powiadomiłem męża - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » powiadomiłem męża

Strony Poprzednia 1 2 3 4 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 654 ]

66 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2015-10-03 22:59:46)

Odp: powiadomiłem męża
zahir2603 napisał/a:
bolek1980 napisał/a:
zahir2603 napisał/a:

No właśnie.. Ty ją w ogóle kochasz? Ja w to watpie.
Wpiepszyles się w małżeństwo a teraz grasz bohatera!

Nie wpieprzylem sie w żadne małżeństwo. Bylismy kolegami z firmy. Dlugo rozmawialismy przed. Ona nie byla szcześliwa. Dawala mi znaki - że jej małżenstwo powinno się zakończyć.
Jezeli slyszysz ze tak jest - to co bedziesz czekac az sie rozwiedzie? Sama mi weszla do lóżka, ja sie nikomu nie wpierdzielałem na sile. i dodatkowo od poczatku to byla sprawa uczuciowa a nie samo bzykanie. Wiec mozna chyba uwierzyc kobiecie - ktora Cie zapewnia o tym ze Ciebie kocha, a z tamtym jest. tydzien temu powiedziala jeszcze - ze poznalismy sie chyba w zlym czasie. bo gdyby nie to ze ma dziecko to bysmy byli razem od poczatku

Gdyby chciała z tobą być to by była. Zrozum to- miales być tylko tym drugim.

Piszesz dawała mi znaki, że jej małżeństwo powinno się zakończyć. To czemu tego nie zrobiła przez 4 lata???? I ty tyle czasu w tym tkwiles i wydawało ci się to normalne?

Zobacz podobne tematy :

67 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2015-10-03 23:11:52)

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

Czesc.a ja mam problem z drugiej strony. Po 4 latach ściemy i różnych obietnic mojej prawie-partnerki, uznałem, że ma innego sposobu niż postawienie sprawy na ostrzu noża.

hm, prawie - czyni różnicę.
W tym przypadku, tym bardziej, ponieważ Twoja prawie-"partnerka" cały czas jest żoną innego faceta.
No cóz, po 4 latach ściemy, postanowiłeś postawić sprawę na ostrzu noża - kto mieczem wojuje, od miecz ginie.

Poległeś, bo byłeś naiwny.
Przecież romans to tylko zabawa, takie tam pierdu - pierdu, żeby było fajnie,
ale nic na serio.
Wypadłeś z roli i zacząłeś domagać tego co nie Twoje.
No i dostałeś po nosie.

A,że mówiła i że było źle itd
Mówiła - żeby było fajna atmosfera między Wami,
było źle między nimi - bo mąż w końcu zauważył że coś nie tak, że żona robi boki.
Wtedy sprytnie zrzucila winę na niego, ze niby tak zazdrosny, tak ją kontroluje, ze to jego wina itp,
że mąż ww końcu uderzył się w pierś i zaczął stawać na głowie, żeby odpokutować swoje grzechy,
no i wtedy to Ty spartoliłeścałą zabawę,  cały ten misternie opracowany przez zdrajczynie plan, ....
Dałeś do ręki męża argument przeciwko żonie, potwierdzający jego rację....
cóż, koniec zabawy.

Teraz, pozostaje Ci tylko sarkazm, epitety , i przekonywanie siebie samego jak to Ciebie kochała, jak na nią działałeś, itp.
Pewnie Ci to potrzebne, żeby wyjść z tej sytuacji w miarę dobrej kondycji psychicznej,
z najmniejszym możliwym uszczerbkiem dla swojego męskiego ego.

Dla pocieszenia, kobiety również popełniają ten sam błąd.
Poczytaj historię kochanki, która w ramach zemsty na kochanku który też nie potrafił się "oderwać" od żony,
wysłała takiego  samego SMS co Ty, oczywiście do zony kochanka.
Ona straciła więcej niż Ty, w swojej naiwności posunęła się do rozbicia swojej rodziny...

Nie żal mi Ciebie.
Wszedłeś z buciorami w życie innej rodziny,
próbowałeś w swoim egoizmie ją rozbić,
nabijając sobie adrenalinę faktem, ze dorabiasz rogi innemu facetowi.

Kobieta jest mężatkę, matką - po co się  za nią zabierałeś , pocieszycielu z bożej łaski...
Nie byla wolną kobietą, dlatego dobrze że dostałeś od niej i jej męża po nosie.
Ciesz się, że tylko symbolicznie, ale...znając życie to facet wykręci Ci numer w momencie w którym najmniej się tego będziesz spodziewał.
Znałam gościa który wyczekał dwa lata po zakończeniu romansu, żeby zemścić się na kochanku żony.
Podobno zemsta najlepiej smakuje na zimno...:)

68

Odp: powiadomiłem męża
zahir2603 napisał/a:

Gdyby chciała z tobą być to by była. Zrozum to- miales być tylko tym drugim. Piszesz dawała mi znaki, że jej małżeństwo powinno się zakończyć. To czemu tego nie zrobiła przez 4 lata???? I ty tyle czasu w tym tkwiles i wydawało ci się to normalne?

Wydawalo mi sie to nienormalne. Ale byly obiektywne inne sprawy - mega stresy w pracy, i inne o ktorych tu nie bede pisal. Poza tym ona twierdzila - ze to jest tak powazna decyzja ze ona to musi przemyslec i zajelo jej to od naszej rozmowy konkretnej na ten temat do teraz - pół roku. Nie ma co liczyc 4 lat - bo wczesniej nie traktowalem tego az tak powaznie (przez pierwsze 2.5 roku).

69

Odp: powiadomiłem męża

Bolek,człowieku,ile można pisać,żeby dotarło.Ona Ciebie nie kocha! Na pewno kocha dziecko,bo boi się je stracić,co jest naturalne dla matki.A to się stanie,jeśli jej mąż wyjdzie z pozwem o jej winie i wystąpi o opiekę (oby nie o alimenty jeszcze).Ty tutaj opowiadasz jakieś pierdoły co ona Ci mówi jak jest jej źle itd.itp.Fakty są oczywiste,i z nimi nie wygrasz.Musiałaby udowodnic w sądzie,że mąż źle traktował ją i dziecko,a i tak wątpię,żeby sąd w obliczu jej zdrady (mąż to wyciągnie oczywiście) wziął jej stronę.Moim zdaniem pozamiatane.

70 Ostatnio edytowany przez bolek1980 (2015-10-03 23:11:00)

Odp: powiadomiłem męża
bartass72 napisał/a:

Bolek,człowieku,ile można pisać,żeby dotarło.Ona Ciebie nie kocha! Na pewno kocha dziecko,bo boi się je stracić,co jest naturalne dla matki.A to się stanie,jeśli jej mąż wyjdzie z pozwem o jej winie i wystąpi o opiekę (oby nie o alimenty jeszcze).Ty tutaj opowiadasz jakieś pierdoły co ona Ci mówi jak jest jej źle itd.itp.Fakty są oczywiste,i z nimi nie wygrasz.Musiałaby udowodnic w sądzie,że mąż źle traktował ją i dziecko,a i tak wątpię,żeby sąd w obliczu jej zdrady (mąż to wyciągnie oczywiście) wziął jej stronę.Moim zdaniem pozamiatane.

Dobrze to niech kocha meza. Skoro tak mowisz. To na pewno sie znasz. co nie? Ja po 4 latach nie wiem co siedzi w jej glowie, a ty wiesz to po przeczytaniu 2 postów. Dobrze to niech siedzi z mezem i mowi ze go kocha. a ode mnie sie odpierdzieli. czego nie umiala zrobic mimo moich 4-5x rozstan z nią. ps. co do jego winy - to są świadkowie i to że ona wpadla w depresje też o tym swiadczy. poza tym udowodnienie zdrady to tez musi byc dowod. co z tego ze jest sms? tak samo jak mowisz o udowodnieniu zlego traktowania. ma siostry, ma rodzine, ma przyjaciolki - wszyscy widzieli jak on ją traktowal wczesniej

Aha i skoro tak dobrze radzisz. To co mam zrobic jak sie odezwie? Rozumiem ze doradasz mi powiedziec jej - ze ma wypierd....c bo mnie okłamuje na całego i w każdym słowie, zawsze?

71

Odp: powiadomiłem męża
bartass72 napisał/a:

Bolek,człowieku,ile można pisać,żeby dotarło.Ona Ciebie nie kocha! Na pewno kocha dziecko,bo boi się je stracić,co jest naturalne dla matki.A to się stanie,jeśli jej mąż wyjdzie z pozwem o jej winie i wystąpi o opiekę (oby nie o alimenty jeszcze).Ty tutaj opowiadasz jakieś pierdoły co ona Ci mówi jak jest jej źle itd.itp.Fakty są oczywiste,i z nimi nie wygrasz.Musiałaby udowodnic w sądzie,że mąż źle traktował ją i dziecko,a i tak wątpię,żeby sąd w obliczu jej zdrady (mąż to wyciągnie oczywiście) wziął jej stronę.Moim zdaniem pozamiatane.

Żaden sąd tej kobiecie prawa do opieki nad dzieckiem nie odbierze.
Bolek zamknij ten rozdział w swoim zyciu. Tyle wolnych kobiet, rozejrzyj sie!

72

Odp: powiadomiłem męża

Aha, jest więc szansa, że po Twoim smsie dostała w pie***l? Jeżeli wiedziałeś, że to tak może się skończyć to trochę niefajnie...

