No zwykle faceci nie maja dylematow z wyborami. Jasno, prosto itp.
Wiec o ile sytuacja jest podobna - to ja nie wiem jakie tu bedą skutki.
Jak to jej mąż zrozumie ostatecznie, jak ona. Być może on jej wybaczy, byc moze ona bedzie go błagać. A być może oni nie wytrzymaja jednak razem, on bedzie ja ciagle oskarżał, szpiegowal, zamęczał.
A ona ? nie wiem - mam nadzieje -ze dozna ulgi, bo chcialbym zeby miala normalnosc w koncu. Gdybym odszedl jak zwykle - to by po 2 miesiacach znowu od nowa probowala. Dlatego tym razem to musialo byc bardziej radykalne wyjscie.
I sprawa zero jedynkowa

174

Odp: powiadomiłem męża
edziak napisał/a:
bolek1980 napisał/a:

Dużo prawdy w tym co piszesz, ja nie mialem wyboru. Ja nie moglem nic. Ja musialem tylko czekać, zgadzać się na jej warunki, wersje, patrzeć jak wszystko ukrywa. Dzwonić tylko na zasrany 2 telefon. To było wspieranie w tym kłamstwie, które ona budowała tak długo. Myślę, że ona po prostu przestała postrzegać rzeczywistość taką jaka jest. Jej sie kompletnie już pogmatwało wszystko. co jest dobre, a co złe. A ja wiele dla niej wytrzymałem. Ale w końcu koleżanki ktore znają nas oboje - powiedziały mi żebym zrobił co uważam za stosowne, bo tego się dalej tak nie da ciągnąć i nic dalej się nie zmienia

Bolek
NIE MANIPULUJ MOJĄ WYPOWIEDZIĄ!

WYBÓR MIAŁEŚ.
Zawsze wybór mamy.
Mogłeś się nie brać za cudzą żonę.
Mogłeś nie dzwonić, nie czekać itd.

Wpieprzyłeś się komuś w rodzinę, myślałeś że jesteś wybawcą biednej uciśnionej to teraz masz.
Ponoś konsekwencje.

Pisze co odczuwam i tyle. Co mam sobie wykastrować moja podmiotowość? Mam prawo do wlasnego zdania wiec je napisalem tak jak ja to widzę

175

Odp: powiadomiłem męża
edziak napisał/a:

Anastacjaa
miałam juz nie wchodzić w polemikę bo nie chodzi mi o to by komuś dopiec czy się kłócić, ale denerwuje mnie ten relatywizm.
Jestem w 90% przekonana że gdyby to opowiadała kochanka, która zwodzona nie wytrzymała i po latach romansu i zapewnień o miłości zawiadomiłaby żonę to otrzymałaby tu wsparcie. Natomiast osoby które ważyłyby się ją skrytykować za sam romans, pal licho że tak żałośnie się kończy, znowu byłyby odsądzone do czci i wiary, bo na pewno współmałżonek zdradzacza sobie na tą zdradę zasłużył.
Generalnie, wy kochanki, zawsze jesli jest mowa o romansie to bierzecie w obrone kobiete. Przypominam, że z reguły te biedne kobiety same się dobrowolnie w rolę kochanki żonatego gościa wpisują.
Tutaj  taką "biedną kochanką" jest Bolek. W tym przypadku koleś nie wytrzymał. Zrobił to w słaby sposób - ok. Ale.. znowu bronicie kobity która sama sobie to wszystko zaplanowała i zrealizowała, wykorzystując latami dwóch naiwnych gości. Nie rozumiem więc na jakiej podstawie te lamenty nad nią, że teraz to ona w domu będzie miała piekło i zmarnował to uczucie jakim ona zapewne go darzyła.
Nie ona nie darzyła miłością żadnego z nich na tyle by cokolwiek zrobić. Ona jedynie dbała o własny ciepły q..rwi dołek.
Nie macie pojęcia co się działo w tym małżeństwie. Dobrze wiadomo, że taka księżniczka może przerysowywać schematy. Wywalczając w ten sposób uwagę i współczucie. I to jak widać skutecznie. Bo Bolek się złapał.
Była na tyle perfidna by się pieprzyć z kochankiem przy własnym dziecku śpiącym obok w pokoju, w małżeńskiej sypialni... to niech teraz poniesie konsekwencje. Przecież to był jej wybór. I to sprawa tylko i wyłącznie jej męża co z tym zrobi.

Nie wiem. Nie oceniam autora za romans, może kochał, może to tylko pożądanie.. to ich sprawa... W tej opowieści najbardziej uderzyły mnie jednak problemy psychiczne tej kobiety o których sam autor wspominał wielokrotnie, że miała depresję itd. (tu akurat nie można mówić o jej wersji, jak z małżeństwem, bo sam to widział). Ok pomagał jej, jak twierdzi, niech będzie, czuł że przy nim jej jest lepiej, też niech będzie. Ale z depresji się nie wychodzi po krótkiej czy nawet wielogodzinnej rozmowie czy namiętnym seksie (wiem, że upraszczam). A ta chora kobieta mając męża despotę, mając problemy w pracy (jeśli wierzyć jej słowom) jest też matką.
O ile rozumiem, że chciał autor jej pomóc, że go denerwowała swoim niezdecydowaniem, jednak tego zagrania z smsem i satysfakcji że jej dopiekł nie potrafię zrozumieć.  Bo to po prostu było podłe.
I nie staję tu w obronnie kochanka, zdradzającej itp.. po prostu skoro kochał i wiedział że ma problemy zdrowotne, depresję.. To powinien albo za nią zdecydować, zabrać ją i wtedy skonfrontować z mężem (w końcu widział, ze sama boi się decyzji), a nie godzić się na powrót, seks itd dając jej kolejny czas. a potem wielce urażony wysyłać smsy do męża.

