I wszystko skończyło się dobrze. Zobaczyłem też bardzo dużo swoich błędów.
Podobne tematy
I wszystko skończyło się dobrze. Zobaczyłem też bardzo dużo swoich błędów.
Ale jednak zobaczyłeś swoje błędy.
Czyli prawdopodobnie nie było to spotkanie czystko koleżeńskie, jak piszesz, że zauważyłeś swoje błędy.
No tak. Tyle, że ja byłem po tej stronie po której jest autorka, a nie po stronie męża;)
Ech te emocje
Autorka pewnie już się nie odezwie.
70 2015-06-30 12:28:06 Ostatnio edytowany przez Pirx (2015-06-30 12:28:35)
Zdradzona, na chwilę obecną zachowujesz się agresywnie.Nie dopuszczasz innej wersji niż sama przyjełaś.Tym bardziej innego zdania i oceny sytuacji ze strony innych.
Ochłoń.
Są tu osoby które chcą Ci pomóc, a Ty rzucasz im się do gardła.
Jeśli takie jest Twoje codzienne zachowanie, to konia z rzędem osobie która cierpliwie będzie to znosić.
Nikt Cię na razie ani nie obraził ani nie mial na celu dołować.Jedynie zrozumieć i przekonać abyś spojrzała na wszystko z innego punktu widzenia.
Teraz jest : Ty "biała" on "czarny". Bez prawa wyjasnień i obrony.
Nakręca Cię Twoja własna wyobraźnia, Może być tak jak uważasz ale co jeśli tak nie jest?
Otrzymujesz pytania, które moga pomóc w zrozumieniu sytuacji ale na nie nie odpowiadasz.
Jedną z najgorzych rzeczy które możesz teraz zrobić to działanie pod wpływem emocji.
Mój obraz Twojego zachowania na chwilę obecną kreuje się podobnie jak Sponiewieranej ...
Maniek, brak spójnej wersji w tej chwili może również oznaczać próbę "złapania kontaktu" z furiatką jaką w tej chwili jest autorka.
No tak. Tyle, że ja byłem po tej stronie po której jest autorka, a nie po stronie męża;)
Czyli mam mniemać, że nie zachowałeś się tak jak Autorka, że Ty "trzymałeś nerwy na wodzy"?
Jeżeli nie chcesz o tym pisać, to zrozumiem:)
72 2015-06-30 12:28:49 Ostatnio edytowany przez Dolly85 (2015-06-30 12:31:54)
A ja bym na miejscu autorki podeszła do ich stolika i z uśmiechem na ustach poprosiła żeby mąż mnie przedstawił danej pani.
Co innego wiedzieć/zdawać sobie sprawę że mąż bywa na spotkaniach w restauracjach z osobami z pracy bądź w celach służbowych, a co innego jak praca jest innego rodzaju i absolutnie nie wymaga tego typu spotkań.
Ja spotykając mojego męża w restauracji z inną kobietą też byłabym w szoku ponieważ to się nigdy nie zdarzyło, nie było takiej potrzeby w jakiejkolwiek dziedzinie życia, więc raczej takie spotkanie na 99 % miałoby wymiar "intymny"
A nie uważacie że jeśli byłoby to spotkanie czysto koleżeńskie to mąż zauważając swoją żonę z dzieckiem w restauracji zwyczajnie mógłby z koleżanką podejść do swojej rodziny usiąść razem i chociażby przedstawić panie sobie?????
Dlaczego szepnął słówko kobiecie po czym ta kobieta szybciutko się spłoszyła??????????????
Zdradzona, na chwilę obecną zachowujesz się agresywnie.Nie dopuszczasz innej wersji niż sama przyjełaś.Tym bardziej innego zdania i oceny sytuacji ze strony innych.
Ochłoń.
Są tu osoby które chcą Ci pomóc, a Ty rzucasz im się do gardła.
Jeśli takie jest Twoje codzienne zachowanie, to konia z rzędem osobie która cierpliwie będzie to znosić.
Nikt Cię na razie ani nie obraził ani nie mial na celu dołować.Jedynie zrozumieć i przekonać abyś spojrzała na wszystko z innego punktu widzenia.
Teraz jest : Ty "biała" on "czarny". Bez prawa wyjasnień i obrony.
Nakręca Cię Twoja własna wyobraźnia, Może być tak jak uważasz ale co jeśli tak nie jest?Otrzymujesz pytania, które moga pomóc w zrozumieniu sytuacji ale na nie nie odpowiadasz.
Jedną z najgorzych rzeczy które możesz teraz zrobić to działanie pod wpływem emocji.
Mój obraz Twojego zachowania na chwilę obecną kreuje się podobnie jak Sponiewieranej ...Maniek, brak spójnej wersji w tej chwili może również oznaczać próbę "złapania kontaktu" z furiatką jaką w tej chwili jest autorka.
Nie zgodzę się z Tobą Pirx, ponieważ niektórzy zaczęli być złośliwi.
Ludzie spróbujcie chociaż Ją zrozumieć, nie każdy ma taki charakter jak Sponiewierana, niektórzy są po prostu "wybuchowi" a jeżeli czują się zagrożeni to działają pod wpływem emocji i uwierzcie mi, że to jest silniejsze od człowieka.
A ja bym na miejscu autorki podeszła do ich stolika i z uśmiechem na ustach poprosiła żeby mąż mnie przedstawił danej pani.
Co innego wiedzieć/zdawać sobie sprawę że mąż bywa na spotkaniach w restauracjach z osobami z pracy bądź w celach służbowych, a co innego jak praca jest innego rodzaju i absolutnie nie wymaga tego typu spotkań.
Ja spotykając mojego męża w restauracji z inną kobietą też byłabym w szoku ponieważ to się nigdy nie zdarzyło, nie było takiej potrzeby w jakiejkolwiek dziedzinie życia, więc raczej takie spotkanie na 99 % miałoby wymiar "intymny"A nie uważacie że jeśli byłoby to spotkanie czysto koleżeńskie to mąż zauważając swoją żonę z dzieckiem w restauracji zwyczajnie mógłby z koleżanką podejść do swojej rodziny usiąść razem i chociażby przedstawić panie sobie?????