73 Ostatnio edytowany przez bolek1980 (2015-10-03 23:13:42)

Odp: powiadomiłem męża
zahir2603 napisał/a:
bartass72 napisał/a:

Bolek,człowieku,ile można pisać,żeby dotarło.Ona Ciebie nie kocha! Na pewno kocha dziecko,bo boi się je stracić,co jest naturalne dla matki.A to się stanie,jeśli jej mąż wyjdzie z pozwem o jej winie i wystąpi o opiekę (oby nie o alimenty jeszcze).Ty tutaj opowiadasz jakieś pierdoły co ona Ci mówi jak jest jej źle itd.itp.Fakty są oczywiste,i z nimi nie wygrasz.Musiałaby udowodnic w sądzie,że mąż źle traktował ją i dziecko,a i tak wątpię,żeby sąd w obliczu jej zdrady (mąż to wyciągnie oczywiście) wziął jej stronę.Moim zdaniem pozamiatane.

Żaden sąd tej kobiecie prawa do opieki nad dzieckiem nie odbierze.
Bolek zamknij ten rozdział w swoim zyciu. Tyle wolnych kobiet, rozejrzyj sie!

wiem ze zaden sad nie odbierze opieki - bo wg prawa ona musialaby sie zle opiekowac dzieckiem, pic, itp.
a to ze z kims innym cos miala wspolnego - to nie jest powod zeby odbierac dziecko - no ale kolega Bartass powyzej na pewno skonczyl prawo - wiec pisze ze sie zna....

74

Odp: powiadomiłem męża
Nigdy napisał/a:

Aha, jest więc szansa, że po Twoim smsie dostała w pie***l? Jeżeli wiedziałeś, że to tak może się skończyć to trochę niefajnie...

nie inputuj niestworzonych bajek

75

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
bartass72 napisał/a:

Bolek,człowieku,ile można pisać,żeby dotarło.Ona Ciebie nie kocha! Na pewno kocha dziecko,bo boi się je stracić,co jest naturalne dla matki.A to się stanie,jeśli jej mąż wyjdzie z pozwem o jej winie i wystąpi o opiekę (oby nie o alimenty jeszcze).Ty tutaj opowiadasz jakieś pierdoły co ona Ci mówi jak jest jej źle itd.itp.Fakty są oczywiste,i z nimi nie wygrasz.Musiałaby udowodnic w sądzie,że mąż źle traktował ją i dziecko,a i tak wątpię,żeby sąd w obliczu jej zdrady (mąż to wyciągnie oczywiście) wziął jej stronę.Moim zdaniem pozamiatane.

dobrze to niech siedzi z mezem i mowi ze go kocha. a ode mnie sie odpierdzieli. czego nie umiala zrobic mimo moich 4-5x rozstan z nią. ps. co do jego winy - to są świadkowie i to że ona wpadla w depresje też o tym swiadczy. poza tym udowodnienie zdrady to tez musi byc dowod. co z tego ze jest sms? tak samo jak mowisz o udowodnieniu zlego traktowania. ma siostry, ma rodzine, ma przyjaciolki - wszyscy widzieli jak on ją traktowal wczesniej

Wszystko ładnie pięknie,ale ona nie idzie w to.Ryzyko jest za duże,i ona to widzi.Rozwód to nie jest pierdu pierdu.Jest dziecko i to naprawdę dużo zmienia.Największe boje na rozwodach są o dzieci (opieka i alimenty),i oczywiście o podział wspólnego majątku.Ty tutaj,jak zauważyłem,starasz sie pokazać swój związek z nią jako równoważny jej małżeństwu,to błąd.Kochanek zawsze stoi niżej,jest jak lis zakradający się do kurnika.Ale przede wszystkim,ona stanęła po stronie swojego małżeństwa,a nie po Twojej.I pozostaje Ci tylko czekać.

76

Odp: powiadomiłem męża

Nic nie inputuje, napisałeś, że wszyscy widzieli jak ją źle traktował. To co to według Ciebie jest źle?. Bo dla mnie to przemoc fizyczna i psychczna, a z takim agresorem nigdy nic nie wiadomo...

77

Odp: powiadomiłem męża
zahir2603 napisał/a:
bartass72 napisał/a:

Bolek,człowieku,ile można pisać,żeby dotarło.Ona Ciebie nie kocha! Na pewno kocha dziecko,bo boi się je stracić,co jest naturalne dla matki.A to się stanie,jeśli jej mąż wyjdzie z pozwem o jej winie i wystąpi o opiekę (oby nie o alimenty jeszcze).Ty tutaj opowiadasz jakieś pierdoły co ona Ci mówi jak jest jej źle itd.itp.Fakty są oczywiste,i z nimi nie wygrasz.Musiałaby udowodnic w sądzie,że mąż źle traktował ją i dziecko,a i tak wątpię,żeby sąd w obliczu jej zdrady (mąż to wyciągnie oczywiście) wziął jej stronę.Moim zdaniem pozamiatane.

Żaden sąd tej kobiecie prawa do opieki nad dzieckiem nie odbierze.
Bolek zamknij ten rozdział w swoim zyciu. Tyle wolnych kobiet, rozejrzyj sie!

Dlaczego ma nie odebrać? Oczywiście wiem,że sądy w Polsce są sfeminizowane,bo sam miałem takie doświadczenie,ale jeżeli dziecko jest już w miarę duże,to dlaczego nie może mieszkać z ojcem? Oczywiście,że może.

78

Odp: powiadomiłem męża
bartass72 napisał/a:
zahir2603 napisał/a:
bartass72 napisał/a:

Bolek,człowieku,ile można pisać,żeby dotarło.Ona Ciebie nie kocha! Na pewno kocha dziecko,bo boi się je stracić,co jest naturalne dla matki.A to się stanie,jeśli jej mąż wyjdzie z pozwem o jej winie i wystąpi o opiekę (oby nie o alimenty jeszcze).Ty tutaj opowiadasz jakieś pierdoły co ona Ci mówi jak jest jej źle itd.itp.Fakty są oczywiste,i z nimi nie wygrasz.Musiałaby udowodnic w sądzie,że mąż źle traktował ją i dziecko,a i tak wątpię,żeby sąd w obliczu jej zdrady (mąż to wyciągnie oczywiście) wziął jej stronę.Moim zdaniem pozamiatane.

Żaden sąd tej kobiecie prawa do opieki nad dzieckiem nie odbierze.
Bolek zamknij ten rozdział w swoim zyciu. Tyle wolnych kobiet, rozejrzyj sie!

Dlaczego ma nie odebrać? Oczywiście wiem,że sądy w Polsce są sfeminizowane,bo sam miałem takie doświadczenie,ale jeżeli dziecko jest już w miarę duże,to dlaczego nie może mieszkać z ojcem? Oczywiście,że może.

A na jakiej podstawie miałby odebrać?
Prawo w Polsce jest takie, że dziecko zostaje z matka! I ty kolego tego nie zmienisz. Są oczywiście wyjątki ale rozpisywac się nie zamierzam bo Pani z artykułu to nie dotyczy.

79

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
zahir2603 napisał/a:
bartass72 napisał/a:

Bolek,człowieku,ile można pisać,żeby dotarło.Ona Ciebie nie kocha! Na pewno kocha dziecko,bo boi się je stracić,co jest naturalne dla matki.A to się stanie,jeśli jej mąż wyjdzie z pozwem o jej winie i wystąpi o opiekę (oby nie o alimenty jeszcze).Ty tutaj opowiadasz jakieś pierdoły co ona Ci mówi jak jest jej źle itd.itp.Fakty są oczywiste,i z nimi nie wygrasz.Musiałaby udowodnic w sądzie,że mąż źle traktował ją i dziecko,a i tak wątpię,żeby sąd w obliczu jej zdrady (mąż to wyciągnie oczywiście) wziął jej stronę.Moim zdaniem pozamiatane.

Żaden sąd tej kobiecie prawa do opieki nad dzieckiem nie odbierze.
Bolek zamknij ten rozdział w swoim zyciu. Tyle wolnych kobiet, rozejrzyj sie!

wiem ze zaden sad nie odbierze opieki - bo wg prawa ona musialaby sie zle opiekowac dzieckiem, pic, itp.
a to ze z kims innym cos miala wspolnego - to nie jest powod zeby odbierac dziecko - no ale kolega Bartass powyzej na pewno skonczyl prawo - wiec pisze ze sie zna....

Bartas pewnie i nie skonczyl prawa, ale madrze Ci pisze, a Ty stroszysz sie jak kogucik na arenie przed walka smile
Jesli jej maz bedzie mial niepodwazalne dowody na jej zdrade, to moze zawalczyc o prawo opoieki nad dzieckiem.
Nie ma czegos takiego, ze matka ma pierwszenstwo.
Dziecko to nie przemiot, tu nie ma zasady pierwokupu.
Bolek otrzasnij sie i powiedz tej pani sajonara, bo nic dobregoz tego nie bedzie.

80

Odp: powiadomiłem męża
bartass72 napisał/a:

Wszystko ładnie pięknie,ale ona nie idzie w to.Ryzyko jest za duże,i ona to widzi.Rozwód to nie jest pierdu pierdu.Jest dziecko i to naprawdę dużo zmienia.Największe boje na rozwodach są o dzieci (opieka i alimenty),i oczywiście o podział wspólnego majątku.Ty tutaj,jak zauważyłem,starasz sie pokazać swój związek z nią jako równoważny jej małżeństwu,to błąd.Kochanek zawsze stoi niżej,jest jak lis zakradający się do kurnika.Ale przede wszystkim,ona stanęła po stronie swojego małżeństwa,a nie po Twojej.I pozostaje Ci tylko czekać.

ja nic juz robic nie bede. jednak gdyby sie jakos do mnie odezwala - jak sobie przemysli - to postawie jej sprawe prosto - psycholog, wyprowadzka, rozwod

81

Odp: powiadomiłem męża
Piotr74 napisał/a:
bolek1980 napisał/a:
zahir2603 napisał/a:

Żaden sąd tej kobiecie prawa do opieki nad dzieckiem nie odbierze.
Bolek zamknij ten rozdział w swoim zyciu. Tyle wolnych kobiet, rozejrzyj sie!

wiem ze zaden sad nie odbierze opieki - bo wg prawa ona musialaby sie zle opiekowac dzieckiem, pic, itp.
a to ze z kims innym cos miala wspolnego - to nie jest powod zeby odbierac dziecko - no ale kolega Bartass powyzej na pewno skonczyl prawo - wiec pisze ze sie zna....