176

Odp: powiadomiłem męża

Ludzie o czym wy piszecie? Bronicie rozkapryszoną kobietę, ktora cztery lata zwodzila meza i kochanka.
Ja nie wierze w to co czytam w komentarzach.
Bardzo dobrze Bolek zrobil informujac meza o tym z kim zyje pod jednym dachem.
Kobieta podjela swiadoma decyzje wchodzac z nim w romans, ciagnela swoje klamstwa i manipulacje 4 lata.
Nie miala skrupolow zapraszajac kochanka do malzenskiego loza, a wy sie rozczulacie nad tym jaka on jej krzywde wyrzadzil smsem do meza?
Bo bidulka bedzie miala teraz pieklo w domu?
Sory, ale zachowywala sie jak zwykla szmata, wiec tak tez powinna zostac potraktowana i to przez nich obu jednoczesnie.
Zle jej bylo z mezem, kto jej bronil od niego odejsc?
Dlaczego nikt z was nie bierze wogole pod uwage tego, jak z ta informacja poradzi sobie jej maz, tylko rozczulacie sie nad zwykla manipulatorka?
Bolek bardzo dobrze zrobiles informujac meza, ze ma w domu zwykla dzi..e.
Moze facet pojdzie po rozum do glowy i wykopie ja z wlasnego zycia.
A Ty sobie tez daj z nia spokoj, bo nie ma kogo zalowac.

177

Odp: powiadomiłem męża

Bolek, skoro tyle razy niby zrywałeś a ona chciała wracać a ty dalej, niby trochę pogadałeś, ale zaraz sru do łózka. Skoro tak tęskniła, tak mówiła, że kocha, nie mogłeś postawić tego ultimatum bez "pieprzenia", powiedzieć, że Ci zależny i ma w Tobie wsparcie, ale seksu nie będzie póki wszystkiego nie załatwi? A Ty jak ta ćma.. jeszcze w ich małżeńskim łóżku.. a co tam.. Skoro ona miła zaburzenia, Ty jako facet powinieneś przejąć działanie.. Niby przejąłeś, ale w najgorszy możliwy sposób hmm

178

Odp: powiadomiłem męża

wszyscy ktorzy tu napisali jednogłośnie uważają ze z twojej strony Bolek malo tego uczucia do tej kobiety, piszesz o niej troche z pogardą, troche ze złością, mówisz ze jest słaba kobieta,
oszukuje, lawiruje,
tylko sama tego nie robiła
sam tego nie widzisz
a co do jej męża to szanujesz go, obawiasz sie i rywalizujesz z nim

oblesne te opisy seksu w ich domu, nie upokorzylo ciebie to?

179

Odp: powiadomiłem męża
Piotr74 napisał/a:

Ludzie o czym wy piszecie? Bronicie rozkapryszoną kobietę, ktora cztery lata zwodzila meza i kochanka.
Ja nie wierze w to co czytam w komentarzach.
Bardzo dobrze Bolek zrobil informujac meza o tym z kim zyje pod jednym dachem.
Kobieta podjela swiadoma decyzje wchodzac z nim w romans, ciagnela swoje klamstwa i manipulacje 4 lata.
Nie miala skrupolow zapraszajac kochanka do malzenskiego loza, a wy sie rozczulacie nad tym jaka on jej krzywde wyrzadzil smsem do meza?
Bo bidulka bedzie miala teraz pieklo w domu?
Sory, ale zachowywala sie jak zwykla szmata, wiec tak tez powinna zostac potraktowana i to przez nich obu jednoczesnie.
Zle jej bylo z mezem, kto jej bronil od niego odejsc?
Dlaczego nikt z was nie bierze wogole pod uwage tego, jak z ta informacja poradzi sobie jej maz, tylko rozczulacie sie nad zwykla manipulatorka?
Bolek bardzo dobrze zrobiles informujac meza, ze ma w domu zwykla dzi..e.
Moze facet pojdzie po rozum do glowy i wykopie ja z wlasnego zycia.
A Ty sobie tez daj z nia spokoj, bo nie ma kogo zalowac.

Piotr, piszesz przez pryzmat własnej historii.
Gdyby autor nie wspomniał, że kobieta ma problemy psychiczne, depresję, o czym wiedział, nie stanęłabym w jej obronie. Owszem kobieta powinna pójść się leczyć zamiast romansować. Jednak autor, bardziej świadomy powinien wiedzieć z kim ma do czynienia i najpierw postawić kobietę do pionu a potem zawlekać do łóżka. Gdyby o tym nie wiedział, nie widział że z nią źle, ok zgadzam się z tym co napisałeś.

180

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
edziak napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

edziak, ok. nie zachęcam nikogo do zdrad, nie zamierzam się wybielać, odniosłam się tylko do wątku autora, który nie zastanawia się czy wejść w romans, bo on jest już faktem dokonanym..
nie zamierzam nikogo umoralniać, zwróciłam tylko uwagę na brak odpowiedzialności i dojrzałości autora w podejściu do tematu a szczególnie jego zakończeniu.. tyle..
Gdyby inaczej to rozegrali, mogliby oboje na tym zyskać. Gdyby rzeczywiście prawdziwe uczucie ich łączyło a ona tak sie męczyła w małżeństwie. A nie pogrążać jeszcze bardziej.