Dlaczego szepnął słówko kobiecie po czym ta kobieta szybciutko się spłoszyła??????????????
Dokładnie!
Ech te emocje
Autorka pewnie już się nie odezwie.
Odezwie się. Jakkolwiek cokolwiek teraz tworzy w głowie, zabraknie w niej wreszcie miejsca. I mam nadzieję, że jednak spojrzy na nas inaczej. B nie było niczyim zamiarem drwienie z Ciebie Autorko.
Wróć i na spokojnie krok po kroku nam opowiedz wszystko. Tylko nie krzycz, proszę.
76 2015-06-30 12:39:56 Ostatnio edytowany przez Pirx (2015-06-30 12:41:42)
Pirx napisał/a:Zdradzona, na chwilę obecną zachowujesz się agresywnie.Nie dopuszczasz innej wersji niż sama przyjełaś.Tym bardziej innego zdania i oceny sytuacji ze strony innych.
Ochłoń.
Są tu osoby które chcą Ci pomóc, a Ty rzucasz im się do gardła.
Jeśli takie jest Twoje codzienne zachowanie, to konia z rzędem osobie która cierpliwie będzie to znosić.
Nikt Cię na razie ani nie obraził ani nie mial na celu dołować.Jedynie zrozumieć i przekonać abyś spojrzała na wszystko z innego punktu widzenia.
Teraz jest : Ty "biała" on "czarny". Bez prawa wyjasnień i obrony.
Nakręca Cię Twoja własna wyobraźnia, Może być tak jak uważasz ale co jeśli tak nie jest?Otrzymujesz pytania, które moga pomóc w zrozumieniu sytuacji ale na nie nie odpowiadasz.
Jedną z najgorzych rzeczy które możesz teraz zrobić to działanie pod wpływem emocji.
Mój obraz Twojego zachowania na chwilę obecną kreuje się podobnie jak Sponiewieranej ...Maniek, brak spójnej wersji w tej chwili może również oznaczać próbę "złapania kontaktu" z furiatką jaką w tej chwili jest autorka.
Nie zgodzę się z Tobą Pirx, ponieważ niektórzy zaczęli być złośliwi.
Ludzie spróbujcie chociaż Ją zrozumieć, nie każdy ma taki charakter jak Sponiewierana, niektórzy są po prostu "wybuchowi" a jeżeli czują się zagrożeni to działają pod wpływem emocji i uwierzcie mi, że to jest silniejsze od człowieka.
Masz prawo :-)
Bycie wybuchowym nie było mi obce w życiu, stąd łatwiej mi ją zrozumieć :-)
A co do czemu szepnął słówko i się spłoszyła?
Jeśli ona ma taki temperament na co dzień, to zapobiegł dzikiej awanturze na miejscu.Z osobami wybuchowymi nie ma w takim momencie 'kontaktu' i rozmowy. Cokolwiek nie zrobisz , nakręci się jeszcze bardziej.
Może słusznej awantury, a możliwe że nie .
First of all, ochłonąć.
Autorko.Znów poprę Sponiewieraną.
Wróć, opowiedz, ale NIE KRZYCZ.
Poly nie wiemy jak wyglądała relacja między nimi wcześniej. Nie wiemy jak się zapatrywała np. na znajomości męża z kobietami itp. Od tego też zależy reakcja. Ja np. bym przedstawił i wiem, że żona nie miałaby nic za złe. I pewnie w każdym zdrowym małżeństwie by tak było.
Krejzolka najpierw postanowiłem zbierać "dowody", ale długo nie wytrzymałem i po prostu postanowiłem z nią porozmawiać. I właśnie wtedy po tym wszystkim okazało się jak duży problem z komunikacją jest w naszym związku który wtedy już trochę trwał.
Wiemy wszyscy czym pachnie wybuchowość. Sytuacji stresujących w życiu każdego z nas jest wiele. Nie ma znaczenia ile nasza Autorka ma lat. Bo wiek to nie zasługa a jedynie prawo natury.
Wściekła się. Rozumiem, ale czy słusznie na nas powinna?
Dziwne, pachnie mi tu tym...
Nie wydaje mi się ,że szepnął słówko i koleżanka uciekła w popłochu tylko dlatego,ze bał się wybuchowości żony. Skoro wiedział że żona wybuchowa to zdawał sobie sprawę z tego że po takiej akcji w domu będzie jeszcze większe piekło, każdy normalny człowiek nie robiąc nic złego w takiej sytuacji wybiera mniejsze zło czyli nie hasło do koleżanki w stylu "uciekaj z stąd moja żona tu jest" a podejście do żony, przedstawienie znajomej itd.. a każda normalna koleżanka w takiej sytuacji wiedząc jaki wymiar ma spotkanie nie ucieka jak jakaś gówniara, no chyba że koleżanka do dymanka.
Krejzolka82 napisał/a:Pirx napisał/a:Zdradzona, na chwilę obecną zachowujesz się agresywnie.Nie dopuszczasz innej wersji niż sama przyjełaś.Tym bardziej innego zdania i oceny sytuacji ze strony innych.
Ochłoń.
Są tu osoby które chcą Ci pomóc, a Ty rzucasz im się do gardła.
Jeśli takie jest Twoje codzienne zachowanie, to konia z rzędem osobie która cierpliwie będzie to znosić.
Nikt Cię na razie ani nie obraził ani nie mial na celu dołować.Jedynie zrozumieć i przekonać abyś spojrzała na wszystko z innego punktu widzenia.
Teraz jest : Ty "biała" on "czarny". Bez prawa wyjasnień i obrony.
Nakręca Cię Twoja własna wyobraźnia, Może być tak jak uważasz ale co jeśli tak nie jest?Otrzymujesz pytania, które moga pomóc w zrozumieniu sytuacji ale na nie nie odpowiadasz.
