Najdziwniejsze jest to że promowane są zazwyczaj same skrajności, albo patologicznie duża tusza (otyłość, wmawianie że to w porządku), albo chudość. Przyznam się szczerze że mi chude ciało (kojarzy mi się z delikatnością, kruchością porcelany, niewinnością) się bardzo podoba, otyłe już nie, ale uważam że najlepiej byłoby zachęcać ludzi aby nauczyli się 'rozumieć, znać' co dla nich dobre. Niektórym pasuje troszkę więcej ciała do urody (mówię o dobrym bmi), innym wystające biodra dodają cudownego uroku. Każdy oczywiście powinien decydować sam co mu pasuje.
Wielu ludzi chyba nie potrafi się obiektywnie ocenić, jak wchodzi taka zakompleksiona istota i widzi że pod fotkami najpiękniejszych modelek komentarze: 'Ale ryj', 'Ale ona wstrętna', to pomyśli sobie że musi być ohydna, skoro one są uznawane za ideały. Mnie by do głowy nie przyszło np. napisać o jakiejś modelce że straszydło, one są w 99% piękniutkie. Nie wiem co kieruje ludźmi którzy wypisują takie bzdury, bo nie wierze że szczerość.
Jeszcze jedna sprawa: denerwują mnie te wszystkie wujki, ojce, matki, ciotki wpychające szczuplutkim nastolatkom dodatkowe porcje jedzenia gdy widzą że one po prostu tak szybko spalają, a jedzą normalnie. Są tu takie osoby? Co wami/nimi kieruje?