Anastacjaa
miałam juz nie wchodzić w polemikę bo nie chodzi mi o to by komuś dopiec czy się kłócić, ale denerwuje mnie ten relatywizm.
Jestem w 90% przekonana że gdyby to opowiadała kochanka, która zwodzona nie wytrzymała i po latach romansu i zapewnień o miłości zawiadomiłaby żonę to otrzymałaby tu wsparcie. Natomiast osoby które ważyłyby się ją skrytykować za sam romans, pal licho że tak żałośnie się kończy, znowu byłyby odsądzone do czci i wiary, bo na pewno współmałżonek zdradzacza sobie na tą zdradę zasłużył.
Generalnie, wy kochanki, zawsze jesli jest mowa o romansie to bierzecie w obrone kobiete. Przypominam, że z reguły te biedne kobiety same się dobrowolnie w rolę kochanki żonatego gościa wpisują.
Tutaj  taką "biedną kochanką" jest Bolek. W tym przypadku koleś nie wytrzymał. Zrobił to w słaby sposób - ok. Ale.. znowu bronicie kobity która sama sobie to wszystko zaplanowała i zrealizowała, wykorzystując latami dwóch naiwnych gości. Nie rozumiem więc na jakiej podstawie te lamenty nad nią, że teraz to ona w domu będzie miała piekło i zmarnował to uczucie jakim ona zapewne go darzyła.
Nie ona nie darzyła miłością żadnego z nich na tyle by cokolwiek zrobić. Ona jedynie dbała o własny ciepły q..rwi dołek.
Nie macie pojęcia co się działo w tym małżeństwie. Dobrze wiadomo, że taka księżniczka może przerysowywać schematy. Wywalczając w ten sposób uwagę i współczucie. I to jak widać skutecznie. Bo Bolek się złapał.
Była na tyle perfidna by się pieprzyć z kochankiem przy własnym dziecku śpiącym obok w pokoju, w małżeńskiej sypialni... to niech teraz poniesie konsekwencje. Przecież to był jej wybór. I to sprawa tylko i wyłącznie jej męża co z tym zrobi.

Dużo prawdy w tym co piszesz, ja nie mialem wyboru. Ja nie moglem nic. Ja musialem tylko czekać, zgadzać się na jej warunki, wersje, patrzeć jak wszystko ukrywa. Dzwonić tylko na zasrany 2 telefon.

Chłopie, ale sam przystałeś na to wchodząc w ten romans. MIEJ PRETENSJE TYLKO I WYŁĄCZNIE DO SIEBIE.

Już abstrahuję, że wybrałeś sobie oszustkę i manipulantkę - ale to, co potem zrobiłeś - podłożyłeś jej świnię twierdząc, że to z miłości - chore po prostu.
Jeśli tego nie widzisz, to masz najzwyczajniej problem ze sobą, ale nie martw się, to naprawdę jest do naprawienia.

181

Odp: powiadomiłem męża
Anastacjaa napisał/a:
Piotr74 napisał/a:

Ludzie o czym wy piszecie? Bronicie rozkapryszoną kobietę, ktora cztery lata zwodzila meza i kochanka.
Ja nie wierze w to co czytam w komentarzach.
Bardzo dobrze Bolek zrobil informujac meza o tym z kim zyje pod jednym dachem.
Kobieta podjela swiadoma decyzje wchodzac z nim w romans, ciagnela swoje klamstwa i manipulacje 4 lata.
Nie miala skrupolow zapraszajac kochanka do malzenskiego loza, a wy sie rozczulacie nad tym jaka on jej krzywde wyrzadzil smsem do meza?
Bo bidulka bedzie miala teraz pieklo w domu?
Sory, ale zachowywala sie jak zwykla szmata, wiec tak tez powinna zostac potraktowana i to przez nich obu jednoczesnie.
Zle jej bylo z mezem, kto jej bronil od niego odejsc?
Dlaczego nikt z was nie bierze wogole pod uwage tego, jak z ta informacja poradzi sobie jej maz, tylko rozczulacie sie nad zwykla manipulatorka?
Bolek bardzo dobrze zrobiles informujac meza, ze ma w domu zwykla dzi..e.
Moze facet pojdzie po rozum do glowy i wykopie ja z wlasnego zycia.
A Ty sobie tez daj z nia spokoj, bo nie ma kogo zalowac.

Piotr, piszesz przez pryzmat własnej historii.
Gdyby autor nie wspomniał, że kobieta ma problemy psychiczne, depresję, o czym wiedział, nie stanęłabym w jej obronie. Owszem kobieta powinna pójść się leczyć zamiast romansować. Jednak autor, bardziej świadomy powinien wiedzieć z kim ma do czynienia i najpierw postawić kobietę do pionu a potem zawlekać do łóżka. Gdyby o tym nie wiedział, nie widział że z nią źle, ok zgadzam się z tym co napisałeś.