Jedną z najgorzych rzeczy które możesz teraz zrobić to działanie pod wpływem emocji.
Mój obraz Twojego zachowania na chwilę obecną kreuje się podobnie jak Sponiewieranej ...Maniek, brak spójnej wersji w tej chwili może również oznaczać próbę "złapania kontaktu" z furiatką jaką w tej chwili jest autorka.
Nie zgodzę się z Tobą Pirx, ponieważ niektórzy zaczęli być złośliwi.
Ludzie spróbujcie chociaż Ją zrozumieć, nie każdy ma taki charakter jak Sponiewierana, niektórzy są po prostu "wybuchowi" a jeżeli czują się zagrożeni to działają pod wpływem emocji i uwierzcie mi, że to jest silniejsze od człowieka.
Masz prawo :-)
Bycie wybuchowym nie było mi obce w życiu, stąd łatwiej mi ją zrozumieć :-)A co do czemu szepnął słówko i się spłoszyła?
Jeśli ona ma taki temperament na co dzień, to zapobiegł dzikiej awanturze na miejscu.Z osobami wybuchowymi nie ma w takim momencie 'kontaktu' i rozmowy. Cokolwiek nie zrobisz , nakręci się jeszcze bardziej.
Może słusznej awantury, a możliwe że nie .
First of all, ochłonąć.Autorko.Znów poprę Sponiewieraną.
Wróć, opowiedz, ale NIE KRZYCZ.
Dziękuję, że mam prawo... ![]()
Właśnie Twoje posty przeczą, że rozumiesz Autorkę.
Piszecie, że histeryzuje, krzyczy, że "rzuca się do gardeł", że jest emocjonalna... .Kurcze same negatywy.
Jeszcze raz nie bronię Autorki, po powinna porozmawiać z Mężem, ale taka jest prawda, że mi łatwo by było napisać "porozmawiaj", bo to nie ja zobaczyłam bliską mi osobę z inną kobietą.
Droga Autorko
Przez tę swoją furię i bezmyślność zaprzepaściłaś szansę na PRAWDZIWE wyjaśnienie całej sytuacji. My kobiety często działamy pod wpływem emocji. Niestety. Dlatego tak łatwo nami manipulować.
Gdy zobaczyłaś męża w restauracji z inną kobietą (załadam że siedzieli i rozmawiali a nie wymieniali ogniste całusy) należało:
1. Odczekać kilka dni w CISZY..... może sprawa się wyjaśni a emocje opadną.
2. Jeśli nie...należałoby poobserwować dyskretnie męża. Wyjścia przyjścia z pracy, telefon...itp Teraz to już nie ma sensu bo on zachowa już maksymalną ostrożność
3. SPOKOJNIE porozmawiać i zapytać ...posłuchać odpowiedzi. Czy to co mówi trzyma się kupy.
Twoja histeria nie była niczym uzasadniona. Zachowałaś się jak małą księżniczka vel dziecko, które nie rozumie czym jest małżeństwo. Czy zamierzałaś zamknąć męża w klatce? Nie może mieć przyjaciół? Znajomych? Pod tym kątem przemyśl swoje zachowanie...bo bez kozery to on nie nawiązuje znajomości w internecie.
Trzeba rozmawiać, nauczyć się trochę dyplomacji, obserwacji, a nie strzelania fochów.
Trzeba pracować nad relacją a nie bluzgać cały świat bo mąż zjadł lunch z jakąś babą.
Są terapie, rozmowy. .... a ty z powodu takiego wyrzucasz męża z domu. To jest zabawka? czy mąż?
Zobacz jaką sytuację wytworzyłaś przez swoje dziecinne zachowanie. patową. Cokolwiek on nie powie ..... nic cię nie zadowoli. On powie wszystko....byle cię zadowolić i uspokoić....
Teraz się uspokój. Daj kilka dni na ochłonięcie. Porozmawiajcie i konecznie wybierzcie się na terapię, bo rozmawiać nie potraficie.
Poly nie wiemy jak wyglądała relacja między nimi wcześniej. Nie wiemy jak się zapatrywała np. na znajomości męża z kobietami itp. Od tego też zależy reakcja. Ja np. bym przedstawił i wiem, że żona nie miałaby nic za złe. I pewnie w każdym zdrowym małżeństwie by tak było.
Krejzolka najpierw postanowiłem zbierać "dowody", ale długo nie wytrzymałem i po prostu postanowiłem z nią porozmawiać. I właśnie wtedy po tym wszystkim okazało się jak duży problem z komunikacją jest w naszym związku który wtedy już trochę trwał.
No nie wiemy więc to takie gdybanie. Dlatego piszę,że każdy normalny człowiek by przedstawił obie panie a nie kazał tej drugiej się zwijać bo na horyzoncie niespodziewanie pojawiła się żona z dzieckiem.
Ja tam się nie dziwię że autorka wpadła w szał, musiała mieć ku temu powody. Gdyby mieli życie towarzyskie bardziej rozbudowane ze swoim wzajemnym przyzwoleniem na takie spotkania koleżeńskie to pewnie nie robiłaby takiej afery.
Mam nadzieje,że wróci i napisze cosik więcej.
Poly nie wiemy jak wyglądała relacja między nimi wcześniej. Nie wiemy jak się zapatrywała np. na znajomości męża z kobietami itp. Od tego też zależy reakcja. Ja np. bym przedstawił i wiem, że żona nie miałaby nic za złe. I pewnie w każdym zdrowym małżeństwie by tak było.
Krejzolka najpierw postanowiłem zbierać "dowody", ale długo nie wytrzymałem i po prostu postanowiłem z nią porozmawiać. I właśnie wtedy po tym wszystkim okazało się jak duży problem z komunikacją jest w naszym związku który wtedy już trochę trwał.
Czyli jednak nie porozmawiałeś na początku z Żoną, tylko zacząłeś szukać dowodów zdrady.
Możliwe, że Autorka postu teraz tak reaguję, ale za jakiś czas jak emocje "opadną" będzie chciała pogadać z Mężem tak jak Ty z Żoną.