Bartas pewnie i nie skonczyl prawa, ale madrze Ci pisze, a Ty stroszysz sie jak kogucik na arenie przed walka smile
Jesli jej maz bedzie mial niepodwazalne dowody na jej zdrade, to moze zawalczyc o prawo opoieki nad dzieckiem.
Nie ma czegos takiego, ze matka ma pierwszenstwo.
Dziecko to nie przemiot, tu nie ma zasady pierwokupu.
Bolek otrzasnij sie i powiedz tej pani sajonara, bo nic dobregoz tego nie bedzie.

A co ma zdrada kobiety do pełnienia roli matki? Panowie pogadajcie najpierw z prawnikiem dopiero polemizujcie.

82

Odp: powiadomiłem męża

Oczywiście rola matki,ok.A rola ojca? Tak jak pisze Piotr74,ojciec ma prawo do walki o opiekę,sąd nie przyznaje opieki matce z automatu.Jeżeli romans matki miał negatywny wpływ na dziecko? Ojciec gorszy? Z jakiej racji?

83 Ostatnio edytowany przez bolek1980 (2015-10-03 23:54:05)

Odp: powiadomiłem męża
bartass72 napisał/a:

Oczywiście rola matki,ok.A rola ojca? Tak jak pisze Piotr74,ojciec ma prawo do walki o opiekę,sąd nie przyznaje opieki matce z automatu.Jeżeli romans matki miał negatywny wpływ na dziecko? Ojciec gorszy? Z jakiej racji?

dobra panie, panowie - odbiegamy od tematu. tu nie bylo zadnego negatywnego wplywu na dziecko i tyle.

Pytanie co bedzie:

1. on zrobil jej awanture życie, ona padła na kolana i obiecala mu ze juz nigdy wiecej. zrobi dla niego teraz wszystko
2. on wystraszyl ja - ze jak nie skonczy ze mna to odbierze dziecko. ona wystraszona. siedzi ze strachu
3. on wogole jej nie powiedzial, tylko ja testuje. ona nie wie co jest grane dlatego sie nie odzywa do mnie
4. on zapowiedzial od razu rozwod, mnie napisal ze mam sie odpierdzilic delikatnie, a ona siedzi cicho bo boi sie o dziecko
5. on zrobil jej awanture, ona sie wyparla ze ma kogos, on pomyslal ze to moja zemsta. milosc malzenska rozkwita
6. on jej pogrozil, powiedzial ze jej wybaczy jak zrobia sobie dziecko, na co ona przystala bo i tak chciala miec dziecko (tylko nie wiedziala z kim)

84

Odp: powiadomiłem męża

Jest jeszcze jedna, bardzo prawdopodobna, opcja.
Po tym, jak zawiadomiłeś jej męża o waszym romansie, nie chce mieć z Tobą nic wspólnego. I to niezależnie od tego, jak potoczą się sprawy z mężem.

85

Odp: powiadomiłem męża
bartass72 napisał/a:

Oczywiście rola matki,ok.A rola ojca? Tak jak pisze Piotr74,ojciec ma prawo do walki o opiekę,sąd nie przyznaje opieki matce z automatu.Jeżeli romans matki miał negatywny wpływ na dziecko? Ojciec gorszy? Z jakiej racji?

Bo ojciec nie nosil pod sercem 9 miesiecy :-p.
Glupie, feministyczne podejscie do sprawy.
Dlaczego jesli kobieta uznaje , ze obecny zwiazek nie jest spelnieniem jej oczekiwan, to naturalne jest, ze odchodzi do nowego lowelasa z dziecmi, a jesli zrobo to facet, mezczyzna,to jest to nie do pomyslenia?
Dzoecko to wynik milosci, zespolenia dwojga doroslych i swoadomych w wiekszym lub mniejszym stopniu ludzi. Na jakiej podstawie przyznawac wieksze prawa jednej badz drugiej stronie?

86

Odp: powiadomiłem męża

Odpowiedz powyżej odzwierciedla moją odpowiedz..

87 Ostatnio edytowany przez bolek1980 (2015-10-04 00:05:47)

Odp: powiadomiłem męża
Wielokropek napisał/a:

Jest jeszcze jedna, bardzo prawdopodobna, opcja.
Po tym, jak zawiadomiłeś jej męża o waszym romansie, nie chce mieć z Tobą nic wspólnego. I to niezależnie od tego, jak potoczą się sprawy z mężem.

rozumiem zapomnialem o opcji nr 7. czyli jednym slowem nawet jak bardzo mnie kochala - to po takim zdarzeniu juz nie bedzie mnie kochac....
z drugiej strony to powiem tylko ze tydzien temu - powiedziala ze ona dopiero teraz czuje jak krzywdzi mnie i jego. i ze wczesniej tego nie rozumiala. wiec ja nie sadze ze ona tak od razu po tym by mnie przestala kochac. troche nas łączyło wspólnego mimo wszystko

pytanie dodatkowe - czy aby na pewno ona nie poczuje ulgi po tym wszystkim? ze pietno zostalo z niej zdjete. juz nie musi sie ukrywac. to ja wyniszczalo, ten sekret, wiem bo widzialem jak degeneruje sie przez to. a i nie moglem tego zmienic. dlatego tez zrobilem to co zrobilem - by ona po jakims czasie poczula ulge, i zeby te obciazenie z niej przeniesione zostalo na meza. przeciez zdrada nie wynika z dzialan 1 osoby. tylko cos wczesniej musi byc nie tak

88

Odp: powiadomiłem męża

Szermujesz słowem "kochać". Gdybyś ją kochał, to nie poinformowałbyś jej męża o romansie.

Poza tym można kogoś kochać i mimo to zdecydować się na życie oddzielne.

89 Ostatnio edytowany przez 67Eve (2015-10-04 00:08:21)

Odp: powiadomiłem męża

Dobrze zrobiłeś. 4 lata zwodziła zarówno Ciebie jak i męża. Należało jej się.

90

Odp: powiadomiłem męża

Wiesz co Ci powiem Bolek? Powiem Ci to, co kochanek mojej jź jej powiedzial. Wydoroslej. Bo jak na ten moment zachowujesz sie i rozwazasz sprawy drugozedne, a to co jest wazne pomijasz.

91

Odp: powiadomiłem męża
Wielokropek napisał/a:

Szermujesz słowem "kochać". Gdybyś ją kochał, to nie poinformowałbyś jej męża o romansie.

Poza tym można kogoś kochać i mimo to zdecydować się na życie oddzielne.

nie idealizuje. jezeli ktos kocha to chce miec normalnosc. tak wiec nie mow ze warunkiem kochania jest godzenie sie na wszystko. ja i tak dlugo probowalem zeby cos sama zdecydowala. probowalem innych wyjsc. rozumiesz co to jest miec pod drugiej stronie kogos - zniewolonego, zastraszonego, kto z byle pierdoly robi problemy nie do pokonania? nie moze podjac zadnej decyzji, jest sparalizowany strachem ze wszystko sie wyda. tak bylo. i nie moglem nic zrobic - zeby przestala sie bac

92 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-10-04 00:13:05)

Odp: powiadomiłem męża

Dorabiasz ideologię. Jakie obciążenie? Jakie przeniesienie na męża? To ona zdradziła, nie mąż. Zdrada to decyzja jednej osoby, a zachowanie zdradzanego nie ma nic do rzeczy. To tylko przerzucenie odpowiedzialności - tak postępują dzieci i osoby niedojrzałe.




Inaczej rozumiemy miłość.

93

Odp: powiadomiłem męża

Tak zdrada to decyzja jednej osoby ...prawda..

94

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

nie idealizuje. jezeli ktos kocha to chce miec normalnosc. tak wiec nie mow ze warunkiem kochania jest godzenie sie na wszystko. ja i tak dlugo probowalem zeby cos sama zdecydowala. probowalem innych wyjsc. rozumiesz co to jest miec pod drugiej stronie kogos - zniewolonego, zastraszonego, kto z byle pierdoly robi problemy nie do pokonania? nie moze podjac zadnej decyzji, jest sparalizowany strachem ze wszystko sie wyda. tak bylo. i nie moglem nic zrobic - zeby przestala sie bac

Wielokropek dodatkowo potwierdziła to, co ja podsunęłam nieco wcześniej, ale skrupulatnie to ominąłeś - sposób w jaki o niej piszesz (a zapewne także myślisz) oraz to co zrobiłeś na koniec, zdecydowanie NIE świadczy o miłości do tej kobiety. Jeśli twierdzisz inaczej, to dziwnie pojmujesz miłość. Ja sama, będąc na jej miejscu, po czymś takim, bez względu na reakcję męża, nie chciałabym mieć z Tobą już nic wspólnego.

I choćby te słowa "jeżeli ktoś kocha, to chce mieć normalność" świadczą o tym, że w tej konkretnie sytuacji bardziej zadbałeś o siebie niż o jej dobro, co usiłujesz nam dalej wmówić.