Anastacjaa ja nie pisze przez pryzmat wlasnej historii, bo ja romansowanie mojej jź wykrylem sam i to o wiele szybciej, niz w tu opisywanej historii.
Staram sie jednak zrozumiec Bolka i intencje ktore nim kierowaly.
Uwazam, ze pomimo tego, ze faktycznie wyrzadzil swinstwo tym smsem swojej prawie partnerce, to jednoczesnie wyrzadzil przysluge jej mezowi.
A poniewaz dla mnie ta kobieta nie stanowi zadnej wartosci, ze wzgledu na to co robila i jak sie zachowywala, to moim zdaniem na to co zrobil sama sobie zapracowala, a z tego wszystkiego dla mnie wazniejsze jest to, ze bogu ducha winien maz wreszcie poznal prawde i bedzie mogl zrobic jesli tylko bedzie chcial porzadek we wlasnym zyciu.

182

Odp: powiadomiłem męża
Piotr74 napisał/a:

Anastacjaa ja nie pisze przez pryzmat wlasnej historii, bo ja romansowanie mojej jź wykrylem sam i to o wiele szybciej, niz w tu opisywanej historii.
Staram sie jednak zrozumiec Bolka i intencje ktore nim kierowaly.
Uwazam, ze pomimo tego, ze faktycznie wyrzadzil swinstwo tym smsem swojej prawie partnerce, to jednoczesnie wyrzadzil przysluge jej mezowi.
A poniewaz dla mnie ta kobieta nie stanowi zadnej wartosci, ze wzgledu na to co robila i jak sie zachowywala, to moim zdaniem na to co zrobil sama sobie zapracowala, a z tego wszystkiego dla mnie wazniejsze jest to, ze bogu ducha winien maz wreszcie poznal prawde i bedzie mogl zrobic jesli tylko bedzie chcial porzadek we wlasnym zyciu.

Taaa a gdzie jest w tym wszystkim odpowiedzialność autora? Owszem, mąż miał prawo do poznania prawdy o żonie, to że miała problemy psychiczne jej wcale nie usprawiedliwia jeśli chodzi o męża. Ale tu patrzymy na sprawę z perspektywy "kochanka". Biedak sam wszedł w romans i teraz ma pretensje do tej kobiety, że się na niego nie zdecydowała czy zwodziła.. i dlatego decyduje się na finalny wielki krok - SMS. I jeszcze jest z siebie dumny. Nie dość że wyrwał mężatkę w depresji (tudzież ona jego), to jeszcze bardziej ją pogrążył.
Ja bynajmniej jej nie usprawiedliwiam, jednak dla mnie zachowanie autora, a to jego wątek, nie jej czy jej męża, jest podłe i szczeniackie.

183 Ostatnio edytowany przez Piotr74 (2015-10-04 20:02:54)

Odp: powiadomiłem męża
Anastacjaa napisał/a:
Piotr74 napisał/a:

Anastacjaa ja nie pisze przez pryzmat wlasnej historii, bo ja romansowanie mojej jź wykrylem sam i to o wiele szybciej, niz w tu opisywanej historii.
Staram sie jednak zrozumiec Bolka i intencje ktore nim kierowaly.
Uwazam, ze pomimo tego, ze faktycznie wyrzadzil swinstwo tym smsem swojej prawie partnerce, to jednoczesnie wyrzadzil przysluge jej mezowi.
A poniewaz dla mnie ta kobieta nie stanowi zadnej wartosci, ze wzgledu na to co robila i jak sie zachowywala, to moim zdaniem na to co zrobil sama sobie zapracowala, a z tego wszystkiego dla mnie wazniejsze jest to, ze bogu ducha winien maz wreszcie poznal prawde i bedzie mogl zrobic jesli tylko bedzie chcial porzadek we wlasnym zyciu.

Taaa a gdzie jest w tym wszystkim odpowiedzialność autora? Owszem, mąż miał prawo do poznania prawdy o żonie, to że miała problemy psychiczne jej wcale nie usprawiedliwia jeśli chodzi o męża. Ale tu patrzymy na sprawę z perspektywy "kochanka". Biedak sam wszedł w romans i teraz ma pretensje do tej kobiety, że się na niego nie zdecydowała czy zwodziła.. i dlatego decyduje się na finalny wielki krok - SMS. I jeszcze jest z siebie dumny. Nie dość że wyrwał mężatkę w depresji (tudzież ona jego), to jeszcze bardziej ją pogrążył.
Ja bynajmniej jej nie usprawiedliwiam, jednak dla mnie zachowanie autora, a to jego wątek, nie jej czy jej męża, jest podłe i szczeniackie.

Piszesz, ze jego zachowanie bylo podle i szczeniackie.
To w takim razie jakie bylo zachowanie tej pani?
4 lata biedna nie potrafila podjac decyzji, ze odchodzi od meza tyrana, mydlila oczy kochankowi, to jest wedlog Ciebie w porzadku?
Sory ale ja uwazam, ze bardzo dobrze Bolek zrobil. Skoro biedna, zastraszana ksiezniczka nie umiala podjac sama decyzji, to on je pomogl, tylko jak widac ona wcale taka biedna nie byla, a ten jej maz despota wcale taki nie byl. Bo gdyby chociaz 10% z tego co ona jemu o nim opowiadala, bylo prawda, to zamiast zwrotnego smsa od niego, mialby ja pod swoimi drzwiami.
A co do jej kiepskiego stanu psychicznego, to smiem twierdzic, ze wynikal tylko i wylacznie ze strachu, ze to sie po prostu w koncu wyda i jej biedne zycie, u boku meza tyrana w koncu sie skonczy, bo on ja zwyczajnie w doope kopnie.