Moim zdaniem, Ty właśnie powinieneś rozumieć Autorkę, bo prawie identycznie się zachowałeś na początku.
No tak, ale ja w emocjach nie zrobiłem nic. Nie dałem po sobie poznać, że coś jest nie tak. Chciałem wybadać sytuację. Czy to coś poważnego, czy raczej nie. Zachowywałem się racjonalnie. Jak już jakieś dowody zebrałem, to rozmowa też była bardzo spokojna. Bez krzyków, wyzwisk itd.
No tak, ale ja w emocjach nie zrobiłem nic. Nie dałem po sobie poznać, że coś jest nie tak. Chciałem wybadać sytuację. Czy to coś poważnego, czy raczej nie. Zachowywałem się racjonalnie. Jak już jakieś dowody zebrałem, to rozmowa też była bardzo spokojna. Bez krzyków, wyzwisk itd.
No to jestem pełna podziwu dla Ciebie i piszę to szczerze!:)
Tylko zrozum, nie każdy jest taki jak Ty i Sponiewierana.
86 2015-06-30 13:00:17 Ostatnio edytowany przez Pirx (2015-06-30 13:01:37)
Dziękuję, że mam prawo...
Właśnie Twoje posty przeczą, że rozumiesz Autorkę.
Piszecie, że histeryzuje, krzyczy, że "rzuca się do gardeł", że jest emocjonalna... .Kurcze same negatywy.
Jeszcze raz nie bronię Autorki, po powinna porozmawiać z Mężem, ale taka jest prawda, że mi łatwo by było napisać "porozmawiaj", bo to nie ja zobaczyłam bliską mi osobę z inną kobietą.
Proszę...;-) :-P
Możliwe że tak to brzmi.
Czym innym jest jednak zrozumienie od nie nazywania po imieniu pewnych zachowań. :-) Oraz dobrze opisanych przez baziulę skutków.
Krejzolka82 ja wiem, że zdrada to zawsze jest wina zdradzającego, ale takie podejście jak autorki przede wszystkim zaciemnia sytuację i nie pozwala znaleźć przyczyn dlaczego to tego doszło. Tak jak ja pisałem, u nas się skończyło dobrze, ale ja też zobaczyłem ile błędów popełniłem ja.
Krejzolka82 napisał/a:Dziękuję, że mam prawo...
Właśnie Twoje posty przeczą, że rozumiesz Autorkę.
Piszecie, że histeryzuje, krzyczy, że "rzuca się do gardeł", że jest emocjonalna... .Kurcze same negatywy.
Jeszcze raz nie bronię Autorki, po powinna porozmawiać z Mężem, ale taka jest prawda, że mi łatwo by było napisać "porozmawiaj", bo to nie ja zobaczyłam bliską mi osobę z inną kobietą.Proszę...;-) :-P
Możliwe że tak to brzmi.
Czym innym jest jednak zrozumienie od nie nazywania po imieniu pewnych zachowań. :-)
Dziękuję... ![]()
Ja to tak przynajmniej odebrałam.
Ale zapewne Autorka zdaje sobie sprawę, że działa pod wpływem "impulsu", emocji i to, że my Ją w tym utwierdzimy, to nic tak naprawdę nie zmieni, tylko spotęguje irytacje.
Krejzolka82 ja wiem, że zdrada to zawsze jest wina zdradzającego, ale takie podejście jak autorki przede wszystkim zaciemnia sytuację i nie pozwala znaleźć przyczyn dlaczego to tego doszło. Tak jak ja pisałem, u nas się skończyło dobrze, ale ja też zobaczyłem ile błędów popełniłem ja.
Dlatego dajmy Jej czas na "ochłonięcie", niech sobie pisze tutaj, jak jest wściekła, niech sobie "krzyczy", uwierzcie takie "wyładowanie" złości jest naprawdę potrzebne w pierwszych chwilach od zdarzenia, może nie każdemu, ale Autorce na pewno jest potrzebne.
I uszanujmy to.
90 2015-06-30 13:36:49 Ostatnio edytowany przez Kamoa (2015-06-30 13:38:09)
alpengold napisał/a:Twoje małpy Twój cyrk. Nie kazdy tak zyje są osoby które uważają to za emocjonalną zdradę.:)
Wystarczy sobie ufać i wtedy nie ma się takich rozkmin. Małżeństwo to nie klatka.
no nie " małżeństwo to nie klatka " każde żyje sobie , bierze i robi to co lubi
w domu tylko zmywanie ![]()
Ze skrajności w skrajność.
no nie " małżeństwo to nie klatka " każde żyje sobie , bierze i robi to co lubi
w domu tylko zmywanie
i pranie. i gotowanie. i sprzątanie. i wychowywanie małych rozwrzeszczanych potworków.
mężowi wielką kulę do nogi i niech będzie wdzięczny, że nie ucięłaś mu obu nóg.
O jejku jejku bez przesady...
94 2015-06-30 14:53:05 Ostatnio edytowany przez baziula (2015-06-30 14:55:46)
Dzisiejsi mężczyźni ponad wszystko cenią sobie wolność. Wszystko co mają do zaoferowania jest takie niezobowiązujące. Czy to jeszcze mężczyźni? Seks bez związku. Związek bez małżeństwa. itp.....wszystko przez pół i po łebkach
Co do autorki. Ma problem ze sobą. z panowaniem nad własnymi emocjami. A gdyby całował tę kobietę to co? Dopadłaby go z nożem? ......
