Freak napisał/a:(...) trzeba żyć dalej i trzeba sobie wybaczać nawzajem.ja bylbym jej sklonny nawt to wszystko opowiedziec ale to wiem ze bylby to gwóźdz do trumny.
Tak. Trzeba żyć dalej.
Nie. Nie trzeba wybaczać. Poza tym można wybaczyć i zdecydować na życie osobne.
(...) Po tylu latach razem nie potrafi nawet głupiego smsa wysłać co u mnie i jak się mam, prosiłem o 5 minut rozmowy, zaledwie 5 minut i się ulatniam jej z oczu ale również nie chce. nawet nie daje szansy by coś wytłumaczyć (...)
Jeśli na skutek tego, co działo się między wami przez ostatnie półtora roku, podjęła decyzję o zakończeniu związku, to ucięcie wszelkich kontaktów jest najlepszym rozwiązaniem. Ona nie potrzebuje żadnych wyjaśnień od Ciebie, bo wszystko zrozumiała.
Nie to nie był powód do zdrady ale wyszło stało się (...)
Nie. Nie 'wyszło', nie 'stało się'. To Ty zdecydowałeś o swoim zachowaniu.
(...)chwila rozmowy na koniec nic nie kosztuje, mowa tutaj o tym żeby rozstać sie jak dorośli ludzie, popatrzeć w oczy, powiedzieć co się ma do powiedzenia i cześć a nie żałosne karteczki. przecież wiadomo, że podjęła decyzję i ja jej nie zmienię, najgorsze że pozbierała wszystkie swoje rzeczy, co do jednej. No a o czym rozmawiać np. o sprzęcie bo kupowaliśmy sporo rzeczy wspólnie, wynajmowaliśmy mieszkanie. napisała jeszcze że niczego ode mnie nie chce (...)
Chwila rozmowy ze zdradzającym, pijącym i nie szanującym nic nie kosztuje? Hm... Śmiem wątpić.
Pozostawiony przez nią sprzęt też, dla niej, nie jest tematem do rozmowy. Zachowała się z godnością. Kończąc związek zostawiła Ci wszystko.
(...) nie potrzebuję żeby ktoś mnie obgadał że zostawiłem ją z niczym. (...)
Rzecz w tym, że to nie Ty ją zostawiłeś. Zrobiła to ona. To ona Cię zostawiła.
(...) Przed chwilą dopiero odpisała na wczorajszego smsa ile razy mi ma jeszcze pisać że się nie spotkamy i nie będziemy rozmawiać. jak będę dalej do niej pisał i dzwonił to zmieni numer. a niech sobie zmienia w dupie to mam.
Te słowa są najlepszym dowodem na nieszanowanie jej (siebie zresztą też).
Wy nadal nie rozumiecie co ja piszę. Chodzi też o pewne zobowiązania czyli te sprzęty za które też płaciła, teraz może rozpowiada że mi wszystko zostawiła i wyjdę na frajera jakiegoś. (...)
Mam dla Ciebie złą wiadomość. Rozumiem to co napisałeś. Rozumiem, co Cię wkurza. Rozumiem, że oceniasz ją wedle swoich kryteriów, że sam obrabiałbyś jej cztery litery na prawo i lewo (właśnie czynisz to w swym wątku, w realu pewnie też).
(...) O to mi chodzi cały czas rozstać się w przyjaźni a nie w złości. (...)
W przyjaźni? Kpisz czy o drogę pytasz?
(...)jakby powiedziała prosto cierpkich słów prosto w oczy to nie miałbym złudzeń a tak pozostają rozkminy i chcę o to walczyć. gdyby powiedziała prosto w oczy że to definitywny KONIEC to przyjąłbym to z bólem ale przyjął jakoś na klatę a tak liścik kilka słów na papierze i nara po tylu latach.
Co masz do rozkminiania (swoją drogą grypsera więzienna się kłania)?
Napisała, że odchodzi? Napisała.
Napisała, że nie chce Ciebie znać? Napisała.
Napisała, że wszystkie sprzęty są Twoje i żadnego z nich nie chce? Napisała.
Co trzeba ze sobą zrobić, by nie rozumieć prostych, jasnych i rzeczowych informacji?
Po tylu latach? Tak. Po półtora roku Twego chlania, kiepskiego (by nie nazwać tego dosłownie) jej traktowania, zdradzania.