184 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2015-10-04 20:16:21)

Odp: powiadomiłem męża
Piotr74 napisał/a:

Ludzie o czym wy piszecie? Bronicie rozkapryszoną kobietę, ktora cztery lata zwodzila meza i kochanka.

A ktoś jej broni? Kobieta podjęła taką a nie inną decyzję i ponosi tego konsekwencje. Autor jednak próbuje przedstawić siebie jako kochającego, opiekuńczego i dojrzałego mężczyznę, chociaż to, co zrobił dowodzi dokładnej tego odwrotności a wręcz mściwości. Serio zrobiłbyś to samo?

Poczytaj to, co Boluś pisze o mężu tej kobiety. Jesteś przekonany, Piotr, że jako zdradzony mąż chciałbyś, żeby kochanek Twojej żony w ten sposób wyrażał się o Tobie? Namącił do spółki z kobietą w życiu człowieka, który nic mu nie zawinił (a na oczy go w ogóle widział?), a śmie pisać o nim „dumny rogacz”, że „u niego pojawi się sraka”, „on jest typem psycho”, „zimny dran”. To Ciebie, Piotr, nie oburza? Żadnej pokory, żadnego „schrzaniłem”. Same tylko inwektywy i satysfakcja, że mu WRESZCIE dowalił pod płaszczykiem definitywnego przecięcia czyraka. Nic tylko element rywalizacji tu zadziałał.

Nie wykluczam możliwości, że mąż jest niefajnym facetem. Raczej jednak wierzę w to, że ona dorobiła sobie filozofię do swojego postępowania (no bo tak ciągnąć długotrwały romans bez żadnej przyczyny nie wypada, trza coś na męża znaleźć). Nie wykluczone też, że zachowania męża mogły wprost wynikać z (zasadnych) podejrzeń jakie miał, a sam wiesz, że tu psyche siada. W dowolnym wypadku – ona z kochankiem do spółki mogli to załatwić inaczej. Godniej. Tej refleksji Boluś nie posiada. Na odwrót. Jest święcie przekonany, że od początku do końca nie było żadnego świństwa – czysta miłość i „chirurgiczne cięcie”.

185

Odp: powiadomiłem męża
Tarantella napisał/a:
Piotr74 napisał/a:

Ludzie o czym wy piszecie? Bronicie rozkapryszoną kobietę, ktora cztery lata zwodzila meza i kochanka.

A ktoś jej broni? Kobieta podjęła taką a nie inną decyzję i ponosi tego konsekwencje. Autor jednak próbuje przedstawić siebie jako kochającego, opiekuńczego i dojrzałego mężczyznę, chociaż to, co zrobił dowodzi dokładnej tego odwrotności a wręcz mściwości. Serio zrobiłbyś to samo?

Poczytaj to, co Boluś pisze o mężu tej kobiety. Jesteś przekonany, Piotr, że jako zdradzony mąż chciałbyś, żeby kochanek Twojej żony w ten sposób wyrażał się o Tobie? Namącił do spółki z kobietą w życiu człowieka, który nic mu nie zawinił (a na oczy go w ogóle widział?), a śmie pisać o nim „dumny rogacz”, że „u niego pojawi się sraka”, „on jest typem psycho”, „zimny dran”. To Ciebie, Piotr, nie oburza? Żadnej pokory, żadnego „schrzaniłem”. Same tylko inwektywy i satysfakcja, że mu WRESZCIE dowalił pod płaszczykiem definitywnego przecięcia czyraka. Nic tylko element rywalizacji tu zadziałał.

Nie wykluczam możliwości, że mąż jest niefajnym facetem. Raczej jednak wierzę w to, że ona dorobiła sobie filozofię do swojego postępowania (no bo tak ciągnąć długotrwały romans bez żadnej przyczyny nie wypada, trza coś na męża znaleźć). Nie wykluczone też, że zachowania męża mogły wprost wynikać z (zasadnych) podejrzeń jakie miał, a sam wiesz, że tu psyche siada. W dowolnym wypadku – ona z kochankiem do spółki mogli to załatwić inaczej. Godniej. Tej refleksji Boluś nie posiada. Na odwrót. Jest święcie przekonany, że od początku do końca nie było żadnego świństwa – czysta miłość i „chirurgiczne cięcie”.

Ja nie rozwazam w tym momencie tego czy Bolek zachowal sie feer w stosunku do tej kobiety, nie interesuje mnie to jakim on jest czlowiekiem, w nosie to mam.
Masz racje pisze w lekcewazacy sposob o jej mezu, z jego wypowiedzi wynika rowniez to, ze przedklada wlasne dobro, nad dobro niby ukochanej kobiety.
Dlatego w moim pierwszym poscie napisalem mu, ze maz jest dumnym rogaczem, a on swiadomym rogaczem.
Nie zmienia to jednak mojego zdania, ze w tym calym trojkacie on postapil slusznie.
Ile mozna zyc w zaklamaniu?
Ile mozna znosic perfidne manipulacje kobiety, ktora tak naprawde dobrze wiedziala czego chce?
Facet po prostu nie wytrzymal psychicznie, a ze na jego slabosci skorzystal maz tej lafiryndy to bardzo dobrze.
Jej mi wcale nie zal, dostala to na co sama zapracowala.