Nie wiem nic czy dał jej jakieś powody wcześniej, czy z jakichś przyczyn jest przewrażliwiona na tym punkcie. Ale jakby nie było nie tędy droga
Baziula, nie dramatyzuj ![]()
"Kochaj mnie,wyrzeknij siebie, spędzaj czas tylko ze mną" - takie motto możnaby przypisać dzisiejszym kobietom - w myśl podobnego toku rozumowania... ;-)
To jeszcze kobiety? ;-)
A tak poważniej : Zauważyłem że im skrajniej przedstawiają kobiety swoją wizję związku, tym bardziej skrajnie odpowiadają mężczyźni... :-)
Za grosz zrozumienia wzajemnego czasem. "Moje-twoje" ,"moja racja-Twoja racja","moje potrzeby"... :-)
Gdzie te czasy kiedy partner był podmiotem, nie przedmiotem? :-)
Niestety masz rację.Autorka nad sobą nie panuje, i nie wygląda to na pojedynczy 'wybuch'.(Krejzolka NIE atakuję jej :-P )
96 2015-06-30 15:05:12 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-06-30 15:06:52)
Co innego wolność, co innego brak zobowiązań. Dlaczego zaraz wyskakujecie ze skrajnościami?
Dla mnie prawdziwy związek to mój związek. Spędzamy ze sobą wiele czasu, dużo ze sobą rozmawiamy, dużo rzeczy robimy razem, jeździmy na urlopy razem, na imprezy chodzimy razem i mamy wspólnych znajomych. ALE oprócz tego mamy też swoje własne hobby, znajomych którzy nie są wspólni, chodzimy na imprezy osobno i czasem wyjeżdżamy też osobno. Dla mnie taki układ jest najlepszym z możliwych.
Ja może już za długo jestem sama, choć papierowo jeszcze mężatka.Może dlatego nie w pełni poparłam autorkę, ale kto wie jakbym zareagowała w takiej sytuacji.A co do związków i partnerstwa - jeszcze niedawno było mi głupio i przykro, że sama na wesela, sama na pogrzeby, chrzciny, urodziny itd, gdzie inni w parach
A teraz jestem szczęśliwa, że już nie muszę się liczyć z niczyim ( partnera )zdaniem, że planuję sobie i robię to i tak jak mnie wygodnie.Gdzieś ten żal i ta tęsknota zapodziały się.Zaczynam się łapać na tym, że współczuję parom, że muszą być razem, ciągle budować te swoje relacje,liczyć się ze zdaniem drugiej osoby, rezygnować, iść na kompromis itd.Wolność staje się moim uzależnieniem, tak jak kiedyś bycie w związku ![]()
98 2015-06-30 15:39:14 Ostatnio edytowany przez Pirx (2015-06-30 15:49:33)
Ja może już za długo jestem sama, choć papierowo jeszcze mężatka.Może dlatego nie w pełni poparłam autorkę, ale kto wie jakbym zareagowała w takiej sytuacji.A co do związków i partnerstwa - jeszcze niedawno było mi głupio i przykro, że sama na wesela, sama na pogrzeby, chrzciny, urodziny itd, gdzie inni w parach
A teraz jestem szczęśliwa, że już nie muszę się liczyć z niczyim ( partnera )zdaniem, że planuję sobie i robię to i tak jak mnie wygodnie.Gdzieś ten żal i ta tęsknota zapodziały się.Zaczynam się łapać na tym, że współczuję parom, że muszą być razem, ciągle budować te swoje relacje,liczyć się ze zdaniem drugiej osoby, rezygnować, iść na kompromis itd.Wolność staje się moim uzależnieniem, tak jak kiedyś bycie w związku
Uważaj na tą "bandę"... jest uzalezniająca na tyle że jakąkolwiek sugestię o 'ustąpienie' z tego możesz potraktowac jak zamach i bronić tej 100% wolności do ostatniej kropli krwi.Partnera... ;-)
M?rtainn , uwierz mi, jak coś takiego znajdę, nie puszczę za diabła ![]()
Wygląda na to, że doskonale obydwoje trafiliście. :-)
99 2015-06-30 16:16:02 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2015-06-30 16:24:52)
Baziula,
Niestety masz rację.Autorka nad sobą nie panuje, i nie wygląda to na pojedynczy 'wybuch'.(Krejzolka NIE atakuję jej :-P )
Nie skomentuję tego... ![]()
A ja bym na miejscu autorki podeszła do ich stolika i z uśmiechem na ustach poprosiła żeby mąż mnie przedstawił danej pani.
Co innego wiedzieć/zdawać sobie sprawę że mąż bywa na spotkaniach w restauracjach z osobami z pracy bądź w celach służbowych, a co innego jak praca jest innego rodzaju i absolutnie nie wymaga tego typu spotkań.
Ja spotykając mojego męża w restauracji z inną kobietą też byłabym w szoku ponieważ to się nigdy nie zdarzyło, nie było takiej potrzeby w jakiejkolwiek dziedzinie życia, więc raczej takie spotkanie na 99 % miałoby wymiar "intymny"A nie uważacie że jeśli byłoby to spotkanie czysto koleżeńskie to mąż zauważając swoją żonę z dzieckiem w restauracji zwyczajnie mógłby z koleżanką podejść do swojej rodziny usiąść razem i chociażby przedstawić panie sobie?????
Dlaczego szepnął słówko kobiecie po czym ta kobieta szybciutko się spłoszyła??????????????
Dokładnie.
Ja również bym podeszła. Wtedy bym zobaczyła ich reakcję.
Bardzo zastanawiające jest to że ta kobieta uciekła, normalni ludzie nie mający nic na sumieniu według mnie by się tak nie zachowali. Jeśli autorka nie podeszła do nich, to jak on ją zobaczył to sam powinien podejść do żony z tą panią i ją przedstawić. Ale nie, ta kobieta zwiała, a on podszedł do żony i pytanie co ona tu robi?
Ja się wcale nie dziwię że autorka o to zła. Ja bym miała podejrzenia jeśli mój mąż by się spotykał bez mojej wiedzy z jakąś kobietą poznaną w internecie. Bo jeśli tylko zwykła znajoma, to powinien poinformować, na tym raczej polega zaufanie.
101 2015-06-30 16:59:16 Ostatnio edytowany przez horses (2015-06-30 17:01:01)
Kasseni,
zaufanie chyba polega na tym: nie musisz mi sie spowiadać, bo ufam ci, ze wiesz, co robisz i mnie nie zdradzasz.