95 Ostatnio edytowany przez Czarna Kotka (2015-10-04 00:34:50)

Odp: powiadomiłem męża

Khem.
Razem z szanowną panią stworzyliście problem a teraz Ty oczekujesz od jej męża "rozwiązania problemu", który stworzyliście?
Ty? OCZEKUJESZ? Wolne żarty.
Wiesz, równie dobrze mogłabym wysłać Ci smsa, że ukradłam Wam 2 lata temu samochód, ale zepsuł się silnik i JA oczekuję od Ciebie rozwiązania tego problemu.
Co to znaczy "bo inaczej się nie dało"?
Oczywiście, że by się dało. Tylko wymagałoby wysiłku emocjonalnego, którego nie miałeś i nie masz zamiaru podejmować. Ciężar decyzji zrzuciłeś wygodnie na jej barki, a ponieważ ona nie umie zdecydować, to na barki jej męża. Sam nie umiesz,dokładnie tak samo jak ona. Nie podejmiesz decyzji, nie zastosujesz się do niej, Ty musisz "czuć się zmuszony, że". Nieprawdopodobnie wygodnickie i roszczeniowe podejście.

96

Odp: powiadomiłem męża
Olinka napisał/a:
bolek1980 napisał/a:

nie idealizuje. jezeli ktos kocha to chce miec normalnosc. tak wiec nie mow ze warunkiem kochania jest godzenie sie na wszystko. ja i tak dlugo probowalem zeby cos sama zdecydowala. probowalem innych wyjsc. rozumiesz co to jest miec pod drugiej stronie kogos - zniewolonego, zastraszonego, kto z byle pierdoly robi problemy nie do pokonania? nie moze podjac zadnej decyzji, jest sparalizowany strachem ze wszystko sie wyda. tak bylo. i nie moglem nic zrobic - zeby przestala sie bac

Wielokropek potwierdziła to, co ja podsunęłam nieco wcześniej, ale skrupulatnie to ominąłeś - sposób w jaki o niej piszesz (a zapewne także myślisz) oraz to co zrobiłeś na koniec, zdecydowanie nie świadczy o miłości do tej kobiety. Jeśli twierdzisz inaczej, to dziwnie pojmujesz miłość. Ja sama, będąc na jej miejscu, po czymś takim, bez względu na reakcję męża, nie chciałabym mieć z Tobą już nic wspólnego.

I choćby te słowa "jeżeli ktoś kocha, to chce mieć normalność" świadczą o tym, że w tej konkretnie sytuacji bardziej zadbałeś o siebie niż o jej dobro, co usiłujesz nam dalej wmówić.

tak w tej sytuacji pomyslalem o sobie, bo mialem juz po sufit jej obietnic bez pokrycia. poszedlem do psychologa i powiedzial mi ze mam zadbac o siebie, i decyzje co zrobie mam podjac sam, i ze mam prawo postapic tak zeby rozwiazac problem, nawet w taki sposob

97

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

tak w tej sytuacji pomyslalem o sobie, bo mialem juz po sufit jej obietnic bez pokrycia. poszedlem do psychologa i powiedzial mi ze mam zadbac o siebie, i decyzje co zrobie mam podjac sam, i ze mam prawo postapic tak zeby rozwiazac problem, nawet w taki sposob

Oczywiście, że miałeś takie prawo, ale nie wmawiaj nam, proszę, że zrobiłeś to w imię miłości do niej - czyli żeby uwolnić ją ze strachu. Moim zdaniem zrobiłeś to z własnej bezsilności przeplatającej się ze złością.

98

Odp: powiadomiłem męża

Najezdzacie na Bolka, a nie bierzecie wogole pod uwage zachowania jego prawie partnerki wink.
Dobrze zrobil, ze poinformowal meza jasnie pani dupodajki z kim zyje.
Inna sprawa, ze ma rozkminy, co nia motywowalo, ze przez 4 lata nie mogla sie zdecydowac.
A prawda jest taka, ze przy Bolku swedzialo ja krocze, a przy mezu cos innego.

99 Ostatnio edytowany przez Czarna Kotka (2015-10-04 00:41:04)

Odp: powiadomiłem męża

Wiesz, bardziej nawet uzasadniona wydaje mi się decyzja o poinformowaniu współmałżonka z kim żyje - z zemsty.
A tutaj mamy chłopczyka, który "oczekuje rozwiązania problemu", który sam (współ)stworzył, od człowieka, który jest ofiarą tego problemu.
Zachowanie pani jest naganne, nikt o tym nie pisze bo to raczej oczywiste. Nie widzę też nikogo, kto by ją "rozgrzeszał".

100 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-10-04 00:41:28)

Odp: powiadomiłem męża

Jasne, że miałeś prawo donieść mężowi o waszym romansie. Z wszelkimi konsekwencjami z tej decyzji wynikającymi, także dla Ciebie.

Mogłeś też postąpić inaczej: mając "po sufit jej obietnic" zakończyć romans. Ale ten krok, od lat, był dla Ciebie za trudnym.





Piotr74 napisał/a:

Najezdzacie na Bolka, a nie bierzecie wogole pod uwage zachowania jego prawie partnerki wink.(...)

Nie najeżdżam na nikogo. Nie zachwyca mnie postawa tej kobiety, ale to nie ona - wbrew pozorom - jest główną postacią tegoż wątku.

101

Odp: powiadomiłem męża

Nie najeżdżamy. Jeśli o mnie chodzi, to usiłuję Autorowi uświadomić, że strasznie się wybiela. Kieruje się emocjami, a te przesłaniają mu to, czego ewidentnie nie potrafi, a może nie chce, zobaczyć.

102

Odp: powiadomiłem męża
Wielokropek napisał/a:

Jasne, że miałeś prawo donieść mężowi o waszym romansie. Z wszelkimi konsekwencjami z tej decyzji wynikającymi, także dla Ciebie.

Mogłeś też postąpić inaczej: mając "po sufit jej obietnic" zakończyć romans. Ale ten krok, od lat, był dla Ciebie za
trudnym.

Alez Wielokropek, on wlasnie ten romans zakonczyl. Bo niezaleznie od tego jak potoczy sie dalszy los tej kobiety i jej malzenstwa, po czyms takim nie bedzie chciala juz miec z nim do czynienia. No chyba ze to rzeczywiscie Wielka Nieskonczona Milosc, w co watpie.
Owszem zdarzaja sie sytuacje ze zona wybiera romans jako ucieczke z malzenstwa, ale nie wydaje mi sie zeby tak bylo w tym przypadku bo nie trwaloby to tak dlugo. Niemniej jednak zakladajac ze to byla ucieczka rzeczywiscie z jej strony to niestety Bolek, straciles wszelkie szanse, bo kobieta ucieka przed czyms a nie do kogos.

103

Odp: powiadomiłem męża

Jednak kochankowie tak naprawdę mają "przerąbane" życie. Nie dość, że muszą się kryć ( tu 4 lata, ho ho ), skrzętnie zacierać wszelkie ślady podwójnej działalności, świadomie dzielić się tym samym człowiekiem z innym, prawnie bardziej do tego uprawnionym wink , to jeszcze, tak jak tu Bolek - nieraz latami wysłuchiwać historii małżeńskiego życia z jego blaskami i cieniami, z problemami itd. No podziwiam, podziwiam i bardzo, bardzo współczuję. Za żadne skarby nie dałabym się wrobić w coś takiego.

104 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-10-04 10:00:46)

Odp: powiadomiłem męża

Bolek, a może Ty ją już wcześniej straszyłeś, że o wszystkim powiesz mężowi?
Taka decyzja nie rodzi się w głowie w 5 minut... myślę, że musiałeś jej to mówić... szantażowałeś ją tym...

To weź teraz pod uwagę także to, że ona ostatnie miesiące - wtedy gdy się tak strasznie miotała, nie wiedziała co zrobić, wpadła w depresję --> była z Tobą już tylko ze strachu... żeby Cię powstrzymać... zwyczajnie cholernie bała się o swoją rodzinę (co nie znaczy że ją jakkolwiek rozgrzeszam, pisze tylko, jak mogła się czuć - jak mysz złapana w pułapkę).

No bo skąd takie jej rozterki?
Że ani w prawo, ani w lewo?
Rozterki okupione takim stresem...
Gdybym ja ucięła sobie taki romans, i później nie wiedziała jak się z tego wyplątać, to własnie tak bym się czuła.
Bała się Ciebie zostawić, bo wiedziała, czym to grozi.
Ona chciała się z Tobą tylko zabawić, ale Ty zapragnąłeś czegoś więcej i chciałeś ją do tego ZMUSIĆ. Niestety, szantażem.

Tak czy inaczej, pomimo jej "poświęcenia" - Ty zrobiłeś swoje.
Tym samy rzeczywiście uwolniłeś ją tongue
Przykro mi Bolek, ale obawiam się, że masz ją już z głowy wink a raczej ona Ciebie tongue

Po tym jak piszesz - o mężu (lekceważąco; i że coś MUSI z tym zrobić)... o niej, że była aż taka niezdecydowana i musiałeś napisać tego smsa, bo nie reagowała na Twoje ultimatum ---> wynika, że masz problem. A ona, w momencie gdy się o tym przekonała, prawdopodobnie umierała ze strachu...
bo cudowny kochanek okazał się kimś, kto chce zniszczyć jej rodzinę i jej życie...
nie wiedziała jak się zachować, żeby wyjść z tego...
teraz już walczy z zupełnie innymi problemami... prawdopodobnie odczuwa ulgę... i to bez względu na to, jak jej małżeństwo się zakończy... bo najgorsze są nasze wyobrażenia i lęk... a potem, jak już mleko się wyleje i trzeba kłopot rozwiązać, to nie wiadomo skąd pojawiają się nowe siły... nowe rozwiązania... i jakoś daje się radę...

105

Odp: powiadomiłem męża

Bolek poinformowałeś jej męża, a teraz zajmij się dalej swoim życiem. Odpocznij trochę od tej chorej sytuacji i znajdź kiedyś kogoś wartościowego, wolnego. Z kim będziesz budował przyszłość na zdrowych fundamentach. Chyba, że uważasz, że cię na to nie stać, jestes desperat.
Miłość miłością, ona jeszcze kiedyś może przyjść. A to w czym byłeś to szambo. Smród będzie się ciągnął.