186 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2015-10-04 20:38:54)

Odp: powiadomiłem męża
Piotr74 napisał/a:

Dlatego w moim pierwszym poscie napisalem mu, ze maz jest dumnym rogaczem, a on swiadomym rogaczem.

Twoja pierwsza reakcja bardzo mi się podobała. Zdziwiłam się, kiedy się z niej wycofałeś.

Piotr74 napisał/a:

Nie zmienia to jednak mojego zdania, ze w tym calym trojkacie on postapil slusznie.

Dla niego (Bolusia) z pewnością.


Piotr74 napisał/a:

Facet po prostu nie wytrzymal psychicznie,

Gdyby się do tego przyznał, a nie dorabiał szlachetną filozofię, to słowa bym nie powiedziała.

Piotr74 napisał/a:

a ze na jego slabosci skorzystal maz tej lafiryndy to bardzo dobrze.

Tego nie wiemy. O ile o skorzystaniu w tej sytuacji w ogóle można mówić. Ale chyba możesz się domyślać, w jakim może być teraz stanie jej mąż i jakie emocje nim targają, prawda? Czy mając choćby odrobinę wstydu i pokory można okraszać taki czyn dodatkowymi inwektywami pod adresem męża? A to chyba o czymś świadczy. Bardzo dobitnie.

187

Odp: powiadomiłem męża
Piotr74 napisał/a:

Nie zmienia to jednak mojego zdania, ze w tym calym trojkacie on postapil slusznie.

Nawet jeśli słusznie, to z jego punktu widzenia, bo na pewno egoistycznie - nie patrząc ani na jej męża, ani na nią.

188

Odp: powiadomiłem męża

Jasne, ze moge sie domyslic, i szczerze mu wspolczuje tego.
Jednoczesnie uwazam, ze przy calym perfidnym zachowaniu Bolka, tym, ze wlazl z buciorami w zycie dwojga ludzi, to maz tej kobiety zasluzyl na to, aby wiedziec kogo ma w swoim lozku.
Bolek pewnie i nie byl swiadomy tego jaka przysluge wyrzadza temu tyranowi swoim smsem, bo pewnie gdyby byl to by tego nie zrobil smile
Reasumujac cala trojka ma to na co pracowala przez ostatnie cztery lata.

189

Odp: powiadomiłem męża
Piotr74 napisał/a:
Tarantella napisał/a:
Piotr74 napisał/a:

Ludzie o czym wy piszecie? Bronicie rozkapryszoną kobietę, ktora cztery lata zwodzila meza i kochanka.

A ktoś jej broni? Kobieta podjęła taką a nie inną decyzję i ponosi tego konsekwencje. Autor jednak próbuje przedstawić siebie jako kochającego, opiekuńczego i dojrzałego mężczyznę, chociaż to, co zrobił dowodzi dokładnej tego odwrotności a wręcz mściwości. Serio zrobiłbyś to samo?

Poczytaj to, co Boluś pisze o mężu tej kobiety. Jesteś przekonany, Piotr, że jako zdradzony mąż chciałbyś, żeby kochanek Twojej żony w ten sposób wyrażał się o Tobie? Namącił do spółki z kobietą w życiu człowieka, który nic mu nie zawinił (a na oczy go w ogóle widział?), a śmie pisać o nim „dumny rogacz”, że „u niego pojawi się sraka”, „on jest typem psycho”, „zimny dran”. To Ciebie, Piotr, nie oburza? Żadnej pokory, żadnego „schrzaniłem”. Same tylko inwektywy i satysfakcja, że mu WRESZCIE dowalił pod płaszczykiem definitywnego przecięcia czyraka. Nic tylko element rywalizacji tu zadziałał.

Nie wykluczam możliwości, że mąż jest niefajnym facetem. Raczej jednak wierzę w to, że ona dorobiła sobie filozofię do swojego postępowania (no bo tak ciągnąć długotrwały romans bez żadnej przyczyny nie wypada, trza coś na męża znaleźć). Nie wykluczone też, że zachowania męża mogły wprost wynikać z (zasadnych) podejrzeń jakie miał, a sam wiesz, że tu psyche siada. W dowolnym wypadku – ona z kochankiem do spółki mogli to załatwić inaczej. Godniej. Tej refleksji Boluś nie posiada. Na odwrót. Jest święcie przekonany, że od początku do końca nie było żadnego świństwa – czysta miłość i „chirurgiczne cięcie”.

Ja nie rozwazam w tym momencie tego czy Bolek zachowal sie feer w stosunku do tej kobiety, nie interesuje mnie to jakim on jest czlowiekiem, w nosie to mam.
Masz racje pisze w lekcewazacy sposob o jej mezu, z jego wypowiedzi wynika rowniez to, ze przedklada wlasne dobro, nad dobro niby ukochanej kobiety.
Dlatego w moim pierwszym poscie napisalem mu, ze maz jest dumnym rogaczem, a on swiadomym rogaczem.
Nie zmienia to jednak mojego zdania, ze w tym calym trojkacie on postapil slusznie.
Ile mozna zyc w zaklamaniu?
Ile mozna znosic perfidne manipulacje kobiety, ktora tak naprawde dobrze wiedziala czego chce?
Facet po prostu nie wytrzymal psychicznie, a ze na jego slabosci skorzystal maz tej lafiryndy to bardzo dobrze.
Jej mi wcale nie zal, dostala to na co sama zapracowala.