A co gdyby spotkał koleżankę ze studiów i zaproponowałby aby pogadali sobie chwilę przy kawie w restauracji obok,
ot tak po kolezeńsku, co słychać itp?
Gdybym była w takiej sytuacji i małżonek siedziałby z inną kobietą w restauracji, pił kawę i rozmawiał to podeszłabym
i powiedziałabym: cześć, co tu robisz.
Tutaj jest zupełny brak zaufania ze strony partnerki. Może to zaborczość, a może uzasadnione wątpliwości wynikające z przeszłości.
Może uciekła, bo zobaczyła wściekły wzrok, albo mąż zasugerował, aby poszła, bo zona nerwowa ![]()
Jakie intencje mial maz- nie wiadomo...i sie nie dowiemy, a co gorsza, autorka sie nie dowie...
Ja rozumiem, ze ja ponioslo, ale jakby " wziela to na zimno" moglaby miec niezbite dowody- zdrady, albo wiernosci( zalezy), teraz to juz czcza spekulacja.
Jakby okazal sie niewinny( np. Poznal zone z owa projektantka) to by sobie kobita sporo nerwow zaoszczedzila...
Jakby okazal sie winny( np. Tamta pani potwierdzilaby romans) to mialaby dowody do rozwodu...
PS bylo najpierw pisac na forum, potem sie awanturowac, a nie odwrotnie( hahaha)
A ja bym na miejscu autorki podeszła do ich stolika i z uśmiechem na ustach poprosiła żeby mąż mnie przedstawił danej pani.
Co innego wiedzieć/zdawać sobie sprawę że mąż bywa na spotkaniach w restauracjach z osobami z pracy bądź w celach służbowych, a co innego jak praca jest innego rodzaju i absolutnie nie wymaga tego typu spotkań.
Ja spotykając mojego męża w restauracji z inną kobietą też byłabym w szoku ponieważ to się nigdy nie zdarzyło, nie było takiej potrzeby w jakiejkolwiek dziedzinie życia, więc raczej takie spotkanie na 99 % miałoby wymiar "intymny"A nie uważacie że jeśli byłoby to spotkanie czysto koleżeńskie to mąż zauważając swoją żonę z dzieckiem w restauracji zwyczajnie mógłby z koleżanką podejść do swojej rodziny usiąść razem i chociażby przedstawić panie sobie?????
Dlaczego szepnął słówko kobiecie po czym ta kobieta szybciutko się spłoszyła??????????????
NO o tym pisałam sama przecież to architekt powinna pokazać co za plan domu zrobiła ![]()
Jakie intencje mial maz- nie wiadomo...i sie nie dowiemy, a co gorsza, autorka sie nie dowie...
Ja rozumiem, ze ja ponioslo, ale jakby " wziela to na zimno" moglaby miec niezbite dowody- zdrady, albo wiernosci( zalezy), teraz to juz czcza spekulacja.
Jakby okazal sie niewinny( np. Poznal zone z owa projektantka) to by sobie kobita sporo nerwow zaoszczedzila...
Jakby okazal sie winny( np. Tamta pani potwierdzilaby romans) to mialaby dowody do rozwodu...PS bylo najpierw pisac na forum, potem sie awanturowac, a nie odwrotnie( hahaha)
Oldorando po co takie złośliwości?
Co chwila kasuje to co piszę, bo nie chcę Cię obrazić, serio... .
Forum powinno być "odskocznią" od codziennego życia, takim dodatkiem, a nie codziennym życiem, nawet jeżeli się pisze o problemach dnia codziennego.
Żeby nie było przesiaduję na tym forum, bo mi się nudzi i tyle, ale na pewno nie dlatego, żeby czytać i robić to co inni tutaj wypisują, bo są jakąś "wyrocznią" w każdym aspekcie życia.
Zrozum forum to tylko forum i to, że ktoś chcę się wyżalić tak po prostu nie oznacza, że ma robić to co my tutaj wypisujemy a na pewno nie pisać najpierw na forum a potem działać.
105 2015-06-30 17:30:52 Ostatnio edytowany przez Clint Jones (2015-06-30 17:32:44)
A mi się wydaje że architekt najpierw opowiada jak jego praca będzie wyglądała, kiedy może się zabrać za pierwsze pomiary, następnie robi wstepne pomiary, potem przedstawia umowę do zapoznania i po podpisaniu umowy przystępuje do właściwego działania.
koleś w tysiacu różnych spraw mógł spotkać się z panią architekt
A ja nie zamierzalam byc zlosliwa...
Chodzilo mi o to, ze jak by autorka pierwsza zlosc wywalila tutaj, to reagowalaby na chlodno,
Taka opcja spuszczenia nerwow, odreagowania, wyzalenia sie, zdystansowania sie, zeby nie reagowac pochopnie.
Bo w nerwach mozna glupoty robic- niepotrzebnie.
Nie czuje potrzeby wyzlosliwiac sie- autorka( w moim odczuciu) meczy sie dwoje( albo i wiecej)
Toz podjudzanie jej byloby kopaniem lezacego.
Myślę, że każda kochajaca kobieta pozna, w jaki sposób jej ukochany patrzy na inna kobietę. Pewnie Zdradzona zobaczyła zaangażowanie w jego spojrzeniu... /"spijali sobie z dzióbków"/
A że ma temperament /włoski?/ to zareagowała jak zareagowała...
Myślę, że nic nie jest jeszcze przesądzone - jak mąż kocha to będzie chciał wyjaśnić sprawę.
108 2015-06-30 17:52:30 Ostatnio edytowany przez INKKA (2015-06-30 17:55:55)
Nie wiemy jak sytuacja w małżeństwie Autorki wyglądała wcześniej. Jednak jej reakcja, jak zresztą dla wielu, wydaje mi się przesadzona. Jeżeli to rzeczywiście była projektantka, to w sumie trudno się dziwić mężowi, który raczej zna wybuchowość żony, że wolał najpierw ją pożegnać, a dopiero potem podejść.