106

Odp: powiadomiłem męża

Autorowi pozostaje czekać czy coś dobrego dla niego z tego wyniknie.Moim zdaniem nie.Żona zostanie przy mężu i dziecku,a nawet jeśli mąż się z nią rozwiedzie,to ona do kochanka nie wróci,bo ją najnormalniej w świecie zdradził donosząc na nią mężowi.I tyle w temacie.

107

Odp: powiadomiłem męża
bartass72 napisał/a:

Autorowi pozostaje czekać czy coś dobrego dla niego z tego wyniknie.Moim zdaniem nie.Żona zostanie przy mężu i dziecku,a nawet jeśli mąż się z nią rozwiedzie,to ona do kochanka nie wróci,bo ją najnormalniej w świecie zdradził donosząc na nią mężowi.I tyle w temacie.

Masz racje "zdradziłem" jej tajemnice. Uważałem to za nienormalne żeby 4 lata nie była w stanie podjąć decyzji w którą kolwiek stronę.
Nie straszyłem ją czymkolwiek - jak sugeruje koleżanka powyżej. Sama wyznaczyła termin decyzji i podała go mężowi i mnie. Potem go przesuwała. Naturalnym jest, że się zapytałem kiedy podejmie decyzję. Później widzą że ciągle lawiruje zaproponowałem wyprowadzenie się i okres detoxu od obu - tak by mogła poczuć kogo chce bardziej.
Co ona teraz zrobi to nie wiem. Czy padła na kolana przed nim - nie wiem. Czy się wymixowała kłamstwem nie wiem. Wiem tylko tyle - że nie będzie mnie więcej oszukiwać i gdyby nawet kiedyś do mnie przyszła - sprawa będzie prosta.

108

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

Wiem tylko tyle - że nie będzie mnie więcej oszukiwać i gdyby nawet kiedyś do mnie przyszła - sprawa będzie prosta.

To znaczy?
Wdałeś się z nią w romans, pozwoliłeś na to, aby - jak sam napisałeś - żyła w ciągłym napięciu i strachu, na koniec o wszystkim doniosłeś mężowi, a teraz twierdzisz, że kiedy do Ciebie przyjdzie, to i tak sprawa będzie prosta?

109

Odp: powiadomiłem męża
Olinka napisał/a:
bolek1980 napisał/a:

Wiem tylko tyle - że nie będzie mnie więcej oszukiwać i gdyby nawet kiedyś do mnie przyszła - sprawa będzie prosta.

To znaczy?
Wdałeś się z nią w romans, pozwoliłeś na to, aby - jak sam napisałeś - żyła w ciągłym napięciu i strachu, na koniec o wszystkim doniosłeś mężowi, a teraz twierdzisz, że kiedy do Ciebie przyjdzie, to i tak sprawa będzie prosta?

To znaczy - ze jezeli do mnie przyjdzie - to nie bede z nia rozmawial - dopoki nie zlozy papierow rozwodowych

110

Odp: powiadomiłem męża

Jesteś do cna żałosny autorze. Czlowiek z zasadami trzyma się z dala od mężatek bo sam widzisz czym to skutkuje. Teraz niby pod pretekstem utarcia jej nosa próbujesz usprawiedliwić swoje śmieszne i dziecinne zagrywki. Gdybyś miał w sobie jeszcze jakieś resztki męskości nie bawiłbys sie w gierki rodem z brazylijskich tasiemcow tylko skończył romans,  zablokowal możliwość kontaktu i  moved on. Nie....ty jak dzieciaczek, któremu ktoś zabrał obiecaną zabawkę poleciałeś na skargę do tatusia (czyt. męża) aby ten rozstrzygnął spór pomiędzy dwójką rozpieszczonych bachorów. Śmieszny jesteś.

111

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

Uważałem to za nienormalne żeby 4 lata nie była w stanie podjąć decyzji w którą kolwiek stronę.

A dlaczego miałaby podejmować jakąkolwiek decyzję?
Ona miała męża i rodzinę. Oraz miała kochanka na boku. To nie wymaga żadnych innych decyzji.
A Ty przecież wiedziałeś jaki jest układ i za kogo w nim "robisz".
Ona znajdując sobie kochanka chciała mieć...... kochanka wink a nie nowego partnera.

bolek1980 napisał/a:

Sama wyznaczyła termin decyzji i podała go mężowi i mnie.

Jak to mężowi??

bolek1980 napisał/a:

Czy się wymixowała kłamstwem nie wiem. Wiem tylko tyle - że nie będzie mnie więcej oszukiwać i gdyby nawet kiedyś do mnie przyszła - sprawa będzie prosta.

Olinka, Autorowi chodzi o to, że wróci do niego pogrążona, w rozpaczy, na kolanach - i wtedy on postawi swoje warunki. A ona BĘDZIE MUSIAŁA je zaakceptować. Smutne i żałosne.

Bolku, ja jej wcale nie żałuję. Ale Ciebie też nie.
Nie mniej - poradzę Ci po raz kolejny (i ja i inni to już pisali) - znajdź normalną dziewczynę i stwórz z nią zdrowy, partnerski układ. Zobaczysz, że warto.

112

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

To znaczy - ze jezeli do mnie przyjdzie - to nie bede z nia rozmawial - dopoki nie zlozy papierow rozwodowych

Moim zdaniem nie przyjdzie. I to Ty znacząco pomogłeś jej w podjęciu takiej decyzji. Uważam też, co zresztą zostało już wcześniej napisane, że ona od jakiegoś czasu usiłowała się z tego romansu wyplątać, ale miała z tym spory problem.

Dlatego poniższe słowa powinieneś wziąć sobie do serca:

Zorija napisał/a:

teraz już walczy z zupełnie innymi problemami... prawdopodobnie odczuwa ulgę... i to bez względu na to, jak jej małżeństwo się zakończy... bo najgorsze są nasze wyobrażenia i lęk... a potem, jak już mleko się wyleje i trzeba kłopot rozwiązać, to nie wiadomo skąd pojawiają się nowe siły... nowe rozwiązania... i jakoś daje się radę...

Najgorszy jest lęk i niepewność, to one rodzą strach, kiedy romans ujrzy światło dzienne, to w tę czy w tę stronę, ale coś w końcu zaczyna się rozwiązywać.

Zorija napisał/a:

Olinka, Autorowi chodzi o to, że wróci do niego pogrążona, w rozpaczy, na kolanach - i wtedy on postawi swoje warunki.

Tak to odebrałam, ale chciałam, aby Autor sam to wyraźnie napisał.

113 Ostatnio edytowany przez bolek1980 (2015-10-04 11:44:51)

Odp: powiadomiłem męża
Zorija napisał/a:
bolek1980 napisał/a:

Sama wyznaczyła termin decyzji i podała go mężowi i mnie.

Jak to mężowi??

Przecież pisałem - że on się źle zachowywał i ona powiedziała, że jeżeli się nie zmieni to ona chce się rozwieśc. Tak sobie wymyśliła że da mu konkretny termin. Niby jemu. Ale to chodziło o jej decyzję. Od kiedy facet usłyszał date - zmienił swoje zachowanie i się po prostu wystraszył. Ona jak się wydaje osiągnęła swój cel - mąż się zmienił. Pewnie tymczasowo. Ale jej to chyba odpowiadało.
Ona była z tych co zawsze dają szanse i sobie tłumaczą że będzie dobrze. W pewnym sensie ofiara. Niestety mnie też to dotykało. Bo do mnie przyjeżdżała z jękami, problemami jak to ona ma źle w domu, pracy, jak ją męczą. Że ona chce zmienic prace. Jak proponowalem rozwiazania - to już tak tej pracy nie chciała zmienić. Powiedziala ze poczeka, moze cos sie zmieni.
Nie wiem na ile to wszystko wynikalo z jej niezdecydowania, na ile z depresji, a moze z zaburzeń osobowości (lub psychicznych). nie wiem. Wiem tylko że ciągle się miotała i za wszelką cenę grała swoją bajke - którą wymyśliła. Ukrywanie jaka naprawdę jest. Tego bała się potwornie - że on się dowie, że rodzina się dowie i ją wyzwie od dziwek itp.

Nie wiem czy ona chciala się z tego wyplątać - nie sądze. Bo zrywalismy 5x i zawsze miala prawo zeby zostawić jak jest. A mimo to wracala. Ostatnio ja zerwalem i nie odzywalem sie do niej przez 6-7 miesiecy. To pisala do mnie smsy, ze ona czuje do mnie cos, ze kocha, ze chcialaby cos zmienic itp.
No niestety jak wrocilismy do siebie - to pomimo tego ze 1 miesiac byl super - i widac bylo chec zmian. To potem znowu jakby zachowanie meza sie zmienilo i ona zaczela miec watpliwosci - znowu zaczela mowic ze ona taki dobry ojciec. No a na sam koniec - czyli teraz mowila ze kocha jego i mnie. Ze kocha 2 naraz..... No i taka to zabawa byla.
Dziwnym trafem tylko mnie obarczała tą "tajemną wiedzą" jak to kocha 2 naraz. Jemu nie wrzucala tego typu obciażających treści. Co mialem zrobic. uznać że ześwirowala? miala depresje, miala inne klopoty - ale na moje proby rozwiazania nie reagowala - nie chciala isc do psychologa, zmienic pracy itp. nawet po prostu próbować

114

Odp: powiadomiłem męża
Olinka napisał/a:
bolek1980 napisał/a:

To znaczy - ze jezeli do mnie przyjdzie - to nie bede z nia rozmawial - dopoki nie zlozy papierow rozwodowych

Moim zdaniem nie przyjdzie. I to Ty znacząco pomogłeś jej w podjęciu takiej decyzji. Uważam też, co zresztą zostało już wcześniej napisane, że ona od jakiegoś czasu usiłowała się z tego romansu wyplątać, ale miała z tym spory problem.