Ooo tuż to, zgadzam się z Tarantella.
Widzisz Piotr, Ty piszesz, że to ta kobieta manipulowała, może równie dobrze robił to autor. Ja nie chcę wchodzić w morale zdradzajacych. Jednak tym trzecim w ich małżeństwie był Bolek, choć uważał się co najmniej za równorzędnego. Wiedział że sięga za nie swoje. Nie przeszkadzało mu się pieprzyć w ich małżeńskim łóżku. Na to miał odwagę, bo wiedział, że męża nie ma w domu.
Jak się facet zabiera za mężatkę to musi wiedzieć jakie tego mogą być konsekwencje. Fakt, ona też chciała, ale to wątek Bolka.
Jeśli okazał się naiwną du.p to niech się z tym pogodzi. A jeśli wykorzystał kobietę naprawdę chorą w depresji to też dobrze o nim nie świadczy.
Tak czy siak to ON podjął decyzje o romansie z mężatką i się na niego godził.
A teraz nagle zemsty mu się zachciało. To fakt kobieta ma nauczkę, mąż otrzymał informację na jaką zasługiwał, ale i tak autor okazał się du..kiem.

190

Odp: powiadomiłem męża

Najprawdopodobniej jutro Bolek i jego prawie partnerka, spotkają się w pracy i wszystko sobie wyjaśnią.

191

Odp: powiadomiłem męża

No chyba, ze maz tyran zamknie ja w wysokiej wierzy a na strazy postawi wielkiego smoka wink

192

Odp: powiadomiłem męża

To moze ja odpowiem zbiorczo. To, że teraz mam taki ton wypowiedzi, albo nazywam coś po imieniu, albo mam mało szacunku dla męża wynika po prostu z tego co wiem o nim. Może to jest przerysowane. Może nie. On może i jest dobry, ale dla niej nie był. Skoro powiedziała, że nie żałuje zdrady bo jego zachowanie ją do tego skłoniło. Natomiast czy na najeżdzam czy nie na niego - to jest kwestia tego że ja jestem samcem i on. I tak zawsze będzie że facet będzie pomniejszał innego w takich sytuacjach. Bo tak to jest, kwesti ulżenia sobie po tych 4 latach.

Co do tego czy kochałem ją nie czy nie. To kochałem i kocham. Ale to nie zmienia faktu, że w końcu przestałem dawać robić się w konia. Kiedyś zmęczenie materiału musiał dać o sobie znać. Po prostu nie wytrzymałem, pogadalem z 2 koleżankami o wszystkim, które ją znają i one potwierdziły że mam prawo to zrobić. Zrobiłem to żeby uzyskać je***baną decyzję. Bo nic nie działało. Straciłem 4 lata życia, zawsze starałem się ją wspierać. Depresja nie pojawiła się na początku ani też nie poznaliśmy się kiedy była chora. Bo była normalna - i wlasnie tu jest problem!!!!!!!!!!
Że jak ją poznałem to była normalna, nie było problemów, sądziłem że nie ma problemów z decyzją i wkrótce opuści męża. Rozmowy był na ten temat - ale ja też nie byłem do końca gotowy. Ale krążyło to.
W miedzy czasie u nich w domu było coraz gorzej, potem ona miała wypadek, gnoili ją w pracy - i dostała depresji. Próbowałem wszystkiego, były jeszcze inne problemy - nie będę o nich pisał. Ale do jej stanu przyczynił się strach przed tym facetem. Może nie przed nim samym. Tylko przed tym że ona okaże się dziwką w jego oczach. To jej słowa. Ja ją wspierałem, rozmawialiśmy na wszystkie tematy. Wrecz można powiedzieć że bylem takim buforem - ona mi opowiadala o wszystkim - aż też mnie to przytłaczało. Sam mialem depresje przez to. Non stop myslalem, patrzylem w sufit. Nie moglem znaleźć wyjścia. Zerwalem z nią ostatnio. I ona ciągle cos pisala do mnie. Potem umowilismy sie na rozmowe i nagle - 4h rozmowy dalo niby efekt - ona powiedziala ze zdecyduje do miesiaca. To byla powazna rozmowa. Ja mowilem ze to jest ostatni raz kiedy wracamy do siebie i jezeli nie bedzie efektu to juz nie bedzie nastepnego razu. Potem powalilo sie w pracy, ona dostala stresu jeszcze bardziej.
On nie byl klasycznym tyranem - raczej bym powiedziale ze specjalista podprogowych naciskow. Dobry ojciec, zimny typ. Nie okazywal jej czulosci, jak cos chciala od niego to robil - ale od strony uczuciowej to raczej nie dostawala. Cala rodzina go uwielbiala - swietny maz, ojciec itp. Ona mowila matce swojej ze to nei tak wyglada. A on robil rozne naciski publicznie na nią - typu kiedy bedziemy mieli drugie dziecko itp. przy calej rodzinie. Ona wpadala w totalne odrętwienia. Sam wiem ze jak siostra mogla nas spotkac - to po prostu uciekla mi z lokalu. Taka panika. Absolutnie nie moglem nic z tym zrobic. PRzeciez doroslego za bety do psychologa nie wezmiesz - jak sam nie bedzie chcial. Mialem wrazenie ze moje rozmowy z nia to jest taki groch o sciane. ona potakiwala, ze mam racje itp. ale w chwili stresu podejmowala decyzje kierujac sie totalną paniką. wymyslila sobie ze odbierze jej dziecko i mozecie nie wierzyc - ona w to swiecie wierzyla. Bo ich tesciowa to taka pinda ze wiecznie ja deprecjonowala i dziecku rozne rzeczy do glowy wbijala. tam byl sajgon pod tym wzgledem. tesciowie konkurowali ze soba o dziecko itp.