Z drugiej strony te nieporadne tłumaczenia, że jest mężatką poznaną w internecie... jednak jak druga osoba coś ubzdura to wszystkie argumenty przeinaczy na swoje, chociażby na zasadzie, że tylko winny się tłumaczy i że postąpił tak a nie inaczej.
Jeżeli to rzeczywiście romans, to jak wcześniej kilka osób zauważyło, sama sobie autorka strzeliła w kolano, choćby zaprzepaszczając szansę dowiedzenia się prawdy i ewentualnego zebrania dowodów, które by się przydały w sądzie.
Wiem, że łatwo mówić, gorzej zapanować nad emocjami. Jednak nie zawsze jest tak jak nam się wydaje. Tu była tylko wspólna kawa, żadnych wiadomości, czy innych sygnałów. Może rzeczywiście to była tylko taka kropla która przelała kielich i autorka może teraz zrealizować swój plan rozstania, o którym wcześniej być może myślała?
Uważam, też że zbyt ostro się wypowiadacie. Za mało wiemy, by kogoś osądzać. W ogóle nie powinniśmy...
A powstrzymywanie emocji by zdobyć dowody - nie każdy jest do tego zdolny. Do tego trzeba nie lada opanowania.
110 2015-06-30 18:11:12 Ostatnio edytowany przez rumpel (2015-06-30 18:12:46)
TU TRZEBA TROCHĘ CZASU..... sama autorka na razie się gotuje i nie myśli zbyt jasno...a część forumowiczów dolewa tylko oliwy do ognia.
rumpel
111 2015-06-30 18:15:04 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-06-30 18:16:08)
A propos emocji....(teoretyzuje) - co bym zrobila....
- zadzwonila do psiapsiuly od " takich spraw"
- pogadala ze znajomym facetem
- napisala o tym w necie( anonimowo latwiej pisac o sytuacjach upokarzajacych)
- potlukla kilka szklanek...
- skopala trawnik ( nie zartuje, rabanie drewna, kopanie ziemi inne ciezkie zajecia spuszczaja mi nerwa)
Dpoiero po tym, bym wyskoczyla na faceta( jesli pozostale dzialania by nie pomogly, to trudno- bedzie trup)
Zartuje- jak by co...( dobra- juz nie bede!!!!)
a tak serio....to
Moj ex siedzial na portalach, spotykal sie z kims, kobietami tez ( zwiazane z hobby), wychodzil czesto sam,
Ja mialam zasade, ze jak przylapie na zdradzie to amen( do lozka nie wpuszcze, bo sie brzydze, chyba ze sprzet wrzatkiem przeleje- moje slowa do niego)
Ale sprawdzac nigdy nie bede, bo to strata czasu nerwow i zdrowia.
Moze i bylam zdradzana- po prostu tego nie wiem, i dobrze mi z tym.
Uważam, też że zbyt ostro się wypowiadacie. Za mało wiemy, by kogoś osądzać. W ogóle nie powinniśmy...
A powstrzymywanie emocji by zdobyć dowody - nie każdy jest do tego zdolny. Do tego trzeba nie lada opanowania.
Tak, ale autorka nic więcej nie powiedziała o swoim małżeństwie, poza opisaniem emocji wywołanymi spotkaniem męża z inną na kawie. Dlatego bez sensu oceniać, bo każdy daje coś od siebie, dobudowuje ideologię albo dla wytłumaczenia albo pokazania niesłuszności reakcji, a nie skupia na faktach.
A fakty znane są tylko takie, że Autorka bez wiedzy męża wzięła sobie wole w pracy i wyszła z córką na lunch i wielkim zbiegiem okoliczności akurat tam spotkała swego męża z inną na kawie. Nie dziwię się tym, co podejrzewają trolla. Może tak może nie, ale za mało danych by cokolwiek mówić, radzić. Tak sadzę.
Inna sprawa, że Autorka pytana o szczegóły nic nie dodała poza 'spijaniem z dzióbków" i odnoszeniem do innych wątków na forum mówiących o zdradzie, jej konsekwencjach - jak ktoś raz zdradził to będzie i nie należny mu wybaczać. Może to emocje, a może...?
113 2015-06-30 18:18:41 Ostatnio edytowany przez rumpel (2015-06-30 18:24:09)
A propos emocji....(teoretyzuje) - co bym zrobila....
- zadzwonila do psiapsiuly od " takich spraw"
- pogadala ze znajomym facetem
- napisala o tym w necie( anonimowo latwiej pisac o sytuacjach upokarzajacych)
- potlukla kilka szklanek...
- skopala trawnik ( nie zartuje, rabanie drewna, kopanie ziemi inne ciezkie zajecia spuszczaja mi nerwa)Dpoiero po tym, bym wyskoczyla na faceta( jesli pozostale dzialania by nie pomogly, to trudno- bedzie trup)
Zartuje- jak by co...( dobra- juz nie bede!!!!)
a tak serio....toMoj ex siedzial na portalach, spotykal sie z kims, kobietami tez ( zwiazane z hobby), wychodzil czesto sam,
Ja mialam zasade, ze jak przylapie na zdradzie to amen( do lozka nie wpuszcze, bo sie brzydze, chyba ze sprzet wrzatkiem przeleje- moje slowa do niego)
Ale sprawdzac nigdy nie bede, bo to strata czasu nerwow i zdrowia.
Moze i bylam zdradzana- po prostu tego nie wiem, i dobrze mi z tym.
To mi się podoba (uśmiech od ucha do ucha) TAK TRZYMAĆ !!!!
Ale z wrzątkiem jest najlepsze !!!! Zastanawiam się jak ja jako facet musiałbym żonie to zrobić to wyszły by dwie korzyści że wydezynfekowane i wydepilowane zarazem .... chyba spróbuję...
rumpel
Ja zmywam sprzątam i gotuję na przemian z żoną albo robimy to razem nie wyobrażam sobie sytuacji gdzie żona zawalona jest domowymi obowiązkami a ja przy telewizorze, kompie sądzę piwko. Poza tym pierwsze nie piję i nie pal no chyba że szampan w nowy rok ![]()
Co do autorki możliwe że mąż już miał wcześniej podobne zachowania nie wiem, it o była już przekroczona granica. Każdy ma swoją granicę jak pisze Zofia Nałkowska.W ogóle na razie za mało wiemy by się wypowiadać.