Gdyby chciala sie wyplatac to miala pelno okazji. Mowilem jej ze nic na sile. Zreszta zakonczylismy ze soba 5x, i zwykle to byla moja decyzja. Natomiast ona wiecznie potem jęki produkowala - że ona kocha, ze teskni, ze nie podjela wcale decyzji, ze to nie jest latwe. Jak do siebie wrocilismy w maju to byly jasne warunki w 1 rozmowie. Ze ona po miesiacu podejmie decyzje. Ale dotrwala w tej "strategii" do teraz. Mozna oszalec probojac czegokolwiek dowiedziec sie od takiej osoby - ktora raz mowi tak, raz tak. Ciagle wywija sie i lawiruje. Proponowalem jej zeby zakonczyc to wpadala w panike i placz. I naprawde ze mna mozna powiedziec ze bylo jej super - nie klamala. Wiem to bo wielokrotnie to udowodnila. Jedyny glowny problem to byl on, i przymus jaki czula z ukrywaniem tego romansu - zeby nie wyszla na "dziwke" tak jak mowila i nie odebral jej dziecka. Zrobilem co zrobilem. Chwalebne to nie bylo. Ale przynajmniej za jakis czas dowiem sie - czy bylo warto sie uwolnic. A ona na pewno nie bedzie na 2 baty leciala przez kolejne lata

115 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-10-04 12:06:23)

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

Czesc.a ja mam problem z drugiej strony. Po 4 latach ściemy i różnych obietnic mojej prawie-partnerki, uznałem, że ma innego sposobu niż postawienie sprawy na ostrzu noża. Ona obarczała mnie swoimi myslami - jak to on kocha mnie i jego. Jego jako ojca, mnie kocha jako partnera, kogoś z kim ma chemię, super seks, rozumienie.
Po którymś takim tekscie nie wytrzymałem. Powiadomiłem smsem męża, iż sypiam z nią 3 lata i oczekuje rozwiązania problemu. No koleś chyba jakąś akcje zrobił - dostałem smsa zwrotnego - że "jesli ona coś czuła do mnie to już tego nie czuje, i jeżeli będę nękał ich to on to zgłosi odpowiednim organom".

Śmiesznostka, bo co mu mam napisać - że 3 dni temu uprawiałem z nią seks i mi mówiła jak mnie kocha? Nie wiem co tam się stało - ale ona nie reaguje, albo jest wystraszona, raczej na pewno zagrała przed nim teatr życia. A on jako dumny rogacz odpisuje mi, że on i ona nie życzą sobie kontaktu ze mną...

Czy ktoś może mi powiedzieć - co o tym sądzić? czy ona oszukiwała także mnie tak samo jak jego? czy ona jest tylko teraz wystraszona bo on jej mógł grozić odebraniem dziecka? Na pewno bała się takiego rozwoju sytuacji - ale pomimo naszych licznych rozmów - nie była w stanie wybrać z kim chce żyć.

Co sądzicie o tym smsie od tego męża. Bo wydaje mi się że ona nie miałą w tym udziału - bo ja mam inny stały numer na który się kontaktujemy.

Niesamowite! I choc idea słuszna (jak najbardziej) to wykonanie nie tego. Takich spraw nie zalatwia sie przez sms ale przez bezposrednia rozmowe czy spotkanie. Takie w trojke czy lepiej bezposrednio z mezem byloby jaknajbardziej wyjasniajace. Ale do tego biorac pod uwage reakcje meza, nie dojdzie. Oczywiscie kwestia nekania jest dyskusyjna gdyz znajac besposrednio email mozna tak zredagowac list i tresc tego, ze raz nie bedzie watpliwosci co do tego co sie dzialo (podajac fakty, ktore mozna zweryfikowac) oraz co do nekania (zarzut taki mozna latwo obalic piszac jeden tresciwy list). Wtedy takie powiadomienie moze miec sens. Ale SMS? Ludzie, rozmowa, rzeczowe przedstawienie sprawy (chocby przez email) przerasta wasze mozliwosci? W szkolach nie ucza juz polskiego, przedstawiania swoich spraw, pisania listow?! Co moze zalatwic krotka wiadomosc tekstowa i do tego od niewiadomo kogo? Jednym slowem glupota pod wplywem rozczarowania. Zle zalatwione od poczatku do konca.

W takiej sytuacji dziewczyna bez problemu przedstawi alibi przed mezem i nie bedzie miala z tym zadnej wielkiej trudnosci.

A to ze autor byl odskocznia? To przeciez oczywiste i sam to powinien wiedziec. Dziewczyna oczywiscie mogla kochac autora, ale to tak przy okazji, jednoczesnie ceniac sobie zycie u boku meza. Kocha go, nie kocha to sie ma nic w kwestii jej wyboru stylu czy poziomu zycia, nie koniecznie tu musi chodzic o kase, ale o miejsce, prestiz, sytuacje, itp.

Pojawil sie problem bo co? Bo facet sie zakochal? A dziewczyna znalazla sobie kochanka na boku.

Ludzie, jakbyscie sie trzymali podstawowych zasad (takich jak byly kiedys) to problemu by nie bylo. Sami je sobie stwarzacie przekraczajac granice przyzwoitego zachowania. Byc moze z gowna cos pieknego moze sie zrodzic ale to bedzie w 0,1% przypadków np. A 99,9% to bedzie ZAWSZE klasyka gatunku. Nie wiedzieliscie tego czy nie chcieliscie wiedziec?

116 Ostatnio edytowany przez majkaszpilka (2015-10-04 12:02:10)

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
Zorija napisał/a:
bolek1980 napisał/a:

Sama wyznaczyła termin decyzji i podała go mężowi i mnie.

Jak to mężowi??

Przecież pisałem - że on się źle zachowywał i ona powiedziała, że jeżeli się nie zmieni to ona chce się rozwieśc. Tak sobie wymyśliła że da mu konkretny termin. Niby jemu. Ale to chodziło o jej decyzję. Od kiedy facet usłyszał date - zmienił swoje zachowanie i się po prostu wystraszył. Ona jak się wydaje osiągnęła swój cel - mąż się zmienił. Pewnie tymczasowo. Ale jej to chyba odpowiadało.
Ona była z tych co zawsze dają szanse i sobie tłumaczą że będzie dobrze. W pewnym sensie ofiara. Niestety mnie też to dotykało. Bo do mnie przyjeżdżała z jękami, problemami jak to ona ma źle w domu, pracy, jak ją męczą. Że ona chce zmienic prace. Jak proponowalem rozwiazania - to już tak tej pracy nie chciała zmienić. Powiedziala ze poczeka, moze cos sie zmieni.
Nie wiem na ile to wszystko wynikalo z jej niezdecydowania, na ile z depresji, a moze z zaburzeń osobowości (lub psychicznych). nie wiem. Wiem tylko że ciągle się miotała i za wszelką cenę grała swoją bajke - którą wymyśliła. Ukrywanie jaka naprawdę jest. Tego bała się potwornie - że on się dowie, że rodzina się dowie i ją wyzwie od dziwek itp.

Nie wiem czy ona chciala się z tego wyplątać - nie sądze. Bo zrywalismy 5x i zawsze miala prawo zeby zostawić jak jest. A mimo to wracala. Ostatnio ja zerwalem i nie odzywalem sie do niej przez 6-7 miesiecy. To pisala do mnie smsy, ze ona czuje do mnie cos, ze kocha, ze chcialaby cos zmienic itp.
No niestety jak wrocilismy do siebie - to pomimo tego ze 1 miesiac byl super - i widac bylo chec zmian. To potem znowu jakby zachowanie meza sie zmienilo i ona zaczela miec watpliwosci - znowu zaczela mowic ze ona taki dobry ojciec. No a na sam koniec - czyli teraz mowila ze kocha jego i mnie. Ze kocha 2 naraz..... No i taka to zabawa byla

O naiwności...
W zasadzie to nie wiem czy pochylić czoła nad tą "wyjątkowo trudną" sytuacją,której jesteś czynnym uczestnikiem....czy się śmiać?
Bolek...
ON się źle zachowywał,ON straszył, On dziecko zabierze,ON  to, ON tamto...to jest bajeczka,którą przedstawiła Ci Twoja "PP".No chyba,że rozmawiałeś z tym gościem,alb potrafisz czytać w myślach innych ludzi?Byłeś odskocznią rozumiesz?Zabawką,fajnym kolesiem do spełniania fantazji...nikim więcej.Zakochana kobieta wybrałaby dawno faceta, z którym chce wiązać życie.Jej opowiastki,że strach przed odebraniem jej dziecka ja paraliżuje i zmusza do pozostania w małżeństwie,można między bajki włożyć.To,że zrywaliście i ona wracała,też nie znaczy,że robiła to z miłości do Ciebie.Ty byłeś gotowy, a ona tylko uzupełniała swoje deficyty w wiadomych sferach.Koniec kropka.

117

Odp: powiadomiłem męża

Bolek, przecież ona grała w klasyczną grę zdradzającego... Niemal wszyscy zdradzający, niezależnie od płci, starają się utrzymać 2 sroki w garści. Bo tak jest dobrze, bo tak jest bezpiecznie, bo nie ma nieprzewidzianych zmian. Branie Cię na litość, żalenie się, robienie z siebie biednej ofiary sytuacji - to wszystko były świetne metody, zeby zatrzymać Cię przy sobie. I działały.
Ty i tylko Ty miałeś moc zakońćzenia tej sytuacji. Od początku. W końcu z tej mocy skorzystałeś, aczkolwiek metoda jest mocno kontrowersyjna. Zakończyłeś ten "związek" i nie ma tu już co rozkminiać. Żadna kobieta przy zdrowych zmysłach nie przyjdzie do faceta, który ją tak zdradził i upokorzył. Może ewentualnie, za jakiś czas, powrócić do swych prób posiadania 2 srok...