Tak czy siak ja naprawde przez 4 lata probowalem. Ale w koncu i ja nie wytrzymalem ile mozna bezsilnie czekac i nie ma efektu - a są ciagle tlumaczenia i przeciaganie w czasie.........uznalem ze trzeba po prostu zdeaktywowac strach przed mężem i tyle. A jak bedzie potem to nie wiedzialem.  Wiedzialem tylko ze cos sie zmieni - albo ona zostanie z nim, albo ze mną (na co byly obiektywnie mniejsze szanse). Ale jezeli nic nie masz do stracenia - to co ja stracilem ta decyzja? Wydaje mi sie ze odzyskalem wbrew pozorom zycie swoje. A ona? Mam nadzieje ze juz nie bedzie klamala, ze uwolni sie od tego piętna, strach przeminie i za jakis czas bedzie normalnie miala życie - obojetnie z kim

193 Ostatnio edytowany przez bolek1980 (2015-10-04 20:53:16)

Odp: powiadomiłem męża
Piotr74 napisał/a:

Jasne, ze moge sie domyslic, i szczerze mu wspolczuje tego.
Jednoczesnie uwazam, ze przy calym perfidnym zachowaniu Bolka, tym, ze wlazl z buciorami w zycie dwojga ludzi, to maz tej kobiety zasluzyl na to, aby wiedziec kogo ma w swoim lozku.
Bolek pewnie i nie byl swiadomy tego jaka przysluge wyzadza temu tyranowi swoim smsem, bo pewnie gdyby byl to by tego nie zrobil smile
Reasumujac cala trojka ma to na co pracowala przez ostatniecztery lata.

chcialem zakończyć ten trójkąt i tyle. wydaje mi się poza tym - że on jej wybaczy bo on musi mieć ofiarę do dalszej zabawy. a ona jest uległa wiec pewnie poswieci mnie i tyle. a czy bedzie dalej klamac i brnąć to nie wiem.
po prostu mam przeczucie ze tak bedzie. ze mimo ze ich zwiazek byl wg nie skazany na porażke to bedą dalej razem choćby z wygody, kredytu, dziecka, rodziny

a ja za jakis czas odzyskam spokoj w koncu. tyle tematow zawalilem w pracy. ze juz naprawde moi wspolpracownicy nie mieli cierpliwosci dalej tego znosic. nawet nie wiecie jak to jest wykanczajace psychicznie tak ciagle sluchac obietnic bez pokrycia

194 Ostatnio edytowany przez Nigdy (2015-10-04 21:00:40)

Odp: powiadomiłem męża

To jest zadanie dla psychoterapeuty, nie dla Ciebie. Tym smsem nie uwolniłeś jej od strachu. Nie wiem czy sobie też pomogłeś?

195

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
Piotr74 napisał/a:

Jasne, ze moge sie domyslic, i szczerze mu wspolczuje tego.
Jednoczesnie uwazam, ze przy calym perfidnym zachowaniu Bolka, tym, ze wlazl z buciorami w zycie dwojga ludzi, to maz tej kobiety zasluzyl na to, aby wiedziec kogo ma w swoim lozku.
Bolek pewnie i nie byl swiadomy tego jaka przysluge wyzadza temu tyranowi swoim smsem, bo pewnie gdyby byl to by tego nie zrobil smile
Reasumujac cala trojka ma to na co pracowala przez ostatniecztery lata.

chcialem zakończyć ten trójkąt i tyle. wydaje mi się poza tym - że on jej wybaczy bo on musi mieć ofiarę do dalszej zabawy. a ona jest uległa wiec pewnie poswieci mnie i tyle. a czy bedzie dalej klamac i brnąć to nie wiem.
po prostu mam przeczucie ze tak bedzie. ze mimo ze ich zwiazek byl wg nie skazany na porażke to bedą dalej razem choćby z wygody, kredytu, dziecka, rodziny

a ja za jakis czas odzyskam spokoj w koncu. tyle tematow zawalilem w pracy. ze juz naprawde moi wspolpracownicy nie mieli cierpliwosci dalej tego znosic. nawet nie wiecie jak to jest wykanczajace psychicznie tak ciagle sluchac obietnic bez pokrycia

Oj Bolek widze, ze bardzo dobrze znasz jej meza wink
Pewnie z jej opowiadań, bo osobiscie pewnie go nie poznales.
Powiem Ci tak, moja jż opowiadala wszystkim jaki to ja jestem zly mąż, wszystkie jej koleżanki wiedziały jaka to ona jest nieszczęśliwa w małżeńswie.
I wszystko by było tak jak sobie zaplaniwała, gdyby nie to, źe jak sie wszystko wydalo i kolezanki poznaly zdanie drugiej strony, to stwierdzily, ze na jej miejscu nie umialyby spojrzec prosto w oczy.
Masz nauczke na przyszlosc, ze te biedne, nie kochane i zaniedbywane mezatki, to tak naprawde w wiekszosci zwykle manipulatorki, bo nie chce uzywac dosadniejszych okreslen.

Posty [ 131 do 195 z 654 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » powiadomiłem męża

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024