ewka3 napisał/a:Różnego rodzaju święta w Polsce są dniami ustawowo wolnymi od pracy. Nikt nie pyta o wyznanie, wolne mają wszyscy.
Przyznam się, że osobiście nigdy mi przez myśl nie przeszło zapytać kogoś, czy chce się ze mną przełamać opłatkiem. Jeżeli osoba znalazła się przy świątecznym stole, to niejako z automatu podchodzę do niej i składam życzenia. Bardzo możliwe, że popełniam nietakt, bo ktoś nie chce otrzymać życzeń z okazji nie swojego święta, a tym bardziej przyjmować symbolu religijnego (opłatek), który dla niego nic nie znaczy.
Jakie Wy macie zdanie o uczestniczeniu w obrzędach świątecznych przez ludzi niewierzących?
Czy czujecie niechęć do przełamania się opłatkiem z kimś niewierzącym?
To bardzo ciekawa kwestia. Ja jestem osoba, która wiele lat temu świadomie i w pełni zerwała z religia katolicką z pełnymi tego konsekwencjami. Uważam, że religia to nie zabawa i albo ktoś podchodzi do niej konsekwentnie, albo nie należy traktować go poważnie.
Przyznam się, że mnie nieco irytują składane mi życzenia - czy to przez znajomych mailem, SMSem, czy przez panie ekspedientki, czy w mediach o treści "życzymy WSZYSTKIM słuchaczom/widzom/czytelnikom wesołych świąt. Przy okazji taka ciekawostka - Snake z tego wątku w tegorocznych życzeniach świątecznych składanych przez redakcję napisał takiego posta: "Wszystkiego najlepszego i to wszystkim". No i ja na prawdę nie wiem jak reagować. Zwykle po prostu ignoruję, wychodząc na buraka. Czasem odpowiadam wzajemnie, jeśli życzył mi to ktoś powiązany służbowo, dla zachowania dobrego wrażenia mającego przełożenie zawodowe. Czasem bliższym znajomym wyjaśniam, że ja wtedy nie świętuję, tylko w czasie przesilenia - a potem za rok jest to samo - choć wyjaśniłem to wielu znajomym, życzenia na przesilenie dostaję tylko od tych, którzy wtedy też świętują. Swoją drogą to pokazuje, jak nieszczere są te bożonarodzeniowe życzenia i są tylko pewnego rodzaju kurtuazją. A czemu nie odpowiadam na życzenia bożonarodzenowe, albo wyjaśniam, że nie świętuję? Bo odpowiadając utwierdzam tamta osoba, że oto spotkała kolejnego katolika, bo przecież wszyscy ludzie to katolicy.
I tutaj mam też pewien żal do ateistów, którzy tak na prawdę poza samookreśleniem niczym nie różnią się od większości katolików. Obchodzą święta w czasie Bożego Narodzenia nawet śpiewając kolędy o narodzeniu Jezusa. Większość katolików nie przestrzega nakazów kościelnych, zachowując się dokładnie tak samo jak ateiści - ja nie widzę żadnej różnicy. Co więcej, ateiści nie występują formalnie z kościoła i chrzczą swoje dzieci - będąc cały czas formalnie katolikami 
A potem, kiedy przychodzi głosowanie nad jakąś ustawą dotyczącą np in vitro, aborcji, religii finansowej z budżetu itd to jest płacz, że jak to, że gdzie demokracja itd. A demokracja jest tam, że przychodzi biskup z karteczką, na której ma statystyki, wg których katolików w Polsce jest 95 czy tam ile procent.
Ciekawe, że w żadnych mediach nie pojawiają si e nigdy życzenia z okazji świąt innych wyznań - tak jakby z góry zakładać, że w Polsce są tylko katolicy, albo przedstawiciele innych religii nie zasługują na czyjekolwiek życzenia. Prawda jest jednak jeszcze inna - są to święta typowo komercyjne, element religijny niknie pod stertą chińskiej produkcji czerwonych mikołajów, oraz najpopularniejsza obecnie kolędą "Jingle bells".