118

Odp: powiadomiłem męża
maniek_z_maniek napisał/a:

Niesamowite! I choc idea słuszna (jak najbardziej) to wykonanie nie tego. Takich spraw nie zalatwia sie przez sms ale przez bezposrednia rozmowe czy spotkanie. Takie w trojke czy lepiej bezposrednio z mezem byloby jaknajbardziej wyjasniajace. Ale do tego biorac pod uwage reakcje meza, nie dojdzie. Oczywiscie kwestia nekania jest dyskusyjna gdyz znajac besposrednio email mozna tak zredagowac list i tresc tego, ze raz nie bedzie watpliwosci co do tego co sie dzialo (podajac fakty, ktore mozna zweryfikowac) oraz co do nekania (zarzut taki mozna latwo obalic piszac jeden tresciwy list). Wtedy takie powiadomienie moze miec sens. Ale SMS? Ludzie, rozmowa, rzeczowe przedstawienie sprawy (chocby przez email) przerasta wasze mozliwosci? W szkolach nie ucza juz polskiego, przedstawiania swoich spraw, pisania listow?! Co moze zalatwic krotka wiadomosc tekstowa i do tego od niewiadomo kogo? Jednym slowem glupota pod wplywem rozczarowania. Zle zalatwione od poczatku do konca.

W takiej sytuacji dziewczyna bez problemu przedstawi alibi przed mezem i nie bedzie miala z tym zadnej wielkiej trudnosci.

SMS byl wyczerpujący i konkretny, były w nim zawarte 3 istotne fakty z jej życia, z których się nie mogła wykręcić. Np. to że była w ciąży. O czym nikt nie wiedzial poza mną, i nim (który myślał że to było z nim). A nie było. Bo sam fakt przyznania się jemu o ciąży - był bardzo dziwny i wymuszony przez lekarza podczas wizyty domowej. Tak chyba nie postępuje kobieta która cieszy się na dziecko z mężem. Prawda? Ja ją b.dobrze znam, dlatego ten sms był konkretny, treściwy. Nie było sensu wyrzucać tasiemcow. Zresztą on wczesniej cos podejrzewal - i sprawdzał ją, bo nawet został moim znajomym na jednym z portali social. Itp. Tylko nie mial dowodów.A teraz dostal na tacy. Co z tym zrobil to juz nie wiem. Odpisal mi tylko na ten lewy nr "ze nic nie jestem w stanie popsuc. nawet jesli ona cos do mnie czula to tak juz nie jest"....skad koles taki pewny co jego zona czuje? Skoro 4 lata robila go w bambo? To chyba swiadczy bardziej o jego naiwnosci i życzeniowości

119 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-10-04 12:38:55)

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

Niesamowite! I choc idea słuszna (jak najbardziej) to wykonanie nie tego. Takich spraw nie zalatwia sie przez sms ale przez bezposrednia rozmowe czy spotkanie. Takie w trojke czy lepiej bezposrednio z mezem byloby jaknajbardziej wyjasniajace. Ale do tego biorac pod uwage reakcje meza, nie dojdzie. Oczywiscie kwestia nekania jest dyskusyjna gdyz znajac besposrednio email mozna tak zredagowac list i tresc tego, ze raz nie bedzie watpliwosci co do tego co sie dzialo (podajac fakty, ktore mozna zweryfikowac) oraz co do nekania (zarzut taki mozna latwo obalic piszac jeden tresciwy list). Wtedy takie powiadomienie moze miec sens. Ale SMS? Ludzie, rozmowa, rzeczowe przedstawienie sprawy (chocby przez email) przerasta wasze mozliwosci? W szkolach nie ucza juz polskiego, przedstawiania swoich spraw, pisania listow?! Co moze zalatwic krotka wiadomosc tekstowa i do tego od niewiadomo kogo? Jednym slowem glupota pod wplywem rozczarowania. Zle zalatwione od poczatku do konca.

W takiej sytuacji dziewczyna bez problemu przedstawi alibi przed mezem i nie bedzie miala z tym zadnej wielkiej trudnosci.

SMS byl wyczerpujący i konkretny, były w nim zawarte 3 istotne fakty z jej życia, z których się nie mogła wykręcić. Np. to że była w ciąży. O czym nikt nie wiedzial poza mną, i nim (który myślał że to było z nim). A nie było. Bo sam fakt przyznania się jemu o ciąży - był bardzo dziwny i wymuszony przez lekarza podczas wizyty domowej. Tak chyba nie postępuje kobieta która cieszy się na dziecko z mężem. Prawda? Ja ją b.dobrze znam, dlatego ten sms był konkretny, treściwy. Nie było sensu wyrzucać tasiemcow. Zresztą on wczesniej cos podejrzewal - i sprawdzał ją, bo nawet został moim znajomym na jednym z portali social. Itp. Tylko nie mial dowodów.A teraz dostal na tacy. Co z tym zrobil to juz nie wiem. Odpisal mi tylko na ten lewy nr "ze nic nie jestem w stanie popsuc. nawet jesli ona cos do mnie czula to tak juz nie jest"....skad koles taki pewny co jego zona czuje? Skoro 4 lata robila go w bambo? To chyba swiadczy bardziej o jego naiwnosci i życzeniowości

Sry, ale SMS nie jest forma kontaktu, którą sam chciałbym mieć w sprawach ważnych i najważniejszych a tym bardziej od kogoś kogo nie znam. Przede wszystkim NICZEGO NIE WYJASNIA I NIECZEGO NIE PRECYZUJE. Do tej pory maz moze np. myslec ze chodzilo tylko o blizej niesprecyzowane zaangazowanie emocjonalne zony. Nie ma przeciez powod zeby jej nie wierzyc. Prawdy bowiem nie zna bo mu jej nikt nie wyluszczyl. Ale i wystarczy sobie wyobrazić coś takiego w kierunku siebie (ze cos takiego otrzymujemy) zeby wiedziec ze nie mozna tego nie tylko traktowac powaznie ale i drazyc. Dopiero prawdziwa konfrontacja, rzeczowa, bezposrednia ale i trudna rozmowa moze cos zmienic. Wiara, ze smsem mozna cos zalatwic tego rzedu jest bardzo prostacka. W tym ujeciu prostackie narzedzie komunikacji, i tak to bym odebral na miejscu meza. Oczywiscie to jakby to potem wyjasnil z zona, to bylaby zupelnie inna kwestia. Gdyby taka osoba chciala ze mna z zaskoczenia powaznie porozmawiac (a ja bym nic nie wiedzial) to pewnie by do takiej rozmowy doszlo. Nastomiast w dalszej perspektywie taka osobe postrzegalbym zle i pewnie nasz kontakt nie skonczyl by sie dobrze dla jednej ze stron.

120

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

Jedyny glowny problem to byl on

Raz jeszcze powtórzę - gdyby tylko chciała, to tego problemu już dawno mogła się pozbyć. Nie pozbyła się, a to znak, że w ogóle nie chciała albo nie chciała wystarczająco mocno.

bolek1980 napisał/a:

i przymus jaki czula z ukrywaniem tego romansu - zeby nie wyszla na "dziwke" tak jak mowila i nie odebral jej dziecka.

Oooo... A to już jest dulszczyzna pierwsza klasa! Spokojnie mogę robić to, co robię, grunt, żeby się nie wydało. Znaczy to dla mnie tyle, że jej rozumowanie zakłada, że dopóki mąż się nie dowie, to jest czysta jak łza.

121

Odp: powiadomiłem męża

Zajmowanie się nią i jej mężem odsuwa na bok przyjrzenie się swej osobie, swoim wyborom, swojej hierarchii wartości.

Ale może o to chodzi.

122

Odp: powiadomiłem męża
Wielokropek napisał/a:

Zajmowanie się nią i jej mężem odsuwa na bok przyjrzenie się swej osobie, swoim wyborom, swojej hierarchii wartości.

Ale może o to chodzi.

Mogę zacytować samego siebie?

Ludzie, jakbyscie sie trzymali podstawowych zasad (takich jak byly kiedys) to problemu by nie bylo. Sami je sobie stwarzacie przekraczajac granice przyzwoitego zachowania. Byc moze z gowna cos pieknego moze sie zrodzic ale to bedzie w 0,1% przypadków np. A 99,9% to bedzie ZAWSZE klasyka gatunku. Nie wiedzieliscie tego czy nie chcieliscie wiedziec?

123

Odp: powiadomiłem męża

Rozumiem, że "kiedyś" zdrad i romansów nie było.