W każdym razie- ty się zdradzona trzymaj i życzę ci, żeby wszystko się wyjaśniło i ułożyło ![]()
Gdy zobaczyłaś męża w restauracji z inną kobietą (załadam że siedzieli i rozmawiali a nie wymieniali ogniste całusy) należało:.
Podejść i się przedstawić - i wtedy obserwować reakcję obojga.
Mąż też mógł - i powinien - przedstawić sobie obie panie. Z jakiegoś powodu tego nie zrobił... Potem pokrętnie się tłumaczył. Coś tu śmierdzi, jakby nie patrzeć, chociaż nie darłabym się, że zdrada, może raczej jakieś do zdrady podchody, plany?
117 2015-06-30 19:53:03 Ostatnio edytowany przez INKKA (2015-06-30 19:53:45)
baziula napisał/a:Gdy zobaczyłaś męża w restauracji z inną kobietą (załadam że siedzieli i rozmawiali a nie wymieniali ogniste całusy) należało:.
Podejść i się przedstawić - i wtedy obserwować reakcję obojga.
Mąż też mógł - i powinien - przedstawić sobie obie panie. Z jakiegoś powodu tego nie zrobił... Potem pokrętnie się tłumaczył. Coś tu śmierdzi, jakby nie patrzeć, chociaż nie darłabym się, że zdrada, może raczej jakieś do zdrady podchody, plany?
Taka by była naturalna rekcja. Pytanie, dlaczego autorka od razu zakwalifikowała to jako zdradę? I to zdziwienie na pytanie męża, co tu robi? Przecież sama mu nie powiedziała że wzięła wolne...
Za mało danych.
Ja sie lekam odezwac- zeby nie bylo, ze nekam autorke , ale ja mam takie podejrzenie, ze:
Z jednej strony ona sie " nakrecila na zdrade" czytajac tutejsze watki..
Miala to w glowie, w myslach, kiedy rzecz sie zdarzyla, i moze troche przeniosla forumowe opowiesci na swoje podworko...I trafil sie zapalnik, uruchamiajacy bombe...
Stad taka gwaltowna reakcja.
Z innej strony, zachowanie meza budzi podejrzenia( cuchnie nieszczeroscia na kilometr)
Z jeszcze innej " nie wyobrazanie sobie, zeby maz mial jakies znajome",, nasuwa( moze nieslusznie) podejrzenia o krotkiej smyczy- a to sprzyja uciekaniu chlopa , szukaniu wolnosci.( nie tylko chlopa- kazdego czlowieka)
Moze maz bal sie reakcji zony na skad innad niewinna znajomosc...
Z jeszcze innej strony zalezy gdzie on te pania poznal?
Na forum dyskusyjnym?
Na forum tematycznym( hobby)
Na portalu spolecznosciowym
Na fb
Na portalu matrymonialnym( darling, sympatia)
Na .......roksie?
To net, i to net, a dla mnie nie wszystko jedno....
Paweło porządniś z Ciebie ,takich to ze świecą szukać:)
Wy tu się podniecacie, a autorka nie chce nawet rozwinąć tematu;)
Może emocje...
Pytanie, dlaczego autorka od razu zakwalifikowała to jako zdradę?
Dlatego, że zamiast zachować się jak normalni dorośli ludzie, którzy są tylko znajomymi jedzącymi razem lunch, zachowali się, jakby zostali przyłapani na czymś niewłaściwym. Jestem pewna, że gdyby mąż przedstawił żonie swoją towarzyszkę, to żona nie zaczęłaby rzucać mięsem ani histeryzować, bo nie miałaby powodu. Byłaby lekko zazdrosna, potruła by mu w domu i byłoby po sprawie, nie miałaby o co się wściekać, ani nie miałaby powodów do podejrzeń. A tak...
122 2015-06-30 22:49:02 Ostatnio edytowany przez Pirx (2015-06-30 22:49:15)
Wy tu się podniecacie, a autorka nie chce nawet rozwinąć tematu;)
Może emocje...
No wiesz?... :-) Nie krytykuj nas...:D
Anastacjaa napisał/a:Wy tu się podniecacie, a autorka nie chce nawet rozwinąć tematu;)
Może emocje...No wiesz?... :-) Nie krytykuj nas...:D
bynajmniej nie krytykuję - wręcz podziwiam wyobraźnię ![]()
Zouza... ;-)
Zouza... ;-)
Why? Że bardziej mężowi współczuję żony histeryczki niż żonie męża co się raczył spotkać z kimś w biały dzień na lanchu przy kawie? ![]()
Dodam że o tym małżeństwie niewiele więcej wiadomo a autorka nie kwapi się do rozwinięcia wątku...
Ja bym zwariował jakbym miał się tłumaczyć partnerce z każdego spotkania. Gdzie tu wolność i swoboda? Chyba nigdy nie będę miał żony ani związku.
127 2015-06-30 23:20:25 Ostatnio edytowany przez Pirx (2015-06-30 23:20:53)
Pirx napisał/a:Zouza... ;-)
Why? Że bardziej mężowi współczuję żony histeryczki niż żonie męża co się raczył spotkać z kimś w biały dzień na lanchu przy kawie?
Dodam że o tym małżeństwie niewiele więcej wiadomo a autorka nie kwapi się do rozwinięcia wątku...
Zgadzam się i z jednym i z drugim.Źle Cię zrozumiałem... :-)
enlikkufri, wolność wolnością.
Bywają sytuacje że nawet informacja o takim spotkaniu nie wpływa na łagodniejszą reakcję... :-)
Niech żyje wolność, wolność i swoboda, niech żyje zabawa i dziewczyna młoda...:D
M?rtainn, nie rób z forum wiejskiej remizy ![]()
Czemu nie. Przecież ten temat to i tak fake.