124

Odp: powiadomiłem męża
maniek_z_maniek napisał/a:

Sry, ale SMS nie jest forma kontaktu, którą sam chciałbym mieć w sprawach ważnych i najważniejszych a tym bardziej od kogoś kogo nie znam. Przede wszystkim NICZEGO NIE WYJASNIA I NIECZEGO NIE PRECYZUJE. Do tej pory maz moze np. myslec ze chodzilo tylko o blizej niesprecyzowane zaangazowanie emocjonalne zony. Nie ma przeciez powod zeby jej nie wierzyc. Prawdy bowiem nie zna bo mu jej nikt nie wyluszczyl. Ale i wystarczy sobie wyobrazić coś takiego w kierunku siebie (ze cos takiego otrzymujemy) zeby wiedziec ze nie mozna tego nie tylko traktowac powaznie ale i drazyc. Dopiero prawdziwa konfrontacja, rzeczowa, bezposrednia ale i trudna rozmowa moze cos zmienic. Wiara, ze smsem mozna cos zalatwic tego rzedu jest bardzo prostacka. W tym ujeciu prostackie narzedzie komunikacji, i tak to bym odebral na miejscu meza. Oczywiscie to jakby to potem wyjasnil z zona, to bylaby zupelnie inna kwestia. Gdyby taka osoba chciala ze mna z zaskoczenia powaznie porozmawiac (a ja bym nic nie wiedzial) to pewnie by do takiej rozmowy doszlo. Nastomiast w dalszej perspektywie taka osobe postrzegalbym zle i pewnie nasz kontakt nie skonczyl by sie dobrze dla jednej ze stron.

Nie róbmy tu dyskusji akademickiej. Koles dostal na tacy taką wiedzę, ze wyskoczyl z butow. Ja i ona pracowalismy razem. On coś kojarzyl, bo moj kolega ktory tak samo sie nazywa byl u nich w domu i ten mąż mega aluzje napierdzielał do niego. A uwierz mi, czy sms czy email, czy rozmowa. Dobrze wiemy, że rozmowa wprost - skonczylaby sie bijatyką. Z drugiej strony - to ona sie powinna tlumaczyć jemu co robila przez ostatnie 4 lata. Jezeli dalej go okłamała tylko żeby przetrwac. To bedzie chwilowe. Koles i tak jest mega podejrzliwy wiec po swojemu ten temat obrobi. Dostal fakty - z ktorych ona nie bylaby w stanie sie latwo wyłgać. Oczywiście talent aktorski przed nim mogla ujawnic na miare Oscara.
Wg mnie on ją zaskoczył, przepytał. Ona wpadla w otępienie. I teraz rolę gra czas. Do mnie nic nie pisze bo minely w 2 dni. I sobie powoli to układa. Miała depresje, i wiem ze potrafila na 2 dni leżeć w łóżku wtedy gdy on coś tam od niej chciał. Nie kontaktowała. Niestety nie mam wpływu na nią i jak się zachowa. A poza tym ja zrobilem tak jak uznalem za stosowne. Zrobilem to dla siebie, zeby juz sie nie męczyć jej obietnicami bez pokrycia. każdy dzień był gówniany - kiedy mielismy sie spotkac a potem nie wyszło - bo dziecko trzeba odebrać, bo on zmienił czas pracy, bo to, bo tamto. Ja nie chcialem takiego udawania,  i jasno jej to komunikowalem. Mielismy wiele rozmow. Ona sama powiedziala ze ja to wykonacza psychicznie i musi zdecydowac. Ale brnęła w to dalej. Strach miala paniczny. fobie na kazdym kroku. Egzamin w pracy - przezywala 3 dni przed - ze nie dalo sie z nia rozmawiac. Jej siadla kompletnie psychika. Plus jakies zaburzenia osobowosci. Nie wiem probowalem ja poprosic o wizyte u psychologa to poszla 1x i powiedziala ze psycholog jej narzuca....
A ja nie mialem juz wyjscia - ciagle sie bujac w tym i nie miec nic do powiedzenia. Milczec, czekac i sie dewastowac. Wybralem takie wyjscie zeby sie uwolnic. I to mnie uwolni. A ona moze poczuje ulge. Konsekwencje spadna tez na jej mężą - który przez caly czas też doprowadzał ją do takiego stanu. Wiec moze ostatecznie nie bedzie tak zle - moze jej sie po jakims czasie poprawi na glowie

125 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-10-04 13:00:03)

Odp: powiadomiłem męża
Wielokropek napisał/a:

Rozumiem, że "kiedyś" zdrad i romansów nie było.

Nie ma to jak inteligentnie zamknąć komuś usta. Cenię to.

Zasady zawsze były drogowskazami. Kiedys byly bardzie w cenie, dzis ceni sie je znacznie mniej. A trzymanie się jakieś zasady (np. tego, że nie wchodzi się w takie głębokie relacje z mężatką) uchroniły by autora przed konsewnecjami jego własnego postępowania. Poza tym, o co ten cały rozkmnin autora? Bo sie nagle zakochał? Przez trzy lata było ok. traktowanie siebie przedmiotowo na zasadzie realizacji pragnien a jak sie pojawily uczucia i zaangazowanie to nagle jest problem? Tu nie ma czego zalowac. Odwrotnie, dobrze ze sie tak stalo bo ludzie, tu Ci ludzie, maja jakas szanse wyprostowac swoje zycie. Dla mnie te całe rozterki to żenada. Mówi się przecież, że widziały gały co brały. A żona, przecież "brał ją" z dobrodziejstwem inwentaża, a więc i z mężem również. "Problem" wieć nowy jakiś nie pojawił się znikąd. On zawsze był tylko, że kiedyś nam to pasowało (posuwać mężatkę) a teraz już nie. Bo to "w nas" coś się zmieniło a nie w jej postępowaniu. Te wszelkie ustalenia były narzucone bo odbyły się w atmosferze szantażu pod groźbą nie bycia z kimś, z kim ta kobieta była bardzo zaangażowana. W jej postępowaniu nic się nie zmieniło więc o co autor ma pretensje. Moim zdaniem, kierunek tych pretensji jest błednie postawiony. Racja, kierunek powinien być wyłącznie w stosunku do siebie. Byc moze inaczej, to postepowanie to była taka kolejna proba siłowego wymuszenia czegos a nawet taka forma malej zemsty ale na pewno bylo to odreagowanie emocjonalne.

126

Odp: powiadomiłem męża

Nie zamykam ust nikomu.
Problem zdrad, trójkątów i romansów jest znany od wieków. Że mniej ich było? Hm... . Wątpię. Nie było jednak Internetu, więc i przepływ informacji nie był tak szybki. No i... będący kochankami nie obwieszczali tego wszem i wobec. Ale problem przerzucania odpowiedzialności na innych też istniał. Bo to nie zależy od panujących wokół zasad, tylko od dojrzałości konkretnych osób.

127

Odp: powiadomiłem męża
bolek1980 napisał/a:

....skad koles taki pewny co jego zona czuje? Skoro 4 lata robila go w bambo? To chyba swiadczy bardziej o jego naiwnosci i życzeniowości

Skąd Ty jesteś pewny co ona czuje? Skoro przez 4 lata wodziła cię za nosek? To chyba świadczy o Twojej naiwności i życzeniowości.

Zasadniczo to obaj macie dokładnie to samo źródło informacji - jej słowa.

128

Odp: powiadomiłem męża
Wielokropek napisał/a:

Nie zamykam ust nikomu.
Problem zdrad, trójkątów i romansów jest znany od wieków. Że mniej ich było? Hm... . Wątpię. Nie było jednak Internetu, więc i przepływ informacji nie był tak szybki. No i... będący kochankami nie obwieszczali tego wszem i wobec. Ale problem przerzucania odpowiedzialności na innych też istniał. Bo to nie zależy od panujących wokół zasad, tylko od dojrzałości konkretnych osób.

100% zgoda i nie zrozumialas mojego zartu wynikajacego z obserwacji jednego z programow w TV, nie moge tylko tego przytoczyc.

Nie mozna jednak odwracac problemu. Bo problem nie pojawil sie ostatnio, kiedy dziewczyna nie moze sie zdecydowac czy wyjasnic sytuacji. To manipulacja w patrzeniu na problem. Problem pojawil sie 4 lata temu kiedy mezatka zaczela zdradzac meza a autor z mezatka. Dziwie sie tez temu ze autor wczesniej akceptowal zdrade a teraz jej nagle nie akceptuje? Dlatego uwazam, ze zasady nie tylko dotycza bezposrednio nas ale rowniez maja swoje umocowanie spoleczne. Relatiwyzm moralny (tutaj autora) zwykle powstaje przeciwko nam, kiedy sytuacja sie odwraca i to my zaczynamy siebie postrzegac jako osobe zdradzana, pokrzywdzona, kiedy wczesniej robilismy to samo komus, bez zadnej refleksji i wyrzutow sumienia.

129

Odp: powiadomiłem męża

Nie zauważyłam żartu.


Problem czteroletniego romansu autora podsumować można powiedzeniem:

Jak Kali kraść, to dobrze.
Jak Kalemu kraść, to niedobrze.

130

Odp: powiadomiłem męża

Bolek,
jej mąż sądzi, że wyjdzie na większego durnia, gdy ona go opuści i pójdzie do Ciebie.

Dlatego będzie ją trzymał za wszelką cenę. Przymknie oko na jej wyskoki i wybaczy zdradę.
Byle tylko wygrać w rywalizacji z Tobą.

Tu mogłaby tylko i wyłącznie podjąć decyzję ONA.
Ale ona jej nie podejmie - bo - po pierwsze, gdyby chciała to zrobić, to zrobiłaby to już dawno
po drugie - teraz mąż dodatkowo będzie o nią zabiegał, starał się, i to jej będzie bardzo pasowało.

Wykorzystała Cię i tyle.
Ty masz nauczkę, by nie wchodzić w kapciorach w inne związki i nie słuchać narzekań, jaki to mąż niedobry, tyran, słaby w łóżku i beznadziejny. Bo to bajki, którymi zdradzający ZAWSZE karmi swojego kochanka. ZAWSZE Bolek. Teraz już to wiesz. I czy mają one wiele wspólnego z rzeczywistością czy tez niewiele - to dalej są bajki specjalnie opowiadana na Twój użytek.
Gdyby jej to bowiem faktycznie przeszkadzało - odeszłaby od męża jeszcze zanim poznała Ciebie.

Posty [ 66 do 130 z 654 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » powiadomiłem męża

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024